List, którego premier Izraela nie może napisać

Mój izraelski przyjaciel, który pragnie pozostać anonimowy, napisał ten tekst. Proszę, udostępniajcie go.


List, którego premier Izraela nie może napisać

Matthew Feinberg



Mój izraelski przyjaciel, który pragnie pozostać anonimowy, napisał ten tekst. Proszę, udostępniajcie go.


Panie Prezydencie Stanów Zjednoczonych,

Są rzeczy, których premier Izraela nie może Panu powiedzieć.

Wiąże go dyplomacja.
Jest zobowiązany do utrzymywania sojuszy.
Musi ważyć każde słowo.

Ja natomiast nie jestem ograniczony przez żadne z tych uwarunkowań.

Piszę do Pana jako obywatel Izraela, który jest również Amerykaninem.
Jako były żołnierz, którego przyjaciele mają dzieci także służące obecnie w wojsku.
Jako ktoś głęboko związany z północą kraju.
Jako człowiek, który żyje w państwie, które grzebało żołnierzy, dzieci, rodziny, sąsiadów i przyjaciół, a mimo to wciąż stoi wyprostowane.

Dlatego, Panie Prezydencie, kiedy mówi Pan o Izraelu tak, jakby zawdzięczał Panu samo swoje istnienie, być może nadszedł czas, by sprowadzić Pana na ziemię.

Izrael nie zaczął się wraz z Donaldem Trumpem.

Izrael nie narodził się w Białym Domu.
Izrael nie został utworzony dzięki tweetowi, przemówieniu, porozumieniu ani konferencji prasowej.

Izrael został zbudowany krwią pokoleń.

Przez pionierów, którzy chowali dzieci, a mimo to nadal uprawiali ziemię.
Przez bojowników, którzy polegli, aby inni mogli żyć.
Przez matki, które czekały na synów, którzy nigdy nie wrócili.
Przez rodziny, które były palone żywcem, mordowane, wypędzane, wracały i budowały tu swój dom.

Dlatego dziękujemy za wsparcie.
Dziękujemy za przyjaźń.
Dziękujemy za chwile, kiedy staliście u naszego boku.

Ale proszę się nie łudzić.

To nie Pan ocalił Izrael.

Izrael jest ratowany każdego dnia przez żołnierzy Sił Obronnych Izraela (IDF), służby wywiadowcze, siły bezpieczeństwa, obywateli, którzy pozostają oddani życiu na terenach przygranicznych, oraz przez naród, który odmawia zniknięcia.

A potem mówi Pan światu, że syryjski przywódca rebeliantów, który ustanowił się prezydentem, potrafi poradzić sobie z Hezbollahem lepiej niż Izrael.

Naprawdę?

Jeśli ma Pan na myśli to, że potrafi robić rzeczy, których Izrael nigdy nie zrobi – zabijać bez ostrzeżenia, niszczyć bez sprawdzania, zamieniać całe wioski w „rozwiązanie bezpieczeństwa” – to tak, prawdopodobnie działa szybciej. Barbarzyńcy zawsze działają szybko. Nie zatrzymują się z powodu moralności, dzieci, niewinnych cywilów ani wyrzutów sumienia.

Ale proszę nie nazywać tego zwycięstwem. I proszę nie porównywać tego do IDF.

Siły Obronne Izraela nie potrzebują lekcji bezpieczeństwa od kogoś, kto zna przede wszystkim język krwi i przemocy.

Naród żydowski nie potrzebuje niczyjego pozwolenia na istnienie.

Panie Prezydencie,

Na północy Izraela nie istnieje coś takiego jak „teoria”.

Nie ma komitetów.
Nie ma nagłówków PR.

Są puste domy.
Są dzieci, które nie wróciły do swojego dzieciństwa.
Są społeczności, które od lat żyją pod groźbą ataków.
Są rodziny, które usłyszały pukanie do drzwi.
Są żołnierze, którzy polegli, aby miasta północy mogły żyć.

Kiedy mówi Pan „dość”, kiedy wypowiada się Pan tak, jakby można było to wszystko zakończyć tylko dlatego, że przeszkadza to Pana politycznej agendzie, nie mówi Pan o jakimś punkcie na mapie.

Mówi Pan o naszym domu.

Izrael ceni sojusze.
Izrael potrafi powiedzieć „dziękuję”.
Izrael nie zapomina, kto stał po jego stronie.

Ale Izrael nie jest państwem-marionetką.

Nie czeka na pozwolenie, by bronić swoich dzieci.
Nie porzuci swoich granic dlatego, że tak jest wygodniej dla Waszyngtonu.
I nie będzie przepraszał za to, że odmawia cichego umierania.

Panie Prezydencie,

Być może przywykł Pan do myślenia, że wszystko zaczyna się i kończy na Panu.

Tak nie jest.

Naród Izraela był tutaj przed Panem.
Państwo Izrael będzie tutaj także po Panu.
A nasza północ nie stanie się kartą przetargową w Pana grze.

Jeśli uważa Pan, że może nam wyjaśniać, kto będzie lepiej strzegł naszego domu niż nasze własne dzieci, to być może naprawdę stracił Pan orientację.

My jej nie straciliśmy.

I nie zamierzamy opuścić północy ani jej utracić, bez względu na to, co Pan powie!


Link do oryginału:

Matthew Feinberg@thewebbie

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com



Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com