Archive | April 2018

Powstanie w getcie warszawskim.

Powstanie w getcie warszawskim.


Powstanie w getcie warszawskimPOWSTANIE W GETCIE WARSZAWSKIM, FOT. HTTPS://COMMONS.WIKIMEDIA.ORG/WIKI/FILE:STROOP_REPORT_-_WARSAW_GHETTO_UPRISING_06B.JPG

W otoczonym murem getcie warszawskim Niemcy stłoczyli ponad 400 tys. Żydów ze stolicy i okolicznych miasteczek, a także przesiedleńców z ziem wcielonych do Rzeszy. Dziesiątki tysięcy zmarły z głodu i chorób. 22 lipca 1942 r. rozpoczęła się tzw. Wielka Akcja wysiedleńcza. W ciągu dwóch miesięcy Niemcy deportowali do obozu zagłady w Treblince ok. 300 tys. więźniów getta. Tysiące zabili na miejscu. W tzw. getcie szczątkowym pozostało już tylko około 60 tys. Żydów. Byli to głównie ludzie w sile wieku, bez rodzin, zatrudnieni w niemieckich warsztatach produkcyjnych, tzw. szopach. W tych warunkach, gdy nie pozostawało już nic do stracenia, w środowiskach żydowskiej młodzieży narodziła się myśl o zbrojnym oporze.

Już 28 lipca 1942 r. powstała Żydowska Organizacja Bojowa, do której weszli członkowie lewicowych i syjonistycznych ruchów młodzieżowych. Na czele ŻOB stanął Mordechaj Anielewicz (Ha-Szomer ha-Cair), a do najbardziej znanych przywódców należeli Marek Edelman (Bund) i Icchak Cukierman (Dror). Drugą organizacją konspiracyjną był powstały na początku 1943 r. w środowisku prawicowych syjonistów Żydowski Związek Wojskowy, kierowany przez Leona Rodala i Pawła Frenkla.

Kiedy 18 stycznia 1943 r. Niemcy rozpoczęli kolejną “akcję wysiedleńczą”, napotkali na zbrojny opór bojowców ŻOB. “Żydzi! Okupant przystępuje do drugiego aktu waszej zagłady! Nie idźcie bezwolnie na śmierć! Brońcie się!” – czytamy w wydanej wtedy odezwie ŻOB. Czterodniowa akcja samoobrony opóźniła ostateczną likwidację getta i dała czas na przygotowanie do powstania. W ciągu kilku miesięcy ŻOB swoimi akcjami przeciwko Niemcom i żydowskim kolaborantom wyrobiła sobie autorytet wśród ludności getta. Z jej polecenia zaczęto budować bunkry, ukryte przejścia między budynkami i tunele prowadzące poza getto. Gromadzono zapasy żywności i broni. Nawiązano kontakty z polskimi organizacjami konspiracyjnymi (Armia Krajowa, Gwardia Ludowa, Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa).

Gdy 19 kwietnia 1943 r., w wigilię święta Pesach, niemieckie oddziały liczące 2 tys. ludzi wspierane przez czołgi i wozy pancerne ponownie weszły do getta, do walki z nimi stanęło kilkuset członków ŻOB, podzielonych na 22 grupy bojowe pod dowództwem Anielewicza oraz ponad 150 bojowców ŻZW. Przez pierwsze dni powstańcy prowadzili walki uliczne, atakując granatami i butelkami z benzyną wkraczające oddziały niemieckie. Przy bramie getta przy ul. Wałowej bojowcy ŻOB powstrzymali kolumnę SS detonując specjalną minę. Symbolem powstania stały się flaga żydowska i polska zawieszone  na wysokiej kamienicy przy pl. Muranowskim, gdzie zacięty opór przez kilka dni stawiało zgrupowanie ŻZW pod dowództwem Pawła Frenkla. Ciężkie walki na terenie tzw. szopu szczotkarzy przy ul. Świętojerskiej toczyli bojowcy ŻOB dowodzeni przez Marka Edelmana. W pierwszym dniu powstania oddział dywersji AK podjął nieudaną próbę wysadzenia muru getta przy ul. Bonifraterskiej. Podczas powstania pod murami getta AK i GL przeprowadziły jeszcze kilka akcji bojowych przeciwko Niemcom, jednak pomoc polskiego podziemia dla powstania była bardzo ograniczona.

Przebieg powstania w getcie warszawskim (kalendarium) >>

Dalsze walki powstańcze polegały na obronie poszczególnych bunkrów i budynków. Niemcy systematycznie przeczesywali kolejne kwartały ulic, paląc dom po domu. Do wykrytych bunkrów, gdzie oprócz bojowników ukrywali się także cywile, wrzucali świece dymne i niszczyli je przy pomocy materiałów wybuchowych. Dowodzący siłami niemieckimi Jürgen Stroop podał w swoim raporcie o zniszczeniu getta, że jego oddziały ujęły lub zabiły ponad 56 tys. Żydów oraz wykryły 631 bunkrów. Dane te są zapewne zawyżone. Historycy szacują, że podczas likwidacji getta 7 tys. schwytanych Żydow Niemcy rozstrzelali na miejscu, 7 tys. wywieźli na śmierć do Treblinki, a 36 tys. deportowali do obozów pracy na Lubelszczyźnie. Jednocześnie po “aryjskiej stronie” Niemcy zintensyfikowali akcję poszukiwania ukrywających się Żydów, oferując za ich ujęcie nagrody pieniężne.

Zaledwie kilkudziesięciu powstańcom udało się wydostać kanałami i podziemnymi tunelami z płonącego getta. Wielu z nich zginęło następnie w wyniku denuncjacji, niektórzy wzięli udział w powstaniu warszawskim. 8 maja 1943 r. Niemcy otoczyli bunkier dowództwa ŻOB przy ul. Miłej 18. Ponad 100 bojowców, wśród nich Mordechaj Anielewicz, udusiło się dymem lub popełniło samobójstwo, nie chcąc wpaść w ręce Niemców. Jednak walki pojedynczych grup powstańczych trwały dalej, aż do 16 maja. Tego dnia wieczorem na znak zwycięstwa Niemcy wysadzili w powietrze znajdującą się poza terenem getta szczątkowego Wielką Synagogę przy ul. Tłomackie. Stroop zapisał w swoim raporcie: „Była dzielnica żydowska w Warszawie przestała istnieć”. Po powstaniu Niemcy zrównali teren getta z ziemią.

Podejmując walkę powstańcy nie mieli nadziei na zwycięstwo. Kierowała nimi chęć odwetu na Niemcach, zadania wrogowi możliwie wysokich strat, a przede wszystkim wybierali śmierć z bronią w ręku. Powstanie w getcie warszawskim było największym zbrojnym zrywem Żydów podczas II wojny światowej, a zarazem pierwszym powstaniem miejskim w okupowanej Europie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


POGROM WIELKANOCNY 1940 R.

POGROM WIELKANOCNY 1940 R.

Katarzyna Person


Pogrom wielkanocny był kulminacją przemocy antysemickiej, która narasta na ulicach Warszawy od wybuchu wojny, nasilając się w okresie wczesnej wiosny 1940 r. Pogrom był niemal na pewno silnie inspirowany przez Niemców, jak przypuszcza jego badacz Tomasz Szarota, wywołany celowo dla uzasadnienia zbudowania w Warszawie getta, którego mury zaczęto wznosić kilkanaście dni po ustaniu pogromu.

Żydzi w getcie warszawskim

Po obiedzie na ulicach żydowskich bicie Żydów z wybijaniem szyb. Rodzaj pogromu.

Adam Czerniaków, Dziennik, 24 III 1940 r. [1]

W marcu 1940 r. delegacja przedstawicieli Żydowskiej Samopomocy Społecznej wezwana została do władz niemieckich w Krakowie [2]. Spotkanie dotyczyć miało szerokiego zakresu spraw związanych z sytuacją materialną ludności żydowskiej, lecz jednym z głównych tematów poruszanym przez delegację były wydarzenia mające miejsce w tym czasie w Warszawie. Jak relacjonował w swoim dzienniku w zapisie z 27 III 1940 r. przewodniczący delegacji, prezes warszawskiego Judenratu, Adam Czerniaków: opowiedziałem o pogromach w Warszawie, których nie było od 1880 r. [3]. Pomimo wagi, jaką przypisywali pogromowi jego świadkowie, wydarzenia, do których doszło na ulicach Warszawy w czasie świąt wielkanocnych 1940 r. pozostały do niedawna nieomal zapomniane: nieobecne zarówno we wspomnieniach, jak i w literaturze naukowej. Było to spowodowane przede wszystkim ich umiejscowieniem czasowym. Pomimo dramatyzmu jego wydarzeń, doświadczenie pogromu wielkanocnego zostało w ciągu kilku miesięcy wyparte ze świadomości warszawskich Żydów i obserwatorów ich losu, przez doświadczenie gettoizacji, a potem Zagłady. Pamięć o wydarzeniach pogromu wielkanocnego przywrócił dopiero 60 lat później Tomasz Szarota, który zrekonstruował jego przebieg we wnikliwym artykule umieszczonym w zbiorze poświęconym pogromom w okupowanej Europie [4].

W żydowskich relacjach z pierwszego roku okupacji niemieckiej w Warszawie pojawia się czasem określenie tego okresu jako „nieustającego pogromu.” W grudniu 1940 r., miesiąc po zamknięciu getta warszawskiego, jeden ze współpracowników Podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego (Archiwum Ringelbluma) zapisał: W żydowskiej martyrologii nie było jeszcze takiego wypadku żeby pogrom trwał tak długo. Zwykle pogrom trwa dzień, kilka dni, miesiąc. Teraz trwa on bez końca” [5]. Już od października 1939 r. Żydów którzy znaleźli się w okupowanej Warszawie dotknęły pierwsze zarządzenia niemieckie sygnalizujące dalszy kurs polityki antyżydowskiej. Obejmowały one wszystkie grupy społeczne i prowadziły do szybko postępującej pauperyzacji społeczności żydowskiej, z równoczesnym oddzieleniem jej od społeczności polskiej. Obok przemocy sankcjonowanej prawnie, w Żydów uderzały też indywidualne akty przemocy ze strony Niemców: publiczne bicie, szykany, rabunek mienia.  

Nasilająca się propaganda antysemicka i przyzwolenie na przemoc w stosunku do Żydów znalazły oddźwięk również w postępowaniu części Warszawiaków. W wielu wspomnieniach żydowskich z pierwszych miesięcy okupacji pojawia się motyw pogłębiającej się przepaści w kontaktach z Polakami, oskarżanych nie tylko o obojętność na terror skierowany przeciwko Żydom, ale również o współudział w prześladowaniach.

Pogrom wielkanocny uznać trzeba więc za kulminację przemocy antysemickiej, która narasta na ulicach Warszawy od wybuchu wojny, nasilając się w okresie wczesnej wiosny 1940 r. Pogrom był niemal na pewno silnie inspirowany przez Niemców, jak przypuszcza jego badacz Tomasz Szarota, wywołany celowo dla uzasadnienia zbudowania w Warszawie getta, którego mury zaczęto wznosić kilkanaście dni po ustaniu pogromu [6].

Pogrom rozpoczął się w Wielki Piątek, 22 Marca 1940 r., masowymi napadami na sklepy żydowskie połączonymi z pobiciami przypadkowych żydowskich przechodniów [7]. Do dalszych ataków dochodziło przez całe święta wielkanocne i w tygodniu poświątecznym, przede wszystkim w żydowskiej części miasta. Miejscami najczęściej pojawiającymi się w opisach przemocy są okolice Placu Żelaznej Bramy i Placu Bankowego, ale, wspominane są też zajścia w innych częściach miasta — m.in. przy ulicy Żurawiej [8]. W czasie pogromu napadano na noszących opaskę z gwiazdą Dawida przechodniów, sklepy żydowskie, prywatne mieszkania i żydowskie instytucje, w tym na siedzibę Rady Żydowskiej. Ofiarami padali przedstawiciele wszystkich grup społecznych: od sklepikarzy po czołowych działaczy społecznych i politycznych [9].  Liczebność grup pogromszczyków oceniana była na dochodzącą do kilkuset osób, przy czym podkreślano, ich dosyć jednolity przekrój społeczny. Mieli to być ludzie marginesu społecznego, do których dołączyli uczniowie, najczęściej wymieniano wśród nich słuchaczy Szkoły Rzemieślniczej im. Michała Konarskiego przy Lesznie 72 [10].  

W znajdującej się w Archiwum Ringelbluma relacji „Relacje o traktowaniu Żydów przez ludność polską w Warszawie (wrzesień 1939–październik 1940),” [11] odnajdujemy fragment zatytułowany: „Marzec 1940” dotyczący trzeciego dnia wypadków wielkanocnych. Autorka relacji widzi zdarzenia pogromu z tramwaju nr 21 jadącego z Woli na pl. Teatralny. Trasa tramwaju pozwala jej na obserwację jednego z ataków, do którego dochodzi w okolicy hali Wielopola: Tłumy ludzi — z dala czarna, zwarta masa. Popłoch — żydowscy kupcy w pośpiechu pakują swój towar w ręczne walizki lub kosze, wydostać się stamtąd jednak trudno. Cały plac okrążony masą najrozmaitszych wyrostków, uzbrojonych w sztylety, noże i pałki. Towar wyciągają, niszczą. Niektórzy obładowani oddalają się. Każdego napotkanego Żyda bezlitośnie biją, gdzie się da[12] Jedną z ofiar jest starszy człowiek. Jak pisze autorka relacji: Tuż przy przystanku tramwajowym starszy Żyd — z zapakowanym w papier bochenkiem chleba — chce wsiąść w tramwaj — z tyłu ktoś go wyciągnął — pałką wręcz dziko bije go po głowie. Ten garbi się, kurczy — usiłuje się obronić. Zostaje okrążony zgrają pomagających bić — chleb wypada z ręki — zanim tramwaj rusza — twarz Żyda zmasakrowana, z ran na głowie leje się krew [13]. Pasażerowie tramwaju pozostają bezsilni. Nie mogą w żaden sposób interweniować. Relację kończy plastyczny opis krajobrazu po pogromie:

Jezdnie i chodniki usiane odpadkami szkła, desek i urządzeń sklepowych. Najrozmaitsze towary w nieładzie porozrzucane. Przed niektórymi sklepami chodnik mieni się w barwy — to wysypane są farby malarskie z beczek. Chłopcy balansują w damskich kapeluszach, zabranych z magazynów. Na zamkniętych drzwiach niektórych sklepów widnieją duże napisy: „Sklep aryjski” albo „Sklep chrześcijański” — to ma służyć jako talizman przed rozgromieniem. Na ogół sklepy stoją otworem, wnętrze opustoszałe [14].

Około trzeciego dnia przeciwko uczestnikom pogromów wystąpiły oddziały samoobrony żydowskiej złożone przede wszystkim z robotników i członków Bundu, choć prawdopodobnie wspomaganego również przez grupy polskich socjalistów. Pomiędzy pogromszczykami a samoobroną żydowską doszło do starć. Nie sposób jednak ustalić dokładnej liczby ofiar i rannych.

Inaczej niż miało to miejsce podczas pogromów w okresie międzywojennym, gdzie polska policja państwowa zazwyczaj reagowała na przemoc antysemicką, pogrom wielkanocny miał miejsce, przynajmniej początkowo, przy braku reakcji policji polskiej. Pojawiały nawet głosy o współudziale policjantów granatowych w rabunku i ich przychylności dla pogromszczyków. Pogromowi przeciwstawił się za to kościół katolicki i polskie podziemie, choć nie miało to przełożenia na masową pomoc polskich świadków pogromu dla atakowanych [15].

W swojej analizie jako kluczową grupę w przeprowadzeniu pogromu wielkanocnego Tomasz Szarota jednoznacznie wskazuje na Narodową Organizację Radykalną, kierowaną przez Andrzeja Świetlickiego — przedwojennego aktywistę ONR „Falanga”. To działacze NOR, razem z radykalnie prawicowa organizacją „Atak” wciągnęli do pogromu młodzież. Kwestia inspiracji i koordynacji pogromu ze strony niemieckiej pozostaje na bazie dostępnej dzisiaj dokumentacji źródłowej nierozstrzygnięta. O inspiracji niemieckiej świadczyć może na pewno zauważony przez wielu fakt filmowania przez Niemców wydarzeń i być może również przywożenia pogromszczyków na miejsce zdarzeń ciężarówkami. Za jeden z dowodów na to, że rozwoju pogromu byli świadomi Niemcy, uznać można też bierność policji granatowej. Na korzyść teorii przemawia, fakt, że pogrom, inaczej niż ma to miejsce w pogromach, które rozwijają się „naturalnie”, zakończył się po ośmiu dniach, 30 marca 1940 r., niemal jakoby ucięty przez odgórne zarządzenie [16]. W tym momencie miała miejsce interwencja policji polskiej, połączona prawdopodobnie z aresztowaniami pogromszczyków [17].

Czy na tle pogłębiającego się terroru niemieckiego mającego miejsce w Warszawie przed zamknięciem getta, fala przemocy antysemickiej, która wybuchła 22 marca 1940 r. była na tyle wyjątkowa ze względu na nieprzewidywalność, nagłość, i duży stopień agresji, że zrozumiałe jest wyodrębnienie jej w literaturze osobistej właśnie jako pogromu [18]? Brak ostatecznych ustaleń na temat inicjatorów i przebiegu zajść, a także zasięgu i natężenia przemocy, w tym liczby ofiar po obu stronach, nie pozwala nam na rozpatrywanie zajść wielkanocnych w kategoriach kwalifikacyjnych proponowanych przez współczesnych badaczy zajmujących się przemocą antyżydowską [19]. Pomimo centralnego miejsca Warszawy w historiografii stosunków polsko-żydowskich w latach okupacji, ich pierwszy okres, jeżeli tak zakwalifikujemy pierwszy rok okupacji, pozostaje bardzo mało zbadany. Dopóki takich badań nie ma, na pytanie, jak zakwalifikować można te wydarzenia (jako zamieszki, ekscesy, pogrom), odpowiedzieć można tylko odwołując się do postrzegania ich przez ich współczesnych. Określenie „pogrom” jest więc tu na pewno uzasadnione.


Przypisy:

[1] A. Czerniaków, Adama Czerniakowa dziennik getta warszawskiego, red. M. Fuks, Warszawa 1983, s. 97.

[2] Delegacja przebywała w Krakowie w dniach 27–9 marca. Składał się na nią przewodniczący warszawskiej Rady Żydowskiej Adam Czerniaków, działacz (od maja 1940 przewodniczący) Żydowskiej Samopomocy Społecznej Michał Weichert oraz członkowie Rady Żydowskiej: Józef Jaszuński, Abraham Sztolcman i Izrael Milejkowski.

[3] Czerniaków, Adama Czerniakowa dziennik getta warszawskiego, s. 98.

[4] T. Szarota, U progu Zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie: Warszawa, Paryż, Amsterdam, Antwerpia, Kowno, Warszawa 2000, s. 19–82. Zob. też. M. Urynowicz, Stosunki Polsko-żydowskie w Warszawie w okresie okupacji hitlerowskiej [w:] Polacy i Żydzi pod okupacja niemiecką. Studia i Materiały, red. A. Żbikowski, Warszawa 2006, s. 537–689; A. Żbikowski, Antysemityzm, szmalcownictwo, współpraca z Niemcami a stosunki polsko-żydowskie pod okupacją niemiecką, tamże, s. 420–506; J. Leociak, Tekst wobec zagłady. (O relacjach z getta warszawskiego), Warszawa 1997.

[5] Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego [AŻIH], Archiwum Ringelbluma [ARG] I 580 (Ring. I/990/1), NN., Opracowanie pt. „Warszawskie refleksje” (12.1940 r.), k. 1. tłum. Sara Arm.

[6] Szarota, U progu Zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie, s. 66–68.

[7] Dokładna data rozpoczęcia zajść nie jest jasna, w źródłach pojawia się również Wielka Sobota i Wielka Niedziela. Na temat innych dat zob. Szarota, U progu Zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie, s. 25–26.

[8] Czerniaków, Adama Czerniakowa dziennik getta warszawskiego, s. 98.

[9] Adam Czerniaków podaje, że pośród ofiar byli członkowie Rady Żydowskiej: Zob. Adama Czerniakowa dziennik getta warszawskiego, s. 99. Tam też informacja o oblężeniu przez pogromszczyków budynku Gminy Żydowskiej.

[10] Na ten temat zob. Szarota, U progu Zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie, s. 62–63.

[11] AŻIH ARG I 460 (I/176) H. S. L., „Relacje o traktowaniu Żydów przez ludność polską w Warszawie.” Druk: Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Warszawy, t. 5: Getto warszawskie. Życie codzienne, s. 419–426.

[12] H. S. L., „Relacje o traktowaniu Żydów przez ludność polską w Warszawie,” k. 4.

[13] H. S. L., „Relacje o traktowaniu Żydów przez ludność polską w Warszawie,” k. 5.

[14] H. S. L., „Relacje o traktowaniu Żydów przez ludność polską w Warszawie,” k. 5.

[15] Szarota, U progu Zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie, s. 76–80.

Urynowicz, Stosunki Polsko-żydowskie w Warszawie w okresie okupacji hitlerowskiej, s. 554.

[16] W wielu relacjach z pogromu pojawia się informacja o „telefonie z Krakowa”, w wyniku którego przystąpić miano do tłumienia zamieszek. Różnią się one jednak w tym komu przypisują interwencję. Ringelblum przypisuje ją Adamowi Ronikerowi z Rady Głównej Opiekuńczej (E. Ringelblum, Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939-styczeń 1943, red. A. Eisenbach, przeł. A. Rutkowski, Warszawa 1983, s. 119). Michał Weichert pisze z kolei w swoich powojennych wspomnieniach, że to on zwrócił się z prośbą w tej sprawie do władz niemieckich w Krakowie, które w konsekwencji wydały zarządzenie o zakończeniu pogromu. Informacja ta nie jest potwierdzona w innych źródłach. Zob. AŻIH 302/25 (Pamiętnik Michała Weicherta), k. 50; Szarota, U progu Zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie, s.70.

[17] Zob. Grabowski, Ja tego Żyda znam!, s. 44.

[18] Przemoc antyżydowską w czasie eskalacji przemocy związanej ze zmianą władzy i okupacją opisuje Artur Markowski w Rosyjski wizerunek konfliktu społecznego. Żydzi na pograniczu Królestwa Polskiego i Rosji w początkach Wielkiej Wojny, [w:] Lata Wielkiej Wojny. Dojrzewanie do niepodległości 1914–1918, red. D. Grinberg [et al.], Białystok 2007, s. 148–163.

[19] Zobacz D. Engel, What’s in Pogrom? European Jews in the Age of Violence, [w:] Anti-Jewish Violence. Rethinking the Pogrom in East European History, red. J. Dekel-Chen [et al.], Bloomington 2011, s. 19–40.


Katarzyna Person
Historyk. Ukończyła Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Londyński. Zajmuje się historią Zagłady na ziemiach polskich i losami Żydów z Polski w obozach DP.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Nie było żadnej nadziei. Powstanie w getcie warszawskim 1943

Nie było żadnej nadziei. Powstanie w getcie warszawskim 1943

Muzeum Historii Żydów Polskich



scenariusz i reżyseria: Kama Veymont
animacja: Łukasz Rusinek
zdjęcia: Mateusz Gala, Kama Veymont
montaż: Paweł Deliś
nadzór merytoryczny: Łucja Koch
konsultacje historyczne: dr Agnieszka Haska, Robert Szuchta
produkcja: Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

Film o powstaniu w getcie warszawskim składa się z trzech spójnych części. Pierwsza – przedstawia sytuację Żydów w przedwojennej stolicy oraz historię getta warszawskiego do momentu wybuchu powstania przy użyciu niepublikowanych wcześniej archiwalnych zdjęć i filmów z Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, Shoah Foundation i Filmoteki Narodowej. Jego reżyserką jest Kama Veymont, animację stworzył Łukasz
Rusinek.

Sercem filmu jest pokazanie przebiegu powstania w getcie warszawskim, z uwzględnieniem motywów i racji postępowania poszczególnych bohaterów. Chcemy opowiedzieć historię powstania w sposób, w jaki nigdy jeszcze tego nie robił – metodą animacji. Dzięki niej, będziemy mogli pokazać powstanie z całym ładunkiem emocjonalnym i potencjałem dramatycznym. Projektujący animację Łukasz Rusinek poszedł tropem zaproponowanym w słynnych produkcjach: „Walcu z Baszirem” i „Persepolis”.

Ostatnia część to materiał pokazujący upamiętnienie polskich Żydów w przestrzeni współczesnego miasta, na wystawie w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz obecny wygląd miejsc związanych z gettem warszawskim. Zdjęcia to tej części zostały zrobione przy pomocy kamery umieszczonej na dronie.

Do filmu powstał pakiet materiałów edukacyjnych dla nauczycieli dostępny bezpłatnie na www.polin.pl/edu i na www.polin.pl/zonkile.

Więcej o programie edukacyjnym Muzeum POLIN dla szkół na www.polin.pl/edu w zakładce Strefa nauczyciela.

Film został zrealizowany w ramach programu “Żydowskie Dziedzictwo Kulturowe” dzięki wsparciu udzielonemu z funduszy norweskich i EOG przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię.

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Historię powstania w getcie pisano wciąż od nowa


historię powstania w getcie pisano wciąż od nowa

Renata Kobylarz-Buła


70 lat temu wybuchło powstanie w warszawskim getcie. Tragedia i bohaterstwo walczących Żydów stało się ważnym wydarzeniem w okupowanej Polsce, nie mniej trudną historię ma też pamięć o walkach z kwietnia i maja 1943 r. w dzielnicy żydowskiej. O meandrach sporów i propagandowych wizji powstania opowiada dr Renata Kobylarz-Buła.

Dr Renata Kobylarz-Buła – doktor nauk humanistycznych, Zastępca Dyrektora Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach-Opolu. Jej praca doktorska pt. Walka o pamięć. Polityczne aspekty obchodów rocznicy powstania w getcie warszawskim 1944-1989 została nagrodzona w konkursie IPN im. Władysława Pobóg-Malinowskiego na Najlepszy Debiut Historyczny Roku 2007 (wydanie książkowe: Warszawa 2009). Zajmuje się tematyką pamięci oraz historią obozów jenieckich. ********

Tomasz Leszkowicz: Jak pamięć powstania w getcie wyglądała w Polsce tuż po wojnie? Jak opowiadano wówczas o tym wydarzeniu? Czy budziło ono spory?

Renata Kobylarz-Buła: Już w okresie powojennym, w latach 1944–1948, pojawiło się zjawisko powolnego zawłaszczania rocznicy obchodów Powstania w Getcie Warszawskim przez komunistów. Jednocześnie obok umacniającej się oficjalnej wizji martyrologii i walki Żydów, istniały odrębne interpretacje tego problemu. Najpoważniejszym przeciwnikiem komunistów w tym zakresie byli działacze partii syjonistycznych, występujący z własną interpretacją walk kwietniowych w warszawskim getcie, która służyć miała gloryfikacji wyznawanej przez nich idei. Wybuch powstania był, w tym rozumieniu, konsekwencją działań wychowawczych syjonistów, tak jak liczny udział polskiej młodzieży w podziemnym ruchu oporu wynikał z patriotycznego wychowania szkoły i rodziny w dwudziestoleciu międzywojennym. Kultywowanie pamięci o Powstaniu w Getcie Warszawskim miało istotne znaczenie dla ugrupowań syjonistycznych, dążących do utworzenia własnego państwa. W ich ujęciu powstanie było preludium do walki żydowskich osadników na terenie Palestyny i doskonale pasowało do stworzonego przez syjonistów nowego wizerunku Żyda-pioniera i żołnierza.

W tym samym czasie odmienną ocenę polsko-żydowskich stosunków i Powstania w Getcie Warszawskim prezentowało polskie podziemie niepodległościowe. Eksponowanie bohaterstwa bojowników w getcie przy jednoczesnym przemilczaniu rocznic Powstania Warszawskiego i szkalowaniu żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego nie tylko nie likwidowało uprzedzeń, ale je umacniało. Wstrzemięźliwość wobec martyrologii Żydów i pamięci o niej zachował Kościół katolicki, będący wyrazicielem znacznej części polskiego społeczeństwa.

Z czasem coraz bardziej dogmatyczne podejście do kwestii żydowskiej, połączone z likwidacją niezależnego życia żydowskiego w Polsce, doprowadziło do przejęcia w latach 1949–1956 całkowitej kontroli nad organizacją uroczystości rocznicowych przez PZPR, a tym samym do ugruntowania w oficjalnej historiografii i przekazie medialnym takiej wersji Powstania w Getcie Warszawskim, która odpowiadała rządzącym.

Jak na wizji tej swoje piętno odcisnęła propaganda komunistyczna?

Stopniowe umacnianie przez partię robotniczą własnej pozycji w kraju oraz rugowanie z życia publicznego zasad pluralizmu i swobody wypowiedzi umożliwiło komunistom zdobycie monopolu na pisanie o powstaniu i świętowanie jego kolejnych rocznic. Od pierwszej z nich, obchodzonej jeszcze w atmosferze wojennego chaosu i niepewności, aż po ostatnią, która przypadła na czas przełomu politycznego, manipulowano zatem historią getta, interpretując ją tak, aby pasowała do bieżącej sytuacji politycznej. W tym ciągłym „pisaniu historii od nowa” były jednak pewne niezmienne elementy, których historyk i publicysta zajmujący się tematem nie mógł zlekceważyć. Po pierwsze, powstanie przedstawiano jako czyn zbrojny polskiej i żydowskiej lewicy rewolucyjnej. To partia robotnicza miała pierwszeństwo w organizowaniu podziemnego ruchu oporu w getcie, inicjowaniu walk i udzielaniu pomocy walczącym powstańcom. Nie mogło również obyć się bez przypomnienia, że prawdziwym zwycięzcą w tej wojnie był ZSRR. Po drugiej stronie barykady, w zależności od sytuacji i czasu, znajdowało się tzw. reakcyjne podziemie, rząd polski w Londynie, zachodni alianci i światowe organizacje żydowskie. Wszystkich łączyła jedna cecha: mniej lub bardziej otwarcie odmówili pomocy walczącym. Podobny scenariusz, w którym występowali tylko jednoznacznie pozytywni i negatywni bohaterowie, obowiązywał w getcie. Po stronie bohaterów, umierających z godnością i honorem, znaleźli się członkowie ruchu oporu, podczas gdy drugą tworzyli członkowie judenratów, żydowska policja i spekulanci, którzy mamili swoich rodaków wizją uratowania życia. Ich oszukańcze działania miały sprawić, że większość społeczności getta zginęła bez walki, hańbiącą śmiercią w komorach gazowych.

Pomnik Bohaterów Getta na warszawskim Muranowie, odsłonięty w 1948 r., autorstwa Natana Rapaporta. Dziś obok monumentu znajduje się Muzeum Historii Żydów Polskich (fot. Cezary Piwowarski, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

W momentach przełomowych, gdy słabła cenzura a władze zezwalały na krytykę „błędów i wypaczeń”, w tej czarno-białej wizji powstania pojawiały się półcienie. Polskie podziemie niepodległościowe przestawało być jednolitą, wrogą ruchowi robotniczemu siłą. Dzielono je na grupy postępowe, które udzielały pomocy gettu, oraz nacjonalistyczne i wrogie Żydom. W schematycznych ujęciach tematu obok dowództwa AK, podporządkowanego rozkazom Londynu i niechętnego żydowskim bojownikom występowali prości żołnierze i niżsi rangą dowódcy akowscy, którzy spieszyli z pomocą walczącym. Nadal wprawdzie potępiano żydowskich policjantów, ale czyniono rozróżnienie między działaczami judenratów. Chaima Rumkowskiego, przewodniczącego judenratu łódzkiego, postrzeganego jako tego, który bezwzględnie eksploatował swoich rodaków, zestawiano ze zrehabilitowanym Adamem Czerniakowem.

Generalnie, ideologiczne podejście do tematu powodowało, iż ważne treści przekazywano w sposób jednostronny, uproszczony i zmitologizowany. W historiografii i propagandzie towarzyszącej kolejnym rocznicom podkreślano zasługi społeczeństwa polskiego, w tym przede wszystkim komunistów, w ratowaniu Żydów. Powstanie w getcie, zwłaszcza w pierwszym okresie po wojnie, pełniło funkcję przeciwwagi dla Powstania Warszawskiego, którego organizatorem było obce ideologicznie i nastawione wrogo wobec komunizmu podziemie niepodległościowe.

Jakie miejsce w kształtowaniu pamięci o powstaniu zajmowali jego żyjący uczestnicy?

Bezpośrednio po wojnie można mówić o zrównoważonym wpływie przedstawicieli różnych partii, w tym głównie syjonistów, komunistów i bundowców na kształtowanie wizji powstania w getcie warszawskim. Każda z tych opcji pielęgnowała własną pamięć, przyznając sobie pierwszeństwo w organizacji konspiracji i walki w getcie. W sprzeczności z wizją Icchaka Cukiermana i Cywii Lubetkin, którzy koncentrowali się na ukazaniu kluczowej pozycji syjonistów w getcie, stało przekonanie Marka Edelmana o tym, iż pierwszą organizacją bojową w getcie warszawskim założyli członkowie Bundu. Dla bundowców nie do przyjęcia było z kolei wiązanie walki w getcie warszawskim i zbrojnego oporu Żydów w czasie II wojny światowej z walką o własne państwo na terenie Palestyny, co czynili syjoniści. Tak np. w 1948 r. Adolf Berman w „Przełomie”, piśmie Poalej-Syjon Lewicy, określił walczącą w getcie warszawskim Żydowską Organizacją Bojową natchnieniem dla Hagany i oddziałów szturmowych Palmachu walczących w Palestynie o własne państwo. W środowisku syjonistów rozwinął się także silny kult Anielewicza, którego nie podzielał Marek Edelman, przedstawiający go jako zwykłego chłopaka z Powiśla, malującego na polecenie matki czerwoną farbą skrzela ryb, aby wyglądały na świeże. W oficjalnym ujęciu Anielewicz przedstawiany był natomiast jako osoba blisko współpracująca z komunistami, a nawet wręcz jako komunista.

Tym, co w pierwszych latach powojennych łączyło bundowców, syjonistów i komunistów było wyrzucenie z pamięci o powstaniu członków Żydowskiego Związku Wojskowego. Adolf Berman w przemówieniu wygłoszonym podczas obchodów 2. rocznicy powstania podkreślał, że w komendzie Żydowskiej Organizacji Bojowej nie było ani jednego oficera, bo organizację tworzyli robotnicy i młodzież. Nie wspomniał zupełnie o ŻZW, podobnie jak jego istnienie pomijał w swoich wspomnieniach Marek Edelman.

Względny pluralizm żydowskiego życia politycznego w Polsce skończył się w latach 1948-1949 eliminacją z niego „Bundu” oraz wchłonięciem lewicy syjonistycznej przez komunistów. Gdy na emigrację zdecydowali się najważniejsi uczestnicy powstania w getcie warszawskim (m.in. Icchak Cukierman, Cywia Lubetkin, Kazik Ratajzer), ich głos przestał być słyszalny w coraz bardziej zamykającej się na świat Polsce. Jedyna dopuszczana do publicznego przekazu wizja powstania w getcie warszawskim była wizją, którą akceptowała rządząca partia. W cieniu pozostawał głos tych, którzy nie zgadzali się na manipulację historią. Do nich należał Marek Edelman, który pozostał wierny swojej opowieści i o którego raporcie pt. Getto walczy (wydanym po raz pierwszy w 1945 r.) Zofia Nałkowska napisała: …jego nieliterackie opowiadanie osiąga to, co udaje się nie wszystkim arcydziełom. Daje w słowie poważnym, celnym, powściągliwym, wolny od frazesu protokół zbiorowego męczeństwa, utrwala mechanizm jego przebiegu. Jest także autentycznym dokumentem zbiorowej mocy ducha, ocalonej z największej klęski, jaką znają dzieje narodów. Na owo wyjście z cienia zasadniczy wpływ miała książka-wywiad z M. Edelmanem pt. Zdążyć przed Panem Bogiem, autorstwa Hanny Krall z 1977 r., która stała się jednym z najważniejszych tekstów o getcie warszawskim, w tym także jego walce. Słowa Edelmana: chodziło przecież o to, żeby się nie dać zarżnąć, kiedy po nas z kolei przyszli. Chodziło tylko o wybór sposobu umierania stały się swoistym mottem. To jego nieheroiczna opowieść o getcie, powstaniu w nim i jego uczestnikach przez lata przemawiała i nadal przemawia do wyobraźni o wiele mocniej niż najbardziej uroczyste obchody czy naukowe opracowania, stanowiąc nierzadko inspirację i zachętę do odważnych czynów, jak wspominała w jednym z wywiadów Hanna Krall.

Marek Edelman (1919-2009), jeden z przywódców powstania w getcie (fot. Cezary Piwowarski, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Czy ograniczenia propagandowe wpływały na badania nad historią powstania?

Historia warszawskiego getta i powstania była przedmiotem badań polskich i zagranicznych historyków od pierwszych lat po wojnie. Pierwsza monografia powstania autorstwa Bernarda Marka pojawiła się już w 1944 r. Przez kolejne lata poruszano wiele wątków dotyczących żydowskiego ruchu oporu, życia w warszawskim getcie i relacji polsko-żydowskich. Wszystkie jednak w mniejszym lub większym stopniu musiały odpowiadać oficjalnej propagandzie lub przynajmniej jej nie negować. Autorzy decydowali się na kompromisy, co prowadziło niejednokrotnie do poważnych zafałszowań i przemilczeń w przedstawianiu historii warszawskiego getta. Koncentrując się na wybranych wątkach, a pomijając inne, tworzyli mity, np. dotyczące polskiej pomocy dla walczącego getta. W rezultacie ci, którzy pomagali stawali się niejednokrotnie ważniejsi od tych, których walka i zagłada dotyczyła. Jednym z wątków, o których bezpośrednio po wojnie milczano, a w następnych latach przedstawiano niezgodnie z rzeczywistością była historia wspomnianego już ŻZW. Utrwalone wówczas mity na temat tej organizacji funkcjonowały bardzo długo, o czym w swojej książce, będącej pierwszym gruntownym opracowaniem dziejów ŻZW, pisali Dariusz Libionka i Laurence Weinbaum w 2011 r.

Czy powstanie stanowiło ważny element światowej pamięci i dyskusji o Holokauście?

Warto podkreślić, że powstanie w getcie warszawskim to jedna z największych akcji zbrojnych podziemia w Polsce. Używając w stosunku do niej określenia „duża akcja” warto zwrócić uwagę na liczby, które nie są w tym wypadku wiarygodnym miernikiem wielkości powstania. Zostało ono bowiem przygotowane, zainicjowane i poprowadzone przez niewiele ponad 700 osób na otoczonym murami obszarze kilkunastu ulic, przy niewielkim udziale z zewnątrz. Walki rozpoczęły się 19 kwietnia 1943 r. zaś za datę zakończenia powstania zazwyczaj uznaje się zburzenie synagogi w getcie, co miało miejsce 16 maja. Nie zatem liczby uczestników czy tym bardziej straty zadane okupantowi świadczą o jego wielkości, lecz fakt, iż spośród wszystkich walk stoczonych podczas okupacji przez Żydów w gettach i obozach, powstanie to trwało najdłużej i było najlepiej zorganizowaną akcją wojskową. Jako takie dostrzeżone zostało przez polskie podziemie i władze na emigracji, społeczeństwo stolicy, rządy państw alianckich, wreszcie przez żydowską społeczność na świecie, która przypisała mu duże znaczenie.

Pamięć o powstaniu w getcie warszawskim stanowiła jeden z najistotniejszych komponentów świadomości przede wszystkim polskich Żydów, zarówno tych, którzy pozostali w Polsce, jak i emigrantów w krajach Europy Zachodniej, w Ameryce Północnej i Południowej oraz w Izraelu. Było wydarzeniem wywołującym duże emocje w społeczności żydowskiej, miało swoją legendę, którą tworzyli jego bohaterowie i wydarzenia. W diasporze obchody rocznicy powstania stały się okazją do przywracania pamięci pomordowanym, ostrzegania świata przed antysemityzmem, a także do demonstrowania poparcia dla polityki Izraela. Z drugiej strony, co także warto podkreślić, dla przybliżenia opinii publicznej problemu zagłady Żydów kluczowe znaczenie miał proces Adolfa Eichmanna z 1961 r., nie zaś obchody kolejnych rocznic powstania w getcie.

Jakie miejsce zryw w warszawskim getcie zajmował w polityce historycznej Izraela?

Powstanie dla zwolenników syjonizmu stało się zaprzeczeniem tezy, iż Żydzi nie potrafią walczyć, lecz potulnie przyjmują to, co przyniesie im los. Powstańcy w getcie w tym ujęciu byli buntownikami przeciwko wielowiekowej tradycji i filozofii, która miała oparcie w religii judaistycznej i bazowała na strategii przetrwania, nie zaś walki. Tę tradycję nowoczesne państwo Izrael zdecydowanie odrzuciło – ideałem nie był religijny, młody człowiek, który spędzał dnie na modlitwie i nauce Tory, lecz bojownik o sprawę narodową. Dlatego powstanie w getcie należało do niewielu wydarzeń z diaspory, które uznano podczas tworzenia państwa za godne uczczenia i jego bohaterów: młodych, zdeterminowanych, zbuntowanych przeciwko tradycji i religii judaistycznej włączono do narodowego panteonu. W Izraelu ich walkę porównywano do powstania Machabeuszy. W 1949 r. Cywia Lubetkin, Antek Cukierman, Kazik Ratajzer i inni bojownicy getta, którzy zdecydowali się na emigrację do Izraela, założyli wspólnie kibuc im. Bohaterów Getta (Lohamei Haghetaot) w Galilei Zachodniej. Anielewiczowi poświęcono inny kibuc nazwany od jego imienia Yad Mordechai.

Icchak Cukierman (1915-1981), w czasie powstania łącznik między ŻOB i AK, zeznaje podczas procesu Adolfa Eichmanna (1961 r.)

W Jerozolimie o powstaniu przypomina stojąca naprzeciwko Knesetu monumentalna menora, podarowana przez gminy żydowskie z Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Na każdym z ramion świecznika wyrzeźbiono sceny z dziejów Żydów, obrazujące szczególnie ważne wydarzenia i postaci. Wśród nich znalazły się trzy istotne wydarzenia dla żydowskiej tradycji narodowowyzwoleńczej: wojna Machabeuszy, powstanie Bar Kochby i Powstanie w Getcie Warszawskim. Warto również przypomnieć, że w Muzeum Pamięci Yad Vashem w latach 70. postawiono replikę warszawskiego Pomnika Bohaterów Getta. Te fakty świadczą o uznaniu powstania (a także innych tego typu walk i akcji zbrojnych) za część historycznego dziedzictwa państwa Izrael.

Jak na pamięć powstania w Polsce wpłynęła nagonka antysemicka z 1968 r.?

Lata 1968–1969 były okresem szczególnie niekorzystnym dla organizacji obchodów rocznic Powstania w Getcie Warszawskim. Odbywały się one w cieniu zaaranżowanego przez władze „urzędowego” antysemityzmu i wyjazdów z Polski ludzi różnych zawodów, bardzo często zasymilowanych i nie definiujących się jako Żydzi. O niewłaściwe podejście do polityki Izraela i wojny sześciodniowej władze PRL oskarżały główne instytucje żydowskie w Polsce: Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów, redakcję „Fołks Sztyme” i Żydowski Instytut Historyczny. W historiografii dotyczącej powstania, jak i podczas skromnych obchodów jego rocznicy, w coraz większym stopniu akcentowano polską pomoc dla walczących i ginących w getcie Żydów. Na zarzut nie udzielenia pomocy Żydom w czasie wojny przez Polaków odpowiadano kontrargumentem, iż członkowie międzynarodowych organizacji żydowskich ponoszą współodpowiedzialność za zagładę współbraci. Kierownictwo partii podkreślając duchową łączność z żydowskimi ofiarami II wojny światowej i powołując się na testament bojowników getta, atakowało jednocześnie zamordowanych, uratowanych i ich potomków za brak wdzięczności wobec tych, którzy podjęli ryzyko ich ratowania. Tylko pozornie sytuacja ta mogła wydawać się paradoksalną. W rzeczywistości jednak działania te wpisywały się w swoistą rywalizację martyrologii i walki narodu żydowskiego i polskiego w czasie II wojny światowej.

Kiedy pamięć powstania w getcie zaczęła uwalniać się w Polsce spod politycznych okowów?

Początków politycznej wolności można szukać w momencie pojawienia się niezależnego od oficjalnego dyskursu historycznego o getcie i jego walce, czyli po 1956 r. Kolejne lata przyniosły dalsze zmiany, na co wpływ miało niewątpliwie zaangażowanie wielu pisarzy i publicystów, którzy w swoich tekstach prezentowali własną wizję getta. Z czasem piśmiennictwo historyczne na temat zagłady Żydów i ruchu oporu w getcie zostało nawet wyparte przez literaturę faktu, o czym świadczy duża popularność dwóch wydanych w latach 70. XX w. książek: Rozmów z katemautorstwa Kazimierza Moczarskiego oraz wywiadu z Markiem Edelmanem Zdążyć przed Panem Bogiem, przeprowadzonego przez Hannę Krall.

Kolejnym, ważnym punktem była organizacja niezależnych obchodów rocznicy powstania, przede wszystkim w latach 80. XX w. (1983 r. i 1988 r.). W tym momencie władze straciły monopol na opowiadanie o getcie i powstaniu. W publicznych debatach, sporach historyków i publicystów w latach 80. coraz bardziej zdecydowanie odrzucano fałsz, nie zgadzano się na niedomówienia, poszukiwano prawdy o polskiej i żydowskiej przeszłości. Także po 1989 r. pojawiały się próby wykorzystywania historii getta do bieżących celów politycznych. Okolicznością ku temu sprzyjającą było pojawienie się na rynku wydawniczym książki Mariana Apfelbauma, paryskiego lekarza (Dwa sztandary. Rzecz o powstaniu w getcie warszawskim), który według własnego przekazu miał być krewnym Dawida Moryca Apfelbauma, dowódcy Żydowskiego Związku Wojskowego, a który to – według wiarygodnych ustaleń historyków – nie istniał. Piszący z entuzjazmem o książce dziennikarze gloryfikowali ŻZW jako organizację powiązaną z polskim niepodległościowym podziemiem, zestawiając ją z Żydowską Organizacją Bojową, przedstawianą jako organizacja prokomunistyczna. Jednak w sytuacji wolności wypowiedzi tego typu manipulacje i przeinaczenia mają mniejsze szanse na przetrwanie próby czasu.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Polish-Jewish Studies


Polish-Jewish Studies

THE UNIVERSITY OF MICHIGAN


Download the PDF file .


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com