Archive | December 2018

65 lat temu Józef Światło oddał się w ręce Amerykanów

65 lat temu Józef Światło oddał się w ręce Amerykanów

jiw / skp /


Józef Światło. Źródło: IPN

65 lat temu, 5 grudnia 1953 r., wicedyrektor Departamentu X polskiej bezpieki Józef Światło oddał się w ręce Amerykanów. Kilka miesięcy później nagrał i wyemitował na falach Radia Wolna Europa nieco ponad setkę audycji, które w zasadniczym stopniu przyczyniły się do zakończenia najbardziej represyjnej fazy stalinizmu.

W grudniu 1953 r. Berlin był co prawda miastem okupowanym i podzielonym na strefy, ale komunikacja między nimi była płynna. Jak raportował wywiadowca konspiracyjnej organizacji Wolność i Niezawisłość Tomasz Gołąb:„Ruch komunikacyjny miejski istnieje w całym mieście jako jedna całość i przejeżdża się z jednej części do drugiej, bez żadnego śladu tego”.

Dopiero ustawiony osiem lat później mur berliński ograniczył komunikację między wschodem a zachodem. W 1953 r. można było przemieszczać się po całym mieście bez najmniejszych przeszkód i jedynie odrębne waluty wprowadzone w strefach okupacyjnych stanowiły pewien problem, choć rzecz jasna istniały kantory. Józef Światło i Anatol Fejgin nie mieli o tym jednak pojęcia, mimo że zasadniczo obaj wiedzieli dużo – byli wysoko postawionymi funkcjonariuszami polskiej bezpieki, a sprawa, która w grudniu tamtego roku skierowała ich do Berlina, była służbowa.

Wykorzystana okazja

W sobotę 5 grudnia o godz. 8.30 przysłane po nich auto analogicznych niemieckich służb odwiozło ich do ambasady, w której otrzymali pokój. Po kilku godzinach przekazali wyniki swojej pracy niemieckim kolegom, ci zaś zaprosili ich na obiad. Po nim polscy funkcjonariusze pożegnali się, umówili na poniedziałek i udali się do hotelu Newa, po drodze robiąc zakupy dla rodzin (Fejgin kupił pantofle, a Światło aparat fotograficzny). Nie mając jednak zajęć w hotelu, postanowili wyjść na miasto i jeszcze pochodzić po sklepach. Udali się w stronę stacji metra Friedrichstrasse.

“Światło kupił bilety i nie pytając nikogo o kierunek jazdy, wsiedli do pierwszego pociągu, który nadjechał. Najbliższy przystanek był przy Walter Ulbricht Stadion. Jechali dalej. Drugi odcinek wydawał się dosyć długi, więc Fejgin orzekł, że chyba trzeba będzie wysiąść, co też uczynili. Rozmawiając po polsku, wyszli na ulicę, ale po kilku minutach zorientowali się, że +coś jest nie w porządku+. Tym, co ich zastanowiło, było przede wszystkim to, że wszystkie samochody, które widzieli, miały rejestrację zaczynającą się od liter KB, a widziane uprzednio miały litery GB. Gdy podeszli do dużego sklepu z obuwiem, upewnili się: to nie mógł być sklep socjalistyczny […] Byli coraz bardziej zaniepokojeni, ale obawiali się wracać na piechotę i uznali, że najlepiej podjechać metrem. Wówczas zdali sobie sprawę, że mają tylko marki wschodnie, a za bilet na pewno będzie trzeba zapłacić w zachodnich. Blisko rogu Gericht- i Müllerstrasse zobaczyli trafikę, postanowili kupić papierosy i poprosić o resztę w westmarkach. Operacji tej miał dokonać Fejgin +jako lepiej znający język niemiecki+” – rekonstruował przebieg zdarzeń historyk, prof. Andrzej Paczkowski.

Anatol Fejgin kupił papierosy, ale sprzedawca odmówił wymiany waluty. Nie był to jednak w tym momencie największy problem. Kiedy Fejgin wyszedł, ani przed trafiką, ani nigdzie w okolicy nie było Światły. Rozpętała się burza. Berlin przeczesywały wszystkie operujące tam służby wschodnioniemieckie i sowieckie, a mimo to Światły wciąż nie dawało się odnaleźć. Na jego ślad natrafili dopiero jedenaście dni później Niemcy, którzy poinformowali Polaków, że w dniu jego zniknięcia na pobliski posterunek zgłosił się jakiś mężczyzna, prosząc o podwiezienie go do Amerykanów. Wciąż jednak nie znano motywu. Dopuszczano opcję aresztowania go przez zachodnie służby, porwania, a nawet jakiegoś wypadku losowego. Sprawa wyjaśniła się kilka dni później. Ambasador sowiecki w Warszawie w piśmie do Wiaczesława Mołotowa donosił: „Niedawno uciekł do Niemiec Zachodnich znaczący pracownik bezpieczeństwa – Światło”.

Bezcenna wiedza

Józef Światło istotnie był w 1953 r. pracownikiem znaczącym. W tamtym momencie był wicedyrektorem osławionego Departamentu X. Specjalnie powołana komisja ustaliła, że – jak wylicza Robert Spałek w książce „Komuniści przeciwko komunistom”:

„Uznano, że dyrektor znał wszystkie najważniejsze dokumenty śledcze, agenturalne i archiwalne Departamentu X. Zbierał informacje o ludziach, wydarzeniach, zagadnieniach, które pozwalały wykryć i zwalczyć przeciwnika politycznego. Zamawiał w odpowiednich komórkach MBP instalowanie podsłuchów telefonicznych i mieszkaniowych, organizował śledzenie wytypowanych osób (sam dokonywał również tego wyboru), przeprowadzał aresztowania (wcześniej opracowując ich plany i warianty). Czasem sam asystował przy przesłuchaniach, studiował protokoły dochodzeń, zapisy i opracowania posłuchów, przeglądał przechwyconą przez bezpiekę korespondencję i jej opracowania […] Był więc chyba funkcjonariuszem najlepiej zorientowanym w całokształcie poszukiwań wroga wewnętrznego”.

Ale nawet to nie było dla polskich władz – niepolskich zresztą też – najgroźniejsze. Światło był bowiem naocznym świadkiem i czynnym uczestnikiem całej operacji przejmowania w Polsce władzy przez komunistów. Jeszcze jako oficer polityczny armii Berlinga brał udział w aresztowaniach i przesłuchaniach ujawniających się żołnierzy Armii Krajowej. To samo robił po przeniesieniu do formującej się milicji, gdzie – w niejasnej formalnie roli – współpracował z NKWD, biorąc osobiście udział nie tylko w brutalnych przesłuchaniach, lecz i w obławach na niepodległościowych konspiratorów. Szybko awansował – wkrótce został mianowany zastępcą komendanta Urzędu Bezpieczeństwa w Warszawie, a następnie w Olsztynie i Krakowie. Odsyłania go dalej od Warszawy nie należy jednak w tym przypadku traktować jako degradację. Przeciwnie. Jeśli Warmia i Mazury nie posiadały rozbudowanej konspiracji, to Małopolska była pod tym względem ich przeciwieństwem. Tam właśnie koncentrowały się największe siły podziemia, zwalczanie ich wymagało więc jak najbardziej doświadczonych funkcjonariuszy. Takich jak Światło.

Światło w zwalczaniu przeciwników komuny był brutalny i bezwzględny, ale maczał też ręce w subtelniejszych, choć potężnych oszustwach, takich jak fałszowanie wyników referendum dotyczącego przyszłego ustroju Polski, a także wyborów do Sejmu.

„Jest jedną z niewielu osób, które uosabiają całe zło komunistycznego reżimu, również to, które było popełniane, gdy on sam, jako uciekinier, przebywał po drugiej stronie Atlantyku. Osobiście aresztował i znęcał się nad setkami osób o różnej proweniencji ideowej czy politycznej, na mocy jego rozkazów aresztowano tysiące ludzi, należał do elity organizacji, która bez żadnych wątpliwości była instytucją zbrodniczą, służyła zaprowadzeniu i umocnieniu w Polsce przestępczego systemu politycznego, uciekając się w tym celu do masowych morderstw i dążąc do upodlenia tysięcy ludzi” – pisał prof. Andrzej Paczkowski.

Ktoś taki jak Światło, wyposażony w pełnię wiedzy o mechanizmach, jakimi komuniści zdobywali władzę, nie tylko przecież w Polsce, ale całym bloku wschodnim, gdy znalazł się na Zachodzie, stał się dla tychże komunistów ogromnym zagrożeniem. Trzeba pamiętać, że roztaczali oni propagandowy obraz budowania ustrojowego raju na ziemi, krain szczęścia i dostatku. Światło, który istotnie uosabiał całe zło komunistycznego reżimu, był jednocześnie tą osobą, która była w stanie ten propagandowy mit zburzyć. Powiedzieć o nim prawdę. I powiedział.

Przez wiele miesięcy panowała cisza. W tym czasie Światło był już w USA, gdzie poddawano go intensywnym przesłuchaniom w CIA. W Polsce nikt jednak o tym nie wiedział. Mimo to przedsięwzięto środki zapobiegawcze. 27 lutego 1954 r. minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz wydał rozkaz o redukcji kadr bezpieki, zrezygnowano wówczas ze sporej części agentury. Bardziej znamienny rozkaz wydał zaś 3 marca. Dotyczył on postępowania w trakcie przesłuchań; wyraźnie i jasno zakazano w nim m.in. „znęcania się nad człowiekiem”, ponadto zagwarantowano podejrzanym minimum siedem godzin snu na dobę, a na ograniczenie tych przepisów wydano zgodę jedynie w wyjątkowych i pojedynczych przypadkach.

Po tych posunięciach i wobec milczenia Światły nerwowość pierwszych tygodni po ucieczce powoli się uspokajała i reżim funkcjonował w swojej nieco zreformowanej strukturze. Tąpnięcie nastąpiło 28 września 1954 r. o godz. 14.30 (20.30 czasu polskiego), kiedy odbyła się konferencja prasowa, zorganizowana przez Foreign Operations Administration. Światło – jak pisał reporter „New York Times” – wydawał się „niski, podobny do sowy w swych grubych okularach w rogowej oprawie”, ale jednocześnie pewny siebie, swobodny i dobrze ubrany. Jak się obawiano, mówił rzeczy dla komunistów bardzo niewygodne.

Dekonstrukcja stalinizmu

I mówił dużo. Począwszy od 20 października Radio Wolna Europa rozpoczęło nadawanie cyklicznej audycji „Za kulisami bezpieki i partii”. Do lutego następnego roku wyemitowano siedemdziesiąt siedem odcinków, ponadto dwanaście audycji specjalnych. Łącznie 139 audycji z udziałem Światły. Nie były długie, trwały około dziewięciu minut, to jednak wystarczyło.

„Jestem skłonny sądzić, że dopiero to uderzenie propagandowe, które zaczęło się 20 października, uświadomiło kierownictwu PZPR, że sprawa jest naprawdę poważna i jakaś doraźna łatanina może nie wystarczyć” – pisał prof. Andrzej Paczkowski.

„Doraźną łataniną” historyk nazywał wcześniejsze posunięcia ministra Stanisława Radkiewicza. Po wystąpieniu Światły podjęto działania cięższego kalibru – restrukturyzację Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i podzielenia go na dwa resorty: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego przy Radzie Ministrów. Ale sprawa miała jednak dalszy zasięg. W szeregach bezpieki, które zredukowano zresztą o 10 proc., zapanowały niepewność i nerwowość. Partyjna góra poddała jej działania ostrej krytyce, opracowano takie dokumenty jak „O służbie w organach bezpieczeństwa” czy „Przepisy o zachowaniu się funkcjonariuszy wobec sądów i prokuratur”, wreszcie „Regulamin służby bezpieczeństwa publicznego”. Zlikwidowano wreszcie powszechnie znienawidzony Departament X.

Warto zastanowić się jednak, na ile wpływ na te wszystkie działania miał Józef Światło, a na ile były one elementem naturalnego procesu targającego wówczas państwami komunistycznymi. Po śmierci Stalina 5 marca i aresztowaniu Ławrientija Berii w czerwcu 1953 r. (rozstrzelano go w grudniu) skrajnie opresyjny stalinizm zaczął się sypać. Być może państwa socjalistyczne okrzepły już na tyle, że utrzymywanie dalszego napięcia po prostu bardziej szkodziłoby, niż pomagało systemowi, a może decydowała tu kwestia rozgrywek frakcyjnych wewnątrz rządzących partii. Bezpieki powoli przestawały skutecznie funkcjonować, bo zjadały własny ogon – z paranoicznym zapałem szukano głównie wroga we własnych szeregach, co sprawiało, że sami agenci czuli przede wszystkim paraliżujący strach, który uniemożliwiał podejmowanie standardowych nawet działań. Robert Spałek cytuje w swojej pracy notkę przygotowaną dla komisji badającej sytuację po ucieczce Światły. Anonimowy pracownik bezpieki pisał w niej wprost (o nastrojach przed ucieczką):

„W końcowej fazie mojej pracy w Departamencie X była taka atmosfera, że nikt do nikogo nie chciał mówić o panującej sytuacji, każdy chciał się usunąć. Jeśli ktoś coś powiedział, to na korytarzu, w przelocie, co zostało zresztą spostrzeżone przez Światłę – nazwał to +utworzeniem się grup korytarzowyc+”.

Czy załamanie stalinowskiego systemu bezpieki nastąpiłoby nawet bez ucieczki i upublicznionych rewelacji Światły? Być może. Innego jednak zdania była osoba będąca blisko wydarzeń, choć rzecz jasna z drugiej strony – Jan Nowak-Jeziorański:

„W ZSRS periodyczne, krwawe czystki, zwłaszcza na wyższych szczeblach władzy, paraliżowały biurokrację partyjno-rządową śmiertelnym strachem o życie własne i rodziny. W tej atmosferze powszechnego lęku nie mogło być mowy o jakichkolwiek walkach frakcyjnych czy nawet różnicy poglądów”.

Ta atmosfera nie wygasła bezpośrednio po śmierci Stalina, ani w ZSRS, ani w krajach satelickich. Nowak-Jeziorański pisał dalej:

„+Wielki strach+ wciąż jednak nie pozwalał wystąpić narastającym fermentom na powierzchnię. Dopiero rewelacje Światły i ich skutki w postaci reorganizacji i rozczłonkowania bezpieki, czystki na jej szczytach, wypuszczenie na wolność części więźniów politycznych, w pierwszym rzędzie członków partii, obaliło barierę strachu i zerwało tamy. Audycje Światły stały się drugim, po śmierci Stalina i aresztowaniu Berii wydarzeniem, które umożliwiło odwilż i otworzyło drogę do polskiego Października”.

A co z samym człowiekiem, który niemal rozmontował system? Otóż nie wiadomo. Mówiło się, że przeszedł operację plastyczną i został zainstalowany przez CIA gdzieś na amerykańskiej prowincji z odpowiednimi sumami pieniędzy na start. Ale to tylko domysły. Sam Jan Nowak-Jeziorański wspominał, że Światło zmarł w 1985 r. Z pewnością nikt tego jednak nie ustalił. Dopiero w roku 2010 Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że otrzymał od Amerykanów informację, iż słynny pułkownik UB zmarł w 1994 r.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


ANC Leaders Roll Out Red Carpet in South Africa for Visiting Hamas Delegation

ANC Leaders Roll Out Red Carpet in South Africa for Visiting Hamas Delegation

Ben Cohen


A Hamas delegation led by Mahmoud al-Zahhar (c) visiting the Robben Island prison cell of late former South African President Nelson Mandela. Photo: MEMRI.

South African leaders have rolled out the red carpet for an official Hamas delegation during the past week, with a private visit to the Robben Island prison cell of Nelson Mandela, the late former South African president, along with the formal signing of a “Memorandum of Understanding” between the ruling African National Congress (ANC) and the Islamist organization.

Headed by veteran Hamas leader Mahmoud al-Zahar, the delegation of politicians from the Palestinian Legislative Council (PLC) in Gaza included Nabil Abu-Ras, Muhammad Faraj al-Ghul, and Musheer al-Masri — all of them supporters of the Hamas-backed bloc in the Palestinian Parliament.

While on their visit, which commenced last Wednesday, the Hamas delegation was escorted to one of country’s most important centers for commemorating the Apartheid era: the prison cell on Robben Island where Mandela spent 18 of his 27 years in prison, and from where he became a global symbol of opposition to South Africa’s ruling white minority.

Standing inside Mandela’s cell, al-Zahar declared that he had “a message to every mujahid who wages jihad for the sake of his land and his country.”

Comparing Hamas prisoners in Israeli jails with Mandela, al-Zahar said that “Allah willing, you will get out of your prisons and rule the country, just like Mandela got out of prison and ruled this country,” according to a video of his remarks translated by the Middle East Media Research Institute (MEMRI), an independent think tank.

Although Mandela never made a secret of his sympathy with the Palestinian cause, he supported the creation of a Palestinian state alongside Israel as a solution to the conflict. Nor is there any record of Mandela ever making the comparison between the Jewish state and the former Apartheid regime that prevails in pro-Palestinian circles.

South African Jews expressed dismay at the spectacle of a Hamas delegation visiting a national monument intended as a reminder of the struggle of South Africa’s black population against enforced racial segregation.

“Nelson Mandela’s vision of a free society was diametrically opposed to the theocratic, genocidal regime of Hamas,” one senior South African Jewish official told The Algemeiner on Wednesday.

“Using his memory to perpetuate their violent agenda spits on the memories of South Africans who died for freedom and democracy,” the official added.

The official also expressed concern that the Hamas delegation had signed a Memorandum of Understanding with the ANC’s parliamentary caucus.

The memorandum was signed on Tuesday by al-Zahar and Jackson Mthembu on behalf of the ANC. According to one pro-ANC news outlet, the memorandum “seeks to introduce practical steps in mobilizing the international community to pressure Israel to end its occupation of Palestine, including working towards the full boycott of all Israeli products.”

The memorandum also promises that “the ANC Parliamentary Caucus will use the oversight powers of South Africa’s parliament to ensure that the ANC’s 2017 resolution to downgrade the South African embassy in Tel Aviv to a liaison office, is implemented by the South African government.”

Defying international efforts to restore control over Hamas-ruled Gaza to the Ramallah-based Palestinian Authority, South Africa’s ruling ANC has dramatically stepped up its bilateral relations with the Islamist terrorist group since 2015.  In December 2017, a Hamas delegation witnessed the ANC’s vote to downgrade South Africa’s diplomatic relations with Israel during a special conference convened by the ruling party.

The delegation to South Africa is part of a wider global tour by Hamas representatives to shore up political support in seven countries. Over the last week, Hamas delegations have visited the parliaments of Turkey, Iran, Lebanon, Algeria, Tunisia and Morocco, as well as South Africa.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Old Polish tango in Polish and Hebrew: Graj skrzypku, graj!

Old Polish tango in Polish and Hebrew: Graj skrzypku, graj!

   Olga Mieleszczuk



Composer: Lidauer,
Lyrics: Zdrojewski/Biderman

One of the most popular Polish tangos in late 30s. It was written by Władysław Lidauer, who died in Warsaw ghetto. Adam Aston under the name of Ben Lewi recorded it in Hebrew for Syrena-Electro already in 30s. The translation was made by Biderman.
During the II world war, this record found it’s way to Tel Aviv. Maybe it was brought there by Adam Aston himself, who came to Palestine with General Anders Polish Army.

Vocal: Olga Mieleszczuk,
Piano: Hadrian Tabęcki,
Violin: Grzegorz Lalek,
Contrabass: Wojciech Pulcyn,
video: Amir Nezer

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


76 lat temu powstała Rada Pomocy Żydom „Żegota”

76 lat temu powstała Rada Pomocy Żydom „Żegota”

mjs/ wmk/ ls/


Getto warszawskie: Ulica Chłodna przy skrzyżowaniu z ul. Żelazną. Na zdjęciu widoczny drewniany most łączący Małe i Duże Getto. 06.1942. Źródło: Wikimedia Commons/Bundesarchiv

76 lat temu, 4 grudnia 1942 r., w Warszawie przy Delegaturze Rządu na Kraj, z przekształcenia Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom powstała Rada Pomocy Żydom „Żegota” – jedyna w okupowanej przez Niemców Europie instytucja państwowa ratująca ludność żydowską od zagłady.

“W krytycznej sytuacji, po raz pierwszy w historii nowożytnej Polski, przedstawiciele kompetentnych, miarodajnych żydowskich organizacji politycznych różnego odcienia, niejednokrotnie z sobą nawet skłóconych, wspólnie z przedstawicielami demokratycznych ośrodków polskiego podziemia podjęli działanie na rzecz ratowania ludzi, i ostrzegania, i zbierania materiałów dotyczących zbrodni hitlerowskich, i kontaktów z wolnym światem. Jest to zjawisko, którego nie znam w żadnym innym kraju okupowanej Europy” – mówił po latach o działalności „Żegoty” jeden z jej działaczy Władysław Bartoszewski.

Rada Pomocy Żydom „Żegota” powstała z przekształcenia utworzonego 27 września 1942 r. w okupowanej przez Niemców stolicy Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom. Założono go z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej, działaczki konspiracyjnego Frontu Odrodzenia Polski oraz Wandy Krahelskiej – Filipowiczowej, członkini PPS.

Powstanie komitetu było bezpośrednią reakcją na opublikowanie w sierpniu 1942 r., tuż po rozpoczęciu wielkiej akcji likwidacyjnej w warszawskim getcie, słynnego “Protestu” Kossak-Szczuckiej, w którym pisała: “W ghetcie warszawskim, za murem odcinającym od świata, kilkaset tysięcy skazańców czeka na śmierć. (…) Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala. Zabieramy przeto głos my, katolicy-Polacy”.

Pisarka przedstawiając dramatyczny los Żydów wezwała Polaków do zajęcia jednoznacznego stanowiska. “Protestujemy, kto z nami tego protestu nie popiera, nie jest katolikiem” – stwierdzała.

W tym samym tekście znalazły się jednak następujące zdania: “Uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. (…) Świadomość tych uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni”.

4 grudnia 1942 r. z Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom wyłoniła się Rada Pomocy Żydom o kryptonimie “Żegota”. Władysław Bartoszewski, pytany w jednym z wywiadów o osobę patrona tej konspiracyjnej organizacji, powiedział: “Nie istniała taka osoba, dopóki Zofia Kossak nie wymyśliła kryptonimu Żegota. Potem dodano imię Konrad, by utrudnić kojarzenie nazwy Żegota z Żydami”. (“Polityka” 47/2002)

Działając w skrajnie trudnych warunkach, od jesieni 1941 r. obowiązywało niemieckie rozporządzenie o stosowaniu kary śmierci wobec osób, które pomagały Żydom, “Żegota” udzieliła wsparcia materialnego około 4 tys. osób, ponadto zdobywała dokumenty (ok. 50 tys.), szukała mieszkań i kryjówek dla uciekinierów z gett,

Członkami “Żegoty” byli ludzie reprezentujący różne poglądy społeczne i polityczne. Wśród nich znaleźli się przedstawiciele Polskiej Partii Socjalistycznej – Wolność Równość Niepodległość, Robotniczej Partii Polskich Socjalistów, Stronnictwa Ludowego, Stronnictwa Demokratycznego, Bundu, Żydowskiego Komitetu Narodowego, Frontu Odrodzenia Polski, Związku Syndykalistów Polskich i Polskiej Organizacji Demokratycznej.

Przewodniczącym Rady został Julian Grobelny (PPS-WRN), wiceprzewodniczącymi Tadeusz Rek (SL) i Leon Feiner (Bund), sekretarzem Adolf Berman (ŻKN), skarbnikiem Ferdynand Arczyński (Stronnictwo Demokratyczne).

Rada skupiała kilkunastoosobowy zespół kierujący akcją pomocy dla Żydów, udzielanej poprzez organizacje polityczne, społeczne i osoby indywidualne. Dla usprawnienia działalności “Żegoty” utworzono jej Biuro Wykonawcze, a następnie referaty: mieszkaniowy, dziecięcy – kierowany przez Irenę Sendlerową, terenowy i lekarski.

Kontakty z “Żegotą” z ramienia Delegatury Rządu utrzymywali Witold Bieńkowski oraz jego zastępca w referacie żydowskim Bartoszewski.

W piśmie do delegata rządu na kraj z 29 grudnia 1942 r. tak określono cele powołanej organizacji: “Zadaniem Rady jest niesienie pomocy Żydom jako ofiarom eksterminacyjnej akcji okupanta, a to pomocy w kierunku ratowania ich od śmierci, ich legalizacji, przydzielania im pomieszczeń, udzielania zasiłków materialnych względnie, gdzie to wskazane, wyszukiwanie zajęć zarobkowych jako podstawę egzystencji, zawiadywanie funduszami i ich rozprowadzanie – słowem działalność, która pośrednio lub bezpośrednio wchodzić może w zakres pomocy”.

Swoją działalność “Żegota” prowadziła dzięki pieniądzom otrzymywanym od Rządu RP na Uchodźstwie oraz funduszom zebranym wśród społeczeństwa polskiego i żydowskiego w kraju i za granicą. W celu rozszerzenia udzielanej pomocy planowano utworzenie na prowincji rad lokalnych. Ostatecznie samodzielne rady powstały jedynie w Krakowie i we Lwowie. Kierowali nimi Stanisław Dobrowolski (PPS WRN) i Władysława Chomsowa (SD).

Dzięki wysiłkom Ireny Sendlerowej i jej referatu opieką udało się objąć 2,5 tys. żydowskich dzieci wyprowadzonych z warszawskiego getta.

Działając w skrajnie trudnych warunkach, od jesieni 1941 r. obowiązywało niemieckie rozporządzenie o stosowaniu kary śmierci wobec osób, które pomagały Żydom, “Żegota” udzieliła wsparcia materialnego około 4 tys. osób, ponadto zdobywała dokumenty (ok. 50 tys.), szukała mieszkań i kryjówek dla uciekinierów z gett, w miarę możliwości starała się również zapewnić im opiekę medyczną. Dzięki wysiłkom Ireny Sendlerowej i jej referatu opieką udało się objąć 2,5 tys. żydowskich dzieci wyprowadzonych z warszawskiego getta.

“Żegota” dostarczała konspiracyjnej prasie informacje dotyczące zagłady Żydów, wydawała także własne ulotki i kolportowała plakaty.

Działająca do początku 1945 r. Rada Pomocy Żydom była jedyną w okupowanej przez nazistów Europie instytucją państwową ratującą Żydów od zagłady. „Wobec tego jednak, że na naszym terytorium rozegrała się główna część tragedii ludności żydowskiej, działania te (pomoc Żydom – PAP) mogły dotyczyć tysięcy ludzi, ale nie milionów. I odchodzą w cień wobec tragedii milionów. Ale ja stale przypominam, że według Starego Testamentu brakowało dziesięciu ludzi do uratowania Sodomy. W Polsce tych Sprawiedliwych znalazły się tysiące… Myślę, że nie tylko Żydzi uratowani w infernalnych warunkach mają im coś do zawdzięczenia, ale i my wszyscy, ówcześni i potomni” – oceniał znaczenie „Żegoty” Bartoszewski.

Rada Pomocy Żydom została uhonorowana medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata przyznawanym przez Instytut Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


PRESIDENT GEORGE H.W. BUSH AND AN EMPTY CHAIR

PRESIDENT GEORGE H.W. BUSH AND AN EMPTY CHAIR

MIKE EVANS


The Israelis were on edge during the peace conference. There was no doubt that an attempt was being made to brand Israel as the aggressor.

PRESIDENT GEORGE H.W. Bush at the Madrid Peace Conference. (photo credit: KNESSET)

Te world is remembering President George Herbert Walker Bush this week. I, too, have a memory of Mr. Bush. It revolves around an empty chair. In October 1991, at the conclusion of the first Gulf War – Operation Desert Storm – Israel was again forced to the bargaining table at the Madrid Peace Conference. President Bush was there to preside over the greatest coalition victory since World War II.

Mr. Bush had been privileged to preside over the peaceful end of the Cold War, and was also a catalyst in the reunification of Germany. Several key allies were less than elated by that prospect. Bush understood that the move to reunite East and West Berlin would provide the best move forward based on the global political and geographic outlook. His next focus was on resolving the Israeli-Palestinian conflict.

President Bush fought hard against the request of a right wing Israeli government led by Prime Minister Yitzhak Shamir to receive $10 BILLION in loan guarantees from the United States. Israel had absorbed a massive number of Russian Jewish emigrants, and desperately needed help to house them. Mr. Bush demanded assurance from Shamir that the money would not be used for housing in the West Bank settlements. Shamir refused and the president urged the US Congress not to give Israel the guarantees.

The crisis escalated as President Bush and Russian President Mikael Gorbachev hosted the joint Madrid Peace Conference with the world powers present. I was sitting in the front row of the press pool. Egypt, Lebanon, Syria, Jordan, and the Palestinians had delegations there. When the conference convened on October 30, 1991, representatives of nation after nation mounted the podium to build a case for a Palestinian state.

During a summit press conference with Secretary of State James Baker, I was privileged to ask the first question: “If you truly want peace, why not begin by recognizing one of the oldest capitals in history – Jerusalem – as the capital of Israel.” Mr. Baker became very testy and made it clear that he would not engage in what he called the fruitless debate that the status of Jerusalem had to be determined by negotiations.

In another press conference, Ms. Hanan Ashwari, an activist and supporter of Yasser Arafat’s First Intifada, said that Jesus Christ was the first Palestinian Christian born in the Muslim town of Bethlehem. When I challenged her with the facts that Jesus was Jewish, not a Palestinian, and Bethlehem was a Jewish town. Her response was: “Don’t distort my reality and try to confuse me with facts. My mind is made up.”

The Israelis were on edge during the peace conference. There was no doubt that an attempt was being made to brand Israel as the aggressor. On Thursday afternoon, October 31, the Egyptian ambassador approached me, followed within minutes by Syrian Foreign Minister Farouk al-Shara. He pulled a picture of Yitzhak Shamir from his pocket and told me to get the word out because on the following day he intended to accuse Prime Minister Shamir of being a terrorist. Shamir had been a member of the Stern Gang. The picture was a British Wanted poster from that era.

In the distance, I could see Shamir and his Deputy Foreign Minister, Benjamin Netanyahu whose eyes were locked onto me. Netanyahu held his hand up to his ear as a signal for me to call him. He wanted to know what the foreign minister had showed me. When al-Shara walked away, I borrowed a cell phone and called Netanyahu to relate to him what I had been told. The following day before the beginning of Shabbat, Mr. Shamir stood by his chair, thanked the leaders for inviting him to the conference, and said, “I have to leave now. I am an Orthodox Jew, and I leave these proceedings to my able delegation. I must be back in Israel before the eve of the Shabbat.” It was a shrewd move on Shamir’s part.

After Shamir departed, the Syrian foreign minister stood to make his accusations of terrorism against Shamir, but faced only an empty chair where Shamir had sat. It was a tactical blunder. Until that moment, international news sources had been focused on Israel’s intransigent prime minister. With the Syrian’s words, suddenly the global media focus changed to the Syrian display of aggressiveness towards Israel. It was obvious in the faces of those present, and especially that of James Baker that the narrative had just changed.

As a result of the Madrid Peace Conference and the loan freeze against Israel, George H.W. Bush was destined to be a one-term president. Others believe he lost the election over his “read my lips, no new taxes” comment. But I believe the evangelical pro-Israel vote might well have been a “red wave” for him as it was for Donald Trump.


The writer is a #1 New York Times bestselling author with 93 published books, including Pursuing God’s Presence. He is the founder of Friends of Zion Museum and Heritage Center in Jerusalem of which the late President Shimon Peres, Israel’s ninth president, was the chair. He also serves on the Trump Evangelical Faith Initiative.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com