SZTUKA, HOLOKAUST I DYPLOMACJA


SZTUKA, HOLOKAUST I DYPLOMACJA

KAROL SIENKIEWICZ


Od lat trwa dyskusja o tym, co wolno artystom, a czego nie wolno, gdy podejmują temat Holokaustu. Tym razem powodem do utarczek stała się wystawa w Mocak

.

Notowania Holokaustu w sztuce są niezmiennie wysokie. Oskar Dawicki napisał nawet na kartce „Nigdy nie zrobiłem pracy o Holokauście”, sam sobie przecząc, bo potem oprawił ją w ramkę jako komentarz do okołoholokaustowej nadprodukcji.

Zresztą ta praca też znalazła się na wystawie „Polska – Izrael – Niemcy. Doświadczenie Auschwitz” w krakowskim Mocaku. To wystawa rocznicowa. W tym roku mija 70 lat od wyzwolenia obozu w Auschwitz. Kraków jest na szlaku holokaustowej turystyki, co trafnie ujął kilka lat temu Mirosław Bałka, który zbudował betonowy tunel z ażurowym napisem w stropie AUSCHWITZWIELICZKA. Gdy słońce pada pod odpowiednim kątem, świetlny napis ujawnia się na bocznej ścianie. Tunel ten stoi po drodze do Mocaku. A samo muzeum działa w zaadaptowanym budynku kompleksu byłej fabryki Schindlera, tego od filmu Spielberga, i sąsiaduje z muzeum historycznym, pod które podjeżdżają meleksy z turystami. Kilka kroków stąd jest Kazimierz. Zresztą Mocak wielokrotnie temat podejmował i problematyzował swoje szczególne położenie.

Polak, Niemiec, Izraelczyk

Sama wystawa jest też w swym ogólnym charakterze mocakowa – można powiedzieć: „Auschwitz w sztuce”; pod względem wystawienniczym – dosyć klasyczna, nudnawa. Prace jedna obok drugiej okupują ściany, a w całym układzie dostrzec można elementy symetrii. Dobór prac i artystów też jest dosyć przewidywalny.

Polska – Izrael– Niemcy. Doświadczenie Auschwitz

Kuratorzy: Delfina Jałowik, Jürgen Kaumkötter, MOCAK, Kraków, do 30 października 2015.

Ciekawa jest sama koncepcja i pytanie, z którego wystawa wyrasta: w jaki sposób temat obozów podejmują artyści osadzeni w kulturze Izraela, Niemiec i Polski, czyli potomkowie ocalonych, ci, którzy odziedziczyli winę oraz ci, którzy mieszkają w cieniu obozów. Wychodzi na to, że artystów niemieckich interesuje figura oprawcy, mierzą się z niemiecką przeszłością. Artyści polski podchodzą do obozu jako niezwykle naładowanego symbolicznie. Izraelczycy próbują przepracowywać traumę drugiego i trzeciego pokolenia, szukając nośnych metafor.

Ale kuratorzy zrezygnowali w dużej mierze z prac poetyckich, o Holokauście nie mówi się tu językiem naładowanej emocjonalnie abstrakcji – najbliższa jej jest być może Sigalit Landau, Izraelka, zatapiająca buty w Morzu Martwym tak, by obrosły warstwą soli. Organizatorzy postawili raczej na silne, zdecydowanie gesty. Może przez wybór konkretnego odniesienia – obozu w Auschwitz, czasem nazywanego anus mundi.

Pamiątki

Dla polskiego odbiorcy większość prac będzie znana, zwłaszcza polskich artystów – klocki Libery, „Berek” Żmijewskiego, „Arbeitsdisziplin” Rafała Jakubowicza czy złowrogie wideo Bałki „Audi HBE F144” z niemiecką limuzyną otoczoną wianuszkiem ochroniarzy w czarnych garniturach, którą po obozie oświęcimskim jeździł papież Benedykt XVI. Większość prac ma też już swoje lata. Nic nowego, chciałoby się powiedzieć. Prawie. Swoje obrazy z cyklu „Maus” przemalował bowiem Wilhelm Sasnal, dodając nowe elementy – np. szablonowo odrysowane sztućce i gwoździe. Jego płótna stają się palimpsestami, obrastają w nowe warstwy – tak jak pamięć ulega przemianom.

Sporo tu też typowej obozowej symboliki – zdjęcia sztucznych szczęk i okularów (w cyklu Naomi Terezy Salmon „Dając świadectwo / dowody rzeczowe”), numery wytatuowane na przedramionach (Vardi Kahana), buty powiązane sznurowadłami, ale tym razem odlane w brązie (Landau), filmy nagrywane w obozach (Marcel Odenbach). Innego rodzaju pamiątki stworzyła Agata Siwek – to przewrotne zestawy gadżetów jak z muzealnych sklepików, z tym że powstałe z myślą  o muzeum w Auschwitz – czepeczki, pocztówki, pasiaki.

Trudno stwierdzić jednoznacznie, gdzie wystawa się kończy. Mocak równolegle pokazuje dziesięć „Portretów Żydów” Andy’ego Warhola, a rodzajem aneksu do wystawy „Polska – Izrael – Niemcy” jest salka, w której przedstawiono postać Yahudy Bacona, który sztuki uczył się w obozie. Jego nauczycielem był Peter Kien, malarz, który w obozie zginął. Bacon ocalał i w Izraelu został nauczycielem wielu artystów, między innymi Sigalit Landau. W tym miejscu niemal dotykamy rzeczywistości obozowej – oglądamy miniaturowe rysuneczki Kiena powstałe w Theresienstadt, ale też ścianę przejmujących portretów Bacona z okresu tuż po wojnie i jedną rzeźbę Landau z butami obrośniętymi solą.

Tańczący

Z okładki katalogu uśmiecha się młoda dziewczyna. I nie byłoby w tym zdjęciu nic dziwnego, gdyby nie fakt, gdzie zostało to zdjęcie zrobione – zdradzają to druty kolczaste i nieco w oddali obozowa wieża. To oczywiście Auschwitz. Praca staje się bardziej wieloznaczna, gdy pozna się pochodzenie artystki – Sarah Schönfeld urodziła się w Berlinie Wschodnim jako córka katoliczki i żyda.

Na wystawie zarysowuje się szczególny wątek, który kiedyś w jednym z wywiadów podjął Artur Żmijewski, wspominając scenę podpatrzoną w obozie – bawiących się, dokazujących dzieci, trudnych do opanowania. Po prostu zachowujących się jak na dzieci przystało. Odczarowywały to miejsce. Żmijewski sam nakręcił film „Berek”, w którym grupa nagusów gania się w ciemnym pomieszczeniu – nagrywał ich częściowo w zwykłej ponurej piwnicy, a częściowo w komorze gazowej.

Z filmem Żmijewskiego koresponduje wideo Jane Korman, „Tańcząc w Auschwitz”. Występuje w nim rodzina artysty i ona sama – w większości reprezentują drugie i trzecie pokolenie, ale jest też głowa rodziny, dziadek, ocalony z Zagłady. To on legitymizuje ten taniec. Wykonują amatorskie układy w stylu „YMCA” do piosenki „I will survive” Glorii Gaynor, m.in. przed bramą z napisem „Arbeit macht frei”. Są też klocki Libery. No i uśmiechnięta Schönfeld. Śmiech i zabawa mają być więc sposobem na przełamanie traumy. Nikt nie naigrywa się przecież z ofiar ani nie zaprzecza temu, co się w tych miejscach stało, nie trywializuje Zagłady. Korman wysyła raczej sygnał – mimo tragicznych wydarzeń w przeszłości, wciąż żyjemy i mamy się świetnie.


1. Sarah Schönfeld, weil wenn…, 2004.   


2. Jane Korman, Tańcząc w Auschwitz, 2010.


3. Sigalit Landau, Avigdor, 2013.


4. Mirosław Bałka, Audi HBE F144, 2008.


Natychmiastowe usunięcie

Ale zestawienie zabawy i Holokaustu budzi kontrowersje. Chociaż w Polsce skandale związane ze sztuką dotyczyły raczej „naszych” świętości – symboli religii katolickiej: penis na krzyżu, „polski papież” przygnieciony meteorytem, Czarna Madonna z wąsem. To zresztą symptomatyczne. Do holokaustowych dzieł polskich artystów zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Ale to wciąż te same prace irytują konserwatywne, ortodoksyjne środowiska żydowskie czy izraelskich urzędników (w Izraelu Holokaust stanowi nieodzowny element państwotwórczej ideologii).

Krakowska wystawa wzbudziła protesty. Do „natychmiastowego usunięcia wystawy” wezwał prezes Światowego Kongresu Żydów Ronald Lauder. Oburzał się też dyrektor Centrum im. Szymona Wiesenthala w Jerozolimie Efraim Zuroff oraz dyrektor Yad Vashem Avner Shalev. A ponieważ ekspozycję wsparła Ambasada Izraela w Polsce (w Izraelu z krytyką spotkało się z tego powodu Ministerstwo Spraw Zewnętrznych), łatwiej było wywierać naciski na muzeum. Jak zwykle najwięcej emocji towarzyszyło pracy Żmijewskiego.

Mocak na swój sposób szukał kompromisu, próbując wyjść z tego i cało, i z twarzą. Po płynących z zagranicy słowach oburzenia początkowo wideo Żmijewskiego zdjęto z wystawy, ale film powrócił po paru dniach, gdy zbudowano dla niego specjalny boks. A powszechnie wiadomo, że Mocak stroni od budowania architektury wystaw.

Praktyki cenzorskie

„Nigdy nie pokazałabym dzieła, które lekceważąco odnosi się do Zagłady”, tłumaczyła dyrektorka Mocaku Maria Anna Potocka. Ale ta wstydliwa budowla, która wyrosła nagle w rogu sali, pokazuje, że sytuacja była wyjątkowa. „Berek” Żmijewskiego został zamknięty w czymś na pierwszy rzut oka przypominającym toaletę. Przed wejściem do środka ostrzega kartka: „Praca budząca kontrowersje, przeznaczona tylko dla osób dorosłych”. Jakby czaiło się tam jakieś niebezpieczeństwo. Wchodzisz na własną odpowiedzialność. Wszystko to stało się bez konsultacji z artystą.

W sprawie „Berka” wypowiedział się też Związek Wyznaniowy Gmin Żydowskich RP, nawołując do „zaprzestania używania tego filmu jako fragmentu ekspozycji”. Trafnie skomentował to później profesor Jacek Leociak z Centrum Badań nad Zagładą Żydów: „Liderzy społeczności, którą reprezentują, powinni – według mnie – działać w obszarach im przynależnych. Każdy ma prawo do oceny i wyrażenia swojego stanowiska. Jednak czym innym jest ocena, nawet najmocniejsze potępienie praktyk artystycznych, a czym innym nawoływanie do działań administracyjnych, mających na celu uniemożliwienie zaistnienia działa sztuki w przestrzeni publicznej. To są praktyki cenzorskie”.





Berek!

Sytuacja przypomina wystawę „Mirroring Evil” (Odzwierciedlając zło) przygotowaną w 2002 roku przez Normana L. Kleeblatta w nowojorskim Jewish Museum. Kleeblatt podsumował na niej nowe zjawisko – artyści zaczęli podejmować wątek holokaustowy w inny niż dotychczas sposób, nie tyle opłakując ofiary, co zastanawiając się nad samą naturą zła. Niektóre prace poruszyły środowisko amerykańskich Żydów, były protesty i pikiety. Ale muzeum się na nie przygotowało – z dużym wyprzedzeniem opublikowało katalog, animowało dyskusję, odpowiadało na zarzuty. Temat był przegadany, zanim jeszcze wystawę otwarto. Ale był też pewien kompromis – prace uznane za najbardziej kontrowersyjne, w tym „Lego. Obóz koncentracyjny” Libery, wystawiono w osobnym pomieszczeniu tak, by zwiedzający według własnego uznania mogli je ominąć lub zobaczyć.

Zabiegi Mocaku przypominają więc te z Nowego Jorku sprzed kilkunastu lat. Z tym, że ta dyskusja u nas odbyła się już dawno. Zamieszania, głównie wokół prac Żmijewskiego, jest dziś więcej za granicą, głównie w Izraelu, niż w Polsce.

Niepokój budzi fakt, że sytuacja się powtarza. Na polsko-niemieckiej wystawie „Obok” przygotowanej przez Andę Rottenberg w Berlinie w 2011 roku na skutek protestu dyrektora Centrum Judaicum Hermanna Simona ocenzurowano właśnie „Berka” Żmijewskiego (chociaż sam Simon do cenzury nie nawoływał). Kuratorkę postawiono przed faktem dokonanym. Głośno było w tym roku o wystawie „My Poland” (Moja Polska) w estońskim Tartu. Kuratorka Rael Artel pokazała tam podejmujące holokaustowe wątki prace głównie polskich artystów. Dwa filmy Żmijewskiego, „Berek” oraz „80064” nie przetrwały nawet kilku dni. Protestowali nie tylko Żydzi, ale nawet sam minister kultury. Muzeum przepraszało. Na tle tych aktów cenzury, dosyć w gruncie rzeczy groteskowych, reakcja Mocaku może wydawać się wyważona.

Gdzie leży perwersja

Te dziwne przepychanki mają głębszy wymiar – chodzi o to, co robimy z pamięcią. Czy pozwalamy jej zastygnąć jako niezmywalnej skazie, czy podtrzymując ją, będziemy z nią pracować, czyniąc ją naszym wspólnym doświadczeniem; to pytanie o to, co celebrujemy. A może to różnice kulturowe, o których traktuje krakowska wystawa, przesiąknięcie różnymi filozofiami, różnymi ideologiami, innymi definicjami wolności wyzwalają te konflikty i próby cenzury na poziomie stosunków międzynarodowych.

Tymczasem jako kontrapunkt do prac współczesnych artystów na krakowskiej wystawie pokazano „Tryptyk oświęcimski” z lat 60. enerdowskiego artysty Otto Schuberta. To tradycyjne malarstwo ze szczyptą metafizyki, nagie ciała więźniów i oprawcy w mundurach. Ale mam wrażenie, że w tej przerysowanej dosłowności jest więcej perwersji, niestosowności niż w tańczących przed bramą obozową czy grających na golasa w berka w komorze gazowej.

Wszystko to znowu górnolotne słowa. Pamięć, wolność, perwersja. Je też chciałoby się przełamać. Włączyć magnetofon, chociażby Glorię Gaynor, na cały regulator. „I will survive”.


Zdjęcie na górze: Wilhelm Sasnal, „Maus” 4, 2001


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Bar Kochba Revolt era hiding complex revealed near Sea of Galilee

Bar Kochba Revolt era hiding complex revealed near Sea of Galilee

JUDY SIEGEL-ITZKOVICH


The area is mentioned in the Book of Joshua (Joshua 19:34) and has been settled since ancient times.
.

Uri Berger at the hiding complex. /  (photo credit: Emil Aladjem, Israel Antiquities Authority)

The most extensive hiding complex discovered to date in the Galilee has been excavated in an archaeological excavation carried out by the Israel Antiquities Authority (IAA) at the site of Huqoq (Hukkok) – an ancient Jewish village 12.5 km. north of Tiberias.

The area is mentioned in the Book of Joshua (Joshua 19:34) and has been settled since ancient times. The dig uncovered finds that reveal dramatic episodes in the history of the Jewish people, including the preparation of shelters in preparation for the Revolt of the Jews against the Romans, led by Bar-Kochba in 132 to 136 CE.

.

The dig was carried with the help of hundreds of school pupils, university students, soldiers, and volunteers. The Heritage Ministry, the Israel Antiquities Authority, KKL-JNF, and the Zefat Academic College in Safed that funded the dig invite the public to open days to view the site on Friday, March 29, and Friday, April 5, between 8:00 and 13:00. Participation is free but requires registration at the IAA site at www.iaa.org.il.

The excavation also revealed that, as part of the preparations for the First Revolt in 66 CE and the Bar-Kochba Revolt in 132 CE, the residents of Huqoq converted the water cistern that had been dug during the Second Temple period into a hiding complex. In addition, at the time of danger, they broke one of the walls of the mikveh and dug a tunnel into other cavities.

Several tunnels allowed maneuvering in narrow, low spaces underneath the houses. In this underground system, which was the largest and most impressive discovered at the Galilee, there are about eight hiding cavities. The connecting tunnels are dug at 90-degree angles making it difficult for the heavily armed Roman soldiers to chase the rebels. The excavation also yielded hundreds of broken clay and glass dishes, an impressive ring for a precious stone (the stone itself was not found), and other fascinating finds.

Teenage boys and girls work at the excavation. (credit: Emil Aladjem, Israel Antiquities Authority)

A Jewish town dating back 2,000 years

Huqoq is known as a Jewish town from the Early Roman period, about 2,000 years ago. The Jerusalem Talmud and the Babylonian Talmud mention Rabbi Pinhas and Rabbi Hezekiah – sages from the third and fourth centuries CE who lived in the area. On the hilltop near the hiding complex, a synagogue with impressive and unique mosaics dating to the Byzantine period was discovered. The synagogue was dug since 2011 by an expedition from North Carolina University headed by Prof. Jodi Magness.

THE GOAL of the IAA’s archaeological excavation in Huqoq is to reveal the rich history of the site while involving the youth in its discovery and eventually making the site available to the public. The hiding complex system is one of the important sites that will be developed in the Galilee, revealing to the public the defense methods of the Jewish population at the time of the revolts.

“We turned the excavation in the hiding complex into a community excavation as part of the IAA’s vision of connecting the public to its heritage,” says Dr. Einat Ambar-Armon, director of the IAA’s Archeological-Educational Center in the northern region. “The excavation brings together school students studying the Land of Israel and Archaeology, students from the Zefat Academic College [in Safed], volunteers from the Israel Cavers Club, local volunteers, and even soldiers from the IDF Samur Unit of underground operations who use their skills for this important goal.”

“The hiding complex provides a glance on a tough period of the Jewish population in Huqoq and in the Galilee in general,” explained the excavation directors, the IAA’s Uri Berger and Prof. Yinon Shivtiel of the academic college. “However, the story that the site tells is also an optimistic story of an ancient Jewish town that managed to survive historical tribulations.” They added that “it is a story of residents who, even after losing their freedom, and after many hard years of revolts, came out of the hiding complex and established a thriving village, with one of the most impressive synagogues at the area.”

The discovery of the hiding complex can also contribute to a decades-long debate among researchers on whether the Bar-Kochba Revolt reached the Galilee or remained within the confines of Judea and central Israel.

Based on different findings, Berger and Shivtiel date the inner parts of the hiding complex to the days of the outbreak of the Second Revolt and consider that several of the ancient facilities were first in use during the First Revolt. “It is not certain that the complex was used for hiding and escaping during the Second Revolt, but it does appear to have been prepared for this purpose,” they say. “We hope future excavations will bring us closer to the answer.”

According to IAA director-general Eli Escuzido, “We view the Huqoq site and its various discoveries as part of a flagship project that will draw visitors from all over Israel and the world. Along with our partners, the site will be made accessible to the public.”

According to KKL-JNF northern region manager Shali Ben-Yishai, “In light of the finds in the excavation and the great potential of the Huqoq site, KKL-JNF is preparing a detailed program for the development of the site into a unique public spot of archaeological tourism in Israel and abroad. The Huqoq site is an example of collaboration between nature, tourism, and archaeology, with the participation of the IAA and the Jordan Valley Regional Council.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


South Dakota Passes Bill Adopting IHRA Definition of Antisemitism

South Dakota Passes Bill Adopting IHRA Definition of Antisemitism

Dion J. Pierre


South Dakota Gov. Kristi Noem

South Dakota’s state Senate passed on Thursday a bill requiring law enforcement agencies to refer to the International Holocaust Remembrance Alliance (IHRA) definition of antisemitism when investigating anti-Jewish hate crimes.

South Dakota Governor Kristi Noem (R) already adopted the definition, which has been embraced by lawmakers across the political spectrum, via executive order in 2021. This latest measure, HB 1076, aims to further integrate the IHRA’s guidance into law and includes the organization’s examples of antisemitism. It now awaits a vote by the state House of Representatives.

“As antisemitism continues to rise across America, having a clear and standardized definition enables a more unified stance against this hatred,” the Combat Antisemitism Movement (CAM), said in a statement. “We appreciate Governor Kristi Noem for making this legislation a policy goal of hers, strengthening the use of the IHRA Working Definition in South Dakota through legislation, following the December 2021 adoption via executive proclamation.”

CAM called on lawmakers in the lower house to follow the Senate’s lead and implored “other states to join the fight against antisemitism by adopting the IHRA definition, ensuring the safety and well-being of their Jewish residents.”

First adopted in 2005 by the Organization for Security and Co-operation in Europe, the International Holocaust Remembrance Alliance (IHRA) definition of antisemitism states that “antisemitism is a certain perception of Jews, which may be expressed as hatred toward Jews,” and includes a list of illustrative examples ranging from Holocaust denial to the rejection of the Jewish people’s right to self-determination. The definition is used by hundreds of governing institutions, including the US State Department, European Union, and the United Nations.

Widely regard as the world’s leading definition of antisemitism, it was adopted by 97 governmental and nonprofit organizations in 2023, according to a report Combat Antisemitism Movement (CAM) Antisemitism Research Center issued in January.

Earlier this month, Georgia became the latest US state to pass legislation applying IHRA’s guidance to state law. 33 US States have as well, including Virginia, Texas, New York, and Florida.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Zniszczenie irańskiego centrum terrorystycznego w Damaszku było całkowicie uzasadnione

Zamach bombowy na konsulat Iranu w Damaszku w Syrii nie był, jak twierdzą Irańczycy, zwykłym atakiem na niewinną misję dyplomatyczną. Był to starannie ukierunkowany atak na kwaterę główną ekspansywnej siatki terrorystycznej, którą Teheran utworzył na całym Bliskim Wschodzie. Na zdjęciu: teren ambasady Iranu w Damaszku, 1 kwietnia 2024 r. po nalocie, który zniszczył budynek konsulatu. (Photo by Maher Al Mounes/AFP via Getty Images)


Zniszczenie irańskiego centrum terrorystycznego w Damaszku było całkowicie uzasadnione

Con Coughlin
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Zamach bombowy na konsulat Iranu w Damaszku w Syrii nie był, jak twierdzą Irańczycy, zwykłym atakiem na niewinną misję dyplomatyczną.

Był to starannie ukierunkowany atak na kwaterę główną ekspansywnej siatki terrorystycznej, którą Teheran utworzył na całym Bliskim Wschodzie.

Prawdziwy cel budynku konsulatu Iranu, przylegającego do ambasady Iranu w Damaszku, został ujawniony, gdy sami Irańczycy przyznali, że w nalocie zginęło dwóch wysokich dowódców elitarnej Siły Kuds irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), co powszechnie przypisuje się izraelskiemu lotnictwu.

Siła Kuds, która ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za nadzorowanie globalnych operacji terrorystycznych Iranu, podlega bezpośrednio najwyższemu przywódcy Iranu, ajatollahowi Alemu Chameneiemu, i została utworzona, by spełnić ambicje ajatollahów dotyczące eksportu irańskiej rewolucji islamskiej do świata muzułmańskiego.

W szczególności Siła Kuds jest głównym łącznikiem między IRGC a siecią zastępczych grup terrorystycznych, takich jak Hezbollah i Hamas, których Iran używa jako jednostek pierwszej linii frontu w swojej ciągłej kampanii ataków na Izrael.

Fakt zatem, że dwóch wysokich rangą dowódców Siły Kuds zginęło w ataku 1 kwietnia na irański konsulat, stanowi niezbity dowód na to, że obiekt ten, daleki od podejmowania podstawowych obowiązków konsularnych, takich jak wydawanie wiz, był wykorzystywany jako centrum dowodzenia i kontroli dla działalności terrorystycznej Iranu w całym regionie.

Wśród tych, którzy zginęli w ataku, był generał brygady Mohammad Reza Zahedi, jeden z dowódców Siły Kuds, który był odpowiedzialny za koordynację wsparcia Iranu dla jego organizacji terrorystycznej Hezbollah w sąsiednim Libanie, a także rozległej sieci grup terrorystycznych Teheranu w Syrii. W ataku zginął także jego zastępca, generał Mohammad Hadi Hadżriahimi.

Siły Hezbollahu, które stanowią część tak zwanej irańskiej “osi oporu” przeciwko Izraelowi, regularnie inicjują ataki na północny Izrael, odkąd 7 października wspierani przez Iran terroryści Hamasu rozpoczęli swoją śmiercionośną inwazję na Izrael. W rezultacie duże obszary północnego Izraela zostały opuszczone, kiedy dziesiątki tysięcy Izraelczyków musiało uciec ze swoich domów.

Decyzja Iranu o poleganiu na grupach takich jak Hezbollah i Hamas w prowadzeniu wojny przeciwko Izraelowi spowodowała, że Izraelczycy regularnie muszą brać odwet za pomocą ataków powietrznych na cele Iranu i Hezbollahu w Syrii i Libanie, próbując zakłócić ich infrastrukturę terrorystyczną.

W szczególności Izraelskie Siły Obronne (IDF) obrały za cel dowódców Siły Kuds, którzy odgrywają kluczową rolę we wspieraniu działań terrorystycznych Hezbollahu.

W grudniu według doniesień izraelskie samoloty bojowe zabiły Raziego Musawiego, ówczesnego szefa operacji Siły Kuds w Syrii.

Zabicie Mousawiego było najgłośniejszym wyeliminowaniem wysokiego rangą dowódcy Siły Kuds od czasu likwidacji przez administrację Trumpa Kasema Solejmaniego, charyzmatycznego szefa Siły Kuds, który zginął w styczniu 2020 r. w wyniku amerykańskiego ataku dronów w Bagdadzie w Iraku.

Co więcej, to pod nadzorem Solejmaniego konsulat irański w Damaszku przekształcił się w kluczową kwaterę główną irańskiej siatki terrorystycznej na całym Bliskim Wschodzie.

Rola konsulatu we wspieraniu działalności terrorystycznej Teheranu sięga początków lat 80. XX w., kiedy Iran po raz pierwszy utworzył Hezbollah w południowym Libanie.

Według źródeł zachodniego wywiadu to właśnie z tego budynku Iran nadzorował kryzys dotyczący zakładników w Libanie w połowie lat 80., w wyniku którego islamistyczni terroryści wzięli do niewoli dziesiątki zakładników amerykańskich, brytyjskich i francuskich.

Imad Mughnija, libański terrorysta, organizator fali śmiercionośnych zamachów bombowych na ciężarówki, w tym na ambasadę USA i kompleks amerykańskiej piechoty morskiej w Bejrucie w 1983 r., został zabity przez zespół izraelskich agentów Mossadu w 2008 r. wkrótce po wyjeździe z terenu, na którym znajdował się konsulat.

Niedawno wykorzystywano go jako centrum starań Iranu o utrzymanie reżimu prezydenta Syrii Bashara al-Assada u władzy podczas brutalnej wojny domowej w Syrii.

Od 7 października konsulat pełnił funkcję głównego regionalnego centrum dowodzenia Teheranu, pomagając nadzorować działania irańskiej tzw. “osi oporu”.

Zahedi, który zginął w ataku na konsulat 1 kwietnia, pełnił tę samą rolę łącznika, którą pełnił wcześniej Mughnija w koordynowaniu powiązań między Iranem a Hezbollahem.

Biorąc pod uwagę długą historię zaangażowania konsulatu w kierowanie irańską siatką terrorystyczną, Izrael miałby całkowite uzasadnienie do ataku, szczególnie biorąc pod uwagę jego rolę w nadzorowaniu ciągłych salw rakietowych wystrzeliwanych przez Hezbollah na północny Izrael.

Bowiem, jak pokazały ostatnie wydarzenia, Izrael nie tylko toczy wojnę przeciwko wspieranym przez Iran terrorystom Hamasu, którzy dopuścili się straszliwych okrucieństw 7 października. Prowadzi egzystencjalną walkę o przetrwanie przeciwko irańskiemu reżimowi i jego licznym pełnomocnikom, którzy, jeśli pozostawi się ich bez reakcji, będą w dalszym ciągu dążyć do osiągnięcia swojego ostatecznego celu, jakim jest zniszczenie państwa żydowskiego.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


USA znalazły różnicę w dronach atakujących z Iranu i z Rosji

Żołnierze z 32 Brygady Piechoty armii USA na ćwiczeniach w Fort McCoy (Kevin Clark / Fort McCoy Multimedia Visual Inf)


USA znalazły różnicę w dronach atakujących z Iranu i z Rosji

Anne Applebaum


Broń atomowa i przekupstwo. Nie tylko Ukraina wyciągnie wnioski z ataku Iranu i reakcji Republikanów

13 kwietnia Islamska Republika Iranu wystrzeliła pociski rakietowe i drony w kierunku Izraela. Również 13 kwietnia, a także 12, 14 i 15 kwietnia, Federacja Rosyjska wystrzeliła pociski rakietowe i drony na Ukrainę – w tym niektóre zaprojektowane w Iranie.

Tylko nieliczne z wystrzelonych przez Iran pocisków i dronów trafiły w cel. To amerykańskie i europejskie samoloty, wraz z izraelskimi, a nawet jordańskimi, zestrzeliły je z przestrzeni powietrznej Izraela.

Dla kontrastu, niektóre rosyjskie pociski uderzyły skutecznie. Ukraina, działająca w pojedynkę i – dzięki republikańskiemu przywództwu w Izbie Reprezentantów – cierpiąca na niedobór amunicji, w tym do obrony powietrznej, nie była w stanie strącić wszystkich dronów i rakiet.

  • 12 kwietnia rosyjskie ataki poważnie uderzyły w zakład energetyczny w Dniepropietrowsku.
  • 13 kwietnia 61-letnia kobieta i 68-letni mężczyzna zginęli w wyniku rosyjskiego ataku w Charkowie.
  • 14 kwietnia bomba lotnicza uderzyła w budynek mieszkalny w osiedlu typu miejskiego Oczeretyne, zabijając jedną osobę i raniąc dwie.
  • 15 kwietnia rosyjski pocisk kierowany uderzył w szkołę i zabił co najmniej dwie kolejne osoby w okolicy Charkowa

Czym się różni bomba atomowa Putina od bomby atomowej Netanjahu

Skąd ta różnica w reakcji? Dlaczego amerykańskie i europejskie odrzutowce rzuciły się na pomoc Izraelowi, a nie Ukrainie? Dlaczego Ukraina nie ma wystarczającej ilości zasobów, by się bronić? Jedną z przyczyn jest równowaga sił nuklearnych.

Rosja ma broń nuklearną, a jej propagandyści okresowo grożą jej użyciem. To sprawiło, że USA i Europa niechętnie zbliżają się do przestrzeni powietrznej nad Ukrainą. Izrael również ma broń nuklearną, ale wpływa to na kalkulację w inny sposób: oznacza to, że USA, Europa, a nawet niektóre państwa arabskie chcą mieć pewność, że Izrael nigdy nie zostanie sprowokowany na tyle, by użyć jej, lub jakiejkolwiek innej poważnej broni konwencjonalnej, przeciwko Iranowi.

Drugą różnicą między tymi konfliktami jest to, że amerykańska Partia Republikańska pozostaje zdecydowanie odporna na propagandę Islamskiej Republiki Iranu.

Czołowi republikanie nie sympatyzują z mułłami, nie mówią o przytaczanych przez nich argumentach i nie starają się ich uspokoić, gdy wysuwają skandaliczne roszczenia wobec innych krajów. Dzięki temu administracja Bidena spieszy z pomocą Izraelowi, ponieważ nie spotka się z żadnym poważnym sprzeciwem.

Dla kontrastu, część Partii Republikańskiej, w tym jej kandydat na prezydenta, sympatyzuje z rosyjską dyktaturą, powtarza jej hasła i stara się uspokoić Rosję, gdy ta najeżdża i okupuje inne kraje. Brak dwupartyjnej solidarności wobec Ukrainy oznacza, że republikańskie przywództwo kongresowe uniemożliwiło administracji Bidena wysłanie na Ukrainę chociażby broni defensywnej i amunicji. Wydaje się, że administracja Bidena ma ograniczone możliwości i nie jest w stanie zapewnić Ukrainie spontanicznej pomocy, którą właśnie zapewniła Izraelowi.

Republikańscy politycy widzą sojusz z Rosją?

Otwarta sympatia dla celów wojennych Rosji jest rzadko wyrażana na głos. Zamiast tego niektórzy czołowi Republikanie zaczęli w ostatnich miesiącach argumentować, że Ukraina powinna „przejść do wojny obronnej”, porzucić wszelkie nadzieje na utrzymanie okupowanego terytorium lub całkowicie zaprzestać walki.

Senator J. D. Vance z Ohio w zeszłotygodniowym eseju dla „New York Timesa”, napisanym w sposób, który można opisać jedynie jako wyjątkowo złą wiarę, przedstawił dokładnie taki argument. Podobnie – na przykład – Eli Crane, republikański przedstawiciel z Arizony, który powiedział, że pomoc wojskowa dla Ukrainy „powinna być całkowicie wyeliminowana i zastąpiona naciskiem na rozmowy pokojowe”.

Tyle że Ukraina już teraz prowadzi wojnę obronną. Sprzęt, którego wysłania odmawiają Republikanie, obejmuje – powtórzę jeszcze raz – amunicję obronną. I nie ma żadnych przesłanek świadczących o tym, że odcięcie dalszej pomocy dla Ukrainy zakończy walki lub doprowadzi do rozmów pokojowych.

Wręcz przeciwnie, wszystkie dowody wskazują, że zablokowanie pomocy pozwoliłoby Rosji na szybszy postęp, zajęcie większego terytorium i ostatecznie zamordowanie znacznie większej liczby Ukraińców, o czym Vance i Crane z pewnością wiedzą.

Wydaje się, że nie mówiąc o tym wprost, już teraz widzą siebie w jakimś sojuszu z Rosją i dlatego chcą, aby Ukraina została pokonana.

Z kolei z Iranem tego rodzaju sojusz nie jest im po drodze, mimo że Iran i Rosja uważają się za partnerów.

Broń atomowa. Zełenski wyciągnie wnioski 

Dla reszty świata płyną stąd pewne wnioski. Wiele krajów, w tym być może Ukraina i Iran, wyciągnie pierwszy i najbardziej oczywisty wniosek: broń nuklearna zwiększa bezpieczeństwo. Nie tylko można odstraszać ataki za pomocą tarczy nuklearnej i atakować stosunkowo bezkarnie inne kraje, ale także, w pewnych okolicznościach, można oczekiwać, że inni przyłączą się, aby wesprzeć działania obronne.

Być może inni wyciągną inny oczywisty wniosek: część Partii Republikańskiej – wystarczająco duża, by mieć znaczenie – może być kooptowana, lobbowana lub wręcz kupowana. Można nie tylko zmusić ją do powtarzania propagandy, ale także do działania bezpośrednio w interesie partii. Nie kosztuje to nawet ułamka ceny czołgów i artylerii, a może być znacznie bardziej skuteczne.

Bez wątpienia wiele osób skorzysta z obu tych lekcji.


Przełożyła Patrycja Eiduka. Tytuł i lead od redakcji

© 2024 The Atlantic Media Co., as first published in “The Atlantic”

All rights reserved. Distributed by Tribune Content Agency

Anne Applebaum – jest stałą autorką magazynu “The Atlantic”, wykładowczynią SNF Agora Institute na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa oraz autorką wielu bestsellerowych książek. Najnowsza to “Zmierzch demokracji. Zwodniczy powab autorytaryzmu”, o tym, dlaczego elity w demokracjach na całym świecie zwracają się w stronę nacjonalizmu i autorytaryzmu


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com