Szwedzkie badanie antysemityzmu przyznaje to, co większość europejskich badań ukrywa


Szwedzkie badanie antysemityzmu przyznaje to, co większość europejskich badań ukrywa

Elder of Ziyon


Rząd Szwecji monitoruje antysemityzm w sposób, na który decyduje się niewiele innych państw. Co pięć lat Forum för levande historia (Forum Żywej Historii) zleca ogólnokrajowe badanie postaw wobec Żydów, a właśnie opublikowano nowe wydanie porównujące lata 2020 i 2025. Główna konkluzja nie jest zaskakująca. Po piętnastu latach stałego spadku postawy antysemickie zmieniły kierunek, notując średni wzrost o około 15 procent we wszystkich trzech mierzonych wskaźnikach – tradycyjnego i związanego z Holokaustem antysemityzmu, dystansu społecznego wobec Żydów oraz antysemityzmu związanego z Izraelem. Największą pojedynczą zmianą był spadek liczby osób, które wcześniej aktywnie odrzucały takie twierdzenia; wielu z nich przesunęło się z kategorii „zdecydowanie się nie zgadzam” do niezobowiązującego środka. To właśnie ta bierna normalizacja jest prawdziwą historią pogorszenia sytuacji.

Same liczby dają do myślenia. Zdecydowane poparcie dla możliwości wyboru żydowskiego premiera spadło z 50 do 41 procent. Odsetek osób podtrzymujących silny antyżydowski dystans społeczny podwoił się z 2 do 4 procent. Udział respondentów aktywnie odrzucających stereotyp podwójnej lojalności, według którego szwedzcy Żydzi bardziej troszczą się o Izrael niż o Szwecję, załamał się z 38 do 22 procent. Wskaźnik dotyczący Izraela wykazał najgwałtowniejszy wzrost ze wszystkich – 43 procent Szwedów zgadza się obecnie przynajmniej z jednym ze składających się na niego twierdzeń.

Raport jest nietypowy, ponieważ stawia czoła ważnemu pytaniu: co o Żydach myślą imigranci z krajów muzułmańskich i Bliskiego Wschodu?

Standardowe europejskie podejście traktuje antysemityzm wśród imigrantów jak materiał radioaktywny. Badania go mierzą, wykrywają, a następnie albo pomijają w publikowanych podsumowaniach, albo obudowują taką liczbą zastrzeżeń, że ustalenie znika z pola widzenia. Obawa jest taka, że przyznanie, iż przybysze z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej wnoszą ze sobą wyższy wyjściowy poziom antysemityzmu, dostarczy amunicji antyimigracyjnej prawicy, więc dane są ukrywane, aby tej amunicji nie dostarczać.

To badanie nie uchyliło się od tego tematu.

Osoby urodzone w regionie MENA uzyskały wyniki o około 17 procent wyższe w zakresie tradycyjnego i związanego z Holokaustem antysemityzmu niż grupa odniesienia, czyli Szwedzi urodzeni ze szwedzkich rodziców. Urodzeni w krajach azjatyckich spoza regionu MENA osiągnęli wyniki wyższe o 14 procent, a pochodzący z państw afrykańskich spoza MENA – o 12 procent. Respondenci identyfikujący się jako muzułmanie uzyskali wyniki wyższe o 14–18 procent we wszystkich trzech wskaźnikach, podczas gdy nie stwierdzono statystycznie istotnego wzrostu wśród chrześcijan ani wyznawców innych religii w porównaniu z niereligijną grupą bazową. Autorzy wyjaśniają to teorią uczenia społecznego i odwołują się do międzynarodowych badań opinii, w tym globalnych sondaży ADL, które pokazują, że antysemityzm jest na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej znacznie bardziej powszechny i politycznie znormalizowany niż w Europie Zachodniej. Ludzie przenoszą ze sobą normy społeczeństw, z których pochodzą.

Jednak imigranci nie są głównym czynnikiem wzrostu antysemityzmu w Szwecji. Nawet po uwzględnieniu kraju urodzenia, pochodzenia rodziców i religii utrzymywał się wzrost rzędu 15–16 procent – co oznacza, że większość pogorszenia wynikała ze zmiany poglądów rodowitych Szwedów, a nie z zastąpienia demograficznego.

Uważam, że definicja „antysemityzmu związanego z Izraelem” przyjęta w raporcie jest słaba. Czteropunktowy wskaźnik dotyczący Izraela pyta, czy polityka Izraela sprawia, że respondent nie lubi Żydów, czy świat nie może osiągnąć pokoju, dopóki istnieje Izrael, oraz czy polityka izraelska odzwierciedla starotestamentową żądzę zemsty. Są to w istocie tradycyjne antysemickie stereotypy ubrane w izraelski kostium. Wprost odwołują się do słowa „Żydzi” lub sięgają po dawne motywy spiskowe i teologiczne. Pomijają zakodowane formy antysemityzmu skoncentrowanego na Izraelu, które ukrywają się całkowicie za słownictwem politycznym – rejestr „Izraelczycy to nowi naziści”, wykorzystujący odwrócenie znaczenia Holokaustu bez wymieniania Żydów z nazwy. Autorzy celowo pominęli pytanie o analogie do nazizmu, obawiając się, że słowo „naziści” uległo dewaluacji i stało się ogólną obelgą polityczną, co zaciemniłoby dane. Taki wybór zachowuje tematyczną spójność wskaźnika, ale kosztem niedoszacowania najbardziej współczesnej i najbardziej śliskiej odmiany uprzedzeń, które miał mierzyć.

Ten metodologiczny konserwatyzm sprawia, że liczby w nagłówkach są raczej niedoszacowaniem niż przesadą. Wąskie narzędzie badawcze, które mimo to rejestruje wzrost o 15 procent i maksymalny zasięg na poziomie 43 procent, mierzy dolną granicę zjawiska.

Szwedzki raport pokazuje, że instytucja państwowa może gromadzić niewygodne dane dotyczące imigracji i antysemityzmu, publikować je bez wahania, a jednocześnie nie pozwalać, by zostały one podporządkowane jednej politycznej narracji. To właśnie taka uczciwość jest wzorem godnym naśladowania. Większość Europy ma te same dane schowane w szufladach, lecz brakuje jej odwagi, by opublikować ich niewygodną połowę.


Link do oryginału: https://elderofziyon.blogspot.com/2026/06/swedish-antisemitism-survey-admits-what.html?utm_source=substack&utm_medium=email

Elder of Zion, 18 czerwca 2026


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Qatar: Trump Administration ‘Making States that Sponsor Terrorism Great Again’


Qatar: Trump Administration ‘Making States that Sponsor Terrorism Great Again’

Robert Williams


  • “Qatar is at the top of funding terrorism worldwide…. Even more than Iran.” — Udi Levy, a former senior official of Israel’s Mossad spy agency who dealt with economic warfare against terrorist organizations, YNet, April 18, 2024.
    .
  • It was disclosed last week that Qatar has been funding US institutions of learning for years with donations amounting to more than $400 billion. Those were just the ones for which there were receipts.
    .
  • Qatar also hosts the forward headquarters of US Central Command (CENTCOM) at Al Udeid Air Base in addition to a recent promise from the Trump administration to defend the emirate if it is attacked.
    .
  • It is hardly a secret that Qatar is no friend to Israel. Qatar has been called “A genocidal anti-Israel propaganda machine.” After Trump leaves office, will Qatar be one of the new launchpads from which to try to eliminate the Jewish State?
    .
  • During the first Trump administration, the US warned Israel that “security cooperation with the U.S. could be reduced,” due to a deal signed with China’s Shanghai International Port Group to operate a new terminal at Haifa Port, where the U.S. Navy ships often dock. How come the US does not have the same concerns with Qatar?

US President Donald J. Trump is reportedly strengthening Qatar’s military and giving immunity from any potential future attack by supplying it with state-of-the-art counter-drone capabilities, including Raytheon’s FS-LIDS system. Qatar is also purchasing the MQ-9B SkyGuardian remotely piloted aircraft system (“the most advanced multi-mission remotely piloted aircraft in the world”). The rapid increase in Qatar’s military power is a direct reflection of the strides that the terror-sponsoring and terror-propagandizing Islamist state has been able to make in its gradual buy-up of a greedy and flatterable Western world. Pictured: U.S. Air Force KC-135 Stratotankers at Qatar’s Al-Udeid Air Base on Aug. 19, 2017. (Photo by U.S. Air National Guard/Andrew J. Moseley)

Wherever you look, Western leaders are engaging in policies that invite civilizational suicide by arming enemies of the West who would like to see it dead. Sadly, the last place one would expect such policies is the Trump administration. It claims it wants to “Make America Great Again.” Now it has been incentivizing countries — such as Qatar, Turkey and Pakistan — that want to “Make States that Sponsor Terrorism Great Again.”

“Qatar,” according to Udi Levy, a former senior official of Israel’s Mossad spy agency who dealt with economic warfare against terrorist organizations, “is at the top of funding terrorism worldwide…. Even more than Iran.”

It was disclosed last week that Qatar has been funding US institutions of learning for years with donations amounting to more than $400 billion. Those were just the ones for which there were receipts.

US President Donald J. Trump is reportedly strengthening Qatar’s military and giving immunity from any potential future attack by supplying it with state-of-the-art counter-drone capabilities, including Raytheon’s FS-LIDS system, for which Qatar will be “the first international customer,” the Trump administration recently boasted. Qatar is also purchasing the MQ-9B SkyGuardian remotely piloted aircraft system (“the most advanced multi-mission remotely piloted aircraft in the world”).

Qatar already has a fleet of F-15 fighter jets and AH-64 Apache attack helicopters. That does not even count what weapons systems Qatar has procured from the Europeans and Communist China.

Since 2014, when all Qatar had to show for itself was a negligible defensive air force, the emirate has been able to attain, according to MEMRI, “one of the most powerful air fleets in the Middle East.”

Qatar also hosts the forward headquarters of US Central Command (CENTCOM) at Al-Udeid Air Base in addition to a recent promise from the Trump administration to defend the emirate if it is attacked.

The rapid increase in Qatar’s military power is a direct reflection of the strides that the terror-sponsoring and terror-propagandizing Islamist state has been able to make in its gradual buy-up of a greedy and flatterable Western world.

President Barack H. Obama began promising fighter jets to Qatar. He approved the sale of F-15s at the end of his term in 2016. It was, however, the first Trump administration that ultimately signed and finalized the fighter jets deal in 2017, ironically after Trump himself had declared that “the nation of Qatar, unfortunately, has historically been a funder of terrorism at a very high level.”

Significantly, this announcement came at a time when Saudi Arabia, Egypt, the UAE and Bahrain had cut diplomatic ties with Qatar, closed their borders and airspace to Qatar, and imposed an economic blockade that lasted more than three years, to counter “Qatar’s embrace of various terrorist and sectarian groups aimed at destabilizing the region, including the Muslim Brotherhood, Al-Qaeda, Daesh and groups supported by Iran,” according to Saudi Arabia.

Arming Qatar is a terrible idea: Qatar is most likely still supporting most of the same terrorist forces. What is to stop Qatar from supplying terrorist groups with the very military technology to which the US is giving it access?

Empowering Qatar is irresponsible – not just to the region, but to the US and the world at large.

It is hardly a secret that Qatar is no friend to Israel. Qatar has been called “A genocidal anti-Israel propaganda machine.” After Trump leaves office, will Qatar be one of the new launchpads from which to try to eliminate the Jewish State?

The US and Qatar, during Trump’s visit in May, agreed that this terror-sponsoring Islamist state would be investing up to $38 billion “in potential investments including support for burden-sharing at Al Udeid Air Base and future defense capabilities related to air defense and maritime security.”

Communist China’s Huawei is supplying Qatar’s telecommunications network, deepening its AI engagement in Qatar and building “smart cities” to surveil everyone.

The Trump administration, however, evidently has no problem operating in Qatar, hostile as it is to the entire West, and presumably swarming in Chinese spying devices. During the first Trump administration, the US warned Israel that “security cooperation with the U.S. could be reduced,” due to a deal signed with China’s Shanghai International Port Group to operate a new terminal at Haifa Port, where the U.S. Navy ships often dock. How come the US does not have the same concerns with Qatar?


Robert Williams is based in the United States.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


„Poznańskie Krzyże” symbolem pamięci o Czerwcu ’56 i drodze do wolności (wideo)


„Poznańskie Krzyże” symbolem pamięci o Czerwcu ’56 i drodze do wolności (wideo)

Anna Jowsa (PAP)


Pomnik Poznańskiego Czerwca 1956 roku. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Dwa krzyże, stojące od 45 lat w centrum Poznania, przypominają marsz robotników z 28 czerwca 1956 roku i ofiary, jakie poniosło miasto w walce „o wolność, prawo i chleb”. Pomnik Poznańskiego Czerwca ‘56 jest nie tylko miejscem pamięci, ale także jednym z najważniejszych symboli miasta.

70 lat temu, 28 czerwca 1956 r., poznańscy robotnicy Zakładów Cegielskiego, wówczas Zakładów im. Stalina, podjęli strajk generalny i zorganizowali demonstrację uliczną, krwawo stłumioną przez milicję i wojsko. Według badań IPN w starciach zginęło co najmniej 58 osób, a kilkaset zostało rannych.

Inicjatywa budowy pomnika upamiętniającego robotniczy zryw pojawiła się podczas pierwszego spotkania Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Wielkopolskiej NSZZ „Solidarność” 10 października 1980 roku. Konkurs na projekt ogłosił już 5 grudnia 1980 r. Społeczny Komitet w porozumieniu ze Związkiem Polskich Artystów Plastyków oraz Stowarzyszeniem Architektów Polskich.

Na konkurs nadesłano 67 prac. Początkowo zwyciężył projekt „Kierunek” autorstwa Anny i Krystiana Jarnuszkiewiczów oraz Marka Sarełły, jednak spotkał się on z negatywną oceną zarówno komisji, jak i samych mieszkańców. Jak podkreśliła w rozmowie z PAP historyczka Kinga Przyborowska, p.o. dyrektora Muzeum Powstania Poznańskiego – Czerwiec 1956, „wobec wielu sprzeciwów autorzy sami wycofali swoją propozycję”. 

– Projekt już na etapie rozpisania konkursu miał jasne wytyczne, jak powinien wyglądać. Dlatego też początkowo praca, która wygrała konkurs, nie zyskała społecznej aprobaty – wskazała Przyborowska.

Jak tłumaczyła, „osobom decydującym o tym, jak ma wyglądać Pomnik Poznańskiego Czerwca 1956, zależało w szczególności na tym, aby był monumentalny i wznosił się ponad miasto. Tutaj też ta koncepcja, która początkowo wygrała, nie wpisała się zarówno w te założenia, jak i rozczarowała samych Poznaniaków”.

Według założeń pomnik miał też odwoływać się do symboliki krzyża i orła oraz w sposób czytelny wyrażać idee solidarności społecznej.

Po prezentacji wszystkich prac na wystawie pokonkursowej największe poparcie zdobył projekt „Jedność” autorstwa rzeźbiarza Adama Graczyka i architekta Włodzimierza Wojciechowskiego. Przyborowska podkreśliła, że duże znaczenie dla wyboru koncepcji, która ostatecznie została zrealizowana, miała także opinia historyczki prof. Brygidy Kurbis. Wskazywała ona, że projekt ten rzeczywiście w sposób symboliczny nawiązuje zarówno do idei zgłoszonych w postulatach konkursowych, jak i odwzorowuje to, o co walczyli Poznaniacy w 1956 roku.

– Jeżeli chodzi o samą symbolikę pomnika, to nawiązuje ona do solidarności zarówno robotników, jak i innych grup społecznych, które pojawiły się wtedy na ulicach Poznania. Stąd właśnie dwa krzyże wznoszące się do góry, splecione sznurem. Mały orzeł, czyli jakby małe pisklę znajdujące się obok pomnika, ma z kolei obrazować zarówno walkę o wolność, jak i odradzającą się Polskę – zaznaczyła Przyborowska.

Ze względu na konieczność dotrzymania daty odsłonięcia pomnika, przypadającej na 25. rocznicę wydarzeń, zmieniono pierwotnie planowany materiał z kamienia na platerowaną blachę nierdzewną, dostarczoną z Huty Batory w Chorzowie. W budowę zaangażowali się także robotnicy Cegielskiego. Pylony krzyży przetransportowano na plac Adama Mickiewicza 19 czerwca 1981 roku trasą nawiązującą do przemarszu robotników z 1956 roku.

Pomnik odsłonięto 28 czerwca 1981 roku. Uroczystość zgromadziła około 200 tys. osób, a aktu odsłonięcia dokonał Stanisław Matyja, uznawany za jednego z nieformalnych przywódców protestu.

– Jednym z najważniejszych momentów uroczystości było opuszczenie z wieży Zamku Cesarskiego listy ofiar – obejmującej wówczas 7 osoby. Był to pierwszy oficjalny i publiczny odczyt nazwisk ofiar – zaznaczyła Przyborowska, dodając, że w późniejszym czasie lista ofiar Poznańskiego Czerwca została zweryfikowana i według obecnie dostępnych danych, w Poznańskim Czerwcu zginęło co najmniej 58 osób.

Na pomniku umieszczono także daty kolejnych wystąpień społecznych w PRL: 1968, 1970, 1976 i 1980 rok. Po wprowadzeniu stanu wojennego i wydarzeniach w kopalni „Wujek” zaczęto dopisywać także rok 1981, który później trwale uwzględniono podczas renowacji monumentu. W późniejszym okresie zmodyfikowano również napis, uzupełniając go o słowa: „O Boga”.

Od czasu odsłonięcia pomnik stał się jednym z najważniejszych symboli miasta. Od lat, w tym właśnie miejscu, odbywają się główne obchody rocznic poznańskiego zrywu. 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Islamski podbój terrorystyczny Afryki Zachodniej

Na zdjęciu: Uzbrojony bojownik Frontu Wyzwolenia Azawadu (FLA) stoi obok uszkodzonego śmigłowca Mi-24 w bazie, w której dawniej stacjonowali rosyjscy najemnicy z “Korpusu Afrykańskiego” w Kidal, 6 maja 2026 roku. FLA koordynuje ataki z terrorystyczną organizacją Jama’at Nusrat al-Islam wal Muslimin (JNIM), powiązaną z Al-Kaidą. (Zdjęcie: AFP via Getty Images)


Islamski podbój terrorystyczny Afryki Zachodniej

Lawrence A. Franklin
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Rozszerzający się zakres i przyspieszające tempo operacji wojskowych Państwa Islamskiego w regionie Sahelu – położonym tuż poniżej Afryki Północnej, mniej więcej od Senegalu po Sudan – grożą zmianą strategicznej orientacji całego kontynentu afrykańskiego. Wysiłki mające przeciwdziałać operacjom terrorystycznym w Sahelu, o ile w ogóle istniały, najwyraźniej zakończyły się niepowodzeniem. Ponieważ wszystkie drogi prowadzące do stolicy Mali, Bamako, są obecnie zablokowane, kraj ten może być pierwszym państwem, które “upadnie”.

25 kwietnia, podczas skoordynowanego ataku na kilka miast Mali, muzułmańscy terroryści zabili ministra obrony tego kraju. Następnie wyparli armię Mali oraz wspierających ją rosyjskich najemników z północnej części państwa.

Junty wojskowe rządzące Mali, Burkina Faso i Nigrem okazały się równie nieskuteczne w zwalczaniu islamskich operacji terrorystycznych jak demokracje, które obaliły. Narastające ataki terrorystyczne w całym Sahelu oraz zdeterminowane wysiłki dżihadystów zmierzające do przejęcia Mali, Burkina Faso i Nigru podważyły suwerenność tych państw.

Sukcesy bojowe dżihadystów w Sahelu w marcu 2022 r. doprowadziły do podniesienia ich do rangi “Prowincji Sahelu Państwa Islamskiego” w hierarchii IS, a kilka innych czynników ułatwiło rozwój dżihadystycznej ekspansji w regionie.

Osłabienie niegdyś globalnej krucjaty antyterrorystycznej – wynikające z widocznego przesunięcia uwagi na rywalizację między mocarstwami światowymi, a także ograniczenia zasobów przeznaczanych na walkę z terroryzmem – pozostawiło próżnię, którą zręcznie wypełniły grupy dżihadystyczne. Zmniejszyło to presję wywieraną na regionalne filie Państwa Islamskiego i Al-Kaidy.

Kolejnym czynnikiem, który mógł negatywnie wpłynąć na ogólne bezpieczeństwo Sahelu, jest ogromny przepływ migracyjny Afrykanów z krajów subsaharyjskich, którzy przemieszczają się przez Sahel do basenu Morza Śródziemnego, oraz wynikające z tego obciążenie gospodarek państw regionu.

Trzecią siłą osłabiającą suwerenność państw Sahelu jest wojna prowadzona przez powiązane z Al-Kaidą organizacje terrorystyczne rywalizujące z Państwem Islamskim, takie jak Dżama’at Nusrat al-Islam wal Muslimin (JNIM). JNIM koordynuje także ataki z malijską antyrządową milicją znaną jako Front Wyzwolenia Azawadu.

Przemoc dżihadystyczna stała się wszechobecna w Sahelu, a ostatnio rozszerzyła się również o walki między Państwem Islamskim a Al-Kaidą. 2 kwietnia w zachodnim Nigrze doszło do znaczącego starcia pomiędzy tymi dwiema rywalizującymi sieciami terrorystycznymi.

Sahel wydaje się obecnie epicentrum światowej przemocy terrorystycznej. Grupy terrorystyczne działające w regionie mogą także nabierać przekonania, że w niedalekiej przyszłości są w stanie osiągnąć trwałe i bardziej ambitne cele.

Oddziały Państwa Islamskiego wykorzystują również pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa w Sahelu oraz w północno-wschodnich stanach Nigerii, które już są rządzone zgodnie z islamskim prawem szariatu. Państwo Islamskie prawdopodobnie czuje się dodatkowo ośmielone łatwymi zwycięstwami odniesionymi ostatnio nad armią nigeryjską.

25 kwietnia terroryści Al-Kaidy przeprowadzili równoczesne ataki na kilka obszarów miejskich Mali. Ich sukces może skłonić bojowników dżihadystycznych do wkroczenia do dużych ośrodków miejskich w północnej Nigerii i innych częściach Sahelu.

Dodatkowo niepokojącym trendem jest przesuwanie się przemocy terrorystycznej na zachód, ku atlantyckiemu wybrzeżu Afryki.

Kontrola państwowa w regionie Sahelu coraz bardziej się rozpada, mimo wielostronnych wysiłków mających podtrzymać suwerenność kilku państw regionu, takich jak Wielonarodowe Połączone Siły Zadaniowe (MNJTF), tworzone przez Czad, Nigerię, Benin, Kamerun oraz – do ubiegłego roku – Niger. MNJTF poczyniły znaczące postępy w powstrzymywaniu ekspansji powiązanej z Al-Kaidą organizacji terrorystycznej Boko Haram, szczególnie w Czadzie, lecz ostatnio ogólny bilans jest znacznie mniej jednoznaczny.

MNJTF utrzymywane są głównie przez obejmującą cały kontynent Organizację Jedności Afrykańskiej (OAU). Chociaż pierwotnie planowano wystawić 10-tysięczną armię OAU, niewystarczające wsparcie lotnicze, słaba komunikacja i problemy logistyczne ograniczyły skuteczność organizacji.

Inna grupa wielonarodowa – “G5 Sahel”, obejmująca Mauretanię, Burkina Faso, Czad, Mali i Niger – okazała się nieskuteczna po swoim powstaniu w 2014 r. Trapiona problemami biurokratycznymi, wojskowymi zamachami stanu i brakiem odpowiedniego zaangażowania państw członkowskich, została rozwiązana w grudniu 2023 r.

Francja, byłe kolonialne “państwo-opiekuncze” kilku państw Sahelu, również podjęła zdecydowany wysiłek, by powstrzymać islamistyczne zagrożenie w regionie. Działając na prośbę Mali o wsparcie wojskowe, Francja wysłała w 2013 r. wojska do północnego Mali w ramach “Operacji Serval”.

Po znaczących sukcesach Francja, wraz z politycznym wsparciem ONZ, rozpoczęła w 2014 r. “Operację Barkhane”, mającą zwalczać działalność islamistycznych organizacji terrorystycznych w regionie Sahelu. Misja zakończyła się jednak w 2022 r., gdy po wojskowych zamachach stanu trzy państwa Sahelu zażądały wycofania Francuzów. Później te same trzy państwa zaprosiły rosyjskich najemników, co również nie przyniosło trwałego postępu na polu walki.

Wraz z rozszerzaniem się islamskiej kontroli terrorystycznej nad coraz większymi obszarami Sahelu, w ostatnich latach amerykańskie oddziały sił specjalnych działały w Nigrze. 4 października 2017 r. obecność ta doprowadziła do śmierci czterech amerykańskich żołnierzy i kilkunastu nigeryjskich żołnierzy w zasadzce przygotowanej przez “Państwo Islamskie na Wielkiej Saharze”. W ostatnim czasie priorytety bezpieczeństwa narodowego USA w innych częściach świata wydają się skutkować ograniczeniem amerykańskiego zaangażowania wojskowego w Sahelu.

Stały postęp islamskiej kontroli terrorystycznej nad terytoriami w Sahelu może wkrótce zagrozić suwerenności państw Afryki Zachodniej położonych na atlantyckim wybrzeżu kontynentu.

Najwyższy czas, aby USA podjęły działania mające na celu ochronę nie tylko ogromnych zasobów naturalnych regionu, ale także powstrzymanie dalszego pochłaniania Afryki przez rozszerzający się dżihadystyczny podbój.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Actress Debra Messing Reveals She Feels ‘Safest’ in Israel, ‘Betrayed and Abandoned’ by Hollywood


Actress Debra Messing Reveals She Feels ‘Safest’ in Israel, ‘Betrayed and Abandoned’ by Hollywood

Shiryn Ghermezian


Debra Messing attends Apple TV’s ‘Your Friends & Neighbors Season 2 Premiere at New York Historical, New York, NY, March 30, 2026. Photo: Anthony Behar/Sipa USA via Reuters Connect

Jewish American actress Debra Messing feels the “safest” in Israel despite the country’s ongoing war with Iran and its terrorist proxy network, she revealed at an event in Australia over the weekend.

“There was a moment where I was feeling like the United States was no longer safe, especially in New York,” the native New Yorker, 57, said while speaking to Sky News at a Jewish Communal Appeal (JCA) event in Sydney. “When I’m in [Israel], that is home, and regardless of all of the missiles, I feel safest there.”

The “Will & Grace” star also said she feels alienated by the Hollywood community because of her support for Israel after the deadly Hamas attack on Oct. 7, 2023, and has lost many friends over her views.

“I feel like my life is everything before Oct. 7 and everything after. I will never be that person again … I really expected the Hollywood community to join me. My entire career I have been a part of this very liberal, inclusive community,” she explained. “And no one stepped forward. I remember being so shocked and of course angry … I felt betrayed and abandoned. I felt maligned, like I was completely alone. And I know that’s not special to me. I lost so many friends, and I know so many Jews who had the same experience.”

Messing admitted that she needed help from a therapist and was battling depression after receiving so much online hate for speaking out against antisemitism on social media. She said being outspoken about her views has been “the hardest thing that I’ve ever experienced in my life.”

“I felt incredibly depressed for a period of time,” she added. “I felt enraged. I really needed help from a therapist to help me talk it out and to figure out why this is happening. What I’ve come to is that this is my purpose right now. It has appeared and this is what I’m meant to do. And that’s what I’ve been focused on since Oct. 7.”

Messing is also very hopeful for the future of the Jewish community.

“As Jews, we need to be louder and prouder because they want to silence us and they want to scare us and they want us to feel shame,” she said. “What gives me hope is that we’re still here after 3,000 years, and we’re here to bring light into the dark, and we are living in a darker time, but we are still showing our light, and we will get through this together.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com