Prezydent USA Donald Trump (Fot. REUTERS/Jonathan Ernst)
Trump do Saudyjczyków: Umowa nuklearna tylko jeśli uznacie Izrael
Marta Urzędowska
Donald Trump doprecyzował, że porozumienie nuklearne zawarte w ostatnich dniach z Saudami zależy od uznania przez Rijad państwa Izrael. Jednocześnie w regionie nie ustaje eskalacja – Amerykanin zagroził właśnie Iranowi kolejnym “masywnym atakiem”
Porozumienie nuklearne Waszyngton-Rijad w ostatnią środę (22.07) zostało podpisane przez ministrów ds. energii obu krajów – Chrisa Wrighta i Abd al-Aziza bin Salmana. W dalszej kolejności miało trafić do zatwierdzenia przez Kongres.
Biały Dom: Trump powtarzał Saudom, że muszą uznać Izrael
Następnego dnia Trump dorzucił nowy warunek ostatecznego zatwierdzenia dealu, stwierdzając w swoim serwisie społecznościowym Truth Social, że porozumienie „totalnie zależy od tego, czy Arabia Saudyjska przyłączy się do szanowanych i bardzo udanych Porozumień Abrahama”, czyli serii układów z 2020 r., w których kraje arabskie – Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Maroko i Sudan – uznały państwo Izrael.
Ogłaszając zawarcie porozumienia w ostatnią środę, Trump nie wspomniał o takim warunku, choć samo jego postawienie stawia cały układ pod znakiem zapytania. Saudyjczycy wykluczają dziś nawiązanie relacji z Izraelem bez sformułowania jasnego planu utworzenia w przyszłości państwa palestyńskiego.
Jak opisuje „New York Times”, Karoline Leavitt, rzeczniczka Białego Domu spytana na konferencji prasowej dlaczego wcześniej nie wspomniano o tak kluczowym warunku, odpowiedziała, że to prezydent „ostatecznie podejmuje decyzje”. Dodała, że Trump „przy wielu okazjach” wspominał, że Saudowie powinni przystąpić do Porozumień Abrahama.
– Jeśli tego nie zrobią, dealu nie będzie – dodała.
Trump wraca do stanowiska Bidena? Wcześniej deal budził kontrowersje
Choć Biały Dom do dziś nie opublikował treści nuklearnego porozumienia z Saudami, „Wall Street Journal” i „New York Times” pisały jeszcze przed podaniem informacji o jego podpisaniu, że wart dziesiątki miliardów dolarów deal, zawarty na 30 lat, daje Rijadowi możliwość wzbogacania paliwa do reaktorów, a w dalszej perspektywie – rozpoczęcia prac nad bronią nuklearną.
Choć kluczowym punktem porozumienia jest możliwość zbudowania ośrodka wzbogacania uranu, w swoim wpisie w Truth Social Trump dorzucił – nie wyjaśniając szczegółów – że „nie będzie żadnego wzbogacania!”. Kontrowersje w sprawie umowy budził fakt, że do monitorowania realizacji porozumienia i ośrodka wzbogacania nie mieli być dopuszczeni inspektorzy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
Informacja o porozumieniu, które wydawało się ostatecznie zatwierdzone, nie spodobała się Izraelczykom. Poprzednio dyskusje o porozumieniu nuklearnym z Saudami, prowadzone jeszcze przez administrację Joe Bidena, zawsze były uzależnione od uznania Izraela. Choć kilka lat temu wydawało się, że nie jest to wykluczone, w 2023 r. w regionie wybuchła wojna rozpoczęta atakiem Hamasu na izraelskie terytoria, w którym zginęło 1,2 tys. osób. W odwecie Izrael zabił ponad 70 tys. Palestyńczyków, co mocno popsuło wizerunek tego kraju w krajach arabskich i uniemożliwiło wszelkie dyskusje o nawiązywaniu z nim relacji.
Dziś, stawiając warunek uznania Izraela przez Saudów, Trump wyraźnie wraca do polityki Bidena.
Netanjahu: Uznanie przez Saudów Izraela byłoby krokiem w stronę pokoju
Doniesienia o nowym warunku postawionym przez Trumpa chwalą Izraelczycy. „Jak wspomniał prezydent Trump, przystąpienie Arabii Saudyjskiej do Porozumień Abrahama byłoby historycznym krokiem naprzód dla pokoju na Bliskim Wschodzie” – stwierdził w oświadczeniu izraelski premier Benjamin Netanjahu.
Izraelczyk nawiązał też do trwającej na Bliskim Wschodzie wojnie USA i Izraela z Iranem, rozpoczętej izraelsko-amerykańską agresją pod koniec lutego b. roku.
„Połączona operacja wojskowa Ameryki i Izraela wymierzona w ludobójczy reżim w Teheranie i stłamszenie przez Izrael irańskiej osi terroru, stworzyły możliwość poszerzenia koła pokoju” – zapewnia Netanjahu.
Jeszcze zanim opublikowano doniesienia, że umowa USA-Arabia Saudyjska nie jest pewna, pojawiały się głosy, że dyskutowanie o ważnym nuklearnym porozumieniu w sytuacji, kiedy Bliski Wschód pogrążony jest w konfliktach, to błąd.
Wojna USA – Iran. Irańczycy odrzucają propozycję rozejmu
Póki co nie zanosi się na uspokojenie sytuacji w regionie. Po rozejmie zawartym w kwietniu i przedłużonym o dwa miesiące w czerwcu, już nie ma śladu. Amerykanie już trzynastą noc z rzędu bombardowali cele wojskowe w Iranie.
Jak podaje amerykańskie dowództwo w regionie, zaatakowano m. in. magazyn dronów na wybrzeżu, by utrudnić Irańczykom atakowanie cywilnych statków płynących cieśniną Ormuz – korytarza transportu ropy naftowej blokowanego przez Iran w ramach odwetu na USA i Izraelu.
Irańskie media podają, że amerykańskie pociski uderzyły też w prowincji Chuzestan, w południowo-zachodnim Iranie.
Jednocześnie pojawiła się informacja, że Irańczycy odrzucili przekazaną za pośrednictwem premiera Iraku Alego az-Zajdiego, nową propozycję zawieszenia broni. Główny negocjator Iranu Mohammad Bagher Galibaf, cytowany w lokalnych mediach, stwierdził, że „nie są potrzebni kolejni mediatorzy”.
– Problemem nie jest przekazywanie wiadomości, problemem jest podejście Ameryki – skwitował.
Trump: Rozważam masywny atak na Iran
Prezydent USA nie kryje frustracji. W czwartkowej rozmowie z portalem Axios ponownie sypie pogróżkami pod adresem Irańczyków.
– Rozważam masywny atak, większy niż kiedykolwiek wcześniej. Jestem blisko podjęcia decyzji, jesteśmy na to gotowi – zapowiedział Trump.
Dodał też, że „Izrael przyłączy się w dwie minuty, jeśli o to poprosi”, ale uściślił jednocześnie, że Amerykanie „nikogo nie potrzebują”.
Sytuacją w regionie niepokoi się ONZ. Sekretarz Generalny Antonio Guterres przestrzegł w czwartek Radę Bezpieczeństwa, że Bliski Wschód spychany jest „na krawędź tego, co niewyobrażalne”.
– Sytuacja wymyka się spod kontroli, region wciągany jest w poszerzający się cykl konfrontacji, jeden kryzys napędza kolejne, jedna eskalacja następną – wyliczał.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com



