Archive | 2020/03/20

55 lat temu został ogłoszony „List otwarty do Partii”

55 lat temu został ogłoszony „List otwarty do Partii”

Michał Szukała (PAP)


Warszawa 07. 04. 1965. Spotkanie delegacji partyjno-rządowej ZSRS z aktywami ważniejszych zakładów wrocławskiego przemysłu elektromaszynowego. W spotkaniu uczestniczyli ze strony sowieckiej: Leonid Breżniew (trzeci z lewej), I sekreatrz KC KPZR, Aleksiej Kosygin (drugi z prawej), premier ZSRS; ze strony polskiej: Władysław Gomułka (drugi z lewej), I sekretarz KC PZPR, i Józef Cyrankiewicz (z prawej), premier PRL. Fot. PAP/CAF/S. Czarnogórski

55 lat temu, 18 marca 1965 r., byli działacze PZPR Jacek Kuroń i Karol Modzelewski ogłosili przygotowywany przez wiele miesięcy „List otwarty do członków PZPR”. Poddali w nim krytyce obowiązujący od października 1956 r. model funkcjonowania państwa i społeczeństwa PRL.

Przemiany października 1956 r. doprowadziły do względnej liberalizacji systemu politycznego PRL. Swoboda życia kulturalnego, naukowego i społecznego była nieporównywalnie większa niż w najmroczniejszym okresie stalinizmu. Więzienia opuścili żołnierze Armii Krajowej i antykomunistycznego podziemia niepodległościowego, którym udało się dożyć zakończenia terroru politycznego. 

Skala reform Października była jednak wielkim rozczarowaniem dla młodych działaczy partyjnych i Związku Młodzieży Socjalistycznej, którzy domagali się daleko idących przeobrażeń systemu. Dla wielu z nich wyjątkowym doświadczeniem biograficznym była współpraca z młodymi robotnikami, m.in. z warszawskiej Fabryki Samochodów Osobowych. Żerańskie zakłady były jednymi z głównych ośrodków domagających się tworzenia rad robotniczych i walki z biurokracją. Młodzi, lewicowo nastawieni intelektualiści w tych postulatach widzieli narzędzie do zwalczania dyktatury i zastąpienia jej wartościami „prawdziwego socjalizmu”. Z ogromną niechęcią przyjęli więc rzucone 24 października 1956 r. przez nowego I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę: „Dość wiecowania i manifestacji! Czas przejść do codziennej pracy”. 

Nastroje swojego środowiska pod koniec października 1956 r. opisywał Karol Modzelewski, wówczas student historii Uniwersytetu Warszawskiego. „Czuliśmy się wzięci w dwa ognie. Poprzedniego dnia rozpoczęła się rewolucja na Węgrzech i do Budapesztu wkroczyły radzieckie czołgi. W obliczu tragedii węgierskiej dominowała obawa, że na Polskę może spaść podobne nieszczęście. Podzieliliśmy tę obawę. Uważaliśmy się za rewolucjonistów, ale pozytywistyczny imperatyw ochrony substancji narodowej krępował nam skrzydła” – pisał we wspomnieniach opublikowanych niemal sześć dekad później.

Ostatecznym końcem odwilży było zamknięcie młodzieżowego tygodnika „Po prostu” w październiku 1957 r. Część „buntowników” października 1956 r. wycofała się z jakiejkolwiek aktywności politycznej, inni w ramach struktur partii próbowali doczekać momentu, w którym na nowo mogliby podjąć próbę przedstawienia swojej wizji porządku socjalistycznego. Tę drugą strategię przyjęli m.in. Karol Modzelewski (który wstąpił do Podstawowej Organizacji Partyjnej PZPR w Instytucie Historycznym UW wiosną 1957 r.) i Jacek Kuroń, który zaczął działać m.in. w odbudowywanym Związku Harcerstwa Polskiego. Oba te środowiska miały odegrać dużą rolę w kształtowaniu się środowisk kwestionujących politykę PZPR w latach rządów Władysława Gomułki.

Jedną z niewielu nisz do prowadzenia wolnej dyskusji stały się mury uczelni. Władze PRL w tym okresie raczej przestrzegały zasady autonomii szkół wyższych. W 1962 r. Kuroń i Modzelewski po długich rozmowach z uniwersyteckimi strukturami partii powołali Polityczny Klub Dyskusyjny przy uczelnianym Związku Młodzieży Socjalistycznej. Jego przewodniczącym został doktorant Karol Modzelewski. Udało mu się wymóc na władzach uczelni zgodę na udział w dyskusjach również osób spoza UW. Jego grono zasiliło więc kilkudziesięciu harcerzy związanych z Jackiem Kuroniem. Początkowo ZMS i organizacja partyjna na UW spoglądały na Klub przychylnie. Jednak już w 1963 r. bezpieka rozpoczęła inwigilację środowiska. W maju tamtego roku Komitet Wojewódzki PZPR nakazał zawieszenie spotkań. Ostatecznie Klub rozwiązano.

Najaktywniejsi jego członkowie mimo to spotykali się nadal w ramach wydziałowych struktur ZMS oraz prywatnie. Na początek marca 1964 r. zaplanowano konferencję sprawozdawczo-wyborczą uniwersyteckiego Związku Młodzieży Socjalistycznej. Mobilizacja członków Politycznego Klubu Dyskusyjnego doprowadziła do niedopuszczalnej dla partii sytuacji, w której w nowych władzach ZMS znalazło się wielu członków PKD. Sytuację polityczną zaostrzył List 34. Głos wybitnych intelektualistów w obronie polskiej kultury spotkał się ze wściekłością władz. 14 kwietnia 1964 r. na dziedzińcu UW odbył się krótki wiec, na którym grupa studentów wyraziła poparcie dla sygnatariuszy listu. Mimo że zdarzenie nie było inicjatywą ZMS, spotkało się z poparciem większości jego członków. Jednocześnie władze partyjne zażądały od Związku odcięcia się od wiecujących. W odpowiedzi zarząd ZMS wysunął wniosek o reaktywowanie Politycznego Klubu Dyskusyjnego. Zespół partyjny przy Związku otrzymał decyzję PZPR o konieczności podporządkowania się jego decyzjom. W tej sytuacji wszyscy członkowie ZMS związani z Klubem podali się do dymisji. Zasiadający w Komitecie Uczelnianym PZPR zostali ukarani upomnieniem. „Doszliśmy do ściany. Było jasne, że w tym systemie niezależna działalność możliwa jest tylko poza regułami obowiązującymi w partii i w podległych jej organizacjach społecznych” – stwierdzał Modzelewski. 

Grupa wykluczonych z ZMS wraz ze środowiskiem harcerzy skupionym wokół Jacka Kuronia oraz grupą robotników z FSO postanowiła stworzyć ściśle konspiracyjne środowisko opozycyjne wobec partii. Ich pierwszym celem stało się przygotowanie broszury programowej, która w oparciu o założenia ideologii marksistowskiej i trockizmu krytycznie analizowałaby ustrój PRL oraz sposób sprawowania rządów przez PZPR. Już jesienią 1964 r. SB na podstawie podsłuchów oraz pracy agenturalnej zrozumiała, jaki charakter będzie miała broszura. W listopadzie bezpieka skonfiskowała prawie gotowe opracowanie i aresztowała Kuronia oraz Modzelewskiego. Po 48 godzinach zostali zwolnieni. Władze uznały, że proces stosunkowo mało znanych działaczy jest niekorzystny wizerunkowo. W listopadzie obaj jednak zostali wyrzuceni z partii. Wraz z nimi z PZPR usunięto kilkoro ich przyjaciół. Mimo to Modzelewski pojawił się na kilku zebraniach komitetów uczelnianych PZPR oraz ZMS i streszczał kluczowe tezy zarekwirowanego manifestu.

Kuroń i Modzelewski odtworzyli podstawowe założenia memoriału w „Liście otwartym do członków PZPR”. 18 marca 1965 r. postanowili rozpowszechnić je wśród działaczy studenckich UW, a także przekazać komitetom uczelnianym ZMS i PZPR. „Mieliśmy czternaście kopii jego [listu – przyp. red.] maszynopisu. Jedną z nich wręczyłem Gieysztorowi [Aleksandrowi – mediewiście, promotorowi Modzelewskiego – przyp. red.], mówiąc: +Panie Profesorze, niech Pan spojrzy+. On popatrzył, zamknął się w gabinecie i powiedział, żebym przyszedł za trzy godziny. Gdy się znów zjawiłem, powiedział, że przeczytał list z wypiekami na twarzy. Nie skomentował jednak jego treści” – mówił prof. Modzelewski w rozmowie z PAP w 2016 r.

„Do kogo należy władza w naszym państwie?” – pytali Kuroń i Modzelewski. Odpowiedź brzmiała: „Do biurokracji partyjnej”. Autorzy wskazywali też na konflikt między klasą robotniczą a centralną biurokracją partyjną, którą określali jako „klasę panującą” i „wyzyskującą” pracę robotników. Byli członkowie PZPR krytykowali władze PRL z pozycji skrajnej lewicy inspirowanej ideami Lwa Trockiego. Odrzucali również demokratyczne reformy systemu. „Tym samym opowiadamy się przeciw systemowi parlamentarnemu. Doświadczenie obydwu dwudziestoleci wykazuje bowiem, że nie stanowi on zabezpieczenia przed dyktaturą, a jednocześnie nawet w najdoskonalszej postaci nie jest on formą ludowładztwa. W systemie parlamentarnym partie rywalizują o głosy wyborców: z chwilą, gdy kartki wyborcze zostaną wrzucone do urny, programy wyborcze mogą być wrzucone do kosza. […] Formalnemu głosowaniu raz na cztery lub pięć lat przeciwstawiamy stały udział klasy robotniczej, zorganizowanej w system Rad, partie polityczne i Związki Zawodowe, w podejmowaniu, korygowaniu i kontroli wykonania decyzji gospodarczych i politycznych wszystkich szczebli. […] Dlatego demokracja robotnicza jest zarazem społecznie najszersza i stwarza najpełniejsze warunki dla swobodnego rozwoju całego społeczeństwa” – podkreślali.

Zgodnie ze swoimi przewidywaniami następnego dnia Modzelewski i Kuroń zostali aresztowani. Ostatecznie skazano ich za nawoływanie w memoriale i liście do obalenia przemocą ustroju politycznego i społeczno-gospodarczego Polski Ludowej oraz za rozpowszechnianie fałszywych wiadomości jej dotyczących. Wyrok trzech i pół roku więzienia usłyszał Modzelewski. Kuroń dostał trzy lata. 

W więzieniu Karol Modzelewski próbował pracować nad doktoratem. Dzięki kontaktom Aleksandra Gieysztora mógł posiadać materiały naukowe i widywać się ze swoim promotorem. Szybko jednak te przywileje zostały mu odebrane. „Sądzę, że ktoś doniósł Gomułce, że wrogowie ustroju mogą pisać w więzieniach prace doktorskie. Taki liberalizm był dla towarzysza Wiesława nie do przyjęcia” – tłumaczył prof. Modzelewski w rozmowie z PAP w 2016 r. W czasie, gdy obaj autorzy listu przebywali w celach, dokument dotarł na zachód Europy. Wzbudził fascynację wśród skrajnie lewicowych grup młodych kontestatorów, z których wywodzili się przywódcy rewolty roku 1968.

„Wyszedłem z więzienia na tzw. warunkowe zwolnienie 3 sierpnia 1967 r. Miałem przed sobą siedem miesięcy wolności, ale to były ważne miesiące” – pisał Karol Modzelewski w autobiografii. Wcześniej, w maju 1967 r., na wolności znalazł się Jacek Kuroń. Obaj zaangażowali się w działania środowiska „komandosów”, które stało się ważną częścią studenckiego ruchu protestu w marcu 1968 r. Postulaty Kuronia i Modzelewskiego nigdy nie stały się fundamentem programowym trwałego ruchu politycznego kontestującego władzę PZPR. Niektóre jego elementy, takie jak postulat samoorganizacji robotników, znajdowały jednak swoją kontynuację w programie działania Komitetu Obrony Robotników. Postulat samorządów robotniczych piętnaście lat później miał zaś być elementem programu NSZZ „Solidarność”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli researchers develop innovative diagnostic method for coronavirus

Israeli researchers develop innovative diagnostic method for coronavirus

ROSSELLA TERCATIN / CELIA JEAN


British company diagnostics.ai, whose R&D is entirely based in Herzliya, is already providing labs in the UK and the US with their advance diagnostic technique employing artificial intelligence.

FILE PHOTO: Nurse Jeff Gates processes a patient sample at a drive-through testing clinic for coronavirus, flu and RSV, currently by appointment for employees at UW Medical Center Northwest in Seattle, Washington, U.S. March 9, 2020 / (photo credit: REUTERS/LINDSEY WASSON)

Israeli researchers are at the forefront of medical innovation to offer new solutions in the fight against the novel coronavirus outbreak.

British company diagnostics.ai, whose research and development is entirely based in Herzliya, is already providing labs in the UK and US with their advanced diagnostic technique, employing artificial intelligence for faster and more accurate results, Brian Glenville, chairman of diagnostics.ai and former head of heart surgery at Hadassah-University Medical Center, told The Jerusalem Post.

“In the old days, if you went to the doctor with a chest infection, they would ask you to cough into a pot and send the specimen to a laboratory, which would put it on a plate to grow,” he said. “After 48 hours they would put some antibiotic discs next to it, and another 48 hours later they would tell you which one worked for that bug.”

“Several years [later], tests called Real Time PCR or Q-PCR came in,” he added. “They look at the nuclear content, the DNA or RNA, in the bacteria or the virus.”

To perform the test, a biological specimen of the patients, for example, saliva or blood, is put into a machine called thermal cycler, which heats and cools the material 30 or 40 times until the DNA or RNA fragments in the specimen have split. The fragments then join to a molecule of fluorescent light.

“That’s how you find out what is the content of your biological solutions are,” Glenville said. “The problem is that the answer comes out as a curve on a graph, which means it requires an analysis by a skilled medical technician.”

The requirement for an expert to analyze the results of the test might not be particularly challenging if the number of tests performed remains low. But when hundreds, if not thousands, of tests are needed – as in the case of the current emergency – tiredness and other human factors, including the risk for the technicians to get infected themselves, represents an obstacle.

As an alternative, there are kits made by manufactures that include whatever is necessary to execute the tests and give the answer. But they are expensive and inflexible, which means that if the virus mutates, their technology won’t be suitable.

“They are also not as automatic and not as accurate as they could be,” Glenville said.

What diagnostics.ai ha
s developed is truly automatic and can analyze any virus or bacteria.
Once the biological specimen is analyzed, which takes 40 minutes to an hour, the results are almost instantaneous, and they are fed to the hospital information system right away.

The technology was studied by one of the largest virology units in Europe, the West of Scotland Specialist Virology Centre, comparing the results of diagnostics.ai with those by their best technicians.

As explained in an article published in the Journal of Clinical Virology, they were found superior in terms of accuracy.

The company’s technology is generic, which means it does not work only for a specific virus but for any virus or bacteria. It is currently used for infections. But diagnostics.ai is planning to employ it for cancer and genetic expressions and any other form of testing to analyze material containing DNA or RNA.

“One of the laboratories in a large London hospital just asked us to increase their volumes tenfold, and I think it is only the beginning,” Glenville said.

A new and more efficient method to diagnose the coronavirus was successfully tested by Israeli researchers at the Technion-Israel Institute of Technology and Rambam Health Care Campus. The new testing method will dramatically increase the rate at which tests can be done for the deadly virus, it was announced on Thursday.

The current testing method in Israel and most of the world has been to only focus on people with specific symptoms. This new testing method enables the testing of people with no symptoms and for dozens of tests to be carried out at once, ultimately accelerating efforts in curbing the virus.

“This experiment conducted by Technion and Rambam researchers is complex and under normal circumstances would take months,” Technion president Prof. Uri Sivan said. “This is a remarkable example of the mobilization of an outstanding team in a time of crisis. The initial experiment was completed in less than four days.”

The current rate of testing in Israel, done by the common PCR method (polymerase chain reaction), is about 1,200 a day. And each one must be examined individually, which takes several hours, causing bottlenecks in testing and slowing efforts to curb the virus.

The Rambam Clinical Microbiology Laboratory is only able to test 200 COVID-19 samples a day.

Now, molecular testing for the virus, using the new pooling method, can be done by combining samples taken from 32 or 64 patients, enabling simultaneous testing of dozens of samples. In rare cases where a positive case is found in a joint sample, only then will each of the specific samples be tested individually.

“Even when we conducted a joint examination of 64 samples in which only one was a positive carrier, the system identified that there was a positive sample,” said Prof. Roy Kishony, head of the research group at the Technion’s the Faculty of Biology.

“This is not a breakthrough but a demonstration of the effectiveness of using the existing method and even the existing equipment to significantly increase the volume of samples tested per day,” he said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Gal Gadot and Celebrity Friends Cover John Lennon’s ‘Imagine’ in Coronavirus Video

Gal Gadot and Celebrity Friends Cover John Lennon’s ‘Imagine’ in Coronavirus Video

Shiryn Ghermezian


Israeli actress Gal Gadot receives the 2018 #See Her award for her performance in ‘Wonder Woman.’ Photo: Reuters / Mario Anzuoni.

Israeli actress Gal Gadot made an effort on Wednesday to cheer up those quarantined because of the coronavirus pandemic by enlisting her celebrity friends to sing a cover of John Lennon’s famous “Imagine” song.

The “Wonder Woman 1984” star, 34, posted on Instagram a video which she starts off by saying, “This virus has infected the entire world. It doesn’t matter who you are or where you’re from. We’re all in this together.”

The three-minute clip then cuts to a montage of Gadot, Amy Adams, Will Ferrell, Kirsten Wiig and other comedians, singers, actors and actresses singing different lyrics to the late Beatle singer’s classic tune.

Other celebrities in the clip include Jamie Dornan, Jimmy Fallon, Natalie Portman, Zoe Kravitz, Nora Jones, Mark Ruffalo, Sia, and Maya Rudolph.

The former Miss Israel, who said she was on day six of her self-quarantine, explained that the video was inspired by a “powerful and pure” clip of an Italian trumpet man who played “Imagine” from his balcony.

She wrote in the video’s caption “We are in this together, we will get through it together. Let’s imagine together. Sing with us. All love to you, from me and my dear friends.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com