Palestyńskie kłamstwa
Pierre Rehov
Pallywood i Gazawood: etykiety, które zaprzeczają masakrze w Gazie
W każdym długotrwałym konflikcie narracje mają znaczenie równie wielkie jak fakty. Wojny toczy się nie tylko bronią, lecz także słowami, obrazami, symbolami i powtarzalnością przekazu. Konflikt izraelsko-arabski nie jest tu wyjątkiem. Jednak jedna ze stron podniosła propagandę do rangi systematycznej sztuki, przekształcając klęskę w martyrologię, odpowiedzialność w oskarżenie, a ideologię w folklor. Przez dekady wokół narracji palestyńskiej zbudowano gęsty ekosystem mitów — powielanych przez aktywistów, organizacje pozarządowe, dziennikarzy, uniwersytety i influencerów w mediach społecznościowych — aż wiele z tych twierdzeń zaczęto dziś traktować jako niepodważalne prawdy. Kwestionowanie ich bywa określane jako niemoralne, rasistowskie lub „kolonialistyczne”, co wygodnie zamyka debatę.
Ten artykuł nie zaprzecza palestyńskiemu cierpieniu. Robi coś znacznie groźniejszego dla ideologów: przywraca fakty, kontekst i chronologię historyczną. Poniżej przedstawiono (zdecydowanie!) niepełny przegląd najbardziej uporczywych palestyńskich kłamstw propagandowych — tego, jak zostały skonstruowane, dlaczego trwają i co ukrywają.
Czy ktoś może mi wyjaśnić tytuły z 1948 roku? ARABSKIE ARMIE NAJEŻDŻAJĄ PALESTYNĘ. PALESTYNA NAJECHANA PRZEZ ARABÓW. Czy to znaczy, że Arabowie w 1948 roku uważali Palestynę za swojego wroga? A może arabskie armie zaatakowały…?

1. „Nakba” – przemianowanie klęski militarnej na katastrofę moralną
Słowo Nakba oznacza „katastrofę”. Obecnie używa się go na określenie wydarzeń z 1948 roku, gdy setki tysięcy Arabów opuściły terytorium, które stało się Państwem Izrael. Termin ten sugeruje niesprowokowaną tragedię zadaną pokojowej ludności przez drapieżne państwo żydowskie. Takie ujęcie jest historycznie fałszywe.
W 1947 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych zaproponowała plan podziału. Przywództwo żydowskie go zaakceptowało. Przywództwo arabskie odrzuciło go w całości. 15 maja 1948 roku, dzień po ogłoszeniu przez Izrael niepodległości, pięć armii arabskich — Egipt, Jordania, Syria, Liban i Irak — dokonało inwazji z wyraźnym celem zniszczenia nowo powstałego państwa żydowskiego. Przegrały.
„Katastrofą” nie było powstanie Izraela, lecz niepowodzenie wojny o charakterze ludobójczym, która miała go zniszczyć. Sami arabscy przywódcy zachęcali miejscową ludność arabską do tymczasowej ucieczki, obiecując szybkie zwycięstwo i triumfalny powrót. Zwycięstwo nigdy nie nadeszło. Klęskę przemianowano na martyrologię. Odpowiedzialność wymazano. Wojnę przekształcono w mitologię. Nie istnieje porównywalne określenie dla milionów Żydów wypędzonych w tym samym okresie z krajów arabskich. Ich strata została wchłonięta. Arabska została uwieczniona.

2. „Naród palestyński” – nowoczesny wynalazek polityczny
Idea odrębnego narodu palestyńskiego jest zaskakująco świeża. Przed XX wiekiem przymiotnik „palestyński” odnosił się głównie do geografii, nie do narodowości. Żydzi mieszkający w regionie byli powszechnie nazywani Palestyńczykami. Arabscy mieszkańcy identyfikowali się jako Arabowie, Syryjczycy, muzułmanie lub członkowie lokalnych klanów. Polityczna tożsamość palestyńska została formalnie skonstruowana w latach 60., zwłaszcza wraz z utworzeniem Organizacji Wyzwolenia Palestyny w 1964 roku. Nie było to oddolne przebudzenie kulturowe. Był to projekt zimnowojenny, wspierany i zachęcany przez aktorów bloku sowieckiego — w tym KGB — jako środek destabilizacji wpływów Zachodu na Bliskim Wschodzie i delegitymizacji Izraela.
Nie oznacza to, że tożsamość palestyńska jest „fałszywa” w sensie wyimaginowanym. Tożsamości mogą być konstruowane i mimo to stać się realne. Jednak udawanie, że starożytny, nieprzerwany naród palestyński został wyparty przez Żydów, jest historyczną fikcją. Nie było państwa palestyńskiego. Nie było palestyńskiej waluty. Nie było palestyńskich królów. Nie było palestyńskiego ruchu niepodległościowego przed syjonizmem.
Tożsamość ta wyłoniła się w opozycji do Izraela — nie przed nim.
Masakra, której nigdy nie było: mit Deir Yassin i powstanie problemu uchodźców palestyńskich
3. Deir Jasin – mityczna masakra
Deir Jasin jest regularnie przywoływane jako dowód rzekomej wrodzonej izraelskiej brutalności: wioska, w której Żydzi mieli dokonać masakry cywilów i dopuścić się masowych gwałtów w 1948 roku. Problem polega na tym, że brak wiarygodnych dowodów potwierdzających te twierdzenia.
Deir Jasin było strategiczną wioską wykorzystywaną przez arabskie milicje do atakowania żydowskich konwojów do Jerozolimy. Doszło do bitwy. Zginęli cywile — jak to bywa w walkach miejskich. Jednak liczne dochodzenia, w tym prowadzone przez Czerwony Krzyż oraz późniejszych historyków, nie znalazły dowodów na masakrę ani systematyczne okrucieństwa. Paradoksalnie najbardziej wyolbrzymione relacje pochodziły z samej arabskiej propagandy, celowo nagłaśnianej w celu wywołania paniki i zachęcenia Arabów do ucieczki — a tym samym wzmocnienia narracji Nakby.
Dramatyczną bitwę rozdęto do rangi mitycznej zbrodni. Oskarżenia o gwałty zostały wymyślone bez ofiar, zeznań czy dowodów kryminalistycznych. Ta historia trwa, ponieważ pełni funkcję polityczną — nie dlatego, że jest prawdziwa.

4. Sabra i Szatila – przerzucanie winy jako strategia polityczna
W 1982 roku w obozach dla uchodźców Sabra i Szatila w Libanie doszło do masakry. Było to straszliwe wydarzenie. Jest to także jeden z najbardziej cynicznie zniekształcanych epizodów w historii Bliskiego Wschodu. Sprawcami były libańskie chrześcijańskie milicje falangistowskie, działające w odwecie za lata masakr dokonywanych przez palestyńskie ugrupowania zbrojne na chrześcijańskich cywilach. Armia izraelska nie wkroczyła do obozów i nie przeprowadziła zabójstw. Później uznano, że Izrael ponosi pośrednią odpowiedzialność za niedoszacowanie ryzyka przemocy — taki wniosek przedstawiła izraelska komisja śledcza, co doprowadziło do rezygnacji na najwyższych szczeblach władzy. Żadne państwo arabskie nigdy nie przeprowadziło podobnego samodochodzenia w sprawie przemocy palestyńskiej.
Mimo to propaganda rutynowo przedstawia Sabrę i Szatilę jako izraelską masakrę. Faktyczni sprawcy są wymazywani. Kontekst usuwa się z obrazu. Odpowiedzialność moralna zostaje przeniesiona tam, gdzie wywoła największe oburzenie.

5. Mohammed al-Dura – krwawa potwarz epoki telewizji
Niewiele obrazów wyrządziło więcej szkód niż nagranie przerażonego palestyńskiego chłopca, rzekomo zastrzelonego przez izraelskich żołnierzy w Gazie w 2000 roku. Historia ta została rozpowszechniona na całym świecie jako fakt. Była fałszywa.
Późniejsze dochodzenia ujawniły liczne niespójności: niemożliwe trajektorie kul, inscenizowane sceny, sprzeczne raporty medyczne oraz brakujące dowody. Chłopiec mógł w ogóle nie zostać zabity — a już na pewno nie od izraelskiego ognia. Szkoda została jednak wyrządzona. Obraz stał się współczesną krwawą potwarzą, podsycając przemoc, radykalizując odbiorców i wzmacniając narrację o izraelskim okrucieństwie. Gdy kłamstwo zostaje wyemitowane w telewizji, sprostowania przestają mieć znaczenie.

6. Pallywood i Gazawood – uprzemysłowienie inscenizowanego cierpienia
„Pallywood” nie jest obelgą. To opisowe określenie udokumentowanego zjawiska: systematycznego inscenizowania, wyolbrzymiania i recyklingu obrazów do celów propagandowych. Fałszywe obrażenia. Wykorzystywanie tych samych ciał. Statyści grający ofiary. Karetki przyjeżdżające na sygnał. Dziennikarze filmujący przed zajściem wydarzeń. Te praktyki były wielokrotnie dokumentowane. W Gazie zjawisko to przekształciło się w „Gazawood” — rozbudowany przemysł propagandowy osadzony w infrastrukturze bojowników. Zachodnie media często polegają na lokalnych „fixerach”, którzy nie są ani neutralni, ani niezależni i działają pod nadzorem Hamasu. Obrazy krążą szybciej niż ich weryfikacja. Emocja zastępuje dowód. Odbiorców uczy się reagować, zanim zaczną myśleć.

7. Uchodźcy na zawsze – wyjątek UNRWA
Palestyńczycy są jedyną na świecie populacją uchodźczą, której status uchodźcy jest dziedziczny. Ta anomalia jest utrzymywana przez UNRWA — agencję utworzoną specjalnie dla Palestyńczyków, oddzielną od UNHCR. Palestyńczyk urodzony w Libanie, Syrii czy Europie, dekady po 1948 roku, nadal jest uznawany za uchodźcę. Status ten nigdy nie ma wygasnąć — ponieważ jego zakończenie podważyłoby polityczne wykorzystywanie martyrologii. Uchodźstwo stało się tożsamością, a nie stanem.
8. Shireen Abu Akleh – gdy śmierć jest zbyt użyteczna, by jej nie wykorzystać
Śmierć Shireen Abu Akleh nie była jedynie tragiczna — była politycznie idealna. W ciągu minut, przed jakimkolwiek dochodzeniem, analizą balistyczną czy choćby podstawową weryfikacją, ogłoszono winę Izraela. Werdykt zapadł natychmiast, emocjonalnie, globalnie. To samo w sobie powinno było wzbudzić podejrzenia. W moim filmie dokumentalnym Lies and Tears, opartym na śledztwie w terenie, na zeznaniach i rekonstrukcji wydarzeń w Dżeninie, pokazuję, że ta narracja rozpada się pod ciężarem analizy. Shireen Abu Akleh nie była neutralną dziennikarką przypadkowo złapaną w krzyżowy ogień. Była wieloletnią współpracowniczką Al Jazeery, osadzoną w ekosystemie propagandowym ściśle powiązanym z palestyńskimi interesami militarnymi. Zgodnie z ustaleniami przedstawionymi w moim filmie, jej śmierć nastąpiła podczas zbrojnej wymiany ognia w Dżeninie i została dokonana na bezpośredni rozkaz samej Autonomii Palestyńskiej — ostatecznie prowadząc odpowiedzialność do Mahmuda Abbasa. Dlaczego? Ponieważ martwa dziennikarka, za której śmierć można obwinić Izrael, jest nieskończenie bardziej wartościowa niż żywa, ujawniająca wewnętrzne walki o władzę wśród Palestyńczyków. Izrael, pod międzynarodową presją, zrobił to, co często robi: przyjął „pośrednią odpowiedzialność” w mgle wojny — nie dlatego, że oskarżenie zostało udowodnione, lecz dlatego, że moralne ustępstwo jest wymagane nawet przy braku dowodów. W tamtym czasie izraelskie przywództwo znajdowało się pod silną presją dyplomatyczną ze strony Waszyngtonu, a zarządzanie narracją miało większe znaczenie niż prawda. W ten sposób politycznie wygodne kłamstwo zostało zabalsamowane jako fakt historyczny. Shireen Abu Akleh nie zginęła jako korespondentka wojenna. Zginęła, ponieważ jej śmierć można było uzbroić — i tak się stało.
Zakończenie – dlaczego te kłamstwa mają znaczenie

Te mity nie są nieszkodliwe. Uzasadniają przemoc. Radykalizują pokolenia. Delegitymizują żydowskie prawo do samostanowienia i normalizują przekonanie, że Izrael jest wyjątkowo zły — moralną anomalią wśród narodów. Narracja palestyńska, w obecnej postaci, nie może współistnieć z prawdą, ponieważ prawda rozpuszcza jej fundamentalne roszczenia. Wymaga selektywnej pamięci, emocjonalnego szantażu i historycznej amnezji.
Pokój nigdy nie wyłoni się z kłamstw. Pojednanie nie może wyrosnąć z mitu.
Pierwszym krokiem ku jakiejkolwiek uczciwej przyszłości jest zaprzestanie udawania, że propaganda to historia — oraz uznanie, że powtarzanie kłamstwa nie czyni go prawdą, bez względu na to, ile razy zostanie wykrzyczane.
Link do oryginału:
Pierre Rehov, substack, 8 lutego 2026
Pierre Rehov, prawnik (Uniwersytet Paris-Assas), jest francuskim reporterem, powieściopisarzem i dokumentalistą. Autor sześciu powieści, m.in. Beyond Red Lines, The Third Testament i Red Eden. Jego najnowszy esej 7 octobre – La riposte stał się bestsellerem we Francji. Reżyser 17 filmów dokumentalnych kręconych m.in. w strefach wojennych Bliskiego Wschodu, koncentruje się na terroryzmie, uprzedzeniach medialnych i prześladowaniach chrześcijan. Ostatni film Pogrom(s) analizuje wielowiekową nienawiść do Żydów w cywilizacji muzułmańskiej jako główną przyczynę masakry z 7 października.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com







