Statek z ropą w Zatoce Perskiej szykuje się do przepłynięcia przez Cieśninę Ormuz. (Fot. REUTERS/Mohammed Aty)
Ameryka ponownie uderza w Iran. Irańczycy zamykają cieśninę Ormuz
Marta Urzędowska
Amerykanie zaatakowali cele w Iranie, po tym jak Irańczycy ostrzelali kontenerowiec w cieśninie Ormuz. Teheran ponownie zamyka kluczowy przesmyk, a kraje arabskie regionu potwierdzają: Pociski lecą też na nas.
Amerykańskie dowództwo na Bliskim Wschodzie potwierdza – w sobotę Amerykanie przeprowadzili serię uderzeń na irańskim terytorium po tym, jak Irańczycy ostrzelali pływający pod cypryjską banderą kontenerowiec MV GFS Galaxy w kluczowej dla transportu ropy cieśninie Ormuz. Amerykańskie ataki trwały cztery godziny, zaatakowano ponad 140 celów, wśród nich miejsca, skąd odpalane są pociski i drony.
Waszyngton: Irańczycy źle wybrali. Zapłacą nam za to
Irańskie media państwowe podały, że w kilku miastach południowego wybrzeża kraju doszło do eksplozji. W niektórych znajdują się ważne obiekty energetyczne i wojskowe. Irańska telewizja podaje też, że Amerykanie uderzyli w koszary w Buszehr i bazę wojskową w Dejr.
Irańczycy przekonują, że ostrzelali statek, bo „kilka jednostek próbowało płynąć niezatwierdzoną trasą” przez cieśninę. Władze Iranu domagają się, by wszystkie statki pływały przez irańskie wody terytorialne, by mogły ściśle je kontrolować. Amerykanie odpowiadają, że cały przesmyk ma być swobodnie dostępny do żeglugi, bez wytyczania konkretnych tras. Irańczycy twierdzą, że ostrzelali jednostkę, kiedy nie odpowiedziała na serię ostrzeżeń i strzały ostrzegawcze.
Atakując statek, Teheran odrzucił amerykańskie ultimatum – w ostatni piątek Waszyngton zagroził, że – jeśli Irańczycy nie przestaną atakować jednostek w kluczowej dla transportu ropy cieśninie Ormuz – Ameryka odpowie kolejnymi atakami.
W sobotę, kiedy Irańczycy ostrzelali statek, sekretarz obrony USA Pete Hegseth potwierdził, że tym samym złamali ultimatum.
– Iran wybrał źle i teraz za to zapłaci
– skwitował.
Iran: Ostrzegaliśmy. Dziś puka rzeczywistość
Na tym nie koniec spirali odwetu, bo również Irańczycy nie czekali z odpowiedzią na amerykańskie sobotnie ataki. W niedzielę rano irańska Gwardia Rewolucyjna, czyli najważniejsza w kraju formacja, która prowadzi obecną wojnę, ogłosiła, że właśnie uderzyła w amerykańskie interesy na Bliskim Wschodzie.
Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Bahrajn i Katar potwierdziły, że przechwyciły lecące w ich stronę pociski, choć nie uściśliły, skąd zostały wysłane. Również władze Jordanii informują o kilku pociskach, które spadły na jordańskie terytorium. Iran potwierdza, że zaatakował miejscową bazę lotniczą, niszcząc m.i. n. hangar, gdzie trzymane są drony. W Katarze spadające odłamki raniły kilka osób, wśród nich – dziecko. Irańskie drony poleciały też na omańskie regiony Musandam i Al-Batina. W niedzielę omańskie MSZ wezwało na dywanik irańskiego ambasadora, by wręczyć mu notę protestacyjną w tej sprawie. „Omańskie władze wyraziły niezadowolenie sułtanatu Omanu z powodu tych nieodpowiedzialnych działań i wezwały do poszanowania zasad suwerenności państwowej, dobrosąsiedztwa, nie mieszania się w wewnętrzne sprawy i szanowania zwyczajów i wartości wiążących oba kraje i ich narody” – brzmi oświadczenie omańskiego resortu.
Mohammad Bagher Ghalibaf, główny negocjator Iranu w rozejmowych rozmowach, stwierdził w oświadczeniu opublikowanym w serwisach społecznościowych, że „era jednostronnych umów się skończyła”.
W niedzielę także Mohsen Rezae, doradca najwyższego przywódcy, wydał oświadczenie cytowane w państwowych mediach. „Strategiczny przesmyk jest ważniejszy niż dziesiątki bomb atomowych, a Islamska Republika Iranu będzie go chronić”.
Amerykanie nie tracą rezonu. Dowództwo US Army na Bliskim Wschodzie zapewniło w niedzielę, że jest w stanie zapewnić wolność żeglugi w cieśninie Ormuz. „Przesmyk jest otwarty dla wszystkich jednostek chcących zgodnie z prawem przepłynąć międzynarodowymi wodami” – przekonuje w oświadczeniu.
„Mówiliśmy wam: Dotrzymajcie słowa albo zapłacicie. Dziś rzeczywistość puka do waszych drzwi” – skwitował, pokazując fragment ostatniego porozumienia, określający, którymi trasami będą pływać jednostki żeglujące cieśniną Ormuz. Już w ubiegłym tygodniu Irańczycy ostrzelali trzy jednostki, próbujące przepłynąć przesmykiem przez wody terytorialne Omanu, nie Iranu.
Rozejm na włosku. Trump: Nasze porozumienie jest skończone
Konflikt, który dziś ponownie eskaluje, rozpoczął się pod koniec lutego, kiedy Amerykanie i Izraelczycy rozpoczęli ataki na Iran. Przez sześć tygodni trwało bombardowanie irańskich celów i zabijanie irańskich liderów wojskowych i politycznych, w odpowiedzi Irańczycy ostrzeliwali Izrael i kraje arabskie rejonu Zatoki Perskiej. To właśnie w ramach odwetu na izraelsko-amerykańską agresję Teheran zablokował otwartą wcześniej cieśninę Ormuz, co wywindowało ceny ropy na całym świecie. Dodatkowo Izrael prowadzi wojnę w Libanie, skąd atakuje go sojusznik Teheranu, libański Hezbollah.
W kwietniu udało się wypracować pierwszy rozejm, który w czerwcu został przedłużony o kolejne dwa miesiące. Na mocy porozumienia Irańczycy mieli odblokować cieśninę Ormuz, a Amerykanie wstępnie znieść sankcje na Iran. Pozostałe kwestie sporne, jak rezygnacja Irańczyków z programu nuklearnego i balistycznego, miały zostać wypracowane w czasie dalszych rozmów.
Te nie zdążyły się na dobre rozpocząć, bo w ostatnich tygodniach co rusz dochodzi do mniejszych albo większych naruszeń rozejmu, o które obie strony wzajemnie się oskarżają. Kilka dni temu, kiedy Irańczycy również zaatakowali statki w cieśninie Ormuz, a ceny ropy ponownie skoczyły, Donald Trump przyznał, że umowa z czerwca jest „skończona”, a on nie będzie więcej rozmawiał z Irańczykami, bo to „szuje”.
Iran rozmawia z Omanem o cieśninie. Kraje regionu próbują ratować rozejm
Z kolei irański najwyższy przywódca Modżtaba Chamenei, który zastąpił na tym stanowisku zabitego w amerykańsko-izraelskich atakach ojca, wydał oświadczenie, w którym
grozi Ameryce zemstą za zabicie poprzedniego lidera i innych jego krewnych.
Jego ojciec, Ali Chamenei, choć zginął w pierwszych dniach wojny, został pochowany dopiero w ostatni piątek, po trwających tydzień uroczystościach.
Nie jest jasne, jak bardzo publiczne pogróżki przekładają się na przebieg zakulisowych rozmów, które Katarczycy i Pakistańczycy nadal próbują uratować i czy ostatnie ataki oznaczają faktycznie koniec rozejmu.
Jeszcze w sobotę szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi spotkał się z negocjatorami w Omanie, który też leży nad cieśniną Ormuz, by dyskutować o szczegółach otwarcia przesmyku i trasach, którymi będą pływać statki. Jednak po spotkaniu nie wydał żadnego oświadczenia, po czym ruszyła seria wzajemnych ataków.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com







