“Nie ma miejsca na twór syjonistyczny w Palestynie”

Palestyńczycy: “Nie ma miejsca na twór syjonistyczny w Palestynie”

Bassam Tawil
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Hamas i Islamski Dżihad rządzą niemal dwoma milionami Palestyńczyków w Strefie Gazy. Każda grupa ma własne kierownictwo polityczne, jak również milicje, które posiadają różne rodzaje broni, w tym rakiety i pociski balistyczne. Na zdjęciu: Bojówkarze Hamasu paradują ze swoją bronią w Gazie 20 lipca 2017 r. (Zdjęcie: Chris McGrath/Getty Images)

Palestyńska grupa terroru mówi, że jej inżynierowie zbudowali “celne i niszczące” pociski balistyczne, które mogą sięgnąć “okupowanych” miast Tel Awiwu, Netanji i Jerozolimy. Abu Hamza, rzecznik Brygad Al-Kuds, militarnego skrzydła Islamskiego Dżihadu, organizacji finansowanej przez Iran, groził, że “jednostka rakietowa” jego grupy zamieni izraelskie miasta w “piekło”.

“Nie ma miejsca dla syjonistycznego wroga na ziemi Palestyny – powiedział Abu Hamza. –Albo odejdą z tej błogosławionej ziemi, albo będą otrzymywali jeden bolesny cios za drugim”.

Islamski Dżihad jest drugą co do wielkości grupą terrorystyczną w Strefie Gazy, za Hamasem. Żadna z tych grup nie uznaje prawa Izraela do istnienia. Obie mówią, że są zdecydowane na “zbrojną walkę do wyzwolenia całej Palestyny, od Morza Śródziemnego do rzeki Jordan”.

Przywódcy Hamasu i Islamskiego Dżihadu uważają Izrael za jedno wielkie osiedle, które trzeba wykorzenić z Bliskiego Wschodu.

Nie ma dla nich żadnej różnicy między żydowskim osiedlem na Zachodnim Brzegu, a jakimkolwiek miastem w Izraelu. Dla nich Tel Awiw, Aszdod, Hajfa i Nazaret są “okupowanymi” miastami. Palestyńskie biuletyny prognozy pogody często pokazują nazwy miast w Izraelu na mapie, na której nie ma słowa Izrael.

Palestyńscy przywódcy mówią, że konflikt z Izraelem skończy się dopiero wtedy, kiedy Izrael zostanie unicestwiony.

“Nie oddamy ani centymetra ziemi Palestyny – powiedział przywódca Hamasu Ismail Hanijeh. – Będziemy kontynuować walkę, aż wszyscy uchodźcy wrócą do domów” – mając na myśli tereny w Izraelu wewnątrz “zielonej linii” czyli linii zawieszenia broni z 1949 roku.

W 2017 roku Hamas opublikował dokument o “Ogólnych zasadach i polityce”, w którym twierdził, że jest gotowy zaakceptować państwo palestyńskie w granicach sprzed 1967 roku (Zachodni Brzeg, Strefa Gazy i wschodnia Jerozolima) – ale bez uznania prawa Izraela do istnienia i bez “rezygnacji z całej Palestyny”.

Innymi słowy, Hamas mówi, że nie sprzeciwiłby się utworzeniu niepodległego państwa palestyńskiego na Zachodnim Brzegu, Strefie Gazy i wschodniej Jerozolimie; użyłby tych terenów jako odskoczni do “wyzwolenia pozostałej Palestyny”.

Dokument Hamasu wyraźnie stanowi, że “żadna część ziemi Palestyny nie zostanie oddania ani nie będzie w jej sprawie kompromisu niezależnie od przyczyn, okoliczności i nacisków, niezależnie od tego, jak długo będzie trwała okupacja”. Potwierdza, że Hamas “odrzuca każdą alternatywę do pełnego i całkowitego wyzwolenia Palestyny od rzeki do morza”. Dokument stwierdza także, że Hamas nigdy nie uzna “syjonistycznego tworu” ani nie zrezygnuje z żadnego z palestyńskich praw.

Chociaż w tym dokumencie Hamas mówi, że jest obecnie gotowy – na teraz – zaakceptować państwo palestyńskie obok Izraela, niemniej uważa “Palestynę, która rozciąga się od rzeki Jordan na wschodzie do Morza Śródziemnego na Zachodzie i od Ras Al-Nakurah na północy do Umm Al-Raszrasz [Ejlatu] na południu za integralną jednostkę terytorialną. To jest ziemia i dom ludu palestyńskiego”.

Część ludzi na Zachodzie błędnie zinterpretowała ten dokument Hamasu jako oznakę umiarkowania i pragmatyzmu ze strony grupy terrorystycznej. Na przykład, Reuters twierdził w depeszy z 1 maja 2017 roku, że Hamas “porzucił swoje długotrwałe wezwanie do zniszczenia Izraela”.

To twierdzenie jest całkowicie fałszywe. Reuters, podobnie jak kilka innych mediów zachodnich, zignorował te części dokumentu Hamasu, które mówią o potrzebie zlikwidowania Izraela. Tutaj są partie dokumentu, które ujawniają prawdziwe intencje Hamasu:

“Islamski Ruch Oporu Hamas jest palestyńskim ruchem oporu dla wyzwolenia narodowego. Jego celem jest wyzwolenie Palestyny i przeciwstawienie się syjonistycznemu projektowi. Palestyna jest arabską ziemią islamską. Jest to błogosławiona, święta ziemia, która ma specjalne miejsce w sercu każdego Araba i każdego muzułmanina. Nie będzie uznania legalności syjonistycznego tworu. Cokolwiek spotkało ziemię Palestyny w kategoriach okupacji, budowania osiedli, judaizacji lub zmian jej cech i fałszowania faktów, jest nielegalne. Prawa nigdy nie wygasają”.

Co gorsza, niektórzy na Zachodzie posunęli się tak daleko, że określali ten dokument jako “nową Kartę Hamasu”. To twierdzenie również jest fałszywe. KartaHamasu, opublikowana w 1988 roku, nadal istnieje i nigdy nie została zmieniona ani poprawiona. Oto, co stwierdza:

“… ziemia Palestyny jest islamskim Wakf, poświęconym dla przyszłych pokoleń muzułmanów aż do Dnia Sądu Ostatecznego. Nie wolno roztrwonić jej ani żadnej jej części; nie wolno zrezygnować z niej ani z żadnej jej części. Ani pojedynczy kraj arabski, ani wszystkie kraje arabskie, ani żaden król lub prezydent, ani żadna organizacja, ani one wszystkie, czy to palestyńska, czy arabska, nie mają do tego prawa…Nasza walka przeciwko Żydom jest wielka i bardzo poważna. Wymaga wszelkich szczerych wysiłków. Jest to krok, za którym w sposób nieunikniony powinny nastąpić dalsze kroki. Ruch jest tylko jednym szwadronem, który powinien otrzymać wsparcie od coraz więcej szwadronów z olbrzymiego świata arabskiego i islamskiego, aż wróg będzie rozgromiony i zwycięstwo będzie Allaha.

Przez ostatnie trzydzieści lat Hamas i Islamski Dżihad byli dużymi graczami na palestyńskiej arenie. Nie są małymi, odłamowymi frakcjami, które można zbyć jako nieistotne. Te dwie grupy rządzą niemal dwoma milionami Palestyńczyków w Strefie Gazy. Każda grupa ma własne kierownictwo polityczne, jak również milicje, które posiadają różne rodzaje broni, w tym rakiety i pociski balistyczne. Te dwie grupy mają także tysiące bojówkarzy w Strefie Gazy, którzy uważają się za “żołnierzy” i “bojowników o wolność” w wojnie o zlikwidowanie Izraela i zabicie Żydów.

Ci, którzy sądzą, że Hamas i Islamski Dżihad znikną któregoś dnia, żyją ułudą. Te dwie grupy stanowią realne zagrożenie, nie tylko dla Izraela, ale także dla Autonomii Palestyńskiej (AP) Mahmouda Abbasa na Zachodnim Brzegu. Gdyby nie obecność sił bezpieczeństwa Izraela na Zachodnim Brzegu, Hamas i Islamski Dżihad dawno temu obaliłyby reżim Abbasa. Hamas i Islamski Dżihad gardzą Abbasem i uważają go za zdrajcę, z powodu jego domniemanego poparcia dla rozwiązania w postaci dwóch państw.

Przywódca Hamasu Mahmoud Zahar powiedział niedawno, że kiedy jego ruch “wyzwoli Palestynę”, postawi Abbasa przed sądem za zdradę Palestyńczyków.

Należy przyznać Hamasowi i Islamskiemu Dżihadowi, że mówią jasno i uczciwie o swoich ambicjach. Te dwie grupy mówią wyraźnie, że ich ostatecznym celem jest usunięcie Izraela z regionu i zastąpienie go państwem islamskim. Dla nich konflikt z Izraelem nie toczy się o osiedla lub punkty kontrolne, ani o Jerozolimę. Wojna toczy się o obecność Żydów w tym, co uważają za własną ojczyznę i państwo.

Każdy bliskowschodni plan pokojowy, który ignoruje to, co mówią Hamas i Islamski Dżihad, skazany jest na niepowodzenie. Ponadto, ignorowanie tych dwóch grup będzie stanowić olbrzymie zagrożenie dla bezpieczeństwa i stabilności w regionie. Administracja USA, która mówi, że pokaże plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu po izraelskich wyborach w kwietniu, powinna wielokrotnie pomyśleć o możliwych konsekwencjach tego planu.

Oto, jakie pytanie powinna zadać sobie administracja USA: co stanie się w dzień po ustanowieniu palestyńskiego państwa? Odpowiedzią jest, według Hamasu i Islamskiego Dżihadu, że Palestyńczycy użyją tego państwa do kontynuowania “zbrojnej walki” aż do wyzwolenia okupowanych miast Tel Awiwu, Nazaretu, Tyberiady, Jaffy i Hajfy. W obecnej sytuacji palestyńskie państwo stanowiłoby wyraźne i bezpośrednie, egzystencjalne zagrożenie dla Izraela.

Wszyscy, którzy pracują obecnie na planem pokojowym USA, muszą poważnie traktować groźbę Islamskiego Dżihadu, że zamieni izraelskie miasta w “piekło” przez strzelanie do nich pociskami balistycznymi. Każde terytorium dane Abbasowi i jego Autonomii Palestyńskiej na Zachodnim Brzegu, będzie użyte w przyszłości przez Hamas i Islamski Dżihad jako baza do odpalania rakiet i pocisków balistycznych na izraelskie miasta. Wówczas te grupy terroru nie będą potrzebowały celnych rakiet dalekiego zasięgu, żeby zrealizować swój plan zniszczenia centrów populacyjnych Izraela: będą one tuż przed nimi, po drugiej stronie ulicy.


Bassam Tawil: Muzułmański badacz i publicysta mieszkający na Bliskim Wschodzie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jewish TV Presenter Sues Labour Party Official Over ‘Appalling Distortion of the Truth’

British Jewish TV Presenter Rachel Riley Sues Labour Party Official Over ‘Appalling Distortion of the Truth’

Shiryn Ghermezian


Rachel Riley during an interview with Britain’s Channel 4 News. Photo: Screenshot.

Rachel Riley, host of the UK television show “Countdown,” is suing a staff member of Jeremy Corbyn’s Labour Party over a Twitter post that the latter wrote in March, the UK’s Sunday Times reported on Sunday.

Riley is seeking 50,000 euros, which is $55,992, from the Labour party’s head of complaints, Laura Murray, plus legal costs, court documents revealed.

When Corbyn was egged during his visit to a mosque in March, Riley, 33, retweeted a post by left-wing commentator Owen Jones that said: “If you don’t want eggs thrown at you, don’t be a Nazi. Seems fair to me.”

Riley added, “Sound advice.”

In response to Riley’s post, Murray tweeted, “Today Jeremy Corbyn went to his local mosque for visit my mosque day, and was attacked by a Brexiteer. Rachel Riley tweets that Corbyn deserves to be violently attacked because he is a Nazi. This woman is as dangerous as she is stupid. Nobody should engage with her. Ever.”

Riley said Murray’s tweet about her, which the Labour staffer subsequently deleted, was an “appalling distortion of the truth.” She explained that her tweet should not be interpreted to mean that Corbyn was a Nazi and deserved to be egged, according to The Jewish Chronicle

The Algemeiner  reported in March that Riley hired Mark Lewis, a lawyer who has repeatedly criticized the Labour party’s approach to claims of antisemitism, to pursue legal action against those who have targeted her with with libel or harassment over her efforts to call out antisemitism in Corbyn’s party.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


21see presents Tayim: Cheesecake for Shavuot

21see presents Tayim: Cheesecake for Shavuot

   21see



In honor of Shavuot, 21see set out to learn how to make the most famous dessert for the holiday, cheesecake!


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jacek Kuroń słuchał młodych, więc młodzi słuchali jego.

Jacek Kuroń słuchał młodych, więc młodzi słuchali jego. W czasie kiedy starsi koledzy mieli go za “wujcia wariatuńcia”

Agnieszka Wiśniewska


Jacek Kuroń (Fot. Sławomir Kami?ski / AG)

Jacek Kuroń niczego młodym nie tłumaczył, nie klarował, jak jest, dlaczego nie może być inaczej i w czym błądzą. Nie został dziadersem.

Agnieszka Wiśniewska – polonistka, socjolożka, naczelna „Krytyki Politycznej”. Autorka biografii Henryki Krzywonos „Duża Solidarność, mała solidarność” oraz wywiadu rzeki z Małgorzatą Szumowską „Kino to szkoła przetrwania”

Ktoś mnie zapytał, co dziś Jacek Kuroń przekazałby młodym ludziom. No bo wiadomo, to taki znany pan dysydent, z takim bagażem doświadczeń, ktoś, kto tyle widział, tylu ludzi znał. Na pewno miałby jakieś cenne wskazówki dla milenialsów i powiedziałby im, jak żyć.

Szczerze to myślę, że Jacek Kuroń by z żadnymi radami nie wyskakiwał. Mam przeczucie, że inaczej niż koledzy z jego pokolenia narzekający na to, że młodzież się nie angażuje w obronę demokracji, że na marsze KOD-u nie chodziła, że woli piwo nad Wisłą pić niż z nami rządy Kaczyńskiego obalać, Kuroń by nie pouczał. A już na pewno nie młodych.

Jacek Kuroń nie został dziadersem
Paru młodych ludzi nosi koszulki z Kuroniem i cytatem „Nie palcie komitetów, zakładajcie własne” właśnie dlatego, że Kuroń nie został dziadersem. Dziadersami zostało wielu jego rówieśników i rówieśników jego wychowanków – to ci, co 20- i 30-latkom przypominają na każdym kroku, że wyście komuny nie zaznali, octu na półkach nie doświadczyliście, więc nie wiecie, co to są prawdziwe problemy.

Może dziś Kuroń słuchałby tego, co mówi Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. Usłyszałby, że fajnie, że chcieliście zrobić w Polsce Zachód, ale ten Zachód tak bezmyślnie eksploatuje zasoby naturalne, że młodym zostanie mierzyć się z apokalipsą. Tak jak wcześniej się Kuroń nasłuchał, że transformację przeprowadzono, zapominając o części ludzi, tak teraz usłyszałby, że ten ciągły postęp doprowadzi do tragedii.

Wcześniej może posłuchałby studentów z Uniwersytetu Zaangażowanego. Z nimi na pewno chętnie porozmawiałby o demokracji na uczelniach, bo demokracja w edukacji to było coś, co go bardzo interesowało. W 2003 roku, po tym jak uczniowie wsadzili nauczycielowi kosz na śmieci na głowę i sfilmowali całą scenę, co wzbudziło powszechne oburzenie i falę narzekań na zdziczenie współczesnej młodzieży, Kuroń pisał o napięciu, które istnieje we współczesnej szkole. Ideałem była dla niego szkoła, w której jest demokracja. Ale dostrzegał, że „demokracja szkolna wchodzi w konflikt z tradycyjnymi metodami nauczania”, i dodawał: „nie zdemokratyzujemy szkoły, jeśli nie zdemokratyzujemy – nie upodmiotowimy – lekcji w szkole”.

Kuroń chętnie porozmawiałby z młodymi nauczycielami i nauczycielkami zaangażowanymi w strajk. On opowiedziałby im o swojej pracy z młodzieżą, oni o tym, jak dziś wygląda szkoła, o pogoni za testami. Trochę ponarzekaliby, ale na pewno mogliby się wiele od siebie dowiedzieć.

I poszedłby w Paradzie Równości, skoro w 2003 roku stawał po stronie akcji „Niech nas zobaczą”. Parady i Marsze Równości wciąż są dość młodzieżowe.

Jacek Kuroń by słuchał

Może się wydawać, że to banał, powiedzieć: „Kuroń by słuchał”, ale tak serio – to w pokoleniach opozycji demokratycznej spotykam tak niewiele osób, które słuchają. To nie jest przypadek, że w 2001 roku Kuroń napisał tekst wspólnie z 22-letnim Adrianem Zandbergiem. Wspierając swoim nazwiskiem młodego działacza, mógł wpuścić na łamy „Wyborczej” nieszczególnie popularne treści. Ten tekst nie powstałby, gdyby nie umiejętność słuchania zamiast pouczania.

Jeśli już Jacek Kuroń miałby kogoś pouczać, to raczej kolegów z dawnych lat – żeby przestali marudzić i skończyli z tym kombatanctwem.

W zachowaniu Kuronia zaimponowało mi to, że pod koniec życia słuchał młodych, młodszych przecież od niego o kilka dekad.

Że był tak otwarty na to, co mu mówią o globalizacji czy krwiożerczym kapitalizmie. Otwartość uratowała go przed dziaderstwem, choć koledzy z opozycji (specjalnie nie piszę koledzy i koleżanki, bo jednak nie oszukujmy się, byli to głównie koledzy) przestali go traktować poważnie.

Kuroń słuchał młodych alterglobalistów, a potem o tym, co m.in. od nich się dowiedział, opowiadał swoim raczej dojrzalszym odbiorcom. Przecież „Rzeczpospolita dla moich wnuków” to nie jest opowieść do młodych, raczej o młodych, o wyzwaniach, z którymi to młodym przyjdzie się mierzyć. Kiedy pisał, że „wielkie korporacje to współczesne imperia”, i przywoływał Walmart czy Microsoft, to chciał dotrzeć do publiczności, która korporacje raczej kochała.

Może dlatego, że Jacek Kuroń słuchał młodych, to młodzi słuchali jego. W czasie kiedy starsi koledzy mieli go za „wujcia wariatuńcia”.

Jacek Kuroń traktował młodych po partnersku

Historią opozycji jako opowieścią kombatancką jestem już bardzo znudzona. Może dlatego, kiedy zaczęłam lepiej poznawać teksty Kuronia, najciekawsze wydało mi się to, co sprowadzało się do podręcznika działania – opowieść o tym, jak organizował drużynę harcerską, jak działał w Walterowcach, jak zastanawiał się nad metodami działania w opozycji, w Komitecie Obrony Robotników, jak po 1989 roku pisał o organizacji systemu edukacji. Jacek Kuroń zawsze będzie dla mnie autorem książeczki „Uwaga zespół”, która literalnie jest przepisem na robienie zastępu czy drużyny harcerskiej, a w istocie – podręcznikiem organizowania ludzi.

Może więc z Jackiem Kuroniem młodzi rozmawialiby o partycypacji, ruchach społecznych, polskiej szkole. Bo nie jest tak, jak myślą koledzy Jacka Kuronia, że nas nic nie interesuje. Założyliśmy trochę „komitetów”. Robimy je po swojemu.

Z Kuroniem pewnie czekałyby nas długie rozmowy o patriarchacie i feminizmie, tutaj chyba mógłby się sporo nauczyć.

Jacek Kuroń, i trzeba tu jednym tchem wymienić Karola Modzelewskiego, dla wielu przedstawicieli młodej lewicy zostali do końca partnerami do rozmów i inspiracją do działania. Stało się tak, bo traktowali nas po partnersku. Tylko tyle i aż tyle.

Książka “Jacek” Anny Bikont i Heleny Łuczywo dostępna jest na publio.pl

Okładka książki 'Jacek' Anny Bikont i Heleny Łuczywo

Okładka książki ‘Jacek’ Anny Bikont i Heleny Łuczywo Fot. materiały prasowe


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


NIR BARKAT – THE LIKUD’S NEW ACQUISITION AND HIS MESSAGE TO U.S. JEWS

NIR BARKAT – THE LIKUD’S NEW ACQUISITION AND HIS MESSAGE TO U.S. JEWS

GIL HOFFMAN


The Likud’s new acquisition precedes his appearance at the ‘Post’ NY conference with an appeal to the American Diaspora.

NIR BARKAT: Netanyahu has energy and experience, and for the party and country, the longer he is around is better for us, so I wish him long life as the head of both.. (photo credit: MARC ISRAEL SELLEM)

Ahead of the April 9 election, there were many parties that brought in new talent and gave these candidates reserved slots on their lists. But former Jerusalem mayor Nir Barkat was the only one who had never been an MK and won a high slot in a party primary. He was ninth on the Likud list but is expected to be moved down a couple slots for the September 17 race, due to new acquisitions.

If the Likud forms the next government, Barkat is expected to become a minister. Though his portfolio remains unknown and his success as a hi-tech entrepreneur appears to have him earmarked for an economic ministry, Barkat, who was Jerusalem mayor for a decade, is seen as one of the few potential ministers who are knowledgeable about Diaspora affairs.

He has already been given an office in the Knesset that is reserved for ministers. In an interview in that office ahead of his appearance at the Jerusalem Post Conference in New York Sunday, Barkat tried to explain Prime Minister Benjamin Netanyahu’s policies to American Jewry.

When you meet with American Jews who ask about the Likud’s views on them, what do you say?

This is home for all Jews. It’s the only Jewish state and always will be. Regardless of people’s political opinions, this is beyond every political disagreement. Even in the Knesset, where there are many opinions, there is a consensus that it’s a Jewish state and we have to get along. My experience as mayor of Jerusalem taught me that many of the challenges that we face have to do with setting expectations and using the political system to bring about more unity.

How can your experience as Jerusalem mayor help with that?

Jerusalem is a model. It’s not controversial that the city belongs to everyone: from Jews and non-Jews and secular to ultra-Orthodox, and everyone in between. Managing the city for a decade, there were always conflicts. Conflicts were not a bug but a feature. That is the nature of living in a city that belongs to all. Everyone must remember that we live in a place where no one gets everything they want. That’s why the words “status quo” are so important. It means there are issues we will never agree on, and we make compromises for living together under one roof.

I am a strong believer in the status quo. I can help ease conflicts by zooming in on the meaning of the status quo. If we do, we can zoom in on any conflict we want, and I’ll tell you how to manage it.

What do you say to progressive US Jews who are angry at Netanyahu?

One issue that is up in the air is the Kotel. As mayor, I saw the mismanagement of expectations. There is still work to do. The government passed a solution that it thought was supported by all sides that fell apart due to public opinion in the haredi and religious-Zionist side.

I think we will end up with something similar to that solution, because you have the religious and Supreme Court pushing in opposite directions. You will end up with a solution in which both sides are unhappy and which both sides have to live with, because those are the fundamentals to living in conflict. Both sides have more to lose for not accepting legal compromise. It’s complicated, but we will have to put this behind us. The religious and Reform are both right from where they’re coming from. Don’t explain why both sides are wrong. If there is no third element to the Kotel, the Supreme Court could change the status quo in the women’s section. There is no good solution, and in those situations, you have to live with compromise.

The Diaspora is waiting for Netanyahu to complete this delicate issue. The current Kotel should not be changed. We have to come to some kind of solution on the third section similar to what it is now. In Jerusalem, we residents get along. The problem is with the Diaspora and its expectations. No Jerusalemites complained to the mayor. I only heard about it in the international news.

What did you think about the Pew Research Center study that found that 64% of Americans have a favorable view of Israelis but 51% don’t like our government?

If you ask them about the American government, the responses are probably the same. They dislike both our government and their government.

If it is in part because of Netanyahu’s alliance with US President Donald Trump, how do you fix the impression that Netanyahu has abandoned Israel’s bipartisan relationship with the US?

The political ideologies of [former president Barack] Obama and Netanyahu were practically impossible to bridge. It was too wide a chasm to cross. That made the relationship tense. It wasn’t just personal, it was ideological. That was a big burden.

To credit President Obama, it didn’t affect support and military ties between Israel and the US. That could have happened. The status quo was kept on economy and military ties, when other things were tense.

I had a tough time dealing with Obama’s policies, as mayor of Jerusalem. Then we went from the “front wind” from Obama to wind at our backs from Trump. The ideology of Trump and his team is aligned with Netanyahu, as are their personal relations. That makes things move faster. Interests align when vectors go in the same direction. It’s unfortunate that this is the reality at a time of unfortunate polarization.

How are you preparing for your shift to national government?

I’ve been doing research, creating master plans for what to do as a minister from what I learned as an entrepreneur and mayor of Jerusalem. I hosted a conference on June 5 for economic plans for developing the North, South, and Judea and Samaria with Prof. Michael Porter from Harvard University. Our findings are quite dramatic.

I did this research because I care about my country. Thirty years from now, we will grow from nine to 17 million. If we do nothing, the population will overcrowd the Center, and it will be a strategic problem for the Center.

My goal is to work on elements. The first is economic, making these four regions attractive for families and entrepreneurs. Second: Differential funding for local governments to expand services and compete with the Center. Third: Communal life – groups of communities who want to live together. Fourth: Infrastructure and planning – how to scale cities, towns and moshavim to make them much bigger. All this is high on my agenda.

What is your vision for the Likud?

The party is very strong on the ground in the different regions. It’s grassroots, very ideological, with different threads and thoughts. Seventy thousand voters in the Likud primary created a strong team in the top 10 of very experienced people. I don’t think there’s a party in the world that doesn’t need to be refreshed, including America. It’s very dynamic, and we are ready to continue leading the country.

What happens when Netanyahu goes, whether it’s in six months or six years?

Someone else will lead the country and move on. But Netanyahu has energy and experience, and for the party and country, the longer he is around is better for us, so I wish him long life as the head of both.

What are your views on diplomatic issues ahead of the release of President Trump’s “Deal of the Century”?

What I am proposing may have huge ramifications on Judea and Samaria. I met with US mediator Jason Greenblatt. We spoke about different elements of helping Judea and Samaria: security and separation, civil autonomy and applying Israeli law to allow them to live like any residents. What I want to add to is to aggressively pursue mutual economies, pursuing economic growth with the model of the Barkan industrial zone, of Israelis and Palestinians working together under Israeli control. They will compete well with industrial zones in areas A and B that don’t have Jews. It gives them a competitive advantage and supplies jobs with wages that surpass the other areas. So for Judea and Samaria, we cannot escape the conclusion that we have to work together. We saw it in Jerusalem that when it rains, it rains on everyone.

Hear directly from Nir Barkat on June 16 at The Jerusalem Post annual conference. Watch live at jpost.com


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com