{"id":71573,"date":"2019-07-11T17:09:12","date_gmt":"2019-07-11T15:09:12","guid":{"rendered":"http:\/\/www.reunion68.se\/?p=71573"},"modified":"2019-07-09T08:39:14","modified_gmt":"2019-07-09T06:39:14","slug":"12-09-29","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.reunion68.se\/?p=71573","title":{"rendered":"O wspomnieniach Adiny Blady-Szwajgier \u201eI wi\u0119cej nic nie pami\u0119tam\u201d"},"content":{"rendered":"<h5 style=\"text-align: center;\"><a href=\"https:\/\/kulturaliberalna.pl\/\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\"><img decoding=\"async\" width=\"30%\" class=\"center alignleft\" alt=\"\" src=\"http:\/\/www.reunion68.com\/Biuletyn\/img\/k-liberalna.png\"><\/a><span style=\"text-decoration: underline; color: #000080;\"><strong><a style=\"color: #000080; text-decoration: underline;\" href=\"https:\/\/kulturaliberalna.pl\/2019\/07\/09\/anna-olminska-recenzja-adina-blady-szwajgier\/\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\">Patrzy\u0142y na nas oczy bez dna. O wspomnieniach Adiny Blady-Szwajgier \u201eI wi\u0119cej nic nie pami\u0119tam\u201d<\/a><\/strong><\/span><\/h5>\n<p style=\"text-align: center;\"><span style=\"color: #000000;\"><strong>Anna Olmi\u0144ska<\/strong><\/span><\/p>\n<hr style=\"height: 15px; background: #d0e6fa; width: 100%;\">\n<p style=\"text-align: left;\"><strong>Lekarka, w czasie wojny pracownica szpitala dzieci\u0119cego w getcie warszawskim. Przez ca\u0142e \u017cycie wzbrania\u0142a si\u0119 przed opisem wojennych do\u015bwiadcze\u0144. Pod jego koniec, za namow\u0105 Marka Edelmana i z obawy, \u017ce przed \u015bmierci\u0105 nie zd\u0105\u017cy opowiedzie\u0107 swojej historii, Adina zacz\u0119\u0142a pisa\u0107. Tak powsta\u0142o przejmuj\u0105ce \u015bwiadectwo Zag\u0142ady.<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><img decoding=\"async\" width=\"60%\" class=\"alignleft\" src=\"https:\/\/kulturaliberalna.pl\/wp-content\/uploads\/2019\/07\/Adina-Blady-Szwajgier_ok%C5%82adka-381x600.jpg\"><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">1 wrze\u015bnia 1939 roku Adina Blady-Szwajgier mia\u0142a 22 lata. Los jej sprzyja\u0142 \u2013 dzi\u0119ki owalnej twarzy, niebieskim oczom, niedu\u017cemu nosowi i w\u0142osom w kolorze ciemny blond Adina nie wyr\u00f3\u017cnia\u0142a si\u0119 p\u00f3\u017aniej z t\u0142umu warszawiak\u00f3w. A musia\u0142a cz\u0119sto si\u0119 w niego wtapia\u0107, bo mieszka\u0142a razem z mam\u0105 w samym sercu warszawskiej Star\u00f3wki, w kamienicy przy ulicy \u015awi\u0119tojerskiej. Troch\u0119 to dziwne, zwa\u017cywszy \u017ce od nieco ponad miesi\u0105ca mia\u0142a m\u0119\u017ca. By\u0142 nim Stefan Szpigielman, student III roku prawa. Sama studiowa\u0142a pod\u00f3wczas na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego. M\u0142odzi mieszkali jednak osobno, bo zataili sw\u00f3j \u015blub przed rodzicami Stefana, kt\u00f3rzy byli stanowczo przeciwni ich ma\u0142\u017ce\u0144stwu. Adina i Stefan nie chcieli jednak czeka\u0107 z decyzj\u0105 o \u015blubie. Mi\u0119dzy innymi dlatego, \u017ce ju\u017c w zbli\u017caj\u0105cym si\u0119 1940 roku Adina mia\u0142a otrzyma\u0107 dyplom i prawo praktyki. Chcia\u0142a mie\u0107 na dokumentach nazwisko m\u0119\u017ca.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">M\u0105dra, zdolna, zam\u0119\u017cna. \u017bycie Adiny uk\u0142ada\u0142o si\u0119 ca\u0142kiem nie\u017ale. Marzy\u0142a o pracy pediatry i wsp\u00f3lnym mieszkaniu z ukochanym. Kiedy wybuch\u0142a wojna, oba marzenia uda\u0142o jej si\u0119 spe\u0142ni\u0107. Paradoksalnie, w\u0142a\u015bnie dzi\u0119ki rozpoczynaj\u0105cej si\u0119 wojnie. W ko\u0144cu zapotrzebowanie na lekarzy wyra\u017anie si\u0119 wtedy zwi\u0119kszy\u0142o i Adina bez problemu dosta\u0142a si\u0119 na sta\u017c na oddziale gru\u017aliczym w Szpitalu Dzieci\u0119cym Bersohn\u00f3w i Bauman\u00f3w \u2013 plac\u00f3wce po\u0142o\u017conej w getcie warszawskim. Z kolei rodzice Stefana w ogarni\u0119tej wojn\u0105 stolicy w mgnieniu oka zapomnieli o twardych zasadach dotycz\u0105cych wsp\u00f3lnego \u017cycia dwojga m\u0142odych, kochaj\u0105cych si\u0119 ludzi.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Adina mia\u0142a jeszcze jedno marzenie: chcia\u0142a pisa\u0107. W realizacji tego marzenia wojna jej z kolei przeszkodzi\u0142a. Dziewczyna stworzy\u0142a co prawda w Nowy Rok 1943 monodram o grabarzu grzebi\u0105cym \u017byd\u00f3w w Treblince, ale po wojnie nie stara\u0142a si\u0119 o jego wystawienie i postanowi\u0142a sobie, \u017ce nigdy ju\u017c nie chwyci za pi\u00f3ro. Uzna\u0142a, \u017ce to, co prze\u017cy\u0142a, \u201enie jest ani do pisania, ani do czytania\u201d, a \u201eo innych sprawach \u2013 codziennych, przedwojennych \u2013 pisa\u0107 nie ma sensu\u201d [s. 7].<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Do pisania wr\u00f3ci\u0142a dopiero w latach 80. Wtedy Adina Blady-Szwajgier podupad\u0142a na zdrowiu i szcz\u0119\u015bliwym zbiegiem okoliczno\u015bci trafi\u0142a do szpitala na oddzia\u0142 Marka Edelmana, swojego kolegi z czas\u00f3w wojny, kt\u00f3ry pracowa\u0142 w\u00f3wczas jako goniec w tym samym co ona szpitalu dzieci\u0119cym. W takich okoliczno\u015bciach nie spos\u00f3b by\u0142o uciec od przesz\u0142o\u015bci. To w\u0142a\u015bnie za namow\u0105 Edelmana i ze strachu, \u017ce przed \u015bmierci\u0105 nie zd\u0105\u017cy nikomu opowiedzie\u0107 swojej historii II wojny \u015bwiatowej, kt\u00f3r\u0105 dotychczas skrz\u0119tnie przed wszystkimi ukrywa\u0142a, Adina zacz\u0119\u0142a pisa\u0107. Tak powsta\u0142a ksi\u0105\u017cka \u201eI wi\u0119cej nic nie pami\u0119tam\u201d.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">W 1988 roku wyda\u0142y j\u0105 \u201eZeszyty Niezale\u017cnej My\u015bli Lekarskiej\u201d. Potem pojawi\u0142y si\u0119 wznowienia i t\u0142umaczenia na j\u0119zyki obce: angielski, francuski, niemiecki. Historia m\u0142odej lekarki nie przestaje intrygowa\u0107 do dzisiaj. W kwietniu 2019 roku premier\u0119 w oficynie Nisza mia\u0142o pierwsze poprawione wydanie wspomnie\u0144 Adiny.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000000;\"><strong>Kto nie widzia\u0142 takich oczu, ten nie wie, jakie mo\u017ce by\u0107 \u017cycie<\/strong><\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">\u201eI wi\u0119cej nic nie pami\u0119tam\u201d to ksi\u0105\u017cka podzielona na dwie cz\u0119\u015bci, tak jak mo\u017cna wyodr\u0119bni\u0107 dwa zasadnicze etapy \u017cycia Adiny w czasie wojny. W pierwszej, autorka pisze o codzienno\u015bci lekarzy pracuj\u0105cych w szpitalu dzieci\u0119cym w getcie warszawskim, w drugiej \u2013 o \u017cyciu po aryjskiej stronie.<\/span><br \/>\n<span style=\"color: #000080;\">Najpierw czytamy wi\u0119c, z czym wi\u0105za\u0142a si\u0119 praca we wspomnianym szpitalu \u2013 przede wszystkim z podporz\u0105dkowaniem wszystkiego dobru dzieci, kt\u00f3re w nim przebywa\u0142y, i wyznaczonej przez naczeln\u0105 lekark\u0119, legendarn\u0105 doktor Ann\u0119 Braude-Hellerow\u0105, rutynie dziennej:<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">\u201eDzie\u0144 szpitalny zaczyna\u0142 si\u0119 codziennie od raportu \u2013 odprawy u doktor Naczelnej, gdzie nie tylko omawia\u0142o si\u0119 nowe lub trudne przypadki, ale trzeba by\u0142o t\u0142umaczy\u0107 si\u0119 z ka\u017cdego zgonu i udowodni\u0107, \u017ce zrobiono wszystko, co mo\u017cliwe, dla uratowania \u017cycia. A tych t\u0142umacze\u0144 by\u0142o coraz wi\u0119cej\u2026\u201d [s. 35].<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Do codziennych obowi\u0105zk\u00f3w lekarzy nale\u017ca\u0142o te\u017c prowadzenie historii choroby ka\u017cdego dziecka. Poza tym co dwa tygodnie w szpitalu odbywa\u0142y si\u0119 zebrania naukowe, na kt\u00f3rych omawiano co ciekawsze przypadki, dyskutowano nad metodami leczenia, a nawet wyg\u0142aszane by\u0142y kr\u00f3tkie referaty teoretyczne. By\u0142 te\u017c w Szpitalu Dzieci\u0119cym Bersohn\u00f3w i Bauman\u00f3w zesp\u00f3\u0142 badaj\u0105cy \u2013 niestety bardzo w\u00f3wczas cz\u0119st\u0105 \u2013 chorob\u0119 g\u0142odow\u0105. Jego ostatnie zebranie odby\u0142o si\u0119 w sierpniu 1942 roku. Dzi\u0119ki jego pracom po wojnie, w roku 1946, ukaza\u0142a si\u0119 ksi\u0105\u017cka \u201eChoroba g\u0142odowa. Badania kliniczne nad g\u0142odem wykonane w getcie warszawskim z roku 1942\u201d.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Wa\u017cnym momentem dnia by\u0142o wsp\u00f3lne \u015bniadanie pracownik\u00f3w \u2013 \u201ezasadniczy\u201d, jak pisze Adina, cho\u0107 bardzo skromny, posi\u0142ek. Sk\u0142ada\u0142 si\u0119 zazwyczaj \u201ez dziesi\u0119ciu deko kartkowego chleba pokrajanego w cieniutkie kromki i jednego deko buraczanej marmolady lub pi\u0119ciu gram\u00f3w \u00abma\u0142piego smalcu\u00bb. Do tego dochodzi\u0142 1 \u2013 s\u0142ownie jeden \u2013 25-gramowy kieliszek spirytusu nierozcie\u0144czonego, wypitego jednym zr\u0119cznym haustem\u201d [s. 34]. Specjalny przydzia\u0142 spirytusu dla lekarzy mia\u0142 niebagatelne znaczenie. To ten jeden kieliszek przezroczystego p\u0142ynu dzi\u0119ki swojej kaloryczno\u015bci ratowa\u0142 lekarzy przed obrz\u0119kami g\u0142odowymi, a p\u00f3\u017aniej r\u00f3wnie\u017c u\u0142atwia\u0142 im coraz bardziej przygn\u0119biaj\u0105c\u0105 prac\u0119. Co ciekawe, nawet po zamkni\u0119ciu getta w listopadzie 1940 roku przydzia\u0142 spirytusu dla lekarzy zosta\u0142 utrzymany. Czy\u017cby by\u0142o to przeoczenie okupanta? \u2013 zastanawia si\u0119 autorka.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Ten codzienny rytm, d\u0105\u017cenie do tego, by wszystko dzia\u0142o si\u0119 tak, jak gdyby wojny nie by\u0142o, by\u0142 szalenie wa\u017cny \u2013 zw\u0142aszcza gdy wszystko wskazywa\u0142o ju\u017c na to, \u017ce praca lekarzy nie ma sensu, bo zdecydowanej wi\u0119kszo\u015bci pacjent\u00f3w nie da si\u0119 uratowa\u0107; mo\u017cna im tylko zapewni\u0107 cich\u0105, spokojn\u0105 \u015bmier\u0107. W\u0142a\u015bnie ten rytm oddala\u0142 moment pogr\u0105\u017cenia si\u0119 w rozpaczy i beznadziei. Naczelna szpitala wyznawa\u0142a wida\u0107 t\u0119 sam\u0105 zasad\u0119, kt\u00f3r\u0105 w Auschwitz przekaza\u0142 Primo Leviemu wsp\u00f3\u0142wi\u0119zie\u0144 Steinlauf: \u201eMusimy glansowa\u0107 buty \u2013 nie dlatego, \u017ce tak ka\u017ce regulamin, lecz dla zachowania godno\u015bci. Musimy maszerowa\u0107 wyprostowani, bez szurania chodakami nie z poszanowania dla pruskiej dyscypliny, lecz aby pozosta\u0107 \u017cywymi, aby nie zacz\u0105\u0107 umiera\u0107\u201d [1].<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #808080;\"><em>poleci\u0142: <strong>Leon Rozenbaum<\/strong><\/em><\/span><img decoding=\"async\" width=\"20%\" class=\"center alignleft\" alt=\"\" src=\"http:\/\/www.reunion68.com\/Biuletyn\/ico\/leon-r.jpg\"><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">A nie by\u0142o \u0142atwo znosi\u0107 widoku straszliwych cierpie\u0144 ma\u0142ych pacjent\u00f3w, przypominaj\u0105cych albo szkielety, albo \u2013 w ko\u0144cowej fazie choroby g\u0142odowej \u2013 ogromne, obrz\u0119kni\u0119te istoty, w dodatku pe\u0142ne pretensji do lekarzy i przekonane, \u017ce oni nie znaj\u0105 prawdziwego g\u0142odu i b\u00f3lu. Jedne dzieci cierpia\u0142y przy tym na Durchfall, krwaw\u0105 biegunk\u0119 g\u0142odow\u0105, i nie mog\u0142y nawet doj\u015b\u0107 do ubikacji; inne dopada\u0142y tyfus plamisty lub gru\u017alica, kt\u00f3re gwarantowa\u0142y szybk\u0105 \u015bmier\u0107.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">\u201ePatrzy\u0142y na nas oczy bez dna \u2013 pisze Adina \u2013 oczy tak strasznie powa\u017cne i smutne, jakby ca\u0142y \u017cal dw\u00f3ch tysi\u0119cy lat diaspory znalaz\u0142 w nich wyraz. Na ko\u0142drze bez ruchu le\u017ca\u0142y r\u0119ce \u2013 r\u0105czki dziecka o poobgryzanych paznokciach, opalone lub blade, te same, kt\u00f3re jeszcze kilka miesi\u0119cy temu matka ca\u0142owa\u0142a i tuli\u0142a z mi\u0142o\u015bci\u0105. Wiecznie ruchliwe, radosne r\u0119ce dziecka, teraz bezsilne i uspokojone [\u2026]. A kto nie widzia\u0142 takich oczu, takiej twarzy zag\u0142odzonego dziecka z czarn\u0105 jam\u0105 otwartych ust, ze zmarszczon\u0105 pergaminow\u0105 sk\u00f3r\u0105, ten nie wie, jakie mo\u017ce by\u0107 \u017cycie\u201d [s. 38; 52].<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Tak by\u0142o do ostatniej chwili. We wrze\u015bniu 1942 roku do szpitala, w kt\u00f3rym pracowa\u0142a Adina, przywieziono chorych ze wszystkich szpitali w getcie, a Adina dowiedzia\u0142a si\u0119, \u017ce wszyscy \u017bydzi z getta maj\u0105 si\u0119 zebra\u0107 w czworoboku ulic Mi\u0142ej, Zamenhofa, G\u0119siej i Smoczej. Naczelna rozda\u0142a pracownikom szpitala dzieci\u0119cego numerki \u017cycia. Jeden otrzyma\u0142a Adina. Zanim jednak opu\u015bci\u0142a szpital, \u201epchaj\u0105c si\u0119 do \u017cycia\u201d, w wyniku splotu r\u00f3\u017cnych okoliczno\u015bci uda\u0142o jej si\u0119 zdoby\u0107 morfin\u0119. Wiedzia\u0142a, co powinna z ni\u0105 zrobi\u0107, by spe\u0142ni\u0107 obietnic\u0119 dan\u0105 dzieciom, \u017ce zostanie z nimi do samego ko\u0144ca. Gdy Niemcy i szaulisi zbierali chorych z sal do wagon\u00f3w, Adina posz\u0142a najpierw do pokoju niemowl\u0105t, a potem do pokoju dzieci starszych \u2013 i wla\u0142a w otwarte buzie ostatnie lekarstwo.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000000;\"><strong>By\u0107 normalnym cz\u0142owiekiem na ulicy zwyk\u0142ego miasta<\/strong><\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">25 stycznia 1943 roku, w pi\u0119kny, s\u0142oneczny dzie\u0144, Adina wysz\u0142a na aryjsk\u0105 stron\u0119. Od teraz jej zadaniem nie by\u0142o ju\u017c leczenie ludzi (przynajmniej nie w dos\u0142ownym sensie tego s\u0142owa), lecz szykowanie mieszka\u0144 i dokument\u00f3w dla \u017byd\u00f3w wychodz\u0105cych z getta. Powierzenie jej tej misji, wymagaj\u0105cej pokazywania si\u0119 na ulicach miasta, Adina zawdzi\u0119cza\u0142a przede wszystkim swojemu dobremu wygl\u0105dowi.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Szybko okaza\u0142o si\u0119, \u017ce \u017cycie po tej stronie jest r\u00f3wnie trudne jak za murami, a pod pewnymi wzgl\u0119dami mo\u017ce nawet trudniejsze. Dopiero tu Adina pozna\u0142a prawdziwy strach i prawdziw\u0105 nienawi\u015b\u0107 \u2013 gdy par\u0119 razy spotka\u0142a swoich koleg\u00f3w ze studi\u00f3w, a oni \u201etak dziwnie patrzyli\u201d [s. 99]. Musia\u0142a szybko nauczy\u0107 si\u0119 kilku twardych zasad. Nikomu nie ufa\u0107. Uwa\u017ca\u0107 na szmalcownik\u00f3w. Unika\u0107 znajomych twarzy. Nie nara\u017ca\u0107 przyjaci\u00f3\u0142 i bliskich na zdemaskowanie (co cz\u0119sto oznacza\u0142o: trzyma\u0107 si\u0119 od nich z daleka). Szybko pozbywa\u0107 si\u0119 pieni\u0119dzy. Zmienia\u0107 kwater\u0119 natychmiast po jej \u201espaleniu\u201d (czyli zaraz po tym, jak zostanie namierzona przez szmalcownika czy \u017c\u0105dnego zysku s\u0105siada). Trzyma\u0107 fason i nie zwraca\u0107 na siebie uwagi. Zawsze by\u0107 gotowym na najgorsze (najlepiej mie\u0107 przy sobie trucizn\u0119). A przy tym \u201eby\u0107 normalnym cz\u0142owiekiem na ulicy zwyk\u0142ego miasta\u201d. I nigdy nie p\u0142aka\u0107 na ulicy, nawet wtedy, gdy patrzy si\u0119 z placu Krasi\u0144skich na p\u0142on\u0105ce getto, stoj\u0105c \u2013 jak Adina Blady-Szwajgier \u2013 z bukietem \u017conkili w d\u0142oni przy uwiecznionej przez Czes\u0142awa Mi\u0142osza czynnej karuzeli. Albo gdy \u017cegna si\u0119 mi\u0142o\u015b\u0107 swojego \u017cycia w Hotelu Polskim, odprowadzaj\u0105c j\u0105 wzrokiem do bud, kt\u00f3re podjecha\u0142y zamiast obiecanych autobus\u00f3w, z nadziej\u0105, \u017ce akurat ten transport nie pojedzie do O\u015bwi\u0119cimia, \u017ce tym razem \u017bydzi, a w\u015br\u00f3d nich ten ukochany cz\u0142owiek, trafi\u0105 do lepszego \u015bwiata \u2013 nie w niebie, ale tu, na ziemi.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">W tej cz\u0119\u015bci \u201eI wi\u0119cej nic nie pami\u0119tam\u201d autorka zdaje relacje z dw\u00f3ch lat swojego \u017cycia w ci\u0105g\u0142ym strachu przed zdemaskowaniem. I w ci\u0105g\u0142ym po\u015bpiechu \u2013 pracy przy organizowaniu \u017cycia \u017bydom, kt\u00f3rzy wyszli z getta, czy szukaniu nowych, bezpieczniejszych kwater, kupowaniu jedzenia i dokument\u00f3w by\u0142o bowiem mn\u00f3stwo. Dzi\u0119ki temu cz\u0142owiek czu\u0142 si\u0119 potrzebny. Poza tym, co nie mniej wa\u017cne, jak pisze autorka, nie by\u0142o czasu na my\u015blenie i na rozpacz.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">O swoich prze\u017cyciach Adina Blady-Szwajgier opowiada w prostych, niemal \u017co\u0142nierskich s\u0142owach. Jak nietrudno si\u0119 domy\u015bli\u0107, opisuje wiele wydarze\u0144 tragicznych. Na przyk\u0142ad sytuacj\u0119, gdy pozostaj\u0105ca w ukryciu \u017byd\u00f3wka, kt\u00f3rej zosta\u0142 na \u015bwiecie tylko noworodek, zatyka mu buzi\u0119 poduszk\u0105, \u017ceby nikt nie us\u0142ysza\u0142 jego kwilenia. Chwil\u0119 potem Adina musia\u0142a wynie\u015b\u0107 zw\u0142oki tego samego noworodka w tekturowym pude\u0142ku. Albo jak cztero- czy pi\u0119cioletnie dzieci, \u017cyj\u0105ce ca\u0142y czas w ukryciu, z dala od swoich r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w, cofaj\u0105 si\u0119 w rozwoju i zapominaj\u0105 mowy. I nawet bawi\u0107 si\u0119 nie umiej\u0105 \u2013 bo gdzie mia\u0142y si\u0119 tego nauczy\u0107? Pojawiaj\u0105 si\u0119 te\u017c jednak we wspomnieniach Adiny \u015blady humoru. \u201eBo tak to ju\u017c jest, \u017ce obok najwi\u0119kszej tragedii cz\u0119sto jest co\u015b do \u015bmiechu\u201d \u2013 wspomina autorka. Na przyk\u0142ad, pisze dalej, \u201eCelek kiedy\u015b w Mi\u0119dzylesiu na fa\u0142szywy alarm wyskoczy\u0142 oknem p\u00f3\u0142nagi i wpad\u0142 w maliny\u201d [s. 186].<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Na stronach wspomnie\u0144 Adiny Blady-Szwajgier bardzo wyra\u017anie odbija si\u0119 jedno z jej \u017cyciowych hase\u0142: \u201eLekarzem jest si\u0119 po to, \u017ceby pomaga\u0107, nie po to, \u017ceby roztkliwia\u0107 si\u0119 nad sob\u0105\u201d [s. 157]. Zgodnie z nim stara\u0142a si\u0119 \u017cy\u0107 do ko\u0144ca, usi\u0142uj\u0105c by\u0107 jednocze\u015bnie uczciwym, odpowiedzialnym, szlachetnym cz\u0142owiekiem i na takich ludzi wychowa\u0107 swoje dzieci. Przez czterdzie\u015bci lat po wojnie z pe\u0142nym oddaniem leczy\u0142a wi\u0119c pacjent\u00f3w, a o g\u0142\u0119boko skrywanych ranach nic nie m\u00f3wi\u0142a. Stara\u0142a si\u0119 o nich zapomnie\u0107. Nie uda\u0142o jej si\u0119 jednak i nigdy sobie nie wybaczy\u0142a, \u017ce zacz\u0119\u0142a swoj\u0105 karier\u0119 lekarsk\u0105 od prowadzenia ludzi ku \u015bmierci zamiast ku \u017cyciu. Nie potrafi\u0142a przepracowa\u0107 tej traumy. Zapewne dlatego nigdy nie opowiada\u0142a o niej nawet swoim najbli\u017cszym.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Dopiero pod koniec \u017cycia postanowi\u0142a podzieli\u0107 si\u0119 swoimi wspomnieniami ze \u015bwiatem. Po ich spisaniu na\u0142o\u017cy\u0142a nawet na swoj\u0105 c\u00f3rk\u0119, aktork\u0119 Alin\u0119 \u015awidowsk\u0105, \u201eobowi\u0105zek przekazywania, niesienia dalej\u201d tej opowie\u015bci [2], z kt\u00f3rego c\u00f3rka wywi\u0105za\u0142a si\u0119, przygotowuj\u0105c monodram, odegrany na scenach warszawskich teatr\u00f3w. Bez w\u0105tpienia jednak to w\u0142a\u015bnie skromna obj\u0119to\u015bciowo ksi\u0105\u017cka \u201eI wi\u0119cej nic nie pami\u0119tam\u201d jest dla czytelnika najlepsz\u0105 zach\u0119t\u0105, \u017ceby dzieli\u0107 si\u0119 z innymi pami\u0119ci\u0105 o ludziach w bieli, ich pacjentach i \u017cyj\u0105cych po aryjskiej stronie bojownikach, kt\u00f3rzy wyszli z po\u017cogi.<\/span><\/p>\n<hr>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #808080;\"><em><strong>Przypisy:<\/strong><\/em><\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #808080;\"><em>[1] Primo Levi, \u201eCzy to jest cz\u0142owiek\u201d, prze\u0142. Halszka Wi\u015bniowska, Warszawa 1996, s. 45.<\/em><\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #808080;\"><em>[2] Beata K\u0119czkowska,&nbsp;<a style=\"color: #808080;\" href=\"http:\/\/wyborcza.pl\/1,76842,7513397,Obejrzala_sie_tylko_raz___rozmowa_z_Alina_Swidowska.html\">\u201eObejrza\u0142a si\u0119 tylko raz \u2013 rozmowa z Alin\u0105 \u015awidowsk\u0105\u201d<\/a>, \u201eGazeta Wyborcza\u201d, 31 stycznia 2010 [dost\u0119p: 18 maja 2019].<br \/>\n<\/em><\/span><\/p>\n<hr>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #808080;\"><em><strong>Ksi\u0105\u017cka:<\/strong><\/em><\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #808080;\"><em>Adina Blady-Szwajgier, \u201eI wi\u0119cej nic nie pami\u0119tam\u201d, wyd. Nisza, Warszawa 2019.<\/em><\/span><\/p>\n<hr style=\"height: 15px; background: #d0e6fa; width: 100%;\">\n<div class=\"content-alignment\" id=\"content\">\n<div class=\"yt-uix-button-panel\" id=\"watch-description\">\n<div id=\"watch-description-text\" style=\"text-align: center;\">\n<p><em>Zawarto\u015b\u0107 publikowanych artyku\u0142\u00f3w i materia\u0142\u00f3w nie reprezentuje pogl\u0105d\u00f3w ani opinii Reunion&#8217;68,<\/em><em><br \/>\nani te\u017c webmastera Blogu Reunion&#8217;68, chyba ze jest to wyra\u017anie zaznaczone.<br \/>\nTwoje uwagi, linki, w\u0142asne artyku\u0142y lub wiadomo\u015bci prze\u015blij na adres:<br \/>\n<\/em><span style=\"color: #000080;\"><strong><em><a style=\"color: #000080;\" href=\"mailto:webmaster@reunion68.com\"><span style=\"text-decoration: underline;\">webmaster@reunion68.com<\/span><\/a><\/em><\/strong><\/span><\/p>\n<\/div>\n<\/div>\n<\/div>\n<hr style=\"width: 100%;\">\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Patrzy\u0142y na nas oczy bez dna. O wspomnieniach Adiny Blady-Szwajgier \u201eI wi\u0119cej nic nie pami\u0119tam\u201d Anna Olmi\u0144ska Lekarka, w czasie wojny pracownica szpitala dzieci\u0119cego w getcie warszawskim. Przez ca\u0142e \u017cycie wzbrania\u0142a si\u0119 przed opisem wojennych do\u015bwiadcze\u0144. Pod jego koniec, za namow\u0105 Marka Edelmana i z obawy, \u017ce przed \u015bmierci\u0105 nie zd\u0105\u017cy opowiedzie\u0107 swojej historii, Adina [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[6],"tags":[26,24],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/71573"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=71573"}],"version-history":[{"count":12,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/71573\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":71629,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/71573\/revisions\/71629"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=71573"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=71573"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=71573"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}