Archive | 2022/10/03

Co się dzieje ze “Śmiercią Zygielbojma”? Jest na flagowej imprezie PiS, ale reżysera nie zaproszono

Ryszard Brylski, reżyser filmu ‘Śmierć Zygielbojma’ (Fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl)


Co się dzieje ze “Śmiercią Zygielbojma”? Jest na flagowej imprezie PiS, ale reżysera nie zaproszono

Dawid Dróżdż


Po premierze nikt się ze mną nie kontaktuje. Rozumiem, że to to jakaś niewybredna lekcja pokory. – mówi nam Ryszard Brylski, reżyser “Śmierci Zygielbojma”, który w ubiegłym roku przeciwstawił się władzy, chcącej upolitycznić jego film.


W środę rozpoczęła się flagowa impreza filmowa władzy – Festiwal Niepokorni Niezłomni Wyklęci w Gdyni. W konkursie fabuł międzynarodowych udział bierze “Śmierć Zygielbojma” Ryszarda Brylskiego. Reżyser nie miał jednak o tym pojęcia. O udziale swojego filmu w konkursie dowiedział się przypadkiem od znajomego.

“Śmierć Zygielbojma”. Film o osamotnieniu i bezradności
“Śmierć Zygielbojma” rozgrywa się w czasie II wojny światowej. Film opowiada o Szmulu Zygielbojmie, który w 1940 r. uciekł do Londynu, gdzie w 1942 r. został członkiem Rady Narodowej RP.

Jego misją było informowanie o eksterminacji Żydów oraz działanie na rzecz ich ratowania. 

W 1943 r. popełnił samobójstwo. Jedną z przyczyn miało być odsunięcie go od informacji przez pozostałych członków polskich władz, marginalizowanie go w strukturach Rady. Tak też tę historię przedstawia Brylski – to opowieść o osamotnieniu i bezradności w chęci niesienia pomocy innym.

Producentem “Śmierci Zygielbojma” jest Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Brylski zrealizował go, kiedy dyrektorem WFDiF był nieżyjący już Włodzimierz Niderhaus. Film współfinansowały Polski Instytut Sztuki Filmowej i Polska Fundacja Narodowa (PFN).

PFN to państwowa fundacja powołana w 2016 r. przez spółki skarbu państwa w celu dbania o wizerunek Polski. Zajmuje się “upowszechnianiem martyrologii i bohaterskich czynów narodu polskiego, tradycji, pielęgnowaniem polskości, walką ze zniesławianiem, kształtowaniem i promowaniem postaw patriotycznych”.

Bunt przeciwko upolitycznieniu

O filmie zrobiło się głośno w listopadzie zeszłego roku. Podczas oficjalnej premiery w Teatrze Narodowym w Warszawie reżyser Ryszard Brylski wygłosił ze sceny płomienną przemowę, w której zarzucił władzy próbę sprowadzenia filmu do “kina rządowej propagandy”.

Brylski zwrócił uwagę na to, że opis filmu na stronie Polskiej Fundacji Narodowej opatrzony jest kłamliwymi treściami. W niechlujnym, pełnym błędów interpunkcyjnych i ortograficznych opisie na stronie PFN mogliśmy przeczytać, że “Polacy i Żydzi wespół ginęli w Holokauście” oraz że „obraz podkreśla także, że żaden czynny udział Polaków w zagładzie Żydów nie był możliwy”.

– Te zagadnienia nie są w ogóle w naszym filmie poruszane – powiedział Brylski.

Reżyser wyraził także swoje oburzenie na fakt, że pomysł filmu przypisał sobie minister kultury. W napisach końcowych – bez wiedzy Brylskiego – pojawiła się informacja brzmiąca: “Pomysł filmu: Piotr Gliński”. – Wspieranie filmowej twórczości historycznej jest powinnością państwa. Bez tego wsparcia filmy historyczne nie mogłyby zaistnieć – powiedział Brylski. – Nie możemy jednak mylić finansowania filmu z jego zawłaszczeniem – próbą wypaczenia jego intencji i podporządkowania jego treści doraźnym politycznym celom.

Tuż przed premierą film patronatem objął prezydent Andrzej Duda.

Ryszard Brylski: Wszystko wydaje się jakieś chore

Reżyser po premierze został odsunięty od filmu. 

– Nikt nie informuje mnie, co dzieje się z moim filmem, chociaż jestem jego reżyserem i współscenarzystą – mówi nam Ryszard Brylski. – Nie jestem współproducentem filmu i formalnie nie mam prawa do decyzji strategicznych. Zwykle jednak producenci i dystrybutorzy biorą pod uwagę głos reżysera, ustalają z nim strategię. Od premiery „Śmierci Zygielbojma” w Teatrze Narodowym, nikt się ze mną nie kontaktuje. Rozumiem, że to jakaś niewybredna lekcja pokory i kara dla, nomen omen, niepokornego reżysera, ale dlaczego ukarano także film, który miał duży potencjał? To wszystko wydaje się jakieś chore – mówi nam Ryszard Brylski.

W listopadzie 2021 r. producenci rozpoczęli negocjacje dotyczące zagranicznej dystrybucji “Śmierci Zygielbojma”. Filmem zainteresował się amerykański dystrybutor Neil Friedman z Menemsha Films.

– Film mu się podobał i jak się wyraził – był dla niego ważny. Chciał go promować na rynku amerykańskim i w ogóle międzynarodowym. To była idealna opcja dla tego filmu – opowiada Brylski.

Menemsha Films specjalizuje się w kinie historycznym. Firma wprowadziła na międzynarodowy rynek m.in. filmy nominowane do Oscara (“Musimy sobie pomagać”, “Syn panny młodej”, “Żelary”), a także polskie produkcje – “Wesele” Wojciecha Smarzowskiego czy “Marzec ’68” Krzysztofa Langa.

Według reżysera rozmowy z Friedmanem prowadziła WFDiF przy udziale polskiego dystrybutora filmu Mariusz Łukomski z Monolith Films. Łukomski przekazuje nam, że negocjacjami zajmowała się WFDiF.

– Przez kilka miesięcy próbowałem dowiadywać się, na jakim etapie są rozmowy. Słyszałem, że pojawiły się jakieś nowe pomysły i ścieżki, których mi nie ujawniono. W kwietniu dowiedziałem się, że Friedman się wycofał. Nie dziwię się – rozmowy ciągnęły się przez pół roku – mówi Brylski.

“Śmierć Zygielbojma” – według informacji Brylskiego – do tej pory nie ma dystrybutora zagranicznego.

WFDiF przekazuje “Wyborczej”, że film jest “przedmiotem prowadzonych przez WFDiF i dystrybutora filmu ustaleń i negocjacji (…), a więc jest szansa, że film trafi do kin za granicą w tym w USA i Kanadzie”.

“Śmierć Zygielbojma” na flagowej imprezie PiS

Brylski nie jest także informowany przez producentów o udziale “Śmierci Zygielbojma” w ważnych imprezach filmowych. – Ktoś ze znajomych zapytał mnie kilka dni temu, czy wiem, że „Śmierć Zygielbojma” bierze udział w konkursie Festiwalu Niepokorni Niezłomni Wyklęci. Nie miałem o tym pojęcia. Nikt mnie nie zawiadomił. Nie wiedziałem o tym festiwalu. Jeśli film jest w konkursie, zgłoszono go bez mojej zgody – mówi reżyser.

NNW to flagowa impreza filmowa prawicy, hojnie dotowana przez władze, objęta patronatem przez prezydenta Andrzeja Dudę. Ministerstwo kultury przyznało festiwalowi w 2020 r. trzyletnią dotację w wysokości 810 tys. zł (po 270 tys. rocznie). W tym roku organizatorzy otrzymali od ministerstwa dodatkowe 96 tys. zł na Przegląd Filmów Festiwalowych. 

200 tys. zł na organizację tegorocznej edycji dorzucił Polski Instytut Sztuki Filmowej. Partnerem generalnym festiwalu jest Orlen.

Festiwal: Twórcy są zawsze mile widziani, ale…

W przypadku zakwalifikowania się filmu do konkursu na festiwalu, reżyser powinien zostać poinformowany o tym fakcie przez producentów. Informację taką mogą przesłać także organizatorzy festiwalu. W tym przypadku Brylski nie dostał informacji od żadnej ze stron.

– Charakter Festiwalu NNW jest nieco szerszy niż innych imprez filmowych, twórcy filmu są zawsze mile widziani, ale ich zapraszanie nie jest praktyką. Dużo ważniejsze dla nas jest celebrowanie spotkań ze świadkami historii, których z roku na rok jest coraz mniej oraz rozwijające debaty o rozumieniu przeszłości, ale też współczesnego świata – przekazuje nam Magdalena Łysiak, rzeczniczka prasowa festiwalu.

Według ustaleń dotyczących strategii promocyjnej producenci mieli priorytetowo potraktować pokazy i wydarzenia w Izraelu – przede wszystkim festiwal w Jerozolimie, który zakończył się w ubiegłym tygodniu. – Nie słyszałem, żeby film został tam w ogóle zgłoszony – mówi Brylski.

WFDiF przekazuje nam, że “Śmierć Zygielbojma” została zgłoszona m.in. na festiwale w Cannes, Karlowych Warach, Toronto, Chicago, Gdyni, Wenecji, Denver, a także na izraelskie festiwale – w Jerozolimie i Hajfie. Brylski o wielu ruchach jednak nie wiedział. WFDiF nie odpowiedziało nam na pytanie o to, dlaczego producenci nie poinformowali reżysera o zakwalifikowaniu się do konkursu na Festiwalu NNW.

Reżyser wyklęty

To nie koniec problemów Brylskiego. Reżyser odczuwa reperkusje zeszłorocznego buntu. 

– Pracowałem nad projektem kolejnego filmu, którym początkowo była zainteresowana WFDiF,  prowadziłem także rozmowy z zaprzyjaźnionymi producentami na temat gotowych już scenariuszy. Wszyscy dają mi do zrozumienia, że przy obecnym układzie film reżyserowany przeze mnie nie ma szans na dotacje PiSF, a bez tego projekt nie ruszy. Radzą, żebym przeczekał. Oczywiście zdawałem sobie sprawę z takich konsekwencji, ale gdzieś w duchu liczyłem, że może jednak jest normalnie – mówi Brylski.

I dodaje: – Dostałem wiele wyrazów wsparcia po premierze. Niektóre były bardzo emocjonalne. Pojawiły się jednak w środowisku także obawy, że za bardzo rozdrażniłem decydentów, co może utrudnić dotowanie filmowych projektów. Rozumiem te obawy i sam ulegam podobnym lękom. Bez pieniędzy nie da się robić filmów i zachłanni politycy mogą tym sterować. Czułem jednak, że mój sprzeciw był ważny dla wielu twórców, którzy mają podobne rozterki. Pisali do mnie studenci i młodzi filmowcy przed debiutem. Mam nadzieję, że kiedy zaczną robić swoje filmy, ich rozterki będą wynikały jedynie z czystych twórczych dylematów.


Mocna dawka kultury: o filmach, serialach, książkach, sztukach teatralnych i koncertach. Zapisz się  na newsletter kulturalny i szukaj inspiracji na czas wolny.

Dawid Dróżdż

Dziennikarz działu kultura “Gazety Wyborczej”. Pisze o kinie i polityce kulturalnej. Publikował m.in. w “Przeglądzie”, “Wirtualnej Polsce” i “Czasie Kultury”. Był redaktorem i autorem działu Patrząc “Kultury Liberalnej”.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


BDS opposition to Project Nimbus will harm Arab-Israelis, too – opinion

BDS opposition to Project Nimbus will harm Arab-Israelis, too – opinion

EMILY SCHRADER


The anti-Zionist BDS movement is politicizing an apolitical project that will benefit all of Israel’s citizens, including two million Arabs..

LINDA SARSOUR’S MPower group and Jewish Voice for Peace have led a campaign to demonize Amazon and Google over their contribution to Israeli ‘apartheid.’ /  (photo credit: REBECCA COOK/REUTERS)

Once again, the ugly BDS movement has reared its head over the landmark $1.2 billion (NIS 408 b.) Project Nimbus contract between Israel and tech giants Amazon and Google. Under the guise of civic action by employees, fringe anti-Israel groups, such as Jewish Voice for Peace (JVP) and Linda Sarsour’s MPower group have led a campaign to demonize the two companies over their contribution to Israeli “apartheid.” In the process, they are politicizing an apolitical project that will benefit all of Israel’s citizens, including two million Arabs.

Project Nimbus, according to Google, focuses exclusively on upgrading cloud computing services at the government level for ministries, such as finance, healthcare, transportation, and education, in an effort that will create over 3,000 jobs for Israeli Arabs and Jews alike. The project has nothing to do with military or weapons technology. But that’s never stopped anti-Israel activists from, once again, hijacking the narrative to make every single issue somehow about Palestinians.

This past week, protests against Project Nimbus took place in four locations, intended to give the impression there is a tremendous pushback from within the companies involved. The reality, however, is quite different.

he protesters claimed that Project Nimbus could be misused to oppress and surveil Palestinians, despite the fact that Google and Amazon confirmed that’s not related to the project in any capacity. Google’s representative even stated, “Today’s protest group is misrepresenting the contract. Our work is not directed at highly sensitive or classified military workloads relevant to weapons or intelligence services.”

Opposition to project stems from anti-Israel agenda

Much of the opposition to the project isn’t even stemming from the employees themselves, but from activists with a concerted agenda against Israel. From day one, the campaign “No Tech for Apartheid” was organized by JVP and MPower, not by the employees of the companies.

Smartphone with Google and Amazon apps are seen placed on keyboard in this illustration picture taken on June 25, 2021. (credit: REUTERS/DADO RUVIC/ILLUSTRATION

One of the organizations even purchased the domain name before the campaign was launched, in October 2021. Yet, both organizations have intentionally left their logos off any campaign materials in order to give the false impression that the campaign is simply that of ordinary Amazon and Google workers.

Despite their nefarious attempts to paint a picture of massive resistance, the reality is that Amazon employs 1.6 million people and Google employs over 150,000. Even if there are several hundred workers who are opposed to Project Nimbus, it is statistically insignificant.

Yet with the backing and efforts of anti-Israel groups like MPower, the opposition to Project Nimbus is being incorrectly reported as an organic campaign by workers rather than what it is: an astroturfing campaign by two fringe groups obsessed with Israel. Naturally, the press made no mention of JVP and MPower in their protest coverage, but only mentioned the leader of the campaign, a former Google employee who is also a JVP activist.

Unfortunately for these disingenuous activists, Amazon and Google, who already operate in Israel, aren’t the slightest bit interested in the self-sabotaging campaign to boycott Israel.

Israel’s gov’t working to include Arabs in tech sector

Perhaps the most ridiculous aspect of the entire campaign is that while they are accusing Israel of apartheid, just a few months ago, Israel announced a new $70 million (NIS 239 m.) plan to recruit more Arab Israelis into the booming tech sector.

The program will help integrate and foster entrepreneurship in the Arab sector as part of a five-year initiative to advance high-tech and science programs in Arab communities. It is being spearheaded by the Ministry of Innovation, Science and Technology, and the Ministry of Social Equality, together with the Israel Innovation Authority. Ironically, these ministries are likely to benefit by the work of Project Nimbus, meaning that these protesters are campaigning for a cause that will ultimately harm Arabs in Israel.

This is hardly the first time an anti-Israel campaign harms not only Israeli Arabs but also Palestinian workers. One of the inherent flaws in the proclaimed agenda of the Boycott, Divestment, Sanctions (BDS) movement is that it disproportionately harms Palestinian workers who are impacted by boycotts, such as what is occurring with Sodastream. The fizzy drink machine creator had a factory over the green line that employed hundreds of Palestinians but eventually relocated partially due to harassment, leaving dozens of Palestinians without jobs. But that’s not of concern for the BDS movement, which isn’t actually seeking a better future for Palestinians, rather, they seek the destruction of Israel.


The writer is the CEO of Social Lite Creative and a human rights activist.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Dutch Museum Returns Looted Kandinsky Painting From WWII to Heirs of Former Jewish Owner

Dutch Museum Returns Looted Kandinsky Painting From WWII to Heirs of Former Jewish Owner

Shiryn Ghermezian


“Blick auf Murnau mit Kirche” by Wassily Kandinsky. Photo: Van Abbemuseum.

A museum in the Netherlands is returning a painting by Russian artist Wassily Kandinsky to the heirs of a Jewish art collector who owned the work before it was stolen during World War II.

The 1910 painting “Blick auf Murnau mit Kirche” (“View of Murnau with Church”), which has been stored at the Van Abbemuseum in Eindhoven since 1951, will be handed over to the relatives of the late Berlin-based collector Johanna Margarethe Stern-Lippmann, the museum announced on Sept. 15.

Stern-Lippman’s descendants first contacted the Dutch museum in 2015 in an attempt to reclaim the painting. The family and the Eindhoven municipality then turned to the Dutch government’s Restitution Committee to make a ruling in the matter. In January 2018, the Committee ruled to not return the artwork to the family because it could not establish sufficient information about the time period when Stern-Lippman lost possession of the painting.

Stern-Lippman’s family filed a second request with the Restitution Committee for possession of the artwork in 2019. The Restitution Committee said in a statement that following an additional investigation, which was delayed due to the COVID-19 pandemic, a decision to return the painting to the family was recently reached, as new facts have surfaced about Stern-Lippman’s ownership of the painting.

The Committee “has concluded it is highly likely that the work originated from the family’s collection and there is sufficient evidence that the family lost possession of it against their will through circumstances directly related to the Nazi regime,” the museum said.

The committee also explained in its ruling that because Stern-Lippmann was persecuted during World War II for being Jewish, the loss of her artwork during that time is considered “involuntary” based on the Dutch government’s restitution policy.

“It is fitting that this lengthy process has now come to an end,” said Anastasia van Gennip, business director of the Van Abbemuseum. “The Restitutions Committee’s opinion is clear and binding. We will arrange the transfer in consultation with the family as soon as possible. Both the municipality and the museum have always taken the view that justice must be done in cases like these. We have participated in all investigations with an open mind and cooperated in them along with the family.”

Another painting by Kandinsky was returned to its Jewish heirs from Amsterdam’s Stedelijk Museum in August 2021.

Kandinsky was known for making antisemitic remarks, specifically in a 1923 letter to Jewish composer Arnold Schoenberg in which he blatantly wrote, “I reject you as a Jew,” when Schoenberg asked the artist to explain reports that Kandinsky “sees only evil in the action of Jews and in their evil actions only the Jewishness.” In 1923, Kandinsky sent Schoenberg another letter inviting him to join the faculty at the Bauhaus school of design, architecture, and applied arts in Germany. Kandinsky wrote in his letter that Jews were not welcome at Bauhaus, but an exception would be made for Schoenberg.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com