Archive | 2020/01/28

Żołnierze Armii Czerwonej bali się podejść do więźniów niepodobnych do ludzi

Wyzwolenie Auschwitz. Żołnierze Armii Czerwonej bali się podejść do więźniów niepodobnych do ludzi

Bartłomiej Kuraś


Więźniowie KL Auschwitz wyzwoleni w styczniu 1945 r. przez żołnierzy Armii Czerwonej. Zdjęcie wykonane po wyzwoleniu obozu. (Fot. Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau)

W oddali stały grupy ludzi. Najpierw nie rozumieli, co się dzieje, potem zaczęli machać rękami w geście pozdrowienia, coś krzyczeli. 27 stycznia 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła Auschwitz.

*

Więźniowie, których ujrzeli za płotem z drutu kolczastego, cierpieli na gruźlicę i biegunkę głodową – chorobę w przedwojennej Europie prawie już nieznaną. Jej objawy to zanik funkcji trawiennych, skrajne wyczerpanie organizmu i gwałtowny spadek wagi ciała.

Część uwolnionych z obozów Auschwitz II – Birkenau, gdzie znajdowały się komory gazowe i krematoria, oraz Auschwitz III – Monowitz, w którym zamknięci byli pracownicy przymusowi koncernu chemicznego IG Farben, została przeniesiona do bloków obozu głównego Auschwitz I, bo były tam trochę lepsze warunki. Wygłodzonych ludzi stopniowo przyzwyczajano do jedzenia, podając im niewielkie ilości posiłków – trzy razy dziennie po jednej łyżce zupy z przecieranych ziemniaków.

Przez wiele tygodni po wyzwoleniu pielęgniarki znajdowały pod ich siennikami i materacami chleb, który chowali w obawie, że obozowe piekło powróci. Na wizytę w łaźni albo zastrzyk reagowali panicznym lękiem – jeszcze kilkanaście dni wcześniej jedno i drugie mogło oznaczać śmierć.

Nadchodzą Sowieci

Gdy w lipcu 1944 r. Armia Czerwona stanęła nad Wisłą, było jasne, że jej dalszy marsz na zachód jest tylko kwestią czasu. Na kilka miesięcy wstrzymał go jednak wybuch powstania warszawskiego, dzięki czemu Niemcy zyskali czas m.in. na przygotowanie ewakuacji Auschwitz-Birkenau i zniszczenie dokumentacji obozowej.

Na początku 1945 r. radziecka ofensywa znów ruszyła, 18 stycznia Kraków został zajęły przez wojska 1. Frontu Ukraińskiego, ale jego dowództwo nie wiedziało, że niedaleko znajduje się obóz śmierci. W ZSRR jedyna wzmianka o Auschwitz ukazała się w kwietniu 1943 r., gdy “Prawda” przedrukowała lakoniczną depeszę agencji TASS o istnieniu obozu. Sowiecki wywiad od 1944 r. otrzymywał wprawdzie informacje (także od zachodnich aliantów) o zagładzie Żydów w obozach, jednak nie dzielił się nimi z armią.

Auschwitz w 1945 roku, tuż przed wyzwoleniem (fot. wikimedia Stanisław Mucha / CC-BY-SA 3.0 [CC BY-SA 3.0 DE ) Auschwitz w 1945 roku, tuż przed wyzwoleniem (fot. wikimedia Stanisław Mucha / CC-BY-SA 3.0 [CC BY-SA 3.0 DE )

Kilka dni po zajęciu Krakowa sowieckie dowództwo wiedziało już o obozie, ale informacje wciąż były skąpe i sprowadzały się do stwierdzenia, że to miejsce, gdzie przetrzymywani są więźniowie. W tym czasie strażnicy Auschwitz pełniący służbę na wieżach opuścili już obóz, którego nadal pilnowali esesmani i w którym pojawiali się także żołnierze Wehrmachtu.

Wyzwolenie Auschwitz

Od strony Krakowa lewym brzegiem Wisły nacierała 60. Armia 1. Frontu Ukraińskiego, a w rejonie Oświęcimia walczyły jej cztery dywizje, w tym 100. Lwowska Dywizja Piechoty generała-majora Fiodora Krasawina. W piątek 26 stycznia 1945 r. czerwonoarmiści przekroczyli Wisłę pod Oświęcimiem i następnego dnia około godz. 9 pojawili się na terenie obozu Auschwitz III – Monowitz. Znajdująca się tam fabryka koncernu IG Farben częściowo leżała w gruzach, bo od sierpnia do grudnia 1944 r. alianci zbombardowali ją aż czterokrotnie. Powstrzymali się jednak przed nalotami na Auschwitz i Birkenau w obawie, że mogą się one wiązać z dużą liczbą ofiar wśród więźniów.

Po południu żołnierze radzieccy ruszyli z Monowitz w stronę Auschwitz, a następnie Birkenau. Niemcy stawiali zaciekły opór, w walkach w rejonie Oświęcimia zginęło 231 czerwonoarmistów, ale około godz. 15 Sowieci otworzyli bramy obozu.

Więźniowie i czerwonoarmiści pod bramą ze sławetnym napisem: ‘Arbeit macht frei’. Niektórzy mieli jeszcze tyle sił, by wkrótce wyruszyć w rodzinne strony BE&W

– Było wilgotno, padał mokry śnieg. Kiedy podeszliśmy w pobliże obozu, zobaczyliśmy płoty z rzędami drutów kolczastych – opowiadał w 2013 r. Iwan Stiepanowicz Martynuszkin, w 1945 r. starszy lejtnant, dowódca kompanii karabinów maszynowych w jednym z pułków 322. Dywizji 60. Armii 1. Frontu Ukraińskiego.

– W oddali stały grupy ludzi. Najpierw nie rozumieli, co się dzieje, potem zaczęli machać rękami w geście pozdrowienia, coś krzyczeli. Kiedy żołnierze zobaczyli pierwszą grupę więźniów, bali się do nich podejść, byli niepodobni do ludzi. Walki trwały też w samym miasteczku, a przed moją kompanią, z której pozostało zaledwie 50 ludzi, postawiono zadanie: oczyścić z Niemców tereny przylegające do ogrodzonych obiektów. Nie mieliśmy pojęcia, że to jest obóz śmierci, dopiero potem zrozumiałem, jakie miejsce wyzwoliliśmy.

Obóz staje się szpitalem

Czerwonoarmiści zastali w obozie około 7 tys. więźniów, w większości chorych i skrajnie wyczerpanych, których esesmani nie zdążyli ewakuować albo wymordować. Natknęli się też na zwłoki około 600 rozstrzelanych lub zmarłych z wycieńczenia – miesiąc później, 28 lutego 1948 r., Polski Czerwony Krzyż zorganizował im uroczysty pogrzeb we wspólnej mogile niedaleko obozu.

Okolice Auschwitz Niemcy zaminowali, w Birkenau wysadzili komory gazowe i krematoria, spalili też tzw. Kanadę, jak w obozowym żargonie nazywano baraki z rzeczami odebranymi więźniom. Obóz główny, Auschwitz I, pozostał niemal nienaruszony, jedynie dwa budynki miały spalone dachy.

Niektórzy mieli jeszcze tyle sił, by wkrótce wyruszyć w rodzinne strony, ale często wyglądali tak jak na zdjęciu (luty 1945 r.), na którym radziecki lekarz bada pochodzącego z Wiednia inżyniera Rudolfa Scherma. BE&W

Ocaleni witali żołnierzy ze łzami w oczach, nie dowierzali, że to koniec gehenny. Radzieckie służby medyczne zorganizowały w obozie dwa szpitale polowe, PCK kolejny, którym zarządzał doktor Józef Bellert. W szpitalach tych znalazło się ponad 4,5 tys. obłożnie chorych więźniów, a niektórzy wyjechali dopiero po czteromiesięcznym leczeniu. Pacjenci, głównie Żydzi, pochodzili z ponad 20 państw, wśród nich było ponad 400 dzieci, m.in. bliźnięta, które pseudomedycznym eksperymentom poddawał lekarz SS Josef Mengele.

– Mnie i mojej siostrze Miriam udało się przeżyć – opowiadała Eva Mozes Kor podczas wizyty w Auschwitz w 2010 r. – Pamiętam dzień, w którym wyzwolili nas sowieccy żołnierze. Było bardzo zimno, a my nie mieliśmy ciepłych ubrań. Byliśmy wychudzeni, głodni i schorowani.

Powrót do domu

Ocalałymi, którzy czuli się trochę lepiej i nie musieli się leczyć w szpitalach, zaopiekowali się mieszkańcy, m.in. z pobliskich Brzeszcz. Niektórzy więźniowie mieli na tyle sił, że wkrótce wyruszyli w drogę do rodzinnych miejscowości. Jednym z nich był znany rzeźbiarz Xawery Dunikowski. – Byłem wyczerpany, ważyłem tylko 40 kg, ale pojechałem do Krakowa – opowiadał.

Więźniom organizowano transporty, które często okazywały się bardzo skomplikowane logistycznie – kilkuset Żydów z Europy Zachodniej i Bałkanów wracało do domów przez Związek Radziecki – najpierw pociągiem do Odessy, a potem statkiem do Marsylii. Wielu trafiło do obozów przejściowych w Słucku na Białorusi i Czerniowcach na Ukrainie, gdzie czekali na dalszy transport.

W lutym i marcu 1945 r. z Auschwitz wywieziono dzieci, w większości sieroty, które trafiły do ośrodków charytatywnych i domów dziecka. Te dramatyczne sceny rejestrowała ekipa filmowa Armii Czerwonej, a jej wstrząsający film dokumentalny pt. “Kronika wyzwolenia obozu” wyświetlany jest w muzeum obozowym.


Sceny z wyzwolonego obozu nakręcone w styczniu i lutym 1945 r. przez radziecką ekipę filmową

Auschwitz było najbardziej poruszające i najstraszniejsze spośród tego, co zobaczyłem i sfilmowałem podczas wojny – wspominał Aleksander Woroncow, jeden z radzieckich filmowców. Zinowij Tołkaczew, utalentowany plastycznie czerwonoarmista pochodzenia żydowskiego, dokumentował obóz w szkicach, które po wojnie zostały wydane w Polsce, Izraelu i ZSRR.

Stosy ludzkich prochów

W pierwszych miesiącach po wyzwoleniu na terenie obozu działały dwie specjalne komisje – radziecka i polska, które zabezpieczały dowody zbrodni. Podczas śledztwa prokuratury 1. Frontu Ukraińskiego (w wizjach lokalnych uczestniczyło m.in. sześciu mieszkańców Oświęcimia i pięciu byłych więźniów) odkryto zwały ludzkich prochów oraz około siedmiu ton włosów.

Zebrany materiał dwa lata później wykorzystał polski Najwyższy Trybunał Narodowy w procesach przeciwko komendantowi Auschwitz Rudolfowi Hössowi i 40 innym członkom załogi.


Korzystałem z opracowania historycznego Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau autorstwa Andrzeja Strzeleckiego


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Making excuses for antisemitism, then and now

Making excuses for antisemitism, then and now

STEPHEN H. NORWOOD,
RAFAEL MEDOFF


Sadly, some things never seem to change – including the excuses that some people make for antisemitic thugs.

1944 EDITORIAL CARTOON by Eric Godal reflects that numerous attacks in New York City were antisemitic in nature.
(photo credit: Courtesy)

‘Synagogues in Washington Heights were smeared with antisemitic epithets, vandalized, set afire… Mobs of hoodlums have been harassing Jews… Jewish cemeteries in Brooklyn, Queens, and Long Island were desecrated…”

These harrowing descriptions of attacks on Jews and Jewish institutions in and around New York City sound as if they were taken from today’s headlines. In fact, they come from news reports and eyewitness accounts concerning a wave of antisemitic violence that swept the city in 1943-1944.

Sadly, some things never seem to change – including the excuses that some people make for antisemitic thugs.

In 1944, senior police officials were loathe to admit the attacks were numerous or antisemitic in nature, either because it made the city look bad, or because they themselves were not terribly fond of Jews.

The city’s police inspector claimed there had only been “a few isolated” incidents, which had been perpetrated by preteens indulging in “boyish pranks.” That hardly squared with the “flood” of complaints about antisemitic attacks which “poured” into the offices of the Anti-Defamation League.

A New York Post investigation into the assaults in Washington Heights found that “every Jewish resident” whom they interviewed “had stories to tell of… relatives or acquaintances beaten by gangs whose leaders almost invariably prefaced the attacks by demanding, ‘Are you Jewish?’” In the Bronx, knife-wielding hoodlums surrounded a 14-year-old Jewish boy, and when he answered their question in the affirmative, they slashed him across the face, leaving him with a scar that ran from his ear to his lip.

In a Brooklyn pool hall, twenty young men shouting “Jew bastard!” and “Dirty Jews!” badly mauled two Jewish teens. One suffered stab wounds to his leg and two black eyes from being kicked in the face. The police nevertheless refused to arrest anyone, insisting it was “just a poolroom fight.”

William Herlands, New York City’s Commissioner of Investigation, denied that the wave of violence was motivated by antisemitism. He said the attackers were just “teenage marauders” with no connection to groups such as the Christian Front and the Christian Mobilizers, whose members engaged in constant antisemitic incitement on street corners.

The New York Post pointed out that many assaults had taken place on the same corners where those groups were agitating. A 15-year-old girl interviewed by the Post boasted of taking part in “Jew-hunting” and acknowledged she had been strongly influenced by the street corner speechmakers and leaflet givers. Commissioner Herlands seemed uninterested.

In an incident with strong echoes of our own times, a woman was arrested in February 1944, for hurling antisemitic epithets at a Jewish man throughout a subway ride all the way from the Bronx to 34th Street. The judge dismissed the charge as an attempt by the Jewish victim to extract his “pound of flesh,” an allusion to the antisemitic motif in The Merchant of Venice.

There was a sexual element to some of the attacks in 1943-44, which led to another variety of excuse-making. A non-Jewish teenage eyewitness described to the New York City daily newspaper PM how the antisemitic gangs “beat the [Jewish] boys bloody” and “when they catch a Jew-girl, they’ll rip her clothes off.” Commissioner Herlands responded that most of the culprits were “mentally retarded or sexually perverted.”

Chalking up antisemitism to mental disability implicitly denies that bigotry was involved. That may aid an attacker’s legal defense, but is it a satisfactory excuse for his behavior? It would not explain, for example, why only Jewish girls (as opposed to Irish or Italian girls) were the targets in 1944. Nor does it clarify why the Monsey machete attacker was reading up on Nazism and antisemitic conspiracy theories in the weeks before he struck.

Police Commissioner Lewis Valentine offered a different excuse in 1944. He told reporters that “antisemitism is always a problem in a large, heterogeneous city such as New York.” In other words, when different ethnic and religious groups live in close proximity, violence is inevitable, according to Valentine.

We’re hearing that excuse in our own time, too. A news article in The New York Times on January 4, claimed that unnamed “experts” believe “some of the growth [in antisemitism] could be attributed to changing neighborhood demographics.” So, pushy Jews are provoking the violence by moving into areas where they have not lived previously? And therefore, pushy African-Americans are to blame for racist incidents that occur after they move into all-white neighborhoods?

The debate over how best to combat antisemitism will not be settled any time soon. Some observers focus on the need for condemnations by public figures. Others look to legislative remedies or educational initiatives. But one thing is certain: making excuses for violent antisemites is never the answer.


  • Stephen H. Norwood teaches American history and Jewish studies at the University of Oklahoma;
  • Rafael Medoff is director of The David S. Wyman Institute for Holocaust Studies, in Washington.)

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli leaders meet Trump to discuss Peace and Security – 27.1.2020

Israeli leaders meet Trump to discuss Peace and Security – 27.1.2020

   TV7 Israel News


Today’s top stories;
1) U.S. President Donald Trump held two separate meetings at the White House today with Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu and his main domestic political rival Blue and White Chairperson Benny Gantz – to discuss his long-anticipated, so-called, “deal of the century.”
2) Israel launched retaliatory airstrikes against Hamas positions in the Gaza Strip, in response to the indiscriminate launch of a rocket and numerous clusters of balloons that were attached to explosive devices by Islamist Palestinians from the Jihadist territory toward Israel’s southern communities.
3) Today, the world marked the international Holocaust Remembrance Day, in commemorating the memory of the victims of the 6 million Jews and 11 million others that were murdered by the Nazi regime and its collaborators during the second World War.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com