W Danii podczas wojny zginęło tylko 120 Żydów

W Danii podczas wojny zginęło tylko 120 Żydów

Paweł Smoleński


Duńscy rybacy B?rge Laursen i Jacob Andersen na pokładzie ‘Marie’. Odbyli około 10 podróży z żydowskimi uchodźcami do Szwecji w październiku 1943 r. (fot. Nationalmuseet – National Museum of Denmark from Denmark, CC BY-SA 2.0 , via Wikimedia Commons)

.

W Danii niemieckie wojska liczyły 350 żołnierzy. Nie było żadnych łapanek, masakr, ulicznych egzekucji. Gdy doszło do masowej ucieczki Żydów do Szwecji, pomógł w tym niemiecki dyplomata Georg Ferdinand Duckwitz. Rozmowa z Götzem Alym, historykiem, autorem książki “Europa przeciwko Żydom. 1880-1945”.

.

Rozmowa z Götzem Alym

Paweł Smoleński: W legendzie powtarzanej przez wielu Duńczyków pojawia się informacja, jakoby podczas niemieckiej okupacji król Christian X zagroził, że jeśli duńscy Żydzi będą zmuszeni do noszenia opasek z gwiazdą Dawida, sam taką założy, a nawet – że w takiej opasce wyruszał na codzienne końskie przejażdżki ulicami Kopenhagi.

Götz Aly: Król bez wątpienia był postacią prominentną i niepokorną. Cieszył się szacunkiem również dlatego, że nie wyemigrował z kraju po niemieckim podboju jak kilku innych europejskich monarchów. Niemcy nie mogli go tak łatwo zaatakować. Nie wiem, czy historia o opaskach z gwiazdami Dawida jest prawdziwa, ale wiadomo, że Christian wspierał Żydów.

Król Danii Chrystian X podczas niemieckiej okupacjiKról Danii Chrystian X podczas niemieckiej okupacji fot. Wikimedia Commons

Ale oczywiście nie możemy zapominać o różnicach między okupowaną Danią a innymi krajami zachodniej Europy, nie mówiąc już o Polsce czy zajętych przez Rzeszę terenach Związku Sowieckiego.

To, co działo się w Danii, w zasadzie nie przypominało okupacji.

– Duńczycy mieli normalne wybory, a w 1942 r., czyli w środku okupacji, wybrali socjaldemokratyczny rząd, który ustąpił w proteście przeciwko wprowadzeniu przez Niemców stanu wyjątkowego jako odpowiedzi na akcję sabotażową ruchu oporu. Wojska okupacyjne liczyły 350 żołnierzy. Nie było żadnych łapanek, masakr, ulicznych egzekucji. Nie istniała praca przymusowa, wywózki na roboty, nie organizowano przesiedleń ludności. W niemieckiej strategii wojennej liczyła się nie Dania, ale zamknięcie drogi na Bałtyk przez cieśniny duńskie dla wrogów III Rzeszy, opanowanie szlaku do Norwegii i portu w Narviku oraz dostęp do duńskiego masła i produkcji rolnej. Zaś co się tyczy duńskich Żydów, mogli bez wielkich przeszkód przepłynąć przez cieśniny do neutralnej Szwecji odległej o kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów.

Co zresztą się stało w żydowski nowy rok, Rosz Haszana, w chrześcijańskim 1943 r.

– Masowa ucieczka nie byłaby możliwa bez pomocy niemieckiego dyplomaty Georga Ferdinanda Duckwitza. Gdy dowiedział się, że Niemcy pod osłoną stanu wyjątkowego planują deportację prawie 8 tys. duńskich Żydów, podpowiedział duńskim politykom i liderom gmin żydowskich, że muszą działać, a statki i łodzie rybackie już czekają w portach. Wymógł również na Szwedach, że przyjmą uchodźców. W Danii zginęło podczas wojny tylko 120 Żydów. To szczególny przypadek, niepodobny do niczego, co działo się w Europie.

Georg Ferdinand Duckwitz - niemiecki dyplomata pełniący funkcję attaché w okupowanej przez III Rzeszę Danii. Tu na zdjęciu z 1960 r. w Bonn stoi między dwoma amerykańskimi rabinamiGeorg Ferdinand Duckwitz – niemiecki dyplomata pełniący funkcję attaché w okupowanej przez III Rzeszę Danii. Tu na zdjęciu z 1960 r. w Bonn stoi między dwoma amerykańskimi rabinami fot. Bundesarchiv, B 145 Bild-F008672-0027 / Renate Patzek / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0 DE , via Wikimedia Commons

Czy Duńczycy byli wolni od antysemityzmu?

– Myślę, że we wszystkich państwach skandynawskich antysemityzm był słabo wykształcony. Ale też trzeba pamiętać, że mieszkało tam bardzo niewielu Żydów.

Chyba nie do końca tak było, co można przeczytać w żydowskich pamiętnikach. Żydzi mieszkający w Szwecji, czyli antysemityzm nawet po wojnie, kiedy państwo szwedzkie przyjmowało byłych więźniów obozów koncentracyjnych czy żydowskie dzieci celem podkarmienia i podreperowania zdrowia. O Norwegii i kolaboracyjnym reżimie Vidkuna Quislinga nie ma co wspominać.

– W Szwecji antysemityzm nie był zinstytucjonalizowany, choć antysemitami były niektóre znaczące postacie szwedzkiej elity, nie znalazł się w programie żadnej partii politycznej. Szwajcaria często odsyłała Żydów, którzy dotarli do jej granic. W Szwecji nie zdarzyło się to ani razu.

Biały autobus z duńskimi Żydami w Szwecji, kwiecień 1945 r.Biały autobus z duńskimi Żydami w Szwecji, kwiecień 1945 r. fot. Nationalmuseet – National Museum of Denmark from Denmark, CC BY-SA 2.0 , via Wikimedia Commons

Co do Norwegii jest między nami w zasadzie zgoda. Z 4 tys. Żydów norweskich połowa trafiła przez Szczecin do Auschwitz, lecz reszta uciekła przez góry do Szwecji przy pomocy norweskiego ruchu oporu i zwyczajnych ludzi.

Niech będzie, że Skandynawia była wyjątkowa, choć moim zdaniem wisi nad nią całkiem spory znak zapytania. W antysemityzmie, który wszak nie zaczął się wraz z II wojną światową, absolutnie fascynująca jest jego powszechność. Zarażał wszystkie klasy i warstwy społeczne, wszystkie narody, wszystkie odmiany chrześcijaństwa. Gdy opowiada się o rewolucji 1905 r. jako kroku milowym ku równouprawnieniu, często zapominamy o pogromach dokonywanych przez ludzi marzących o sprawiedliwości i wolności.

– Gdyż antysemityzm jest bardzo często powiązany z pozytywnymi zmianami socjalnymi. Postęp społeczny i demokratyczny szedł ramię w ramię z pogromami, wszystkie rewolucje w błyskawicznym tempie mogły stać się niebezpieczne dla Żydów.

Czy to tylko dziedzictwo europejskiej, chrześcijańskiej tradycji, naszych zakotwiczonych w zbiorowej pamięci i indywidualnym DNA uprzedzeń, fobii i wiary?

– Europejski demokratyczny nacjonalizm, który mości się na kontynencie w miejsce monarchii, zakłada przede wszystkim ujednolicenie społeczeństw. Nawiązuje do jednego języka, jednej religii, jednej tradycji, jasno wytyczonych granic, a społeczeństwo całkowicie homogeniczne jest jego celem. Wiele państw nawiązuje do romantycznego nacjonalizmu niemieckiego, co wiąże się z tym, że Niemcy były podzielone na liczne księstwa i królestwa, jedynym spoiwem był język i tworzone w tym języku romantyczne mity. Podobnie było z Polską, Węgrami czy Litwą, gdzie w czasie międzywojnia rządy miały w zasadzie jeden cel: zmobilizować jak najszersze rzesze społeczne, by tworzyć jeden naród, jedną kulturę, szukać wsparcia w jednej religii i mówić jednym językiem. Nacjonalizm ma zawsze na celu mobilizację narodu, jeśli idzie np. o edukację czy awans społeczny. A to automatycznie zwraca się przeciwko mniejszościom. W Niemczech była to niechęć do Polaków czy Żydów. W Polsce – do Niemców, Ukraińców, Żydów. Na Węgrzech nie lubiano Rumunów, na odwrót, w Czechosłowacji Węgrów. Wiele ustaw przyjmowanych w tych krajach w okresie między wojnami światowymi ma na celu polonizację, czechizację czy rumunizację, etniczne większości uzyskują pozycję jeszcze bardziej uprzywilejowaną. Temu celowi służyły również przesiedlenia, możliwe tylko wtedy, gdy istniały państwa narodowe, dla Niemców Niemcy, dla Rumunów Rumunia itd. Ale co zrobić z Żydami, skoro własnego państwa nie mają.

Na dodatek bardzo łatwo ich zdefiniować, wskazać. Polscy migranci do Niemiec, których zresztą mam w swoich korzeniach, w drugim, trzecim pokoleniu byli nie do odróżnienia od niemieckiej większości, wsiąkali w miejscowe społeczeństwo, germanizowali się. Tymczasem Żydzi ciągle byli Żydami, stanowili w homogenicznym narodzie obce ciało. Nie dlatego, że można było ich rozpoznać po wyglądzie – choć często również – po religii czy po języku. Po prostu Żydzi wyróżniali się, bo musieli, wielką społeczną mobilnością. Charakteryzował ich wyższy niż średnia poziom wykształcenia, byli z reguły ludnością miejską, w związku z czym dużo lepiej radzili sobie z przejściem ze starych stosunków społecznych do nowych. Chrześcijańska większość, w ogromnej części chłopska, przegrywała ten wyścig. Żydzi musieli iść do przodu, bo nie mieli nic do stracenia. Kiedyś nie mogli np. uprawiać wielu zawodów, więc wraz z demokratyzowaniem się społeczeństw łatwiej wchodzili w nowe role. Chrześcijanie mieli do stracenia bardzo dużo, stare struktury były dla nich wygodniejsze i dobrze znane, więc byli o wiele bardziej zachowawczy, trudno im było rzucać wyzwanie kryzysom.

Nowoczesny antysemityzm, który powstaje na przełomie XIX i XX w., znajduje siłę przede wszystkim w ekonomicznych i społecznych uwarunkowaniach. Samo pojęcie ukuto w Niemczech w 1879 r., które rozeszło się po całym świecie.

Rok później w Hamburgu powstaje Liga Antysemicka. W przeciwieństwie do argumentów religijnych, z których wcześniej korzystały postawy, nastroje i czyny antyżydowskie, argumenty natury społecznej i ekonomicznej stały się bardzo atrakcyjne dla partii politycznych, znajdowały miejsce w ich programach.

Nawet w gazetach katolickich retoryka antysemicka nie opiera się na argumentach religijnych, ale wskazuje, że Żydzi opanowują życie gospodarcze, panoszą się, jest ich za dużo w różnych profesjach. Rzekome bogobójstwo schodzi na dalszy plan, opowieść o ukrzyżowaniu Chrystusa nie ma już takiego znaczenia jak wskazanie na Żyda, który ma bank albo fabrykę.

Antysemityzm był modny?

– Był w mainstreamie. Można było z dumą powiedzieć, że jest się antysemitą, jak dzisiaj mówi się, że dba się o środowisko naturalne, jest się w jakiejś grupie proekologicznej.

Gotz Aly - niemiecki historykGotz Aly – niemiecki historyk fot. Wikimedia Commons

W całej podbitej przez Niemcy Europie nie znalazł się ani jeden kraj, w którym naziści nie znaleźliby pomocników w rozprawie z Żydami. Mógł nie istnieć, jak w Polsce, kolaboracyjny rząd, lecz chętni do antyżydowskich akcji zawsze się znajdowali.

– Lecz działo się to w różnym zakresie i zależało od czasu oraz regionu. Adolf Eichmann przyjechał na Węgry w asyście 60 osób, z których połowa to byli kierowcy, sekretarki, asystenci. Ledwie 30 było żołnierzami, którzy bezpośrednio mieli zająć się wywozem do Auschwitz 430 tys. Żydów, co zresztą się udało w ciągu dziesięciu tygodni. Wszystko to mogło się zdarzyć wyłącznie przy pomocy węgierskiej żandarmerii, Niemcy osobiście nie przepędzali Żydów do słowackiej granicy, bo robili to za nich Węgrzy. Dopiero tam byli zmiennikami Węgrów i pociągi jechały do Auschwitz. Ważne jest, że przeważnie byli to Żydzi z peryferii, niemówiący po węgiersku, niezintegrowani.

Kiedy w lipcu 1944 r. Eichmann pojawił się w Budapeszcie, w zasadzie nie mógł nic zdziałać. Ten sam węgierski rząd, w tym samym kraju, tylko kilka lat później, odmówił współpracy i przeciwstawił się deportacjom, więc Eichmann wyjechał z pustymi rękami. W Budapeszcie mieszkało od 150 do 200 tys. Żydów, w znacznej części zasymilowanych. W znakomitej większości ocalili życie.

Ale już na z okupowanych terytoriów Związku Sowieckiego Żydów z reguły nie wywożono do obozów zagłady, tylko mordowano w zbiorowych egzekucjach. Na Ukrainie czy Białorusi wyglądało to na ogół tak, iż w egzekucji brało udział pięciu żołnierzy niemieckich i kilkudziesięciu miejscowych policjantów. Wiemy o mniej więcej 40 tys. młodych Ukraińcach, którzy bezpośrednio uczestniczyli w mordach na Żydach. Podobnie, jeśli idzie o proporcje, rzecz się miała na Litwie i Łotwie.

Lecz inaczej działo się w Polsce, gdzie granatowa policja nie brała bezpośredniego udziału w mordowaniu poza nielicznymi wyjątkami. Miał w tym udział charakter okupacji, straszliwy niemiecki terror skierowany przeciwko chrześcijańskiej większości, systematyczne prześladowania i wymordowanie elit, inteligencji, niszczenie polskiej kultury, języka, całego narodu. Polacy byli silnie antysemiccy, ale niemiecki terror odwodził od kolaboracji.

Tymczasem we Francji, w Holandii czy w Belgii kolaborowano. Inaczej niż w Polsce zachowywały się miejscowe kościoły i biskupi.

Kolaboracyjny rząd Bułgarii okupował część Grecji i Macedonii i tam wszyscy Żydzi, pod logistycznym nadzorem Niemców, zostali przez Bułgarów załadowani do transportów do Treblinki. Ale w Bułgarii właściwej Żydzi byli przez Bułgarów chronieni i uratowani. Car bułgarski i hierarchia Cerkwi prawosławnej sprzeciwili się wywózkom.

Podobnie było w Rumunii. Wojnę przeżyli prawie wszyscy Żydzi zamieszkujący Bukareszt. Tak samo było z Żydami np. z Polski, którzy w Rumunii szukali schronienia. Ale w okupowanej Mołdawii, Naddniestrzu, części Ukrainy z Odessą Rumuni wymordowali 350 tys.

Mówi pan, że wielką pomocą w przetrwaniu była asymilacja. Daje pan przykład Grecji, gdzie w Salonikach nie przeżył nikt, a w Atenach prawie wszyscy.

– Tak samo działo się we Francji. Żydzi, którzy we Francji pojawili się tam w latach 20. np. z Polski, nieznający zbyt dobrze języka, jako osobni byli deportowani. Zasymilowani mieli wielokrotnie wyższe szanse przeżycia niż Żydzi ortodoksyjni.

Również po wojnie europejscy Żydzi doświadczali prześladowań i pogromów. Czy był to skutek powszechnej demoralizacji i zdziczenia, czy antysemityzm jest po prostu nieśmiertelny?

– Wywłaszczenia i deportacje Żydów miały również na celu, by miejscowi byli również winnymi, współsprawcami Zagłady. Znamy wiele praw ustanowionych podczas okupacji, które miały na celu, by większość chrześcijańska miała udział w grabieniu żydowskiego majątku i w niemieckich zbrodniach. W Salonikach pożydowska własność została w całości przejęta przez państwo greckie, a nie okupanta. We Francji powstał specjalny urząd do spraw mienia żydowskiego, administrujący majątkiem i sprzedający go Francuzom. Na Węgrzech mieniem żydowskim zajęło się ministerstwo finansów.

Słowem – w czasie wojny i po wojnie mienie żydowskie nie pozostawało niezagospodarowane. W całej Europie ludzie mieszkali w pożydowskich domach, gotowali w pożydowskich garnkach i nosili pożydowskie ubrania. Tak łagodzono niedostatki spowodowane przez wojnę.

Gdy się weszło w posiadanie takiego mienia, ulatniała się chęć, by Żydzi wrócili. Taki był efekt perfidnej polityki okupacyjnej powodującej moralny rozkład; okupowane narody miały profity z prześladowania Żydów i ani myślały się ich wyrzec.

Czy i kiedy antysemityzm został wypchnięty z politycznego mainstreamu?

– Po II wojnie światowej większość ludzi doszła do wniosku, że antysemityzm trzeba przynajmniej ukrywać, nie wolno nim się chwalić po Zagładzie. To trwa do dzisiaj. Np. Marie Le Pen i skrajna francuska prawica nigdy nie przyznają się głośno, że są antysemickie, a raczej będą opowiadać, że chcą chronić francuskich Żydów przed muzułmańskim antysemityzmem. Są w całej Europie grupki głoszące otwarcie antysemityzm, lecz duże partie się do tego nigdy nie przyznają, nie wpiszą do programu, nie będą głosić w sposób otwarty. Dobrym przykładem jest niemiecka AfD. W wypowiedziach członków tej partii można znaleźć antysemityzm, lecz oficjalnie będą zaprzeczać.

Daj Boże, żeby pan miał rację. Dzisiaj rzeczywiście nie wypada przyznawać się do antysemityzm, ale używanie antysemickich kalek przełożonych na Izrael jest bardzo OK. Np. że Izrael postępuje z Palestyńczykami tak samo jak hitlerowcy z Żydami, a Strefa Gazy to drugie getto warszawskie.

– Ukryty antysemityzm można odszukać w wypowiedziach polityków centrowych i lewicowych. Bardzo często przejawia się w krytyce całego Izraela i Izraelczyków, zastępującej dopuszczalną krytykę izraelskich władz. Angielska lewica, Partia Pracy i Jeremy Corbyn pozwalali sobie w tej materii na dużo więcej, niż powinni.

Nawet niemieccy biskupi protestanccy i katoliccy po wyjazdach do Ziemi Świętej lubią powiedzieć, że to getto dla Palestyńczyków, co jest tak nieprawdziwe jak nieprzyzwoite. Istnieje u nas antysemityzm wynikający z poczucia winy. Wielu Niemców mówi, że dziedziczą winę Zagłady, a w następnym zdaniu – że Izraelczycy bardzo podobnie traktują Palestyńczyków. Mamy też duże grupy europejskich muzułmanów, gdzie dzieci niemal od kołyski są uczone nienawiści do Izraela i do Żydów.

Czy antysemityzm będzie towarzyszyć ludzkości po kres dziejów?

– Tego nie wiem, ale myślę, że ani pan, ani ja, ani nawet nasze wnuki nie doczekają jego końca.


Götz Aly – “Europa przeciwko Żydom. 1880-1945” – Filtry

Gotz Aly, 'Europa przeciwko Żydom. 1880-1945'


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com