Archive | May 2019

Polska i żydowska policja, Stolpersteiny w Polsce i niszczenie cmentarzy

Polska i żydowska policja, Stolpersteiny w Polsce i niszczenie cmentarzy

REDAKCJA


Fragment okładki. Autorka: Edyta Marciniak

TRZECI NUMER „CHIDUSZU” OPOWIADA O POLSKIEJ I ŻYDOWSKIEJ POLICJI W CZASIE WOJNY, PERYPETIACH OSÓB, KTÓRE CHCĄ WMUROWAĆ STOLPERSTEINY W RÓŻNYCH POLSKICH MIASTACH, ORAZ O HISTORII NISZCZENIA CMENTARZY ŻYDOWSKICH W POLSCE. W NUMERZE PUBLIKUJEMY TEŻ DRUGĄ CZĘŚĆ POWIEŚCI W ODCINKACH W EDENII, MIEŚCIE PRZYSZŁOŚCI ORAZ DWA QUEEROWE KOMENTARZE – JEDEN NA ZBLIŻAJĄCE SIĘ PESACH, DRUGI ZAŚ DO PARSZY ACHAREJ MOT, W KTÓRYM RABIN ELLIOT DORFF ZABIERA NAS W FASCYNUJĄCĄ PODRÓŻ PO PRAWIE ŻYDOWSKIM W KONTEKŚCIE ZAKAZU HOMOSEKSUALNEGO SEKSU.

Niemieckie kamienie i polska kultura pamięci

Zaplanowaną na 20 lutego uroczystość wmurowania Stolpersteinów we Wrocławiu Danielle Coorsh i Anja-Susann Schröder utrzymują w tajemnicy, zapraszając na nią tylko wąskie grono znajomych. Mają wszelkie wymagane pozwolenia – owoc trzech lat starań, które udało się doprowadzić do finału tylko dzięki wynajęciu miejscowego architekta. Boją się jednak, że znajdzie się ktoś, komu nie spodobają się kamienie upamiętniające ich przodków. Mają ku temu powody, bo podobna uroczystość nie odbyła się w zeszłym roku w Krakowie, gdzie Urząd Miasta stoi na stanowisku, że Stolpersteiny „nie wpisują się w przyjętą w Polsce kulturę pamięci”. Jest to opinia powtórzona za ekspertami z IPN-u, którzy – nie wiadomo, na jakiej podstawie – zostali zaangażowani w sprawę. Walka z biurokracją zajmuje często kilka lat, a i tak nigdy nie wiadomo, czy urzędnicy nie dopatrzą się w kamieniach pamięci czegoś, co miałoby rzekomo zagrażać godności ofiar.

Stolpersteine to artystyczny projekt Guntera Demniga z Niemiec. Wykonane z mosiądzu kamienie wielkości kostki chodnikowej od trzydziestu lat wmurowywane są przed domami ofiar reżimu nazistowskiego w całej Europie. Zawierają imię i nazwisko, datę urodzenia oraz miejsce i datę śmierci. W Polsce uzyskanie zgody na ich wmurowanie jest albo bardzo skomplikowane i trwa latami, albo w ogóle nie jest możliwe. W reportażu przedstawiamy perypetie osób, które próbowały – z różnym skutkiem – upamiętnić w ten sposób swoich bliskich w Polsce.

Kto zniszczył cmentarze żydowskie w Polsce?

W tematykę upamiętnień, poruszaną w reportażu o Stolpersteinach, wpisuje się jeden z najtrudniejszych elementów dziedzictwa żydowskiego w Polsce, a przy tym także tzw. relacji polsko-żydowskich. W rozmowie z Krzysztofem Bielawskim, badaczem cmentarzy żydowskich, pytamy o to, kto zniszczył cmentarze żydowskie na terenie Polski, jak przebiegał ten proces i kto dziś powinien opiekować się tymi zabytkami. Bielawski mówi: „Miejscowa ludność ma ogromny udział w zniszczeniu większości cmentarzy żydowskich w Polsce. Zatem jeśli nie kwestia ochrony dziedzictwa, zabytków, to może ta świadomość pewnego współudziału powinna obligować państwo, samorządy i lokalną społeczność do opieki nad cmentarzami”.

Kto został w lesie?

Na pięknie położonym leśnym cmentarzu żydowskim w Miłocicach chowano głównie Żydów z pobliskiego Bierutowa. „Czy znam Miłocice?! A jakże!” – pisał w 1964 roku do rabina Bernharda Brillinga pochodzący z Bierutowa żydowski ekspresjonista Ludwig Meidner. „W roku 1928 zrobiłem nawet ładną akwafortę cmentarza. Mam niestety tylko odbitkę. Tam chcę być pochowany…”. Akwafortę cmentarza publikujemy w tym numerze „Chiduszu”, zastanawiając się, czy rzeczywiście Meidner chciał być pochowany w lesie między Oławą a Bierutowem na Dolnym Śląsku.

W internecie można znaleźć opinie, że miłocicki cmentarz zniszczyli Niemcy, jednak znacznej dewastacji dokonano na nim – jak na większości cmentarzy żydowskich w Polsce – dopiero po wojnie. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych przeprowadzono inwentaryzację zrujnowanego zabytku. Porównując jej wyniki ze stanem obecnym okazuje się, że w ciągu ostatnich trzydziestu lat cmentarz nadal był znacznie niszczony.

Wielu już dawno wieszczyło, że pochłonie go przyroda i ręce poszukiwaczy skarbów. Tymczasem w ostatnich latach w Miłocicach przeprowadzono pierwsze od powojnia prace renowacyjne. Leśnicy zadbali w końcu o zieleń i zbudowali ogrodzenie, a więźniowie z Aresztu Śledczego we Wrocławiu – pod okiem pracowników gminy żydowskiej we Wrocławiu – ustawili część poprzewracanych macew i zakopali doły po nieznalezionych skarbach.

Polska i żydowska policja

Kiedy w publicznych (i tych  mocno dotowanych przez publiczne spółki) mediach coraz mocniej próbuje się ukonstytuować twierdzenia o żydowskiej policji jako jednostce kolaboracyjnej, jednocześnie stawiając polską granatową policję na coraz wyższym piedestale, w „Chiduszu” przedstawiamy naukowe spojrzenie na te dwie formacje.

Dr Sylwia Szymańska-Smolkin z Uniwersytetu w Uppsali opowiada o uformowaniu granatowej policji, stosunkach z władzami niemieckimi i Żydowską Służbą Porządkową w gettach, powojennych procesach rehabilitacyjnych policjantów, a także niejednoznacznych postawach niewielkiej grupy funkcjonariuszy, którzy zostali uznani za Sprawiedliwych:

Spektrum możliwych zachowań podczas okupacji było bardzo szerokie i wymyka się ono jednoznacznym ocenom. Nic nie jest czarno-białe, szara strefa jest ogromna. Nie chodzi tylko o policjantów, ale o całe społeczeństwo polskie. (…) Ostatnio coraz częściej lansuje się opinię, że Polacy sympatyzowali ze swymi żydowskimi sąsiadami i im pomagali. Natomiast jeśli się przyjrzeć źródłom, które są obecnie dostępne, to tę opinię możemy wyrzucić do kosza.

Dr Katarzyna Person z Żydowskiego Instytutu Historycznego, autorka wydanej niedawno książki Policjanci. Wizerunek żydowskiej Służby Porządkowej w getcie warszawskim, mówi z kolei o tragicznych wyborach żydowskich policjantów, nazywając przedstawianie ich jako „sprawców” Zagłady skrajnym nadużyciem:

W getcie każda praca była pożądana. Na dodatek początkowo zatrudnienie w Żydowskiej Służbie Porządkowej wydawało się zachęcające, gdyż w jej tworzenie zaangażowani byli ludzie o dużym społecznym autorytecie. Sytuacja zmieniła się diametralnie w trakcie Wielkiej Akcji – wtedy policjanci zostali postawieni przed niemożliwym wyborem – mogli uratować siebie i swoją rodzinę za cenę życia kogoś innego.

Powieść w odcinkach: W Edenii, mieście przyszłości (część II)

Fragment powieści Kalmena Zingmana, który publikujemy w bieżącym numerze:

– I właśnie tam jest teraz najładniejsza część miasta? Niezłe miejsce sobie wybraliście, tuż przy grobach – uśmiechnął się ironicznie Kindiszman.

– Spokojnie, przyjacielu, u nas już dawno nie ma żadnych grobów.

– To gdzie chowacie zmarłych? Czy może ktoś wynalazł sposób na Anioła Śmierci?

– Nie śmiej się, przyjacielu, nasz Instytut Medyczny już od kilku lat wykonuje eksperymenty na królikach i innych zwierzętach. Dopiero co zmarłym czy zabitym osobnikom wstrzykuje się serum, dzięki któremu ożywają. A dyrektor Instytutu, profesor Rabinowicz, powiedział w swoim czasopiśmie „Zdrowie”, że być może za kilka lat będziemy w stanie przeszczepić sztuczną, zupełnie nową duszę komuś, kto dopiero co zmarł ze starości. I ten ktoś będzie mógł żyć ponownie. Lecz na razie pozostaje to tylko w sferze medycznych eksperymentów. Pytasz jednak, gdzie chowamy zmarłych? Otóż gdy dotrzemy już do Zielonych Ogrodów, ujrzysz piękny, czterdziestopiętrowy dom, Krematorium. Tam zmarli są paleni, a ich prochy wkłada się do ponumerowanych pudełek.

Queerowy komentarz na Pesach

Wspominając podczas Pesach Micraim – tłumaczy rabinka Ayelet Cohen – nie możemy myśleć tylko o biblijnym Egipcie. Słowo to, oznaczające z hebrajskiego ciasne miejsce, może być metaforą wielu ograniczających nas społecznych kategorii: „Przez lata zbyt często doświadczaliśmy Micraimu – ciasnej przestrzeni, w której (fizycznie czy metaforycznie) byliśmy zamykani i uciszani tylko ze względu na nasze pochodzenie. Homoseksualni członkowie naszej społeczności są szczególnie dobrze przygotowani do identyfikowania się z Izraelitami opuszczającymi Egipt, bo każdy, kto w swoim życiu «wyszedł z szafy», uciekł z niewoli. (…) A co, jeśli – drąży jeszcze głębiej Cohen – Micraim to nie miejsce ani nawet zbiór społecznych norm i oczekiwań czy religijnych zakazów i prawnych ograniczeń? Co, jeśli biblijny Egipt byłby naszym własnym ciałem?”.

Queerowy komentarz do parszy Acharej mot

Rabin Elliot N. Dorff, autor komentarza do parszy Acharej mot, musi zmierzyć się z jednym z najbardziej niesławnych współcześnie wersów z Tory: „Z mężczyzną nie obcuj jako z niewiastą: ohydą to jest!”. Jak wers Wa-jikra 18:22 był interpretowany przez Mędrców, a jak możemy odczytywać go dzisiaj? Co rabini sądzili o dwóch mężczyznach śpiących w jednym łóżku w gospodzie? Jak obalono mit mówiący o tym, że ortodoksyjni homoseksualni Żydzi nie istnieją? Dorff zastanawia się nad granicami halachy, próbując znaleźć złoty środek między tym, co nakazuje Tora, a troską o wykluczaną przez lata część żydowskiej społeczności.

PRENUMERATA
O matkach w czasie Zagłady

Doświadczenie Zagłady rodziło w żydowskich matkach nadludzką wolę przetrwania – po to, by ocalić własne dzieci. Niekiedy jednak wojna zmuszała je do oddania własnej córki czy syna nowej, często zupełnie nieznanej kobiecie. O losach tych niezwykłych matek Patrycja Dołowy rozmawiała przez lata z dziećmi Holokaustu. Zapisem tych spotkań jest książka Wrócę, gdy będziesz spała, która ukazała się niedawno nakładem Wydawnictwa Czarne. W „Chiduszu” opowiadamy kilka fascynujących historii, które zapisała Dołowy. Książkę w następnych dniach będzie można wygrać w mailowych konkursie dla prenumeratorów bądź na naszym profilu na Facebooku.


Zapraszamy do lektury

„Chidusz” dostępny jest w Empikach, księgarniach żydowskich we Wrocławiu (synagoga), Warszawie (POLIN i ŻIH) i Krakowie (Jarden i Austeria) oraz na publio.pl. Zapraszamy do prenumeraty.


Pomóż!

Dalsze istnienie „Chiduszu” zależy także od Ciebie! Fundacja Żydowska „Chidusz”, wydawca magazynu, swoją działalność prowadzi tylko dzięki dotacjom i darowiznom osób prywatnych. Jeśli doceniasz poziom publikowanych w „Chiduszu” tekstów, prosimy o darowiznę, która umożliwi nam kontynuowanie działalności. Można ją przekazać przez PayPala bądź przelewem na nasze konto.Kliknij tutaj, aby przejść do informacji o numerach kont. Dziękujemy za pomoc!

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Gal Gadot Urges Instagram Users to Follow Account Telling Story of Jewish Girl During Holocaust

Gal Gadot Urges Instagram Users to Follow Account Telling Story of Jewish Girl During Holocaust

Shiryn Ghermezian


A screenshot of Eva from one of her Instagram stories. Photo: Screenshot.

Israeli actress and “Wonder Woman” star Gal Gadot is encouraging social media users to follow an Instagram account that attempts to tell the story of how a young girl in the Holocaust would have documented her experiences on Instagram.

A series of Instagram stories on the account called Eva.Stories depicts the Nazi occupation of Hungary through the eyes of a teenage girl, and the first story went live on Wednesday, in conjunction with Holocaust Remembrance Day in Israel. The account, created last month, already has more than 392,000 followers.

The project is based on the diary of Eva Heyman, a Jewish teenager who lived in Hungary and died in the Holocaust in 1944, and was created and funded by Israeli high-tech entrepreneur Mati Kochavi, together with his daughter, Maya, in commemoration of the 6 million Jews who were killed in the Holocaust. Eva’s diary entries were adapted into a screenplay and filmed in Lviv, Ukraine, with the assistance of about 400 actors, extras and production assistants, according to Ynet.

The Instagram stories include photos and videos of Eva’s friends and family, the guy she had a crush on, Nazi forces taking control of her town, as well as the racial slurs and racist laws she had to endure. The stories also show her family being moved to the ghetto, the violence she faced, and finally the train ride that took her to the Auschwitz death camp where she died.

“This is the way to make the Holocaust accessible to the young crowd,” said Kochavi. “Only 2.7 percent of the total discussion about the Holocaust around the world today, is initiated by the younger generation, which is a significant decline in comparison to previous years. In an age when Holocaust survivors are scarce, people’s attention span is dropping and thrills are quick to achieve — there is a need to find new models of memory and testimony.”

The project garnered the attention of Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu who, in a video posted to his Facebook page, called for more Instagram stories to be created in commemoration of the Holocaust.

Eva Heyman was born in Nagyvárad, Hungary, and started writing her journal on her 13th birthday, on February 13, 1944. Her last entry was on May 30, three months later, just three days before she was deported with her family to Auschwitz, where she was murdered.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Muslim-Jewish Ties, Beyond Hummus

Muslim-Jewish Ties, Beyond Hummus

SHIRA HANAU


A Jew and a Muslim walk into a film studio… Sounds like the beginning of a joke, right?

But for Joshua Seftel, a Jewish filmmaker known for directing the popular series “Queer Eye for the Straight Guy,” that studio encounter led to a popular web series called “Secret Life of Muslims.” The series, which was released in November 2016 and has since been viewed over 35 million times, breaks down stereotypes about American Muslims through storytelling. Well-known figures like writer Reza Aslan and producer Wajahat Ali as well as journalists, athletes, fashion designers and activists make appearances on the series.

Now for the finale of the second season, Seftel has released an episode about Jews and Muslims (secretlifeofmuslims.com/season-two/2019/4/3/muslims-and-jews) that he said was a natural outgrowth of his friendships with the subjects of the series.

“We started to, just for fun, ask them about Jews at the end of our interviews,” said Seftel. “Over the course of two seasons of filming we started to look at all the answers we got and said, hey, there’s a film here, let’s put something together.”

At just over three minutes, the episode does not delve deeply into the long history of Muslim-Jewish relations. (There are some funny bits about overbearing mothers-in-law, though, and, of course, hummus.) But it wastes no time in dealing with the Israeli-Palestinian conflict. “Jews and Muslims are religious cousins who get each other, but there is an elephant in the room,” says Wajahat Ali. “And that elephant in the room is Israel and Palestine.”

What Brings Muslims and Jews Together?

It’s easy to highlight the differences between Muslims and Jews, but in fact, there are many cultural similarities. Can seeking common ground be a starting point for solving some of the largest problems of our time?

Publicerat av The Secret Life of Muslims Onsdag 3 april 2019

Despite the conflict, the documentary ends on a somber yet hopeful note. “When mosques are being vandalized, you’re seeing Jewish groups step up; when synagogues are being attacked, amazing Muslim groups are stepping up,” says Aman Ali, a comedian and writer.

Seftel said he was inspired to create this series in 2016. Seeing a rise in Islamophobia during the 2016 presidential campaign, Seftel, who grew up in Schenectady, N.Y., remembered his own experiences with bigotry — having pennies thrown at him by other students at school, and a rock thrown through a window in his house. “I came across this statistic that said more than half of Americans have an unfavorable view of Muslims,” said Seftel. “I related to that because I faced anti-Semitism growing up in upstate New York.”

Seftel called his experiences with anti-Semitism “indelible,” leaving a life-long mark. “I thought it’s the same thing — it’s defining someone purely by what they believe in, and so I felt as a filmmaker that I could do something in some small way to address that,” he said.

With over 35 million views of the first season alone, the issues covered in the series have clearly resonated.

“It’s exciting to me to see that bridges are being built,” said Seftel. “I hope that this episode contributes to that in some way.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Ewangelia według pana Jeża

Ewangelia według pana Jeża

Andrzej Koraszewski



Pan Jeż jest prostym tarnowskim biskupem, wiernym tradycji swojego cechu. Jak dowiadujemy się z Wikipedii, jest homiletykiem i teologiem dogmatycznym, znaczy się, pisał i bronił rozprawy o teologii dogmatycznej, za co otrzymał doktorat. Sam tytuł jego rozprawy mnie zachwycił: „Christus Communicator. Próba zbudowania modelu chrystologicznego w oparciu o teorię komunikacji interpersonalnej”

Jak wiadomo, homiletyka nie jest nauką łatwą ani małą, ale podparta teorią komunikacji interpersonalnej pozwala na przekazywanie tradycji ewangelizowania w sposób najlepszy z najlepszych.

Tradycji swojego fachu uczył się pan Jeż w seminarium dla duchownych w Tarnowie, terminował potem to tu, to tam, ale zdolny był widać, bo zaledwie w 11 lat po święceniach zaczął wykładać homiletykę na swojej Alma Mater. Ewangelizuje pan Jeż w duchu tradycji, a jako homiletyk zwraca uwagę swoim mistrzostwem.

Ostatnio zwrócił uwagę w Wielki Czwartek, czyli w przeddzień publicznego bicia przez dzieci i dorosłych kukły Żyda w nieodległym Pruchniku. Co łączy te wydarzenia? Wielowątkowa tradycja, której ważnym, a może nawet głównym elementem jest tradycja ewangelizowania. Zaledwie w tydzień po Wielkanocy w łódzkim wydaniu „Gazety Wyborczej” pokazano zdjęcie  swastyki wymalowanej na pomniku pomordowanych przez nazistów żydowskich dzieci.


Internauta pod tym zdjęciem napisał:

Co takiego się stało, że przez wiele lat nikomu do głowy nie wpadło rysować w miejscach pamięci swastyk, a teraz pojawiają się? Kto odpowiada za atmosferę przyzwolenia dla hańbiących zachowań, obelg rzucanych na coraz inne grupy społeczne i aprobatę dla faszyzujących kręgów młodzieży? Może wreszcie zaczniemy wszyscy zastanawiać się nad tym, co czynimy młodym ludziom i jaki dajemy im przykład głupoty, nieodpowiedzialności i zwykłego draństwa.

Swastyki pojawiały się na cmentarzach żydowskich nawet bezpośrednio po Zagładzie. Na murach naszych miast powróciły kilkadziesiąt lat temu. W Jedwabnem na pomniku pamięci pomordowanych Żydów pojawiają się regularnie, zwiększyła się częstotliwość tych malunków, co może wskazywać, że kolejne pokolenie młodzieży otrzymało wzmocnioną dawkę toksycznej tradycji. Skąd? Przekazywana jest w rodzinie, od starszych kolegów, w kościele, w internecie, w telewizji. Czy kolejność jest właściwa? Trudno powiedzieć, a rzetelne badania nad siłą wpływu różnych źródeł przekazu antysemickiej tradycji byłyby prawdopodobnie niemożliwe.

Biskup Andrzej Jeż kształcił młodych kleryków. O antysemickiej atmosferze w seminariach słyszałem i czytałem od lat. Oczywiście Kościół katolicki nie jest samotny na placu boju o zachowanie tradycji.

W 1968 roku rozochocony aktyw partyjny wzywał Władysława Gomułkę do odwagi, tłuszcza oczekiwała otwartego antysemityzmu, a „towarzysz Wiesław” zachowywał nadmierną ich zdaniem ostrożność.

Dziś wygłaszanie antysemickich opinii nie wymaga specjalnej odwagi. Chociaż może się spotkać z krytyką, którą można zawsze zlekceważyć, wyjaśniając, że wiadomo kto za nią stoi.

W tamtych czasach Kościół katolicki w Polsce był antysemicki, ale raczej nie dawał temu publicznie wyrazu. Antysemicką tradycję odkurzyli komuniści zachęcani do tego przez Związek Radziecki (nazywało się to  „nie antysemityzm, tylko antysyjonizm”). Dziś w kościołach znajdujemy antysemicką literaturę, w kościołach organizuje się wykłady takich wściekłych antysemitów jak Stanisław Michalkiewcz, ksiądz profesor Tadeusz Guz, wykładowca filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w ramach „Narodowej Debaty o Bogu” mówiłże mordy rytualne to święta prawda”:

„My wiemy, kochani państwo, że tych faktów, jakimi były mordy rytualne, nie da się z historii wymazać. Dlaczego? Dlatego że my, polskie państwo, w naszych archiwach, w ocalałych dokumentach, mamy na przestrzeni różnych wieków — wtedy, kiedy Żydzi żyli razem z naszym narodem polskim — my mamy prawomocne wyroki po mordach rytualnych”.

Dodając w chwilę później, że „Żydzi sami sfinansowali własną zagładę”.  Gdyby to przypadkiem kogoś dziwiło, warto sięgnąć po książkę Dariusza Rosiaka Człowiek o twardym karku, która pokazuje, do jakiego stopnia antysemityzm jest na tym katolickim uniwersytecie chlebem powszechnym. Niektorzy pamiętają, jak arcybiskup Hoser pytał kapłana, dla którego antysemityzm jest grzechem, „czy jest obrzezany”. Ksiądz Lemański o antysemityzmie w polskim kościele mógłby opowiedzieć dużo więcej, opowiada o tym antysemityzmie również profesor Obirek, w swojej książce Polak katolik? Tak więc występ pana Jeża nie powinien nikogo dziwić.

Ten występ opisała w „Tygodniku Powszechnym” Zuzanna Radzik. Ewangelia pana Jeża nawiązywała do tradycji polskiego Kościoła z okresu międzywojennego. Pan Jeż mówił w swojej homilii o „kongresie pewnej nacji”, troszkę owijając tradycję w bawełnę sztuki homiletycznej. Mówił o wypowiedzi pewnego rabina:

Ta wypowiedź została wygłoszona podczas jednego z kongresów pewnej nacji, nie mogę powiedzieć jakiej, bo byłbym tutaj zaraz zaszczuty ze wszystkich stron”.

Dziennikarka „Tygodnika Powszechnego” rozszyfrowuje ewangelię pana Jeża:

Tekst zatytułowany „Mowa rabina” opowiada o żydowskiej chęci opanowania świata i był rozpowszechniany przez wydawnictwo i popularną gazetę „Polak-Katolik”, kierowaną przez ks. Ignacego Kłopotowskiego. W 1912 r. „Mowa” miała już swoje dziesiąte wydanie i wraz z inną antysemicką broszurą – „Księgą Kahału” – była podstawą wielu tekstów pisanych czy rozpowszechnianych przez katolickich księży i wydawnictwa.

Biskup Jeż — pisze autorka artykułu — podniósł wzrok i uśmiechnął się do słuchaczy. Jakby sprawdzał, czy rozumieją. A potem cytował za diecezjalnym tygodnikiem z 1937 r. antysemicką fałszywkę:

Naszym naturalnym wrogiem jest Kościół katolicki, dlatego musimy na to przeklęte drzewo wylać ducha niezadowolenia, niewiary, niemoralności i wszelkiego brudu. Musimy wzniecić walkę między różnymi chrześcijańskimi wyznaniami, w pierwszej linii musimy zacząć nieubłaganą walkę na wszystkich odcinkach przeciwko księżom katolickim…”

Czy jest tu coś nowego, czy tylko jesteśmy świadkami wzbierania bruantej fali? Nowego nie ma tu absolutnie nic. Kościół był zawsze przeciwny nowinkom i dbał o trwałość tradycji.

Ciekawe, że ta właśnie tradycja odżywa z taką mocą właśnie teraz. Czy jest to odpowiedź na skandale w Kościele, czy efekt lęku przed laicyzacją i próba zatrzymania wiernych w kościołach przez odwołanie się do najbardziej mrocznych instynktów, a może ekumeniczna chęć wydobycia tego, co wspólne dla chrześcijaństwa i islamu? Trudno powiedzieć, osobliwie, że ponownie ten wątek chrześcijańskiej tradycji jest coraz intensywniej kultywowany również wśród lewicy laickiej. Niektórzy nawet dziwią się skąd u dzisiejszej lewicy laickiej ten bezmiar namiętnego antysemityzmu. Prawda, tu nadal obowiązuje hasło: „nie antysemityzm, tylko antysyjonizm”. Pod tym hasłem laicka lewica wygłasza swoje homilie o konieczności współczucia Palestyńczykom, że im Izraelczycy utrudniają zabijanie Żydów, co jest nielegalne, jest brutalnym łamaniem praw człowieka i jest sprzeczne z całą tradycją postępowej ludzkości.

Przejawy tej coraz bardziej powszechnej empatii lewicy laickiej dają o sobie znać w zachowaniach wyborczych. Brytyjska Partia Pracy ma szanse na zwycięstwo w najbliższych wyborach mimo (a może właśnie dlatego), że na jej czele stoi chory z nienawiści antysemita. Na uniwersytetach student w jarmułce lub studentka z gwiazdą Dawida na szyi ma ogromne szanse na napaści słowne, lub fizyczne. Publiczne łączenie swastyki z gwiazdą Dawida nie wywołuje żadnych reakcji, ale pojawienie się w miejscu publicznym z izraelską flagą bardzo często powoduje interwencję policji. Karykatury uderzająco podobne do tych w niemieckich pismach w czasach nazizmu zamieszczane są w szacownych pismach głównego nurtu.

Ostatni wyczyn to zamieszczona w „New York Times” karykatura premiera Izraela, Benjamina Netajahu jako jamnika prowadzącego ślepego prezydenta USA w jarmułce. Karykatury z natury rzeczy są głęboko zanurzone w tradycji i nieodmiennie odwołują się do symboliki i  stereotypów silnie rozpowszechnionych w danej kulturze.

Rzecz interesująca, bo żywiący głęboką niechęć do Trumpa i do Netanjahu ateiści zaprzeczają, że ta karykatura odwołuje się do odwiecznej antysemickiej symboliki „ukrytej w tej karykaturze”.

Redakcja „New York Timesa” po głębokim namyśle usunęła ją z internetowego wydania, więc pozostała tylko w wydaniu papierowym. Przeproszono nawet czytelników za „błędną ocenę” i publikację tego rysunku.

Intrygująca jest ta ekumeniczna wspólnota w ożywianiu tradycji przez lewicę laicką, Kościoły chrześcijańskie i kulturę islamistyczną. Prób wyjaśnień jest wiele, a wszystkie pozostawiają jakiś niedosyt.

Ewangelia pana Jeża wzbudziła oburzenie „Tygodnika Powszechnego”, poruszyła również czytelników niektórych niszowych stron internetowych. Nikt rozsądny nie oczekuje ani tego, że pana Jeża spotkają jakieś wymówki w biskupim cechu, ani tego, że wierni poczują się urażeni i zaczną masowo protestować przeciwko obrażaniu ich uczuć religijnych oraz demoralizowaniu młodego pokolenia.

Najwyraźniej ewangelia pana Jeża nie kłopocze chrześcijańskiego sumienia i jest zgodna z nauczaniem Kościoła katolickiego (przynajmniej w odczuciu większości wiernych).


Andrzej Koraszewski

Publicysta i pisarz ekonomiczno-społeczny

Ur. 26 marca 1940 w Szymbarku, były dziennikarz BBC, wiceszef polskiej sekcji BBC, i publicysta paryskiej „Kultury”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Ami Horowitz Exposes Antisemitism At UNC Conference

Ami Horowitz Exposes Antisemitism At UNC Conference

Ian Snively


Source: AP Photo/Markus Schreiber

Conservative documentarian Ami Horowitz is back at it again.

As if universities weren’t doing enough to separate people based on identity, Horowitz revealed anti-semitic propaganda at an event in late March titled “Conflict Over Gaza: People, Politics and Possibilities.” It was sponsored by 38 departments and schools at the University of North Carolina (UNC).

“Rockets fired out of Gaza; protesters shot near the fence; Egypt mediating between Hamas and Israel,” the description reads on the UNC Consortium for Middle East Studies website. “When the Gaza Strip is mentioned in U.S. news outlets, it is usually in response to that day’s sensational events with little (if any) context provided. ‘Conflict over Gaza: People, Politics, and Possibilities’ will shed much-needed light on the current realities in the Gaza Strip, giving participants a deeper understanding of the context of these realities and offering concrete options that can better the lives of Gazans.”

Horowitz said that the conference spent its time, “bashing Jews and white-washing the terrorist organization Hamas.”

He asked one UNC professor what she felt about the attacks on Jews and synagogues by black teens in New York.

“Blacks have a lot of, also, reason to be angry at Jews now,” she said.

At the event, Horowitz asked attendees their thoughts on the idea that Jewish money controls U.S. government policy.

“You know, and their money rules the world,” one woman said. “…makes the decisions.”

“I appreciate your courage!” another woman said to her.

Another man claimed that Ethiopian Jews were sterilized by the Jewish government when they came into Israel in the past.

“And then, the featured entertainment for the event came on stage,” Horowitz said. The artist he filmed riled the crowd, getting them to sing, “I’m in love with a Jew,” and trying to get them as “anti-semitic” as possible during the concert.

“This is my anti-semitic song,” he said. “I know it sounds R&B stuff, but don’t think of Rhianna when you sing it.  Think of…don’t think of Beyoncé, think of Mel Gibson. Go that anti-semitic.”

Horowitz was later kicked out of the conference and told that he wouldn’t be allowed to conduct interviews there.

“Just days after the conference, swastikas were found on campus,” Horowitz said. UNC tweeted on April 10 that it found anti-semitic posters placed all over the Davis Library.

“I am extremely disappointed and appalled that anyone would write these abhorrent messages and direct them toward members of our Jewish community,” wrote UNC Interim Chancellor Kevin Guskiewicz. “This behavior conflicts with the University’s long-standing commitment to fostering an environment where all students, faculty and staff can be free from harassment.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com