Archive | 2026/08/15

Ana Kasparian: Ormiański paradoks


Ana Kasparian: Ormiański paradoks

that melika


Selektywne oburzenie, dżihadystyczna narracja i polityka tego, czyje cierpienie się liczy


Ana Kasparian (Anahit Misak Kasparian) jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy progresywnych mediów w Ameryce. Jako współprowadząca i producentka wykonawcza The Young Turks od blisko dwóch dekad prezentuje ostre, często pełne gniewu komentarze przed liczną publicznością o lewicowych poglądach. Jest również Amerykanką ormiańskiego pochodzenia, której pradziadkowie ze strony ojca przeżyli ludobójstwo Ormian. Ta osobista historia sprawia, że jej publiczne stanowisko wobec niektórych konfliktów jest szczególnie uderzające – a dla wielu obserwatorów głęboko sprzeczne.

Nazwa i historia

Program, który współprowadzi, nosi nazwę zaczerpniętą dosłownie od historycznych Młodoturków (Komitetu Jedności i Postępu), osmańskiego ruchu politycznego powszechnie uznawanego za odpowiedzialny za ludobójstwo Ormian w latach 1915–1917, podczas którego, według szacunków, od 1 do 1,5 miliona Ormian zostało zabitych lub wypędzonych ze swojej ojczyzny. Ormiańskie organizacje i aktywiści od dawna krytykują tę nazwę, porównując ją do hipotetycznego programu zatytułowanego „The Young Nazis” („Młodzi naziści”). Kasparian wielokrotnie broniła nazwy, argumentując, że jest to amerykański idiom oznaczający „buntowników” lub „młodych gniewnych”; mówiła też, że początkowo sama uważała ją za dziwną, ale zaakceptowała to wyjaśnienie.

Dla wielu członków społeczności ormiańskiej ta sprzeczność pozostaje nierozwiązana. Ormianka, której przodkowie byli ofiarami tamtej katastrofy, nadal użycza swojej platformy i wiarygodności marce noszącej nazwę jej sprawców.

Izrael, 7 października i język obsesji

Określała Izrael jako „zły, ludobójczy”, „państwo terrorystyczne, które rozkoszuje się mordowaniem dzieci i kradzieżą ziemi” oraz „współczesnych nazistów”. Twierdziła, że Izrael okupuje i kontroluje rząd Stanów Zjednoczonych, że Amerykanie są „okupowani”, a proizraelscy ustawodawcy to „szumowiny i zdrajcy”. W jednej z głośnych wymian zdań napisała na X: „Hej, suko, goje się, kurwa, budzą. Pogódź się z tym”, po czym bez przeprosin podtrzymała swoje stanowisko, przedstawiając oskarżenia o antysemityzm jako taktykę mającą zmusić ją do milczenia. Porównywała działania Izraela do ludobójstwa, traktując jednocześnie masakrę dokonaną przez Hamas 7 października przede wszystkim jako kontekst dla ekscesów Izraela, zamiast jako fundamentalną zbrodnię samą w sobie.

Współprowadząca The Young Turks Ana Kasparian podczas programu, w którym naśladuje antysemicki mem „Happy Merchant”. Mem ten jest jednym z wielu antysemickich dzieł A. Wyatta Manna, antyczarnego i antysemickiego rysownika znanego z rasistowskich memów.

Krytycy przekonują, że nie jest to po prostu polityczny sprzeciw wobec okupacji. Intensywność, odczłowieczający język („demony”, „naziści”), podszyte teoriami spiskowymi twierdzenia o podwójnej lojalności i kontroli oraz ciągłe bagatelizowanie cierpienia izraelskich i żydowskich cywilów po 7 października tworzą wzorzec, który wiele organizacji żydowskich i niezależnych obserwatorów określa mianem antysemickiego. Kasparian odrzuca ten zarzut, utrzymując, że krytykuje państwo i jego rząd, a nie Żydów jako naród, mimo utrzymującego się u niej schematu wyśmiewania i poniżania Żydów.

Iran kontra Republika Islamska

Ta sama wybiórczość pojawia się, gdy tematem staje się Iran. Podczas ogólnokrajowych protestów w styczniu 2026 roku i po nich, a także po późniejszych masowych zabójstwach dokonanych przez irańskie siły bezpieczeństwa, Kasparian w swoich komentarzach często podchodziła sceptycznie do wysokich szacunków liczby ofiar, przedstawiała powstanie jako przejęte przez interesy izraelskie i amerykańskie (Mosad, administrację Trumpa) oraz przedkładała ostrzeżenia przed zagraniczną interwencją lub „zmianą reżimu” nad solidarność z irańskimi protestującymi. Irańscy aktywiści publicznie oskarżali ją, że bardziej zależy jej na sprzeciwianiu się Izraelowi i Stanom Zjednoczonym niż na Irańczykach, którzy są rozstrzeliwani na ulicach, więzieni lub poddawani egzekucjom przez Republikę Islamską.

Schemat selektywnego oburzenia

To, co czyni przypadek Kasparian interesującym, nie polega na tym, że jest ona w jakimś uproszczonym sensie „prohamasowska” – potępiała tę organizację. Chodzi o hierarchię troski, jaka wyłania się z całokształtu jej działalności:

    • Historyczne cierpienie Ormian jest dla niej czymś realnym i osobistym, a mimo to pracuje dla Cenka Uygura – negacjonisty ludobójstwa Ormian – i promuje jego idee na platformie nazwanej na cześć osmańskiego ruchu, który dopuścił się ludobójstwa na jej przodkach.
    • Cierpienie Palestyńczyków wskutek izraelskich działań militarnych traktowane jest jako pilny kryzys moralny, wymagający użycia najmocniejszego możliwego języka, podczas gdy żydowskim i izraelskim cywilnym ofiarom 7 października oraz innych zamachów terrorystycznych (dokonywanych przez Hamas lub inne dżihadystyczne grupy nie przypisuje się żadnej wagi moralnej.
    • Irańskie ofiary represji Republiki Islamskiej są często postrzegane przez pryzmat podejrzeń dotyczących zagranicznych interesów. Trwające egzekucje niewinnych Irańczyków dokonywane przez reżim islamski są pomijane.

Ormianka, której historię rodzinną naznaczyło ludobójstwo dokonane przez turecki ruch nacjonalistyczny, działa dziś w ramach marki medialnej noszącej nazwę tego ruchu, jednocześnie kierując swoje najostrzejsze i najbardziej konsekwentne oburzenie przeciwko jedynemu państwu żydowskiemu na świecie, a do przemocy ze strony islamistycznych autorytaryzmów podchodząc ze znamienną powściągliwością lub ujmując ją w łagodzącym kontekście. Rezultatem jest pewna forma ideologicznego sojuszu, która w praktyce zmniejsza presję wywieraną na ugrupowania dżihadystyczne lub teokratyczne – nawet jeśli Kasparian formalnie się od nich dystansuje.

Jak zauważano już we wcześniejszych komentarzach dotyczących TYT, przekaz, który konsekwentnie marginalizuje określone ofiary, podważa ich podmiotowość lub przenosi odpowiedzialność na innych, może służyć interesom reżimów autorytarnych niezależnie od tego, czy ktokolwiek za taki przekaz płaci. W przypadku Kasparian połączenie jej osobistej historii, siły oddziaływania platformy medialnej oraz wybiórczej intensywności moralnego oburzenia sprawia, że sprzeczność ta jest szczególnie jaskrawa.

Pytanie, jakie nasuwa jej dotychczasowa działalność, nie brzmi, czy wolno jej krytykować politykę Izraela. Brzmi ono: czy intensywność tej krytyki, używany język oraz przemilczenia składają się na spójne stanowisko w kwestii praw człowieka – czy też na stanowisko selektywne, które uprzywilejowuje jedne ofiary, jednocześnie relatywizując cierpienie innych.


Link do oryginału:

that melika
Ana Kasparian: The Armenian Paradox
Ana Kasparian (Anahit Misak Kasparian) is one of the most recognizable faces of progressive media in America. As co-host and executive producer of The Young Turks, she has spent nearly two decades delivering sharp, often angry commentary to a large left-leaning audience. She is also an Armenian-American whose paternal great-grandparents survived the Arm…

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Maciej Korkuć (IPN): rosyjskie manipulacje o wojnie 1920 roku trzeba dementować


Maciej Korkuć (IPN): rosyjskie manipulacje o wojnie 1920 roku trzeba dementować

Anna Gwozdowska (PAP)


Grupa jeńców sowieckich. Źródło: NAC

Rosyjskich manipulacji w sprawie Bitwy Warszawskiej 1920 nie należy przemilczać, ale je dementować – mówi PAP dr Maciej Korkuć z Instytutu Pamięci Narodowej, odnosząc się do kremlowskiej propagandy związanej ze 106. rocznicą bitwy.

Marsz Armii Czerwonej w 1920 roku na zachód nie był podbojem, a jedynie odpowiedzią na „polską agresję” i imperialną politykę Józefa Piłsudskiego – głosi dziś rosyjska propaganda. Według przedstawianych w Rosji informacji, Polacy „zamęczyli” w czasie tamtej wojny tysiące jeńców w „obozach koncentracyjnych”, zaś mit o obronie Europy przed bolszewizmem głoszą dziś tylko po to, aby rekompensować sobie poczucie niższości wobec Rosji.

PAP zapytała naczelnika Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Krakowie dra Macieja Korkucia, jak reagować na rosyjską propagandę historyczną, którą kremlowskie media rozpowszechniają w czasie ważnych dla Polski rocznic. Jego zdaniem do tych kłamstw trzeba się odnosić. Nie zatrzyma to co prawda rosyjskiej machiny propagandowej, ale jej przemilczanie może zwiększyć jej skuteczność.

Korkuć zwrócił uwagę, że Rosjanie nie lubią przyznawać, iż ponieśli w 1920 roku klęskę, bo nie współgra to z wielkomocarstwową polityką historyczną Kremla. Mają zarazem świadomość, że w czasie wojny polsko-bolszewickiej Polacy bronili niepodległości, odnosząc pod Warszawą zwycięstwo.

Jak przypomniał ekspert, zostało ono przypieczętowane w stoczonej we wrześniu 1920 roku w Bitwie nad Niemnem. W jego opinii bitwa ta – razem z warszawską – uniemożliwiła ostatecznie sowietom zorganizowanie kontrofensywy, a w konsekwencji zablokowała im marsz dalej na Zachód Europy. – W Polsce mamy więc poczucie dumy ze zwycięstwa – zauważył Korkuć, odnosząc się do rosyjskiej narracji o „polskim kompleksie niższości”.

Jego zdaniem prawda o tej wiktorii kłóci się w dzisiejszej Rosji z reaktywowanym przez Putina mitem o Armii Czerwonej jako o sile zawsze „wyzwolicielskiej” i niezwyciężonej. Dlatego Moskwa potrzebuje pomniejszania znaczenia zwycięskiej dla Polski bitwy.

Historyk przypomniał, że od czasów Lenina po lata 80. Rosjanie tak opowiadali o wojnie 1920 roku, aby nie eksponować własnej klęski. Nie traktowano więc wojny z Polską odrębnie, tylko wpisywano ją w walkę z obcą interwencją i z białymi. Polaków zaś obsadzano w roli imperialistów, ale niesamodzielnych, tylko będących na usługach bogatych krajów kapitalistycznego Zachodu.

– W sowieckiej propagandzie przedstawiano Polskę jako wściekłego psa na smyczy Ententy – zauważył historyk. Dodał, że równocześnie w bolszewickich elitach istniała świadomość przegranej i tego, że to Polska popsuła plany ekspansji rewolucji bolszewickiej na zachód Europy. Ekspert przypomniał, że Lenin jesienią 1920 roku mówił, że bolszewicy byli już blisko celu i gdyby nie stanęła im na drodze Polska, poszliby dalej.

Zapytany o rozpowszechnianą przez kremlowską propagandę narrację o sowieckich jeńcach zamordowanych rzekomo przez Polaków, ekspert ocenił, że temat pojmanych czerwonoarmistów bardzo długo pozostawał celowo przemilczany. – Najpierw trzeba by się przecież przyznać do przegrania jakiejś wielkiej bitwy i utraty kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy, którzy poszli do niewoli – zauważył historyk.

Propagandowy mit o polskiej zbrodni na jeńcach został wykreowany dopiero za czasów Michaiła Gorbaczowa, przed 50. rocznicą zbrodni katyńskiej. Jak przypomniał polski historyk, Gorbaczow uznał wówczas, że dalsze zaprzeczanie sprawstwa sowieckiego w odniesieniu do Katynia jest bardziej kosztowne niż przyznanie się do niego.

– Oczywiście nawet przyznanie, że to NKWD wymordowało polskich jeńców w Katyniu robiono po sowiecku, dlatego na polecenie Gorbaczowa rozpoczęto poszukiwania w archiwach, aby znaleźć na Polaków coś, co można by uznać za przeciwwagę dla tej zbrodni – wyjaśnił Korkuć. Fałszywa opowieść o rozstrzeliwanych i torturowanych jeńcach z 1920 roku miała być w jego opinii w rosyjskiej propagandzie swoistym remedium na zbrodnię katyńską.

Za czasów Putina ta narracja została „wzbogacona” i z czasem zaczęto używać pojęcia „polskie obozy koncentracyjne”. – Równie fałszywego jak opowieść o jeńcach, którzy mieli być rzekomo ofiarami tych obozów – ocenił Korkuć.

W rzeczywistości – zaznaczył ekspert – w różnych, nie tylko polskich obozach jenieckich po I wojnie, występowała duża śmiertelność m.in. ze względu na trudne warunki sanitarne i szalejącą grypę hiszpankę oraz inne epidemie. Stłoczeni tam żołnierze umierali w sposób naturalny, także z niedożywienia.

W opinii Korkucia Polska nigdy nie miała w sprawie jeńców pojmanych w wojnie polsko-bolszewickiej nic do ukrycia. – Nie było żadnej tajemnicy, bo nie było czego ukrywać. Nie było żadnej masowej zbrodni – podkreślił historyk. Wszystkie nazwiska jeńców rejestrowano, a zmarłych chowano we wspólnych mogiłach z Polakami, Ukraińcami i innymi ofiarami wojny. Na krakowskich mogiłach do dziś są tablice informujące, kto w nich spoczywa i są wśród nich sowieccy jeńcy.

Zupełnie inaczej wyglądały jego zdaniem prawdziwe zbrodnie wojenne, popełniane przez NKWD. Zabijano zawsze na zamkniętych obszarach, a ofiar nie chowano na zwykłych cmentarzach, tylko w specjalnych miejscach, aby można było wszystko ukryć.

W wyniku Bitwy Warszawskiej 1920 roku straty strony polskiej wyniosły ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych. Straty zadane Sowietom nie są znane. Przyjmuje się, że ok. 25 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległo lub zostało ciężko rannych, 60 tys. trafiło do polskiej niewoli, a 45 tys. zostało internowanych przez Niemców.

Rosyjska propaganda rozpowszechnia także inną narrację historyczną, zgodnie z którą to Polska była w tej wojnie agresorem, bo zaatakowała pierwsza. W opinii badaczy tego okresu polskie uderzenie wyprzedzające na Ukrainie z kwietnia 1920 roku było konieczne, aby udaremnić plany rosyjskiego ataku zaplanowanego na Białorusi, o których Polacy dowiedzieli się po złamaniu sowieckich szyfrów.

Dr Paweł Libera na portalu przystanekhistoria.pl tłumaczył, że główną przyczyną wybuchu wojny polsko-bolszewickiej było zagrożenie dla niepodległości odradzającej się Polski oraz próba wcielenia w życie idei permanentnej rewolucji.

Według historyka Polacy słusznie potraktowali działania wojsk bolszewickich na zajmowanych terenach, gdzie instalowano marionetkowe rządy komunistyczne, jako akty agresji. W lutym 1919 roku bolszewicy utworzyli Litewsko-Białoruską Socjalistyczną Republikę Rad ze stolicą w Wilnie. Z kolei na przełomie 1918 i 1919 roku uderzyli na Ukraińską Republikę Ludową, a w styczniu 1919 roku proklamowali powstanie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej ze stolicą w Charkowie, by w lutym zdobyć Kijów.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Saa’r: Colombia’s recognition of Israeli sovereignty over Golan Heights ‘historic’


Saa’r: Colombia’s recognition of Israeli sovereignty over Golan Heights ‘historic’

JNS Staff


The diplomatic move joins a host of bilateral measures to immediately strengthen relations between Jerusalem and Bogotá.

Israeli Foreign Minister Gideon Sa’ar meets with Colombian President-elect Abelardo de la Espriella in Barranquilla, Colombia, ahead of the president’s inauguration, Aug. 6, 2026. Credit: Lodis Studios/Courtesy of the Israeli Foreign Ministry.

Israeli Foreign Minister Gideon Sa’ar welcomed Colombia’s announcement on Monday recognizing Israel’s sovereignty over the Golan Heights, calling it a “historic decision.”

Israel’s top diplomat said in a statement that the decision followed his meeting last week with Colombia’s newly elected president, Abelardo de la Espriella. Sa’ar visited the Latin American country to attend the presidential inauguration ceremony.

“I will continue working so that more countries join the United States, under [U.S.] President [Donald] Trump, and Colombia, under President de la Espriella, in recognizing Israeli sovereignty over the Golan Heights, where Israeli law was applied 45 years ago,” Sa’ar said.

Bogotá said in an official statement, “In light of the continuing regional instability in the Middle East, and considering the strategic importance of the Golan Heights to Israel’s security, the government of Colombia recognizes Israel’s sovereignty over this territory, as well as the state’s right to defend itself against external threats.”

It added, “For decades, Israel has faced persistent and existential security challenges along all of its borders. These threats have intensified significantly in recent years, culminating in the horrific terrorist attack of Oct. 7, which demonstrated both the severity and the evolving nature of the dangers facing the Israeli people. Within this regional security context, Colombia recognizes that Israel’s continued control and sovereignty over the Golan Heights constitutes an essential component of its national security and its ability to defend its citizens and safeguard their security.”

The decision regarding the Golan Heights is but one of a series of diplomatic developments between Israel and Colombia, according to Israel’s Foreign Ministry.

The new arrangements agreed between Sa’ar and the Colombian leadership include the full and immediate restoration of relations between the countries; immediate appointment of ambassadors; relocation of Colombia’s embassy to Jerusalem; abolition of visa requirements between the countries; a free-trade agreement; Colombia’s withdrawal from South Africa’s case against Israel at the International Court of Justice and from the “Hague Group;” and tightening of collaborations in diplomatic, security and economic matters.

Earlier on Monday, Sa’ar spoke over the phone with his Colombian counterpart, Omar Bula Escobar, during which he expressed solidarity with Colombia and its people following the recent earthquake and offered Israel’s assistance, the ministry said.

The moves represent a dramatic reversal from the policies of defeated President Gustavo Petro, who severed diplomatic ties with Israel during the war against Hamas in Gaza and repeatedly criticized the government of Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu.

Colombia had long been considered one of Israel’s closest partners in Latin America, maintaining extensive cooperation in trade, agriculture and security before relations deteriorated under Petro.

De la Espriella’s election signals a return to that partnership. During his campaign, he pledged to restore ties with Israel and move Colombia’s embassy to Jerusalem.

The rapprochement between Israel and Colombia is part of Israel’s broader initiative to strengthen its ties with Latin America.

As part of this effort, 2026 has been designated by the Israeli Foreign Ministry as the “Year of Latin America,” establishing a strategic focus on expanding Israel’s engagement across the region.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com