Wojna Islamskiej Republiki Iranu z chrześcijanami

Zwykłe praktyki religijne chrześcijan są w Islamskiej Republice Iranu uznawane za przestępstwa i podlegają karze. Chrześcijanie są aresztowani i więzieni pod zarzutami związanymi z działalnością religijną, taką jak chrzest, Komunia Święta, wspólna modlitwa czy studium Biblii, również wtedy, gdy odbywają się one za granicą. W ubiegłym miesiącu siły bezpieczeństwa reżimu przystąpiły do przejęcia Ewangelickiego Kościoła św. Piotra w Teheranie, wybudowanego w 1876 roku (na zdjęciu). Nakazano mieszkańcom kompleksu kościelnego opuścić swoje domy, a wiernym polecono znaleźć inny kościół. (Źródło zdjęcia: Herbert Karim Masihi/Wikimedia Commons)


Wojna Islamskiej Republiki Iranu z chrześcijanami

Uzay Bulut
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Nowy raport roczny za 2026 rok, zatytułowany “Scapegoats: Rights Violations Against Christians in Iran” (“Kozły ofiarne: Naruszenia praw chrześcijan w Iranie”), opublikowany przez organizację Article18 we współpracy z Open Doors, Christian Solidarity Worldwide i Middle East Concern, rzuca alarmujące światło na prześladowania chrześcijan w Iranie.

Zgodnie z raportem co najmniej 21 chrześcijan zostało w 2025 roku skazanych na kary pozbawienia wolności za domniemany udział w rozpowszechnianiu Biblii w Iranie. Oprócz więzienia wymierzano im również inne kary, takie jak grzywny, zesłanie oraz pozbawienie praw obywtelskich.

W czerwcu 2025 roku dwoje konwertytów na chrześcijaństwo zostało skazanych na podstawie artykułu 500 kodeksu karnego za “działalność propagandową na rzecz dewiacyjnych chrześcijańskich przekonań »syjonistycznych«, sprzecznych z systemem Islamskiej Republiki Iranu”. Każde z nich skazano na 10 lat więzienia. Oskarżono ich również o “rozprowadzanie przemycanych towarów” (Biblii) na podstawie artykułów 22 i 24, za co otrzymali dodatkowo dwa lata pozbawienia wolności oraz grzywny. Proces odbył się zaocznie, a jedynym materiałem dowodowym były Biblie i inne publikacje chrześcijańskie znalezione w ich domach.

Jak stwierdza raport, pogarda wobec Biblii widoczna jest także w określaniu jej mianem “zakazanej książki” w innym akcie oskarżenia przeciwko dwóm Irańczykom pochodzenia ormiańskiego oraz trzem konwertytom na chrześcijaństwo. W czerwcu 2025 roku postawiono im zarzuty “propagandy” i “zmowy”, a w listopadzie skazano ich łącznie na ponad 50 lat więzienia. W innych wyrokach sądowych wydanych w 2025 roku Biblia była określana jako księga “zniekształcona”, “dewiacyjna”, “zepsuta” lub “wprowadzająca w błąd”.

Raport wskazuje również na inne niepokojące tendencje, w tym rosnące zaangażowanie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) w aresztowanie chrześcijan, zwłaszcza osób zajmujących się rozpowszechnianiem Biblii; poważne przypadki złego traktowania zatrzymanych chrześcijan; konsekwentne stosowanie artykułu 500 kodeksu karnego (dotyczącego “propagandy sprzecznej ze świętą religią islamu”) do skazywania chrześcijan; a także monitorowanie ich działalności za granicą, między innymi uczestnictwa w seminariach teologicznych.

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej odgrywa obecnie coraz większą rolę w gromadzeniu informacji o irańskich chrześcijanach oraz ich prześladowaniu. Ponieważ oficjalnym zadaniem IRGC jest obrona Islamskiej Rewolucji, rosnąca liczba aresztowań chrześcijan sugeruje, że reżim postrzega ich jako zagrożenie.

Kościoły domowe zostały uznane za grupy wrogie państwu. Udział funkcjonariuszy IRGC w nalotach charakteryzuje się zazwyczaj większą brutalnością. Przykładowo wieczorem 6 lutego 2026 roku co najmniej 20 funkcjonariuszy IRGC w cywilnych ubraniach wtargnęło na zgromadzenie około 80 chrześcijan w Gatab, w prowincji Mazandaran. Skonfiskowali Biblie i instrumenty muzyczne oraz aresztowali konwertytkę na chrześcijaństwo, Somayeh Rajabi.

Funkcjonariusze IRGC wybierali osoby noszące krzyżyki, zrywali je z ich szyi i przeprowadzali rewizje osobiste. Po zranieniu kilku osób uniemożliwili personelowi medycznemu udzielenie im pomocy. Dzień po zatrzymaniu Rajabi pozwolono na krótką rozmowę telefoniczną z rodziną, podczas której poinformowała, że przebywa w więzieniu w Sari. Następnie została przeniesiona do więzienia Mati Kola w Babol. 8 marca zwolniono ją za kaucją przekraczającą 40 000 dolarów po postawieniu zarzutów “zgromadzenia i zmowy” oraz “propagandy przeciwko reżimowi”. 15 kwietnia Rajabi i sześć innych osób zostało wezwanych do prokuratury w Babol w celu złożenia końcowych wyjaśnień – ostatniego etapu przed wniesieniem aktu oskarżenia. Do chwili opublikowania raportu nie pojawiły się żadne dalsze informacje na temat sprawy.

W 2021 roku irański parlament znowelizował artykuły 499 i 500 kodeksu karnego, zaostrzając kary i rozszerzając zakres przepisów wobec osób, którym można postawić zarzut przynależności do grup “mających na celu zakłócenie bezpieczeństwa kraju” lub prowadzenia “propagandy przeciwko Islamskiej Republice Iranu”.

Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka, takie jak Article18, ostrzegały, że przepisy te zostaną wykorzystane do “zduszenia… wolności” oraz nasilenia kryminalizacji mniejszości. Komitet Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych wezwał następnie Islamską Republikę Iranu do “uchylenia lub zmiany” tych przepisów.

Mimo to Islamska Republika Iranu nadal wykorzystuje swoje przepisy do jeszcze intensywniejszego zwalczania chrześcijan. Według raportu w 2025 roku aresztowano 254 irańskich chrześcijan – niemal dwukrotnie więcej niż w 2024 roku – i skazano ich łącznie na ponad 280 lat pozbawienia wolności.

W zdecydowanej większości przypadków (blisko 90%) zarzuty wobec chrześcijan stawiano na podstawie znowelizowanego artykułu 500 kodeksu karnego, który penalizuje “propagandę sprzeczną ze świętą religią islamu”.

Skazywanie i więzienie chrześcijan trwa nadal. 3 lipca organizacja Article18 poinformowała, że sąd apelacyjny utrzymał w mocy wyroki pięciu irańskich chrześcijan, skazanych łącznie na ponad 70 lat więzienia za zwykłe praktyki religijne, takie jak modlitwa, udzielanie chrztu, przyjmowanie Komunii Świętej i obchodzenie Bożego Narodzenia.

Oprócz kar więzienia państwo skonfiskowało należący do nich majątek osobisty, w tym Biblie i inną literaturę chrześcijańską, rzekomo na potrzeby “badań” prowadzonych przez Ministerstwo Wywiadu. Podobnie postąpiono w innej sprawie w ubiegłym roku, gdy dwóch chrześcijan skazano na 12 lat więzienia za “przemyt” Biblii do Iranu.

W ubiegłym miesiącu siły bezpieczeństwa reżimu przystąpiły do przejęcia Ewangelickiego Kościoła św. Piotra w Teheranie. Nakazano mieszkańcom kompleksu kościelnego opuścić swoje domy, a wiernym polecono znaleźć inny kościół. Przejęcie kościoła św. Piotra, wybudowanego w 1876 roku i znanego również jako Kościół Qavam, oraz eksmisja jego mieszkańców, należących do uznawanych przez państwo ormiańskiej i asyryjskiej wspólnot chrześcijańskich, nastąpiły po tym, jak państwowa instytucja przystąpiła do wykonania orzeczenia sądu wydanego niemal 30 lat temu.

Wyrok, wydany przez Sąd Rewolucyjny w 1998 roku, nakazywał przekazanie całego kompleksu kościelnego – obejmującego około 10 akrów, na których znajdują się dwie szkoły i dziesiątki domów – organizacji Execution of Imam Khomeini’s Order (EIKO). EIKO odpowiada również za konfiskaty asyryjskich kościołów prezbiteriańskich w Tebrizie i Meszhedzie, kościoła należącego do Kościoła Zborów Bożych w Gorgan oraz ośrodka rekolekcyjnego w Karadżu.

Według raportu organizacji Open Doors poświęconego sytuacji w Iranie:

“Najbardziej narażeni są konwertyci na chrześcijaństwo. Kościoły domowe są regularnie poddawane nalotom, po których następują aresztowania, przesłuchania, wywieranie presji, aby wydawać innych chrześcijan, oraz długotrwałe kary więzienia. Najczęściej stawiane są im zarzuty naruszenia »bezpieczeństwa narodowego«. Warunki w więzieniach są dramatyczne, a kwoty kaucji bywają wygórowane do tego stopnia, że rujnują finansowo całe rodziny. Chrześcijanie, którzy zostają zwolnieni, zazwyczaj muszą zaakceptować surowe warunki, takie jak zesłanie do innej części Iranu lub narzucona autocenzura… Każdego roku tysiące konwertytów uciekają z Iranu, aby uniknąć prześladowań.”

Od 47 lat naród irański pozostaje pod rządami reżimu, który brutalnie tłumi wszelkie odmienne głosy, poglądy i przekonania.

Od 47 lat Islamska Republika systematycznie represjonuje własnych obywateli, w tym muzułmańską większość, stosując bezwzględną przemoc państwową, dyskryminację oraz prześladowania polityczne wymierzone w każdego, kto sprzeciwia się radykalnym religijnym i politycznym nakazom władz.

Obywatele krytykujący reżim lub protestujący przeciwko trudnej sytuacji gospodarczej narażeni są na rozbudowaną inwigilację, arbitralne zatrzymania i użycie śmiercionośnej siły. Kobiety i dziewczęta, które odmawiają podporządkowania się obowiązkowi noszenia hidżabu, spotykają się z brutalnymi represjami, więzieniem oraz fizycznym i seksualnym znęcaniem się ze strony tzw. policji moralności.

Oprócz prześladowania własnej muzułmańskiej ludności Islamska Republika Iranu uznaje również za przestępstwo przechodzenie na chrześcijaństwo, działalność kościelną oraz drukowanie i posiadanie Biblii. Drukowanie i rozpowszechnianie Biblii na terytorium Iranu jest przestępstwem od czasu zamknięcia Towarzystwa Biblijnego przez islamski reżim w 1990 roku.

Na całym świecie Towarzystwo Biblijne odgrywa kluczową rolę w tłumaczeniu, wydawaniu i rozpowszechnianiu Biblii. Jego obecność w Iranie sięga 1811 roku, kiedy Henry Martyn przybył do tego kraju i dokonał rewizji swojego perskiego przekładu Nowego Testamentu.

Sytuacja ta uległa zmianie w lutym 1990 roku, gdy władze reżimu przeprowadziły nalot na siedzibę Towarzystwa Biblijnego Iranu w Teheranie i nakazały jego zamknięcie. Organizacja ta przez dziesięciolecia była głównym wydawcą i dystrybutorem Biblii oraz literatury chrześcijańskiej w języku perskim. Jej likwidacja położyła kres legalnemu drukowi i publikacji chrześcijańskich tekstów w języku perskim – używanym przez zdecydowaną większość Irańczyków – i stanowiła istotne zaostrzenie działań państwa zmierzających do ograniczenia publicznego dostępu do nauczania religii chrześcijańskiej.

Od czasu przymusowego zamknięcia i konfiskaty siedziby Towarzystwa Biblijnego w Teheranie w 1990 roku chrześcijanie mają poważne trudności z dostępem do drukowanych egzemplarzy Biblii, a irańskie władze uznały import i rozpowszechnianie Biblii za działalność przestępczą.

Rok po zamknięciu Towarzystwa Biblijnego przedstawiciel Iranu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych poinformował specjalnego sprawozdawcę ONZ, że Towarzystwo zostało “tymczasowo zamknięte” do czasu zakończenia dochodzenia w sprawie “naruszeń praw i przepisów Islamskiej Republiki Iranu”, nie wskazując jednak, o jakie przepisy chodzi. Dodał, że “gdy sytuacja oskarżonych zostanie wyjaśniona, Towarzystwo będzie mogło wznowić działalność”.

Jednak 36 lat później Towarzystwo Biblijne w Iranie nadal pozostaje zamknięte, a Biblia i inne książki chrześcijańskie są często traktowane jako nielegalna kontrabanda oraz dowód popełnienia przestępstwa.

Zwykłe praktyki religijne chrześcijan również są kryminalizowane i karane przez islamski reżim. Chrześcijanie są aresztowani i więzieni pod zarzutami związanymi z działalnością religijną, taką jak chrzest, Komunia Święta, wspólna modlitwa czy studium Biblii, również wtedy, gdy odbywają się one za granicą.

28 grudnia 2025 roku w Iranie wybuchły masowe protesty, które przerodziły się w trwające wiele tygodni ogólnokrajowe demonstracje domagające się zakończenia rządów Islamskiej Republiki.

“Reakcja władz na te protesty była przerażająca. Według doniesień zginęło wiele tysięcy osób, w tym kilku chrześcijan, a skutki represji dotknęły każdego Irańczyka – niezależnie od jego wyznania” – stwierdza najnowszy raport przygotowany przez Article18, Open Doors, Christian Solidarity Worldwide i Middle East Concern.

Ten sam reżim, który terroryzuje własnych obywateli, domaga się również prawa do rozwijania i budowy broni jądrowej oraz pocisków balistycznych, a także planuje dalsze wykorzystywanie wirówek do wzbogacania uranu w swoim podziemnym ośrodku w Pickaxe Mountain. Islamska Republika zapowiedziała również pobieranie “opłat” za komercyjną żeglugę przez Cieśninę Ormuz oraz utrzymanie kontroli nad swoim głównym pełnomocnikiem terrorystycznym – Hezbollahem, który obecnie sprawuje dominującą rolę w Libanie, niegdyś nazywanym – przed wojną domową z lat 1975–1990 – “Szwajcarią Bliskiego Wschodu”.

Islamska Republika Iranu nie ma zamiaru zrezygnować z eksportowania terroryzmu na cały Bliski Wschód. Finansuje, zbroi i szkoli sieć swoich terrorystycznych pełnomocników, obejmującą – obok Hezbollahu w Libanie – także Hutich w Jemenie oraz różne islamskie bojówki w Syrii i Iraku.

Memorandum o porozumieniu podpisane w Islamabadzie przez administrację Donalda Trumpa z Iranem jest najprawdopodobniej postrzegane przez reżim Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej jako pozbawiony znaczenia dokument niewiernych. Nie powstrzyma ono ich nienawiści wobec chrześcijan, Żydów, własnych obywateli ani Zachodu.


Uzay Bulut – turecka dziennikarka, Distinguished Senior Fellow w Gatestone Institute.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


United States strikes dozens of IRGC sites in ‘powerful response’ to Iranian attacks


United States strikes dozens of IRGC sites in ‘powerful response’ to Iranian attacks

JNS Staff


The airstrikes came hours after Trump warned Washington would be “hitting them hard.”

A United States Air Force F-16 fighter jet patrols the skies over the Middle East, July 2026. Credit: U.S. Central Command.

The U.S. military launched what it described as a “heavy wave of strikes” against Iranian targets on Wednesday, hours after U.S. President Donald Trump warned Washington would be “hitting them hard” in response to Tehran’s recent attacks on American forces.

U.S. Central Command said the “powerful response,” which lasted for some two hours, hit dozens of Islamic Revolutionary Guard Corps sites across the Islamic Republic. According to CENTCOM, it struck military command centers, missile and drone facilities, coastal surveillance and defense sites, as well as maritime capabilities. The military said the strikes were intended to further reduce threats posed by the Islamic regime and its regional proxies to U.S. forces, commercial shipping and neighboring Gulf states.

The operation followed what CENTCOM described as an “attempted surprise attack” on July 28, when the IRGC fired multiple ballistic missiles at U.S. forces across the region.

All the Iranian missiles were intercepted and no casualties or damage was reported.

Earlier on Wednesday, Trump on threatened further military action against Iran in response to the renewed attacks.

“We’re going to beat the f***ing sh** out of them,” Trump said in a phone interview with Fox News correspondent Trey Yingst. “We’ll be hitting them hard. They’re going to get a beating,” the president added.

The IRGC threatened on Thursday morning that “the aggressor will be punished today,” adding that any country assisting the U.S. militarily would face a “harsh response,” according to Iran’s state-run IRNA outlet.

Earlier on Thursday, the Islamic Republic launched missile and drone strikes on Jordan and Kuwait, the two countries said. The assault targeting Kuwait hit a building belonging to a Chinese company in northern Kuwait, the country’s defense ministry said in a post on X. The attack killed a worker at the facility and inflicted “significant” damage, the post added.

In Jordan, air defenses intercepted five Iranian ballistic missiles on Thursday, a military source told the Hashemite Kingdom’s official Petra News Agency. The missiles were shot down “efficiently and professionally, resulting in the thwarting of the attempted targeting of the kingdom’s territory, without any human casualties being recorded,” the source said.

Meanwhile, the Egyptian government said on Thursday that an initial investigation found that a drone caused a fire aboard two ships at Damietta Port in northern Egypt a day earlier. No party has claimed responsibility, but Iranian sources have told The New York Times that the attack was “designed to show that global shipping and energy supplies could be more deeply disrupted if Iran chose to escalate.”

Tehran is widely presumed to be behind the drone strike.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli Opposition Leader Yair Lapid Urges Democratic Lawmakers Not to ‘Give Up on Israel’


Israeli Opposition Leader Yair Lapid Urges Democratic Lawmakers Not to ‘Give Up on Israel’

Corey Walker


FILE PHOTO: Israeli opposition leader Yair Lapid delivers a statement at the Knesset, Israel’s parliament,, in Jerusalem, February 13, 2023. REUTERS/Amir Cohen/File Photo

Israeli opposition leader Yair Lapid urged Democratic lawmakers in Washington this week to reject efforts to curb US military aid to Israel, telling senators who supported recent attempts to block weapons sales that they were “wrong” and appealing to them not to “give up on Israel.”

The meeting was organized by Sen. Jacky Rosen (D-NV), a staunch supporter of Israel who opposed both resolutions. Also attending were Sens. Tim Kaine (D-VA), Michael Bennet (D-CO), Richard Blumenthal (D-CT), Maggie Hassan (D-NH), Cory Booker (D-NJ), Brian Schatz (D-HI), Alex Padilla (D-CA), John Hickenlooper (D-CO), and Catherine Cortez Masto (D-NV). Lapid also had a separate encounter with Sen. Elizabeth Warren (D-MA), one of Israel’s leading progressive critics in Congress.

While emphasizing his disagreements with Prime Minister Benjamin Netanyahu’s government, Lapid argued that Israel’s security should remain a bipartisan priority regardless of domestic political disputes.

“I told them not to give up on Israel and to stand with us in the face of the challenges,” Lapid said. “I took advantage of the visit to convince them that they were wrong, and presented them with the facts on the ground.”

In April, the Senate rejected two resolutions led by Sen. Bernie Sanders (I-VT) that would have halted roughly $450 million in weapons transfers to Israel, including bombs and bulldozers. The measures failed, ensuring the sales moved forward. However, observers noted that the vote reflected the largest shift away from Israel in recent party memory.

Lapid sought to draw a distinction between criticism of Israel’s current government and support for the country’s right to defend itself against Hamas and other Iranian-backed terrorist organizations. According to Israeli media reports, he warned that restricting American weapons shipments during an ongoing war would weaken a key U.S. ally while sending the wrong message to hostile actors across the Middle East.

“Boycotting those who speak out against you is not the way,” Lapid said in a Wednesday post discussing his meeting with senators.

“In the face of opposition in the Senate, you need to work hard, meticulously, to repair relations with both parties. It’s not always fun, but that’s how you fix things. Not with whining and not with boycotts,” he said.

As leader of Israel’s opposition and a potential contender to replace Netanyahu in a future election, Lapid has frequently criticized the prime minister’s coalition on domestic and diplomatic issues. However, during his Washington meetings, he presented a united front on Israel’s core security needs, arguing that disagreements over Israeli politics should not translate into policies that could undermine the country’s ability to defend itself.

Israel launched its military campaign in Gaza following Hamas’s October 7, 2023, terrorist attack, in which approximately 1,200 people were killed and around 250 others were taken hostage. Israeli officials have consistently argued that continued American military support is essential to defeating Hamas, securing the release of the remaining hostages, and deterring threats from Iran and its regional proxies.

However, as the war in Gaza has dragged on, Israel has experienced a gradual decline in support from the US public. A majority of the US public now sympathizes with Palestinians over Israelis, according to polling from Pew Research Center.

Further, the Democratic Party’s shift away from Israel is closely tied to evolving public opinion within their base, especially among younger Americans. A slew of polling, including  April data from the Yale Youth Poll, shows that younger voters are far more critical of Israel than older generations. Large shares of voters under 30 now support restricting or even ending US military aid, a position that departs sharply from the long-standing bipartisan consensus in Washington. Polls show that a supermajority of Democrats believe that Israel has committed a so-called “genocide” in Gaza, an assertion which lacks little evidence and has been boosted by foreign entities tied to Iran.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Saint-Denis, Roubaix i Nowy Jork – czyli demokracja oddana ludziom, którzy gardzą jej wartościami

Bally Bagayoko nowy burmistrz Saint-Denis–Pierrefitte. Zdjęcie: Chang Martin/SIPA


Saint-Denis, Roubaix i Nowy Jork – czyli demokracja oddana ludziom, którzy gardzą jej wartościami

Anna Gabowska (Anne Goldschmid)


Jestem obywatelką Francji i od ćwierć wieku obserwuję degrengoladę francuskiej lewicy. Kiedyś byłam z nią silnie związana, lecz należałam do zupełnie innej tradycji politycznej. Tamta, stara i dobra lewica traktowała poważnie demokrację, świeckość państwa i wartości Republiki. Broniła praw kobiet również wtedy, gdy ich przeciwnikiem był religijny fanatyzm, a obywatelstwo rozumiała jako wspólną przestrzeń przekraczającą pochodzenie. Co prawda bywali w niej ludzie naiwni i błędnie oceniający rzeczywistość, ale nadal istniał jej intelektualny kręgosłup. Ta lewica umarła. Na jej trupie wyrosła skrajna formacja, która przejęła dawne słowa, opróżniła je z sensu i wykorzystuje jak rekwizyty. Dzisiejszy antyrasizm ponownie klasyfikuje człowieka według koloru skóry. Feminizm cichnie, kiedy kobiecie ubliża polityk właściwej partii. Świeckość Republiki ugina się przed islamizmem, ponieważ jego najbardziej agresywnych przedstawicieli skrajna lewica uznała za użyteczny elektorat. Antysemityzm zyskał dziś wyjątkowo skuteczne usprawiedliwienie; wystarczy wypowiedzieć słowo “Palestyna”, żeby pogarda wobec izraelskich Żydów uchodziła za postępową cnotę. Nie mam już naprawdę nic wspólnego tym środowiskiem. Pozostałam po stronie starej lewicy, choć została już niemal całkowicie pogrzebana przez ludzi, którzy mylą demokrację z prawem do zdobycia władzy, a później coraz swobodniej podważają wszystko, dzięki czemu mogli tę władzę otrzymać.

Bally Bagayoko jest nowym merem Saint-Denis–Pierrefitte, dużego miasta na północnych przedmieściach Paryża. W marcu 2026 roku zwyciężył już w pierwszej turze, zdobywając 50,77 procent głosów. Był to najważniejszy samorządowy sukces Francji Niepokornej, choć na szczęście w innych dużych miastach partia Mélenchona osiągnęła znacznie mniej imponujące wyniki. Bagayoko nie pojawił się we francuskiej polityce jako człowiek z zewnątrz. Wychował się w Saint-Denis, działał w SOS Racisme oraz organizacjach studenckich, później przez lata funkcjonował w miejscowym samorządzie, a do LFI dołączył w 2017 roku. Bardzo dobrze zna miasto obciążone biedą, społecznym rozbiciem i wieloletnim osłabieniem państwa. Wie także, że skrajność budowana na frustracji najuboższych potrafi wygrywać wyjątkowo skutecznie. Człowiek mający pracę, poczucie bezpieczeństwa oraz zaufanie do instytucji rzadziej potrzebuje politycznego zbawcy. Znacznie łatwiej zdobyć wyborcę przekonanego, że pozostaje wieczną ofiarą wrogiego kraju. Francja Niepokorna doskonale opanowała zarządzanie właśnie takim poczuciem krzywdy. Nie musi uzdrawiać przedmieść, ponieważ ich kryzys stanowi jej najcenniejszy zasób wyborczy. Mélenchon nazwał tę strategię budowaniem “nowej Francji”, a zwycięstwo Bagayoko potraktował jako jej potwierdzenie. Niedługo po wyborach wygłosił w Saint-Denis przemówienie o wspólnym afrykańskim pochodzeniu ludzkości, które zakończył skierowaną do białych przeciwników drwiną: “Il a bien fallu un jour qu’un ou une se mette debout sur ses pattes, à l’autre bout du continent africain, pour qu’à la fin, ici, vous soyez en train de faire les malins, tout blanc, tout moche que vous êtes”, czyli mniej więcej: “Ktoś kiedyś musiał stanąć na nogach na drugim końcu Afryki, żebyście wy mogli się tutaj wymądrzać, wy – cali biali i brzydcy”. Kontekst mówił o afrykańskich początkach człowieka, lecz absolutnie nie usuwa charakteru końcowej obelgi. Lider partii przedstawiającej się jako sumienie francuskiego antyrasizmu uznał kolor skóry za odpowiedni składnik publicznego szyderstwa. Gdyby prawicowy polityk połączył w podobnym zdaniu czerń z brzydotą, cała LFI domagałaby się krzykliwe jego politycznej egzekucji. W ustach Mélenchona rasowe upokorzenie staje się dowcipem, ponieważ pogarda również ma tam swoją dozwoloną stronę.

Nowy mer bardzo szybko pokazał, jak rozumie powierzony mu urząd. 1 lipca 2026 roku Saint-Denis–Pierrefitte nadało Marwanowi Barghoutiemu honorowe obywatelstwo. Oficjalny komunikat miasta wychwalał jego walkę i przypominał poparcie samorządu dla sprawy palestyńskiej. Bagayoko przedstawiał Barghoutiego jako więźnia politycznego pozbawionego sprawiedliwego procesu oraz nadzieję całego narodu. Dla polskiego czytelnika warto wyjaśnić, że nie chodzi tu o bezsporną postać pokojowego oporu. Barghouti jest jednym z najważniejszych przywódców Fatahu, a izraelski sąd skazał go za 5 zabójstw oraz usiłowanie zabójstwa, wymierzając pięć kar dożywotniego więzienia oraz dodatkowe 40 lat. Marwan Barghouti nie uznał jurysdykcji izraelskiego sądu, a jego obrońcy do dziś podważają uczciwość procesu. Takie zastrzeżenia oczywiście wolno analizować. Nie dają one jednak prawa do wymazania procesu, wyroku ani zabitych ludzi. Saint-Denis zrobiło coś znacznie bardziej odrażającego niż wyrażenie solidarności z palestyńskimi cywilami. Wzięło człowieka skazanego za współodpowiedzialność za śmiercionośną przemoc, oczyściło go przy pomocy kilku politycznie wygodnych określeń i nadało mu oficjalny honor francuskiego miasta. Ratusz nie jest prywatnym klubem Bagayoko ani filią Francji Niepokornej. Należy również do żydowskich mieszkańców, rodzin związanych z Izraelem i obywateli odrzucających gloryfikowanie ludzi obciążonych morde*stwami.

Ich zdanie okazało się jednak mniej istotne niż demonstracja lojalności wobec Palestyny, która na francuskich przedmieściach przynosi głosy. Publiczna instytucja została więc wykorzystana jak partyjny megafon, po czym całe przedstawienie nazwano sprawiedliwością. To jest właśnie bezczelność tej polityki polegającej na tym, że każdy akt zawłaszczenia urzędu natychmiast przyozdabia się aureolą humanitaryzmu. Bagayoko pokazał też swój szacunek dla demokracji podczas posiedzenia rady miejskiej, gdy opozycyjnej radnej Katy Bontinck powiedział, że “ma pani ładny uśmiech, ale proszę już przestać mówić”, a następnie próbował odebrać jej mikrofon. Kobiecie wolno mówić o emancypacji, dopóki nie sprzeciwia się mężczyźnie z właściwego obozu. Wtedy może zostać protekcjonalnie skomentowana i uciszona, a zwykle nadaktywna czujność feministyczna jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po prostu przestaje działać.

Saint-Denis nie stanowi tu odosobnionego wybryku. W Roubaix urząd mera zdobył David Guiraud, kolejny polityk Francji Niepokornej. Już przed wyborami relatywizował przekaz dotyczący zbrodni Hamasu z 7 października, mieszając wydarzenia historyczne w sposób, który po raz kolejny przesuwał ciężar rozmowy z odpowiedzialności terrorystów na winę Izraela. Po objęciu miasta zapowiedział archiwizowanie wypowiedzi osób “szkalujących” Roubaix i kierowanie spraw do sądu. Ochrona samorządu przed zniesławieniem, owszem, jest legalna, lecz świeżo wybrany mer publicznie oznajmiający dziennikarzom i krytykom, że wszystko zapisuje, brzmi raczej jak lokalny nadzorca niż demokratyczny gospodarz. Pytany o antysemityzm związany z LFI odpowiedział, że w Roubaix nie istnieje dyskryminacja Żydów, po czym szybko przeniósł rozmowę na islamofobię oraz społeczne problemy mieszkańców. Właśnie w ten sposób działa partyjny automat – temat antysemityzmu zostaje unieważniony przez przypomnienie, że ktoś inny także cierpi. Nadzwyczaj wymowna okazała się jednak jego odmowa nadania przyszłej szkole imienia Samuela Paty’ego, nauczyciela zamordowanego i ściętego przez islamistę po lekcji dotyczącej wolności słowa. Guiraud uznał propozycję opozycji za polityczne wykorzystywanie tragedii i przypomniał poprzedniej ekipie, że miała sześć lat na podobny gest. Znalazł więc proceduralne usprawiedliwienie dla odrzucenia nazwiska będącego jednym z najważniejszych symboli obrony republikańskiej szkoły przed religijnym terrorem. Kontrast jest ponury. W Saint-Denis oficjalny honor otrzymuje Barghouti. W Roubaix nie znajduje się miejsca dla Paty’ego. Pierwszego otacza się romantyczną legendą oporu, a przy drugim pojawiają się wymówki i partyjne porachunki. Tak wygląda skrajna lewica uginająca kark przed islamizmem. Nazwisk wystarczyłoby na długą listę, jednak mechanizm pozostaje ten sam: dla fanatyzmu zawsze znajdzie wyjaśnienie, a całą bezwzględność kieruje przeciw ludziom broniącym zasad Republiki.

Podobny proces widać przecież poza Francją. Zohran Mamdani został burmistrzem Nowego Jorku 1 stycznia 2026 roku. Jego pochodzenie, kolor skóry ani wyznanie nie stanowią dla mnie problemu. Byłoby równie głupie potępiać go za rodzinne korzenie, jak przyznawać mu z ich powodu polityczny immunitet. Oceniam jego własne poglądy, a te układają się niestety w linię głęboko wrogą izraelskim Żydom. Mamdani uznaje prawo Izraela do istnienia, lecz konsekwentnie odmawia poparcia dla jego istnienia jako państwa żydowskiego. Oznacza to, że może chronić Żydów jako mniejszość mieszkającą pod cudzą władzą, ale odrzuca ich zbiorowe prawo do samostanowienia w jedynym państwie, w którym stanowią większość. Kuriozalne, nieprawdaż ? Takiej ideologicznej próby nie przeprowadza wobec dziesiątek państw określających swoją narodową albo religijną tożsamość. Długo nie chciał jednoznacznie potępić hasła “globalizować intifadę”, choć dla Żydów intifada nie jest niewinną metaforą protestu, lecz pamięcią o rozerwanych autobusach i restauracjach. Z izraelskim premierem rozprawia się natomiast bez najmniejszego wahania. Nazwał Netanjahu zbrodniarzem wojennym, uznał go za osobę niemile widzianą w Nowym Jorku i zapowiadał zatrzymanie na podstawie nakazu Międzynarodowego Trybunału Karnego. Dopiero później przyznał, że miasto nie ma uprawnień do wykonania takiego aresztowania, a kompetencja należałaby do władz federalnych. Cała ta zapowiedź była zatem wyłącznie politycznym widowiskiem, urządzonym kosztem relacji z jedynym państwem żydowskim. A przecież można bez antysemityzmu krytykować Netanjahu, wojnę, osadnictwo i każdą decyzję izraelskiego rządu. Mamdani nie zatrzymuje się jednak na działaniach konkretnego gabinetu. Kwestionuje żydowski charakter państwa, łagodzi sens przemocowych haseł i bez porównania łatwiej odnajduje stanowczość wobec Izraela niż wobec Hamasu. Jest to antysemityzm skrojony na potrzeby współczesnej skrajnej lewicy. Nie mówi o biologii ani religijnej winie Żydów, wystarczy, że odmawia im politycznego prawa przyznawanego innym narodom. W jego najbliższym otoczeniu także pojawiły się treści, których nie da się zbyć wzruszeniem ramion. Żona burmistrza, Rama Duwaji, polubiła wpisy opublikowane po ataku Hamasu, przedstawiające 7 października jako “opór” oraz “przełamywanie murów apartheidu”. Według ujawnionych materiałów zareagowała także pozytywnie na treść podważającą doniesienia o przemocy seksualnej podczas masakry. Mamdani odpowiedział, że żona jest osobą prywatną. Owszem, nie pełni żadnej funkcji w ratuszu i nie odpowiada za jego decyzje. Jednak publiczne okazywanie aprobaty materiałom gloryfikującym dzień masowego mordowania Żydów pozostaje wyborem moralnym. Określenie jej jako osoby prywatnej nie wyjaśnia, dlaczego takie poglądy są najwyraźniej tolerowane w najbliższym świecie człowieka zarządzającego miastem z największą społecznością żydowską poza Izraelem.

Francja oraz inne państwa Zachodu przez dziesięciolecia pozwalały osiedlać się ludziom pochodzącym z krajów, w których nie znali demokracji, wolności słowa ani ochrony jednostki przed arbitralną władzą. Otrzymywali tutaj bezpieczeństwo, szkołę, opiekę medyczną, pomoc społeczną i możliwość awansu. Wielu przyjęło zasady nowych ojczyzn i stało się ich lojalnymi obywatelami. Sam humanitarny gest nie był błędem. Katastrofa zaczęła się wtedy, gdy Zachód utracił odwagę wymagania wzajemności. Lojalność wobec wspólnoty uznano za podejrzane żądanie, integrację zaczęto mylić z przemocą kulturową, a krytykę radykalnych poglądów natychmiast przenoszono na kolor skóry krytykowanej osoby. W takim klimacie można wejść do polityki dzięki swobodom demokratycznym i później używać urzędu przeciwko wartościom, które tę karierę umożliwiły. Bagayoko otrzymuje francuski ratusz i honoruje Barghoutiego. Guiraud zdobywa Roubaix, a dla Samuela Paty’ego znajduje wyłącznie partyjną wymówkę. Mamdani obejmuje urząd w Nowym Jorku, po czym przemienia go w dodatkową trybunę swojej wojny z Izraelem. Demokracja sama wybiera ludzi, którzy traktują ją instrumentalnie, a następnie boi się ich uczciwie ocenić, żeby nie zostać oskarżoną o nietolerancję. Karta wyborcza nikogo nie czyni demokratą, daje mu władzę, której może użyć również przeciwko demokratycznemu porządkowi. Właśnie na tym polega to ponure oszustwo dzisiejszej skrajnej lewicy. Wychowała się w wolnym świecie, korzysta z jego praw, pieniędzy i instytucji, a następnie wygłasza mu pogardliwe kazania za to, że w ogóle śmie mieć własne zasady. Dawna lewica chciała wydobywać człowieka z biedy i włączać go do wspólnoty obywatelskiej. Jej następcy potrzebują biedy jako zaplecza, podziału jako metody i islamizmu jako partnera, przed którym zawsze można wykonać kolejny uniżony ukłon. Saint-Denis oraz Roubaix pokazują już skutki na poziomie francuskich miast. Nowy Jork dowodzi, że polityczna infekcja przekroczyła Atlantyk. I jakże poniżający jest fakt, że Zachód sam otworzył przed tymi ludźmi drzwi, oddał im własne urzędy i jeszcze oczekuje wdzięczności za możliwość obserwowania, jak jego wartości są przez nich opluwane. Francja nie upada w jednym dramatycznym momencie. Rozkłada się powoli, odkąd kapitulację nazywa tolerancją, tchórzostwo humanitaryzmem, a ludzi używających demokracji przeciwko demokracji przedstawia jako jej najnowsze i najpiękniejsze oblicze.


Źródła:

https://www.saintdenis.fr/actualites/dirigeant-palestinien-marwan-barghouti-devient-citoyen-honneur-saint-denis-pierrefitte⁠

https://www.reuters.com/world/middle-east/far-right-israeli-minister-pays-surprise-visit-jailed-palestinian-leader-2025-08-15/⁠

https://www.lemonde.fr/politique/article/2026/03/17/pour-lfi-un-succes-en-trompe-l-il-dans-les-banlieues-d-ile-de-france-aux-municipales_6671688_823448.html⁠

https://www.lejdd.fr/politique/vous-avez-un-joli-sourire-le-maire-lfi-bally-bagayoko-accuse-de-sexisme-apres-une-remarque-a-une-elue-177498⁠

https://www.lemonde.fr/politique/article/2026/06/29/le-maire-lfi-de-roubaix-david-guiraud-assume-de-ne-pas-baptiser-une-ecole-du-nom-de-samuel-paty_6716967_823448.html⁠

https://www.theguardian.com/us-news/2025/jul/16/zohran-mamdani-israel-gaza-intifada⁠

https://www.reuters.com/legal/litigation/why-new-yorks-mamdani-cannot-have-israels-netanyahu-arrested-2026-07-22/⁠

https://jewishinsider.com/2026/03/zohran-mamdani-wife-rama-duwaji-social-media-oct-7/⁠


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Armed Man Attacks Jewish Day Camp in Queens


Armed Man Attacks Jewish Day Camp in Queens

Corey Walker


New York City Police Department (NYPD) vehicles are seen in Brooklyn, New York, United States, on Oct. 13, 2024. Photo: Kyle Mazza via Reuters Connect

A hammer-wielding man entered a Jewish day camp in Queens on Tuesday and injured an 8-year-old child, further rattling a Jewish community already on edge after a string of violent incidents and amid criticism that Mayor Zohran Mamdani has failed to confront the city’s worsening climate of antisemitism.

The attack occurred at a summer camp operating on the campus of the Lev Leviev School, also known as Queens Gymnasia, in Forest Hills. According to police and witnesses, the suspect entered the property carrying a hammer and shoved the child into a fence, causing a head injury.

The child was transported to a nearby hospital with injuries that authorities said were not life-threatening.

Camp counselors and security personnel quickly confronted the suspect and tackled him before police arrived. During the struggle, officials said, the man bit one of the counselors. Officers recovered the hammer and took the suspect into custody. Charges are pending.

Police are investigating the circumstances of the attack, including whether it was motivated by antisemitic bias, but have not yet established a motive.

Queens Shmira, a volunteer Jewish public-safety organization that responded to the scene, said the suspect appeared to be emotionally disturbed and that there was no immediate evidence the incident constituted a hate crime.

According to law-enforcement sources, the suspect has an extensive criminal history, including dozens of prior arrests and documented mental-health incidents. Authorities said he had recently been released following an unrelated arrest.

The attack prompted a large emergency response and heightened concern among parents and staff. Local officials praised the camp’s security personnel and counselors, saying their swift intervention likely prevented more serious injuries.

The incident comes amid a series of attacks that has left many Jewish New Yorkers increasingly fearful.

Last week, two men, one of them Jewish, were stabbed without apparent provocation on Manhattan’s Upper West Side. Witnesses alleged that the attacker shouted “Allahu Akbar” during the assault, though police have not publicly confirmed a bias motive.

Anti-Jewish offenses continued to dominate New York City’s hate-crime statistics during the first half of 2026. The NYPD recorded 178 confirmed anti-Jewish hate crimes, accounting for 55.3 percent of all confirmed hate crimes citywide, even though Jews comprise roughly 10 percent of the city’s population.

By comparison, police recorded 21 anti-Muslim hate crimes and 33 targeting people on the basis of sexual orientation, meaning anti-Jewish incidents outnumbered anti-Muslim offenses by more than eight to one.

The violence has intensified scrutiny of Mamdani’s relationship with the Jewish community. Jewish leaders have repeatedly accused the mayor of contributing to a hostile atmosphere through his rhetoric about Israel and his reluctance to forcefully condemn slogans widely regarded as threatening by Jewish New Yorkers.

Moshe Spern, president of United Jewish Teachers, recently warned that “inflammatory rhetoric” from Mamdani could “incite further hostility or targeting of Jewish institutions.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com