Archive | 2021/11/11

Czym jest odkupienie?

Czym jest odkupienie?

DAVID GREENSTEIN
Przekład: Jolanta Różyło.


Fragment okładki różowego „Chiduszu” / Autorka: Edyta Marciniak

ESEJ CZYM JEST ODKUPIENIE? JEST JEDNYM Z QUEEROWYCH KOMENTARZY BIBLIJNYCH, KTÓRE PUBLIKUJEMY OD CZERWCA 2018 ROKU W DRUKOWANYM „CHIDUSZU”. 

Roczny cykl czytania Tory według żydowskiej tradycji opiera się na dwóch regułach. Główną strukturą organizującą jest ciągła lektura całej Tory, trwająca rok lub trzy lata. Stosując ten system, żaden fragment świętego tekstu nie jest opuszczany, a czytane ustępy nie są wybierane w zależności od ich aktualności czy trafności w danym czasie.

Drugi system jest przeciwieństwem pierwszego. Jest wybiórczy i nieciągły, a to, które fragmenty są czytane, w dużej mierze zależy od ich znaczenia w konkretnym momencie, nawet jeśli nie jest ono oczywiste. Ta zasada stosowana jest dla fragmentów czytanych publicznie podczas najważniejszych okazji w roku: Strasznych Dni, świąt i innych szczególnych wydarzeń żydowskiego kalendarza. Stosując oba systemy, możemy mieć pewność, że parsze czytane w święta zostaną przeczytane również w normalnym cyklu, a więc co najmniej dwa razy w roku.

Nasuwa się więc pytanie o szczególne znaczenie fragmentu czytanego w najświętszy dzień roku – Jom Kipur, czyli Dzień Odkupienia, czas Bożego przebaczenia i pojednania. To moralne i duchowe oczyszczenie dotyczy tak każdego z osobna, jak i całego narodu.

Zwróćmy uwagę, jak wielu tekstów, których treść mogłaby być istotna dla tego święta, nie wybrano do czytania w Jom Kipur. Nie czyta się na przykład Dziesięciu Przykazań, ani fragmentu, w którym Bóg okazuje ludziom litość i wybaczenie, mimo że według tradycji rabinicznej ta deklaracja została wypowiedziana po raz pierwszy właśnie tego dnia. Zamiast tego w świąteczny poranek czytamy opis rytuału świątynnego odprawianego w Jom Kipur przez arcykapłana (Wa-jikra 16), a po południu wspominamy listę zakazanych aktów seksualnych (Wa-jikra 18).

Parsza czytana rano jest dość niejasna dla współczesnego odbiorcy. Opisuje Aarona wchodzącego do świątyni po to, aby odpokutować za grzechy przed Bogiem objawiającym mu się w mętnym obłoku. Należy jednak przyznać, że ten fragment ma duży związek z Jom Kipur. W czasach istnienia Świątyni arcykapłan odczytywał ten fragment bezpośrednio po wypełnieniu wszystkich opisanych w nim rytuałów (Miszna, Joma 7:1). W owym okresie mogło to służyć za potwierdzenie, że zostały spełnione wszystkie elementy obrządku, i dawać gwarancję Bożego przebaczenia. Nawet po zniszczeniu Świątyni, odprawiający nabożeństwa mieli nieodparte uczucie, że ten rytuał był niezbędnym elementem święta Jom Kipur. Nalegali, aby podczas nabożeństwa w synagogach odtwarzany był kapłański obrządek zwany awoda. Jego znaczenie jest nadal przedmiotem dyskusji – czy stanowi on tylko relikt przeszłości czy może kryje się w nim coś ważnego również dziś?

Znacznie większy problem dla współczesnych Żydów stanowi zapis z osiemnastego rozdziału księgi Wa-jikra, czytany w Jom Kipur po południu. Problem jest dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, nie od razu staje się jasne, dlaczego temat ten podejmowany jest publicznie. Na pewno nie ma on nas do niczego zainspirować, a właśnie tego oczekiwalibyśmy od świątecznego czytania. Ponadto jeden z wersów tego fragmentu (18:22) był wykorzystywany przez tysiąclecia – zarówno przez chrześcijan, jak i Żydów – jako biblijne przyzwolenie na piętnowanie homoseksualizmu.

Ten ostatni aspekt zmusił niektóre społeczności (z odłamów najbardziej reformowanych, rekonstrukcjonistycznych, niezależnych i kilku konserwatywnych) do zastąpienia tego fragmentu innym. Najczęstszą praktyką jest czytanie zamiast osiemnastego rozdziału księgi Wa-jikra innej części Kodeksu Świętości (Wa-jikra 19:1-18), zawierającej listę etycznych i rytualnych nakazów. Rozpoczyna się ona wezwaniem ludu Izraela do świętości, a kończy wersem: „Miłuj bliźniego swego jak samego siebie: Jam Wiekuisty!”. W innych społecznościach zachowuje się starożytną praktykę czytania o zakazanych aktach seksualnych, ale robi się to podobnie jak wówczas, gdy czytamy słowa „Przestróg” – przerażającego katalogu klątw i cierpień, które mogą nawiedzić Izrael, jeśli nie będzie stosował się do Bożych przykazań. Zgodnie z tradycyjnym cyklem rocznym jedną wersję ostrzeżenia (Wa-jikra 26) czyta się niedługo po Pesach, drugą zaś (Dwarim 28-15) zaraz przed Rosz ha-Szana. Wersy te odczytuje się więc pospiesznie, nieśmiałym, ściszonym tonem. W ten sposób modlący się mogą zachować tradycję, jednocześnie wyrażając swój ból i protest. Takie podejście jest być może silnym wyrazem oburzenia, ale nie pozwala wniknąć w treść tekstu. Czy możliwe jest więc takie podejście do niesławnego fragmentu, które pozwoli uzasadnić jego stosowność w Dzień Odkupienia?

Zaproponowałem kiedyś alternatywną interpretację tego znanego wersu, wykorzystywanego do potępiania homoseksualizmu[1]. Wyjaśniałem, że standardowa biblijna terminologia pozwala nam na zupełnie nowe odczytanie tego wersu. To, jak go rozumiem, nie ma nic wspólnego z homoseksualnymi relacjami seksualnymi. Zakazany akt, miszkwej isza, w rzeczywistości dotyczy stosunku heteroseksualnego. Wers zakazuje stosunku jednego mężczyzny z kobietą (we-et) oraz (zachar) innym mężczyzną. Zakaz dotyczy więc zmuszania kobiety przez dwóch mężczyzn do stosunku[2].

Nie jest to najpopularniejsze żydowskie odczytanie tego wersu. Gdyby więc ktoś zdecydował się interpretować tradycyjny tekst w ten sposób, musiałby jednocześnie poddać go dyskusji i wykorzystać jako pretekst do nauczania, do targumu – publicznego tłumaczenia i objaśniania Tory. Jakie cechy musiałaby mieć taka dyskusja? Proponowane tu nowe odczytanie neguje piętnowanie stosunków homoseksualnych, stawia jednak przed nami szerszy problem seksualności i praktyk seksualnych. I tak właśnie powinno być, jako że tajemnicze wejście arcykapłana do Świętego Świętych również niesie ze sobą duży ładunek seksualny. Cały rytuał jest co chwilę przerywany aktem obmywania przez arcykapłana swojego ciała. Aby wejść do świętej komnaty, musi on zrzucić kapłański strój i przekroczyć jej próg ubrany jedynie w najprostsze lniane odzienie. W środku będzie musiał zraszać komnatę krwią ze swojego palca.

Często myślimy o odkupieniu – centralnym elemencie Jom Kipur – jako o darze zesłanym przez Boga, o łasce spływającej na nas z Niebios. Ten tekst ostrzega nas przed wzajemnym charakterem aktu odkupienia. Nie jesteśmy bowiem jedynymi, którzy biorą w nim udział. Coś dzieje się również Bogu. Odkupienie, przynajmniej częściowo, jest aktem dozwolonej penetracji. Zadośćuczynienie Izraela jest możliwe tylko dlatego, że Bóg pozwolił, aby arcykapłan wszedł do Świętych „wnętrzności” i skropił je krwią. Analiza angielskiego słowa atonement (odkupienie, pokuta) i wskazanie jego staroangielskich komponentów przypomina nam, że proces przebaczenia i oczyszczenia ma na celu zjednoczenie z umiłowanym – człowiekiem lub Bogiem. Słowo atonement składa się bowiem z komponentów at one (skierowany do drugiej osoby) i ment (w średniowiecznej łacinie: jednoczyć).

Nic więc dziwnego, że w starożytności ten uroczysty dzień był też czasem erotycznej celebracji. Córki jerozolimskie, zwykle zamknięte w domach kontrolowanych przez mężczyzn, w Dzień Odkupienia tańczyły w winnicach i zachęcały młodych mężczyzn do wybierania sobie żon (Miszna, Taanit 4:8; Talmud Babiloński, Taanit 26b).

Powinniśmy świętować odkupienie, ale nie zakładać z góry, że do niego dojdzie. Popołudniowe czytanie ostrzega nas – niezależnie od seksualnych preferencji – że nasza cielesność powinna być uświęcana poprzez dyscyplinę i ograniczenia. Nowa interpretacja, którą proponuję, anuluje zakaz homoseksualnego seksu jako takiego. Wskazuje za to w treści Tory na nieznane i dotychczas zaniedbywane w tradycyjnych tekstach problemy dotyczące udzielenia pozwolenia na aktywność seksualną. Tora w tradycyjnym odczytaniu wyraźnie nie zabrania i nie karze pozamałżeńskiego gwałtu[3].

Nowa interpretacja dąży do ustanowienia nowych, wynikających z Tory kryteriów regulujących święty proces odkupienia.

Związek pomiędzy poranną a popołudniową porcją Tory manifestuje się w pozornie niemającym dużego znaczenia pierwszym wersie porannej parszy. Instrukcje na Jom Kipur są dane Aaronowi „po śmierci dwóch [jego] synów, gdy przystąpiwszy przed oblicze Wiekuistego, pomarli” (Wa-jikra 16:1). Dwóch młodych mężczyzn umiera w niewyjaśniony sposób po próbie spenetrowania wnętrza Świętego. Dla nich wejście było zakazane. Nowe rytuały, które zostały określone w Torze po tym wprowadzającym wersecie, mają na celu umożliwienie wejścia do Boskiej przestrzeni, unikając śmierci i straty.

PRENUMERATA
Jeśli wyobrazimy sobie proces, przez który przeszedł Aaron, żeby przyjąć i wykonać te instrukcje, uzyskamy model naszego zaangażowania w odczyty tych fragmentów. Aaron wysłuchuje wskazówek po przeżyciu strasznej tragedii. Jego reakcja, jak mówi Tora, przebiega w kilku krokach: na początku milczy (Wa-jikra 10:3), następnie nalega, aby przyznano mu prawo do żałoby, nawet wbrew Bożym żądaniom. Bóg zażądał od niego bowiem, żeby wziął udział w świątecznym posiłku i uczcił poświęcenie Sanktuarium. Aaron, w żalu, odmawia. Kiedy rozgniewany Mojżesz potępia jego brak posłuszeństwa wobec Bożych poleceń, Aaron stanowczo odpowiada, że nie wyobraża sobie, jak Bóg mógłby nie przyjąć jego decyzji w związku z tym, czego wymaga Boża służba. W ten sposób obala pierwotne rozumienie przez Mojżesza tego, co nakazał Bóg, wiedząc, że jego własne uczucia są święte same w sobie. Mojżesz godzi się z nim (Wa-jikra 10:16-20). Aaron jest w końcu gotowy, aby w imieniu całego Izraela przyjąć nową funkcję – wejść do świętych sfer i osiągnąć odkupienie grzechów dla „siebie i domu swego i całego zgromadzenia Israela” (Wa-jikra 16:17).

Podobnie społeczność LGBT z ledwością może słuchać słów tego fragmentu Biblii bez początkowego uczucia żalu i straty. Jak wielu cierpiało, a nawet straciło życie, bo ich starania wejścia do świętego miejsca były odrzucane? Kolejnym krokiem powinno być ustanowienie nowego rozumienia tego, co Bóg chce, abyśmy zrobili z tym bólem i oburzeniem. Później społeczność będzie musiała podjąć kolejną próbę wejścia w święty tekst w celu osiągnięcia bardziej autentycznego pojednania i uleczenia – niewymuszonego, wzajemnego, przebaczającego i płodnego. Cel Dnia Odkupienia zostałby wtedy w pełni osiągnięty.


Tekst pochodzi ze zbioru Torah Queeries.Weekly Commentaries on the Hebrew Bible, który publikujemy w odcinkach w „Chiduszu” począwszy od numeru 6/2018. Przekład: Jolanta Różyło.


[1] David Greenstein, Parashat Aharei Mot and Parashot Ke-doshim: On Gaining Access to the Holy, dostępne online na Jewish Mosaic’s Torah Queeries project; kompletna wersja eseju zob.: David Greenstein, Open the Gates of Righteousness for Me, „Journal of the Academy for Jewish Religion” 3, no. 1 (2007).

[2] Więcej szczegółowych informacji, patrz.: Torah Queeries, parsze autorstwa Elliota Dorffa (Acharej Mot), Davida Brodsky’ego (Kedoszim) i Jaya Michaelsona (Mecora). [Wszystkie te teksty ukazały się w „Chiduszu” – przyp. red.]

[3] Patrz: Torah Queeries, David Brodsky, parsza Wa-jiszlach.


PRZEKAŻ DAROWIZNĘ


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

Thoughts on Iran After Speaking With Sen. James Risch

Thoughts on Iran After Speaking With Sen. James Risch

Eric Mandel / JNS.org


The Iran nuclear program’s Arak heavy water reactor. Photo: Nanking2012 via Wikimedia Commons.

I recently spoke with the ranking member of the Senate Foreign Relations Committee, Sen. James Risch of Idaho. I asked him what enrichment level Iran should be allowed to have. His answer was zero.

He is correct. The Iran nuclear deal—the Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA)—gave Iran the right to enrich uranium. All other nations that use nuclear power, except for the major powers, import low-grade enriched uranium to produce energy and are required to return the spent nuclear waste. The fact that we allowed a US State Department-designated state sponsor of terror the right to enrich uranium was political negligence of the highest order.

This weekend in a joint statement from Rome before the G-20 Summit, President Joe Biden, French President Emmanuel Macron, German Chancellor Angela Merkel and British Prime Minister Boris Johnson said they were determined “to ensure that Iran can never develop or acquire a nuclear weapon.” They also said they are convinced that it remains possible to quickly reach and implement an understanding on return to full compliance” with the JCPOA.

That is nonsense.

The JCPOA, at best, only slows Iran’s march to nuclear-weapons capability for another few years. That is not a vague opinion; it is a fact-based on what is written in the JCPOA. Iran can have, if it chooses, in less than 10 years the international legal right based on the current nuclear agreement to an industrial-sized nuclear-weapons program. It would also receive ten, if not hundreds, of billions of dollars in nuclear sanctions relief without any strings attached. The remaining sanctions left in place that are not nuclear-related will be used as a distraction by proponents of the JCPOA to claim that sanctions still remain. Those sanctions amount to very little in comparison to the nuclear-related sanctions.

As a reminder, the United States never signed the JCPOA because former President Barack Obama did not submit it to the Senate, where it would have required 60 Senate votes he knew weren’t there. Obama had only 42 senators who agreed with him. Congress was opposed to the nuclear deal on a bipartisan basis; he didn’t even have a majority of the Senate. The most crucial foreign-policy treaty of the first quarter of the 21st century was not submitted to Congress for its approval as required by the Constitution.

Senate foreign-policy legislative aides have repeatedly told me that when European diplomats and politicians come to Congress, they are incredulous to learn that the JCPOA is not an American treaty and has no legislative force. That is, unless you make the United States subservient to the UN Security Council’s (UNSC) approval of the nuclear deal. Sorry, America doesn’t take orders from a world body where most of its members are undemocratic, with equal votes on the Security Council from Russia and China.

As the Biden administration is about to re-enter negotiations with Iran in November—pleading for Iran to return to a nuclear agreement—it is essential to pause and realize what is being done in the name of the American people and our security. Rejoining the Iran nuclear deal allows the Islamic Republic an industrial-sized nuclear program in just a few years and doesn’t address its missile development, human-rights abuses and support of terrorism. For our national interests, we need to rise above our political echo chambers and ask if this is what is in America’s or the world’s interest.

If Secretary of State Antony Blinken delivers as promised a longer and stronger deal that genuinely ends the possibility of an Iranian nuclear weapon, then we should applaud him. But if he comes back with the same profoundly flawed agreement or a partial agreement that gives sanctions relief for some minor pause in their nuclear progress, then on a bipartisan basis, the American people should speak with one voice and reject it. In any case, we should demand that it be submitted to the Senate as a treaty, as required by law.

It is a little-known fact that the Biden administration has already given some sanctions relief to Iran for oil-related issues with the hope that appeasement would be gratefully reciprocated. The Iranians only interpret this as weakness.

Before he made his nuclear agreement with Iran, Obama promised that he would judge that no deal is better than a bad deal. Since that 2015 deal didn’t end Iran’s ability to have nuclear weapons, it’s an agreement that’s worse than bad. It is dangerous, and it should be put behind us unless it is fundamentally changed.


Dr. Eric R. Mandel is the director of MEPIN, the Middle East Political Information Network. He regularly briefs members of the U.S. Senate, House and their foreign-policy advisers. He is a columnist for “The Jerusalem Post” and a contributor to i24TV, “The Hill,” JTA and “The Forward.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Largest US Documentary Festival Features Six Films With Jewish, Israel Focus

Largest US Documentary Festival Features Six Films With Jewish, Israel Focus

Shiryn Ghermezian


Townspeople of the predominantly Jewish village of Nasielsk, Poland in 1938 as seen in Bianca Stigter’s “Three Minutes – A Lengthening.” Photo: Courtesy of Family Affair Films, US Holocaust Memorial Museum.

Six films that center on Israel or Jewish-related topics will be screened at America’s largest documentary festival, DOC NYC, beginning Wednesday.

Three Minutes: A Lengthening,” which made its world premiere at the Venice Film Festival in September, is a 69-minute documentary that focuses on three minutes of a color home video that is believed to be the only footage left of the predominately Jewish village of Nasielsk, Poland, before the Holocaust.

Also being screened is “Charm Circle,” in which Jewish director Nira Burstein revisits her childhood home in Queens, New York, as she “attempts to bridge the fractured relationships” between herself, her parents and her two sisters. The 79-minute documentary includes home videos from Burstein’s family.

DOC NYC will additionally feature the US premiere of the Hebrew and French-language documentary “The Forgotten Ones,” by French-Israeli director Michale Boganim. The film highlights the discrimination Jews from North African and Arab countries faced in Israel when they arrived in the Jewish state in the 1950s and ’60s.

Making its world premiere at the festival, “Boycott,” by award-winning filmmaker Julia Bacha, examines the legislation adopted by over 30 states in the US that penalizes individuals and businesses that boycott Israel. Bacha, who does not support anti-boycott laws, looks at the cases of a publisher, attorney, and teacher who question the impact of the legislation on freedom of speech and their careers.

The festival will also showcase “The Devil’s Drivers” by director Mohammed Abugeth. Filmed over the course of eight years, the documentary follows two drivers who smuggle Palestinian workers by car from the West Bank to their job sites in Israel.

Ticket holders will also able to to see “A Tree of Life,” in which Emmy-winning director Trish Adlesic speaks with survivors of the 2018 deadly shooting at the Tree of Life synagogue in Pittsburgh. Adlesic explores how the tragedy changed the lives of the survivors, and examines “the hate-based crisis stemming from the political climate.” The documentary was co-produced by Michael Keaton and Mark Cuban, who are both from Pennsylvania.

The 12th annual DOC NYC will take place in-person, Nov. 10-18, at three theaters in Manhattan — the IFC Center, SVA Theatre and Cinépolis Chelsea — and also online. The festival is also an Academy Award-qualifying festival for short films, with its winning short earning consideration to be nominated in the Documentary Short Subject category.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com