Archive | April 2020

Koronawirus: dyrektor WHO ma długą historię tuszowania faktów

Koronawirus: dyrektor WHO ma długą historię tuszowania faktów

Soeren Kern
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Tedros Adhanom Ghebreyesus, szef Światowej Organizacji Zdrowia, stoi przed dokładnym zbadaniem jego działania wobec pandemii koronawirusa. Tedros ma długą historię tuszowania epidemii i łamania praw człowieka w Etiopii, gdzie był ministrem zdrowia i ministrem spraw zagranicznych. W tej roli nadzorował olbrzymią ekspansję roli Chin w Etiopii. Chiny są największym zagranicznym inwestorem w Etiopii, największym partnerem handlowym i największym pożyczkodawcą. Na zdjęciu: Tedros (po lewej) spotyka się z chińskim ministrem spraw zagranicznych, Wang Yi w Pekinie 28 stycznia 2020 roku. (Zdjęcie: Naohiko Hatta – Pool/Getty Images)

Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Tedros Adhanom Ghebreyesus, powinien zostać rozliczony za swoje działania w sprawie pandemii koronawirusa, który zaraził ponad dwa miliony ludzi na całym świecie i zabił co najmniej 150 tysięcy.

Adhanom, który używa nazwiska Tedros, jest etiopskim mikrobiologiem, który z pomocą Chin rozpoczął pięcioletnią kadencję jako szef WHO w lipcu 2017 roku. Oskarża się go o błędne przedstawienie powagi i szerzenia się koronawirusa w próbie dogodzenia Chinom.

Historia pokazuje, że Tedros, pierwszy Afrykanin i pierwszy nie-lekarz, który przewodzi WHO, ma długą historię tuszowania epidemii i łamania praw człowieka w Etiopii, gdzie był ministrem zdrowia i ministrem spraw zagranicznych.

W maju 2017 roku, kiedy Tedros wyłonił się jako najmocniejszy kandydat wśród trójki ubiegających się o stanowisko szefa WHO, “New York Times” informował o oskarżeniach, że Tedros tuszował trzy epidemie cholery w Etiopii, kiedy był ministrem zdrowia w tym kraju w latach od 2005 do 2012.

Tedros twierdził, że epidemie cholery, jakie wybuchły w 2006, 2009 i 2011 roku, były jedynie “ostrymi, wodnistymi biegunkami” – co jest chorobą zakaźną, znaną reszcie świata jako cholera. Mówił, że choroba była ograniczona do odległych regionów kraju, gdzie testowanie laboratoryjne było “trudne”, a międzynarodowy niepokój był przesadzony. Epidemie z czasem dotarły do sąsiednich krajów, włącznie z Kenią, Somalią i Sudanem. “New York Times” wyjaśniał:

“Pracownicy WHO skarżyli się prywatnie, że etiopscy funkcjonariusze nie mówią prawdy o tych wybuchach choroby. Testowanie na bakterię Vibrio cholerae, która powoduje cholerę, jest proste i zabiera mniej niż dwa dni.

Podczas wcześniejszych epidemii rozmaite media, włącznie z “Guardianem” i “Washington Post”, donosiły, że etiopscy funkcjonariusze naciskali na organizacje pomocowe, by unikały używania słowa ‘cholera’ i nie informowały o liczbie chorych.

W próbkach stolca chorych badanych przez ludzi z zewnątrz, znaleziono jednak bakterie cholery. Gdy tylko ciężkie biegunki zaczęły pojawiać się w sąsiednich krajach, przyczyna została natychmiast zidentyfikowana jako cholera.

Pracownicy ONZ powiedzieli, że można było dostarczyć Etiopii więcej pomocy, gdyby powiedziano prawdę”.

Dyrektor O’Neill Institute for National and Global Health Law na Georgetown University, Lawrence O. Gostin, powiedział, że zwracał uwagę na długą historię zaprzeczania epidemiom cholery w Etiopii, bo uważał, że WHO “może stracić wiarygodność”, jeśli będzie kierowana przez przedstawiciela kraju, który sam tuszował epidemie.

“Dr Tedros jest pełnym współczucia i wysoce kompetentnym funkcjonariuszem zdrowia publicznego – powiedział Gostin dziennikarzowi ‘New York Timesa’. – Miał on jednak obowiązek mówienia prawdy i uczciwego identyfikowania i informowania o wybuchach cholery przez długi okres czasu”.

Tedros odrzucił te oskarżenia, rozgrywając kartę rasową. Powiedział, że krytyka wobec niego wynika z “typowo kolonialnej mentalności, zamierzającej [do]… zdyskredytowania kandydata z rozwijającego się kraju”.”Guardian” donosił, że rząd Etiopii ociągał się z przyznaniem wybuchu cholery “z obawy o możliwość zaszkodzenia gospodarce”. “Washington Post” wyjaśniał, że władze Etiopii mają skłonność do odmowy nazywania złych wiadomości ich prawdziwym imieniem:

“Ostra, wodnista biegunka [AWD] jest potencjalnie śmiertelną chorobą spowodowaną przez wodę zakażoną bakterią Vibrio cholera. Wszędzie indziej na świecie nazywa się ją po prostu cholerą.Ale nie w Etiopii, gdzie międzynarodowe organizacje humanitarne prywatnie przyznają, że wolno im nazywać to wyłącznie AWD i nie wolno publikować liczby dotkniętych nią ludzi.Rząd wyraźnie niepokoi się o międzynarodowy wpływ, jaki mogłoby wywrzeć ujawnienie wiadomości o dużym wybuchu cholery, mimo że ta choroba nie jest rzadkością w Afryce Wschodniej.Znaczy to, hipotetycznie, że kiedy uchodźcy z Sudanu Południowego chorzy na cholerę uciekają przez granicę do Etiopii, nagle nie mają już cholery tyko AWD”.

Podobnie było, kiedy międzynarodowe grupy pomocowe w 2016 roku uderzyły na alarm z powodu braku deszczu, etiopskie władze, włącznie z Tedrosem, były podzielone w sprawie tego, czy powinny nazywać to suszą. “Washington Post” informował:

“Narracja w Etiopii w 2015 roku głosiła, że kraj odnosi sukcesy, ma dwucyfrowy wzrost i rząd nie chciał przypominać suszy z lat 1980., która zabiła setki tysięcy i pozostawiła kraj na zawsze kojarzony z klęską głodową.’Nie używamy słowa na literę g’ – wyjaśnił pracownik organizacji pomocowej… mając na myśli głód”.

Podobne oskarżenia o ukrywanie rzeczywistych zdarzeń wypłynęły w czasie, kiedy Tedros był ministrem spraw zagranicznych Etiopii w latach 2012 do 2016. Na przykład, w październiku 2016 roku Tedros napisał na blogu, że sprzeciwiał się staraniom Human Rights Watch zmuszenia Etiopii do zaakceptowania międzynarodowego dochodzenia w sprawie sposobu, w jaki rząd odpowiedział na antyrządowe protesty.Protesty zaczęły się w listopadzie 2015 roku z powodu społecznego gniewu na autorytaryzm rządu. Rozszerzyły się w październiku 2016 roku, kiedy siły bezpieczeństwa strzelały do dużego tłumu uczestników festiwalu. Protesty, które z czasem rozprzestrzeniły się w całym kraju, pozostawiły setki zabitych i dziesiątki tysięcy aresztowano.Tedros kontynuował tuszowanie wydarzeń po tym, jak został dyrektorem generalnym WHO. We wrześniu 2017 roku grupa amerykańskich lekarzy w otwartym liście adresowanym do Tedrosa, oskarżyła go o zaniechanie zbadania wybuchu cholery w Sudanie:

“Mandat Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przy ONZ nie mógłby być jaśniejszy: ‘Naszym głównym zadaniem jest kierowanie i koordynowanie międzynarodowego systemu ochrony zdrowia w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych. Naszym celem jest budowanie lepszej, zdrowszej przyszłości dla ludzi na całym świecie. Działając w biurach w ponad 150 krajach personel WHO pracuje ręka w rękę z rządami i innymi partnerami, by zapewnić najwyższy osiągalny stan zdrowia dla wszystkich ludzi’.Niemniej z tego imponującego mandatu WHO codziennie robi szyderstwo przez odmowę nazwania po imieniu szalejącej w Sudanie epidemii cholery. Ani pana organizacja, ani Biuro ONZ do Koordynacji Spraw Humanitarnych nie mówicie wyraźnie o fakcie, że to, co nadal nazywacie ‘ostrą, wodnistą biegunką’, jest w rzeczywistości cholerą, Vibrio cholera — który to fakt ustaliły testy laboratoryjne w Sudanie….To prawda, reżim w Chartumie oznajmił jasno, że będzie karał sudańskich dziennikarzy i pracowników służby zdrowia, którzy ośmielą się użyć słowa ‘cholera’ i niewątpliwie grożono także WHO, żądając, by był pan wspólnikiem w milczeniu o tej strasznej chorobie. Motywacją reżimu jest oczywiście pragnienie, by ‘reputacja’ Sudanu nie została naruszona przez skojarzenia, jakie reżim postrzega jako nieodłączne od każdego prawdziwego określenia choroby, która wyraźnie jest poza kontrolą. Jednak skutkiem milczenia WHO jest to, że Sudan nie otrzymuje międzynarodowych zasobów medycznych, niezbędnych do zwalczenia cholery – głównie masowych dostaw środków przeciwdziałających odwodnieniu; porad medycznych epidemiologów oraz specjalistów w postępowaniu z epidemią cholery; oraz wyposażenia do oczyszczania wody/dezynfekcji oraz inżynierów.Przez uleganie groźbom reżimu w Chartumie, jest pan współwinny brakowi reakcji na chorobę, która obecnie grozi wielu setkom tysięcy sudańskich cywilów – i jest obecnie aktywna w 12 stanach Sudanu…Pana milczenie o tym, co jest wyraźnie wielką epidemią cholery w Sudanie, jest naganne. Nieprzekazanie przez pana próbek stolca ofiar z Sudanu do Genewy w celu oficjalnego potwierdzenia cholery czyni pana w pełni współwinnym straszliwego cierpienia i śmierci, które nadal szerzy się poza wszelką kontrolą z codziennymi nowymi raportami potwierdzającymi, że istotnie jest to epidemia cholery.Historia, jaka zostanie napisana o tej epidemii, z pewnością pokaże pana w najgorszym świetle”.

W październiku 2017 roku Tedros mianował Roberta Mugabe, nieżyjącego już obecnie autorytarnego przywódcę Zimbabwe, jako Ambasadora Dobrej Woli ONZ. Tedros chwalił Zimbabwe jako “kraj, który plasuje powszechną opiekę zdrowotną i promowanie zdrowia w centrum swojej polityki, dostarczając opieki zdrowotnej wszystkim”. Po wybuchu powszechnego oburzenia Tedros cofnął tę nominację.W “Sunday Times” Rebecca Myers napisała:

“Dyplomaci mówią, że mianowanie [Mugabe] było polityczną zapłatą Tedrosa Adhanom Ghebreyesusa (pierwszego afrykańskiego dyrektora generalnego WHO), dla Chin, wieloletniego sojusznika Mugabe, oraz około 50 państw afrykańskich, które pomogły zapewnić wybór Tedrosa…Chińscy dyplomaci prowadzili usilną kampanię na rzecz Etiopczyka, używając finansowego wpływu Pekinu i jego nieprzejrzystego budżetu, by zdobyć dla niego poparcie w krajach rozwijających się”.

Publicystka Frida Ghitis, pisząc w”Washington Post”, dodała:

“Decyzja dyrektora WHO, by uhonorować dyktatora, jest błędną oceną o zapierających dech w piersiach proporcjach. Plama, jaką zostawiło to na WHO, nie będzie łatwa do usunięcia. Musimy dowiedzieć się, co za tym stało. Jeśli dochodzenie wykaże, że przyznanie tego prestiżowego wyróżnienia brutalnemu dyktatorowi, który gwałci prawa człowieka było wynikiem korupcji, Tedros musi odejść. Właściwie, pozycja Tedrosa już powinna zostać uznana za wątpliwą, a jego opinie powinny być kwestionowane…Niektórzy stawiają tezę, że decyzja Tedrosa mianowania Mugabe była zapłatą dla Chin, które pracowały niestrudzenie za kulisami, by pomóc Tedrosowi w pokonaniu kandydata Wielkiej Brytanii na stanowisko w WHO, Davida Nabarro. Zwycięstwo Tedrosa było więc także zwycięstwem Pekinu, których przywódca Xi Jinping publicznie ogłosił jako cel prężenie muskułów Chin na świecie”.

W lipcu 2018 roku chińska sieć telewizyjna (CGTN), której właścicielem jest państwo, informowała, że Tedros spotkał się w Pekinie z chińskim ministrem spraw zagranicznych, Wang Yi. To była druga wizyta Tedrosa w Chinach od objęcia przez niego stanowiska dyrektora generalnego WHO. CGTN mówiła:

“Chiński minister [Wang Yi] powiedział następnie, że służba zdrowia jest ważną częścią globalnego zarządzania i narodową strategią rozwojową Chin. Powiedział, że Pekin jest gotowy do pogłębienia współpracy z WHO w szeregu inicjatyw, takich jak wspólny projekt ‘Jedwabny Szlak Zdrowia’, rozmaite chińsko-afrykańskie plany rozwoju w dziedzinie zdrowia, zatrudnienia i wzrostu ekonomicznego.Dr Tedros przyjął z zadowoleniem słowa Wanga, mówiąc, że ich wzmocniona współpraca poprawi standardy zdrowia w krajach zaangażowanych w Inicjatywę Pas i Droga”.

Jako minister spraw zagranicznych Etiopii, Tedros, członek wykonawczy marksistowsko-leninowskiego Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia (TPLF), nadzorował olbrzymią ekspansję Chin w Etiopii. Chiny są największym zagranicznym inwestorem w Etiopii, największym partnerem handlowym i największym pożyczkodawcą.Pisząc dla “Politico”, Simon Marks wyjaśniał:

“W ciągu ostatnich dziesięciu lat Etiopia stawała się coraz bardziej zależna od chińskich inwestycji.Bank Chin Eksport-Import wyłożył 2,9 miliarda dolarów na budowę linii kolejowej łączącej Etiopię z Dżibuti, dostarczając temu krajowi, który nie ma dostępu do morza, dostęp do portów. Chińskie fundusze były także instrumentalne w konstrukcji pierwszej w Etiopii sześciopasmowej autostrady – projekt na 800 milionów dolarów – systemu metra i kilku drapaczy chmur rozrzucony w Addis Abebie.Pekin odpowiada także za niemal połowę zewnętrznego długu Etiopii i pożyczył Etiopii co najmniej 13,7 miliardów dolarów między 2000 a 2018 rokiem, jak pokazują dane zestawione przez John Hopkins University School of Advanced International Studies”.

Etiopia jest teraz w pułapce długu, co powoduje, że kraj jest podatny na naciski z Pekinu.15 kwietnia prezydent USA, Donald J. Trump oznajmił, że wstrzyma finansowanie WHO, podczas gdy jego administracja bada “złe zarządzanie, tuszowanie i niepowodzenia” tej organizacji związane z pandemią. Stany Zjednoczone są największym darczyńcą WHO, dostarczając około 900 milionów dolarów na dwuletni cykl budżetowy 2018-2019.W oświadczeniu Biały Dom powiedział, że WHO “ma wieloletnie problemy strukturalne, którymi trzeba się zająć, zanim znowu będzie można zaufać tej organizacji”. I następnie, że WHO jest “podatne na dezinformację i polityczne wpływy” i że konieczne są środki do “przeciwstawienia się nadmiernemu wpływowi Chin na tę organizację”.Tego samego dnia członkowie Senatu USA zażądali od WHO dostarczenia informacji, zapisów i dokumentów dotyczących początków koronawirusa, jako część szerszego dochodzenia w sprawie globalnej reakcji na pandemię.W liście do Tedrosa przewodniczący Homeland Security Committee, Ron Johnson i inni republikańscy senatorowie zażądali obszernej listy materiałów dotyczących tego, co nazywają “nieudolną i opóźnioną reakcją WHO na koronawirusa”.Tymczasem petycja on-line z wezwaniem do natychmiastowej rezygnacji Tedrosa ze stanowiska zbliżyła się do miliona podpisów. W petycji, zamieszczonej na witrynie internetowej Change.org, czytamy: “Zdecydowanie uważamy, że Tedros Adhanom Ghebreyesus nie nadaje się do roli dyrektora generalnego WHO”.

Porządek chronologiczny działań Chin i WHO

W kilku miejscach opublikowano chronologię chińskich starań o ukrycie rozmiarów epidemii koronawirusa przed resztą świata (tutajtutajtutaj i tutaj). Poniżej jest skrócona chronologia współudziału Tedrosa w tym procederze:

  • 30 grudnia. Li Wenliang, 34-letni lekarz, ogłasza alarm o nowym kornawirusie, szerzącym się w Wuhan w Chinach. Li wysłał komunikat do grupy innych lekarzy z ostrzeżeniem, że siedmiu pacjentów izolowano w głównym szpitalu w Wuhan po tym, jak mieli problemy z układem oddechowym, a ich choroba wydawała się podobna do SARS. Policja w Wuhan udzieliła następnie nagany i uciszyła doktora Li, żądając od niego, by podpisał list z przyznaniem, że pisał “fałszywe komentarze”.

  • 31 grudnia. Tajwan skontaktował się z WHO po zbadaniu raportu Li o przenoszeniu się wirusa w Wuhan z człowieka na człowieka, ale WHO nie powiadomiła o tym nikogo.
  • 1 stycznia. Pracownik firmy genomiki w Wuhan otrzymał telefon of funkcjonariusza Komisji Zdrowia Prowincji Hubei, nakazujący firmie zaprzestanie wykonywania testów próbek z Wuhan związanych z nową chorobą i zniszczenia wszystkich istniejących próbek.
  • 3 stycznia. Narodowa Komisja Zdrowia (NHC) Chin, najwyższa władza kraju w dziedzinie opieki zdrowotnej, rozkazała instytucjom, by nie publikowały żadnych informacji związanych z nieznaną chorobą i rozkazała laboratoriom przekazanie wszystkich próbek, jakie mają, do wyznaczonych instytucji lub zniszczenie ich.
  • 9 stycznia. Chiny zidentyfikowały nowego koronawirusa jako przyczynę tajemniczej choroby w Wuhan.
  • 14 stycznia. WHO tweetowało: “Wstępne badania prowadzone przez chińskie władze nie znalazły wyraźnych dowodów na transmisję człowiek-człowiek nowego #koronawirusa”. Dzień wcześniej WHO poinformowała o pierwszym przypadku choroby poza Chinami – w Tajlandii.
  • 20 stycznia. Chiny potwierdziły przekazywanie nowego koronawirusa od człowieka do człowieka.
  • 21 stycznia. U.S. Centers for Disease Control and Prevention (CDC) potwierdził pierwszy przypadek koronawirusa w Stanach Zjednoczonych w stanie Waszyngton. Pacjent niedawno wrócił z Wuhan.
  • 23 stycznia. Wuhan, miasto mające 11 milionów mieszkańców, zostało zamknięte. Chiny zakazały wszystkich wewnętrznych podróży z Wuhan do innych miast w Chinach, ale nie zrobiono niczego, by zatrzymać loty międzynarodowe.

  • 28 stycznia. Tedros chwalił “przejrzystość” Chin w sprawie wirusa.
  • 30 stycznia. Tedros odwiedził Chiny i chwalił kierownictwo kraju za “ustanawianie nowych standardów reakcji na wybuch epidemii”. Ogłosił także, że epidemia koronawirusa jest zagrożeniem zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym.
  • 31 stycznia. Administracja Trumpa ogłosiła ograniczenia podróży z i do Chin, obowiązujące od 2 lutego.
  • 4 lutego. Tedros zganił ograniczenia podróży wprowadzone przez prezydenta Trumpa, mówiąc, że “mogą spowodować wzrost paniki i piętnowania, bez korzyści dla zdrowia publicznego”.
  • 7 lutego. Doktor Li Wenliang, który pierwszy uderzył na alarm w sprawie kornawirusa, umarł w Wuhan po zarażeniu się wirusem. Jego śmierć wywołała wylew wyrazów żalu i gniewu on-line w Chinach.
  • 14 lutego. Tedros powiedział, że WHO “poszukuje jasności co do sposobu stawiania klinicznych diagnoz, żeby inne choroby układu oddechowego, włącznie z grypą, nie zmieszały się z danymi z COVID-19”. Ostrzegł także przed krytykowaniem Chin: “To jest czas na solidarność, nie zaś na piętnowanie”.

  • 28 lutego. WHO w 40-stronicowym raporcie chwaliła reakcję Chin na COVID-19: “Śmiałe podejście Chin, by zatrzymać szybkie szerzenie się tego nowego patogenu układu oddechowego zmieniło kurs szybko eskalującej i śmiertelnej epidemii”.

  • 11 marca. Tedros wreszcie ogłosił wybuch koronawirusa pandemią: “Spodziewamy się, że liczba przypadków, liczba zgonów i liczba dotkniętych krajów będzie jeszcze wyższa”.
  • 18 marca. Dyrektor wykonawczy WHO, Mike Ryan, skrytykował prezydenta Trumpa: “Musimy być ostrożni, jakiego języka używamy, bo może to prowadzić do profilowania. Pandemia grypy w 2009 roku zaczęła się w Ameryce Północnej, ale nie nazwaliśmy jej północnoamerykańską grypą. To jest czas na pójście do przodu i wspólną walkę z wirusem. Wirusy nie znają granic i nie dbają o twoje pochodzenie etniczne, kolor skóry ani to, ile pieniędzy masz w banku”.
  • 20 marca. Tedros powiedział, że według raportów z Wuhan nie ma tam żadnych nowych przypadków koronawirusa.
  • 29 marca. Ai Fen, lekarka z Wuhan, która należała do pierwszych lekarzy alarmujących innych lekarzy o szerzeniu się koronawirusa, zniknęła i panuje niepokój, że została zatrzymana przez chińskie władze. Jej los jest nieznany.
  • 8 kwietnia. Dzień po tym, jak prezydent USA Donald Trump oskarżył WHO o “wielki Chino-centryzm” i zagroził obcięciem funduszy dla WHO, Tedros odpowiedział: “Proszę włożyć do kwarantanny upolitycznianie COVID. Będziemy mieli wiele zwłok, jeśli nie zachowamy się porządnie”. Tedros powiedział także, że krytyka jego działania w sprawie pandemii koronawirusa jest motywowana rasizmem.

  • 16 kwietnia. Druga fala COVID-19 wybuchła w mieście Harbin na północy Chin.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel’s failure to recognize the Armenian Genocide is indefensible

Israel’s failure to recognize the Armenian Genocide is indefensible

EMILY SCHRADER


Many of Israel’s leaders have publicly recognized the Armenian Genocide at various points throughout Israeli history. But as a nation, the Jewish state has refused to do this.

An Armenian woman kneeling beside a dead child in a field “within sight of help and safety at Aleppo.” / (photo credit: WIKIMEDIA)

This week, Israelis and Jews around the world recognize and remember the six million Jews who were barbarically and cruelly murdered in the Holocaust at the hands of the Nazis. But only a few days after Holocaust Remembrance Day (Yom HaShoah), another genocide remembrance day falls – for the Armenian Genocide. April 24 is the official memorial day for the Armenian Genocide commemorating more than a million Armenians murdered at the hands of the Ottoman Turks. Yet in Israel, this day could pass without most of the country noticing.

Despite Israel’s history and the collective trauma of ethnic cleansing and pogroms against Jews from Arab states, and of course the Holocaust, Israel has not recognized the Armenian Genocide, nor does Israel place an emphasis on educating about the Armenian Genocide. In fact, the Knesset has failed to recognize the Armenian Genocide repeatedly due to various political interests, in an embarrassing national display of moral failure.

Many of Israel’s leaders have publicly recognized the Armenian Genocide at various points throughout Israeli history. But as a nation, the Jewish state has refused to recognize the genocide due to fear of Turkey’s reaction, a state which has historically been a key ally for Israel’s security. Today, the relationship with Turkey has changed due to Turkish President Tayyip Erdogan’s marked hostility toward Israel. Yet Israel has still not recognized the Armenian Genocide.

In 2018, MK Tamar Zandberg proposed a bill to address this gap, but the bill was cancelled due to government opposition. In 2019, many government leaders called on Israel to recognize the Armenian Genocide including Blue and White’s Yair Lapid, and Likud’s Gideon Saar, but the vote was delayed and ultimately cancelled – again, due to lack government (coalition) support. This political failure in 2020 on the most basic of issues is simply unconscionable.

APRIL 24, 1915, is internationally known as the start of the Armenian Genocide. But the murderous campaign of the Turks began many years before that in the 1890s under Sultan Abdul Hamid, whose leadership oversaw the murder of 100,000-300,000 Armenians.

On April 24, the Turks doubled down, launching an ethnic cleansing campaign against Armenian Christians, more horrific than the world had ever seen. They began by rounding up and murdering 250 Armenian intellectuals, and they continued with the Tehcir Law. Armenians were robbed of their property and belongings and deported en masse. They were sent on death marches into the Syrian desert in inhumane conditions, and women and girls were raped and enslaved. Those who survived were sent to concentration camps, executed, or left to die. Nearly 50,000 Armenians were tossed into the Black Sea and left to drown. Between 1914 and 1918, 1-1.5 million Armenians were murdered by Ottoman Turks, the direct predecessors of modern Turkey, in the largest race-based genocide in history (at the time).

Unlike Germany, Turkey and Turkish leaders have adamantly refused to acknowledge the Armenian Genocide at all, even oppressing Turkish citizens who do publicly acknowledge the crime against humanity. To date, there has been no recognition and no reparations made to the Armenian people for what is seen by many historians as a precursor to the Holocaust. Even Hitler himself is reported to have said in 1939: “Who, after all, speaks today of the annihilation of the Armenians?”

Imagine if the major perpetrators of the Holocaust were never caught for their crimes, and that adding insult to injury, the State of Germany denied altogether that the Holocaust had occurred. Imagine if Germany instead punished anyone who said otherwise, and threatened to end diplomatic ties with nations who recognized the Holocaust.

On top of this, suppose Germany also had a long and rich track record of destroying concrete evidence the Holocaust ever occurred so as to quash internal dissent. This is exactly what the modern state of Turkey has done, and that in and of itself should be a crime – just as Holocaust denial is a crime in Germany today.

ISRAEL’S LEADERS from the time of its founding in 1948 have carried with them the solemn obligation and promise to ensure that “Never again” is a reality. It is a promise that we as a people reaffirm this week with Yom HaShoah, remembering the six million Jews who were murdered by the Nazis. But part of ensuring that never means never is recognising what genocide looks like.

Some of Israel’s leaders already have, such as President Reuven Rivlin, who has long called for such recognition, stating in 2015: “It was… one of my eldest brothers, who said 25 years before the Holocaust that if we do not warn against what is going on with the Armenians, what will happen afterwards when they try to do it to us…? There is a saying that the Nazis used the Armenian genocide as something that gave them permission to bring the Holocaust into reality… ‘Never again’ belongs to every one of you, all the nations.”

It’s time for Israel’s leaders to exercise true leadership and, as a state, recognize the Armenian Genocide. For the State of Israel, the Jewish state, to not recognise the Armenian Genocide is one of the greatest symbolic failures in the Israel today.

There are some lines that no political interest should be above. One of them is most certainly recognizing the Holocaust, which nearly all nations do today – but another is recognizing the Armenian Genocide, which far too many countries do not. Part of Israel’s historical challenge in recognizing the Armenian Genocide is the lack of moral clarity in the rest of the international community on this issue, giving Turkey more power to “punish” states which recognize the genocide.

At various points in Israel’s history, this may not have been a button Israel could push alone, without an existential risk. But Israel’s survival is not dependent on what Turkey and its current dictator Erdogan think of Israel today, and it’s high time that Turkey’s bullying tactics be universally and unequivocally rejected by all nations. For the world, and for Israel: Recognize the Armenian Genocide now.


Emily Schrader is the CEO of Social Lite Creative and a research fellow at the Tel Aviv Institute.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Warsaw 1938 in Color Kolorowa Warszawa 1938 unikalny film!

Warsaw 1938 in Color Kolorowa Warszawa 1938 unikalny film!

   Przedwojenna Warszawa


Fragment amerykańskich archiwów dotyczący przedwojennej Warszawy. Zobaczycie tu Ogród Saski, Marszałkowską, plac Piłsudskiego, hotel Europejski czy dzielnicę Żydowską.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Mimo koronawirusa dżihad przeciwko Izraelowi trwa

Mimo koronawirusa dżihad przeciwko Izraelowi trwa

Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Kiedy świat jest zajęty walka z pandemią koronawirusa, wspierane przez Iran grupy w Strefie gazy, Hamas i Islamski Dżihad (PIJ), znalazły czas na przypomnienie wszystkim, że pozostają oddane sprawie walki przeciwko Izraelowi. Na zdjęciu: Zamaskowany bojówkarz PIJ opryskuje płynem dezynfekującym ulice Rafah w Strefie Gazy 26 marca 2020 r. (Zdjęcie: Said Khatib/AFP via Getty Images)

Kiedy świat jest zajęty walką z pandemią koronawirusa, wspierane przez Iran grupy w Strefie gazy, Hamas i Islamski Dżihad (PIJ), znalazły czas na przypomnienie wszystkim, że pozostają oddane sprawie walki przeciwko Izraelowi.

Kiedy wiele międzynarodowych mediów i organizacji praw człowieka, włącznie z Narodami Zjednoczonymi, ostrzega przed “katastrofą” w Strefie Gazy po odkryciu tam dziewięciu przypadków koronawirusa, Hamas i PIJ – dwie dominujące grupy, które rządzą Strefa Gazy od 2007 r. – wydają się mniej troszczyć o bezpieczeństwo i zdrowie swojej ludności.

Dla tych grup “walka” przeciwko Izraelowi jest ewidentnie ważniejsza niż walka przeciwko bezpośredniej groźbie pandemii.

27 marca wystrzelono rakietę ze Strefy Gazy w kierunku izraelskiego miasta Sderot. Rakieta, która spadła na otwartej przestrzeni, nie wyrządziła żadnych szkód. To był pierwszy atak rakietowy na Izrael od wybuchu pandemii koronawirusa. Od początku tego roku i do początków marca Palestyńczycy ze Strefy Gazy wystrzelili kilkadziesiąt rakiet na Izrael.

Jest niejasne, dlaczego Palestyńczycy postanowili wystrzelić rakietę na izraelskie miasto w czasie, kiedy Izrael jest zajęty próbą zapobieżenia szerzeniu się koronawirusa. Jest także niejasne, dlaczego jakikolwiek Palestyńczyk miałby myśleć o strzelaniu rakietami na izraelskie miasto, kiedy Izrael i Autonomia Palestyńska współpracują, by zwalczyć chorobę.

Chociaż żadna grupa nie przyjęła odpowiedzialności za atak rakietowy 27 marca, jest absolutnie niemożliwe, by zostało to zrobione bez wiedzy lub aprobaty Hamasu albo PIJ. Ataki rakietowe na Izrael mają na celu, jak się wydaje, odwrócenie uwagi od tego, że Hamas i PIJ zawiedli i nie zaopatrzyli szpitali w wyposażenie i leki, by powstrzymać szerzenie się choroby. Przez minione dziesięć lat te dwie grupy zainwestowały miliony dolarów w gromadzenie broni i budowanie tuneli do wtargnięcia do Izraela, by zabijać lub porywać Żydów.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego wystrzelono rakietę z Gazy na Sderot w Izraelu: aby przypomnieć Palestyńczykom, Izraelczykom i reszcie świata, że wybuch pandemii koronawirusa ma zerowy wpływ na ideologię i plany ekstremistycznych grup muzułmańskich.

Atak rakietowy miał na celu wysłanie komunikatu, że pragnienie zabijania i szkodzenia Żydom pozostaje tak silne i istotne jak zawsze, także wśród globalnego kryzysu zdrowotnego, kiedy dziesiątki tysięcy ludzi umiera po zarażeniu się śmiertelnym wirusem.

Hamas i PIJ przedstawili także wyraźnie swoje zamiary w odrębnych oświadczeniach, jakie opublikowali 30 marca w rocznicę “Dnia ziemi” – dnia upamiętnienia wydarzeń z 1976 roku, kiedy arabscy obywatele Izraela protestowali przeciwko ogłoszeniu przez izraelski rząd planu wywłaszczenia tysięcy dunamów ziemi na cele państwowe.

W oświadczeniach te dwie grupy raz jeszcze podkreśliły, że są zdecydowane na kontynuację walki przeciwko Izraelowi wszystkimi środkami.

Ignorując obawy Palestyńczyków przed wirusem w Strefie Gazy, PIJ powiedział w oświadczeniu:

“[Ruch] oporu i stojący za nim lud palestyński pozostaną w stanie wytrzymałości i sprzeciwu, która zatrzyma się dopiero wraz z wydaleniem syjonistów z każdego centymetra tej świętej ziemi. Poświęcenia naszego ludu będą trwały aż do wyzwolenia całej ziemi [od Morza Śródziemnego do rzeki Jordan]. Nasz lud nie zgodzi się na oddanie ani jednego centymetra tej błogosławionej ziemi”.

Ważne jest zauważenie, że kiedy PIJ mówi o “wyzwoleniu tej błogosławionej ziemi”, oznajmia o zamiarze zniszczenia Izraela i zastąpienia go państwem islamskim. Ten cel, według tej grupy, zostanie osiągnięty po “wydaleniu wszystkich syjonistów”. PIJ nie mówi, dokąd chce wydalić “syjonistów”, ale mówi wyraźnie, poprzez rakiety, zamachy samobójcze i inne rodzaje terroryzmu, że stosuje dżihad (świętą wojnę) dla osiągnięcia tego celu.

PIJ jest wyraźnie bardziej zaniepokojony normalizacją stosunków między Arabami a Izraelem niż ochroną dwóch milionów Palestyńczyków w Strefie Gazy przed śmiertelną epidemią. “Islamski Dżihad podkreśla odrzucenie wszystkich rodzajów normalizacji [stosunków] z tworem syjonistycznym i wzywa do wszczęcia działań przeciwko normalizacji i do bojkotowania komitetów tworu syjonistycznego” – powiedziała ta grupa w oświadczeniu.

Przez podkreślanie sprzeciwu wobec “wszystkich rodzajów normalizacji [stosunków] z tworem syjonistycznym” przywódcy PIJ oznajmiają, że odrzucają obecną współpracę Palestyńczyków i Izraela w zwalczaniu choroby.

Ci przywódcy wolą, by Palestyńczycy umierali z powodu choroby, niż połączyć swoje siły z Izraelem – który robi wszystko, co może, by pomóc Palestyńczykom przez dostarczanie im zestawów do testów, odzieży ochronnej i sesji szkoleniowych dla personelu medycznego od momentu, kiedy odkryte zostały pierwsze przypadki koronawirusa w społecznościach palestyńskich na początku marca.

Dobrą wiadomością jest to, że większość Palestyńczyków nie zgadza się z PIJ. Sondaż opinii publicznej przeprowadzony w zeszłym tygodniu przez palestyński ośrodek pokazał, że 68% popiera medyczną współpracę z Izraelem. W odróżnieniu od przywódców grup terrorystycznych ci Palestyńczycy nie uważają współpracy (z Izraelem) w walce z wirusem za rodzaj normalizacji stosunków “z tworem syjonistycznym” ani za akt zdrady. PIJ, oczywiście, odrzuca punkt widzenia tych Palestyńczyków i, jak pokazuje jego oświadczenie, nie waha się przed ostrzeganiem swoich ludzi przed współpracą z Izraelem, nawet żeby powstrzymać szerzenie się choroby.

Pod tym względem Hamas raz jeszcze pokazał, że nie różni się od swoich przyjaciół z PIJ. Oświadczenie wydane przez Hamas 30 marca mówi, że “jedynym sposobem wyzwolenia kraju jest opór”. Jedyny “opór”, jaki zna Hamas, obejmuje ostrzeliwanie rakietami i pociskami Izraela i dokonywanie zamachów samobójczych na Izraelczyków.

Można by sądzić, że hamasowscy władcy w Strefie Gazy będą teraz zajęci próbami powstrzymania szerzenia się wirusa wśród swojej ludności. Nie to jednak dzieje się.

W oświadczeniu Hamas wydaje się sugerować, że bardziej niepokoi go niedawno ujawniony plan pokoju dla Bliskiego Wschodu prezydenta USA Donalda Trumpa, znany jako “Umowa Stulecia”, niż cokolwiek innego, włącznie z warunkami zdrowotnymi w Strefie Gazy. Inną rzeczą, która wydaje się niepokoić Hamas jest to, czy Izrael definiuje siebie jako państwo żydowskie, czy nie. Hamas pragnie przypomnieć wszystkim, że nadal sprzeciwia się planowi Trumpa i prawu Izraela do definiowania się jako państwo żydowskie.

Oświadczenia Hamasu i PIJ służą jako przypomnienie, że nawet w tych dramatycznych czasach ekstremiści nie porzucają swoich celów i aspiracji do “wydalenia syjonistów” i zniszczenia Izraela, mimo że ci syjoniści pomagają ratować życie Palestyńczyków.

Ostatnia rakieta wystrzelona z Gazy na Izrael kosztowała pieniądze, które można było użyć na zakup respiratorów i odzieży ochronnej dla palestyńskich pacjentów i personelu medycznego w Strefie Gazy.

Przywódcy Hamasu i PIJ wierzą jednak że dżihad przeciwko Izraelowi jest wart więcej niż życie wielu ludzi zagrożonych pandemią. Dla tych przywódców plan pokojowy przedstawiony przez prezydenta USA oraz definiowanie się przez Izrael jako państwo żydowskie są groźniejsze od choroby, która pochłania życie dziesiątków tysięcy ludzi na całym świecie.

Palestyńczycy w Strefie Gazy raz jeszcze płacą cenę fatalnych przywódców, których bardziej obchodzi walka z Izraelem niż ratowanie życia pacjentów i personelu medycznego. Jeśli i kiedy wirus rozprzestrzeni się w Strefie Gazy, żyjący tam Palestyńczycy będą mogli wskazać na PIJ i Hamas jako winnych.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Why Does No One Care About These Palestinians?

Why Does No One Care About These Palestinians?

Khaled Abu Toameh


    • Those in the international community expressing concern about the possible spread of the virus in the Gaza Strip are ignoring the existing tragedy of the Palestinians in Syria, particularly those held in various Syrian government-controlled prisons.
    • While Palestinian Authority leaders have been urging Israel to release Palestinian prisoners in Israel out of fear they may be infected with coronavirus, these same leaders have left, without saying a word, hundreds of Palestinians held in Syrian jails.
    • “Such practices represent flagrant violations of international law which criminalizes all forms of torture and mistreatment against civilians,” the Action Group for Palestinians of Syria (AGPS) stated.
    • An Arab persecuting or torturing an Arab never seems to be condemned by the international community…. The reason the world does not care about the atrocities committed against Palestinians in Syria: they cannot blame Israel for them.
    • Unfortunately, the Palestinians of Syria live in an Arab country. Were those Palestinians living in the West Bank or the Gaza Strip, the international media, the United Nations and human rights organizations would have interrupted the daily media fare of coronavirus by shouting day and night about Israel’s purported persecution of the Palestinians.

Palestinian refugees have lost all hope of returning to the Yarmouk refugee camp after the Syrian authorities revealed a plan that would radically change the conditions of the camp by building tall buildings and opening new roads, according to a report by the pan-Arab newspaper Asharq Al-Awsat. Pictured: Yarmouk refugee camp, near Damascus, on May 22, 2018, days after Syrian government forces regained control over the camp. (Photo by Louai Beshara/AFP via Getty Images)

As the world is busy combating the spread of the coronavirus pandemic, Palestinians are continuing to “disappear” in Syrian prisons — or otherwise die. Those in the international community expressing concern about the possible spread of the virus in the Gaza Strip are ignoring the existing tragedy of the Palestinians in Syria, particularly those held in various Syrian government-controlled prisons.

The international community also does not seem to care if a Palestinian refugee camp in Syria is about to be wiped off the face of the earth.

The reason the world does not care about the atrocities committed against Palestinians in Syria: they cannot blame Israel for them.

An Arab persecuting or torturing an Arab never seems to be condemned by the international community.

The following are some distressing figures released this week by the Action Group for Palestinians of Syria (AGPS), a London-based human rights watchdog organization that monitors the situation of Palestinian refugees in war-torn Syria.

Since the beginning of the civil war in Syria in 2011, the number of Palestinians who have been killed there is now estimated at 4,042, according to the latest statistics released by AGPS. The names of the victims and details about the circumstances of their death are documented on the group’s website.

The number of Palestinians languishing in Syrian prisons is 1,793, and another 332 have gone missing since 2011, AGPS disclosed.

While Palestinian Authority leaders have been urging Israel to release Palestinian prisoners out of fear they may be infected with coronavirus, these same leaders have left, without saying a word, hundreds of Palestinians held in Syrian jails.

AGPS, meanwhile, as a result of the outbreak of the virus, has renewed its call for the immediate release of Palestinians held in Syrian prisons out of concern for their safety and health.

The AGPS also drew the world’s attention to the presence of more than 1,790 Palestinians of all ages held in harsh conditions in Syrian prisons and detention centers. In the view of the organization, the Syrian authorities are fully responsible for the lives of the Palestinian inmates and have urged them to provide medical care to those infected with the disease.

Another disturbing figure revealed by AGPS: In Syrian prisons during the past nine years, 37 Palestinian women were tortured to death. The women, according to AGPS, are among 620 Palestinians who have died in Syrian prisons after the eruption of the civil war there.

The group said it believes the real numbers are higher: the Syrian authorities are “reticent” to reveal the names and fates of Palestinian detainees and the families are reluctant to disclose their relatives’ names for fear of retaliation.

The list of victims, according to the AGPS, includes political activists, volunteers, medics, engineers, academics, journalists, university students, and artists.

The Palestinian prisoners include 110 women and 50 children, who have been enduring unknown fates in Syrian prisons and detention centers. Toddlers clinging to their mothers’ arms have also been spotted there, the group said.

Affidavits made by ex-detainees show that Palestinians have been subjected to harsh psychological and physical torture in Syrian prisons, including electric shocks, heavy beating using iron bars, and sexual abuse.

Taghreed Issat and her daughter Hadeel, for instance, have been missing since March 2013, when they were arrested at a Syrian military checkpoint near Yarmouk refugee camp on the outskirts of Damascus. Hadeel was four years old at the time of their arrest.

“Such practices represent flagrant violations of international law which criminalizes all forms of torture and mistreatment against civilians,” the group stated. “AGPS continues to urge the Syrian authorities to disclose the conditions and whereabouts of Palestinians held in its penitentiaries.”

In yet another alarming figure, AGPS found that since the beginning of the civil war in Syria in 2011, 252 Palestinians under the age of 18 have died. Nearly half of the children were killed when their homes were shelled either by the Syrian army or its rival armed opposition groups; while several others were killed by snipers or in car-bomb explosions. Another 34 Palestinian minors died as a result of lack of food and medical treatment.

Meanwhile, Yarmouk refugee camp, five miles south of Damascus, is on its way to vanishing as a result of a plan by the Syrian authorities to build new towers and change the demographic conditions of the camp.

As of June 2002, there were 112,550 Palestinians living there; by mid-2018, only a few hundred remained. According to the UN, the place was “transformed into a death camp,” with thousands of homes and a local hospital destroyed during the fighting.

Palestinian refugees have lost all hope of returning to Yarmouk after the Syrian authorities revealed a plan that would radically change the conditions of the camp by building tall buildings and opening new roads, according to a report by the pan-Arab newspaper Asharq Al-Awsat.

“The Palestinians have lived for decades in the camp and turned it into an important commercial center in Damascus,” the newspaper noted. However, the war caused a catastrophe in the camp: hundreds of its inhabitants were killed or injured, most of its residents were displaced, and more than 60 percent of its buildings were damaged.

The new plan includes expanding the camp’s main street to a width of 40 meters — its current width reaching between 20-25 meters — and replacing the destroyed houses with towers. The Palestinians fear that the plan would replace the camp with a new neighborhood and that the residents who were forced to leave their homes during the war would not be able to return to Yarmouk.

Once again, then, the world is ignoring human rights violations perpetrated by an Arab country against Palestinians.

Unfortunately, the Palestinians of Syria live in an Arab country. Were those Palestinians living in the West Bank or the Gaza Strip, the international media, the United Nations and human rights organizations would have interrupted the daily media fare of coronavirus by shouting day and night about Israel’s purported persecution of the Palestinians.


Khaled Abu Toameh, an award-winning journalist based in Jerusalem, is a Shillman Journalism Fellow at Gatestone Institute.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com