Polska PiS? Nie Bawaria, lecz Izrael

[webmaster]
Izrael znowu negatywnym przykladem panstwa?
Czy jest to powrot lewicy do PRL’owskiej retoryki?


Polska PiS? Nie Bawaria, lecz Izrael

Andrzej Waśkiewicz


prof. UW, dr hab Andrzej Waśkiewicz

Czyżby niewypowiedzianym głośno – Bawarczycy to przecież Niemcy! – ideałem państwa szefa rządzącej partii byłby ten południowy land naszego sąsiada? Myślących w ten sposób muszę rozczarować: PiS nie buduje drugiej Bawarii, ale drugi Izrael.

Bawaria pojawia się czasem w wystąpieniach Jarosława Kaczyńskiego jako przykład szczęśliwego połączenia tradycji i modernizacji. W tym najbardziej zamożnym, a jednocześnie najbardziej chrześcijańskim landzie Bundesrepubliki, fabryki produkujące samochody, o których marzą Polacy, sąsiadują z Bierzeltami, w których raczą się odziani w tradycyjne Lederhosen wąsaci piwosze.

Odwołanie to jest jednak mylące. PiS buduje państwo tak tradycyjne, jak to tylko możliwe, i tak nowoczesne, jak to konieczne – ale nie bardziej. Partia rządząca nie buduje drugiej Bawarii, ale drugi Izrael.

Na przedwyborczych konwencjach obecnej partii rządzącej Polskę przedstawiano co prawda jako serce Europy, ale w jej polityce Polska jawi się raczej jako kraj frontowy.

Andrzej Waśkiewicz

Izrael to przykład kraju, w którym zachodzi modernizacja wyspowa. Obok siebie żyją tu ludzie, którzy ulegają dyktatowi współczesnej mody i nakazom religii niezmiennym od kilku tysiącleci. Jednych i drugich broni armia wyposażona w najnowocześniejszą broń, jedni i drudzy podlegają prawu cywilnemu, nie pozwalającemu choćby wnosić kobiecie o rozwód. Trudno sobie wyobrazić taką sytuację w Europie, ponieważ mimo swych chrześcijańskich korzeni, jest ona ukształtowana przez Oświecenie.

Oświeceniowy uniwersalizm nie przeorał oczywiście świadomości Europejczyków na tyle, by nie pozostawić w niej żadnego sentymentu do „swojskości”, ale to Oświeceniowy projekt wyznacza owemu sentymentowi ramy. Inaczej jest w Izraelu, który nie potrafił pogodzić swoich religijnych i świeckich korzeni.

PiS buduje państwo połowicznej modernizacji, podobne do Izraela, ponieważ to sama geopolityka podpowiada ten wybór. Na przedwyborczych konwencjach obecnej partii rządzącej, Polskę przedstawiano co prawda jako serce Europy, ale w jej polityce Polska jawi się raczej jako kraj frontowy. Nie tylko graniczny, ponieważ na jego granicach, ale w obrębie owych granic, trwa zimna wojna cywilizacyjna.

Sercem Europy może być już raczej owa Bawaria; Polska może być jedynie inną, wysuniętą placówką tej samej cywilizacji, tak jak Izrael, który prezes Kaczyński nazwał kiedyś „wysuniętą placówką naszej cywilizacji”. I także podobnie jak Izrael, Polska może liczyć w tej wizji tylko na jednego zamorskiego sojusznika. Żaden inny nie zechce przelewać krwi w jej obronie. Tymczasem Stanom Zjednoczonym trzeba tylko przelać w zamian miliardy dolarów.

Retoryka PiS-u dawno przekroczyła granicę banalnego nacjonalizmu i nie tylko podtrzymuje temperaturę uczuć patriotycznych, ale ją podgrzewa.

Państwo frontowe musi być też gotowe do mobilizacji. Nie wystarczy postawienie armii pod bronią; w sytuacji zagrożenia trzeba także mobilizować ducha, a zatem trzeba go wcześniej, już od najmłodszych lat, do tego przysposobić. Mamy więc salę Małego Powstańca w Muzeum Powstania Warszawskiego, szeroki nurt młodzieżowych rekonstruktorów, kult żołnierzy wyklętych i (wybranych) bohaterów, którzy złożyli życie na ołtarzu Ojczyzny. Mamy tak zmilitaryzowany patriotyzm, że nie ma w nim miejsca na patriotyczną cywil-bandę; proszę tyko przejrzeć nazwy nowych ulic po ostatniej dekomunizacji. Odmawianie patriotyzmu przeciwnikom politycznym, a wręcz zapowiedź rozprawy z wszystkimi „wrogami wewnętrznymi narodu”, nie wzbudza już nawet protestów, bo – z czym już niemal godzą się oni sami – to „tylko” retoryka skierowana do żelaznego elektoratu PiS-u.

Retoryka PiS-u dawno przekroczyła granicę banalnego nacjonalizmu, jak go nazwał Michael Billig. Nie tylko podtrzymuje ona temperaturę uczuć patriotycznych, ale je podgrzewa. Choć tego rodzaju nacjonalizm może być nie mniej przykry dla mniejszości narodowych czy imigrantów, nie kwestionuje on jednak powojennego porządku międzynarodowego, różni się więc istotnie od nacjonalizmu Fideszu, nie mówiąc o pozostałych środowiskach węgierskiej prawicy. A że wszyscy nacjonaliści chcą „jedynie”, by ich państwo było domem całego narodu, PiS obiecywało ściągnąć polskich emigrantów do kraju, traktując ich niemal jak uchodźców z liberalnej Polski Tuska.

Choć podobny w formie, urzędowy nacjonalizm izraelski jest, oczywiście, zupełnie innego kalibru. Apele władz tego kraju o powrót do Eretz Israel nie przynoszą jednak dotąd żadnych skutków. Izraelski rząd wzmógł je kilka lat temu, kiedy okazało się, że uniwersalistyczna i laicka Europa nie jest jednak zupełnie wolna od antysemityzmu, nawet jeśli nie ma on już religijnych konotacji. Nawet zupełnie zlaicyzowani Żydzi są potomkami Żydów religijnych, a judaizm jest religią ich narodu.

Czy z katolicyzmem może być podobnie? Czy wbrew jego uniwersalizmowi – „nie masz Greka ani Żyda” – nie można go uczynić religią trybalną? Po ujawnieniu afer pedofilskich w Kościele katolickim Jarosław Kaczyński postawił kropkę nad „i”. „Kto podnosi rękę na Kościół, chce go zniszczyć, podnosi rękę na Polskę” – powiedział na jednym z „pikników patriotycznych”, ponieważ „w dalszym ciągu Kościół jest jedynym depozytariuszem systemu wartości, który w Polsce jest powszechnie znany”. I żeby nie było wątpliwości, dodał, że dotyczy to także ludzi niewierzących. Zjawisko trybalizacji religii zbliża Polskę do Izraela. Ostatecznie każdy naród wybrany potrzebuje swego własnego boga – właśnie tego, który go wybrał.

Zjawisko trybalizacji religii zbliża Polskę do Izraela. Ostatecznie każdy naród wybrany potrzebuje swego własnego boga – właśnie tego, który go wybrał.

Współczesna Polska jest podzielona na dwie wspólnoty wartości. W Bawarii takiego podziału oczywiście nie zobaczymy, w Izraelu natomiast, z jego stolicami w ultranowoczesnym Tel Awiwie i ultrakonserwatywnej Jerozolimie, odnajdujemy go w samych fundamentach państwa. Czy państwo tak podzielone może leżeć w Europie? A może tylko na jej pograniczach? Bo przecież i Izrael należy do UEFA i Eurowizji, a na jeden z konkursów piosenki wysłał nawet transwestytę.


prof. UW, dr hab Andrzej Waśkiewicz
Zainteresowania naukowe
filozofia społeczna, historia idei społecznych i politycznych, współczesna myśl polityczna

Kariera naukowa
1989 – magister, Instytut Historyczny UW
1990 – magister, Instytut Socjologii UW
1997 – doktor, Instytut Socjologii UW
2009 – habilitacja, Wydział Filozofii i Socjologii UW

Wybrane publikacje

2015:Strangers by Choice: An Asocial Philosophy of Life. Frankfurt i in.: Peter Lang.
2012:Paradoksy idei reprezentacji politycznej. Warszawa: Scholar.
2008:Obcy z wyboru. Studium filozofii aspołecznej.
Warszawa: Prószyński i S-ka.
2006:Polityka dla dorosłych. Eseje. Warszawa: Scholar.
1998:Interpretacja teorii politycznej. Spór o metodę we współczesnej literaturze anglosaskiej. Warszawa: Scholar.

Link do PBN

Zajęcia dydaktyczne
Zob. profil w systemie USOSweb

Inna działalność i projekty
Dyrektor Instytutu Socjologii UW od 2012 roku


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Pro-Israel activists cheer as UN anti-racism panel challenges Palestinians

Pro-Israel activists cheer as UN anti-racism panel challenges Palestinians

RAPHAEL AHREN


UN Watch’s Hillel Neuer hails first time world body’s spotlight is ‘officially placed on Palestinian racism, discrimination and anti-Semitism’

Palestinian officials during the 99th session of the UN Committee on Elimination of Racial Discrimination in Geneva, August 14, 2019 (screenshot UN Web TV)

Pro-Israel activists are celebrating that an important United Nations body this week for the first time probed the Palestinians’ record on fighting racism and that some delegates challenged Ramallah over its alleged institutional anti-Semitism.

At the 99th session of the UN Committee on the Elimination of Racial Discrimination, during a review of the “State of Palestine,” some delegates referred to examples of anti-Israel and anti-Jewish content in Palestinian textbooks and state-owned media outlets.

“What happened this week was unprecedented,” declared Hillel Neuer, the executive director of UN Watch, a Geneva-based organization that addressed the session. “Since 1974 when Yasser Arafat and the PLO were welcomed into the United Nations, this is the first time that the world body’s spotlight was officially placed on Palestinian racism, discrimination and anti-Semitism.”

One member of the committee, Brazil’s Deputy Special Secretary for Human Rights Silva Albuquerque, asked the Palestinian representatives about “the presence of anti-Semitic and discriminatory contents in textbooks used by children and teenagers in Palestinian schools,” according to a press released issued by NGO Monitor, an Israel-based nonprofit.

Citing information he had received from pro-Israel groups at the sidelines of the session, Albuquerque said he was shown “various examples of allegedly racist and anti-Semitic language, content and textbooks.”

Other committee members, too, asked the Palestinian delegation to respond to similar allegations. The Palestinian delegation, headed by Deputy Foreign Minister for Multilateral Affairs Ammar Hijazi, deflected critical questions, asserting Ramallah’s opposition to racial discrimination.

“The important point is that in the UN, the Palestinians are being forced to deal with their own anti-Semitism, including in their textbooks,” said NGO Monitor President Gerald Steinberg, an Israeli political science professor who addressed this week’s review session.

Gerald Steinberg (Flash90)

As opposed to the “usual procedures in the [UN] Human Rights Council,” he added, the Committee on the Elimination of Racial Discrimination listened to the presentations of pro-Israel groups and used the arguments made to challenge the Palestinians. “This is a major precedent.”

The “State of Palestine” joined the Committee on the Elimination of Racial Discrimination in 2004. But although states must file reports on their implementation of the International Convention on the Elimination of All Forms of Racial Discrimination one year after acceding, and then every two years, the Palestinians submitted their first report only in March 2019.

The 62-page document basically clears the Palestinians of any wrongdoing, while repeatedly accusing Israel of the worst offenses.

“The State of Palestine opposes racism and racial discrimination in all its forms,” it states. At the same time, it claims that leading decision-makers in the “occupation authority” — Israel — “incite racial discrimination and violence against Palestinians without being held to account for their words and deeds.”

Four NGOs, including UN Watch and NGO Monitor, submitted so-called shadow reports in an effort to correct what they argue is a completely distorted description of the reality.

On Tuesday and Wednesday, the Geneva-based committee reviewed the Palestinians’ review, hearing from Palestinian officials as well as a handful of non-governmental organizations.

“Importantly, several committee experts used our materials to ask serious questions of the Palestinian delegation. Sadly, despite their signing of UN treaties, the Palestinian side failed to show any sense of accountability, instead repeatedly pointing the finger at Israel as an excuse,” Neuer told The Times of Israel after the review session concluded on Wednesday.

Hillel Neuer (Michal Fattal/Flash90)

“The Palestinians declined to explain why, for example, their newspapers and websites publish grotesque caricatures of Jews that look straight out of Der Sturmer.”

Neuer also noted that dozens of pro-Palestinian NGOs that routinely address UN sessions on alleged Israeli human rights violations and submit voluminous reports were absent at this week’s review of Palestine’s racism record.

“Likewise, international NGOs that claim to care about Palestinian human rights — including Amnesty International, Human Rights Watch, FIDH, and the International Service for Human Rights — were completely absent,” Neuer added. “The effective boycott by these groups of a UN meeting on Palestinian human rights was the elephant in the room that no one dared to mention.”

The committee is expected to issue its findings — known as Concluding Observations — by the end of the month.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


IsraAID’s mission in Greece

IsraAID’s mission in Greece

  21see



Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


15 lat temu zmarł Czesław Miłosz. Człowiek wśród skorpionów

15 lat temu zmarł Czesław Miłosz. Człowiek wśród skorpionów

Adam Michnik


Czesław Miłosz, Kraków 2002 r. (Fot. Grażyna Makara / Agencja Gazeta)

Był Polakiem szczególnego rodzaju – obcy był mu nacjonal-katolicyzm, ale też snobizm na Paryż czy Londyn

Traktat poetycki (wstęp)

Czesław Miłosz

Mowa rodzinna niechaj będzie prosta.
Ażeby każdy, kto usłyszy słowo,
Widział jabłonie, rzekę, zakręt drogi,
Tak jak się widzi w letniej błyskawicy.

Nie może jednak mowa być obrazem
I niczym więcej. Wabi ją od wieków
Rozkołysanie rymu, sen, melodia.
Bezbronną mija suchy, ostry świat.

Niejeden pyta dzisiaj, co to znaczy
Ten wstyd, jeżeli czyta księgę wierszy,
Jakby do gorszej natury w nim samym
Zwracał się autor w niejasnym zamiarze,
Myśl odsuwając i myśl oszukując.

Z przyprawą żartu, błazeństwa, satyry,
Jeszcze się umie podobać poezja.
Jej znakomitość wtedy się docenia.
Ale te walki, gdzie stawką jest życie,
Toczy się w prozie. Nie zawsze tak było.

I niewyznany dotychczas jest żal.
Służą, nie trwają, romanse, traktaty.
Bo więcej waży jedna dobra strofa,
Niż ciężar wielu pracowitych stronic.

***

„Zgodne w radości są wszystkie instrumenty
Kiedy poeta wchodzi w ogród ziemi”.

Tak Czesław Miłosz witał debiutancki tom Tadeusza Różewicza. Ale kiedy z ogrodu ziemi odchodził on sam, twórca na miarę Kochanowskiego, Słowackiego i Norwida, odprowadzały go nie tylko podziw i żal, ale też jazgot podłości i festiwal nienawiści.

Jedno i drugie towarzyszyło mu przez całe życie. Za swój talent, niezależność i nonkonformizm płacił bardzo wysoką cenę.

Naznaczył polską duchowość tak samo jak Mickiewicz; też był ukształtowany przez klimat Wilna. I tak jak Mickiewicz pozostawił dzieło cudownie bogate. Wiele pokoleń będzie uczyć się zeń mądrości, wrażliwości, prawości, wiary, nadziei i miłości.

Miłosz nie chciał zajmować się polityką; ten świat był mu obcy. Był homo poeticus i homo religiosus. Zmagał się z Bogiem, szukał Boga, chciał być wierny Bogu. Miał niezwykłe wyczucie diabelstwa. Pisał:

Czemuż bym, matko, miał nie wierzyć w Piekło
Jeżeli uścisk wymieniałem dłoni
Z tymi, co w swoich niepatrzących oczach
Noszą niepokój i fałsz potępieńców?
O psy przeklęte, oprawcy człowieka,
Zapytujący ze śmiechem: cóż człowiek?
Albo wrzeszczący: człowiek, człowiekowi,
Z nogą opartą bliźniemu na gardle.
O nieszczęśliwi, co nie znają nawet
Chwili bojaźni pod obszarem nieba
I nie przyznają się nigdy przed sobą
Do wiedzy, którą mogą mieć o sobie.
Nieprawda, matko, że w ludzkim rodzaju
Nie ma zbawionych ani potępionych.
Któż jednak powie: jestem sprawiedliwy,
Kiedy z tchórzostwa rośnie obojętność,
Z obojętności o zbrodni milczenie,
Z milczenia tylko śmierć i oskarżenie

(„Grób matki”)

Ta gniewna reakcja na nieludzkość naszych czasów dawała Miłoszowi moc, by nie stać się niewolnikiem dziejów. Zmagał się z totalitaryzmami wszystkich warstw, także z polskim faszyzmem i z polskim komunizmem. Miał odwagę mówić Polakom prawdy gorzkie, a przecież kochał swoją ojczyznę. Pisał:

Moja wierna mowo,
Służyłem tobie.
Co noc stawiałem przed tobą miseczki z kolorami,
Żebyś miała i brzozę i konika polnego i gila
zachowanych w mojej pamięci.

Trwało to dużo lat.
Byłaś moją ojczyzną bo zabrakło innej.
Myślałem, że będziesz także pośredniczką
pomiędzy mną i dobrymi ludźmi,
choćby ich było dwudziestu, dziesięciu,
albo nie urodzili się jeszcze.

Teraz przyznaję się do zwątpienia.
Są chwile kiedy wydaje się, że zmarnowałem życie.
Bo ty jesteś mową upodlonych,
mową nierozumnych i nienawidzących
siebie bardziej może od innych narodów,
mową konfidentów,
mową pomieszanych,
chorych na własną niewinność.

(„Moja wierna mowo”)

Tak odpowiadał na wyzwiska, których nie szczędzili mu nacjonaliści i komuniści. Nienawidzili go, nazywali dezerterem i zdrajcą, odmawiali mu prawa do miana polskiego pisarza.

A przecież był prawdziwym mistrzem w tej konfraterni literackiej, jego wiersze i eseje, jego „Zniewolony umysł” i „Rodzinna Europa” opowiadały światu i nam samym o polskich losach, o tej Europie, którą zawładnął stalinowski terror. W pamiętnej mowie noblowskiej wykrzyczał całemu światu prawdę o zbrodni katyńskiej i upomniał się o los narodów bałtyckich.

Miłosz zawsze stał po stronie słabych, skrzywdzonych i poniżonych. Był, myślę, chrześcijaninem ekumenicznym, pisał jeszcze przed wojną „Do księdza Ch.”:

Pogodzeni jesteśmy po długim skłóceniu,
wiedząc, że z szczęścia ludzi kamień na kamieniu
nie zostanie.
Ziemia usta rozewrze, w jej dudniącej katedrze
Chrzest odbiorą ostatni poganie

Był Polakiem szczególnego rodzaju – obcy był mu nacjonal-katolicyzm, ale też snobizm na Paryż czy Londyn. Identyfikował się z Wielkim Księstwem Litewskim, ojczyzną wielu narodów, języków i religii. Tak postrzegał swą obecność, ale i samotność w literaturze polskiej i europejskiej. Czy dlatego stał się „człowiekiem wśród skorpionów” – jak zatytułował książkę o Stanisławie Brzozowskim?

Szkoda, że już odszedł. Dobrze, że był.


Esej Adama Michnika ukazał się po raz pierwszy w „Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej” 16 sierpnia 2014 r. Fragment „Traktatu poetyckiego” za oficjalną stroną internetową Czesława Miłosza prowadzoną przez wydawnictwo Znak www.milosz. pl


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jewish schools fear new regulations mandating secular education

Jewish schools fear new regulations mandating secular education

Josefin Dolsten


Yeshivas in New York uniting with Catholic schools to oppose new state regulations they say threaten independent school systems’ autonomy.

Orthodox Jews in South Williasmburg, Brooklyn / Drew Angerer / Getty Images

Orthodox yeshivas, Catholic schools and elite private schools in New York are coming together to oppose a government initiative that would more clearly define what they are required to teach.

The proposal, a set of regulations from the state Department of Education, aims to ensure that private schools provide instruction that is at least as good as the education in public schools. The schools say the regulations are unnecessary and threaten their autonomy.

Advocates of the proposal point to complaints by some graduates of Orthodox yeshivas who say they received scant secular education and, as a result, were unable to support themselves financially.

The Jewish Telegraphic Agency spoke to people on both sides of the issue to break it down.

What are the proposed regulations about?

The regulations relate to New York’s Compulsory Education Law. Passed in 1895, the law requires children aged 6 to 16 to attend school. It says that those studying at private schools should receive education that is “at least substantially equivalent to the instruction given to children of like age at the public school of the city or district in which such child resides.”

The proposed regulations seek to further clarify what amounts to a “substantially equivalent” education. They would require schools to teach certain subjects — like math, English and science — and specify how many units of each subject students must complete. The regulations also would require that students with limited English knowledge receive instruction to improve their language skills. Private schools would be subject to regular inspections to ensure they are complying with the new rules.

Schools that fail the inspections would be given opportunities to make changes. If they don’t, parents would have to send their kids elsewhere or risk violating the Compulsory Education Law, and that could lead to jail time. Noncompliant schools would lose funding for textbooks, transportation and other state-provided services.

Why are these changes being considered now?

The proposal stems from a complaint in 2015 to New York City’s Education Department by former students of 39 Orthodox schools in the city. They alleged in a letter that the schools were not providing sufficient instruction in secular studies, particularly English. Critics of the yeshiva system say the problem mainly concerns boys’ schools, since the community emphasizes religious studies for men.

The cause eventually was taken up last November by the state Education Department, which updated its guidance on what constitutes “substantially equivalent” education. That move led to complaints from a number of groups and separate lawsuits from three organizations representing Orthodox yeshivas, Catholic schools and independent schools in the state.

Each of the groups argued that the Education Department had not taken the proper steps in introducing the guidance. In April, the Albany County Supreme Court agreed that the department needed to follow certain procedures — including allowing a public comment period.

In May, the department again put forth the proposed regulations and said it was accepting comments from the public through Sept. 2.

The department says it expects that following the comment period, the regulations will be presented in the fall before the Board of Regents, which supervises education in New York state. The board will decide whether to enact the proposal.

Why are people fighting the regulations?

The three groups that sued in the spring argue that the regulations interfere with their institutions’ autonomy. Many private schools have asked parents to send letters to the Department of Education expressing their opposition to the proposal.

Rabbi Chaim Dovid Zwiebel is involved with two organizations that oppose the proposed regulations — Parents for Educational and Religious Liberty in Schools, which represents Orthodox yeshivas, and the Orthodox umbrella group Agudath Israel of America. There are some 160,000 students studying at about 450 yeshiva schools in the state, and most of those schools would need to significantly alter their curriculum under the proposed regulations, he said.

“The large majority of Jewish schools across New York state would have to make significant changes in their daily schedules and de-emphasize considerably the Jewish studies part of the day and, in a certain sense, compromise the very mission that these schools were created to carry forward,” he told JTA.

Zwiebel believes that in cases where schools are not providing proper education in secular subjects, the issue should be dealt with internally or case by case.

“We have to work on those things and get them straight and do it on individual school-by-school basis rather than creating a new aggressive oversight structure that goes, as far as I’m aware, beyond that which exists in any other of the 50 states,” he said.

Meanwhile, the New York State Association of Independent Schools, which represents 196 private schools, says the proposed regulations would infringe on the authority of its members.

The association, which was behind one of the lawsuits, counts among its members a dozen Jewish schools across the denominational spectrum, including SAR Academy, the Ramaz School, the Abraham Joshua Heschel School and the Solomon Schechter School of Manhattan.

“Using a local school board that has no direct legal authority over existing nonpublic schools, to make the final determination about the nonpublic schools’ compliance with NYS education laws, undermines the independence and authority of the independent school’s board of trustees,” its executive director, Mark Luria, told JTA in a statement.

The association has its own accreditation system for vetting member schools.

Who supports the regulations?

Among those in favor is Young Advocates for Fair Education, or Yaffed, the organization behind the 2015 complaint to the city Department of Education.

Yaffed was founded by graduates of the yeshiva system and seeks to improve secular education there. Its executive director, Naftuli Moster, grew up attending Hasidic yeshivas in the Brooklyn neighborhood of Borough Park, and says he graduated barely being able to speak English.

“[The yeshivas] want to continue doing what they’ve been doing, which in our view is mass educational neglect and depriving kids of an education, subjecting them to lives of poverty and dependence on government assistance,” he told JTA.

A 2017 report by his organization claims that up to age 13, the average student at a boys’ Hasidic yeshiva receives, on average, only six hours per week of instruction in secular studies. After that age, they receive no further secular education, the report claims.

Moster says the regulations would help reform a system that he says fails thousands of Orthodox boys by leaving them unprepared to enter the workforce.

“Men coming out of there feel unqualified for anything,” he said. “Barely able to speak the language, [they] don’t have any job skills and can’t get into college either.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com