Archive | December 2018

OPERATION NORTHERN SHIELD EXPECTED TO TAKE WEEKS TO COMPLETE

OPERATION NORTHERN SHIELD EXPECTED TO TAKE WEEKS TO COMPLETE

JERUSALEM POST STAFF, TAL LEV RAM


The land by the northern border, unlike the south where Hamas tunnels are located, is very rocky, and the IDF’s engineering work to uncover and neutralize the tunnels is very complex.

Preparations for ‘Operation Northern Shield’ to destroy Hebollah terror tunnels . (photo credit: IDF SPOKESPERSON’S UNIT)

Operation Northern Shield, which was launched to to expose and destroy Hezbollah tunnels along the border fence with Lebanon, is expected to continue for several weeks and the state of high alert in the North will continue, according to Israeli media reports Wednesday.

Presently, the IDF estimates that the operations will remain in Israeli territory.

The work is being carried out by the IDF’s engineering forces and fighters from the Yahalom unit, an engineering unit designated for special missions, using heavy engineering machines and other technologies.

The territory by the northern border, unlike the South where Hamas tunnels are located, is rocky, and the IDF’s engineering work to uncover and neutralize the tunnels is complex. For example, the first exposed tunnel was some 25 meters deep, and its complete destruction requires many days.
“It is reasonable to assume that digging tunnels through rocks in the Galilee mountains, at a depth of 15 to 30 meters, takes years,” Dr. Maor Cohen, an expert on geography and the environment, told The Jerusalem Post’s sister publication Maariv.

“The land in the hills of Galilee is very hard and not conducive for digging tunnels. These are limestone rocks, not soft sandy soil like by the Gaza border,” Cohen explained.

“Digging in limestone can not be done using manual digging tools,” Cohen said. “It is reasonable to assume that the excavators used mechanical tools, which were apparently the source of the noise that residents of the communities on the Lebanese border had been reporting for years. In the Gaza border region, on the other hand, it was more difficult to hear the noise of the digging due to the use of manual tools in sandy soil.”

Cohen pointed out that there is a significant advantage to digging tunnels in the North, compared with digging in the South.

“In the Gaza Strip, the sandy soil crumbles immediately after digging and needs to be reinforced immediately before it collapses,” he said. “It’s also impossible to dig too deep in the Gaza Strip due to the groundwater.”

While Israeli defense officials have repeatedly denied the existence of cross-border Hezbollah tunnels, the military admitted that it has been aware of Hezbollah efforts to build attack tunnels stretching into Israel at several points along the border since the Second Lebanon War in 2006.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


“Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”

“Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”

Z materiałów MEMRI
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Libańska socjolog, Rita Faraj, udzieliła wywiadu Sky News Arabia TV z Abu Dhabi. Faraj krytykowała ekstremistyczne grupy islamistyczne za przyjęcie religijnego dyskursu, który wzywa ludzi do męczeństwa i przemocy przeciwko “innemu”. Powiedziała, że te grupy wyrastają z kryzysów, biedy i nieznajomości kultury, religii i historii. Przewiduje także, że świat zmierza ku bardziej agresywnemu ekstremizmowi, który może być jeszcze gorszy niż ISIS, i że arabski rodzaj islamu jest podatny na te ideologie, ponieważ nie rozwiązał swojego kryzysu. Mówiła, że najlepszym sposobem rozpoczęcia reform jest “przefiltrowanie dziedzictwa”, wstrzyknięcie racjonalności w religijną retorykę i monitorowanie religijnych i edukacyjnych programów szkolnych, by zapoczątkować tolerancyjną i otwartą kulturę religijną.

Dr Faraj jest socjologiem w Al-Mesbar Studies & Research Centre w Dubaju i jest członkiem zarządu Al-Mesbar. Ma doktorat z badań islamskich i magisterium z socjologii wiedzy. Wywiad nadano 21 września 2018 r.

Dziennikarz: Kiedy młody mężczyzna, pochodzący skądkolwiek w świecie islamskim, jest namawiany do przeprowadzenia operacji samobójczej, która jest nazywana operacją „męczeńską”, ma motywację religijną. Popełnia samobójstwo, bo to jest „dżihad”, wojna przeciwko wrogom narodu islamskiego i dlatego, jeśli zginie, pójdzie do raju. Czy to nie jest religijny dyskurs?  

Dr Rita Faraj: Tak, jest. To jest religijny dyskurs, który podżega do przemocy, zabijania i męczeństwa pod etykietkami ideologii i takfir. Ostatnio jesteśmy świadkami wzrostu tego zjawiska, szczególnie po wybuchu dżihadystycznej przemocy w Syrii i Iraku, który objawił się w ISIS. Musimy jednak również pojąć – jeśli chcemy dowiedzieć się o prawdziwych rozmiarach problemu –  że istnieje także duży rezerwuar przemocy, z którego czerpią te grupy takfiri. Te grupy przyjmują dyskurs, który jest pełen przemocy wobec ”innego”, wobec samych muzułmanów, wobec każdego, kto się różni.

Ten dyskurs religijny rozwija się także z kryzysów, biedy i kulturowego analfabetyzmu. Chciałabym rozróżnić między brakiem umiejętności czytania i pisania a analfabetyzmem kulturowym. Wielu ludzi dzisiaj jest wykształconych i mają na dowód tego dyplomy, ale są kulturowymi analfabetami w tym sensie, że są ignorantami w sprawach swojej religii, swojej kultury i swojej przeszłości. 
[…]
Obawiam się, że zmierzamy ku jeszcze bardziej agresywnemu i bestialskiemu ekstremizmowi.  

Dziennikarz: Nawet po naszym gorzkim doświadczeniu z ISIS?

Dr. Rita Faraj: Tak. Widzieliśmy ruchy, które były jeszcze bardziej bestialskie niż ISIS.

Dziennikarz: Dlaczego tak jest, pani zdaniem?

Dr. Rita Faraj: Ponieważ jesteśmy na to podatni i nie rozwiązujemy kryzysów, które nas dotykają, włącznie z kryzysami społecznymi, oraz dlatego, że istnieje wielki strach dotyczący budowania państwa. Wielkim pytaniem stojącym dzisiaj przed światem arabskim, szczególnie po wojnie domowej w Syrii i wojnach w Iraku, jest to, jak odbudować kraj.   
[…]

Arabski islam jest wśród tych rodzajów islamu, który stoi przed najpoważniejszymi kryzysami. Zamyka się jak kokon.  

Dziennikarz: Czy to dotknęło również inne rodzaje islamu?

Dr. Rita Faraj: Być może w kategoriach przemocy. Tak. Islam wszędzie przeżywa ostre starcie z nowoczesnością. To jakby stał przed dwoma nurtami – jeden chce powrotu islamu do przeszłości, a drugi próbuje pchnąć islam ku przyszłości i nowoczesności. Jeśli nie przeprowadzimy prawdziwej reformy w naszych instytucjach religijnych i naszych edukacyjnych programach szkolnych, szczególnie w edukacji religijnej, w której mamy do czynienia z wielkim kryzysem w sposobie, w jaki przedstawiamy „innego”… [Bez tego] nie możemy przeprowadzić żadnej prawdziwej reformy. Moim zdaniem podstawowym osiągnięciem każdej instytucji i każdego rządu jest podjęcie poważnej, realnej i dalekosiężnej reformy edukacji religijnej.  

Dziennikarz: Jak mamy rozpocząć tę reformę?

Dr Rita Faraj: Przede wszystkim przez odfiltrowanie naszego dziedzictwa…

Dziennikarz: Przez reinterpretację ksiąg dziedzictwa…

D. Rita Faraj: Przez wstrzyknięcie racjonalności w retorykę imamów, przez monitowanie programów szkolnych i przez zaprowadzenie tolerancyjnej kultury religijnej, która jest otwarta na świat.
[…]
To prawda [hidżab] jest symbolem kulturowym, religijnym i społecznym…

Dziennikarz: Ale ja mówię o innym hidżabie – upolitycznionym hidżabie. 

Dr Rita Faraj: To jest rodzaj hidżabu zalecany przez ruchy islamskie.  Widzą oni kobiety wyłącznie jako ich ciała i agentów fitna. Nigdy nie przedstawiają kobiet jako istot posiadających własny umysł. Mamy hidżab zrobiony z materiału i mamy hidżab umysłowy, który jest bardziej niebezpieczny i na który wszyscy w świecie arabskim jesteśmy wystawieni.[…]Dziennikarz: Nie ma w Koranie żadnej podstawy do koncepcji 70 czarnookich dziewic [w raju] i tak dalej.  

Dr Rita Faraj: Racja. To jest resztka przeszłości i wykorzystywanie tekstu religijnego lub jakiejś jego prawnej interpretacji. To jest wykorzystywane dla celów politycznych.

Dziennikarz: Dla przyciągnięcia młodych ludzi do ruchów ekstremistycznych…  

Dr Rita Faraj: To prawda. W świecie arabskim doznajemy wielkiego kryzysu związanego z kulturą seksualności. seksualnym uciskiem i sposobem, w jaki wykorzystywana jest młodzież…

Dziennikarz: Czy sądzi pani, że to jest jeden z powodów atrakcyjności grup ekstremistycznych?  Dr Rita Faraj: Bez wątpienia. Używają seksualnej motywacji, by przyciągnąć młodych ludzi. Jak pan wie, część wideo szerzonych w ostatnich latach, szczególnie przez ISIS… Nigdy nie mogliśmy wyobrazić sobie, że ktoś, nawet o ograniczonych zdolnościach umysłowych, rozważałby zabicie się, żeby pójść do raju i spotkać czarnookie dziewice.  

 



Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


PASTOR JENTEZEN FRANKLIN – ONE OF ISRAEL’S BEST FRIENDS

PASTOR JENTEZEN FRANKLIN – ONE OF ISRAEL’S BEST FRIENDS

MIKE EVANS


The Friends of Zion Museum recently surpassed 51 million members, making it one of the largest pro-Israel sites in the world.

Pastor Jentezen Franklin. (photo credit: FREE CHAPEL)

 

The State of Israel is not alone nor isolated but has 650 million supporters all over the world. There are millions of Christians and other non-Jews that are standing up for the Jewish people as well as telling the story of Israel, its challenges, its achievements and why all people, no matter what their creed is, should be friends of Israel.

Pastor Jentezen Franklin is one of those friends and the difference he has made in bringing millions of people to Israel and closer to its history and its people has made him one of Israel’s best friends. Since 2015, he has been working with Dr. Mike Evans and the Friends of Zion Museum to promote Israel.

He is the senior pastor of Free Chapel Worship Center in Gainesville, Georgia, home to more than 14,000 members. With locations also in California, Franklin is spreading his message of standing with Israel all across the United States and the world.

Franklin serves on the Trump Faith Initiative, actively advising President Donald Trump on his steadfast support for the US-Israel relationship. He was instrumental in helping to bring about Trump’s recognition of Jerusalem as Israel’s capital as well as relocation of the United States Embassy from Tel Aviv to Jerusalem.
On Trinity Broadcasting Network (TBN), Franklin’s daily show Kingdom Connection speaks to millions about the importance of praying for the “peace of Jerusalem” and tells his viewers on every show to bless Israel and her people.

Since 2015, Franklin has been working with the Friends of Zion Museum in Jerusalem, a $100 million-dollar project that reveals the heroic stories of the courageous Christians and non-Jews whom have assisted the Jewish people throughout the Zionist movement, as well as in critical times like during the Holocaust. Franklin and his partners have donated more than a million dollars to the city of Jerusalem on behalf of the Friends of Zion Museum.

The Friends of Zion Museum recently surpassed 51 million members, making it one of the largest pro-Israel sites in the world. FOZ is currently building a think tank, research center, Ambassador Institute and an online university, all of which are being utilized to help educate pro-Israel supporters around the globe about Israel’s history, challenges and achievements.

The Friends of Zion has become one of the central institutions in the State of Israel, influencing the world and strengthening Israel’s relations globally, while fortifying the pillars of the Israeli society.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


HEBREW & GREEK (LIVE in Israel) 2017 Nikos Vertis & Eyal Golan – An Eisai Ena Asteri – Israeli Music

HEBREW & GREEK (LIVE in Israel) 2017 Nikos Vertis & Eyal Golan – An Eisai Ena Asteri – Israeli Music

   falesTEEZ



Eyal Golan & Nikos Vertis – Ksheat Ito | (HEBREW & GREEK) LIVE in Israel
אייל גולן וניקוס ורטיס – כשאת איתו / Αν είσαι ενα αστέρι (Ισραήλ)
https://www.youtube.com/watch?v=agsIt…

https://www.youtube.com/watch?v=g4t2G…

Νίκος Βέρτης – An Eisai Ena Asteri
אייל גולן וניקוס ורטיס – כשאת איתו – מתוך ההופעה החיה פעם בחיים

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Zagłada nazistów nie odniosłaby takich rezultatów, gdyby nie pomoc narodów europejskich.

Zagłada zorganizowana przez nazistów nie odniosłaby takich straszliwych rezultatów, gdyby nie dobrowolna pomoc narodów europejskich

Paweł Smoleński


Węgierscy Żydzi na rampie kolejowej w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau. Bezpośrednio po przyjeździe esesmani mówili im, że pójdą do łaźni się wykąpać, w rzeczywistości prowadzili ich bezpośrednio do komór gazowych. Według obliczeń badaczy z obozu Niemcy zgładzili w nim około 1,1 mln ludzi – ta… (NAC)

Z książki Laurence’a Reesa o Holokauście płynie nauka: na nic zdałyby się “Mein Kampf”, hitlerowskie bojówki i antyżydowskie tyrady Goebbelsa, gdyby nie brak reakcji na zło. Drogę do Auschwitz wybudowała nienawiść Hitlera i jego totumfackich, ale wybrukowała ją obojętność ludzi, również przyzwoitych

Żeby doszło do zbrodni, poprzedzić ją musi słowo. Jesienią 1919 r. nikomu wówczas nieznany Adolf Hitler napisał list do Adolfa Gemlicha, współtowarzysza broni z okopów I wojny światowej. Wśród nas żyje obca, nieniemiecka rasa, która nie chce i nie potrafi wyrzec się swoich cech – cytuje list Hitlera szkocki pisarz, historyk i filmowiec Laurence Rees w książce „Holokaust” – a mimo to cieszy się takimi samymi prawami politycznymi jak my. Wrogiem jest – objaśnia dalej przyszły dyktator – Żyd. Wszystko, co każe ludziom walczyć o wyższe sprawy, czy to będzie religia, socjalizm, czy demokracja, dla niego jest tylko narzędziem do osiągnięcia celu, zaspokojenia żądzy bogactwa i dominacji. Jego działalność wywołuje wśród narodów rasową gruźlicę. Hitler dodaje, że ostatecznym celem każdego niemieckiego rządu powinno być bezwzględne i całkowite usunięcie Żydów.

To epistolarne bredzenie kiepskiego malarza i rozczarowanego kombatanta, który wycierał bruki Wiednia i Monachium, klepał biedę i podlizywał się, a jakże, żydowskim marszandom, przeszłoby bez echa, gdyby nie późniejsza złowroga biografia autora. Ale i tak warto postawić pytanie: ile podobnych listów napisano wówczas w Niemczech i w Austrii, w całej Europie i na innych kontynentach? Podejrzewam, że tysiące. Wszak świat lizał rany po Wielkiej Wojnie, a niektórzy na gwałt szukali winnego nadzwyczajnego, jak sądzono naiwnie, przelewu krwi. Żydzi pasowali tu jak ulał, naznaczani przez 2 tys. lat chrześcijańskiego antysemityzmu jako „lud perfidny” oraz „pragnący śmierci Jezusa Chrystusa”.

Wiara w antyżydowską mitologię była tak powszechna, że – pokazuje Rees – uległy jej wszystkie narody Europy. Powstał więc sprzyjający klimat dla największej zbrodni w dziejach ludzkości, choć jej zapowiedź kryła się jeszcze w prywatnych listach sfrustrowanych artystów opatrzonych pocztowymi znaczkami.

Gleba

Po I wojnie światowej nacjonalistyczna oraz antysemicka edukacja przyspiesza jak Europa długa i szeroka. Antysemityzmem szczycili się chrześcijańscy demokraci i proletariat zrzeszony w narodowych partiach robotniczych, monarchiści, konserwatyści i wyznawcy np. pangermanizmu. W Niemczech nabiera siły ideologia volkistowska wskazująca na mistyczny i nadprzyrodzony związek między ludźmi mówiącymi tym samym językiem, wyrosłymi w jednakim kodzie kulturowym i zakochanymi w ojczystej ziemi. Swoje dołożyła rozwijająca się pseudonauka o rasach oraz eugenika, ale akurat Niemcy wcale nie byli tu prekursorami, ustępując miejsca Francuzom i Anglikom. I choć spełzły na niczym próby wynalezienia naukowego testu krwi określającego, kto Aryjczyk, a kto nie, wiadomo było, że do nowej europejskiej układanki opinii i poglądów Żydzi zupełnie nie pasują. Antyżydowskie plany snuto na całym kontynencie, przygotowywano antysemickie ustawodawstwo. Na przykład pomysł wysiedlenia Żydów na Madagaskar narodził się w II RP, a dopiero później z uwagą zaczęli mu się przyglądać hitlerowcy.

Dla społecznych nastrojów nie miało znaczenia, że radykalni antysemici nie mieli jeszcze w Niemczech władzy. Po nieudanym puczu piwiarnianym w 1923 r. (nazistów uwiodły sukcesy Benita Mussoliniego i udany marsz Czarnych Koszul na Rzym, więc myśleli, że im też się uda) Hitler trafił do więzienia. Siedział zresztą w komfortowych warunkach – w celi przyszłego wodza III Rzeszy powstał niemal magazyn „szynek, kiełbas, ciast, czekoladek i wielu innych specjałów”. Podczas odsiadki napisał „Mein Kampf”, zrazu uznawaną za bełkot, ale też wykładnię tego, co niebawem może nastąpić.

Lecz ciągle nazistów można było nakryć czapkami. Tyle że sprzyjający klimat narastał z dnia na dzień, podgrzewany gospodarczymi kryzysami, bezrobociem, skorumpowaniem i bankructwem Republiki Weimarskiej. Demokracja pokazywała, jak bardzo jest bezradna w starciu z populistyczną, rasistowską demagogią. W końcu Hitler nie był jedynym, który nienawidził Żydów. Przykleiła się do niego garść podobnie zwichrowanych, niespełnionych facetów z ambicjami, klinicznych psychopatów, cwanych prostaków, a później również koniunkturalistów. Na dodatek okazało się, że demokrację można załatwić w demokratycznych procedurach. W 1933 r. NSDAP wygrała wybory, a Hitler szybko został kanclerzem Niemiec.

Spirala

Potem poszło z górki. Wystarczyło kilku przekabaconych polityków, którym zdawało się, że powiodą na sznurku hitlerowskich kmiotków, i kilka złamanych lub napisanych na nowo ustaw. Suweren dostał zaś płomienne przemowy na masowych wiecach. Hitler, NSDAP i niewyrażona jeszcze otwarcie zapowiedź „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” z dnia na dzień zyskiwały na popularności.

Przy czym marsz ku nieograniczonej niczym władzy odbywał się spokojnie, krok po kroku. Już w zasadzie nie było czym oddychać, lecz zostało odrobinę powietrza, można się jakoś przyzwyczaić. Np. gdy Niemcy uchwalili rasistowskie ustawy norymberskie, z wielu szacownych ust padły argumenty, że w USA też panuje apartheid. Złapali się na ten sposób myślenia nawet niektórzy niemieccy Żydzi przekonani, że dyskryminujące zapisy wyznaczą granicę prześladowań, za którą nikt się już nie posunie; lepsza jest wyznaczona prawem represja niż bezprawna dowolność. Zajadłości we wprowadzaniu dyktatorskich i antyżydowskich porządków nie zmierzy się przecież naukowymi metodami. Zawsze więc można powiedzieć, że wzrost nastrojów antysemickich to tylko niesprawdzalne, indywidualne wrażenie.

No i jest jeszcze druga strona medalu. Pod rządami hitlerowców bezrobocie w Niemczech spada z sześciu do dwóch milionów. Żyje się lepiej, rośnie stopa życiowa, młodzież dostrzega przyszłość. Można też się pocieszać, że antysemicka retoryka władz nie trafia do wszystkich. Większość ludności ignoruje szkalowanie Żydów; jawnie wybierają nawet zakupy w żydowskich domach towarowych i nieżyczliwie odnoszą się do szturmowca, który pełni tam służbę – cytuje Rees pewnego socjaldemokratę z Saksonii.

Wprawdzie nazistowska edukacja wmawia uczniom, że Aryjczycy są zdolniejsi od Żydów, ale co złego w takiej bredni? Słowo „niemiecki” odmienia się bez przerwy przez wszystkie przypadki (niemiecka kultura, niemieckie fabryki, niemieccy poeci, niemieccy wynalazcy itp.) w opozycji do żydowskości. Otworzono pierwsze obozy koncentracyjne, ale tylko po to – wierzą uczciwi Niemcy – by zapanował ład i porządek. Wnet zdarzy się co prawda noc kryształowa, pogromy, rabunki, pobicia i morderstwa, ale nazistowscy przywódcy wyjaśnią, że to wyraz gniewu narodowego suwerena. Choć od Kristallnacht Europa przestanie traktować Hitlera jak normalnego polityka, to jednak zauważy, że niektórzy Żydzi skarżyli się na bandytyzm w gestapo, a wielu Niemców im współczuło. No i trzeba ratować międzynarodowy pokój.

A kiedy dochodzi do wybuchu wojny – wedle hitlerowskiej propagandy wywołanej przez Żydów – przyszłej Zagładzie nie można już zapobiec.

Mechanizm

Konferencja w Wannsee w 1942 r., która kojarzy się z Zagładą, gdyż zebrali się tam główni (choć nie najgłówniejsi) inżynierowie ludobójstwa, i na której ukuto termin „ostateczne rozwiązanie”, była – uważa Rees – ledwie jednym z etapów na szlaku prowadzącym do wymordowania narodu żydowskiego. Żeby Holokaust mógł się powieść, trzeba było wcześniej wprowadzić program eutanazji niepełnosprawnych, przetestować efektywność komór gazowych oraz krematoriów w szpitalach psychiatrycznych. Potrzebny był wysiłek inżynierów i planistów organizujących getta w podbitej Polsce. Przydały się też dyskusje, z których wyszło bezspornie, iż Żydów nie da się wygnać z Rzeszy oraz terytoriów okupowanych np. na Madagaskar, bo jak to zrobić, skoro Niemcy nie panują na oceanach.

Wszystko układa się w logiczny ciąg: list Hitlera do kolegi z wojska, ustawy norymberskie, Kristallnacht, atak na Polskę i na zachód Europy, a w końcu na sowieckiego sojusznika, masowe mordy dokonywane przez Einzatsgruppen na Białorusi i Ukrainie. Żydzi muszą ginąć, bo są rasowym wrogiem i na dodatek walcząca III Rzesza marnuje na nich za dużo jedzenia. Skoro jednak głód, choroby, mordercza praca i plutony egzekucyjne nie dają sobie rady, trzeba wystawić fabryki śmierci.

Holokaust stworzył wiele problemów, z którymi tęgie nazistowskie głowy musiały się uporać. Nie da się np. rozstrzeliwać na przemysłową skalę, by nie pozostawiało to skutków psychicznych u rozstrzeliwujących (mordercy mieli koszmary, podupadali na zdrowiu). Co zrobić z tysiącami ciał, które gniją w zbiorowych mogiłach i może dojrzą je niepowołane oczy?

Nie wiedziano, co lepsze: spaliny z silników Diesla, tlenek węgla z butli czy granulki cyklonu B. Wymyślano sposoby, jak oszukać jadących na śmierć; stacja kolejowa w Treblince wyglądała jak peron w miejscowości wypoczynkowej, zaś w korytarzach wiodących do komór gazowych stawiano wiadra na nieczystości.

Na początku Zagładę skrywała tajemnica. Treblinkę, Bełżec i Sobibór – nazistowskie obozy zagłady – zbudowano na chwilę, aż wypełnią swoje zadanie. Komory gazowe i drewniane baraki trzech fabryk śmierci rozebrano, gdy w Generalnym Gubernatorstwie zabrakło Żydów. Kiedy po bitwie pod Stalingradem okazało się, że III Rzesza przegrywa wojnę, do tajemnicy dopuszczono wielu spoza nazistowskiej szpicy, by również tzw. zwykli Niemcy stali się współsprawcami ludobójstwa.

Wiedzieli więc, że III Rzesza dopuszcza się niepojętej zbrodni. Mówił o niej bez owijania w bawełnę szef SS Heinrich Himmler. Mieli jej świadomość nawet służący w obozach patologiczni sadyści. Bezpośredni wykonawcy Holokaustu zeznawali po wojnie, że kiedy skończyli swoje zadanie w Treblince lub w Sobiborze, Rzesza wysyłała ich na najbardziej niebezpieczne odcinki frontu. Mieli zginąć, by przed przyszłymi sądami nie świadczyć o ludobójstwie.

Pomocnicy

Nie udałaby się Zagłada sześciu milionów europejskich Żydów, gdyby nie postawa narodów podbitych przez Hitlera. Można było np. zachowywać się jak holenderscy urzędnicy, którzy skrupulatnie organizowali transporty Żydów na Wschód, podpierając się wymogami profesjonalizmu (ktoś zlecił pracę, a tę należy wykonać) i etosem urzędniczej służby. Przy ich pomocy hitlerowcy wywieźli 75 proc. żydowskiej populacji. Na drugim biegunie jest okupowana Dania. Duńczycy wywieźli kilka tysięcy Żydów rybackimi łodziami do Szwecji. Było to możliwe, gdyż okupacja przebiegała tu łagodnie (w Holandii raczej też), zaś hitlerowski namiestnik Danii, świadom klęsk Niemców na froncie wschodnim, przekazał Duńczykom informację o planowanej deportacji. Ale też przed wybuchem wojny Dania przyjęła prawo zabraniające przyjmować żydowskich uchodźców z Niemiec.

Oficjele francuskiego reżimu Vichy bez żenady opowiadali o antysemickich motywach represji, a francuska policja organizowała deportacje. Papież Pius XII nie powiedział o Zagładzie ani słowa potępienia (choć niektórzy włoscy księża ukrywali Żydów), a słowacki rząd kierowany przez katolickiego księdza Jozefa Tiso pilnie wypełniał nazistowskie instrukcje. Nie inaczej było na Węgrzech, gdzie już pod koniec wojny wywieziono do Auschwitz większość Żydów. Rumunia w początkach wojny zaskoczyła nazistów okrucieństwem w stosunku do Żydów, by później szukać ścieżki, jak wymiksować się z wątpliwego sojuszu i ludobójstwa. Bułgaria ocaliła większość swoich obywateli żydowskiego pochodzenia, lecz nie miała żadnych skrupułów wobec Żydów z terytorium okupowanej Macedonii i Tracji. W Grecji, gdzie antysemityzm był przed wojną na porządku dziennym, znalazło się zaskakująco wielu Sprawiedliwych. Ale z wolnej od antysemityzmu Norwegii wywieziono do Terezina kilkuset mocno zasymilowanych Żydów.

Za to niemieckich sojuszników musieli mocno zadziwić Włosi, skąd nie wysłano do Auschwitz żadnego transportu, póki nie upadł reżim Duce i nie rozpoczęła się hitlerowska okupacja. W regionach okupowanych przez włoską armię – w Grecji, Chorwacji, na Lazurowym Wybrzeżu – Żydzi czuli się względnie bezpiecznie.

Rees pisze też o Polakach. We wspomnieniach ocalonych pojawiają się liczne nazwiska Sprawiedliwych, ale też rzesze szmalcowników i donosicieli. W niektórych przypadkach niegodziwcy mogli liczyć na trzecią część majątku wydanego Żyda, choć częściej zapłatą była wódka lub święty spokój.

Przykry to wniosek, lecz zorganizowana przez nazistów Zagłada nie przyniosłaby tak straszliwych rezultatów, gdyby nie pomoc – wymuszona, lecz często dobrowolna – wszystkich europejskich narodów. To – prócz opisów zorganizowanej machiny śmierci – bodaj najważniejsza lekcja płynąca z lektury „Holokaustu”.

Słowa

Myślę o liście Hitlera z 1919 r. napisanym do kumpla z wojska. Można go bez problemu umieścić w internecie między dzisiejszymi nienawistnymi wpisami. A jest ich nadzwyczaj dużo – o Żydach, ale też o imigrantach, muzułmanach, Romach, kolorowych.

Zdobią te wpisy, często pozbawione reguł gramatyki i ortografii, rodzinne zdjęcia z dziećmi na rękach, z kotkami, z pieskami, zrobione w pejzażach, gdzie swojskie polskie bloki, ale też palmy, skały Morza Egejskiego lub piaski egipskiej Hurghady i, ma się rozumieć, wakacyjne „strefy Polaka”.

Więcej – list Adolfa Hitlera należałby do wpisów łagodnych, bo przecież „całkowite usunięcie Żydów” to szept mięczaka w porównaniu ze słowami „do gazu”. Na tym również polega wartość pisarstwa Laurence’a Reesa: pokazuje, jak niewiele dzieli kilka wypowiedzianych słów od bezprzykładnej zbrodni. Zważmy, że w Niemczech, nawet kilka lat przed Holokaustem, nikt Żydów do gazu nie wysyłał. Nie było też lajków pod nienawistnymi wpisami. Królował brak reakcji na rasizm. Skończyło się śmiercią milionów.

Ma rację sir Ian Kershaw, brytyjski historyk, który po przypadkowej wizycie w Monachium porzucił badanie średniowiecza na rzecz studiów nad historią Niemiec pierwszych dekad XX w., jeden z najlepszych specjalistów od III Rzeszy i autor monumentalnej biografii Adolfa Hitlera, gdy pisze, że „Holokaust” Laurence’a Reesa winien być przeczytany przez każdego, kto szuka wyjaśnienia genezy i przebiegu Zagłady. Tematyka zmieszczona na ponad pół tysiącu stron sprawia, że nie jest to lektura na jeden wieczór, a i lepiej czytać to w ciągu dnia, bo po prostu odbiera spokojny sen. Tom swoje waży, więc nie nadaje się również do szkolnego plecaka.

Niemniej wyczerpująco przerażająca jasność wywodu, przywołanie absolutnie koniecznych cyfr i statystyk oraz oddanie głosu naocznym świadkom powodują, że „Holokaust” można potraktować jak podręcznik objaśniający, do czego prowadzą nieokiełznana nienawiść, buta, pycha oraz megalomania mająca na swoich usługach propagandę, manipulację, pseudonaukę, terror oraz zgraję – niekoniecznie liczną – prymitywnych, sadystycznych morderców. Oraz brak reakcji tzw. zwyczajniej większości, często gardzącej prymitywnością nazistowskich pałkarzy.

Z książki Laurence’a Reesa płynie nauka podstawowa: na nic zdałyby się „Mein Kampf”, hitlerowskie bojówki i antyżydowskie tyrady Goebbelsa, gdyby nie obojętność na zło i wzruszenie ramionami. Droga do Auschwitz była wybudowana przez nienawiść Hitlera i jego totumfackich, ale wybrukowana obojętnością ludzi, również tych przyzwoitych. Nie wolno zamykać oczu, gdy trzeba mieć je szeroko otwarte.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com