Archive | October 2019

Jak przywódcy Hamasu nabierają Palestyńczyków

Jak przywódcy Hamasu nabierają Palestyńczyków

Bassam Tawil
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


W ostatnich latach pojawiały się doniesienia o bogactwie i luksusowym życiu przywódców Hamasu, takich jak Ismail Hanijja (na zdjęciu), którego kapitał szacuje się na 4 miliony dolarów. Pora, by społeczność międzynarodowa obudziła się i zobaczyła fakt, że to bogaci przywódcy Hamasu, nie zaś Izrael, są odpowiedzialni za humanitarną i ekonomiczną katastrofę, znaną jako Strefa Gazy. (Zdjęcie: Spencer Platt/Getty Images)

Przywódcy Hamasu, palestyńskiej grupy terrorystycznej, która rządzi Strefa Gazy od 2007 roku, wydają się mieć serca z kamienia, nieporuszone cierpieniem ludności żyjącej pod ich rządami.

Ci przywódcy nie mają problemu, wysyłając Palestyńczyków, by ryzykowali życiem na granicy z Izraelem, podczas gdy oni i ich rodziny żyją wygodnym życiem. Ponad 250 Palestyńczyków zginęło, a tysiące odniosło rany w starciach z Izraelskimi Siłami Obronnymi od marca 2018 roku, początku sponsorowanych przez Hamas, cotygodniowych protestów na granicy Gaza-Izrael.

Podczas gdy protesty trwają i coraz więcej Palestyńczyków naraża życie na rozkaz przywódców Hamasu, wysocy rangą funkcjonariusze tej grupy terrorystycznej są zajęci wydawaniem pełnych przepychu przyjęć dla członków swoich rodzin lub powiększaniem swoich osobistych skarbców. To jakby przywódcy Hamasu mówili swoim ludziom: poświęcajcie się w sprawie zniszczenia Izraela i zabijania Żydów, żebyśmy my i nasze rodziny mogli używać życia.

Najnowszy przykład tego wykorzystywania w Strefie Gazy pojawił się w postaci wideo z przyjęcia urodzinowego 20-letniego Mohammeda, syna wysokiego rangą funkcjonariusza Hamasu, Ghaziego Hamada.

Hamad, były wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Hamasu z 2012 roku, obecnie jest wiceministrem kontrolowanego przez Hamas Ministerstwa Pomocy Społecznej i ma za zadanie nadzorowanie pomocy dla najbiedniejszych rodzin w Strefie Gazy. Jak na ironię, człowiek, któremu powierzono opiekę nad najbiedniejszymi, został sfilmowany, kiedy wydawał pełne przepychu  przyjęcie urodzinowe dla swojego syna.

Wideo
 z przyjęcia urodzinowego rozeszło się jak burza po mediach społecznościowych. Wielu Palestyńczyków wyraziło oburzenie z powodu tego świętowania, które, jak napisali, odbywało się w czasie, kiedy mieszkańcy rządzonej przez Hamas nadbrzeżnej enklawy żyją w tragicznych warunkach ekonomicznych i są zabijani w starciach z izraelskimi siłami bezpieczeństwa, kiedy próbują wedrzeć się przez granice do Izraela i rzucają kamienie, bomby zapalające i ładunki wybuchowe na izraelskich żołnierzy. 
“Synowie naszych przywódców zawsze są inni od zwykłych ludzi” – komentował użytkownik Facebooka, Ahmad Hassan.
Inny Palestyńczyk, Baszar Baszar, napisał: “To przyjęcie odbyło się kosztem ofiar cotygodniowych demonstracji [na granicy z Izraelem]”.

Hussein Katousz, inny użytkownik Facebooka, napisał: “Sfrustrowana młodzież palestyńska popełnia samobójstwa z powodu biedy, podczas gdy synowie przywódców urządzają przyjęcia urodzinowe!”

Wielu innych użytkowników mediów społecznościowych mówiło, że nie zdziwił ich widok przywódcy Hamasu organizującego wielkie przyjęcie dla swojego syna w czasie, kiedy Palestyńczycy uciekają ze Strefy Gazy z powodu niebotycznego bezrobocia i ekonomicznych trudności.
Dobrą wiadomością jest to, że rosnąca liczba Palestyńczyków wydaje się być świadoma korupcji przywódców Hamasu i wielkiej przepaści między kierownictwem a ludnością. Złą wiadomością jest to, że Palestyńczycy nadal boją się buntować przeciwko hamasowskim władcom, którzy trzymają ich jako zakładników w Strefie Gazy od czasu pełnego przemocy zamachu stanu na tym terytorium 12 lat temu.

Przywódca Hamasu, zaalarmowany powszechną krytyką, pospieszył się z opublikowaniem „przeproszenia”, w którym twierdził, że to przyjaciele jego syna urządzili mu przyjęcie urodzinowe, a nie on sam. „Nie jestem zadowolony z tego przyjęcia i nie akceptuję go”

– powiedział Hamad.”Przepraszam wszystkich za ten poważny błąd.
Prowadzę proste życie, jak reszta naszych ludzi. W pełni rozumiem cierpienie i trudne warunki naszych ludzi i powtarzam przeprosiny. Obiecuję, że to się nigdy więcej nie zdarzy”.Przywódca Hamasu, który także obiecał  ”ukarać” syna, nigdy nie przepraszałby, gdyby wideo z przyjęcia urodzinowego jego syna nie wyciekło do mediów społecznościowych.
Jego przeprosiny trudno uznać za szczere.Prawdę mówiąc, Hamad i cała reszta przywódców Hamasu powinna przeprosić rodziny Palestyńczyków, których posyłają do atakowania izraelskich żołnierzy na granicy z Izraelem.Powinni przeprosić rodziny tysięcy Palestyńczyków zabitych w wojnach z Izraelem a powodu rakiet, które Hamas i inne grupy terrorystyczne wystrzeliwały przez ostatnich 12 lat na izraelskich cywilów.Powinni przeprosić dziesiątki tysięcy bezrobotnych Palestyńczyków, z których część była zmuszona do ucieczki ze Strefy Gazy w poszukiwaniu przyzwoitego życia za granicą.

Powinni przeprosić setki tysięcy palestyńskich rodzin, które żyją w nędzy i nieszczęściu w wyniku katastrofalnej polityki i działań Hamasu.

Hamad w żadnym razie nie jest samotny w przywłaszczaniu sobie pieniędzy przeznaczonych dla ubogich Palestyńczyków.

W próbie uspokojenia Palestyńczyków w tej sprawie, Hamas ogłosił  23 września, że postanowił narzucić grzywnę w wysokości 5 tysięcy jordańskich dinarów (około 7 tysięcy dolarów) na syna innego przywódcy Hamasu.

Anas, syn wysokiego rangą funkcjonariusza Hamasu, Ismaila Radwana, był oskarżony o wykorzystanie saudyjskiego grantu dla rodzin Palestyńczyków zabitych w starciach z Izraelem, by wybrać się z islamską pielgrzymką do Mekki (hadż). Chociaż saudyjski grant był przeznaczony tylko dla tych rodzin, syn przywódcy Hamasu był w stanie dodać swoje nazwisko do listy beneficjentów.

Wielu Palestyńczyków w mediach społecznościowych wyraziło oburzenie z powodu tej podróży do Mekki, stawiając kierownictwo Hamasu w bardzo kłopotliwej sytuacji z powodu jego nepotyzmu i korupcji.

Po fali oburzenia Hamas stworzył komisję dochodzeniową; komisja doszła do wniosku, że syn przywódcy Hamasu działał „z naruszeniem norm i procedur” w sprawie saudyjskiego grantu.

Powróćmy do Hamada, który twierdzi, że prowadzi „proste życie”. Jest to śmiechu warte kłamstwo.

W ostatnich latach pojawiły się różne raporty dotyczące bogactwa i luksusowego życia przywódców Hamasu.

Jeden z raportów sugeruje, że Musa Abu Marzouk, Nr 2 w Hamasie, ”jest uważany za jednego z najbogatszych miliarderów Hamasu, z majątkiem ocenianym na 2-3 miliardy dolarów”.

Inny raport mówi, że były przywódca Hamasu, Chaled Masza’al, jest wart 2,6 miliarda dolarów. Innym potentatem Hamasu jest Ismail Hanijja, którego kapitał ocenia się na 4 miliony dolarów, zdaniem dra Moshe Elada, wykładowcy na Wydziale Bliskiego Wschodu uczelni akademickiej w Zachodniej Galilei.

Rywale Hamasu w rządzącym Zachodnim Brzegiem Fatahu pod przewodnictwem prezydenta Autonomii Palestyńskiej, Mahmouda Abbasa, mówią, że podczas gdy Gaza jest jednym z najbiedniejszych miejsc na świecie, wśród członków Hamasu jest tam 1700 milionerów. Profesor Ahmed Karima z uniwersytetu Al-Azhar wskazał, że Hamas już dawno stał się ruchem milionerów. Według Karimy, Hamas liczy nie mniej niż 1200 milionerów w swoich szeregach.

Ogólnie mówiąc, raduje serce widok rodziców świętujących urodziny ich dzieci. Palestyńczycy, oczywiście, mają prawo urządzać przyjęcia urodzinowe i inne obchody świąt. Lepiej jest widzieć Palestyńczyków, którzy tańczą i śpiewają niż kiedy dźgają Żydów nożami lub strzelają rakietami w izraelskie miasta.

Problem powstaje jednak, kiedy ojciec jest wysokim rangą przywódcą grupy terrorystycznej, który poświęca się podżeganiu przeciwko Izraelowi i Żydom i zachęca innych młodych Palestyńczyków do poświęcania ich życia w wojnie z Izraelem. Hamad, podobnie jak reszta przywódców Hamasu, nigdy nie wysłałby własnego syna na granicę z Izraelem. Dla tych przywódców krew ich dzieci jest czerwieńsza niż krew innych Palestyńczyków.

Pora, by Palestyńczycy w Strefie Gazy zbuntowali się przeciwko przywódcom, którzy trzymają ich zakutych nędzą i wysyłają ich na śmierć. Skandal z przyjęciem urodzinowym może służyć jako wyzwalacz takiego buntu. Pora, by społeczność międzynarodowa obudziła się i zobaczyła fakt, że to bogaci przywódcy Hamasu, nie zaś Izrael, są odpowiedzialni za humanitarną i ekonomiczną katastrofę, znaną jako Strefa Gazy.


Bassam Tawil – Muzułmański badacz i publicysta mieszkający na bliskimn Wschodzie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


„Niemieckie pieniądze zabijają Żydów”. Izraelskie aktywistki zdewastowały placówkę UE

„Niemieckie pieniądze zabijają Żydów”. Izraelskie aktywistki zdewastowały placówkę UE

Wprost


Sheffi Paz / Źródło: Twitter / @yaronavraham

Izraelscy dziennikarze udostępniali w mediach społecznościowych nagranie ukazujące dwie kobiety dewastujące placówkę Unii Europejskiej w Izraelu. Jedną z nich była matka żołnierki, która zginęła dwa lata temu. Druga to urodzona w Łodzi znana prawicowa aktywistka.

Na filmiku opublikowanym na Twitterze widać, jak dwie aktywistki zdewastowały mieszczącą się w Ramat Gan placówkę Unii Europejskiej. Do incydentu doszło w niedzielę 15 września, a kobiety na drzwiach wejściowych do budynku umieściły napisy „Wynocha UE” oraz „Niemieckie pieniądze zabijają Żydów”. Jedną z bohaterek nagrania jest urodzona w Łodzi Sheffi Paz, która od kilku lat jest jedną z liderek ruchu postulującego zaprzestanie napływu nielegalnych imigrantów z Afryki do Izraela. – Przestańcie finansować terrorystów mordujących Żydów. Przestańcie finansować nielegalną imigrację. Wynoście się z Izraela – mówi aktywistka, która deklaruje się jako lesbijka i od lat walczy również w obronie praw osób ze środowiska LGBT.

„Bronicie terrorystów”
Jak podaje Israel National News, druga z kobiet występujących na nagraniu to Meirav Hajaj, której córka służyła w armii i zginęła w 2017 roku podczas ataku terrorystycznego przeprowadzonego w południowej Jerozolimie. „Przestańcie płacić zabójcom naszych dzieci” – kartkę z takim napisem Hajaj zawiesiła na ścianie, dołączając zdjęcie, które prawdopodobnie przedstawiało jej tragicznie zmarłą córkę. – Wykorzystaliście swoje pieniądze, by zapłacić za zabójstwo Żydów. Bronicie terrorystów – mówi na nagraniu.

Oświadczenie w sprawie wydało już kierownictwo unijnej placówki. „Po południu nasze biuro zostało zdewastowane, a na ścianach pojawiło się graffiti zawierające groźby” – przekazano w komunikacie. Dyplomaci dodali, że podczas akcji aktywistek nikogo nie było w budynku, ponieważ placówka jest zamknięta w niedziele. „Ten incydent miał na celu przestraszenie obywateli UE. Należy go potępić pod każdym względem. Delegatura UE pozostaje w kontakcie z organami ścigania oraz Ministerstwem Spraw Zagranicznych, by zapewnić odpowiednie środki bezpieczeństwa dla personelu oraz placówki” – podsumowano.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Mel Brooks: – Political Correctness is Stupid and Killing Comedy

Mel Brooks: – Political Correctness is Stupid and Killing Comedy

Annie Holmquist


There’s a lot of things that have changed since a little thing called “political correctness” pervaded our culture. What you can wear, what you can eat, what you can celebrate… even the history that we teach in school has been influenced by the culture of political correctness.

But it’s also hampering another aspect of life important to society: laughter. Or to be more specific, the comedy which drives that laughter.

Such is the observation of one of society’s foremost comedians, Mel Brooks.

In an interview with the BBC, Brooks called the PC culture a “stupid” element sounding the death knell of comedy. Reporting on the interview, The Telegraph declared:

“Brooks, known for his plethora of acclaimed comedy movies, said political correctness was becoming a stranglehold on comedians.

‘It’s not good for comedy. Comedy has to walk a thin line, take risks,’ he said.

‘Comedy is the lecherous little elf whispering in the king’s ear, always telling the truth about human behavior.’”

The Telegraph goes on to explain that Brooks’ famous film, Blazing Saddles, would not have made it in today’s culture, for it drew on the unpopular theme of racial prejudice to create its laughs. Brooks concedes that sensitivity to the feelings of others is a good thing; however, he also hints that obliterating humor due to oversensitivity is unhealthy. 

Which brings up a important point. America is a melting pot of cultures and ideas. We come from African, Anglo-Saxon, Asian, Hispanic, and many other heritages. We reflect various religious backgrounds and political ideologies. Naturally, we also reflect the traits and tendencies of those cultures, beliefs, and groups. If we have eyes to see these “stereotypes,” they really are quite amusing.

The trouble is, we seem to have lost the ability to be mutually self-deprecating. When we lose that and can’t laugh at ourselves and appreciate our differences, are we not in a bit of trouble? Is it healthy to walk around on eggshells, live with a chip on our shoulder, and constantly live on edge? 

This PC rut also inhibits us from thinking creatively, a fact which another entertainer, Carol Burnett, raised not long ago. According to Burnett, when PC culture abolishes creative humor, locker room jokes of the teenage boy genre take its place, making comedy crude and downright boring.

Whether one likes the humor of Brooks and Burnett or not, the concerns of these entertainers seem legitimate. In making political correctness the all-encompassing trait of society, are we also making ourselves mentally weaker, less creative, and less able to embrace, enjoy, and be amused by the differences that exist in society? Is it time to lighten up and recognize political correctness for the joke it is?


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Żydokomuna w słowach „jednego z nich”

Żydokomuna w słowach „jednego z nich”

Paweł Jędrzejewski [ 7 PAŹDZIERNIKA 2019 ]


Maksymilian Henryk Horwitz-Walecki w roku 1898

W Warszawie, w roku 1905, Maksymilian Horwitz, wnuk rabina gminy wiedeńskiej Lazara Horwitza, ówczesny działacz PPS, późniejszy członek Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Polski i Komitetu Wykonawczego Międzynarodówki Komunistycznej, napisał blisko stustronicową broszurę pod tytułem „W kwestyi żydowskiej”. Ukazała się ona w Krakowie w roku 1907.

Autor, wówczas niespełna trzydziestoletni, odnotowując przełomowy proces odchodzenia Żydów od religii, która od zawsze była jedynym trwałym czynnikiem nadającym im tożsamość, zastanawiał się, jakie istnieją przed nimi perspektywy. Najpierw stwierdza:

Współczesny ruch kulturalny wśród Żydów, wciągając ich w wir spraw świeckich i społecznych, jednocześnie emancypuje ich od przepisów religijnych, a przeto i samej religii zadaje cios śmiertelny. Nigdzie ruchowi kulturalnemu nie towarzyszył taki fanatyzm antyreligijny, jak właśnie wśród Żydów. Pociąga to za sobą, w stopniu daleko wyższym, niż u innych grup ludzkości, upadek dawnych obyczajów i tradycyi, związanych tak ściśle z religią. (…) zaprawdę bardzo się wyda wątpliwem, czy żydostwo, jako całość, upadek ten przetrwa, czy po wyzbyciu się, spajających ich, wiązadeł religii.

Fanatyzm antyreligijny! Upadek!

Co więc czeka Żydów?

Zdaniem Horwitza, istnieją trzy drogi.

Jedna – droga skompromitowana, czyli asymilacja.

Druga – sztuczna i ograniczająca, czyli nacjonalizm (i syjonizm, stanowiący „dopełnienie nacjonalizmu żydowskiego ideą emigracyjną”).

Wreszcie trzecia, z którą autor w pełni się utożsamia: przystąpienie do „obozu społeczno-demokratycznego” lub „demokracji społecznej”, pod którymi to nazwami ukrywa się w jego tekście ruch socjalistyczny, komunistyczny, rewolucyjny.

Skąd wynikała potrzeba asymilacji?

Żyd, aby się stać człowiekiem, musiał przestać być Żydem, musiał się stać Polakiem (..) Zaś Żyd niezasymilowany, Żyd nie podniesiony jeszcze do godności Polaka, był jakimś pod-człowiekiem; do człowieczeństwa można było u nas trafić tylko przez polskość, i to nie na pewniaka, bo nuż ktoś poda w wątpliwość „szczerość” takiego neofity polskości?

Autor odrzuca asymilację. Asymilacja wchodzi – zdaniem autora – w konflikt z ludzką godnością, wymaga wysokiej ceny – utraty tożsamości:

Neofici polskości, chcąc jaknajrychlej stać się jaknajbardziej „prawdziwymi Polakami z silną domieszką szlacheckości, uważali sobie za obowiązek przejmować bezkrytycznie całą obyczajowość szlachecko-polską (…). Bezkrytycznie: bo wszelka krytyka z ich strony mogłaby się wydawać tym, do których wkupić się chcieli, podejrzaną, trącącą żydostwem czy neofictwem. Całem ich usiłowaniem i całą myślą było, stać się jaknajbardziej poprawnymi przeciętnymi Polakami. Tłumiło to w nich wszelką samodzielność, wszelką oryginalność, bo nużby się w tym odmiennym ich poglądzie zarysował fatalny dowód ich pochodzenia! Dogmatem ich życia było: stać się całkowicie, aż do złudzenia Polakami. Wyrobiło to w nich pewną lękliwość, dwulicowość, nieszczerość — bezwiedną często, poczciwą nieraz, niemniej jednak poniżającą, wypaczającą, hamującą. Wstydzili się swego pochodzenia. (…) Z jakąż napoły zawstydzoną, napoły dumną miną przyjmowali komplementy, które prawił im niekiedy jakiś autentyczny Polak, klepiąc ich po przyjacielsku po łopatce: „Ty jesteś prawdziwym Polakiem; niema w tobie za grosz nic żydowskiego; gdybym nie wiedział, nigdybym nie powiedział…; gdybyż to wszyscy Żydzi byli tacy, jak ty! Ale ty z tym obrzydliwym, szachrajskim, żargonowym motłochem nie masz nic wspólnego!” Jakąż przyjemność sprawiało, gdy w jakimś miejscu publicznym, w teatrze, w wagonie, na ławce w Ogrodzie Saskim, ktoś niepoinformowany wziął naszego neofitę polskości za prawdziwego Polaka, chociażby omyłka ta wyrażała się w wymyślaniu na Żydów wogóle. Jakże przyjemnie było, gdy ktoś dowiedziawszy się o żydostwie swego interlokutora oznajmiał: „Jakto? Pan jesteś Żydem? Nigdybym nie powiedział !

Autor odrzuca także syjonizm. Czyni to bez najmniejszych wątpliwości:

Doktryna jedności narodowej jest fałszywa, jako domniemane stwierdzenie faktu; taktyka solidarności narodowej zgubna, jako reguła postępowania.

Konsekwentnie więc:

Działalność oświatowa i kulturalna syonistów (…) zatruta jest rozlanym we wszystkich jej przejawach duchem ciasnego i konserwatywnego nacyonalizmu, który często pielęgnuje to, co należałoby wyrywać z korzeniem, pomija zaś tendencyjnie wszystko, co sprzyjałoby zbliżeniu i zbrataniu Żydów z ludami otaczającymi, albo wyświetlałoby wewnętrzne antagonizmy społeczne, druzgocące jedność narodową.

Nacjonalizm przeciwstawia się „zbrataniu z ludami otaczającymi”!

Stąd bardzo mocny wniosek ostateczny i ostatecznie odrzucający syjonizm:

O tę odrębność i oryginalność, której może zaszkodzić zbytnie nasze zbliżenie się do innych narodowości, która dla ‚normalnego rozwoju’ potrzebuje klosza szklanego, muru chińskiego, czy nawet Palestyny lub Ugandy — troszczymy się tyle, co o zeszłoroczny śnieg; i owszem, im prędzej się jej pozbędziemy, tem lepiej.

Żydom pozostaje więc trzecia droga: zachowanie tożsamości a jednocześnie działalność rewolucyjna, zmieniająca świat. Ona już istnieje i Żydzi odnajdują w niej wyjątkowe spełnienie:

W akcyi tej, opartej na współdziałaniu wszystkich narodowości, związanych jednością podstawowych swych interesów, Żydzi wzięli wybitny i zaszczytny udział. (…) Jedno przecież podnieśmy z całą siłą: w tej właśnie akcyi uwydatnił się w całej swej wielkości i pięknie — nowy Żyd-człowiek. Pokazała ona światu — i co, być może, ważniejsza, pokazała samym Żydom — jakie typy, jakich ludzi, jakie masy uduchowione, silne i śmiałe może wykrzesać idea walki z przybitych i udręczonych tłumów. Rozbiła w drzazgi stary, tradycyjny obraz Żyda, trzymającego się na powierzchni życia jedynie giętkością swego karku, mieszaniną pozornej pokory z wytrwałą chytrością. Zaprzeczyła czynem odwiecznym wyobrażeniom i przesądom o „duszy żydowskiej”. Po raz pierwszy bodaj od czasu Machabeuszów, Eleazara i Barkochby stworzyła w dziejach Żydów okres bohaterski, okres bohaterstwa czynnego.

„Nowy Żyd-człowiek”?!

Nie bacząc przecież na te wszystkie przeszkody i przestrogi, śmiało ponieśli nowi szermierze w masę żydowską pochodnię świadomości klasowej, i podnieśli tę masę do walki o swe interesy i o swe prawa. Z wersetem talmudycznym na ustach: „Kto ci pomoże, jeśli nie ty sam? A jakaż będzie twa siła, jeśli będziesz odosobniony? I kiedyż, jeśli nie dziś?“ poszli oni do robotnika żydowskiego i nauczyli go solidarności i walki, nauczyli go czuć, myśleć i żyć.

Tylko ta droga uwalnia Żydów – zdaniem autora – zarówno od przymusowej nieautentyczności asymilacji jak i jej przeciwieństwa – przymusowej izolacji, która jest nieuniknioną konsekwencja nacjonalizmu:

Proletaryat polski nie wymaga bynajmniej od robotnika żydowskiego, aby, zanim się stanie równym mu bratem, stał on się uprzednio Polakiem. Robotnik żydowski nie potrzebuje wcale wyzbywać się swojej „żydowskości”, ani zapierać swego pochodzenia, aby stanąć w jednym szeregu ze swoim polskim towarzyszem, jako równy z równym, we wspólnej walce o wspólne interesy. (…) Przemówienie żargonowe na wspólnem zebraniu albo na wspólnej uroczystości, nikogo nie razi; gdy robotnik żydowski łamaną nawet polszczyzną, przemówi do polskich swych towarzyszów — w nikim to nie obudzi śmiechu lub przedrzeźniania. Bije z tych stosunków naturalność, wzajemny szacunek i wzajemne zaufanie. A źródłem tego „cudu“ — bo cudem trudnym do wiary wydawać się musi oczom burżuazyjnym — jest wspólna podstawowa idea i zrodzony przez nią wspólny czyn.

Chciałoby się zakrzyknąć: „o naiwności!”, jednak takie okrzyki łatwo wydawać w ponad sto lat po dacie publikacji broszury Horwitza. A wtedy dla wielu silniejsza była wiara w „cud”.

Dotarcie do polskości otwartej na innych, gościnnej, było możliwe tylko poprzez kręgi postępowe i lewicowe. Często komunizujące czy komunistyczne. Tym bardziej, że stały one po stronie słabszych, wyzyskiwanych, biednych. W ten sposób wybór żydokomuny stanowił niejako samosprawdzającą się przepowiednię. Swoje życie Żydzi wiązali ze środowiskami radykalnej lewicy, bo tylko tam mogli czuć się jak u siebie, a do tego uważać, że są po słusznej stronie etycznej, stając w obronie ludzi pokrzywdzonych.

A skąd tu czas przeszły w tym ostatnim cytacie?

Bo to już cytat z zupełnie innego tekstu całkiem innego autora: to fragment wydanej przed kilku laty książki Pawła Śpiewaka „Żydokomuna. Interpretacje historyczne„.

Minęło ponad sto lat. Minął cały XX wiek.

Książka Pawła Śpiewaka nawiązuje porażająco bliski dialog z broszurą Maksymiliana Horwitza po stu siedmiu latach. Dlatego jest sensowne zestawienie ich tu razem. Dopełniają się w niezwykły sposób.

Oglądamy przecież i tu i tam to samo zjawisko.

W broszurze „W kwestii żydowskiej” opisane przez jego uczestnika, który patrzy w swoją i żydowską przyszłość i opisuje stan swojego umysłu i reprezentatywnych dla jego środowiska poglądów na samym początku wydarzeń. W „Żydokomunie” natomiast – napisanej przez „późnego wnuka” – oglądamy je z perspektywy historycznej, gdy wszystko, co miało się stać, już się stało, wszystkie złudzenia runęły, kurz opadł i dawno czas na pierwsze podsumowania.

Maksymilian Horwitz (Walecki), w ostatnich latach życia już w niełasce, redaktor czasopisma „Komunisticzeskij Internacjonał”, aresztowany w Moskwie w czerwcu 1937 roku przez NKWD, został rozstrzelany w tym samym roku podczas tzw. „wielkiej czystki”.

Maksymilian Horwitz przed rozstrzelaniem. Archiwum NKWD.

W swojej broszurze wydanej 30 lat wcześniej zamieścił – na temat działalności komunistycznej i potrzeby rewolucji – zdania, których mały fragment świadczy o tym, że wykluczając co prawda jakąkolwiek klęskę, miał jednak – jako z zawodu matematyk i logik – przebłysk zwątpienia. On właśnie okazał się po wielu dziesięcioleciach jedyną diagnozą, w której Horwitz miałby całkowitą rację, gdyby jej nie wykluczył.

Pisał:

A przecież nie jest to bohaterstwo rozpaczy. Bije zeń potężna wiara w zwycięstwo, twarde i nieugięte przekonanie, że cierniowa ta droga doprowadzi do celu. I albo wszystkie przejawy lat ostatnich mylą nas — a z nami cały świat myślący — albo wiara ta i to przekonanie słuszne są, a osiągnięcie celu, który lubo nie jest jeszcze ostatecznym, jest wszakże doniosłym etapem, jest już bliskie.

Tak. Te przejawy „myliły„. A „myślący świat” – nie był wcale myślącym, a jedynie zadufanym w swoich racjach i tworzącym w ich imię nową religię, której stosy miały już wkrótce zapłonąć.

O udziale Żydów w budowaniu i podpalaniu tych stosów, na których płonęły miliony niewinnych ludzi, a także o tym, jak oni sami na nich płonęli, jest właśnie książka Pawła Śpiewaka „Żydokomuna” sprzed siedmiu lat, którą mocno skrytykowano i która w sumie przeszła bez echa.

Postać Maksymiliana Horwitza oraz jego przemyślenia, które wyjaśniają tak wiele, w ogóle się w niej nie pojawiają…


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

Teatr NN wyróżniony międzynarodową nagrodą

Teatr NN wyróżniony międzynarodową nagrodą *

Krzysztof Boguń


Przez lata Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” był wielokrotnie nagradzany za swoje projekty. W 2006 roku otrzymał Erasmus EuroMedia Medaille za projekt „Jüdisches Leben in Europa jenseits der Metropolen”, a w 2008 roku został wyróżniony w ramach programu „Europa dla Obywateli” za projekt „Światła w ciemności – Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”. W 2013 roku Parlament Europejski odznaczył Ośrodek Europejską Nagrodą Obywatelską, w uznaniu „działalności obywateli, grup, stowarzyszeń lub organizacji, które wykazują się wyjątkowym zaangażowaniem we wspieraniu lepszego wzajemnego zrozumienia i ściślejszej integracji między narodami”. W 2014 roku program pt. „Pamięć – Miejsce – Obecność” został nagrodzony w konkursie „Die Lebendigeste Erinnerungstadt” („Najbardziej Tętniące Życiem Miasto Pamięci”). Ponadto w 2012 roku instytucja została nominowana do Polskiej Nagrody im. Sergio Veira de Mello, Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka (2002-2003). Zgłoszenie, w dowód uznania działalności, złożyło Centrum Badań Holocaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego.


foto. http://lublin4u.pl/media/images/b-grodzka/brama-grodzka-od-strony-starego-miasta.jpg

Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” wyróżniony nagrodą HAC Award for Concord za kultywowanie pamięci polsko-żydowskiej. Nagroda jest przyznawana przez Research Center on Totalitarianism and Authoritarian Movements (CITMA), organizację zajmującą się studiami nad systemami totalitarnymi, oraz Hispanic American College (HAC), do którego zadań należy rozwijanie i wzmacnianie mechanizmów społeczeństwa obywatelskiego.

Ośrodek jest pierwszą instytucją, która otrzyma to wyróżnienie. Brama Grodzka została nominowana przez Esther Cuerdę, Wiceprezes CITMA, która złożyła wizytę w Lublinie i mogła przyjrzeć się działalności Teatru NN. Jak piszą przyznający nagrodę:

W swoich działaniach Ośrodek koncentruje się na pytaniach o dziedzictwo kulturowe. Kamieniem węgielnym działań artystycznych i programów edukacyjnych prowadzonych przez Bramę jest pamięć o polsko-żydowskiej przeszłości.

Przedstawiciele Ośrodka zostali zaproszeni do Madrytu, gdzie 8 października odbędzie się seminarium monograficzne „Genocide and Shoá: duty of memory” poświęcone pamięci o Holocauście. Tam będą mieli okazję zaprezentować działalność instytucji.

Ośrodek został również zaproszony do udziału w Światowym Kongresie Liderów w 2020 roku, w którym wezmą udział światowi przywódcy w dziedzinie zarządzania oraz polityki krajowej i międzynarodowej, sztuki, nauk ścisłych, sportu, duchowości.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com