Jerozolima w ogniu. Lecą rakiety i narasta nowa fala przemocy

Ahmad Gharabli / AFP / EAST NEWS


Jerozolima w ogniu. Lecą rakiety i narasta nowa fala przemocy

AGNIESZKA ZAGNER


W zamieszkach na Wzgórzu Świątynnym ucierpiało setki Palestyńczyków. Wśród rannych są izraelscy policjanci, a nawet niemowlę. Ze Strefy Gazy znów lecą rakiety.

Dzień Jerozolimy upamiętnia przyłączenie do Izraela wschodniej części miasta wskutek wojny sześciodniowej. To tutaj znajduje się Ściana Płaczu, miejsce szczególne dla Żydów, a powyżej wznosi się Wzgórze Świątynne z meczetem Al-Aksa i Kopułą na Skale, miejsca symboliczne dla muzułmanów. Policja co roku stawiana jest na nogi, bo obie strony chcą w to święto zademonstrować, „czyja jest Jerozolima”. Co zwykle prowadzi do zamieszek.

Marsz w ramadan

Starcia były tym razem gwałtowniejsze niż zwykle. Muzułmanie zgromadzeni na Wzgórzu Świątynnym rzucali kamieniami w policjantów, ci zaś używali w odpowiedzi armatek wodnych i granatów hukowych. Media donosiły o setkach rannych Palestyńczyków, kilkunastu funkcjonariuszach, a nawet siedmiomiesięcznym niemowlęciu. Kulminacja nastąpiła po południu, kiedy ulicami Starego Miasta tradycyjnie przechodzi marsz izraelskich nacjonalistów.

W tym roku akurat wypada ramadan, Palestyńczycy poszczą, są głodni, spragnieni, zmęczeni, a przez to bardziej niespokojni. Trasa pochodu wiodła od Bramy Damasceńskiej przez muzułmańską dzielnicę Starego Miasta, chociaż służby, armia i Szin Bet opowiedziały się przeciw. Było jasne, że przepuszczenie nacjonalistów przez bramę, którą przekraczają zwykle muzułmanie, tylko podgrzeje nastroje. Miejsce jest na ogół pod szczególną ochroną policji, co Palestyńczycy przyjmują z wrogością. Z tego powodu niedawno usunięto stąd barierki.

10 maja doszło tu do starć, mimo że w ostatniej chwili premier Beniamin Netanjahu zdecydował o zmianie trasy marszu. Organizatorzy odwołali demonstrację, ale informacja nie dotarła do wszystkich. Część osób i tak szła do Ściany Płaczu.

Hamas stawia ultimatum

Palestyński Hamas zażądał wycofania izraelskich sił ze Wzgórza Świątynnego i dzielnicy Szejch Dżarra we wschodniej części miasta, jednego z ważnych punktów na mapie konfliktu. Dał drugiej stronie czas do godz. 18, nie dodając, co zrobi w przeciwnym wypadku. Obu stronom brak powściągliwości. Kilka godzin wcześniej nad meczetem Al-Aksa powiewały flagi Hamasu, a w Szejch Dżarra pojawili się przedstawiciele skrajnie nacjonalistycznej izraelskiej partii Religijny Syjonizm Bezalel Smotricz i Itamar Ben-Gvir w otoczeniu zwolenników. Obaj politycy są członkami Knesetu, a ich obecność na pewno nie załagodziła atmosfery.

Na granicy z Gazą utrzymywany jest wysoki alert, z enklawy lecą rakiety. Izrael szykuje się na uderzenia, otwarto schrony w Aszkelonie, Jerozolimie i kilku innych miejscowościach. Policja ewakuuje ludność ze Starego Miasta.

W Jerozolimie jest niespokojnie od wielu dni, a nienawiść i przemoc rozlewają się daleko poza miasto. Sytuacja utrzymuje się od 14 kwietnia, gdy rozpoczął się ramadan. Do gwałtownych starć dochodzi zwłaszcza w piątki, gdy muzułmanie zbierają się na modły.

Eksmisje, egzekucje, groźby

Spore emocje budzi też sytuacja kilkunastu rodzin wygnanych z domów w dzielnicy Szejch Dżarra. Sąd Najwyższy dziś miał wydać wyrok, ale na wniosek prokuratora generalnego rozprawę odroczono o 30 dni. Sąd niższej instancji uznał roszczenia izraelskich osadników i zgodził się na eksmisję Palestyńczyków. Rząd Izraela próbował problem zbagatelizować i sprowadzić do zatargu o nieruchomości, a chodzi o coś więcej – o usuwanie arabskich obywateli i poszerzanie żydowskiej bazy w mieście, które chyba tylko teoretycznie ma być stolicą przyszłego państwa palestyńskiego.

Sprawa budzi zaniepokojenie Białego Domu, Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Watykanu, wywołała ostrą krytykę ze strony Jordanii i kilku państw Zatoki Perskiej. O tym, co się dzieje w Jerozolimie, ma dyskutować Rada Bezpieczeństwa ONZ. Odroczenie sprawy eksmisji odebrano powszechnie jako dowód ustąpienia pod międzynarodową presją. Optymizm może się jednak okazać przedwczesny – trzeba czekać na werdykt Sądu Najwyższego.

Kilka dni temu zabrał głos legendarny lider zbrojnego skrzydła Hamasu Muhammed Deif, grożąc, że Izrael zapłaci „wysoką cenę”, jeśli będzie wyrzucać Palestyńczyków z ich domów. Deif niezwykle rzadko wypowiada się publicznie, ostatnio zrobił to siedem lat temu. Chodzą słuchy, że jest sparaliżowany i przykuty do wózka, a mimo to pozostaje nieuchwytny. Ponoć niewiele osób wie, jak wygląda. Tym większe wrażenie musiało wywrzeć jego ostatnie wystąpienie.

Do starć dochodzi też na Zachodnim Brzegu, a ofiary znów są po obu stronach. W postrzałach giną młodzi, m.in. 19-letni izraelski student Jehuda Guetta czy 16-letnia Palestynka Said Odeh, która rzucała ponoć w funkcjonariuszy koktajlami Mołotowa. Do tragedii doszło przy punkcie kontrolnym nieopodal Betlejem – 60-letnią Fehmiję Hrub postrzelili żołnierze. Kobieta miała w ręku nóż, ale jak piszą Gideon Levy i Alex Levac z dziennika „Haarec”, nie planowała atakować funkcjonariuszy, lecz odebrać sobie życie. „To była egzekucja” – donoszą izraelscy reporterzy. Mundurowi zapewniali, że celowali w nogi, a strzelili w brzuch. Kobieta zmarła w szpitalu, od dawna była w złej formie, miała za sobą próbę samobójczą, a w związku z covidem splajtowały jej salony urody. Sprawę śmierci zakwalifikowano jako próbę zamachu terrorystycznego, tak też opisywały ją media.

Brakuje przywódców

Przywództwo też jest w kryzysie. Netanjahu jeszcze niedawno zapewnił muzułmańskich obywateli, że ich prawa na Wzgórzu Świątynnym będą respektowane. Ale wtedy zależało mu jeszcze na pozyskaniu poparcia Mansura Abbasa, szefa islamskiej partii Ra’am, która miała mu zapewnić poparcie w Knesecie.

Plany spaliły na panewce, więc Netanjahu nie jest już specjalnie skory do ustępstw. Świadczy o tym choćby zmieniona w ostatniej chwili trasa przemarszu w Jerozolimie. Premier czuje na plecach oddech opozycji, trwa montowanie koalicji, która może pozbawić go władzy. Ale teraz nawet jego polityczni oponenci żądają odpowiedzi na groźby Hamasu.

Tymczasem władze Autonomii Palestyńskiej i Hamasu dolewają oliwy do ognia, de facto mobilizując do protestów. Przywództwo jest skompromitowane i osłabione brakiem demokratycznej legitymacji. Prezydent Mahmud Abbas z ulgą odwołał zaplanowane na maj wybory parlamentarne i lipcowe wybory prezydenckie, tłumacząc, że to Izrael nie chce ich przeprowadzić we Wschodniej Jerozolimie. Ale to nieprawda – Izrael nie zajął takiego stanowiska. Jest jasne, że wybory znowu nie były Abbasowi na rękę i obawiał się, być może słusznie, że tak jak w 2006 r. wygrałby je Hamas.

W najbliższych godzinach i dniach sytuacja może się jeszcze zaostrzyć. Co oznacza tylko większy rozlew krwi.


Agnieszka Zagner – W „Polityce” od 1999 r., początkowo w dziale politycznym, obecnie redaktorka serwisu Polityka.pl i autorka bloga Orient Express poświęconego problemom Bliskiego Wschodu. W przeszłości współpracowała ze „Słowem Żydowskim”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


IDF strikes over 130 targets in Gaza as 250 rockets pound Israel

IDF strikes over 130 targets in Gaza as 250 rockets pound Israel

ANNA AHRONHEIM, TZVI JOFFRE, IDAN ZONSHINE


A number of roads and train lines in southern Israel were closed due to security concerns.

.

Israel was bombarded by over 200 rockets from the Gaza Strip since Monday as terror groups sent barrages of rockets, injuring at least seven Israeli civilians.

In retaliation for the rocket-fire, the IDF carried out waves of airstrikes against 130 terror targets in Gaza, in an operation called “Guardians of the Wall.”

The targets hit by Israel included the home of a Hamas battalion commander in a multi-story building, the organization’s military intelligence headquarters, munition manufacturing sites, military complexes belonging to Hamas and the Palestinian Islamic Jihad, as well as two terror tunnels that were close to the border fence. The strikes were said to have killed at least 15 Hamas terrorists.

Palestinian WAFA news agency reported that a total of 24 people including children were killed in the strikes and another 103 were injured.
The wave of airstrikes began after the security cabinet authorized “significant airstrikes” in the Gaza Strip.

Palestinian Islamic Jihad releases footage of a ATGM strike on a civilian vehicle

.
IDF Spokesman Brig.-Gen. Hidai Zilberman warned on Tuesday that the military is “prepared for a variety of scenarios” including an escalation and said that the operation would last “several days” and would deal a hard blow to Hamas.

As such, the IDF has deployed additional Iron Dome batteries to the southern Gush Dan region.

“We will continue to act vigorously against Hamas and other terror organizations,” he said, adding that Hamas is responsible for “what is happening and will bear the consequences.”

Referring to the casualties in Gaza, Zilberman said that while Israel “takes precautions” to minimize possible harm to civilians during its military operations, Hamas “deliberately places its military assets in the heart of the civilian population in Gaza.”

The IDF spokesman stressed that while 200 rockets were fired towards Israel, a third of the rockets fell inside Gaza. The Iron Dome, he said, had a 90% success rate in intercepting dozens of rockets fired from the Strip.

Hamas had threatened Israel on Monday that it would launch the rockets due to the ongoing clashes in Jerusalem and shortly after 6 p.m. seven rockets were fired towards the capital.

The IDF warned Hamas that all options, including a ground operation, were on the table after the Monday rocket fire that marred Jerusalem Day with sirens going off in the capital as thousands of people were parading through downtown to celebrate the holiday.

Following the rocket fire, the Israel Air Force carried out several strikes in Gaza, killing at least 8 Hamas militants and targeting rocket launchers and two military positions. Palestinian media reported that 22 people had been killed – including nine children – and another 95 wounded.

Three children were killed in Beit Hanoun but it is unclear if it was due to an Israeli Air Force strike or the failure of a rocket launched from Gaza.

One rocket struck an empty house in a community near Jerusalem. Dozens of rockets were also fired towards Sderot, Ashkelon and neighboring communities as well.

Another rocket hit a house in Nir Am, in the Sha’ar Hanegev Regional Council, shortly after midnight on Monday night. No injuries were reported.
On Tuesday morning, around 6 a.m., a wave of rockets hit two residences in Ashkelon. One rocket hit a family home, moderately injuring the parents and lightly injuring the children. The rocket which hit the second home lightly injured two people. All six were evacuated to Barzilay Medical Center in Ashkelon.

read more


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


News from Israel – May 10, 2021

News from Israel – May 10, 2021

ILTV Israel News


#JerusalemDay​ marked with riots and #clashes​ as opposed to celebrations and parades.

The political ‘change bloc’ reportedly closing in on a deal to form the #government​.

Wounded #IDF​ veterans are given the support they deserve.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Obywatelu, czuj się poinformowany

Gra planszowa dla uczniów szkół ponadpodstawowych


Obywatelu, czuj się poinformowany

Andrzej Koraszewski

Gazeta Wyborcza” zachęca mnie do prenumeraty zapewniając, że jest moim głosem. To wspaniały przykład antyreklamy. W mediach szukam rzetelnej informacji, dziennikarz nie ma mnie reprezentować, ani tym bardziej mówić mi, co mam myśleć, ani za mnie przemawiać. „The New York Times” i „The Economist” zachęcają mnie do kupna ich towaru twierdząc, że oferują dziennikarstwo „najlepsze”. Odrażająca pycha, która powinna skłaniać do daleko idącej podejrzliwości. „Financial Times” miał kiedyś reklamę, którą lubiłem szczególnie: “Zdobądź najpierw fakty, możesz zniekształcić je później”. To często cytowane słowa Marka Twaina i trzeba przyznać, że akurat FT nieco dłużej niż inni trzymał się pomysłu, że gazeta ma dostarczać sprawdzone fakty. Pół wieku temu zachwycił mnie podtytuł studenckiego tygodnika w Szwecji, który głosił: „Jeśli nie masz własnych poglądów, możesz używać naszych za 2.50 tygodniowo”. W tamtych czasach wyśmiałbym każdego, kto próbowałby mi powiedzieć, że za kilka dziesięcioleci będzie to stała oferta mediów głównego nurtu całego demokratycznego świata, że zmieniać się będzie tylko cena, zaś wyższe ceny nie będą miały związku z jakością towaru, dając zaledwie poczucie przynależności do lepszego sortu.

Osławiona czwarta władza jest, jak twierdzi Wikipedia – „ustawiana w szeregu obok władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, gdyż siła prasy jest tak wielka, że może kształtować społeczeństwo i politykę. Poza tym spełnia funkcję kontrolną pozostałych trzech władz, aby nie dochodziło do nadużyć i korupcji”.

Piękne by to było, gdyby było prawdziwe, gdyby nie fakt, że ta czwarta władza musi zarobić na swoje utrzymanie, lubi mieć misję, czasem dostaje się w łapy magnatów prasowych, dla których jedynym celem jest zysk, czasem trafia w łapy jakichś Obajtków, którzy chcą służyć władzy, albo w łapy ludzi czujących powołanie, którzy chcą być naszym głosem, mówić za nas i kształtować nasze poglądy. Wszelka władza demoralizuje, a ta czwarta też do świętych nie należy, chociaż lubi za taką uchodzić.

Krótko mówiąc, możemy sądzić, ale sądzenie na podstawie informacji przekazywanych przez media jest w najwyższym stopniu ryzykowne.

Zatrzymajmy się przy z pozoru drobnym przykładzie. Pani Marta Burza poinformowała nas za pośrednictwem wiadomości.gazeta.pl o najnowszej sytuacji w Izraelu. Izrael to taki mały kraj w Azji, którym wszyscy bardzo się interesują i o którym wszyscy mają bardzo wyrobioną opinię.

W Jerozolimie zamieszki, więc światowa prasa pisze o nich więcej niż o wielu innych sprawach. Marta Burza zaczyna od informacji, że „dziesiątki tysięcy Palestyńczyków zgromadziło się w piątek na wzgórzu otaczającym meczet Al-Aksa, aby uczestniczyć w modlitwie”. Jak zwykle problem zaczyna się od samego tytułu: „Izrael. Starcia policji z protestującymi Palestyńczykami. Rannych ponad 200 osób”. O.K. może to tylko moje wrażenie, że ten tytuł zasadniczo różni się od tytułu innego doniesienia w tym samym miejscu: „Afganistan. Wybuch samochodu-pułapki w pobliżu szkoły. Ponad 50 ofiar, większość to uczennice”.

Marta Burza informuje nas, że do zamieszek doszło w ostatni piątek ramadanu, że w stronę izraelskich policjantów poleciały kamienie, butelki (czytaj koktajle Mołotowa), fajerwerki, że policja użyła gumowych kul, armatek wodnych i granatów hukowych. Autorka pisze uczciwie, że Czerwony Półksiężyc coś donosi, co przepisała za doniesieniem BBC, ale co może wskazywać, że być może wśród informujących informującą ukrywa się jakiś człowiek znający arabski.

Być może najbardziej znamienne w doniesieniu pani Burzy jest następujące zdanie: „Wcześniej w ciągu dnia izraelskie wojsko zabiło dwóch Palestyńczyków i zraniło trzeciego po palestyńskim ostrzale bazy Salem na okupowanym Zachodnim Brzegu.” Przetłumaczyłem to zdanie ponownie na angielski i znalazłem je w doniesieniu BBC, ale również u Reutersa i w pięciu innych miejscach (Al Dżazira dodała słówko „rzekomym” przed palestyńskim ostrzałem).

Spróbujmy to porównać z izraelskimi doniesieniami –  Pod bazę wojskową podjechał mikrobus, z którego wyskoczyło trzech uzbrojonych w pistolety automatyczne terrorystów i zaczęło ostrzeliwać izraelskich żołnierzy, którzy odpowiedzieli ogniem, zabijając dwóch terrorystów i ciężko raniąc trzeciego, który został odwieziony do szpitala. Dowodząca grupą izraelskich żołnierzy strzegących bramy sierżantka wcześnie zauważyła, co się święci, więc po stronie izraelskiej nie było ofiar. Mamy tu zdjęcia, widzimy zastrzelonych terrorystów i leżącą obok nich broń, nie ma tu opinii, dowiadujemy się tylko kto, gdzie, kiedy i jak.

Marta Burza daje polskim czytelnikom „tło” zajść : „Napięcia w Jerozolimie i na terenach okupowanych wzrosły w ostatnim czasie między innymi z powodu planowanych przez władze Izraela kolejnych wysiedleniach palestyńskich mieszkańców miasta.

Izrael okupuje Jerozolimę Wschodnią od czasu wojny w 1967 roku i uważa całe miasto za stolicę, choć nie jest to uznawane przez zdecydowaną większość społeczności międzynarodowej.”

Ile można zmieścić półprawd i kłamstw w jednym przepisanym bezmyślnie akapicie?

Nie, napięcia nie wzrosły z powodu „wysiedleń” palestyńskich mieszkańców. W 1948 roku wschodnia część Jerozolimy została zdobyta przez armię jordańską, jej żydowscy mieszkańcy zostali wymordowani, (a nieliczni, którym udało się przeżyć masakrę, zostali wygnani, żydowskie domy zostały zajęte przez Arabów. Izraelski sąd uznał udokumentowane prawo własności kilku domów i z tych domów arabscy mieszkańcy, po długiej batalii prawnej mogą być eksmitowani, ponieważ odmawiali płacenia czynszu. (Do tych informacji nie jest trudno dotrzeć.) Czy to jest jednak główny powód obecnego wzrostu napięcia? Po pierwsze podczas ramadanu zawsze rośnie napięcie, bo już Prorok zapewniał, że zabijanie niewiernych podczas ramadanu jest szczególnie miłe Allahowi. Czy te napięcia mogą mieć coś wspólnego z rzuconą przez palestyńskiego dyktatora Mahmouda Abbasa obietnicą wyborów do palestyńskiego parlamentu? Znawcy twierdzą że tak i przynajmniej należałoby to odnotować, że dyktator ponownie wybory odwołał, że prawdopodobnie dlatego, iż wszystkie sondaże wskazywały, że wygra w nich Hamas, że jako przyczynę podał jednak nieprawdziwy powód, jakoby władze izraelskie zabroniły uczestnictwa w tych wyborach mieszkającym we wschodniej Jerozolimie Arabom. Decyzji o ponownym odwołaniu wyborów towarzyszyły wezwania do przemocy wobec Izraelczyków ze strony Fatahu, ostrzeliwanie Izraela rakietami przez Hamas i fala fizycznych napaści na Żydów, które radośnie nagrywano telefonami i umieszczano na platformie TikTok.

Informujący nas dziennikarze nie muszą nawet korzystać z jakichś paskudnych żydowskich źródeł, wystarczy żeby na przykład sięgnęli do oficjalnej palestyńskiej agencji informacyjnej WAFA, lub do rządowego organu Autonomii Palestyńskiej Al-Hayat Al-Jadida, gdzie można znaleźć oświadczenie Komitetu Centralnego Fatahu, czyli rządzącej tam partii, kierowanej przez doktora Mahmouda Abbasa. W oświadczeniu KC Fatahu czytamy:

Ramallah – 8 maja 2021

W imię miłościwego Allaha,

‘O wy, którzy wierzycie! Bądźcie cierpliwi i współzawodniczcie w cierpliwości! Bądźcie wytrwali i bójcie się Boga! [Koran 3:200]

Słowa Allaha są prawdą.

O, nasz szlachetny narodzie w naszej ojczyźnie i na wygnaniu wolni mieszkańcy Jerozolimy.

W tych dniach błogosławionego miesiąca ramadanu oddajemy ci część i wyrazy podziwu za twoje poświęcenie i twoją postawę, która znajduje wyraz w twojej heroicznej walce o Jerozolimę, jej meczet Al-Aksa, Bazylikę Grobu Świętego i o każde ziarno otaczającej ją ziemi.

Ruch Fatahu wraz z jego wszystkimi częściami i kierownictwem wzywa do kontynuowania tego powstania i przeciwstawienia się siłom okupacyjnym, osadnikom i ich terrorystycznym organizacjom, które działają z poparciem prawicowego, faszystowskiego izraelskiego rządu.    

Kontynuacja ataków osadników na islamskie i chrześcijańskie miejsca święte, na nasze rzeczy i naszą własność, wysiedlanie mieszkańców z ich domów w Sheikh Jarrah [dzielnicy Jerozolimy – AK) i ekspansja osadnictwa będzie prowadzić do wszechstronnej konfrontacji na wszystkich palestyńskich ziemiach, włącznie ze zmianą zasad gry w kontaktach z okupacją, przeglądu wszystkich form kontaktów z izraelskim rządem.

Pod tym wezwaniem Komitet Centralny Fatahu wzywa palestyńskie społeczeństwo do jedności, walki z okupantem i odrzucenia drugorzędnych sporów (czytaj chwilowego zaprzestania wzajemnego mordowania się – AK). Fatah wzywa wszystkich do nasilenia konfrontacji w najbliższych dniach, do demonstracji w dniu 10 maja i zamienienia tego dnia w Dzień Akcji, kończąc błogosławieństwem dla męczenników, rannych i uwięzionych.

Pani Marta Burza, jak pisze o sobie, że jest absolwentką podyplomowych studiów pomocy humanitarnej i z pasji dziennikarką. Prawdopodobnie nie miała szans dotarcia do informacji o sprawach, o których nas informuje.

Kiedy obserwujesz jeden wycinek informowania o świecie, możesz mieć niemiłe wrażenie, że w innych sprawach jest podobnie i że formułując swoje sądy o świecie opierasz się na ludziach, którzy mają pasję, ale nikt od nich nie oczekuje wiedzy o tym, o czym nas informują.    


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Media Abet Palestinian Squatters in Transforming Real Estate Dispute into International Incident

Media Abet Palestinian Squatters in Transforming Real Estate Dispute into International Incident

Akiva Van Koningsveld


An Israeli appeals court recently upheld a decision by a lower court to evict Palestinian squatters living rent-free on Jewish-owned land in the eastern Jerusalem neighborhood of Sheikh Jarrah/Shimon HaTzadik. Although the debate surrounding the property dates back many years, the issue this week exploded into the limelight as Palestinians for several nights on end clashed with Israeli police and Jewish residents of the area.

Most major media outlets were quick to adopt the Palestinian narrative that the real estate dispute between private parties was somehow linked to alleged attempts by Israel to “Judaize” Jerusalem and simultaneous riots by tens of thousands of Arabs on Temple Mount and near the Old City’s Damascus Gate. In reality, though, the situation in Sheikh Jarrah/Shimon HaTzadik is unrelated and highly complex, as demonstrated by the fact that the case has been working its way through the courts for decades. In fact, several Palestinian tenants of a few buildings in question acknowledged under oath as far back as the 1980s that the property was indeed owned by Jews.

Not surprisingly, many outlets have distorted the basic facts of the story, preferring instead to jump on the anti-Israel bandwagon.

Consider this paragraph from a report published by The Washington Post:

 In recent days, protests have grown over Israel’s threatened eviction in Sheikh Jarrah/Shimon HaTzadik of dozens of Palestinians embroiled in a long legal battle with Israeli settlers trying to acquire property in the neighborhood.” [emphasis added]

This assertion is simply false. Israelis are not trying to acquire property in Sheikh Jarrah, but want to regain control over what they believe legally belongs to them. In 1875, Rabbi Avraham Ashkenazi and Rabbi Meir Auerbach acquired the land in question from Arab sellers. Shortly before Israel’s War of Independence, in 1946, two Jewish non-governmental organizations moved to register the deed with authorities in what was then British Mandatory Palestine.

Few media mentioned that Sheikh Jarrah is also known as Shimon HaTzadik, named after the Jewish High Priest during the Second Temple period, whose tomb is located in the neighborhood. After the war in 1948, Shimon HaTzadik came under the control of Jordan, which expelled the local Jewish population and gave the resulting vacant houses to Jordanian citizens, who paid rent to the Jordanian Custodian.

In the 1970s, after Jerusalem was unified under Israeli sovereignty, Va’ad Eidat HaSfaradim and Va’ad HaKlali L’Knesset Yisrael reclaimed their ownership with the Israeli Custodian of Absentee Property. In 1982, the Palestinian residents of the property – including the parents and grandparents of some of the current occupants – signed an agreement confirming that the Israeli NGOs were the rightful owners.

In the early 2000s, these two Israeli non-profits sold the land to the Nahalat Shimon organization. The Palestinians occupying the dwelling were nevertheless allowed to continue living there and enjoyed “Protected Residents” status. However, by law, the tenants were required to pay rent to Nahalat Shimon. It was only after the Palestinian residents refused to do so — and instead illegally expanded the property and rented out spaces to third parties — that Nahalat Shimon initiated eviction proceedings.

This past February, the Jerusalem District Court upheld an October 2020 decision by the Jerusalem Magistrate Court, which ruled in favor of Nahalat Shimon. According to the verdict, the residents failed to back up their claim that the former Jordanian authorities had gifted them the property. “All of the witnesses were born after [the] 1967 [Six Day War, in which Israel acquired the area] or were very young at the time and testified that they heard about the [Jordanian] promise from an older relative,” the lower court had noted. No tangible evidence of ownership was presented.

However, this crucial context has been almost entirely missing from the news cycle. When Reuters writes that “Jewish settlers backed by an Israeli court have taken over some homes” in Sheikh Jarrah/Shimon HaTzadik, or Associated Press reports that “dozens of Palestinians are fighting attempts by Israeli settlers to evict them from their homes,” without even mentioning the facts surrounding the case, an informed discussion on the matter becomes impossible.

The Supreme Court, Israel’s final court of appeals, was supposed to hear the case on Monday, but delayed the session by a month at the request of Attorney General Avichai Mandelblit. According to local media, Israels security services feared that the trial could further fuel tensions in the holy city. In the meantime, the Palestinian squatters will be allowed to remain on the property.

Meanwhile, the Human Rights Office of the United Nations on Saturday went as far as saying that the possible eviction, rooted in basic property law, would “contribute to a coercive environment and lead to a risk of forcible transfer.” The US State Department expressed “deep concern” about the situation in Sheikh Jarrah/Shimon HaTzadik, noting that many of the tenants have “lived in their homes for generations.” Concurrently, Senators Elizabeth Warren (D-MA) and Bernie Sanders (D-VT) posted angry statements to Twitter, with the former suggesting that the prospective evictions were “abhorrent.” For her part, Congresswoman Alexandria Ocasio-Cortez (D-NY) falsely claimed that “Israeli forces are forcing families from their homes.”

By once again wreaking havoc in the streets of Jerusalem, Palestinians have seemingly successfully turned a minuscule — and not uncommon — real estate disagreement into a major international incident. But none of this would have been possible without the laziness, if not complicity, of mainstream media outlets. Instead of insisting that their journalists do a modicum of due diligence, apparently they prefer to smear Israel, in general, and “settlers,” specifically, who do not believe that four Palestinian families have the right to live on lands that Israeli courts have to date determined belong to these Jews.


Akiva Van Koningsveld – Originally from The Hague, Akiva Van Koningsveld left The Netherlands for Israel in the fall of 2020. Before joining the HonestReporting team, he worked as a policy officer at the Center for Information and Documentation Israel, a Dutch organization dedicated to combating antisemitism and spreading awareness of the Arab-Israel conflict. Akiva studied journalism at the University of Applied Sciences Utrecht. In 2020, he graduated from Utrecht University with a law degree, focusing on the intersection of human rights and civil liability.


Media Miss Real Story As Palestinians Riot on Temple Mount

Emanuel Miller


On Friday, thousands of Muslim worshippers chanted violent slogans while rioting on the Temple Mount, Judaism’s holiest site, also location of the Al-Aqsa Mosque, Islam’s third holiest place. Over 200 Palestinians and 17 Israeli police officers were wounded in resulting clashes.

But that wasn’t how the media reported the story.

To read any of the reports by The New York TimesBBCThe GuardianWashington PostReuters or Associated Press, one could be forgiven for thinking that Palestinian worshippers were severely mistreated by heavy-handed Israeli security forces.

Such a representation is not only a distortion of the facts, but also blurs the bigger picture. 

Omitted from Reports: Palestinian Battle Cries

“Ya Qassam, Ya Habib/Bomb, bomb, Tel Aviv.”

Those were the words on the lips of not hundreds, but thousands, of Palestinians, who had gathered at the Temple Mount to mark the last Friday of the month of Ramadan.

These weren’t the only violent words heard: the familiar old refrain, “With our soul, with our blood, we’ll redeem you, Al Aqsa” was also repeatedly chanted.

Perhaps the most egregious example came in a segment by NPR, in which chants were mentioned  — but only those of a small group of Jewish extremists over the last few weeks (2:40 in audio clip). The chants in Arabic sung by thousands, of Muslim worshippers during the clashes this Friday night, however, weren’t deemed worthy of inclusion.

While this went almost entirely unreported by foreign media, Reuters should be credited for being one of the few news organizations that made mention of the incitement to violence.

Meanwhile, self-proclaimed “pro-peace” IfNotNow organization described the hate speech as “inspiring… Palestinian resistance.”

Simplistic ‘Sheikh Jarrah Land Conflict’ Framing

In recent days, a legal debate over the fate of a few properties in the Shimon HaTzaddik/Sheikh Jarrah neighborhood in eastern Jerusalem has made international headlines. While it is clear that this issue has been used as a rallying call by rioters in Jerusalem, media reports have oversimplified the narrative to the point of effectively ignoring Palestinian intolerance.

An article by the BBC published after the Friday night rioting serves as a perfect case in point. It opened by documenting the numbers of injured and noting the weapons used by each side, thereby creating the impression of ‘courageous’ Palestinians underdogs standing up to brutal Israeli security personnel:

At least 163 Palestinians and six Israeli police officers have been hurt in clashes in Jerusalem, Palestinian medics and Israeli police say. Most were injured at the Al-Aqsa mosque, where Israeli police fired rubber bullets and stun grenades as Palestinians threw stones and bottles.”

The next paragraph frames the issue as arising on the backdrop of another:

Tensions have been rising over the potential eviction of Palestinians from land claimed by Jewish settlers.”

That’s all. Not a word about the recent trend of unprovoked attacks by Palestinians on Jewish Israelis; or the non-stop incitement by Palestinian politicians, religious leaders and media; or that the frequency of Palestinian terrorism almost always increases during Ramadan.

Downplayed: Palestinian Violence

Another seemingly inconvenient fact ignored by the media is that Palestinian rioters brought large rocks to the Temple Mount and stashed them inside Al Aqsa Mosque. Videos of the clashes also show Palestinians using fireworks as weapons, forcing Israeli border police to use shields to protect themselves. It also seems that lasers were used to distract and disorient the officers. 

Video Player

This video footage provided by the Israeli Police is invaluable, as it helps viewers properly understanding what is captured in the lead image used by the Washington Post. The Post’s caption of the photo reads, “Palestinians react as Israeli police fire stun grenades during clashes at the compound that houses the al-Aqsa mosque in Jerusalem’s Old City.”

However, the picture very clearly shows fireworks exploding in mid-air, most likely those used by Palestinians — with a view to harming Israeli security forces — that prompted a response.

And whereas stun grenades were at times indeed used by security forces as a dispersal method, this is what they actually look like when they explod.

It seems clear, then, that the Post‘s caption is inaccurate.

Unreported: Palestinian Power Struggle

For perhaps the first time ever, hundreds of Hamas flags were this weekend flown on the Temple Mount. The terrorist organization that rules the Gaza Strip is dedicated to Israel’s destruction and is evidently making inroads in Jerusalem.

The flags should speak for themselves, given that they represent a genocidal group. But there another angle to this occurrence.

As was widely expected, Palestinian Authority President Mahmoud Abbas recently canceled legislative elections originally scheduled for May 22. Since then, tensions have been rising between Abbas’ Fatah faction, which essentially governs the West Bank by fiat, and Hamas. In response, Hamas has increased its incitement against the Jewish state in what many analysts construe as an attempt to up its public profile by demonstrating its nationalistic bona fides.

Unfortunately, readers are routinely deprived of detailed, nuanced coverage of the decade-and-a-half-long intra-Palestinian conflict. This has resulted in fundamental misperceptions about the relationship between Israel and the Palestinians, as well as between the Palestinians themselves. In this case, the result is clear: readers are left misinformed as to what truly accounts for the latest escalation of violence in Jerusalem.


Emanuel Miller – is a Jerusalem-based writer who has previously worked for the Jerusalem Post and the Times of Israel, and helped establish the English media department of My Truth, an organization that documents the experiences of Israeli soldiers while facing an immoral, cynical enemy. He regularly speaks about Israel, media bias, and Israel’s geopolitical complexities to audiences including Birthright groups, student leaders visiting Israel, and for those seeking to get a more nuanced understanding of Israel.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com