Róża Melcerowa – syjonistka i feministka

Róża Pomeranc-Melcer 1873–1934


Róża Melcerowa – syjonistka i feministka

Patrycja Walter


“Wy, którzy nas podziwiacie i wy, którzy nas potępiacie; wy, którzy nas za wzór innym stawiacie narodom i wy, którzy nas uosobieniem wszelkiego złego nazywacie, – uwolnijcie się raz choćby na chwilę od więzów waszych przesądów, zastanówcie się wprzód, nim wydacie o nas sąd ostateczny – trzeźwo i sumiennie nad zagadką naszego istnienia!” – pisał Salamon Schiller w Bycie narodowym Żydów (Traktat polityczno-historyczny, [w:] Almanach i leksykon żydostwa polskiego, T.2, s.38). Właśnie, aby ten byt narodowy kształtować, podkreślała Róża Melcerowa, należy poznać język, historię, kulturę i zgłębić jego ducha. Równie ważne jest też wyemancypowanie kobiety, by ta w pełni mogła stać się częścią ruchu. Syjonizm miał wyzwolić Żyda, a feminizm kobietę.
Dom

Syjonistka, feministka, felietonistka i posłanka (jedyna Żydówka) na Sejm I kadencji II Rzeczpospolitej, Róża Pomeranc-Melcer, urodziła się w Tarnowie prawdopodobnie w 1873 i wzrastała w domu przepełnionym “na wskroś” duchem syjonistycznym, jak wspomina Dawid Schreiber (Róża Melzerowa – jako pionierka ruchu odrodzeniowego, [w:] Almanach leksykon żydostwa polskiego).

Prócz ogólnego wykształcenia pobierała prywatne lekcje pianina, by następnie rozwijać talent w słynnym lipskim konserwatorium. Uczyła się języków, toteż biegle posługiwała się polskim, niemieckim, hebrajskim i jidisz, studiowała literaturę. Adolf Brenner tak opisywał wychowanie Melcerowej:

“Typowo pohaskalityczna atmosfera domu rodzinnego rzuca na podatny grunt duchowości dziecka pierwszy siew szlachetnych i podniosłych myśli, a przede wszystkim gorącego przywiązania do Żydostwa” (A. Brenner, Róża Melzerowa, [w:] Almanach leksykon żydostwa polskiego T.2, s.166).

W 1906 poślubiła Izaaka Melcera. Małżonkowie osiedli się i zapuścili korzenie w mieście nad Pełtwią. Tu w ich salonie gromadziła się na dyskusjach żydowska elita Lwowa. Pomimo zaangażowania w działalność narodową Melcerowie nie planowali aliji, choć Róża odwiedziła Palestynę w 1925, kiedy to powstał Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie.

Figura „narodowego Żyda”

Melcerowa była delegatką na Pierwszy Światowy Kongres Syjonistyczny w Bazylei w 1897, którego myślą przewodnią było przebudzenie narodowe Żydów. Owo nastąpić miało poprzez powstanie w Palestynie siedziby narodowej, odrodzenie języka hebrajskiego, a także czczenie pamięci narodu. W trakcie zjazdu sformułowano tzw. Program Bazylejski oraz utworzono Światową Organizacje Syjonistyczną (The World Zionist Organization, WZO).

Syjonizm bez wątpienia stanowił najważniejszą część życia Róży, toteż Maria Antosik-Piela nazwała posłankę Panią syjonistką. Początki jej świadomego zaangażowania w ruch datują się na przełom XIX i XX wieku. Wówczas moderowała dyskusje, organizowała wieczory upamiętniające Machabeuszy. Wreszcie była inicjatorką kobiecych stowarzyszeń syjonistycznych w 1901 “Rachel” w Kołomyi, a w 1902 “Judyty” w Tarnopolu.

Jako agitatorka ruchu bywała nie tylko na kongresach, lecz przede wszystkim odwiedzała wsie i miasteczka. Zjeździła z odczytami całą Galicję Wschodnią, przekonując do syjonizmu. Rola kobiety stanowiła najważniejszy element tak jej wystąpień, jak i działalności. Do redakcji Naszego Dziennika z 1925 roku wpłynął List z Tarnowa,w którym akcentowano siłę oddziaływania jej słowa:

“Na zaproszenie tutejszego Komitetu lokalnego Organizacyi syońskiej oraz Organizacyi kobiet żyd. bawiła w naszem mieście w sobotę, 7 z. m., posłanka Róża Melzerowa. W godzinach popołudniowych przemawiała na licznem zebraniu kobiet, wieczorem zaś na tłumnem zgromadzeniu ludowem. Oba referaty, poświęcone sprawom i problemom syońskim i palestyńskim, wywołały duże zainteresowanie i przyczynią się niewątpliwie do ożywienia pracy syońskiej w Tarnowie” (List z Tarnowa, [w:] Nasz Dziennik, nr 54, 1925, s.6).

Tworzyła sieć powiązań społecznych, która wspierała realnie pracę kulturalną, społeczną i polityczną kobiet w Golusie. Kiedy w 1920 w Londynie rodziła się Międzynarodowa Syjonistyczna Organizacja Kobieca (The Women’s International Zionist Organization (WIZO)) obok Salomei Lewite z Kryńskich zaangażowała się w utworzenie Polskiego Oddziału Zrzeszenia Żydowskich Kobiet dla Pracy Propalestyńskiej. Uważała, że kobiety są marginalizowane w ruchu i trzeba je mobilizować do działalności politycznej.

Jako członkini prezydium założonego w 1918 Żydowskiego Towarzystwa Szkoły Ludowej i Średniej we Lwowie Melcerowa zaangażowała się w pracę, referowali redaktorzy Chwili, na rzecz hebraizacji młodzieży. Dzięki wysiłkom Towarzystwa w 1923 utworzono pierwszą klasę gimnazjum hebrajskiego, a rok później działała już szkoła ludowa z hebrajskim jako wykładowym.

Koło Kobiet Żydowskich

The Making of the Jewish Middle Class: Women, Family, and Identity in Imperial Germany Marion A. Kaplan stawia tezę, że działania kobiet w przestrzeni pracy i opieki społecznej były w gruncie rzeczy ich polityką. W Galicji bowiem kobiety nie mogły uczestniczyć w stowarzyszeniach politycznych czy partiach politycznych per se, lecz dzięki zaangażowaniu społecznemu tworzyły własne struktury równolegle do tych męskich politycznych czy ekonomicznych. To w nich mogły uczyć się przedsiębiorczości, działalności politycznej, sprawowania władzy i zarządzania. Dzięki swojej pracy zapewniały sobie pomoc i razem stawiały czoła dyskryminacyjnej polityce państw, tak ze względu na płeć, jak i różnego rodzaju przejawom antysemityzmu. Podobnie Ezra Mendelsohn w Żydzi Europy Środkowo-Wschodniej w okresie międzywojennym zauważa, że ruchy i partie polityczne oddziaływały w przestrzeni edukacyjnej, kulturowej czy gospodarczej nie inaczej lecz poprzez organizacje, w których pierwsze skrzypce odgrywały właśnie kobiety. I dlatego, dodaje, kobiety stanowią tak ważną część żydowskiego życia politycznego. Jednocześnie w Zionism in Poland: The Formative Years, 1915–1926, tenże ubolewa, że literatura tak skrótowo traktuje lub wręcz pomija syjonistyczne, emancypacyjne ruchy kobiece.

Przykładem takiej aktywności niech będzie Koło Kobiet Żydowskich powstałe z inicjatywy Róży Melcerowej w 1908 we Lwowie. Stało się ono centrum działań Żydówek w całej Galicji. Najbardziej zaangażowane były tu kobiety wykształcone i pracujące zawodowo. Praca Koła koncentrowała się na pomocy społecznej (np. pod koniec 1914 powstały jadłodajnie dla uchodźców, czy dom opieki dla sierot wojennych i ochronki), syjonistycznej (odczyty, mowy, edukacja, organizowanie spotkań upamiętniających ważne wydarzenia z życia narodu) i feministycznej (np. szkolenia zawodowe dziewcząt oraz szeroko rozumiane wsparcie w poszukiwaniu pracy). Dodajmy, że pod patronatem Koła powstał Zakład Sierot im. Róży Melzerowej, w którym starsze dziewczęta pobierały tak nauki praktyczne, jak i teoretyczne (nauka hebrajskiego i polskiego, rachunki etc.). Wreszcie wychowankom zapewniano pracę lub dawano możliwość kształcenia w zawodzie.

Fundatorki Koła chciały zjednoczyć syjonistki na terenie Galicji oraz ustanowić narodową organizację kobiecą. Udało się. W 1910 kiedy to Lwów gościł pierwszą narodową konferencję galicyjskich, kobiecych organizacji syjonistycznych, powołano Ligę Kobiet Galicji i Bukowiny, na czele której, w wyniku wyborów, stanęła właśnie Róża Melcerowa.

Po wybuchu wojny Melcerowa wyemigrowała do Wiednia, gdzie rozpoczęła organizowanie pomocy dla dzieci uchodźców, sierot wojennych z terenów Polski. Do Lwowa wróciła jeszcze w trakcie wojny, by już na miejscu pracować na rzecz potrzebujących. Z jednej strony zaangażowała się w tworzenie kuchni, które karmiły zubożałych lwowian i uchodźców, zorganizowała pralnie i odkażalnie, otwierała ochronki. Z drugiej, stawiała na pomoc w dokształcaniu kobiet, tworząc warsztaty dla dziewcząt, gdzie te uczyły się zawodu.

Po wojnie przyszedł czas odbudowy tak ruchu, jak i działalności. Poszukując funduszy na pracę Koła, emisariuszki Róża Melcerowa i Flora Rothfeld, udały się w 1919, jak wspominała Rothfeld, w “zagraniczną podróż jałmużniczą”. Wyjazd sfinansowały sprzedając biżuterię oraz z otrzymanych datków:

“Najpierw trzeba było zdobyć jakieś pieniądze i polecenia. W Wiedniu na pierwszy ogień poszedł pierścionek brylantowy Melzerowej, który został sprzedany i dostarczył nam pierwszych środków do sfinansowania naszej imprezy” (Flora Rothfeld, Wspomnienia z współpracy z Różą Melzerową, [w:] Almanach…, s.410).

Borykały się z trudnościami administracyjnymi, bo nie dość, że były kobietami, to jeszcze Żydówkami (o owej podwójnej marginalizacji Żydówek pisał w Ewie w 1928 rokuprawnik Rafael Lemkin). Pokonały jednak wszelkie niedogodności i ruszyły z odczytami, które miały poruszyć serce i portfele przyjaciół w świecie. We wspomnieniach z 1936 ku Pamięci Róży Melzerowej, Flora wracając do ich wyprawy, wskazywała na niebywałą charyzmę Róży: “Na zgromadzeniu ko­biet angielskich bez różnicy wyznania zdołała Melzerowa zainteresować dla na­szej akcji największe zrzeszenie kobiet, które liczy podobno paręset tysięcy członkiń” (Flora Rothfeld, Wspomnienia z współpracy z Różą Melzerową, [w:] Almanach…, s.414).

Zjechały Europę: Szwajcarię, Francję (tu, jak wspomina Flora, mowa Melzerowej wygłoszona w wielkiej synagodze paryskiej, gdzie zgromadziła się żydowska elita Paryża, była niewyobrażalnym sukcesem), Holandię, Anglię. Wszędzie gdzie docierały nawiązywały rozległe kontakty z diasporą. Dzięki wytrwałej pracy zebrały przyzwoitą kwotę, która przyczyniła się do powstania domu Koła Kobiet Żydowskich (ów mieścił wspomniany wyżej Zakład Sierot im. R. Melzerowej). Miejsce to wkrótce stało się najważniejszym ośrodkiem szeroko rozumianej edukacji syjonistycznej w Galicji.

Felietoniska i pisarka

Do debiutu dziennikarskiego Melcer doszło na łamach syjonistycznej Przyszłości,wydawanej w latach 1892-1899.Tu pisała między innymi o kwestii kobiet żydowskich: Oci – agitatorami syjonizmu (Przyszłość, nr 18, 1897)Ze swoimi tekstami pojawiała się tak w prasie polskojęzycznej, jak i niemieckiej. We współzałożonym przez Theodora Herzla Die Welt, ukazującym się w latach 1897-1914 w Wiedniu, opublikowała między innymi syjonistyczno-feministyczny esej Die Frauen und der Zionismus (Die Welt, nr 12, 1897), w którym odnosiła się do znaczenia kobiety w życiu społeczno-politycznym narodu żydowskiego. Przypominała, że zarówno Talmud, jak i Midrasz, zgadzają się z twierdzeniem, że moralne odrodzenie naród żydowski zawdzięcza duchowi kobiety. Żydówki, podkreślała, są niezłomne w pracy budując naród, bowiem mocno wierzą w prawdziwość słów o powrocie Żydów do danej im przez Boga Ojczyzny. Do Miejsca na Ziemi, gdzie Żyd – wędrowiec w końcu będzie u siebie. Sam syjonizm porównała do gwiazdy, która rozbłysła na ciemnym niebie żydowskiego życia narodowego. Kończąc wyraziła pragnienie, by idea odrodzenia oświecała drogę ku Ojczyźnie.

Pojawiała się także na łamach Wschodu (1900-1913), zajmując się tak ważkimi tematami, jak asymilacja, antysemityzm, pogromy, zagłębiała się w stosunki polsko-żydowskie. Pisała dla Ewy. Pisma tygodniowego (1928-1932), gdzie zajmowała stanowisko względem kontroli urodzeń, świadomego macierzyństwa, praw wyborczych kobiet tak w państwie, jak i tych w Gminie Żydowskiej, edukacji dziewcząt oraz znaczenia ich niezależności.

Czytamy jej felietony również w Głosie Kobiet Żydowskich,który ukazywał się w ramach krakowskiego Nowego Dziennika, najstarszego polskojęzycznego dziennika żydowskiego na ziemiach polskich.Usłyszymy jej głos w socjalistycznym organie Bundu Nowym Życiu, czy syjonistycznej polskojęzycznej Chwili,ukazującej się we Lwowie od 1919 przez cały okres II Rzeczpospolitej. Do Chwili dołączano Dodatek, gdzie pisano o roli kobiety w polityce i w społeczeństwie. Podnoszono też tematy pracy i życia w Palestynie.

Melcerowapojawiała się także na kartach pisma dla dzieci Haszachar (1905-1914) oraz w młodzieżowym polskojęzycznym Moriah (1903-1924), propagującym syjonizm i wychowanie młodzieży w duchu myśli narodowej.Prócz publicystyki oddała do druku powieści: historyczną Ein Chazarenkonig (Lwów 1905),syjonistyczną Jin Lande der Noth (Breslau 1901) oraz sztukę, pt.: Matka.

Pokazywała czytelnikom z jednej strony minusy asymilacji, a z drugiej wytykała ortodoksyjnym Żydom, że ci sprzeciwiali się syjonizmowi. W Kilka uwag do artykułu “O kobiecie żydowskiej”, zawartego w numerze 7 “Przyszłości” (Przyszłość, nr 10, 1899) podkreślała, że ortodoksja zamyka się na duchowe dziedzictwo XIX wieku, choćby na wykształcenie kobiet. Natomiast zasymilowani Żydzi mieli zapierać się siebie stając się “dezerterami Żydostwa”.

“W swych artykułach ostro karciła asymilację, podkreślając absurd i groteskowość „dezerterów żydostwa“. W obrazkach o żywym kolorycie i głębokim tętnie uczuciowym kreśliła tragiczne dzieje narodu rozprószenia, ucieleśnione w perypetiach jednostki lub rodziny” (Adolf Brenner, Róża Melzerowa, [w:] Almanach leksykon żydostwa polskiego T.2, s.168).

Feminizm Melcerowej

Ewie dzieliła się z czytelnikami swoim postrzeganiem feminizmu. Szczególnie, jak już zostało wspomniane, bliskie były jej zagadnienia świadomego macierzyństwa, wykształcenia kobiet, ich ekonomiczno – społecznej – politycznej samodzielności. Wyraźnie przedstawiła swój punkt widzenia współczesnej sobie emancypantki w dyskusji prowadzonej na łamach tygodnika Czy istnieje jeszcze feminizm.Tu w punktach skreśliła swój program: kobieta winna mieć dostęp do różnych zawodów i stanowisk, w tym politycznych. Wykluczała jednak uczestnictwo kobiet w armii “ze względu na swoją w tej kwestii ideologię, jak na swój specyficzny ustrój fizyczny” (Róża Melzerowa, Czy istnieje jeszcze feminizm [w:] Ewa, nr 2, 1932, s.1). Dalej wskazywała na materialną niezależność kobiet i uwolnienie się z przymusu zamążpójścia, wreszcie pisała, że dzięki zdobyczom nauki z kobiety w najlepszych latach jej życia intelektualnego zostaje zdjęty ciężar ciągłego bycia w ciąży.

Obszernie kontrolą urodzin zajęła się w artykule, pt.: Jeszcze o kontroli urodzin (Ewa, nr 10, 1928), gdzie dowodziła, że władcy chcą rządzić ciałem kobiety bowiem potrzebują tak mięsa armatniego, jak i podatnika, a zdrowie kobiety, czy odpowiedzialność wobec urodzonych jest im obca. Pisała też o legislatywie religijnej i prawnej. Stwierdzała, że nie wpływa ona na kobietę, która nie chce urodzić. Zamożna pójdzie do lekarza, a gorzej uposażona pójdzie do “partacza”, co zakończy się jej – z wysokim prawdopodobieństwem – śmiercią. Również w Dlaczego milczą kobiety (Ewa, nr 52, 1930) powracała do kwestii rozrodczości i pytała dlaczego ta ma zostać postawiona poza nawiasem nauki i dojrzałej refleksji. Odwoływała się do serii artykułów z Kuriera Porannego pisanych przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego, w których ten krytykował pomysł karania więzieniem za dokonanie aborcji niedoszłą matkę i lekarza. Przypominała głośne “nie” przeciw owemu zapisowi wyrażone przez Zofię Daszyńską-Golińską, autorkę pracy pt.: Zagadnienia polityki populacyjnej (1927) i pytała dalej “gdzie podziały się pozostałe wojowniczki?”, dodając, że Ewa winna zacząć pochód o podstawowe prawa kobiety. W tym też tekście dociekała przyczyn braku kobiety w przestrzeni publicznej. Po pierwsze, w sprawach zawodowych, publicznych wyrzekły się kobiety siebie, swoich sądów i spostrzeżeń. Po drugie, milczą, bo wszelkie religie przejęły całkowitą kontrolę nad nimi. Usłyszeć można, głos tylko pojedynczych jednostek. Toteż, apelowała, kobieta musi zaprzestać ustępstw, powinna działać, aby nie być istotą upośledzoną w życiu publicznym.


Działalność społeczna i polityczna

Jako parlamentarzystka Róża Pomeranc-Melcer zasiadała w Komisji Pracy Społecznej oraz pełniła funkcję wice-przewodniczącej Centralnego Komitetu Opieki nad Sierotami Wojennymi. Jak podaje Paweł Fiktus Melcerowa uczestniczyła w pracy nad ustawą dotyczącej aktywności zawodowej młodocianych kobiet, która została przyjęta 2 lipca 1924 (Poselska aktywność kobiet na mównicy sejmowej w dobie II RP).

Jednak jej uwagę zajmowała głównie sprawa praw żydowskiej mniejszości, w szczególności kobiet i dzieci. W Sprawozdaniu Stenograficznym z 319 Posiedzenia Sejmu Rzeczpospolitej dnia 7 lutego 1927 (I kadencji 1922-1927) czytamy stenogram z wystąpienia Melcerowej, gdzie odnosiła się do minimalnego budżetu, który wspomagać miał pracę opieki społecznej. Z owej wyodrębniła dział opieki nad dziećmi i młodzieżą żydowską. Referowała: “Względem społeczeństwa żydowskiego krzywdę popełnia się rok za rokiem budżetowym. (…) Żydzi w tem Państwie są podatnikami pierwszej kategorii (…) zaś w traktowaniu ich budżetowym przedstawia się jako obywatela ostatniej kategorii”.W dalszej części zarzucała rządowi, że ten odmawia Żydowi grosza, który mu się w pełni należy “(…) bo przecież i naszym jest groszem, w stokrotnej wysokości składanym na wspólnym ołtarzu Ojczyzny”. Otóż, kontynuowała, to ze składek własnych diaspora utrzymuje pomoc dla sierot. Przywoływała kolejno dane Związku Towarzystw Opieki nad Sierotami Żydowskimi w Polsce. Wynikało z owego raportu, że jedynie ułamek promila składki pochodzi z budżetu państwa, które nawet dla pozoru nie utrzymuje choćby jednego zakładu dla sierot żydowskich. A przecież wsród potrzebujących dzieci i młodzieży są tak samo żydowskie sieroty, w tym sieroty wojenne oraz ofiary pogromów. Tak jak byli nimi ci, którzy uszli z masakry kiszyniowskiej. Dodajmy, że Melcerowa całym sercem zaangażowała się w kampanię na rzecz pomocy ofiarom pogromu, do którego doszło między 6 i 9 kwietnia 1903. W jego trakcie z wielkim okrucieństwem i przemocą zaatakowano Żydów. Wielu zabito i ciężko raniono, gwałcono. Niszczono i plądrowane żydowskie domy.

W artykule pt.: Istota i zagadnienia opieki społecznej przedstawiła swoją wizję istoty pracy społecznej oraz odpowiedzialności moralnej za przyszłe pokolenia. Postrzegała opiekę społeczną jako pomoc, którą winna nieść część społeczeństwa silniejsza intelektualnie, etycznie i ekonomicznie tej części, która jest słabsza co do tych kategorii:

“Historja kultury legislatywy-etycznej zna w tej mierze jeden tylko wyjątek: Stary Testament, który nakazuje zaopiekowanie się „słabym i” – w pierwszej linji wdową i sierotą, których mienie bezpiecznie złożone było w skarbcu świątyni. Tak, jak dekalog nie „uczy” – jeno postanawia i nakazuje: „będziecie święcili sobotę” (nietylko „powinniście”), „nie będziesz kradł… mordował…” etc. etc., tak samo: „będziesz się opiekował ubogim, chorym, wdową, sierotą” (Róża Melzerowa, Istota i zagadnienia opieki społecznej, [w:] Przegląd Społeczny, nr 1, 1927).

Ubolewała nad brakiem sensownej, zinstytucjonalizowanej pomocy potrzebującym. Owszem, akcentowała, istnieje pomoc indywidualna czy gmin żydowskich, ale pomoc winna być oparta na doświadczeniu, racjonalności, strukturalna, a nie kierować się sentymentem:

“Wszelki sentymentalizm, choćby najpiękniejsza ambicja, wyeliminowane być muszą! Ogromne one już wyrządziły szkody na polu pracy w dziedzinie opieki społecznej – i zagłuszyły zdrowe refleksje… rady i przestrogi – w czas dane!” (Róża Melzerowa, Rzeczywistość w oczy… [w:] Przegląd Społeczny nr 5, 1930).

Pomocą indywidualną, wskazywała, zajmować się mogą mecenasi. Podczas gdy państwo potrzebuje, rozumnej opieki społecznej. Jedną z form owej pomocy jest, jak pisała w tekście Akcja Społeczna (Przeglądzie Społecznym, nr 3 ,1928), edukacja młodzieży, w szczególności sierot w zakładach rękodzielniczych, by w przyszłości mogły zdobyć zawód i zadbać o siebie.

Innym kierunkiem działalności Melcerowej była organizacja domów opieki dla potrzebujących. Taki dom powstał, jak było wspomniane wyżej, w ramach pracy Koła Kobiet Żydowskich, a w Bojanowie dzięki jej inicjatywie zrodził się, czytamy w Nowym Dzienniku 1929, dom dla żydowskich dzieci czterozmysłowych, tj. zakład dla dzieci niewidzących lub głuchych.

***

Róża Melcerowa była uosobieniem ideału społecznika, jaki sama zdefiniowała w Przeglądzie społecznym:“(…) prawdziwy, rzekłbyś „urodzony” społecznik (nader rzadki okaz) — musi posiąść odwagę serca — i rozumu!” (Róża Melzerowa, Rzeczywistość w oczy… [w:] Przegląd Społeczny nr 5, 1930). Tak też widzieli ją inni. W słowie po śmierci posłanki, działacz społeczny, doktor prawa, filozof i poseł na sejm Emil Sommerstein tak odniósł się do jej postaci, jak i spuścizny:

„Róża Melzerowa wskazała kobiecie żydowskiej drogę wyzwolenia, dążąc do równouprawnienia, a przede wszystkim do zorganizowania kobiet i doprowadzenia ich do żydowskiego życia narodowego” (Almanach i leksykon żydowstwa Polskiego, red. R. Goldberger, tom II i III, Lwów 1935).


Bibliografia
P. Fiktus, Poselska aktywność kobiet na mównicy sejmowej w II RP, Studia Erasmiana Wratislaviensia, z. 9, Wrocław 2015.
M. Antosik-Piela, Emancypacja kobiet w Galicji. Róża Melzer, [w:] Kwartalnik Historii Żydów nr 2, 2015 ,https://www.academia.edu/30574738/Emancypacja_kobiet_w_Galicji_R%C3%B3%C5%BCa_Melzer_Kwartalnik_Historii_%C5%BByd%C3%B3w_nr_2_2015, dostęp: 16.01.2024.
M. Antosik-Piela, Literatura dla dzieci i młodzieży na łamach dwutygodnika “Haszachar”, Literatura polsko-żydowska 1861–1918, [w:] Studia i szkice. red. Z. Kołodziejska-Smagała, M. Antosik-Piela, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2018.
A. Hofmeister, The Years of 1918-1923 as a Transformative Period of Jewish Politics, Central and Eastern Europe after the First World War, https://www.researchgate.net/publication/356478796_The_Years_of_1918-1923_as_a_Transformative_Period_of_Jewish_Politics , dostęp: 16.01.2024.
D. Hüchtker, History as Performance: political movements in Galicia around 1900, (tłum.) Ch. Abbey, Taylor & Francis, 2021.
P. E. Hyman, Gender and Assimilation in Modern Jewish History: The Roles and Representations of Women, Washington 1995.
M. A. Kaplan, The Making of the Jewish Middle Class: Women, Family, and Identity in Imperial Germany, Oxford University Press, 1991.
W. Laqueur, A History of Zionism, I. B Tauris, New York 2003.
A. Leszczawski-Schwerk, Między filarami opieki społecznej, pracy na polu kultury, upolitycznienia i feminizmu. Syjonistyczne „Koło Kobiet Żydowskich” we Lwowie (1908-1939), (tłum.) A. Nienartowicz, [w:] Studia Judaica 24 (2021), nr 2 (48), https://orcid.org/0000-0002-6912-1033, dostęp: 16.01.2024.
A. Leszczawski-Schwerk, Róża Pomeranc-Melcer 1873-1934, [w:] Jewish Women’s Archive, https://jwa.org/encyclopedia/article/pomeranc-melcer-roza , dostęp: 16.01.2024.
R. Melcerowa, Czy istnieje jeszcze feminizm, [w:] Ewa. Pismo tygodniowe, nr 2, 1933, https://polona.pl/item-view/4714de54-e286-4d44-8235-fc00a96cf996?page=0, dostęp: 16.01.2024.
R. Melcerowa, Dlaczego milczą kobiety, [w:] Ewa. Pismo tygodniowe, nr 52, 1930, https://polona.pl/item-view/4dbbe0ee-18df-48a3-9b24-61759c5b8426?page=1, dostęp: 16.01.2024.
R. Melcerowa, Echo naszej akcji w sprawie wyborów do przyszłych ciał parlamentarnych, głosy czytelników, [w:] Ewa. Pismo tygodniowe, nr 37, 1930, https://polona.pl/item-view/7406a794-54a1-442d-9546-ec6120804aa8?page=0, dostęp: 16.01.2024.
R. Melcerowa, Jeszcze o kontroli urodzin, [w:] Ewa. Pismo tygodniowe, nr 10, 1928, https://polona.pl/item-view/2e705647-c0f0-49a9-b8cc-b39f70e6eebe?page=1, dostęp: 16.01.2024.
R. Melcerowa, Niezgoda między kobietami, [w:] Ewa. Pismo tygodniowe, nr 23, 1931, https://polona2.pl/item/ewa-pismo-tygodniowe-r-4-nr-23-14-czerwca-1931-172,MTQ3NjM4MjU/1/#info:metadata, dostęp: 16.01.2024.
R. Melcerowa, Prawne upośledzenie kobiet żydowskich, [w:] Ewa. Pismo tygodniowe, nr 24, 1932, https://polona.pl/item-view/a5cf6f95-1236-42ee-8203-4dda060083a9?page=1, dostęp: 16.01.2024.
R. Melzerowa, Akcja Społeczna, [w:] Przegląd Społeczny, nr 3, 1928, https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/358225/edition/341768/content, dostęp: 16.01.2024.
R. Melzerowa, Istota i zagadnienie opieki społecznej, [w:] Przegląd Społeczny, nr 1, 1927, https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/358220/edition/341763/content, dostęp: 16.01.2024.
R. Melzerowa, Rzeczywistości w oczy…, [w:] Przegląd Społeczny, nr 5, 1930, https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/358252/edition/341795/content, dostęp: 16.01.2024.
E. Mendelsohn, Zionism in Poland: The Formative Years, 1915-1926, New Haven 1981.
E. Mendelsohn, Żydzi Europy Środkowo-Wschodniej w okresie międzywojennym, (tłum.) A. Tomaszewska-Antonowicz, PWN, Warszawa 1992.
M. N. Penkower, Modern Judaism, The Kishinev Pogrom of 1903: A Turning Point in Jewish History,Vol. 24, No. 3, Oxford University Press, 2004.
Polska. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej (1922-1939), Sprawozdanie stenograficzne z 319 posiedzenia Sejmu Rzeczpospolitej z dnia 7 lutego 1927 r., Druk Zakładów Drukarskich W. Piekarniaka, Warszawa 1927, http://dlibra.umcs.lublin.pl/dlibra/publication/11324/edition/9879/content, dostęp: 16.01.2024.
R. Pomeranz, Die Frauen und der Zionismus, [w:] Die Welt, nr 12, 1897, https://sammlungen.ub.uni-frankfurt.de/cm/periodical/pageview/3380281, dostęp: 16.01.2024.
R. Pomeranz-Melzer, Widzenie rabi Meiera (podanie ludowe), Oszołomiony Iccek, [w:] Literatura Polsko-Żydowska 1861-1918. Antologia, pod red. Z. Kołodziejskiej-Smagały, M. Antosik Pieli, Uniwersytet Jagielloński, Kraków 2017.
R. Pomeranz-Melzerowa, Zadania i praca kobiety żydowskiej w najbliższej przyszłości, [w:] Almanach żydowski na rok 5678 (1917/18), red. Z. F. Finkelsteina, Wiedeń 1918.
Redakcja, Doroczna Konferencja Krajowa Org. Sjon. Wsch. Małopolski, [w:] Chwila, nr 2061, 1924, https://polona.pl/item-view/b80fed1d-5d49-4fc3-ab3c-a83b7ca4cc93?page=2, dostęp: 16.01.2024.
Redakcja, Jak kobieta żydowska pomaga przy budowie Palestyny, [w:] Chwila, nr 3480, 1928, https://polona.pl/item-view/9f045f8c-9053-4805-bc4e-7986fb913c66?page=8, dostęp: 16.01.2024.
Redakcja, List z Tarnowa, [w:] Nasz Dziennik, nr 54, 1925, https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/127580/edition/119909/content, dostęp: 16.01.2024.
Redakcja, O powieści Róży Melzerowej ‘Chancia’, [w:] Nowy Dziennik, nr 4, 1932, https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/97567/edition/90622/content, dostęp: 16.01.2024.
Redakcja, Pamięci Róży Melzerowej, Koło Kobiet Żydowskich, Lwów 1936.
Redakcja, Róża Melzerowa, [w:] Sejm i Senat 1922-1927, red. T. Rzepecki, W. Rzepecki, Poznań 1923.
Redakcja, Wśród Wydawnictw. Pamięci Róży Melzerowej, [w:] Przegląd Społeczny, nr 7-8, 1936, https://jbc.bj.uj.edu.pl/Content/341849/PDF/NDIGCZAS015490_1936_007_008.pdf, dostęp: 16.01.2024.
B. Rouda, R. Rockaway, Bialik in the City of Slaughter, [w:] Jewish World in the Modern Era, 2019, https://www.academia.edu/43134777/Bialik_in_the_City_of_Slaughter, dostęp: 16.01.2024.
Sz.L., W sprawie Zakładu dla żyd. dzieci czterozmysłowych w Bojanowie pozn., [w:] Nowy Dziennik, nr 9, 1929, https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/129121/edition/121405/content, dostęp: 16.01.2024.
S. J. Zipperstein, Pogrom: Kishinev and the Tilt of History, Liveright Publishing Comporeishon, London – New York 2018.
Almanach i leksykon żydowstwa Polskiego, red. R. Goldberger, tom II i III, Lwów 1935, https://archive.org/stream/AlmanachILeksykonydostwaPolskiego.T.2/Almanach%20i%20leksykon%20%C5%BBydostwa%20polskiego.%20T.%202_djvu.txt, dostęp: 16.01.2024. oraz https://sbc.org.pl/dlibra/publication/21210/edition/21139?search=cmVzdWx0cz9hY3Rpb249QWR2YW5jZWRTZWFyY2hBY3Rpb24mdHlwZT0tMyZwPTAmcWYxPWF2YWlsYWJpbGl0eTpBdmFpbGFibGUmdmFsMT1xOlIlQzMlQjMlQzUlQkNhK01lbHplcm93YSZpcHA9MjU, dostęp: 16.01.2024.


*Patrycja Walter – Studiowała filozofię i politologię na UAM i w Collegium Civitas. Od wielu lat mieszka w Holandii. Zajmuje się głównie problematyką kobiecą.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Longing for Auschwitz

Longing for Auschwitz


ALVIN H. ROSENFELD


Large pools of blood stain a child’s bunk bed and sheets, located inside a safe room, as seen through the window, after Hamas militants attacked this kibbutz days earlier near the border of Gaza on October 19, 2023 in Nir Oz, Israel / ALEXI J. ROSENFELD/GETTY IMAGES
.

The ultimate aims of the war against the Jewish state would rival the worst horrors of our history

.

Hamas’s assault on Israelis on October 7th was not an act of war as we normally think of it but something far worse. We don’t have an adequate term for what occurred on that day, so people use words like “terrorism,” “barbarism,” “atrocity,” “depravity,” “massacre,” and so on. All are correct, and yet all fall short of capturing the annihilationist fury set loose at the Nova music festival and in the kibbutzim and small towns of southern Israel. The people attacked in those places were not only to die, but to die in torment. In addition to the merciless torture, killings, slashings, burnings, beheadings, mutilations, dismemberments, and kidnappings, there were gang-rapes and other forms of sadistic sexual assault, including, according to some reports, the cutting off of women’s breasts, nails driven into women’s thighs and groins, bullets fired into their vaginas, and even intercourse with female corpses. Unimaginable? For most normal people, yes. But before going into Israel, the Hamas assassins were instructed to “dirty them” and “whore them.” And that’s precisely what many of them faithfully did.

If it were possible to encapsulate all the evil of that day in a single image, it would be that of the violent seizure of a young Israeli woman, Naama Levy, 19, barefoot, beaten, and bloodied, her hands tied behind her back, the crotch of her sweatpants heavily soiled, possibly from being raped, dragged by her hair at gunpoint into a Hamas car, and driven off to Gaza to suffer an unspeakable fate among her captors there.Her assailants filmed every second of her ordeal; and as one watches the clips of her being taken away, one sees crowds nearby loudly shouting “Allah-hu Akbar” – “Allah is the greatest”—a victory cry that offers religious sanction to the malign treatment of Naama Levy and countless others seized, slaughtered, and abducted on that horrific day.

All wars cause human suffering, but the cruelties visited upon Israelis on October 7th far surpasses what normally happens when armies go to war. Hamas’s actions had a different aim: not conquest but the purposeful humiliation of Jews by people who detest them and were sworn to degrade and dehumanize them before murdering them. For those familiar with Jewish history, the mass violence enacted against Jews in Kishinev in 1903 came instantly to mind, as did the Farhoud in Iraq in 1941 and Chmielnicki’s savage decimation of Ukrainian Jewish communities in the mid-17th century. With memories of those earlier massacres newly revived, October 7th instantly evoked the word “pogrom.” With cause. But how could such a catastrophe occur in today’s Israel? The country’s military has been hailed as one of the strongest in the world and was regarded as invincible. And yet on October 7th, it failed to protect its southern border and prevent the ruthless assault on Jews in the Gaza envelope. Responding to Hamas’s bloody deeds, one Israeli woman summed up the reactions of virtually every Jew in the country and millions of others abroad when she said, simply and incontrovertibly, “Every Israeli’s worst nightmares have come true.”

All wars cause human suffering, but the cruelties visited upon Israelis on October 7th far surpasses what normally happens when armies go to war.

October 7th, 2023 was the most destructive day of mass violence against Jews since the end of the Holocaust. The carnage carried out on that day, far from being a by-product of war, was a religiously sanctioned, orgiastic display of unrestrained Jew-hatred. One cannot begin to understand it if one ignores the Hamas Charter and other Islamist teachings that make Hamas the organization it is and inspires it to do what it does.

Hamas originates as a branch of the Muslim Brotherhood. It is and always has been a jihadist organization, which sees the existence of the State of Israel as an intolerable intrusion into the Domain of Islam (“dar al-islam”) and is committed to removing Israel by whatever means necessary. The preamble to the Hamas Charter declares that “Israel exists and will continue to exist until Islam obliterates it, just as it obliterated others before it.” The “Palestinian problem,” it affirms, “is a religious problem” and is not amenable to a negotiated political settlement.The only way to “raise the banner of Allah over every inch of Palestine” is through “jihad,” a holy war that is a “duty for every Muslim wherever he may be.”

As a result of their success in invading Israel on October 7th and killing and capturing so many Jews, Hamas has incited the passions of many in the broader Arab and Muslim worlds and, alarmingly, well beyond. In doing so, it has made emphatic the Islamist reading of the Arab-Israeli conflict as essentially a Muslim-Jewish conflict. Most people in the West view the problem as basically political and territorial in nature. That is true, but only in part. As represented by Hamas, Islamic Jihad, Hezbollah, the Houthis in Yemen, and the Islamic Republic of Iran (the sponsor of all the others), it is also religious, and at its heart of hearts there resides an annihilationist fantasy of killing Jews and bringing an end to the Jewish state. Hamas and its allies are not looking for a two-state solution but a repeat of the Final Solution. Their brutally successful killing spree on October 7th was an extravagant rehearsal for that larger goal, a genocidal one.

Where does that leave Israel? Right now, at war with Hamas in Gaza and in a simmering battle with Hezbollah in the north that could rapidly explode into a full-scale and even more fearsome war.What is at stake, as most Israelis understand it, is nothing less than the survival of the state itself. Hamas spokesmen have said as much. On October 24th, Gazi Hamad, speaking as a representative of Hamas to a Lebanese television station, declared that the October 7th attack “is just the first time, and there will be a second, a third, a fourth…until Israel is annihilated.” Iran, long sworn to finish off “the criminal Zionist entity,” has inscribed some of its newest ballistic missiles with the words “Death to Israel” in bold Hebrew letters. The Houthis in Yemen, well-armed with powerful Iranian-supplied missiles, chant “Death to America, Death to Israel, and a curse upon the Jews.” Iran itself, as recent reports indicate, continues its progress toward building nuclear weapons. As far back as 2001, Hashemi Rafsanjani, then president of Iran, boasted that “the use of even one nuclear bomb inside Israel will destroy everything.”

What is new here are not the threats against Israel but the determination to carry them out and the capability of doing so. Hamas’s successful penetration of southern Israel and the extreme violence it displayed has no precedent in Israeli history. The country was traumatized on that day and remains traumatized, making October 7th a date frozen right now on the national calendar. Most of the world has moved on, but to Israelis every day will remain October 7th until all the hostages are returned home from Gaza, Hamas is militarily disarmed, and its aim of obliterating Israel is definitively nullified. Whether Israel can succeed in achieving these goals is an open question. What is clear is that Israelis today feel seriously let down by their national and military leaders, less secure, and far more vulnerable than they did before October 7th.

Every Israeli’s worst nightmares have come true.

Although the existential circumstances of Jews living outside of Israel are much different, on the emotional and psychological levels they, too, have been shaken by recent developments. The anti-Israel passions set loose in street demonstrations and on college campuses and social media have heightened already resurgent displays of open Jew-hatred and rattled a previously assumed sense of security. Academic scholars will continue to debate whether anti-Zionism and antisemitism are similar or separate phenomena, but to most others, the links between hatred of Israel and Jew-hatred are apparent. The reasons are clear: the widespread and unapologetic branding of Israel as an apartheid, genocidal, even Nazi state—defamatory accusations that were in wide circulation well before October 7th—are rapidly becoming normalized. The same is true for both verbal and physical hostility to Jews. As these impassioned animosities coalesce and go mainstream, Jews everywhere are experiencing an unease about their place in society that is new and unnerving for many of them.

Reactions vary: for reasons of self-protection, some feel it’s best to be less visibly Jewish, set aside Jewish markers, and distance themselves from Israel. For reasons of pride and self-affirmation, others refuse to be cowed, step forward as strongly identified Jews, and publicly proclaim themselves in solidarity with Israel and other Jews. October 7th has sharpened both responses, and what lies ahead remains to be seen, but the date’s significance for how Jews see themselves and others see Jews is evident.

Also evident is the following: There will be no Jewish future worthy the name without the State of Israel. At present, something like 47% of world Jewry lives in Israel. That’s almost 1 out of every 2 Jews alive. Were Hamas, Hezbollah, Iran, and their allies ever to succeed in liquidating Israel, the loss would be immeasurable and irrecoverable. Most Jews still alive elsewhere would be physically imperiled, psychologically traumatized, and spiritually enervated to the point of collapse. That might have been the Jewish condition after the Holocaust, were it not for Israel’s founding only three years after the liberation of the death camps—an act of collective revival that demonstrated a level of national resilience and spiritual rebirth almost without parallel in history. But far from recognizing the Jewish people’s reestablishment of national independence and political sovereignty in its ancient homeland in positive terms, some of Israel’s neighbors have seen the existence of the Jewish state as an intolerable affront that needs to be reversed.

Hamas set out to reverse it as forcefully as possible on October 7th. Its murderous deeds on that day were meant to debase and kill Jews and rally others to collectively put an end to the Jewish state, a strategic objective that recalls some memorable words of the Hungarian Jewish writer and Holocaust survivor, Imre Kertész: “The antisemite of our age no longer loathes Jews; he wants Auschwitz.” Today’s most passionate antisemites continue to loathe Jews and, for that very reason, want Auschwitz. If Israelis were not fully aware of those hateful passions before October 7th, they surely know them now. They also know that one Holocaust is one too many and are committed to doing whatever they must to make sure there will not be a repeat. They need and deserve all the support we can give them.


Alvin H. Rosenfeld is the director of the Institute for the Study of Contemporary Antisemitism and Irving M. Glazer Chair in Jewish Studies at Indiana University, Bloomington. He is the editor, most recently, of Resurgent Antisemitism: Global Perspectives.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Rare coin from the Bar Kochba Revolt discovered in Judean Desert

Rare coin from the Bar Kochba Revolt discovered in Judean Desert

JUDY SIEGEL-ITZKOVICH


Since 2017, a team of archaeologists from the IAA’s Prevention of Archaeological Theft unit has been systematically surveying the Judean Desert to reach valuable finds before the antiquity looters.

.
The rare coin. A date palm is engraved, with the inscription “Eleazar the Priest” inscribed in ancient Hebrew script. / (photo credit: Emil Aladjem, Israel Antiquities Authority)

The inscription “Year One of the Redemption of Israel” appears on a rare coin from the time of the Bar Kochba Revolt, bearing the name of “Eleazar the Priest” and dated to the first year of the revolt (132 CE), has been found in the course of the Judean Desert Cave Survey carried out by the Israel Antiquities Authority (IAA). 

The dig at the Mazuq Ha-he’teqim Nature Reserve, whose aim is to retrieve the ancient treasures before they are stolen by antiquity looters, is being carried out in cooperation with the Ministry of Heritage and the Archaeological Office for the Military Administration of Judea and Samaria. Three additional Revolt coins bearing the name “Simeon” were also found with the rare coin.

Members of the public are invited to the excavation 

Interested public members are invited to participate in the excavation season in the desert, which will begin on March 11 and last for ten days. The volunteers will stay in a camp set up in the desert by the IAA and will be able to hear and participate in other activities. Registration and details are on the Hebrew-language site of the IAA at https://www.iaa.org.il/.

There are a few theories about the identity of Eleazar the Priest, whose name appears on the coin. One is Rabbi Eleazar Hamod‘ai, a Tannaic rabbi from the time of Rabbi Akiva, a pupil of Rabbi Yohanan ben Zakai. It seems that Rabbi Eleazar Hamod‘ai played a significant religious role at the time of the Bar Kochba Revolt, and he was living in the town of Beitar – the location of the revolt headquarters. The Talmud accounts that he died in Beitar, probably during the Revolt. (Jerusalem Talmud: Ta‘anit 4:5).

On the obverse face of the coin, a date palm is engraved with “Eleazar the Priest” inscribed in ancient Hebrew script. On the reverse, a bunch of grapes is surrounded by the text “Year One of the Redemption of Israel,” again in ancient Hebrew script.

Excavations of the Israel Antiquities Authority in the Judean Desert. The public is invited. (credit: Emil Aladjem, Israel Antiquities Authority)

“We invite the public to join us in the seventh excavation season in the desert to help save the Judean Desert archaeological finds, endangered by antiquities theft,” said IAA director Eli Escuzido. 

“They are invited for a taste of Zionism and a touch of ‘escapism,’ volunteering on a dig, together with the IAA archaeological team in the Murabba‘at Caves along Nahal Darga. The Judean Desert excavations do not cease to amaze us, and we hope that in this season, we will also be able to report important finds.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Izrael przed Trybunałem: czy w Gazie trwa ludobójstwo?

Zniszczenia po izraelskim nalocie na miasto Gaza. Fot. Palestinian News Information Agency


Izrael przed Trybunałem: czy w Gazie trwa ludobójstwo?

Jagoda Grondecka


Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze orzeknie, czy Izrael dopuszcza się w Gazie ludobójstwa. Materiał dowodowy zawiera liczne wypowiedzi izraelskich polityków, którzy nie czynią rozróżnienia między bojownikami Hamasu a ludnością cywilną. Czy to wystarczy, by dowieść ludobójczego zamiaru? Pisze Jagoda Grondecka.


Wojna w Gazie nie trwała pełnych stu dni, gdy Izrael został oskarżony przez RPA o naruszenie przepisów Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, najwyższy organ sądowy ONZ, wysłuchał obu stron i, jak oczekują eksperci, w najbliższych tygodniach zdecyduje, czy wniosek jest zasadny.

Pierwsze przesłuchanie w Hadze odbyło się 11 stycznia. Zespół prawników reprezentujących RPA usiłował udowodnić, że Izrael dopuścił się zbrodni poprzez „popełnianie i niepowstrzymanie czynów ludobójczych”. Izrael zarzuty RPA stanowczo odrzuca. „Użycie terminu »ludobójstwo« w odniesieniu do uprawnionych ataków Izraela na Hamas, Islamski Dżihad i inne organizacje terrorystyczne w Gazie wypacza jego znaczenie. Izrael toczy wojnę z Hamasem, nie z mieszkańcami Gazy” – czytamy na stronie internetowej Izraelskich Sił Obrony.

Ministerstwo zdrowia w Strefie Gazy podaje, że w izraelskich atakach na Gazę życie straciło dotychczas ponad 23 tys. Palestyńczyków, w większości kobiet i dzieci. Większość spośród 2,2 mln mieszkańców Strefy została wewnętrznie przesiedlona. Organizacje humanitarne biją na alarm, że wielu z nich grożą choroby i głód.

Proces przed Trybunałem prawdopodobnie potrwa latami, lecz jeśli sędziowie uznają, że wniosek RPA jest wystarczająco prawdopodobny, mogą zdecydować o zastosowaniu środków tymczasowych. Strona oskarżająca wniosła o nakazanie Izraelowi zatrzymania wszelkich operacji wojskowych w Strefie Gazy. Zdaniem Izraela byłoby to pogwałcenie jego prawa do samoobrony.

Choć może wydawać się osobliwe, że wniosek do MTS złożyło państwo, które z Izraelem ani Palestyną nie graniczy, a wojna nie uderza w nie bezpośrednio, nie jest to pierwszy taki przypadek. W listopadzie 2019 roku Gambia zainicjowała przed Trybunałem wniosek przeciwko Mjanmie w sprawie zbrodni popełnianych na społeczności Rohingjów. Dwa miesiące później Trybunał orzekł, że zostały wypełnione przesłanki do zastosowania środków tymczasowych (choć innych niż te, których oczekiwała Gambia). Sędziowie uznali, że Mjanma nie wykazała, co zrobiła, by zapewnić Rohingjom bezpieczeństwo, i nakazał władzom powzięcie wszelkich środków będących w jej mocy, aby zapobiec czynom o charakterze ludobójczym i podżeganiu do takich czynów. Władze Mjanmy zostały również zobowiązane do  składania okresowych raportów.

Co mówi prawo

W swoim wniosku prawnicy reprezentujący RPA cytowali Rafała Lemkina, polskiego Żyda, który w 1944 roku ukuł pojęcie ludobójstwa, by oddać ogrom niemieckich zbrodni. Lemkin, któremu udało uciec się do Stanów Zjednoczonych, spędził powojenne lata na lobbowaniu na rzecz przyjęcia konwencji dotyczącej ludobójstwa. Odniósł jedynie częściowe zwycięstwo. Choć w 1948 roku powstała Konwencja w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, Lemkin był przekonany, że tylko USA są wystarczająco potężne, by przekonać państwa świata do jej ratyfikacji. Jednak to właśnie same Stany Zjednoczone nie chciały o tym słyszeć, obawiając się, że przyjęcie takiego prawa otworzyłoby drogę do osądzenia ich samych za zbrodnie na rdzennych mieszkańcach Ameryki. Gdy umierał w 1959 roku, konwencja wciąż nie była ratyfikowana. Tak pozostało przez kolejne niemal trzy dekady, aż do decyzji administracji prezydenta Reagana w 1988 roku.

Jeszcze nigdy w historii nie zdarzyło się, by Międzynarodowy Trybunał orzekł, że jakiekolwiek państwo jest winne tej zbrodni. W 2007 roku uznał Serbię za winną temu, że nie zapobiegła ludobójstwu w Bośni i Srebrenicy, ale nie sam ludobójczy czyn; rozpoczęty w 2022 roku proces przeciwko Rosji wciąż trwa.

Zdaniem ekspertów wynika to z bardzo ścisłej definicji ludobójstwa zapisanej w prawie i wynikających z niej trudności w udowodnieniu go. Konwencja w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa definiuje je jako „czyn dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych” i wymienia szereg aktów przemocy, które mogą kwalifikować się jako ludobójcze. Należą do nich: zabijanie członków grupy, powodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy, rozmyślne tworzenie dla członków grupy warunków życia obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego wyniszczenia fizycznego, stosowanie środków, które mają na celu zahamowanie urodzin w obrębie grupy, a także odbieranie członkom grupy dzieci i przekazywanie ich innym osobom.

– „Ludobójstwo” jest słowem często używanym w różnych kontekstach – w debacie politycznej, by potępić przeciwników, przez decydentów zaangażowanych w zapobieganie okrucieństwom, przez badaczy nauk społecznych na określenie grupowej przemocy na dużą skalę, wreszcie – przez filozofów i teologów, by opisać wielkie zło – tłumaczy Ernesto Vardeja, dyrektor Instytutu Badań Nad Ludobójstwem Uniwersytetu Notre Dame. – Ta koncepcja ma jednak swoją konkretną definicję prawną, która nie pokrywa się w zupełności z innymi kontekstami, a pozew RPA będzie rozpatrywany właśnie w odniesieniu do tej prawnej definicji.

Zdaniem Menachema Rosensafta, prawnika z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku, działania Izraela nie wypełniają znamion ludobójstwa. – Celem Izraela nie jest wyeliminowanie Palestyńczyków. Celem Izraela jest wyeliminowanie Hamasu, który stanowi egzystencjalne zagrożenie dla Izraela i jego populacji. Izrael prowadzi wojnę w obronie swojej populacji po barbarzyństwie, jakiego Hamas dopuścił się 7 października. Wszyscy, włącznie z premierem Netanjahu, rozumieją, że kiedy wojna się skończy, palestyńscy mieszkańcy Gazy wciąż będą mieszkać w Gazie. Celem nie jest więc ich eliminacja i przez to pojęcie ludobójstwa nie znajduje zastosowania – twierdzi i dodaje: – Uważam, że ten pozew został złożony przez RPA w złej wierze. Poza drobną wzmianką na wstępie o ataku Hamasu pozew całkowicie ignoruje fakt, że Hamas dokonał tego, nazywam to pogromem, przeciwko Izraelowi.

Dla definicji ludobójstwa poza słowami Konwencji istotne jest także dotychczasowe orzecznictwo sądów międzynarodowych: Międzynarodowego Trybunału Karnego, Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości i tworzonych ad hoc trybunałów takich jak Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy, Jugosławii, Kosowa, Kambodży czy innych.

8 stycznia ONZ opublikowała raport, w którym stwierdza, że zbrodnie, których dopuścił się Hamas podczas ataku 7 października – w tym morderstwa, wzięcie zakładników i tortury, w tym seksualne, mogą zostać uznane za zbrodnie wojenne, a zważywszy na ich skalę – także za zbrodnie przeciwko ludzkości.

Ludobójstwo zaczyna się od intencji

W międzynarodowym prawie karnym nie istnieje żadna hierarchia zbrodni, ludobójstwo jest jednak trudniejsze do udowodnienia niż zbrodnie wojenne czy zbrodnie przeciwko ludzkości. Kluczowe dla przesądzenia o nim jest udowodnienie intencji sprawcy. Nie wystarczy po prostu wykazać, że dokonane czyny poskutkowały zbiorowym zniszczeniem. – Trzeba udowodnić, że sprawcy to zaplanowali. Zamiar i motyw są traktowane odrębnie. Sprawca może mieć różne motywy czy powody popełnienia ludobójstwa, takie jak wymierzenie kary, usunięcie zagrożenia dla własnego bezpieczeństwa, przejęcie ziemi itp. Jednak tym, co jest prawnie konieczne do udowodnienia ludobójstwa, jest zamiar, niezależnie od motywu – tłumaczy.

Złożony przez RPA pozew uwzględnia ten wymóg. Materiał dowodowy zawiera szereg cytatów izraelskich oficjeli i decydentów, w tym premiera Benjamina Netanjahu, które zdaniem prawników strony oskarżającej mają dowodzić ludobójczych zamiarów. „Szczególne ludobójcze zamiary Izraela są zakorzenione w przekonaniu, że w rzeczywistości »wróg« to nie tylko militarne skrzydło Hamasu, czy w ogóle Hamas, ale jest osadzony w strukturze życia Palestyńczyków w Gazie” – powiedziała reprezentująca RPA Tembeka Ngcukaitobi. Jej zdaniem izraelscy przywódcy „wprost wyrazili ludobójcze intencje w Gazie”. Chodzi między innymi o takie wypowiedzi, jak:

– Słowa prezydenta Izaaka Herzoga z 12 października 2023 roku: „Cały tamten naród jest odpowiedzialny. Retoryka o cywilach, którzy nie są świadomi ani zaangażowani, jest nieprawdziwa. To absolutna nieprawda. […] I będziemy walczyć, aż złamiemy ich kręgosłup”.

– Słowa ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara Ben-Gwira z 10 listopada 2023 roku: „Żeby była jasność, gdy mówimy, że trzeba zniszczyć Hamas, mowa również o tych, którzy świętują, wspierają, rozdają cukierki – oni wszyscy są terrorystami i także powinni być zniszczeni”.

– Słowa ministra obrony Joawa Gallanta z 9 października 2023 roku, który zalecił „całkowite oblężenie Gazy”. „Żadnego prądu, żadnego jedzenia, żadnej wody, żadnego paliwa. Wszystko jest odcięte. Walczymy z ludzkimi zwierzętami i postępujemy adekwatnie”.

Obrona Izraela argumentowała, że wypowiedzi wysokich rangą izraelskich polityków i dowódców były stricte retoryczne i nie stanowiły decyzji politycznych.

Eksperci nie są zgodni co do tego, czy powyższe i inne, podobne w tonie wypowiedzi wystarczą, by sąd uznał, że działania Izraela w Gazie noszą znamiona ludobójczych zamiarów. – To naprawdę godne uwagi, jak bardzo język izraelskich przywódców nie czyni żadnego rozróżnienia między bojownikami Hamasu – a więc przeciwnikiem militarnym – a cywilami w Gazie. Wniosek RPA jest jedynie pierwszą salwą i bez wątpienia przedstawionych będzie o wiele więcej dowodów, ale już teraz jest bardzo silny i przekonujący – uważa Raz Segal, izraelski historyk z Uniwersytetu Stockton.

Innego zdania jest David Simon, dyrektor Programu Studiów Nad Ludobójstwem Uniwersytetu Yale. – RPA przedstawiła tak mocne argumenty, jak tylko mogła. Sprawa jest jednak mniej silna, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nie wystarczy przytoczyć okropne i oburzające cytaty. Będą musieli wykazać, że te cytaty rzeczywiście opisują politykę, która doprowadziła do opisanych wcześniej czynów. W niektórych przypadkach może istnieć taki związek – zależy to od polityki i poziomu przywództwa.

Yuval Shany, kierownik katedry prawa międzynarodowego publicznego na Uniwersytecie Hebrajskim w Tel Awiwie, także podkreśla, że zasadnicze znaczenie ma wykazanie bezpośredniego przełożenia wypowiedzi decydentów na wprowadzaną w życie politykę. – Nie wystarczy, że ktoś w Izraelu coś powiedział. Musi być udowodnione, że akcje izraelskich sił zbrojnych były kierowane tą wypowiedzią, że stanowiła ona instrukcję – tłumaczy.

Zdaniem Menachema Rosensafta „fakt, że niektórzy członkowie obecnego rządu są skrajnie prawicowymi ultranacjonalistami, ekstremistami, którzy poczynili bardzo obraźliwe stwierdzenia, nie czyni tego polityką rządu ani zamiarem armii”.

Prawnicy RPA przywołali także słowa premiera Netanjahu o Amalek, odnoszące się do biblijnej przypowieści o wrogim Izraelowi plemieniu, ostatecznym wrogu i całkowitym jego zniszczeniu. Według Ernesto Vardeji, odniesienie do Amalekitów jest „w każdym wymiarze ludobójcze”: – Biblijna historia o Amalek nie ma mnogości interpretacji. Istnieje tylko jedna. To historia całkowitego zniszczenia całej grupy, która jest widziana jako jedność. Język religijny jest bardzo ważny dla Izraela, nawet dla jego świeckich obywateli, bo odgrywa istotną rolę polityczną i kulturową – przekonuje badacz ludobójstwa.

Przed kim broni się Izrael?

Izrael odpierał zarzuty RPA, opierając się na prawie do samoobrony i przekonując, że odpowiedzialność za ofiary wśród ludności cywilnej spoczywa na Hamasie. Galit Raguan, p.o. dyrektorki wydziału sprawiedliwości międzynarodowej izraelskiego ministerstwa sprawiedliwości, powiedziała, że Hamas przechwytuje pomoc humanitarną i przekazuje swoim bojownikom.

W prezentacji przed Trybunałem przekonywała także, że Izrael przeszukuje szkoły, magazyny ONZ i szpitale, ponieważ przebywali w tych miejscach członkowie Hamasu i dodała, że Izrael ostrzega mieszkańców Gazy przed nadchodzącymi bombardowaniami, zrzucając ulotki i dzwoniąc do nich. „Nieuniknione ofiary śmiertelne i ludzkie cierpienie podczas każdego konfliktu nie są same w sobie wzorem postępowania, który wykazuje prawdopodobne zamiary samobójcze” – powiedział reprezentujący Izrael Christopher Stake.

– Musimy wziąć pod uwagę, dlaczego konkretne miejsce było bombardowane. Ataki na budynki cywilne bez dobrego powodu są wysoce problematyczne i powinny być ukarane. Z drugiej strony, jeśli mamy centrum dowodzenia Hamasu w tunelu, który jest celowo umieszczony pod szkołą czy obozem dla uchodźców, to komplikuje całą sprawę [prawo międzynarodowe dopuszcza wyłączenie szpitala spod ochrony, jeśli jest używany do prowadzenia operacji wojskowych; jednocześnie zabrania używania szpitala i jego pacjentów w charakterze tzw. ludzkich tarcz – przyp. aut]. Wtedy pojawia się pytanie o priorytet. Czy ważniejsze jest zdobyć pewność, że Hamas nie powróci, by dokonać kolejnego ataku i zabić 1500 cywili [ONZ podaje liczbę 1200 zabitych – przyp. aut.], gwałcić kobiety i brać zakładników? – uważa Menachem Rosenseft.

Eksperci przypominają jednak, że Izrael wielokrotnie atakował miejsca, które wcześniej wskazywał jako bezpieczne, przez co argument z „uczciwego ostrzeżenia” traci rację bytu. – Gazańczycy sami byli celem ataków, gdy chronili się w rzekomo bezpiecznych miejscach. Co więcej, duże połacie Gazy zostały zniszczone. Nie jestem pewien, jak Izrael może to wytłumaczyć, skoro na swoją obronę mówi: „podjęliśmy kroki, aby nie robić takich rzeczy”, ale i tak je robił – komentuje. Zdaniem Raza Segala izraelskie ostrzeżenia przypominają bardziej dokonywanie obławy niż polecenie ewakuacji. – Wiemy z relacji Palestyńczyków, że byli atakowani, gdy uciekali z północy na południe lub odwrotnie – przypomina.

– Izraelowi i Izraelczykom wydaje się, że walczą z barbarzyńcami. To jest wojna kolonialna. Historia prawa międzynarodowego pojawia się tam, gdzie ma ono zastosowane do wojen między „cywilizowanymi narodami”, czyli Europejczykami. Nigdy zaś nie miało znajdować zastosowania do wojen kolonialnych, w których „cywilizowane” narody walczyły z „dzikusami”. Widzimy wypowiedzi [izraelskich decydentów – przyp. aut.] o tym, że Gazańczycy że to „ludzkie zwierzęta”, potwory, dzikusy, naziści. A gdy walczymy z nazistami, prawo nie obowiązuje – uważa Raz Segal.

Cokolwiek postanowi Trybunał, zmiana już zachodzi

Trybunał powiedział, że ogłosi swoją decyzję niebawem, choć nie podał konkretnej daty. Większość ekspertów przewiduje, że wydarzy się to w ciągu kilku tygodni. Trudno przewidzieć, jak będzie brzmiało orzeczenie sądu. Może on postanowić o różnych rodzajach środków tymczasowych, jak nakazanie Izraelowi dopuszczania do Gazy większej ilości pomocy humanitarnej. Nie będzie to równoznaczne ze stwierdzeniem, że w Gazie dochodzi do ludobójstwa, ale zasygnalizowałoby powagę sytuacji i konieczność podjęcia kroków, by zapobiec jej pogorszeniu.

– Na tym wstępnym etapie chodzi o możliwość wystąpienia ludobójstwa, a nie ostateczny werdykt. Podejrzewam, że uznają [sędziowie – przyp. aut.] prawo Izraela do samoobrony, ale stwierdzą, że podejmowanie w tym celu środków potencjalnie ludobójczych nie jest ani konieczne, ani zgodne z prawem. Myślę również, że Izrael zostanie poproszony o samokontrolę i złożenie własnego raportu w kwestii tego, czy izraelscy politycy i urzędnicy państwowi swoimi podżegającymi wypowiedziami mogli nawoływać do ludobójstwa – przewiduje David Simon. – Nie jestem pewien, czy Trybunał uzna, że domniemane ludobójcze zamiary Izraela zostały udowodnione.

– Te środki mogą być albo bardzo ogólne, takie na przykład jak wezwanie Izraela do przestrzegania konwencji o ludobójstwie, albo bardziej konkretne, jak np. zapewnienie, że po wojnie wszyscy cywilni mieszkańcy wrócą do swoich domów – tłumaczy Yuval Shany. Problematyczne będzie przychylenie się do wniosku RPA o wezwanie Tel Awiwu do zawieszenia broni, jako że Trybunał nie może zażądać tego samego od Hamasu, bo jego jurysdykcji podlegają jedynie państwa, a nie aktorzy niepaństwowi. – Sąd raczej nie zdecyduje o nakazie wstrzymania wszelkich operacji wojskowych, bo byłoby to wbrew prawu Izraela do samoobrony – uważa. Menachem Rosensaft podkreśla, że „wezwanie do zawieszenia broni służyłoby tylko Hamasowi, który mógłby się w tym czasie przegrupować i zorganizować”.

Osobną kwestią pozostaje, co Izrael zrobi z orzeczeniem Trybunału. Choć taki wyrok jest prawnie wiążący i nie ma możliwości odwołania od niego, sąd ma ograniczone możliwości egzekwowania swoich postanowień. Może to zrobić Rada Bezpieczeństwa ONZ, lecz jej stali członkowie mają prawo weta. Jednym z najjaskrawszych przykładów tej niemocy społeczności międzynarodowej był przypadek Rosji, której w marcu 2022 roku Trybunał nakazał wstrzymanie inwazji na Ukrainę. Jak dobrze wiadomo – bez rezultatów.

– Pojawia się pytanie, czy Izrael zastosuje się do orzeczenia i czy jego sojusznicy będą na to naciskać. Podejrzewam, że w pewnym stopniu, ale nie w pełnym zakresie – prognozuje Simon. – Efekt wyroku sądu może być tylko symboliczny, lecz wobec nominalnej demokracji i zapewnień rządu Izraela o tym, że przestrzega prawa, wpływ orzeczenia Trybunału może być większy – uważa Segal.

– Jeśli Trybunał wyda rekomendację, by wyeliminować lub ograniczyć ludzkie cierpienie, musi ona być potraktowana poważnie. Jeśli taką, by dostarczać więcej pomocy humanitarnej, nie będzie to nowość. Wielu Izraelczyków jest tego samego zdania, prezydent Biden i sekretarz Blinke także do tego wzywali. Musimy poczekać i zobaczyć, co zdecyduje sąd i do jakiego stopnia uzna także, że Izrael ma nie tylko prawo, ale i obowiązek się bronić – mówi Menachem Rosnsaft.

Nie jest to jedyny proces, który toczy się w kwestii wojny w Gazie. 26 stycznia w sądzie federalnym w kalifornijskim Oakland odbędzie się przesłuchanie w sprawie wytoczonej przez Centrum Praw Konstytucyjnych przeciwko prezydentowi Joe Bidenowi i sekretarzowi stanu Anthony’emu Blinkenowi za „porażkę w zapobiegnięciu ludobójstwu i współudział w nim”. Grupa prawników z RPA zapowiada, że zamierza pozwać rządy USA i Wielkiej Brytanii za ich współudział w zbrodniach wojennych przeciwko Palestyńczykom.

Niektórzy uważają, że samo postawienie Izraela przed sądem oznacza koniec bezkarności, jaką ten kraj zawsze cieszył się w kwestii prawa międzynarodowego. Mówi Segal Raz: – Cokolwiek się teraz stanie, nawet jeśli sąd odrzuci sprawę, będzie bardzo ważne. Orzeczenie Trybunału będzie miało wpływ nie tylko na Izrael, ale także jego sojuszników. Pomyślmy, co widzimy już teraz. Związkowcy w Belgii odmówili zaangażowania w pracę związaną ze sprzedażą broni Izraelowi. Stany Zjednoczone były świadkiem największych protestów od czasów wojny w Wietnamie. Kanada oświadczyła, że zastosuje się do orzeczenia Trybunału. Widać, że kraje Zachodu zaczynają rewidować swoje dotychczasowe stanowisko.

Bardzo trudno przewidzieć, co się dalej wydarzy. Zapewne czekają nas zwroty akcji, ale nie ma już powrotu do świata sprzed 7 października. Jesteśmy już w procesie znaczących zmian.


Jagoda Grondecka – Iranistka, publicystka i komentatorka ds. bliskowschodnichDziennikarka, iranistka, komentatorka ds. bliskowschodnich. W 2020 roku została laureatką nagrody medialnej Pióro Nadziei.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Escalation Towards an Independent Terrorist State

Escalation Towards an Independent Terrorist State

Nils A. Haug


Both US Secretary of State Antony Blinken and UK Foreign Secretary David Cameron reveal their simplistic, and somewhat imperialist, Western approach to a complex Middle Eastern situation, irrespective of the aims and intentions of the two parties chiefly involved: the radical Islamists of Gaza and the West Bank, and the State of Israel itself. Pictured: Blinken (R) and Cameron hold a press conference in Washington, DC, December 7, 2023. (Photo by Saul Loeb/AFP via Getty Images)

  • Both US Secretary of State Antony Blinken and UK Foreign Secretary David Cameron reveal their simplistic, and somewhat imperialist, Western approach to a complex Middle Eastern situation, irrespective of the aims and intentions of the two parties chiefly involved: the radical Islamists of Gaza and the West Bank, and the State of Israel itself.
  • “They [Hamas] told us in all of their statements that their charter is to destroy Israel and exterminate the Jews. Other countries have said the same thing. It’s also in the Houthis’ charter. It’s in Iran’s direct messaging. I think that when they tell you they want to kill you, you should believe that. I think that’s the lesson.” — Safra Catz, CEO of Oracle, ynetnews.com, February 24, 2024.
  • Realistically, the Palestinian claim to Gaza is based on tenuous grounds. Gaza is not the traditional homeland of the so-called Palestinian people. They are simply a collection of nomadic Arabs who forged that identity for political expediency. This arrangement was openly stated by the late PLO executive committee member, Zoheir Moshen, in an interview with James Dorsey for the Dutch newspaper Trouw, on March 31, 1977: “The Palestinian people does not exist. The creation of a Palestinian state is only a means for continuing our struggle against the state of Israel for our Arab unity. In reality today there is no difference between Jordanians, Palestinians, Syrians, and Lebanese. Only for political and tactical reasons do we speak about the existence of a Palestinian people since Arab national interests demand that we posit the existence of a distinct ‘Palestinian people’ to oppose Zionism.”
  • Even if a political compromise were reached over Gaza, or, the “1949 Armistice Line” as in the revised 2017 Hamas charter, the violent struggle for control over the rest of Israel, particularly the West Bank — the “heart” of Israel — will persist.

The hard truth is that for millennia, the land of Israel, whether occupied by Jacob’s tribes or others, has been the domain of countless generations of Israelites. The vast majority of Israel’s citizens, and many Jews in the diaspora, understand their rights to retain their homeland after escaping 400 years of slavery in Egypt. At its core, the debate over this tiny area of land is founded on three primary factors: spiritual, national, and political. In the result, the conviction of the majority populace is that not one square inch of the current boundaries of Eretz Yisrael (the Land of Israel) can belong to anyone who might harm them again, although people of peace are always graciously allowed to reside among them.

In the minds of the most committed Jews, their land is sacred, promised to them by their Creator, and deserves to remain under authority and control of the Jewish nation. It is therefore a fantasy to expect that this ancient land would be willingly parcelled out, especially to enemies of that nation. Furthermore, actions by Western nations to compel expropriation of any portion of the land accords with an anti-Zionist and anti-Semitic ideology irrespective of commendable, but mistaken, motives. Such action would again expose the Jewish people to existential danger, as is evident throughout centuries past and most recently on October 7, 2023. No lasting peace could possibly ensue from partitioning this ancient soil. It is unrealistic to expect that historic enemies could harmoniously reside in close proximity to each other when one party keeps vowing to destroy its peaceful neighbour.

The enforced relinquishing of Israeli control over the Gaza Strip to the Palestinian people in 2005 is what directly enabled the tragic events of October 7. A politically driven and short-sighted move, energized by a naïve anticipation of peace, has come full-circle to devastate the residents of Israel and Gaza whether Jews, Druze, Christians, Muslims or others. This demonstrates once again that Israel cannot share space with those seeking its destruction.

At the age of 100 and at apex of his wisdom and experience, while referring to events of October 7, Henry Kissinger emphasized this point: “The two-state solution doesn’t guarantee that what we saw in the last weeks won’t happen again.” He was correct. The Quran (Sura 2, verse 193) does not allow for peace or compromise with non-Muslims:

“And fight them until there be no more sedition, and religion will be Allah’s alone. So if they desist, then there is to be no violence save against the wrong-doers.”

Commencing with the founding of Islam in the seventh century, the ideology of compelling obeisance to Islam for everyone, often by “any means necessary,” is a main motivating force behind conflicts against Jews, Christians, non-Muslim Arabs, and those of other faiths.

Nonetheless, against all strategic intelligence regarding the feasibility of a two-state scenario, UK Foreign Secretary David Cameron on January 29, 2024, at the House of Commons, announced a political plan to partition Israel into two states, while bypassing Israel’s opposing position. Cameron said:

“We should be starting to set out what a Palestinian state would look like – what it would comprise, how it would work.

“As that happens, we, with allies, will look at the issue of recognising a Palestinian state, including at the United Nations. This could be one of the things that helps to make this process irreversible.”

The same contention pertains to Antony Blinken, the US Secretary of State, who is considering recognition of an independent Palestinian state with supposed security guarantees for Israel. Both Blinken and Cameron reveal their simplistic, and somewhat imperialist, Western approach to a complex Middle Eastern situation, irrespective of the aims and intentions of the two parties chiefly involved: the radical Islamists of Gaza and the West Bank, and the State of Israel itself.

To the contrary, the Prime Minister of Israel, Benjamin Netanyahu, thoroughly understands that his country’s citizens cannot in practice share space with their sworn enemies. On January 18, 2024, he issued a public statement to the effect that in a post-war setting:

“Any future arrangement, or in the absence of an arrangement, Israel must maintain security control of all territory west of the Jordan River — meaning Israel, the West Bank, and Gaza. That is a vital condition.”

Netanyahu’s determination reflects the unfortunate reality of Islamist bellicosity, which is clear from the recent outburst by Imam Alhagie Jallow of the Madinah Community Center in Madison, Wisconsin, on October 13. Just six days after the events of October 7, the imam declared:

” It’s only jihad that can bring victory. Not contracts, not agreements, not alliances – not any of these things… By Allah, all of the Jews will be killed by Muslims. They will all be executed by Muslims; they will all be killed.”

Hamas leaders openly admit that they seek ownership of all Israel’s land, not only Gaza: they deny the legitimacy of Israel’s existence. During late January 2024, senior Hamas official Khaled Mashaal, speaking from his safe-haven in Qatar, underscored the Palestinian claim to all of Israel: “from the Jordon river to the Mediterranean sea; the West Bank, Gaza, and all of Israel.” This intent, clear in the Hamas’s original 1988 charter was purportedly redacted in the supposedly revised Hamas 2017 charter , but Articles 19- 27 clarify that:

19. There shall be no recognition of the legitimacy of the Zionist entity.

20. Hamas believes that no part of the land of Palestine shall be compromised or conceded, irrespective of the causes, the circumstances and the pressures and no matter how long the occupation lasts. Hamas rejects any alternative to the full and complete liberation of Palestine, from the river to the sea. However, without compromising its rejection of the Zionist entity and without relinquishing any Palestinian rights, Hamas considers the establishment of a fully sovereign and independent Palestinian state, with Jerusalem as its capital along the lines of the 4th of June 1967, with the return of the refugees and the displaced to their homes from which they were expelled, to be a formula of national consensus. [The “1967 Armistice Line”- (Emphasis added, Ed.)]

21. Hamas affirms that the Oslo Accords and their addenda contravene the governing rules of international law in that they generate commitments that violate the inalienable rights of the Palestinian people. Therefore, the Movement rejects these agreements and all that flows from them, such as the obligations that are detrimental to the interests of our people, especially security coordination (collaboration). [Emphasis added, Ed.].

22. Hamas rejects all the agreements, initiatives and settlement projects that are aimed at undermining the Palestinian cause and the rights of our Palestinian people. In this regard, any stance, initiative or political programme must not in any way violate these rights and should not contravene them or contradict them.

24. The liberation of Palestine is the duty of the Palestinian people in particular and the duty of the Arab and Islamic Ummah in general.

25. Resisting the occupation with all means and methods is a legitimate right guaranteed by divine laws and by international norms and laws. At the heart of these lies armed resistance, which is regarded as the strategic choice for protecting the principles and the rights of the Palestinian people.

26. Hamas rejects any attempt to undermine the resistance and its arms. It also affirms the right of our people to develop the means and mechanisms of resistance. Managing resistance, in terms of escalation or de-escalation, or in terms of diversifying the means and methods, is an integral part of the process of managing the conflict and should not be at the expense of the principle of resistance.

27. A real state of Palestine is a state that has been liberated. There is no alternative to a fully sovereign Palestinian State on the entire national Palestinian soil, with Jerusalem as its capital.

On January 31, 2024, political analyst George Weigel addressed the gullibility of Western leaders this way:

“Too many Western policymakers cannot imagine that calls to various forms of violent jihad, whether from Sunni or Shiite Islamic sources, make any real difference for professionals find it hard to take religiously-based political radicalism seriously. Yet it’s precisely because it’s religiously grounded that such radicalism is exceptionally dangerous.”

Weigel’s point is valid: due to reasons of religion, no accommodation is possible. Even if a political compromise were reached over Gaza, or, the “1949 Armistice Line” as in the revised 2017 Hamas charter, the violent struggle for control over the rest of Israel, particularly the West Bank — the “heart” of Israel — will persist.

The CEO of tech-giant Oracle, Safra Catz, emphasized this view in January 2024 when she said:

“They [Hamas] told us in all of their statements that their charter is to destroy Israel and exterminate the Jews. Other countries have said the same thing. It’s also in the Houthis’ charter. It’s in Iran’s direct messaging. I think that when they tell you they want to kill you, you should believe that. I think that’s the lesson.”

Realistically, the Palestinian claim to Gaza is based on tenuous grounds. Gaza is not the traditional homeland of the so-called Palestinian people. They are simply a collection of nomadic Arabs who forged that identity for political expediency. This arrangement was openly stated by the late PLO executive committee member, Zoheir Moshen, in an interview with James Dorsey for the Dutch newspaper Trouw, on March 31, 1977:

“The Palestinian people does not exist. The creation of a Palestinian state is only a means for continuing our struggle against the state of Israel for our Arab unity. In reality today there is no difference between Jordanians, Palestinians, Syrians, and Lebanese. Only for political and tactical reasons do we speak about the existence of a Palestinian people since Arab national interests demand that we posit the existence of a distinct ‘Palestinian people’ to oppose Zionism.”

Some Palestinians may have been early settlers in the land, others not — unlike the Jewish people who have lived there for more than 3,600 years. It appears that part of Islamist strategy is to take ownership of certain words and slogans and to reverse their intended application. For this reason, Jews are referred to as “occupiers” of Israel, implying that Gaza, Judea and Samaria were the original Palestinian homeland, despite voluminous written and archaeological evidence to the contrary.

The ancient Jewish Israelites, the Israelis, according to verifiable historical evidence, are indigenous people as much as anyone else. The term, “Syria Palaestina” was first used by the Roman Emperor Hadrian around 135 CE to try to sever all connections of the Jews to the land after their failed Bar Kochba Revolt in 67 CE. For the last hundred years or so, since the breakup of the Ottoman Empire, the word “Palestinian” has applied to those people who happened to be born in that region during the League of Nations’ British Mandate for Palestine; their passports stamped “Palestinian” due to the location, not ethnicity or origin.

Empowering Gazans to be self-governing in 2005, free of Israel’s presence, was possibly made in the hope that they would coexist with their Jewish neighbours in harmony. The 1993-1995 Oslo Accords, signed by Palestinian Liberation Organization (PLO) chairman Mahmoud Abbas and Israeli Foreign Minister Shimon Peres, stated that:

“[It] is time to put an end to decades of confrontation and conflict, recognize their mutual legitimate and political rights, and strive to live in peaceful coexistence and mutual dignity and security and achieve a just, lasting and comprehensive peace settlement and historic reconciliation through the agreed political process.”

The breaches of these material conditions on October 7 by Hamas as representative of the Gazan Palestinian people, are solid grounds for invalidating the compact as a whole. Israel has the legal and moral right to re-take control of their own land and to remove all harmful elements: they never ceded permanent title to their land.

The military forces of Israel currently undertake this onerous task with courage and determination and comply, as far as practicable, with constraints of just war principles and the human rights of non-combatants. Even then, wild and unsubstantiated allegations of genocide against the Palestinian people are made by anti-Zionists and proponents of Marxist liberation theology, which sees the world through a lens of the oppressor and the oppressed.

So, lessons from the partition of sections of Eretz Yisrael have been learned the hard way; division of land in order to accommodate genocidal enemies cannot again be considered. Any form of permanent division without oversight and realistic security measures (for third-party guarantees are basically worthless) must remain an unrealisable dream, a chimera, for those seeking to deprive the Jewish people of their ancestral sanctuary. Let Israel choose strong leaders who recognize this reality; and let them be gracious to law-abiding people of peace who call Israel their home. Although they might not be of Jewish origin, there is a divine command at play:

“You shall treat the stranger who sojourns with you as the native among you, and you shall love him as yourself, for you were strangers in the land of Egypt: I am the Lord your God.”

Given the rapid global rise of anti-Semitism and anti-Zionism, the isolated position that the people of Israel face is well expressed by Leon Kass when, in the spirit of Boer Bittereinder confronting the mighty British empire, he says:

“It is left to little Israel to make the first stand against radical evil and the new axis of nations dedicated to the demise of the West. With resolve, courage, and dedication, but, alas, with much more sacrifice, Israel will show the way.”

The words of the late UK Chief Rabbi Jonathan Sacks preceded Kass’s remarks:

“Jews are a nation of strong individuals. The whole community is holy, every one of them. They always were. They still are. That is their strength.”

In conclusion, Russian-British scribe Konstantin Kisis exposes the inane, naïve, and languid attitude of Western leaders when he posits:

“And the truth is that we have indulged in magical thinking for too long, choosing comforting myths over harsh realities. About terrorism and a host of other issues. Now the world is paying a price for that self-indulgence.”

Kisis implies that jihadist actors take advantage of Western concepts of natural law with its moral, humanitarian, and ethical rubrics that constrain retaliatory or pre-emptive actions. While averring Islamic religious convictions, radical Islamists decry Western moral restraints and instead reveal a set of doctrines, at times disturbingly assertive, emanating from the Quran and various Hadith, that validate their actions. Unswerving dedication to their ideology guarantees they will persist in their agenda, intending to kill or convert every last Jew, Christian and “disbeliever,” until they achieve their doctrinal goals.


Nils A. Haug is an author and columnist. A trial lawyer by profession, he is member of the International Bar Association, the National Association of Scholars, the Academy of Philosophy and Letters. Retired from law, his particular field of interest is political theory interconnected with current events. He holds a Ph.D. in Theology (Apologetics). Dr. Haug is author of Politics, Law, and Disorder in the Garden of Eden – the Quest for Identity (March 2023); and Enemies of the Innocent – Life, Truth, and Meaning in a Dark Age (November 2023). His work has appeared in First Things, The American Mind, Minding the Campus, and The Quadrant.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com