Założycielka Cywilnej Komisji ds. 7 Października, dr Cochav Elkayam-Levy, rozmawiała z HonestReporting o wyzwaniach związanych z dokumentowaniem zbrodni popełnionych podczas masakry.
„JUŻ NAS NIE UCISZĄ”: DR COCHAV ELKAYAM-LEVY O 7 PAŹDZIERNIKA, NEGOWANIU ZBRODNI I WALCE O PRAWDĘ
Ben M. Freeman
Założycielka Cywilnej Komisji ds. 7 Października, dr Cochav Elkayam-Levy, rozmawiała z HonestReporting o wyzwaniach związanych z dokumentowaniem zbrodni popełnionych podczas masakry.
Najważniejsze wnioski:
Międzynarodowe instytucje prawne i organizacje zajmujące się prawami człowieka nie zdołały dochować zasad, do których ochrony zostały powołane, gdy nie zareagowały w odpowiedni sposób na zbrodnie popełnione podczas masakry 7 października.
Badacze dokumentujący masakrę z 7 października podjęli się niezwykle trudnego i delikatnego zadania, które obciążyło ich emocjonalnie potwornymi obrazami oraz ogromną odpowiedzialnością.
Negowanie masakry z 7 października różni się od negowania Holokaustu tym, że narracja zaprzeczająca wydarzeniom była rozpowszechniana jeszcze w czasie, gdy pogrom trwał, był filmowany i publikowany w internecie w czasie rzeczywistym, podczas gdy Holokaust zaczęto negować dopiero po fakcie.
Rankiem 7 października 2023 roku dr Cochav Elkayam-Levy przebywała ze swoim ojcem w szpitalu, gdy rozległy się syreny alarmowe. Jej grupy na WhatsAppie i Telegramie natychmiast zapełniły się wiadomościami, a media społecznościowe zostały zalane nagraniami – wiele z nich zostało sfilmowanych i udostępnionych przez sam Hamas. Cochav zaczęła je oglądać. Jako ekspertka w dziedzinie prawa międzynarodowego i praw człowieka bardzo szybko zrozumiała, że patrzy na zbrodnie przeciwko ludzkości. Ale działo się jeszcze coś. Sama widoczność przemocy stała się częścią przemocy.
„Widoczność sama w sobie stała się narzędziem terroru” – powiedziała mi.
Zbrodnie nie zostały po prostu popełnione. Filmowano je, udostępniano i oglądano, dzięki czemu przemoc wykraczała poza miejsca, w których do niej doszło. Obrazy stały się kolejnym sposobem terroryzowania Izraelczyków i Żydów, przedłużając grozę 7 października długo po zakończeniu samych ataków.
Nawet w dniu, w którym rozmawialiśmy przez telefon, Cochav z trudem mówiła o masakrze. Przez całą naszą rozmowę próbowała panować nad emocjami. Jak powiedziała, 7 października pozostaje najtrudniejszym dniem. Ale był to również dzień, który zmienił bieg jej życia.
Trzy lata później Cochav jest czołową postacią zajmującą się dokumentowaniem przemocy seksualnej i przemocy ze względu na płeć popełnionej podczas masakry 7 października. Założyła Cywilną Komisję ds. Zbrodni Hamasu przeciwko Kobietom i Dzieciom z 7 Października i kierowała pracami, których rezultatem był raport Silenced No More („Już nas nie uciszą”) – obszerne opracowanie dokumentujące systematyczną przemoc seksualną popełnioną podczas ataku oraz wobec zakładników w niewoli. Opublikowany w maju 2026 roku raport opiera się na ponad 430 zeznaniach oraz ponad 1800 godzinach materiałów wizualnych i wskazuje 13 odrębnych schematów przemocy seksualnej.
Nic z tego nie było planowane. Cochav nie zamierzała zostać śledczą ani strażniczką archiwum. Stała się nią, ponieważ zrozumiała, że dowody trzeba zabezpieczyć.
Pierwsze dowody
Cochav stopniowo uświadamiała sobie skalę przemocy seksualnej 7 października, choć jej oznaki były widoczne już pierwszego dnia. Zobaczyła nagrania Shani Louk i Naamy Levy. Jako badaczka zajmująca się feminizmem natychmiast rozpoznała, na co patrzy.
W ciągu następnego tygodnia napływały kolejne nagrania i zeznania. Cochav pamięta jeden film z początku wojny. Górna część ciała kobiety była spalona, podczas gdy dolną pozostawiono odsłoniętą. Zaczęła łączyć fakty. Nie zamierzając tego robić, zaczynała prowadzić śledztwo. Gromadziła nagrania i zeznania w miarę ich pojawiania się, dokumentując dowody przemocy seksualnej i przemocy ze względu na płeć niemal w czasie rzeczywistym.
Jednocześnie Cochav i inni izraelscy eksperci w dziedzinie praw człowieka zaczęli kontaktować się ze swoimi kolegami w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Przekazywali informacje przedstawicielom ONZ i wzywali ich do potępienia zbrodni oraz zażądania natychmiastowego uwolnienia zakładników. Mieli nadzieję, że międzynarodowa presja może pomóc sprowadzić ich do domu.
Cochav czuła, że ma obowiązek zabrać głos. W rzeczywistości uważa, że instytucje międzynarodowe miały już dostęp do większej ilości informacji niż ona sama. Niektóre nagrania, które z trudem udało jej się odnaleźć, były już emitowane przez międzynarodowe media. Nadal przesyłała materiały, ale niemal nie było żadnej reakcji. E-maile i wiadomości pozostawały bez odpowiedzi.
Następnie izraelski kobiecy ruch protestacyjny poprosił Cochav o wystąpienie przed Komitetem ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW). Dzień przed planowanym wystąpieniem komitet opublikował oświadczenie, w którym nie było żadnej wzmianki ani o 7 października, ani o zakładnikach.
Dla Cochav był to moment głębokiej zdrady. Zbudowała swoją karierę wokół prawa międzynarodowego i praw człowieka. Studiowała te instytucje i wierzyła w to, co miały reprezentować. Teraz, jak powiedziała, na jej oczach „runął cały mój system przekonań”.
Następnego dnia zadała komitetowi proste pytanie:
„Czy prawo międzynarodowe istnieje również dla nas jako żydowskich kobiet, dla izraelskich kobiet?”
Jeżeli te instytucje nie potrafiły teraz wystąpić w obronie izraelskich kobiet, to co właściwie znaczyło to wszystko?
Jej przemówienie rozeszło się jak burza i zainspirowało protesty na całym świecie. Ale dla Cochav jasne stało się jeszcze coś. Jeżeli świat nie zamierzał uwierzyć w to, co się wydarzyło, będą musieli tego dowieść.
Stać się strażniczką
Kilka dni po przemówieniu Cochav coś sobie uświadomiła.
„Coś jest nie tak” – pomyślała.
Ludzie nie wierzyli w to, co się wydarzyło, albo tego nie rozumieli.
„Musimy stworzyć archiwum zgodnie z najbardziej rygorystycznymi normami międzynarodowymi” – powiedziała Cochav.
W rzeczywistości archiwum już zaczęło powstawać. Ludzie przesyłali jej materiały, a nagrania i zeznania gromadziły się w jej telefonie i skrzynce e-mailowej. Wiele elementów życia Cochav sprzed 7 października zdawało się przygotowywać ją właśnie do tej pracy. Jej wiedza z zakresu prawa międzynarodowego oraz znajomość ONZ i mechanizmów ochrony praw człowieka oznaczały, że rozumiała, jak te systemy powinny działać. Widziała również, że zawodzą.
Początkowo Cochav sądziła, że zgromadzi dowody, a następnie przekaże je komuś innemu. Chciała zachować dystans wobec tego zadania, ponieważ materiały były tak potworne. Stopniowo jednak zrozumiała, że nie może po prostu oddać ich komuś innemu.
„Zrozumiałam, że to ja jestem strażniczką” – powiedziała.
Cochav do dziś odczuwa tę odpowiedzialność. Niektóre rodziny nie wiedzą dokładnie, co stało się z ich bliskimi, a ta rzeczywistość determinowała sposób, w jaki należało podchodzić do każdego przypadku. Nie było miejsca na niedbałość, gdy materiały przedstawiały ostatnie chwile prawdziwych ludzi, których rodziny nadal żyły z niewyobrażalną stratą.
Praca wywarła również ogromny wpływ na badaczy. Niektórzy dochodzili do momentu, w którym po prostu nie byli w stanie kontynuować.
„Nie mogę już tego robić” – mówili członkowie zespołu.
„Rozumiemy ich i przytulamy” – tak Cochav opisała swoją reakcję.
Ale dźwiganie tej odpowiedzialności odbiło się również na niej. Próbując wspierać ludzi wokół siebie, sama musiała znaleźć sposób, żeby iść dalej. Dla Cochav kotwicą stało się macierzyństwo. Odpowiedzialność za dzieci dawała jej siłę i poczucie celu w okresie, który był dla niej niezwykle traumatyczny.
Dziś jest silniejsza niż wtedy, gdy pisała raport, i czuje, że zaczyna wracać do siebie. Ale odpowiedzialność nie zniknęła. To, co spotkało te kobiety, musi mieć znaczenie.
„To musi się liczyć” mówi Cochav.
Niestabilność prawdy
Cochav bardzo szybko zrozumiała, że samo udokumentowanie zbrodni nie wystarczy. Będzie również musiała walczyć o to, by zostały uznane. Reakcja instytucji zajmujących się prawami człowieka pokazała to niemal natychmiast.
Wymazywanie prawdy jej nie sparaliżowało. Przeciwnie – zmobilizowało ją do działania. Przemawiając na konferencji w Hajfie, Cochav określiła to, co obserwowała, mianem „niestabilności prawdy”.
Jak powiedziała:
„Tracimy poczucie pewności co do tego, co się wydarzyło. Musimy zachować prawdę”.
Dla mnie to zdanie trafia w samo sedno tego, co wydarzyło się od 7 października. Fakty były jeszcze świeże i bolesne, gdy zaczęły pojawiać się narracje negujące lub umniejszające żydowskie doświadczenie. Cochav wiedziała, że prawdę trzeba zachować, ale nie wiedziała jeszcze, jak trudne okaże się to zadanie.
Do bardzo późnego etapu prac nie była pewna, czy uda im się opublikować raport. Cały proces musiał być rygorystyczny, a każdy materiał należało dokładnie przeanalizować. Twierdzenia zawarte w raporcie musiały wytrzymać krytyczną weryfikację, nawet gdy ciężar spoczywający na ludziach badających dowody stawał się coraz większy.
Mimo to kontynuowali.
Działacze na rzecz praw człowieka rzadko mają możliwość zakończenia takiej pracy słowami: „Udało nam się”.
Ale im się udało.
Cochav wyraźnie podkreśla, że osiągnięcie to należy nie tylko do jej zespołu, lecz także do rzeczników sprawy i aktywistów na całym świecie, którzy walczyli razem z nimi.
Teraz pojawia się pytanie, co stanie się z tym, co udało im się zachować. Dla Cochav te historie nie mogą po prostu spocząć w archiwum. To, co spotkało te kobiety, musi stać się podstawą rzeczywistych zmian.
Kiedy świat praw człowieka odwrócił wzrok
Dla Cochav jednym z największych rozczarowań po 7 października była reakcja świata praw człowieka, którego przez wiele lat sama była częścią. Niektórzy ludzie, których podziwiała — w tym osoby, które pomogły ją ukształtować jako badaczkę – po 7 października odwrócili się od Izraelczyków.
Cochav dokonuje jednak ważnego rozróżnienia.
„To ludzie, nie idee” – wyjaśniła.
Cochav nie porzuciła idei praw człowieka tylko dlatego, że zawiedli niektórzy ludzie i instytucje deklarujące ich obronę. Co ważne, nie zawiedli wszyscy.
Dzięki tej pracy Cochav poznała kobiety i osoby, które przeżyły przemoc seksualną, z całego świata – między innymi Jazydki oraz kobiety z Sudanu i Ukrainy. Wśród nich odnalazła prawdziwe siostrzeństwo i solidarność.
„Będziemy tutaj, jesteśmy tutaj, wierzymy, jesteśmy razem w tej walce” — powiedziała.
Przed publikacją Silenced No More prace nad raportem otrzymały poparcie Hillary Clinton, czołowych ekspertów prawnych oraz byłych przedstawicieli ONZ. Ich wsparcie miało znaczenie większe niż symboliczne. Stanowiło ważne potwierdzenie wiarygodności ze strony osób posiadających autorytet w dziedzinie prawa międzynarodowego, praw człowieka i polityki.
Po doświadczeniu milczenia instytucji, którym ufała, to uznanie miało dla Cochav ogromne znaczenie. Stało się częścią procesu gojenia ran.
Negowanie w czasie rzeczywistym
W mojej nadchodzącej książce pisałem o negowaniu wydarzeń z 7 października jako próbie wymazania żydowskiego doświadczenia. Opisałem je jako zjawisko analogiczne do negowania Holokaustu.
Chciałem dowiedzieć się, jak Cochav rozumie to zjawisko po trzech latach osobistego mierzenia się z nim.
Dostrzega ważne podobieństwo, ale również przerażającą różnicę.
Negowanie 7 października zaczęło się, gdy wydarzenia 7 października wciąż trwały.
Masakra była filmowana, nagrania trafiały do internetu, a ludzie na całym świecie mogli obserwować, co się dzieje. Mimo to niemal natychmiast pojawiło się zaprzeczanie.
Holokaust zaczęto negować po fakcie.
7 października negowano w trakcie jego trwania.
Dla Cochav mówi to coś o tym, jak krucha stała się prawda. Technologia sprawiła również, że negowanie faktów stało się bardziej wyrafinowane. Mamy dostęp do większej liczby dowodów, niż poprzednie pokolenia mogłyby sobie wyobrazić, a jednak niekoniecznie ułatwiło to ustalanie prawdy.
Jest jeszcze jeden aspekt, który Cochav uważa za szczególnie niepokojący. Holokaust przyczynił się do powstania międzynarodowego systemu ochrony praw człowieka, jaki znamy dzisiaj. Tymczasem, jej zdaniem, niektóre instytucje, którym powierzono ochronę tych praw, pomogły stworzyć warunki umożliwiające rozprzestrzenianie się negowania wydarzeń z 7 października.
W Silenced No More Cochav i jej współpracownicy określają 7 października jako atak o charakterze ludobójczym. Raport analizuje również zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione tego dnia.
Dla Cochav kwestia zamiaru ludobójczego wynika z samych dowodów. W archiwum znajdują się materiały, na których terroryści popełniają zbrodnie, jednocześnie wyrażając taki zamiar.
„Był to atak o wyraźnie ludobójczym charakterze” – powiedziała mi. „Istniał zamiar dokonania ludobójstwa”.
Co zapamiętamy
Trzy lata później zapytałem Cochav, co chciałaby, aby świat zapamiętał z 7 października.
Chce, żeby ludzie zrozumieli, co Silenced No More ustalił na temat przemocy seksualnej popełnionej tego dnia. Nie była ona czymś przypadkowym. Jak przekonuje, dowody wskazują, że była zaplanowana i dokonywana z niezwykłym okrucieństwem.
Ale nie na tym chciała zakończyć.
Po wszystkim, co widziała, Cochav nadal wierzy w dobro.
Powiedziała mi, że tym, co pozwoliło jej tak długo dźwigać ten ciężar, było pamiętanie, iż „na tym świecie jest tyle samo dobra, ile jest zła”.
To dobro trzeba chronić.
„Musimy walczyć, żeby ocalić dobro” – powiedziała Cochav i wierzy, że nam się uda.
„Powstaniemy. Już czuję to w kościach”.
Wierzę jej.
Przeprowadzenie wywiadu z Cochav jest dla mnie wielkim zaszczytem, ale jeszcze większym jest możliwość nazywania jej moją przyjaciółką. Pod koniec naszej rozmowy sam z trudem powstrzymywałem łzy, próbując powiedzieć jej, jak wiele jej praca znaczy dla mnie i dla tak wielu innych ludzi.
„Cochav, chcę ci podziękować” – powiedziałem. „Dziękuję ci za pracę, którą wykonałaś, za historie, które ocaliłaś, oraz za to, że nie pozwoliłaś, by temu, co spotkało te kobiety i ich rodziny, zaprzeczono albo by zostało to wymazane. Mamy wobec ciebie ogromny dług wdzięczności”.
Cochav wzięła odpowiedzialność za historie, które nigdy nie powinny były potrzebować strażnika.
Ale ponieważ to zrobiła, nie można ich wymazać.
Ben M. Freeman – Założyciel współczesnego ruchu Jewish Pride (Żydowskiej Dumy), Ben M. Freeman jest autorem książek Jewish Pride: Rebuilding a People (2021), Reclaiming Our Story: The Pursuit of Jewish Pride (2022) oraz The Jews: An Indigenous People (2025).
Jego działalność, której celem jest edukowanie, inspirowanie i wzmacnianie innych, koncentruje się na żydowskiej tożsamości oraz historycznej i współczesnej nienawiści wobec Żydów. Jako badacz Holokaustu z ponad piętnastoletnim doświadczeniem Freeman zyskał rozgłos podczas kryzysu związanego z antysemityzmem w brytyjskiej Partii Pracy pod przywództwem Jeremy’ego Corbyna i szybko stał się jednym z czołowych żydowskich myślicieli swojego pokolenia oraz jednym z najważniejszych głosów sprzeciwiających się nienawiści wobec Żydów.
Link do oryginału: https://honestreporting.com/silenced-no-more-dr-cochav-elkayam-levy-on-october-7th-denial-and-the-fight-for-truth/
Honest Reporting, 7 października 2026
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com






