Tag Archive | Najwiekszy blog emigracji marca’68

Trzydzieści lat temu Izrael deportował przywódców Hamasu. Świat zmusił Izrael do przyjęcia ich z powrotem


Trzydzieści lat temu Izrael deportował przywódców Hamasu. Świat zmusił Izrael do przyjęcia ich z powrotem

Daniel Greenfield
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


„Deportować nadzieję na pokój?” – zdumiewał się ”Newsweek”. Ich nadzieją na pokój był Hamas.

Był rok 1992. Administracja Clintona próbowała nakłonić premiera Izraela Icchaka Rabina do podpisania porozumienia o procesie pokojowym w celu utworzenia państwa „palestyńskiego”, ale terroryści z Hamasu nie przestali zabijać Izraelczyków.

15-letnia Helena Rapp została śmiertelnie dźgnięta nożem na przystanku autobusowym w drodze do szkoły. Kilka dni później islamski terrorysta zamordował rabina Szimona Birana, ojca czwórki dzieci.

Zirytowany ostatnimi zabójstwami premier Rabin wsadził 417 islamistycznych terrorystów, w tym czołowych przywódców Hamasu, do autobusów i wyrzucił ich po libańskiej stronie granicy.

Autobusów było sześć i byli w nich przywódca Hamasu Ismael Hanija, współzałożyciel Hamasu Abdel Aziz al-Rantisi, który miał ślubować, „na Allaha, nie zostawimy ani jednego Żyda w Palestynie”, Abu Osama, który pomógł opracować kartę Hamasu wzywającą do eksterminacji Żydów, współzałożyciele Hamasu Mohammed Taha, Hammad Al-Hasanat i Mahmoud Zahar, którzy głosił „Zalegalizowali zabijanie ich ludzi na całym świecie przez zabijanie naszych ludzi”, Hamad Al-Bitawi, który twierdził, że „dżihad jest zbiorowym obowiązkiem” wraz z Abdullahem al-Szamim, przywódcą Islamskiego Dżihadu, i wieloma innymi obecnymi i przeszłymi islamskimi przywódcami terrorystycznymi deportowanymi do Libanu.

„New York Times” zatytułował swoje relacje Ousted Arabs Shiver and Wait in Lebanese Limbo [Wypędzeni Arabowie drżą i czekają w libańskim limbo]. „Newsweek” również ze współczuciem opisał, jak terroryści z Hamasu „drżeli z zimna”. „Washington Post” starannie opisywał „ślady na skórze” po kajdankach. Associated Press szczegółowo relacjonowała przypadki biegunki, która zamieniła wypróżnienia islamskich terrorystów w temat godny międzynarodowego nagłośnienia.

W rzeczywistości terroryści z Hamasu i Islamskiego Dżihadu zostali wyposażeni przez Izrael w płaszcze, koce, jedzenie i po 50 dolarów na osobę: więcej niż wystarczająco, aby kupić wszystko, czego potrzebowali w Libanie.

„Jesteśmy spragnieni, zmarznięci i głodni” — powiedział dr Abdul-Aziz Rantisi — tak „Times” rozpoczął swój artykuł. Wspomniał, że Rantisi planuje strajk głodowy, a nie, że jest przywódcą terrorystów.

„Los Angeles Times” pisał, że naruszono „wolność słowa” terrorystów. Pytali ich o „określenie warunków członkostwa w Hamasie” i poinformowali, że „wielu z nich odpowiedziało: ‘Modlić się i być dobrymi muzułmanami’”.

W ten sposób media przedstawiły Amerykanom islamską organizację terrorystyczną.

Czerwony Krzyż, który po 7 października 2023 r. nie odwiedził izraelskich zakładników, w tym dzieci i starszych kobiet przetrzymywanych przez Hamas, szybko pojawił się na miejscu z „trzema ciężarówkami namiotów, żywności, koców i pościeli”. Organizacja pomocowa rozstawiła namioty dla terrorystów z Hamasu, którzy najwyraźniej byli zbyt leniwi lub niekompetentni, żeby rozstawić własne namioty.

Szef UNRWA wyruszył z Wiednia, aby odwiedzić wypędzonych terrorystów z Hamasu.

Bernard Pfefferle, lokalny główny delegat Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, szlochał: „Oni nie przetrwają zimy w ten sposób”.

W rzeczywistości przetrwali całkiem nieźle.

Podsekretarz generalny ONZ James OC Jonah, Bernard Kouchner, francuski minister ds. humanitarnych i wielu innych zagranicznych dygnitarzy odwiedziło terrorystów z Hamasu.

Ambasador Francji Daniel Husson poprosił o spotkanie z terrorystami z Hamasu, by „wyrazić współczucie Francji dla ich sprawy”.

Amnesty International zorganizowała kampanię pisania listów, w której narzekano, że deportowani z Hamasu „żyją w namiotach w mroźnych warunkach” i domagano się „bezpiecznego powrotu deportowanych do Izraela”. B’Tselem, proterrorystyczna grupa „praw człowieka” działająca w Izraelu, potępiła deportacje jako „rażące naruszenie praw człowieka”. Podczas ataków 7 października Vivian Silver, członkini zarządu B’Tselem, została zabita przez terrorystów, obronie których poświęciła całe swoje życie.

B’Tselem była jedną z proterrorystycznych grup, które pierwotnie zaskarżyły deportacje do Sądu Najwyższego Izraela, próbując zatrzymać Hamas w Izraelu.

Media nieustannie relacjonowały o sprawie deportowanych z Hamasu w sposób, w jaki nie relacjonowały o ich ofiarach. W sumie Abdel Aziz al-Rantisi zorganizował rekordowe 1500 konferencji prasowych. Za każdym razem, gdy islamscy terroryści kichnęli, był tam korespondent, który o tym pisał, fotograf, który robił zdjęcia i aktywista praw człowieka, który potępiał Izrael.

Nawet jeśli wszystko, co mówili, było kłamstwem.

„WYDALONYM PALESTYŃCZYKOM BRAKUJE WODY”, krzyczał nagłówek w „Washington Post”. W tym samym artykule gazeta wspomniała, że czerpią wodę ze strumienia. Autorzy innych artykułów narzekali, że kończy im się woda, podczas gdy byli otoczeni śniegiem.

W jednym z artykułów Associated Press opisano deportowanego, który jadł śniadanie składające się z dżemu, sera i chleba lub fasoli i ciecierzycy z sosem cytrynowym, a następnie lunch składający się z tuńczyka lub sardynek, po czym narzekał: „Mam już dość tego jedzenia. Jem tylko po to, żeby przeżyć”.

W rzeczywistości Hamas i islamscy terroryści mieli mnóstwo jedzenia i wody. W pewnym momencie nawet artykuł w „New York Times” przyznał, że „w czwartek Palestyńczycy powiedzieli, że pościli w ciągu dnia, aby zachować zapasy żywności, które skurczyły się do makaronu i ziemniaków, a woda pitna całkowicie zniknęła. Jednak dzisiaj reporter Associated Press powiedział, że deportowani mężczyźni gotowali ryż, ciecierzycę i konserwy mięsne, a niektórzy jedli jajka”.

Tydzień po deportacji „New York Times” twierdził, że terroryści z Hamasu za kilka dni zaczną „umierać na zapalenie płuc”.  Żaden z nich jakoś nie umarł nawet po siedmiu miesiącach.

W rzeczywistości organizowali wystawne uczty religijne z terrorystami z Hezbollahu i irańskiego IRGC. Miasteczko namiotowe stało się enklawą pełną telewizorów, faksów, kserokopiarek, telefonów komórkowych, lodówek wypełnionych napojami gazowanymi i z anteną satelitarną, z pomocą której odbierane były irańskie programy telewizyjne.

Izrael wydalił terrorystów z Hamasu do Libanu, ale libański rząd sprzymierzony z  Hezbollahem odmówił ich przyjęcia i zablokował drogę czołgami, aby uniemożliwić im wyjazd. Libański nie pozwalał na wjazd terrorystów z Hamasu, ale pozwalał reporterom i ekipom filmowym udokumentować „drżenie z zimna” przywódców Hamasu.

W obliczu zapowiedzi egipskiej polityki blokady Gazy, Liban uniemożliwił terrorystom z Hamasu wjazd do Libanu. A społeczność międzynarodowa i media zrzuciły winę na Izrael, a nie na Liban, który uniemożliwiał im wjazd na swoje terytorium.

Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie przyjęła rezolucję nr 799 potępiającą deportacje terrorystów z Hamasu i domagającą się, aby Izrael „zapewnił bezpieczny i natychmiastowy powrót na okupowane terytoria wszystkim deportowanym”.

Pierwsza administracja Busha zagłosowała za rezolucją, mimo że wzruszyła ramionami, gdy rok wcześniej Kuwejtczycy wydalili 200 tysięcy „Palestyńczyków” przy użyciu czołgów i wojska.

„Myślę, że oczekujemy trochę za dużo, jeśli prosimy ludzi w Kuwejcie, aby przyjęli życzliwie tych, którzy szpiegowali ich rodaków, którzy brutalnie traktowali tam rodziny i tym podobne rzeczy” — powiedział wówczas prezydent George HW Bush. 

Izraelczycy mieli jednak życzliwie traktować terrorystów z Hamasu, którzy ich masakrowali. Administracja Busha „stanowczo potępiła” deportacje. Bill Clinton nie był lepszy.

„Podzielam gniew, frustrację i oburzenie narodu izraelskiego. I rozumiem, co czują. Muszą bardzo stanowczo rozprawić się z tą grupą Hamas, która najwyraźniej jest nastawiona na wszelkiego rodzaju działania terrorystyczne” — powiedział Clinton, który wkrótce miał objąć urząd. Dodając jednak: „Z drugiej strony obawiam się, że ta deportacja może pójść za daleko i zagrozić rozmowom pokojowym”.

„Nie jesteśmy pewni, czy prezydent-elekt Clinton i jego zespół w pełni rozumieją niebezpieczeństwo ze strony fundamentalizmu islamskiego” – powiedział premier Rabin przed spotkaniem z Billem Clintonem.

Premier Rabin deportował terrorystów z Hamasu i Islamskiego Dżihadu tylko tymczasowo na dwa lata, aby poprawić swój wizerunek w kraju i zyskać trochę czasu na spokojne negocjacje pokojowe. Jego koalicja partii lewicowych i skrajnie lewicowych wkrótce rozpadła się, a część poparła  bardziej lewicową koalicję przyszłego premiera Szimona Peresa. „Nikt nie cieszy się z cierpienia tych ludzi – powiedział Peres. – Izrael ich deportował, ale nie miał zamiaru ich skrzywdzić”. Lewicowa koalicja partii Meretz nazwała deportację Hamasu „rażącym naruszeniem praw człowieka”.

Pod presją administracji Clintona, która ostrzegała, że nie ochroni Izraela przed sankcjami ONZ, oraz członków jego własnej lewicowej koalicji, Rabin zaproponował powrót terrorystów z Hamasu, jeśli obiecają, że „zaprzestaną terroru i przemocy na czas negocjacji pokojowych”. Terroryści odmówili złożenia takiej obietnicy. Mimo to  Rabin zgodził się przyjąć ponad setkę z nich natychmiast, a resztę po roku. Hamas zaczął powracać do Izraela w 1993 roku.

Terroryści z Hamasu zgodzili się na powrót tylko dlatego, że telewizja nie relacjonowała już wystarczająco często ich wyczynów.

„Wśród powodów podanych przez deportowanych Palestyńczyków, dla których zaakceptowali oni działania Izraela mające na celu umożliwienie połowie z nich powrotu na Zachodni Brzeg i do Strefy Gazy, znalazł się nie brak pożywienia i schronienia, ale brak relacji ze strony mediów informacyjnych, w tym telewizji” – donosił „New York Times”.

30 lat temu Izrael wydalił przywódców Hamasu i Islamskiego Dżihadu, a następnie przyjął ich z powrotem.

Dwa tygodnie po tym, jak Rabin zgodził się przyjąć z powrotem terrorystów z Hamasu, Grupa Islamska, która, podobnie jak Hamas, wyłoniła się z Bractwa Muzułmańskiego dokonała zamachu bombowego na World Trade Center.

„Nasza walka z morderczym islamskim terrorem ma również na celu obudzenie uśpionego świata. Wzywamy wszystkie narody i wszystkich ludzi, aby poświęcili uwagę prawdziwemu i poważnemu niebezpieczeństwu, które zagraża pokojowi świata w nadchodzących latach. Niebezpieczeństwo śmierci jest u naszego progu”, ostrzegał wówczas premier Rabin. Ale świat nadal spał. Spał również Izrael.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Chag Pesach Sameach

Moses Leads the Jews out of Egypt - by Stephen Howard

Moses Leads the Jews out of Egypt – by Stephen Howard


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


ZROZUMIEĆ PESACH: MICWA SPOŻYWANIA MACY

ZROZUMIEĆ PESACH: MICWA SPOŻYWANIA MACY

P. Jędrzejewski


Maca (fot. David R. Tribble)

Maca_1.jpgFaraon wezwał Moszego i Aharona nocą i powiedział, że Żydzi mogą opuścić Egipt. I wtedy „Ludzie zabrali swoje ciasto, zanim się zakwasiło. Resztę swojego [ciasta] obwiązali w ubrania [i umieścili] na ramionach” (Szemot 12, 34). Oznacza to, że Żydzi nie wynieśli z Egiptu chleba, ale placki macy i one stanowiły ich pożywienie bezpośrednio po wyjściu z niewoli – „Upiekli ciasto, które wynieśli z Egiptu, jako placki macy, bo się nie zakwasiło” (12, 9).

Spożywanie macy w Pesach jest nakazane w Torze na pamiątkę tego wydarzenia. Micwa (przykazanie) ta nazywa się achilat maca i sformułowana została na podstawie wersetu 12, 18 z Szemot. Głosi ona, że jedzenie macy jest obowiązkiem zarówno mężczyzn, jak i kobiet, wieczorem 15 dnia nisan (poza Izraelem także 16 dnia tego miesiąca).

Maca jest nazywana chlebem ubóstwa lub niedoli (lechem oni), który jest jednocześnie chlebem wiary i wolności. W nazwach tych kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego istnieje nakaz jedzenia macy w święto Pesach, które upamiętnia zakończenie niewoli egipskiej i wybranie przez Żydów wolności – dzięki interwencji Boga w ich życie. W niewoli Żydzi żyli bowiem w ubóstwie – i jedli przede wszystkim mace. Gdy uzyskali wolność – też musieli zadowolić się plackami macy, które wynieśli z Egiptu.

Pozornie wydaje się to nielogiczne: dlaczego maca symbolizuje jednocześnie i zniewolenie, i wolność?

Niewola oznaczała poniżenie, uległość i moralny upadek. Niewolnik wykształca w sobie „niewolniczą mentalność”, a ta zawsze oznacza duchową i etyczną ułomność. Jednocześnie niewola to stan, w którym ludzie-niewolnicy nie muszą brać odpowiedzialności za swoje życie. Odpowiedzialność za siebie oznacza podejmowanie decyzji. Niewolnik nie musi o niczym decydować. Robi to za niego właściciel. Niewolnik jest tylko przedmiotem.

W Egipcie właściciele niewolników jedli chleb. Tym niewolnikom, którzy byli szczególnie gorliwi i posłuszni, czyli najbardziej skorumpowani i zniewoleni pod względem etycznym – też wolno było, z łaski Egipcjanina, jeść chleb. Natomiast ci, którzy zachowali resztki godności, nie mogli liczyć na więcej niż na niewyrośnięte, twarde, gorsze smakowo pieczywo – czyli macę. Dla nich smakiem niewoli był smak macy.

Wybranie wolności było zbiorową rezygnacją Żydów z perspektywy jedzenia egipskiego chleba w nagrodę za dobre wykonywanie obowiązków niewolników i związane z tym ciągłe poniżenie. Chleb symbolizował Egipt i Żydzi go odrzucili – wybierając macę, jako symbol gorszego jedzenia, trudniejszego życia, ale za to z zachowaniem godności i samostanowienia o swoim losie, w wolności, która nie jest przecież nigdy za darmo. Placki z macy symbolizują wybór ryzykownego, ale niezależnego, wolnego losu. Jednocześnie są symbolem wiary w to, że Bóg otacza Żydów opieką i nie dopuści, aby umarli na pustyni.

Maca zaczęła od tego momentu na zawsze już symbolizować nie gorycz niewoli, ale trudny czas wolności, za którą ceną były niewygody, niepewność i zagrożenia podczas tułaczki w drodze do Ziemi Obiecanej.

Dlatego jedzenie macy w Pesach jest symbolicznym – powtarzanym przez wszystkich religijnych Żydów rok w rok przez całe życie – solidaryzowaniem się z tamtą decyzją Przodków, podjętą przed ponad trzema tysiącami lat. “W każdym pokoleniu człowiek powinien postrzegać siebie, jak gdyby to on sam wyszedł z Egiptu” – czytamy w Hagadzie na Pesach.

Słowa te można rozumieć w dwojakim sensie.

•Ten węższy skierowany jest tylko do Żydów, którzy zobowiązani są pamiętać wyjście z Egiptu nie jako odległe wydarzenie historyczne, ale doświadczenie wszystkich pokoleń Izraela, ponieważ to, co wydarzyło się 3250 lat temu, dotyczy ich bezpośrednio. Gdyby nie tamte zdarzenia, oni właśnie nadal “byliby wciąż niewolnikami w Egipcie” (Hagada na Pesach).

•W szerszym i głębszym rozumieniu oznacza to, że wszyscy ludzie którzy chcą być wolni, stali przed górą Synaj, gdy “pojawiły się grzmoty i błyskawice i potężny obłok na górze i bardzo donośny dźwięk szofaru” i “Bóg powiedział: Ja jestem twój Bóg, który wyprowadził cię z ziemi egipskiej, z domu niewoli“. Doświadczenie tamtego pokolenia Izraelitów ma wymiar uniwersalny. I każdy może się na podstawie tego doświadczenia uczyć sensu wolności i jej praktycznych konsekwencji. Teologiczne przesłanie historii Wyjścia Żydów z niewoli egipskiej zawiera nadzieję i naukę dla całej ludzkości (rabin Samson Rafael Hirsch pisze na temat symboliki Wyjścia: „Każdy człowiek może uznać tę przeszłość za swoją własną i włączyć się do kręgu tych, którzy zostali wówczas wyzwoleni”).

Gdy Mojżesz udał się do faraona i ogłosił słynne żądanie Boga: Wypuść mój lud” (“Szalach et ami”), podał wyraźny cel, dla którego Bóg domagał się uwolnienia Izraelitów: “weja awduni” – “aby mogli Mi służyć”. Służyć – czyli wypełniać wolę Boga. A wolą Boga, objawioną na Synaju, jest to, aby ludzie postępowali wobec siebie nawzajem według przykazań etycznych (Dekalog) zaprzeczających regułom niewoli egipskiej. A to znaczy, że tylko ludzie wolni mogą postępować etycznie i zarazem że tylko kierowanie się etyką czyni człowieka wolnym. W tym sensie podstawowym przesłaniem przytoczonego powyżej cytatu z Hagady jest zdefiniowanie wolności nie jako prawa do czynienia tego, na co ma się ochotę, ale jako prawa do czynienia tego, co etycznie słuszne. Nie tego, co bezpieczne, opłacalne, konformistyczne, zgodne z oczekiwaniami władzy – krótko mówiąc: zapewniające egipski chleb.

Taka wolność kosztuje. Smak pesachowej macy ma symbolizować jej cenę.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com


Pesach – jeden z największych cudów w historii Żydów


Pesach – jeden z największych cudów w historii Żydów

Lauren Colgan


Pesach, znane również jako Pascha, to dla Żydów niezwykle ważny czas. Święto obchodzone corocznie od 15 do 22 dnia miesiąca Nissan wedle kalendarza hebrajskiego przypomina historię narodzin narodu żydowskiego. W roku 2026 według kalendarza gregoriańskiego początek Pesach przypada na czas po zachodzie słońca 1 kwietnia. Święto będzie trwać do 8 kwietnia w Izraelu i w innych krajach.

Talerz sederowy (seder ha-ke'ara), I połowa XIX w. Fajans, ręcznie malowany, 246 mm szerokości. Zbiory ŻIH
Talerz sederowy (seder ha-ke’ara), I połowa XIX w. Fajans, ręcznie malowany, 246 mm szerokości. Zbiory ŻIH

W czasie Pesach prawo Tory zabrania jedzenia i posiadania w domu jakichkolwiek pokarmów zawierających chamec, czyli zakwas. Obejmuje to każdy produkt zawierający jęczmień, owies, żyto, orkisz lub pszenicę, nawet jeśli są to tylko śladowe ilości. Żydzi aszkenazyjscy unikają również kitniyos (kitniyot), roślin strączkowych. Opiera się to na zwyczaju rabinackim wywodzącym się z części Talmudu – Gemary. Zanim zacznie się Pesach, należy dokładnie posprzątać dom i upewnić się, że nigdzie nie ma zakwasu. Chamec, którego nie można wyrzucić, można przekazać nie-Żydowi, a następnie zabrać z powrotem do domu po zakończeniu Pesach. Wieczorem przed Pesach następuje ostatnie, uroczyste poszukiwanie zakwasu, a rano przed rozpoczęciem święta odbywa się ceremonia palenia chomecu.

Krótka historia Pesach

Tora opowiada o tym, jak ponad 3000 lat temu naród żydowski znajdował się w niewoli w Egipcie rządzonym przez faraona. Bóg, który widział udrękę Izraelitów, wysłał Mojżesza do faraona z prośbą o uwolnienie Jego ludu, aby znów mógł Mu służyć. Ponieważ faraon wielokrotnie łamał Boże rozkazy, Bóg zesłał na Egipt dziesięć plag, z których każda miała coraz bardziej dotkliwy charakter. Faraon wciąż odmawiał uwolnienia Izraelitów, mimo że teraz cierpiał także jego lud. Jednak ostatnia plaga złamała nawet faraona.

O północy 15 Nissan 2448 od stworzenia świata Bóg zabił wszystkie pierworodne stworzenia w Egipcie. Ominął jednak wszystkie domy Żydów, stąd nazwa Pascha, w hebrajskim tłumaczeniu Pesach. Zrozpaczony faraon chciał natychmiast usunąć Żydów ze swojej ziemi. Powodem, dla którego Żydzi nie jedzą żadnego pożywienia upieczonego na zakwasie podczas całego Pesach, jest to, że uciekając z niewoli w Egipcie, zabrali ze sobą niewyrośnięty chleb. Maca, tradycyjna potrawa na Pesach, to właśnie płaski, niewyrośnięty chleb.

8 dni świętowania

Pierwsze dwa i ostatnie dwa dni Pesach wiążą się z bardziej restrykcyjnymi „zasadami” – żadna forma pracy nie jest dozwolona: zabronione jest wykonywanie czynności takich jak pisanie, prowadzenie samochodu czy używanie jakichkolwiek urządzeń elektronicznych. Dozwolone jest jednak gotowanie i wynoszenie rzeczy z domu na zewnątrz, co różni to święto np. od cotygodniowego szabatu, kiedy również te czynności są zabronione. W te dni Pesach Żydzi zapalają świece, odmawiają kidusz (błogosławieństwo nad winem) i spożywają obfite posiłki. Te dni są określane jako Jom Tow.

Dni, które przypadają pomiędzy Jom Tow, nazywają się Chol HaMoed; w te dni dozwolona jest praca, a Żydzi często przeznaczają je na odpoczynek, spotkania z rodziną i przyjaciółmi oraz wspominanie cudu wyzwolenia narodu żydowskiego. Podczas całego Pesach odmawia się Hallel, radosną modlitwę dziękczynienia i uwielbienia Boga. Sefirat HaOmer (liczenie omeru) rozpoczyna się w drugą noc Pesach i trwa aż do dnia poprzedzającego Szawuot (Święto Tygodni, obchodzone 50 dni po Pesach). Omer liczony jest przez 49 dni, na pamiątkę przejścia Żydów przez pustynię po wyjściu z Egiptu. Po upływie tego czasu Żydzi otrzymali Torę w święto Szawuot.

Pyszny Seder

Gdy zbliża się Pesach, Żydzi nie mogą doczekać się sederu. Jest to tradycyjny, niezwykle uroczysty posiłek, podczas którego czytają hagadę czyli opowieść o wyjściu z Egiptu, w niektórych momentach wypijają cztery filiżanki wina (lub soku winogronowego), przechylają się na bok podczas siedzenia i jedzą specjalne potrawy. Przechylanie się podczas picia to oznaka, że Żydzi są wolnymi ludźmi; w starożytności tylko wolni ludzie mogli odpoczywać podczas jedzenia.

Nakazem Tory jest odprawianie sederu po zmroku pierwszej nocy Pesach, a także drugiej nocy w przypadku mieszkańców diaspory. Istnieje lista produktów, które muszą znaleźć się na talerzu sederowym, okrągłym naczyniu z sześcioma miejscami na sześć produktów. Są to: Zeroa (kość jagnięca), Beica (jajko), Maror (gorzkie zioła) i Chazeret (gorzkie zioła), Charoset (pasta owocowo-orzechowa) oraz Karpas (warzywo – zwykle pietruszka). Potrawy mają swoje znaczenie symboliczne: kość jagnięca i jajko odnoszą się do ofiar składanych w świątyni, maror symbolizuje gorycz niewoli, charoset przypomina zaprawę murarską i pracę Żydów w Egipcie. Spożywa się je w określonych momentach sederu – stąd nazwa kolacji, od hebrajskiego słowa oznaczającego porządek.

Trzy mace układa się jedna na drugiej, a następnie przykrywa. Pierwsza symbolizuje kapłanów, druga lewitów, a trzecia pozostałych Żydów. Środkowa jest łamana, potem większa część jest zawinięta i ukryta. Nazywa się afikomen i jest spożywana jako „deser” po sederze. Znalezienie afikomenu jest zadaniem dzieci.

Ważnym elementem kolacji jest również wspólne śpiewanie. Zwyczajowo jedno z dzieci zadaje tradycyjne śpiewne pytania „ma nisztana…?” czyli „czym się różni ta noc od innych nocy?”.

Dlaczego Pesach jest tak cudownym świętem?

W dniu Pesach Żydzi zostali uratowani przez Boga przed śmiercią, co zapoczątkowało wyjście narodu izraelskiego z Egiptu. Chociaż pierwszych dziewięć plag nie skłoniło faraona do uwolnienia Żydów, Bóg wiedział, co robi. Po dziesiątej pladze sam faraon wypędził Żydów z Egiptu, chcąc chronić własny lud. Żydzi nie tracili czasu na opuszczenie ziemi egipskiej, by wyruszyć do ziemi obiecanej przez Boga.

Wszystkie te wydarzenia można uznać za jeden z największych cudów w historii żydowskiej. Żydzi uważają, że w Pesach najważniejsze jest to, aby nakłonić samego siebie do pokory; dzięki pokorze można poczuć, że cud Pesach wciąż jest w nas. Dzięki boskiej interwencji można usiąść przy wspólnym stole i przypomnieć sobie, przez co przeszli przodkowie, aby dziś Żydzi mogli znaleźć się w tym czasie i w tym miejscu.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Chaim z Warszawy

Chaim z Warszawy

Agata Szydłowska, Marian Misiak


Krój pisma Chaim jest dla izraelskiej kultury wizualnej jednym z typograficznych filarów. Powstał w międzywojennej Warszawie, zaprojektował go młody Jan Levitt, grafik samouk, pisarz i malarz – przedpremierowy fragment książki poświęconej historii projektowania liter w Polsce

Chaim w Katalogu czcionek żydowskich z odlewni Jana Idźkowskiego w Warszawie (1936?), fot. dzięki uprzejmości Archiwum Państwowego w Lublinie

Jeśli pojawia się w Izraelu ważna informacja, złożona jest krojem Chaim” – takie sformułowanie padło z ust starego drukarza w jednej z wąskich uliczek w centrum Jerozolimy latem 2011 roku. Krój pisma Chaim jest dla izraelskiej kultury wizualnej jednym z typograficznych filarów. Jego wszechobecność jest zaskakująca. Od naklejek ostrzegawczych w środkach transportu publicznego, przez tytuły nagłówków w gazetach, numery taksówek, po znajdujące się na opakowaniach napisy mające zniechęcić palaczy do sięgnięcia po kolejnego papierosa.

Chaim powstał w międzywojennej Warszawie, zaprojektował go młody Jan Levitt (również znany jako Le Witt lub Lewitt). Historia powstania tego kroju i pierwsze kroki autora w zawodzie projektanta nie są do końca znane. Levitt urodził się w 1907 roku w Częstochowie, zmarł w Londynie w 1991 roku. Był grafikiem samoukiem, pisarzem i malarzem. W latach 1925 – 1926 odbył podroż po Europie, w 1927 roku przebywał w Palestynie. W 1928 roku wrócił do Warszawy i prawdopodobnie wtedy opracował krój pisma, który przyjął nazwę Chaim, co po hebrajsku znaczy Jan.

W 1933 roku Levitt spotkał innego wykształconego projektanta o żydowskim pochodzeniu, Jerzego Hima, z którym zawiązał wieloletnią, pełną sukcesów współpracę. Obaj są uznawani za należących do najoryginalniejszych i najnowocześniejszych projektantów okresu międzywojennego. Byli odpowiedzialni za wiele druków reklamowych, między innymi dla firm farmaceutycznych czy Domu Towarowego Braci Jabłkowskich, zaprojektowali również sporo okładek książkowych. Wyróżniali się biegłością w łączeniu stylów i technik, bezpośredniością i trafnym humorem. Jednym z największych ich sukcesów były ilustracje do „Lokomotywy” Juliana Tuwima. W roku 1937 emigrowali do Londynu i współpracowali nieprzerwanie do 1954, odnosząc kolejne sukcesy w Wielkiej Brytanii. Po rozwiązaniu współpracy Levitt skupił się na malarstwie, Him kontynuował działania projektowe, stworzył między innymi wizerunek izraelskich linii lotniczych ELAL.

Chaim, napisy na izraelskim przystanku autobusowym

Badacze zajmujący się krojem Chaim, który wkrótce okazał się wielkim przełomem w typografii hebrajskiej, podają rożne daty jego powstania. Wspominany jest rok 1932 lub – bardziej ogólnie – lata trzydzieste. Zagraniczni eksperci nie uwzględnili jednak do tej pory dokumentów pochodzących z Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie, gdzie możemy znaleźć adnotację wskazującą jednoznacznie, że krój „Chaim tłusty” w tej odmianie zgłoszono 18 marca 1929 roku. Producentem i wnioskodawcą rejestru była, jedna z najaktywniejszych wtedy w Warszawie, potężna odlewnia Jan Idźkowski i S-ka (ta sama, która dwa lata później odleje Antykwę Półtawskiego i Pan­europę). Błyskawiczny sukces kroju zaowocował drugą wersją – bardziej ekonomicznym w składzie, skondensowanym „Chaimem ściągłym”; pojawia się on w wykazie Urzędu Patentowego 18 stycznia 1936 roku. Odlewnia Idźkowski i S-ka była najbardziej wyspecjalizowanym w krojach hebrajskich zakładem spośród innych licznie wtedy działających warszawskich odlewni (poza stolicą było ich niewiele). Przejęła ona wcześniej spore zasoby matryc hebrajskich z giserni Orgelbrandów i w tym dziale czcionkolejnictwa stała się potentatem na skalę światową (eksportowała do Paryża, Wiednia, Londynu, Jerozolimy, Nowego Jorku, Johannesburga, Algieru, Tunisu). Andrzej Tomaszewski pisał o niej: „W latach dwudziestolecia międzywojennego doskonały interes w Palestynie robiła odlewnia Idźkowski i S-ka, dysponująca matrycami Orgelbrandów. Dwadzieścia cztery pisma hebrajskie z giserni Orgelbrandów odnajdujemy jeszcze w katalogu państwowej Odlewni Czcionek w 1954 roku”. W „Grafice Polskiej” z 1924 roku czytamy: „Jasne się więc staje, że, jeśli się zjawią nowe wzory pism żydowskich, to tem samem wywoła to niewątpliwie wielki popyt na nie”. Nie powinno więc dziwić, iż we własnej drukarni doświadczalnej firmy Idźkowski i S-ka wydana została nawet specjalna, poświęcona czcionkom hebrajskim książeczka reklamowa.

Skąd tak natychmiastowy sukces Chaima? Od końca XIX wieku w społeczności żydowskiej można było zauważyć znaczne kulturowe i społeczne zmiany. Typografia hebrajska zaczęła poszukiwać w związku z tym nowych torów, wołała o radykalną reformę. Było to spowodowane narodzinami ruchów syjonistycznych; język hebrajski po wielu wiekach stał się znowu językiem żywym (wcześniej używany był tylko w literaturze religijnej). Społeczność ta stawała się też coraz bardziej zsekularyzowana. W konsekwencji pozbawiony ozdób, szeryfów i kontrastu, „świecki” w wyrazie odwrót od tradycyjnej typografii był bardzo oczekiwany. Dobitnie ilustruje to cytat ze wspominanej „Grafiki Polskiej” z roku 1924, który idealnie wpisuje się w ton manifestów „Nowej Typografii”: „Przedewszystkiem należałoby zupełnie usunąć wystające końce liter, któremi tak obficie alfabet żydowski jest obdarzony, albo też zmienić rysunek litery tak, ażeby te końce skrócić, pochylić lub umieścić je na marginesie czcionki”.

Przez ostatnich kilkaset lat wizualny obraz typografii hebrajskiej właściwie się nie zmienił. Nie chodziło tutaj o wymianę skryptu na zupełnie nowy, jak w Turcji w 1928 roku, ale odnalezienie czegoś żydowskiego, co sprosta nowym realiom i nowoczesności, która w typografii przyjęła opisywaną formę krojów bezszeryfowych. W latach dwudziestych w Warszawie działały prężne grupy żydowskiej awangardy, które, podobnie jak środowisko artystów europejskich, poszukiwały „nowej formy”. Henryk Berlewi, jeden z głównych przedstawicieli warszawskiej „jidysz awangardy”, w tekście „W walce o nową formę”, opublikowanym w 1921 roku w programowym magazynie „Ringen”, pisał: „nowa idea eksploduje na gruncie starych form; w stosunku do starych form jest ona tak rewolucyjna, że nie może się w nich zmieścić. Wówczas następuje walka między dwoma przeciwieństwami, a dawna forma musi zostać przełamana. Nowa idea musi otrzymać dla siebie odpowiedni kształt”. Duch konstruktywizmu, osiągnięć Bauhausu i postępu unosi się nad wielokulturową Warszawą. Nie wiemy nic o kontaktach młodego Jana Levitta, autora kroju Chaim, z artystami awangardowymi – mógł się jednak z nimi zetknąć w którejś z lokalnych redakcji. W takiej gęstej atmosferze młody, bo zaledwie dwudziestodwuletni, grafik skrystalizował dążenia do radykalnej reformy typograficznej w projekcie Chaim, który zaspokoił oczekiwania nowoczesnej społeczności żydowskiej.

Krój pisma Chaim projektu Jana Levitta wykorzystany w nekrologach (tzw. klepsydrach), Jerozolima 2011. Fot. Marian Misiak;

Z relacji Simona Praisa, który rozmawiał z Levittem na temat opisywanego kroju, możemy dodatkowo dowiedzieć się dwóch rzeczy. Po pierwsze, autor wspomina, że jego szczególnym zamiarem było pominięcie w projektowanych literach – na wzór eksperymentów z Bauhausu – okrągłych kształtów i zakrzywionych linii. Jest to jedna z cech decydujących o sukcesie pisma. Po drugie, Levitt nie przyznawał się do autorstwa znaku zapytania i wykrzyknika, które wyglądają zdecydowanie za lekko w porównaniu z resztą znaków. Nie mamy niestety żadnych informacji dotyczących cyfr, które – podobnie jak wspomniane dwa znaki interpunkcyjne – nieco odstają od obrazów reszty znaków. Możliwe, że w odlewni dodano je z istniejącego wcześniej wzornika. Elementy te zostały poprawione i zharmonizowane w wydanej kilka lat później wersji skondensowanej Chaima nazwanej „Chaim ściągły”.

Brak materiałów źródłowych (szkiców, rysunków produkcyjnych), które zaginęły wskutek działań wojennych, pozwala niektórym ekspertom snuć alternatywną historię autorstwa kroju Chaim. Współczesny izraelski projektant i historyk dizajnu David Tartakover twierdzi, że być może należałoby go przypisać innemu, działającemu przed wojną na terenach Ziemi Świętej grafikowi Pesachowi Ir-Shayowi, który w 1929 roku sformułował podstawowe zasady nowego hebrajskiego alfabetu w postaci szkicu. Nie został on jednak nigdy wdrożony (w zasadzie nie istnieje nawet dobra reprodukcja tego rysunku, choć Tartakover twierdzi, że posiada go w swoim archiwum). Sam Ir-Shay nigdy nie przypisywał sobie autorstwa opisywanego kroju, wspomina tylko o uformowaniu podstawowych zasad13. Możliwe, że doszło do spotkania i rozmów Levitta i Ir-Shaya w 1927 roku, kiedy ten pierwszy przebywał w Palestynie. Tego nie wiemy. Inny współczesny izraelski typograf, Yanek Iontef, twierdzi, że zasady zawarte w Chaimie są tak fundamentalne, iż wielce prawdopodobna jest sytuacja, w której obaj projektanci narysowali równolegle rzeczy prawie identyczne. Analizując jednak wszystkie znane dziś fakty związane z kamieniem milowym nowej typografii hebrajskiej, z całą pewnością można powiedzieć: Chaim jest produktem warszawskim, odlanym na Mokotowie przy ulicy Rejtana 16.

Projekt Levitta stał się hebrajskim odpowiednikiem Futury Paula Rennera, uzyskując pozycję symbolu nowoczesności. Ponieważ nie miał konkurentów, błyskawicznie trafił na tereny Palestyny, a po utworzeniu państwa Izrael stał się niezmiernie ważnym wizualnym narzędziem budowy nowego kraju i do dziś jest jednym z najczęściej używanych tam krojów pisma. Cytowany wcześniej Yanek Iontef doprojektował łacińską wersję Haima jako komplementarną część rodziny krojów pism Chaim – od tej pory jest to tak zwany projekt multiskryptowy. Takie podejście projektowe może być interpretowane jako manifestacja integracji międzykulturowej. Oficjalnie używanymi językami w Izraelu są hebrajski, angielski i arabski, co pociąga za sobą rzadko spotykaną koegzystencję trzech skryptów – hebrajskiego, łacińskiego i arabskiego. Chaim jak do tej pory nie doczekał się adaptacji arabskiej, co jest symptomatyczne dla współczesnej sytuacji w Izraelu, gdzie skrypt arabski poddawany jest dyskryminacji. Taka marginalizacja jest obrazem szerszej sytuacji politycznej, w której kultura i mniejszość palestyńska wystawiane są na instytucjonalne i okupacyjne opresje.

Samo pojęcie modernizmu w sztuce, architekturze i szeroko pojętym dizajnie, którego ważną częścią może być minimalistyczne w cechach formalnych pismo Chaim, jest czasem nadinterpretowane we współczesnym Izraelu. Używa się hasła „modernizm” na określenie doktryny powiązanej z nowoczesnym państwem poszukującym pokoju. Tymczasem budowa murów na obszarach okupowanych tak zwanego Zachodniego Brzegu Jordanu, polityka nielegalnego w świetle prawa międzynarodowego osadnictwa i konflikty zbrojne w strefie Gazy nie zmierzają w kierunku, o którym można by sądzić, że prowadzi w stronę rozwiązań pokojowych.


Fragment rozdziału „Chaim – owoc wielokulturowej Warszawy” pochodzi z książki „Paneuropa, Kometa, Hel. Szkice z historii projektowania liter w Polsce” Agaty Szydłowskiej i Mariana Misiaka, która w połowie kwietnia ukaże się w wydawnictwie Karakter.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com