{"id":75255,"date":"2019-12-27T17:09:54","date_gmt":"2019-12-27T15:09:54","guid":{"rendered":"http:\/\/www.reunion68.se\/?p=75255"},"modified":"2019-12-19T09:02:23","modified_gmt":"2019-12-19T07:02:23","slug":"27-09-45","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.reunion68.se\/?p=75255","title":{"rendered":"Niewczesna oraz bezwzgl\u0119dna \u2013 dwie listy Andy Rottenberg"},"content":{"rendered":"<h5 style=\"text-align: center;\"><a href=\"\/\/kulturaliberalna.pl\/\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\"><img decoding=\"async\" class=\"center alignleft\" src=\"http:\/\/www.reunion68.com\/Biuletyn\/img\/k-liberalna.png\" alt=\"\" width=\"40%\" \/><\/a><span style=\"text-decoration: underline; color: #000080;\"><strong><a style=\"color: #000080; text-decoration: underline;\" href=\"https:\/\/kulturaliberalna.pl\/2019\/12\/17\/karolina-felberg-recenzja-anda-rottenberg-lista\/\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\">Niewczesna oraz bezwzgl\u0119dna \u2013 dwie listy Andy Rottenberg<\/a><\/strong><\/span><\/h5>\n<p style=\"text-align: center;\"><span style=\"color: #000000;\"><strong>Karolina Felberg<\/strong><\/span><\/p>\n<hr style=\"height: 15px; background: #d0e6fa; width: 100%;\" \/>\n<p style=\"text-align: left;\"><img decoding=\"async\" class=\"alignleft\" src=\"https:\/\/kulturaliberalna.pl\/wp-content\/uploads\/2019\/12\/Anda_Rottenberg_Lista_okladka.jpg\" width=\"60%\" \/><strong>\u201eLista. Dziennik 2005\u201d to pisana na gor\u0105co relacja z wydarze\u0144 zwi\u0105zanych z og\u0142oszeniem tak zwanej \u201elisty Wildsteina\u201d. Jest na niej r\u00f3wnie\u017c nazwisko autorki. Rottenberg nie poddaje si\u0119 jednak ani histerii, ani niemocy. Sk\u0142ada wniosek do IPN-u. Wraca do dawnych czas\u00f3w. Nie buduje analogii, nie karmi si\u0119 resentymentem. Pr\u00f3buje spokojnie na\u015bwietli\u0107 mechanizm dzikiej lustracji.<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Anda Rottenberg, historyczka sztuki i kuratorka, opublikowa\u0142a niedawno nak\u0142adem Wydawnictwa Krytyki Politycznej dziennik pisany mi\u0119dzy 26 stycznia a 30 maja 2005 roku, kt\u00f3remu nada\u0142a tytu\u0142 \u201eLista\u201d i uzupe\u0142ni\u0142a go o tre\u015b\u0107 \u201eZa\u015bwiadczenia nr 3529\/05\u201d, datowanego na 20 czerwca 2005 roku, a wystawionego przez pos\u0142uguj\u0105cego si\u0119 nieczytelnym podpisem Kierownika Sekcji Udost\u0119pniania Akt Osobom Pokrzywdzonym.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Skoro ju\u017c i tak zacz\u0119\u0142am od ko\u0144ca, to zacytuj\u0119 szybko, \u017ce \u201ena podstawie posiadanych i dost\u0119pnych dokument\u00f3w zgromadzonych w zasobie archiwalnym\u201d Anda Rottenberg zosta\u0142a uznana za \u201epokrzywdzon\u0105 w rozumieniu art. 6 [\u2026] Ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pami\u0119ci Narodowej \u2013 Komisji \u015acigania Zbrodni Przeciwko Narodowy Polskiemu\u201d. I nawet je\u015bli przedrukowane za\u015bwiadczenie mo\u017ce stanowi\u0107 co\u015b w rodzaju happy endu, to nie nale\u017cy zapomina\u0107, \u017ce istot\u0105 tego dzienniczka by\u0142o sprawozdanie z odroczonych w czasie skutk\u00f3w stricte przemocowego dzia\u0142ania, jakiemu poddana zosta\u0142a \u2013 zmuszona do bronienia w\u0142asnego imienia \u2013 diarystka. Co nieco m\u00f3wi nam o tym zreszt\u0105 sama ok\u0142adka, na kt\u00f3rej znajduje si\u0119 grafika Patryka Mogilnickiego przedstawiaj\u0105ca szar\u0105 twarz kuratorki wydobywaj\u0105c\u0105 si\u0119 z matowej czerni. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c, to ta sama praca, kt\u00f3ra widnieje na opublikowanej przez Rottenberg rok wcze\u015bniej \u201eBerli\u0144skiej depresji\u201d \u2013 z tym \u017ce tam by\u0142 to portret w kolorze, na bardzo twarzowym (musztardowym) tle.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Wbrew tytu\u0142owi, w dzienniku Rottenberg z 2005 roku s\u0105 co najmniej dwie listy. Nim przejd\u0119 do tej, kt\u00f3ra puentuje spraw\u0119, zajm\u0119 si\u0119 t\u0105, kt\u00f3ra j\u0105 otwiera i warunkuje, a kt\u00f3r\u0105 jest wyniesiony przez Bronis\u0142awa Wildsteina z IPN i pod koniec stycznia 2005 roku upubliczniony w internecie spis kilkudziesi\u0119ciu tysi\u0119cy nazwisk uwa\u017cany powszechnie za wykaz pracownik\u00f3w i wsp\u00f3\u0142pracownik\u00f3w S\u0142u\u017cby Bezpiecze\u0144stwa. Do\u015b\u0107 przypomnie\u0107, \u017ce na tak zwanej \u201eLi\u015bcie Wildsteina\u201d funkcjonariusze figurowali obok cywili, czyli tajnych wsp\u00f3\u0142pracownik\u00f3w (TW), i kandydat\u00f3w na TW, kt\u00f3rzy nierzadko nie posiadali nawet \u015bwiadomo\u015bci, \u017ce podlegaj\u0105 takiej czy innej formie inwigilacji. By\u0142o to oczywiste nadu\u017cycie ze strony Wildsteina, on jednakowo\u017c przekonywa\u0142, \u017ce tylko w ten spos\u00f3b m\u00f3g\u0142 sprowokowa\u0107 zakrojone na szerok\u0105 skal\u0119 \u2013 troch\u0119 ju\u017c, owszem, niewczesne, acz nieodmiennie konieczne \u2013 dzia\u0142ania lustracyjne. W\u00f3wczas, pi\u0119tna\u015bcie lat po transformacji ustrojowej, kt\u00f3ra tak\u017ce nie mia\u0142a wiele wsp\u00f3lnego z gr\u0105 fair play, Wildstein w oczach niekt\u00f3rych urasta\u0142 do rangi bohatera tragicznego. Dzi\u015b wiemy ju\u017c, \u017ce ewentualne po\u017cytki z najbardziej nawet bezwzgl\u0119dnej lustracji nierzadko obracaj\u0105 si\u0119 we w\u0142asn\u0105 karykatur\u0119. W sytuacji, kiedy okazuje si\u0119, \u017ce i \u201enasz\u201d cz\u0142owiek by\u0142 pracownikiem lub wsp\u00f3\u0142pracownikiem aparatu w\u0142adzy, trzeba naprawd\u0119 niew\u0105skich argument\u00f3w, by w oczach opinii publicznej zrobi\u0107 z niego Wallenroda, kt\u00f3ry sw\u0105 dzia\u0142alno\u015bci\u0105 raczej szkodzi\u0142 s\u0142u\u017cbom, ni\u017c je wspiera\u0142. Porzu\u0107my jednak t\u0119 niewczesn\u0105 ironi\u0119 i zwr\u00f3\u0107my si\u0119 ku czasom wzgl\u0119dnie naiwnym.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><strong>\u015awiat \u201epo li\u015bcie\u201d i przed postprawd\u0105<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">1 lutego 2005 roku Rottenberg w swoich dzienniczku zanotowa\u0142a: \u201eLista kr\u0105\u017cy po Internecie. Jak Lokis. Strze\u017c si\u0119 ci\u0105\u017cy, Lokis kr\u0105\u017cy. Lokis, dy\u017curny wilko\u0142ak Peerelu, romantyczny, blady, nie chce, ale musi czasem wpi\u0107 si\u0119 w aort\u0119 przy pe\u0142ni ksi\u0119\u017cyca\u201d.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">I dalej: \u201eJacek \u017bakowski napada na profesor Staniszkis, kt\u00f3ra figuruje. Ona jednak list\u0119 niez\u0142omnie popiera, bo to przy\u015bpieszy wyja\u015bnienie sytuacji wielu os\u00f3b\u201d.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">\u015awiat \u201epo Li\u015bcie\u201d bezsprzecznie przesta\u0142 by\u0107 czarno-bia\u0142y. Nasamprz\u00f3d \u015brodowiskowe li tylko plotki uros\u0142y do rzucanych publicznie oskar\u017ce\u0144. Jedni m\u00f3wili o szambie i b\u0142ocie, drudzy \u2013 o oczyszczeniu. Niew\u0105tpliwie jednak mg\u0142a, kt\u00f3ra okry\u0142a rzeczywisto\u015b\u0107 tamtych dni, uniemo\u017cliwia\u0142a zdezorientowanym bohaterom i antybohaterom rozpoznanie w\u0142asnego po\u0142o\u017cenia: \u201eWieczorem dowiaduj\u0119 si\u0119 z medi\u00f3w, \u017ce je\u015bli nie jestem ubekiem i nie jestem TW, to jestem figurantem. Super! O to w\u0142a\u015bnie chodzi\u0142o. Figurant! Brak podmiotowo\u015bci, brak odpowiedzialno\u015bci, narz\u0119dzie, paradoks o wolno\u015bci niewolnika, pami\u0119tam jeden z ostatnich wyk\u0142ad\u00f3w Baczki. Wreszcie jaki\u015b moralny luksus\u201d \u2013 ironizowa\u0142a Rottenberg w sobot\u0119, 5 lutego, a wi\u0119c dzie\u0144 po tym, jak odnalaz\u0142a swoje nazwisko na os\u0142awionej li\u015bcie.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Z dzisiejszej perspektywy nie spos\u00f3b poj\u0105\u0107, jak temat tamtej listy m\u00f3g\u0142 anga\u017cowa\u0107 opini\u0119 publiczn\u0105 a\u017c tyle tygodni, wi\u0119cej nawet \u2013 miesi\u0119cy. Tak jednakowo\u017c by\u0142o! Co ciekawe, r\u00f3wnie\u017c dla mnie, badaczki literatury, dziennikarz i pisarz Bronis\u0142aw Wildstein ju\u017c na zawsze pozostanie li tylko panem \u201eod tamtej listy\u201d. Dlaczego?<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Ano dlatego, \u017ce w odr\u00f3\u017cnieniu od wszechobecnej dzisiaj cyberprzemocy, 2005 rok by\u0142 jeszcze czasem informatycznej niewinno\u015bci. Tre\u015bci dost\u0119pne w sieci anga\u017cowa\u0142y w\u00f3wczas wybranych, a informacji na temat rzeczywisto\u015bci szukano przede wszystkim w papierowych gazetach. Nic wi\u0119c dziwnego, \u017ce istotnymi podmiotami rzeczonej sprawy natychmiast sta\u0142y si\u0119 \u201eRzeczypospolita\u201d oraz \u201eGazeta Wyborcza\u201d i zwi\u0105zane z tymi dziennikami \u015brodowiska (sam Wildstein pracowa\u0142 w\u00f3wczas w pierwszym z wymienionych tytu\u0142\u00f3w), za\u015b (co)dzienny (a zatem bardzo powolny) rytm publikacji znacz\u0105co wp\u0142yn\u0105\u0142 na czas reakcji wszystkich zainteresowanych. I je\u015bli dzi\u015b afera wok\u00f3\u0142 listy Wildsteina trwa\u0142aby mniej wi\u0119cej tyle, ile uwagi mog\u0142o nam skra\u015b\u0107 powo\u0142anie i zaprzysi\u0119\u017cenie Stanis\u0142awa Piotrowicza na cz\u0142onka Trybuna\u0142u Konstytucyjnego, to kilkana\u015bcie lat temu spo\u0142eczno-polityczne trz\u0119sienia ziemi nie dawa\u0142y si\u0119 tak \u0142atwo zneutralizowa\u0107 przez kolejne skandale, sensacje i awantury. C\u00f3\u017c, w tamtej rzeczywisto\u015bci czas dzia\u0142a\u0142 jeszcze na korzy\u015b\u0107 rozumu, stanowi\u0142 bowiem warunek sine qua non krytycyzmu oraz dystansu, gdy tymczasem dzi\u015b wspiera ju\u017c tylko tych, kt\u00f3rych celem jest generowanie zam\u0119tu, niejednoznaczno\u015bci, p\u00f3\u0142prawd, postprawd i og\u00f3lnej dezinformacji. Zreszt\u0105, podobnie ma si\u0119 sprawa ze s\u0142owem. Niegdy\u015b znacz\u0105cym o wiele wi\u0119cej ni\u017ali wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie. I z dobrym imieniem \u2013 z nim tak\u017ce sta\u0142o si\u0119 co\u015b z\u0142ego. Nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o \u201eobyczaju politycznym\u201d, \u201eetosie\u201d oraz \u201ekulturze osobistej\u201d. Je\u015bli mnie pami\u0119\u0107 nie myli, kilkana\u015bcie lat temu wiara w<\/span> te warto\u015bci oraz poj\u0119cia nie \u015bwiadczy\u0142a jeszcze o skrajnej naiwno\u015bci.<\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><strong>Cie\u0144 roku \u201968<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Wszystkie te okoliczno\u015bci sprawiaj\u0105, \u017ce male\u0144ki dzienniczek Andy Rottenberg urasta, w moim przekonaniu, do znaku czasu. Opowiada bowiem o ostatnich chwilach, kiedy informacja nie poddawa\u0142a si\u0119 tak \u0142atwo obr\u00f3bce i wir\u00f3wce medialnej, a fakt nie deformowa\u0142 si\u0119 b\u0142yskawicznie do \u201eprzekazu dnia\u201d oraz \u201eopinii\u201d. Lektura \u201eListy\u201d u\u015bwiadomi\u0142a mi, \u017ce z nostalgi\u0105 my\u015bl\u0119 o czasach, kiedy wypadki oraz zdarzenia mia\u0142y szans\u0119 przeistoczy\u0107 si\u0119 w spo\u0142eczno-historyczny \u2013 a czasem wr\u0119cz egzystencjalny \u2013 konkret.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Owszem, zim\u0105 Rottenberg wiele uwagi po\u015bwi\u0119ca dzikiej lustracji, kt\u00f3rej zosta\u0142a przecie\u017c poddana, ale wraz ze zbli\u017caniem si\u0119 wiosny jej uwaga przenosi si\u0119 na sprawy wa\u017cne dla niej samej: kuratorka na powr\u00f3t pogr\u0105\u017ca si\u0119 w pracy, odbywa liczne spotkania, podr\u00f3\u017ce, anga\u017cuje si\u0119 w sprawy rodzinne. Ju\u017c nie wspomina, nie rozpami\u0119tuje, lecz coraz cz\u0119\u015bciej irytuje si\u0119 z powodu przepisowo je\u017cd\u017c\u0105cych kierowc\u00f3w. Ju\u017c nie przesz\u0142o\u015b\u0107, ale niedoczas oraz niewczesno\u015b\u0107 dra\u017cni\u0105 Rottenberg, a ostatnie z tych zjawisk staje si\u0119 pod jej pi\u00f3rem (ostrym) narz\u0119dziem diagnostycznym oraz komentatorskim: \u201eA w polityce nast\u0119pny krok do wyborczego sukcesu, \u015bwietnie koordynowanego przez telewizj\u0119. Polonia nadaje film o dramacie ukrywaj\u0105cej si\u0119 \u017byd\u00f3wki na tle p\u0142on\u0105cego getta \u2013 dla tych, co za morzem. W Wiadomo\u015bciach natomiast okaza\u0142y reporta\u017c z przekazania pliku papier\u00f3w dla Muzeum Powstania Warszawskiego. Z r\u0105k wiceministra spraw zagranicznych na r\u0119ce pana prezydenta [Lecha Kaczy\u0144skiego \u2013 przyp. KF], na razie Warszawy. Nie mogli poczeka\u0107. Musieli na\u0142o\u017cy\u0107 jedno powstanie na drugie. I w rocznic\u0119 powstania w getcie koniecznie m\u00f3wi\u0107 o powstaniu warszawskim. Taki ma\u0142y rewan\u017c za komunizm od roku 1945 do 1968. Dwadzie\u015bcia trzy lata tamtej pami\u0119ci wystarczy. Teraz kolej na t\u0119 pami\u0119\u0107. Nie mo\u017cna bowiem pami\u0119ta\u0107 wszystkiego naraz. To zbyt zawi\u0142e i kto\u015b zn\u00f3w m\u00f3g\u0142by si\u0119 pomyli\u0107. Wzi\u0105\u0142by jedno powstanie za drugie, zmiesza\u0142 fakty, a nawet, Bo\u017ce uchowaj, pomy\u015bla\u0142, \u017ce powstanie warszawskie zrobili \u017bydzi. To by dopiero by\u0142o!\u201d \u2013 notuje Rottenberg pod dat\u0105 20 kwietnia.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">\u00d3w link do 1968 roku, cho\u0107 publicystyczn\u0105, niew\u0105sk\u0105 wi\u0119c nitk\u0105 tu szyty, w przypadku Andy Rottenberg, urodzonej w 1944 roku, c\u00f3rki Rosjanki oraz polskiego \u017byda, stanowi pewn\u0105 wskaz\u00f3wk\u0119, a mo\u017ce szerzej \u2013 aluzj\u0119. Dla niej bowiem i sporej cz\u0119\u015bci jej \u015brodowiska lustracja, zw\u0142aszcza ta dzika, oraz towarzysz\u0105ca jej gor\u0105czka musia\u0142y si\u0119 kojarzy\u0107 z prze\u0142omem lat 60. i 70., kiedy od s\u0142owa do s\u0142owa rozkr\u0119cona zosta\u0142a spirala antysemityzmu. Anda Rottenberg nie sili si\u0119 zreszt\u0105 na \u017cadne w tej sprawie analogie, raczej problematyzuje sam mechanizm stygmatyzacji, pedagogiki wstydu i czysto afektywnych technik zarz\u0105dzania lud\u017ami. Sama si\u0119 jednakowo\u017c \u0142atwo nie poddaje \u2013 ani histerii, ani niemocy. Dzia\u0142a. Sk\u0142ada wniosek do IPN-u. Otwarcie rozmawia z lud\u017ami. Wraca do dawnych czas\u00f3w, ale nie po to, by budowa\u0107 analogie, karmi\u0107 si\u0119 resentymentem, szuka\u0107 usprawiedliwie\u0144. Przeciwnie. Rekonstruuje rozmaite wydarzenia sprzed lat \u2013 od rodzenia si\u0119 i dojrzewania opozycji demokratycznej, przez traumatyzuj\u0105cy ca\u0142y nar\u00f3d stan wojenny i pierwsze dla niej samej wyjazdy na Zach\u00f3d, przez czas prze\u0142omu i nieoczywisto\u015bci wynikaj\u0105cych z kolejnych etap\u00f3w transformacji, po niedawny akces Polski do Unii Europejskiej. Czytelnikowi te wspominki o\u015bwietlaj\u0105 i fortunnie dope\u0142niaj\u0105 zapiski dzienne, a umieszczonej na li\u015bcie Wildsteina pisz\u0105cej pomagaj\u0105 zdystansowa\u0107 si\u0119 do w\u0142asnej sytuacji.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><strong>Szanowa\u0107 czas i emocje<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">I w ko\u0144cu zdarza si\u0119 co\u015b, co ostatecznie przenosi rzeczon\u0105 list\u0119 do lamusa historii: \u201eWszystko odwo\u0142ane. Wszystko zamiera. Ulga, \u017ce mog\u0119 nie jecha\u0107 do Gda\u0144ska. I do Moskwy. Przepraszam, ale wy\u0142oni\u0142y si\u0119 inne okoliczno\u015bci. \u017bycz\u0119 owocnych obrad. Na chwil\u0119 nie musz\u0119 uczestniczy\u0107 w codziennym kontredansie. Na chwil\u0119 mog\u0119 si\u0119 wy\u0142\u0105czy\u0107. Zwolni\u0107 tempo. Jecha\u0107 sze\u015b\u0107dziesi\u0105t na godzin\u0119 w\u015br\u00f3d innych, kt\u00f3rzy te\u017c przestali si\u0119 spieszy\u0107 i zacz\u0119li ust\u0119powa\u0107 pierwsze\u0144stwa. Patrze\u0107 na zawi\u0105zki tulipan\u00f3w i nabrzmiewaj\u0105ce p\u0105ki na drzewach w moim ogrodzie. Jecha\u0107 z kotem do lekarza, \u017ceby mu wyleczy\u0107 skaleczenie dowodz\u0105ce jego wzmo\u017conej wiosennej waleczno\u015bci. Mog\u0119 wej\u015b\u0107 do ko\u015bcio\u0142a. Wol\u0119 pusty, o co trudno w tych dniach. Wol\u0119 cisz\u0119. Jak w dniu kremacji mamy, w Poznaniu\u201d \u2013 notuje diarystka 4 kwietnia, dwa dni po odej\u015bciu Jana Paw\u0142a II.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">W pisarstwie autobiograficznym Andy Rottenberg najbardziej ceni\u0119 to, \u017ce jest adekwatne \u2013 trafia w punkt, szanuje czas i emocje. Podobnie zreszt\u0105 jak bohaterka tych zapisk\u00f3w, kt\u00f3ra \u015bpieszy si\u0119, kiedy trzeba, a zwalnia, kiedy codzienno\u015b\u0107 karleje w obliczu si\u0142 bezwzgl\u0119dnych i ostatecznych. Rottenberg nie sili si\u0119 na kaboty\u0144skie gesty. Wyra\u017ca stany i emocje (w tym tak\u017ce religijne) tak, by ich forma nie wypar\u0142a przypadkiem tre\u015bci \u2013 by nie przedobrzy\u0107, nie wyla\u0107 dziecka z k\u0105piel\u0105.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Pod dat\u0105 9 kwietnia znawczyni sztuki notuje tylko dwa s\u0142owa:<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">\u201eKoniec.<\/span><br \/>\n<span style=\"color: #000080;\">Pocz\u0105tek\u201d.<\/span><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #000080;\">Ile jest w tym ge\u015bcie \u015bwiadomej w\u0142asnych mocy (i niemocy) performerki? Wiele i jednocze\u015bnie niewiele. Wszystkie bowiem istotne porz\u0105dki \u2013 i jawa, i marzenia senne \u2013 nakazuj\u0105 w\u00f3wczas diarystce zawierzenie rytmowi natury. W po\u0142owie kwietnia Rottenberg na ca\u0142ego ju\u017c piel\u0119gnuje sw\u00f3j ogr\u00f3d. A\u017c po b\u00f3l w plecach i nogach. Decyduje wtenczas, \u017ce jeszcze przez jaki\u015b czas nie sprzeda domu, kt\u00f3ry otaczaj\u0105 te \u201ewszystkie ro\u015bliny przyniesione przez przyjaci\u00f3\u0142 i sadzone w ulewnym deszczu, wiosn\u0105 2001\u201d. Diarystka nazywa te budz\u0105ce si\u0119 w\u0142a\u015bnie do \u017cycia istnienia \u201esymbolami sympatii ze strony bli\u017anich\u201d i na czterech kolejnych stronach wymienia je skrupulatnie. I to jest w\u0142a\u015bnie ten drugi spis \u2013 katalog, wobec kt\u00f3rego lista Wildsteina znaczy ju\u017c bardzo niewiele i z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 nie wydaje si\u0119 niczym ostatecznym ani wartym nadmiernej uwagi.<\/span><\/p>\n<hr \/>\n<p style=\"text-align: left;\"><strong><span style=\"color: #808080;\"><em>Ksi\u0105\u017cka:<\/em><\/span><\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: left;\"><span style=\"color: #808080;\"><em><strong>Anda Rottenberg<\/strong>, \u201eLista. Dziennik 2005\u201d, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2019.<\/em><\/span><\/p>\n<hr style=\"height: 15px; background: #d0e6fa; width: 100%;\" \/>\n<div id=\"content\" class=\"content-alignment\">\n<div id=\"watch-description\" class=\"yt-uix-button-panel\">\n<div id=\"watch-description-text\" style=\"text-align: center;\">\n<p><em>Zawarto\u015b\u0107 publikowanych artyku\u0142\u00f3w i materia\u0142\u00f3w nie reprezentuje pogl\u0105d\u00f3w ani opinii Reunion&#8217;68,<\/em><em><br \/>\nani te\u017c webmastera Blogu Reunion&#8217;68, chyba ze jest to wyra\u017anie zaznaczone.<br \/>\nTwoje uwagi, linki, w\u0142asne artyku\u0142y lub wiadomo\u015bci prze\u015blij na adres:<br \/>\n<\/em><span style=\"color: #000080;\"><strong><em><a style=\"color: #000080;\" href=\"mailto:webmaster@reunion68.com\"><span style=\"text-decoration: underline;\">webmaster@reunion68.com<\/span><\/a><\/em><\/strong><\/span><\/p>\n<\/div>\n<\/div>\n<\/div>\n<hr style=\"width: 100%;\" \/>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Niewczesna oraz bezwzgl\u0119dna \u2013 dwie listy Andy Rottenberg Karolina Felberg \u201eLista. Dziennik 2005\u201d to pisana na gor\u0105co relacja z wydarze\u0144 zwi\u0105zanych z og\u0142oszeniem tak zwanej \u201elisty Wildsteina\u201d. Jest na niej r\u00f3wnie\u017c nazwisko autorki. Rottenberg nie poddaje si\u0119 jednak ani histerii, ani niemocy. Sk\u0142ada wniosek do IPN-u. Wraca do dawnych czas\u00f3w. Nie buduje analogii, nie karmi [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[6],"tags":[26,24],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/75255"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=75255"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/75255\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":75262,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/75255\/revisions\/75262"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=75255"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=75255"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.reunion68.se\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=75255"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}