Archive | June 2026

Mapa drogowa dla Gazy: dyplomatyczna fantazja, która utrzymuje Hamas u władzy

Na zdjęciu: terroryści Hamasu w obozie dla uchodźców Dżabalia w Strefie Gazy, 1 grudnia 2025 r. (Zdjęcie: Omar Al-Qataa/AFP via Getty Images)


Mapa drogowa dla Gazy: dyplomatyczna fantazja, która utrzymuje Hamas u władzy

Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Ponad dwa i pół roku po masakrze dokonanej przez Hamas w Izraelu 7 października 2023 r. islamistyczna organizacja terrorystyczna nadal jest mocno okopana w Strefie Gazy.

Hamas pozostaje uzbrojony, zorganizowany i wierny swojemu deklarowanemu celowi zniszczenia Izraela poprzez dżihad (świętą wojnę). Jednak zamiast zmierzyć się z tą rzeczywistością, międzynarodowi dyplomaci nadal oddają się niebezpiecznym fantazjom o wynegocjowaniu zniknięcia Hamasu.

Najnowszy przykład pochodzi od byłego Specjalnego Koordynatora Narodów Zjednoczonych ds. Procesu Pokojowego na Bliskim Wschodzie, Nikołaja Mladenowa, który przedstawił Radzie Bezpieczeństwa ONZ 15-punktową “Mapę drogową pełnego wdrożenia kompleksowego planu prezydenta Trumpa dla Gazy”.

Mladenow przewodniczy tak zwanej “Radzie Pokoju” — międzynarodowej organizacji powołanej przez Trumpa w deklarowanym celu nadzorowania procesów jego planu pokojowego dla Gazy.

Mladenow wezwał Radę Bezpieczeństwa do wykorzystania “wszelkich dostępnych środków”, aby wywrzeć presję na Hamas w sprawie rozbrojenia, i zaapelował do Izraela o przestrzeganie zobowiązań wynikających z zawieszenia broni. “Nie ma trzeciej opcji” — powiedział. “Nigdy jej nie było, a mieszkańcy Gazy nie powinni być zmuszani do czekania, podczas gdy niektórzy udają, że taka istnieje”. Mladenow dodał, że największą przeszkodą dla pełnego wdrożenia zawieszenia broni pozostaje “odmowa Hamasu zaakceptowania zweryfikowanego rozbrojenia, rezygnacji z przymusowej kontroli i umożliwienia rzeczywistego cywilnego procesu przejściowego w Gazie”.

W centrum propozycji Mladenowa znajduje się zdumiewające założenie: że Hamas można w jakiś sposób przekonać, zmusić presją lub dyplomatycznie nakłonić do oddania broni i zrzeczenia się władzy.

Od kiedy Hamas podporządkowuje się rezolucjom Rady Bezpieczeństwa ONZ? Hamas nie jest Belgią ani Kanadą. To islamistyczna organizacja terrorystyczna uznawana za taką przez USA, Kanadę, Unię Europejską i inne państwa.

Fakt, że Mladenow apeluje do Rady Bezpieczeństwa ONZ o wywarcie presji na Hamas, ujawnia podstawową wadę całego podejścia: “Rada Pokoju” i jej międzynarodowi sponsorzy nadal postrzegają Hamas jako racjonalnego aktora politycznego, a nie to, czym jest w rzeczywistości – dżihadystyczną organizacją terrorystyczną.

Mapa drogowa Mladenowa wielokrotnie mówi o “wzajemności”, “weryfikacji”, “mechanizmach wdrożeniowych” i “etapowym rozbrojeniu”.

Taki język może działać w negocjacjach między państwami lub legalnymi partiami politycznymi. Nie działa jednak wobec uzbrojonej grupy islamistycznej, której karta z 1988 r. otwarcie wzywa do likwidacji Izraela.

Karta Hamasu głosi, że “ziemia Palestyny jest islamskim wakfem [świętą własnością] poświęconym przyszłym pokoleniom muzułmanów aż do Dnia Sądu”. Karta Hamasu stwierdza również, że “Izrael będzie istnieć, dopóki islam go nie unicestwi”, oraz nakazuje dżihad jako religijny i indywidualny obowiązek wszystkich muzułmanów w celu “wyzwolenia Palestyny”.

Szczególnie wymowna jest kolejność punktów w mapie drogowej. Rozbrojenie, które rzekomo miało być centralnym elementem procesu, zostało teraz przesunięte do punktu 6 pod hasłem “Jedna władza, jedno prawo, jedna broń”.

W praktyce Hamasowi pozwala się nawet pozostać uzbrojonym i wpływowym na wczesnych etapach procesu przejściowego:

“Punkt 6: Jedna władza, jedno prawo, jedna broń. Co to oznacza: ten punkt ustanawia zasadę przewodnią procesu przejściowego – jedynie upoważnione instytucje palestyńskie miałyby sprawować władzę bezpieczeństwa w Gazie; jedynie upoważniony personel mógłby nosić broń, grupy zbrojne zaprzestałyby działalności militarnej, a struktury rządowe i bezpieczeństwa zostałyby zjednoczone pod jedną cywilną władzą. Żadne społeczeństwo nie może trwale się odbudować, gdy obok instytucji cywilnych działa wiele uzbrojonych struktur”.

To nie do przyjęcia i stoi w sprzeczności z samym duchem Rezolucji 2803 Rady Bezpieczeństwa ONZ, na której rzekomo opiera się mapa drogowa. Rezolucja upoważnia do utworzenia tymczasowych Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych i wymaga całkowitej demilitaryzacji Strefy Gazy, w tym pełnego rozbrojenia Hamasu oraz zniszczenia całej jego infrastruktury wojskowej.

Przekaz wysyłany Hamasowi jest jednoznaczny: nadal trzymajcie broń, nadal rządźcie Strefą Gazy poprzez zastraszanie i terror, a społeczność międzynarodowa będzie dalej z wami negocjować.

Najnowsza mapa drogowa wyraźnie stwierdza, że propozycja “nie wzywa do natychmiastowej kapitulacji ani jednostronnego rozbrojenia”. Zamiast tego przedstawia “etapowy, kierowany przez Palestyńczyków i międzynarodowo weryfikowany proces”.

Hamas jednak już jasno dał do zrozumienia, że całkowicie odrzuca tę propozycję.

Rzecznik Hamasu Hazem Kasem oskarżył Mladenowa o przyjęcie “izraelskiej narracji” i dostarczanie uzasadnienia dla działań militarnych Izraela.

Powiązany z Hamasem analityk polityczny Jaser Za’atreh poszedł jeszcze dalej, nazywając Mladenowa “wysłannikiem Netanjahu” i deklarując, że Hamas oraz inne palestyńskie organizacje terrorystyczne nigdy nie oddadzą broni.

“Hamas i siły oporu nie zaakceptują tej nikczemnej gry ani nie oddadzą swojej broni” – powiedział Za’atreh.

Trudno o bardziej jednoznaczną odpowiedź.

Hamas ponownie otwarcie mówi światu, że nie ma zamiaru się rozbroić. Chce pozostać u władzy, aby móc dalej prowadzić – przy wsparciu irańskiego reżimu – swój dżihad przeciwko Izraelowi.

Hamas wydaje się również rozumieć coś, czego wielu zachodnich dyplomatów i urzędników nie chce uznać faktu, że uzbrojonych islamistycznych grup nie usuwa się poprzez konferencje, komitety czy rezolucje ONZ. Usuwa się je siłą. Jedynymi krajami zdolnymi do militarnego usunięcia Hamasu są Izrael i USA.

“Rada Pokoju” wydaje się coraz bardziej oderwana od rzeczywistości. Niemal każda nieudana inicjatywa dyplomatyczna dotycząca Strefy Gazy w ciągu ostatnich dwóch dekad opierała się na tym samym błędnym założeniu, że Hamas można ostatecznie przekonać do złożenia broni i oddania władzy.

Zamiast tego każde zawieszenie broni z Izraelem i każda inicjatywa dyplomatyczna prowadziły do tego samego rezultatu: Hamas stawał się silniejszy.

Podczas gdy dyplomaci spotykają się w Kairze, Nowym Jorku, Dosze i Ankarze, Hamas wykorzystuje czas, by się umacniać, dozbrajać, reorganizować, rekrutować i zacieśniać kontrolę nad ludnością Strefy Gazy.

Nawet sam Mladenow przyznał przed Radą Bezpieczeństwa ONZ, że Hamas pozostaje “wojskową i administracyjną siłą kontrolującą” ponad dwa miliony Palestyńczyków. Mimo uznania tej rzeczywistości proponowanym rozwiązaniem nadal jest więcej dyplomacji, więcej negocjacji i więcej etapowych mechanizmów wdrożeniowych.

Co stanie się, gdy Hamas nieuchronnie odmówi rozbrojenia? Co stanie się, gdy Hamas zaatakuje członków proponowanej nowej władzy? Co stanie się, gdy Hamas nadal będzie terroryzował palestyńskich cywilów sprzeciwiających się jego rządom? Co stanie się, gdy Hamas wykorzysta okres przejściowy do odbudowy swojej infrastruktury wojskowej?

Nowa mapa drogowa nie daje żadnych poważnych odpowiedzi, ponieważ opiera się na fałszywym założeniu, że Hamas zgodzi się rozbroić i oddać władzę poprzez negocjacje i dyplomację.

Istnieje jeszcze jedna, równie poważna rzeczywistość, którą wielu woli ignorować. Niektórzy z głównych mediatorów w regionie sami darzą Hamas głęboką sympatią. Katar i Turcja nie są neutralnymi aktorami rzeczywiście zaangażowanymi w demontaż militarnej machiny Hamasu. Oba państwa od dawna wspierają Hamas politycznie, finansowo i dyplomatycznie.

Oczekiwanie, że Katar lub Turcja pomogą usunąć Hamas od władzy, jest jak oczekiwanie, że Iran zlikwiduje swoją libańską marionetkę – Hezbollah.

Ton dyplomacji wokół Strefy Gazy wyraźnie się zmienił. Rośnie presja na Izrael, aby pośrednio uwzględniał Hamas poprzez międzynarodowe ramy działania, podczas gdy sam Hamas nadal odrzuca najbardziej podstawowy warunek pokoju: oddanie broni. Takie podejście, mówiąc wprost, nagradza terroryzm.

“Rada Pokoju” Trumpa ryzykuje teraz, że stanie się mechanizmem przedłużającym rządy Hamasu. Każdy dzień poświęcony na realizowanie dyplomatycznych fantazji to kolejny dzień, który Hamas wykorzystuje do umacniania swojej kontroli nad Strefą Gazy i przygotowywania kolejnych ataków terrorystycznych.

Twarda prawda jest taka, że Hamas dobrowolnie się nie rozbroi. Nie przekształci się w pokojowy ruch polityczny. Nie porzuci swojej dżihadystycznej ideologii z powodu rezolucji ONZ czy międzynarodowych konferencji.

W pewnym momencie rzeczywistość dogoni dyplomację. Kiedy mapa drogowa Mladenowa nieuchronnie załamie się pod ciężarem odrzucenia jej przez Hamas, świat może w końcu zostać zmuszony do przyznania czegoś, co powinno być oczywiste już dawno temu: negocjacje nie pokonują islamistycznych organizacji terrorystycznych. Tak jak w przypadku Afganistanu i Iranu, decyzja o niepokonaniu ich jedynie ponownie je wzmacnia.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


IDF dismantles Hezbollah terror tunnel complex near Israeli border


IDF dismantles Hezbollah terror tunnel complex near Israeli border

Akiva Van Koningsveld, Amelie Botbol


The operation in the Majdal Zoun area was carried out after Jerusalem informed the United States.

Israeli soldiers in Southern Lebanon, dismantling Hezbollah terrorist infrastructure, June 2026. Credit: IDF.

The Israel Defense Forces on Sunday destroyed an underground Hezbollah complex in southwestern Lebanon containing hundreds of weapons and several rocket silos, the military said.

“The underground complex was constructed using technology and expertise provided by the Iranian terror regime,” according to the IDF announcement.
.

The operation in the Majdal Zoun area, some five miles north of the border with Israel inside the IDF-controlled security zone, was carried out after Jerusalem informed the United States, according to the Prime Minister’s Office.

“Israel updated the United States and the American representative in Lebanon in advance regarding the destruction of the infrastructure,” said Prime Minister Benjamin Netanyahu and Defense Minister Israel Katz in a joint statement.

“The tunnel, which was over 200 meters [650 feet] long and more than 25 meters [80 feet] deep, contained hundreds of weapons and several launch silos intended to target the territory of the State of Israel and its citizens,” they noted.

“IDF commanders and fighters will remain in the security zone in Southern Lebanon and will continue to destroy terrorist infrastructure, remove threats to northern communities and safeguard the security of Israel’s citizens,” the statement concluded.

Also on Sunday, the IDF attacked three Hezbollah command centers and a launch pad in Southern Lebanon in response to the Iranian proxy’s violation of the truce agreement, the IDF stated separately.

Israel and Lebanon signed a U.S.-brokered framework agreement on Friday aimed at removing Hezbollah from Southern Lebanon and dismantling “associated infrastructure” in the area.

Hezbollah renewed its rocket and drone attacks from Southern Lebanon on Israel on March 2, following the targeted killing in Tehran of Iranian Supreme Leader Ali Khamenei on the first day of “Operation Roaring Lion” on Feb. 28.

In response, Jerusalem launched a broad aerial campaign against Hezbollah targets and expanded military operations in Lebanon aimed at preventing cross-border attacks on Israeli communities.

Following the resumption of hostilities, Lebanese President Joseph Aoun vowed to do “the impossible” to stop cross-border hostilities between Israel and Hezbollah, and moved to outlaw the Iranian proxy.

Israeli and Lebanese officials subsequently held five rounds of direct talks at the U.S. State Department in Washington, resulting in the framework of understandings that was reached on Friday and is conditioned on Hezbollah withdrawing from the south.

Katz said on Saturday that Jerusalem had instructed the IDF to prepare for a “prolonged stay” in the security zone in Southern Lebanon.

“The key principle established in the framework is that there will be no Israeli redeployment from Southern Lebanon, no withdrawal whatsoever, as long as the Hezbollah terrorist organization has not been disarmed throughout Lebanon, and the safety of northern residents is guaranteed,” he stated.

Knesset member Nissim Vaturi, a member of Netanyahu’s ruling Likud Party, told JNS on Monday that “we only rely on IDF soldiers, who are doing a wonderful job” fighting Hezbollah.

Referring to the two pilot zones where the IDF will withdraw and the Lebanese Armed Forces are to disarm Hezbollah under the framework, Vaturi said there would be “a problem” if the LAF failed to do so.

“They need to deal with Hezbollah. If they succeed, fine,” he told JNS.

Fellow Likud MK Sasson Guetta told JNS he hoped the deal would hold “because thanks to this agreement there will no longer be Hezbollah.

“That’s in the interest of both sides—both theirs and ours. But if it doesn’t hold, then we need to launch a full-scale war in Lebanon,” he said.


Akiva Van KoningsveldAkiva Van Koningsveld is a news desk editor for JNS.org. Originally from The Hague, he made the big move from the Netherlands to Israel in 2020. Before joining JNS, he worked as a policy officer at the Center for Information and Documentation Israel, a Dutch organization dedicated to fighting antisemitism and spreading awareness about the Arab-Israel conflict. With a passion for storytelling and justice, he studied journalism at the University of Applied Sciences Utrecht and later earned a law degree from Utrecht University, focusing on human rights and civil liability.


Amelie BotbolOriginally from Casablanca, Morocco, Amelie made aliyah in 2014. She specializes in diplomatic affairs and geopolitical analysis and serves as a war correspondent for JNS. She has covered major international developments, including extensive reporting on the hostage crisis in Israel.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Group Behind Gaza Press Death Toll Quietly Removes Hamas and Islamic Jihad Fighters From Its List


Group Behind Gaza Press Death Toll Quietly Removes Hamas and Islamic Jihad Fighters From Its List

Debbie Weiss


Journalists and media workers protest after Al-Jazeera personnel killed in Gaza, in Barcelona, Spain, Aug. 13, 2025. Photo: Marc Asensio/NurPhoto via Reuters Connect

The Committee to Protect Journalists has launched a full review of its Gaza journalist casualty database after Hamas and Palestinian Islamic Jihad published obituaries identifying some of those previously listed as journalists as combatants — raising pointed questions about how one of the war’s most cited press-freedom tallies was compiled.

The New York-based watchdog said last week it had removed eight names from its database after they were established to be Hamas or Palestinian Islamic Jihad operatives, and removed 12 others for separate reasons. CPJ said the full review of all names on its list of journalists and media workers killed during the Israel-Hamas war is expected to be completed in July.

As of June 25, CPJ’s database listed 209 journalists and media workers killed by Israel in Gaza and in Israeli detention centers since the Hamas-led Oct. 7, 2023 attack on southern Israel, in which about 1,200 people were killed and 252 were taken hostage. The organization has described the conflict as the deadliest for journalists since it began tracking press deaths more than three decades ago — a claim now under scrutiny.

Jonathan Conricus, a senior fellow at the Foundation for Defense of Democracies and a former IDF international spokesperson, accused CPJ of failing to exercise sufficient scrutiny of its Gaza list despite what he described as clear evidence from the outset of the war that Hamas and Palestinian Islamic Jihad were exploiting journalistic cover for military purposes.

CPJ “willingly and knowingly participated in an ongoing delegitimization effort against Israel by making a conscious decision not to undertake any due diligence or scrutiny in their lists and their description of so-called media workers in Gaza,” Conricus told The Algemeiner.

He said the failure came despite what he called “obvious evidence” that Hamas and Palestinian Islamic Jihad were “violating the special and protected status of journalists” by deploying terrorists in press vests and other press insignia to gain protection.

“I cannot imagine that CPJ was not aware, because Israel said so from the beginning, that there are dual-purpose media workers who are first and foremost terrorists in Hamas and Islamic Jihad and have a secondary income as media workers,” he said.

CPJ has said its process requires at least two independent sources before someone is added to the database as a journalist or media worker. It has also noted that in-person verification by outside researchers has been impossible since Israel barred international correspondents from entering Gaza independently at the start of the war.

CPJ CEO Jodie Ginsberg said the group does not include anyone in its database when there is evidence they were engaged in combat or inciting imminent violence, and that journalists affiliated with non-state actors remain civilians under international humanitarian law as long as they do not directly participate in hostilities. The organization also condemned the misrepresentation of combatants as journalists and the misuse of press insignia, warning that such conduct endangers legitimate reporters working in conflict zones.

Conricus said that acknowledgment only underscored why the review should have been undertaken earlier, and called on CPJ to explain why it had “refused to undertake the necessary procedural measures” to prevent misuse.

“If the organization really wants to regain legitimacy and trustworthiness, they need to admit that they were fooled and that they knowingly allowed Hamas and Islamic Jihad to abuse their statistics,” he said.

Shlomo Mofaz, director of the Meir Amit Intelligence and Terrorism Information Center, said the problem now being addressed by CPJ was far from new. His institute published a 140-page study in December examining, name by name, Palestinians identified as journalists or media workers killed in Gaza, and concluded that roughly 60% were members of or affiliated with terrorist organizations — primarily Hamas and Palestinian Islamic Jihad.

Israeli officials have claimed for years that Palestinian terrorists exploit journalist designations in their battle against Israel.

The study examined 266 media workers reported killed between Oct. 7, 2023, and Nov. 30, 2025, and found that 157 were members of or affiliated with terror groups. At least 47 belonged to Hamas’s military wing and 45 were linked to Palestinian Islamic Jihad, including 18 confirmed operatives.

Mofaz said the methodology was the same his institute has applied for years — examining Arabic-language social media, Telegram channels, mourning notices, funeral footage, organizational statements and claims of responsibility.

“Even before this war, every operation, whether in the West Bank or Gaza, showed us that the casualty numbers were not to be trusted,” he told The Algemeiner.

In earlier rounds of fighting, Mofaz said, that same process regularly led the center to find that more than 60% — and sometimes close to 70% — of those listed by Palestinian sources as civilians killed were in fact members of Hamas, Islamic Jihad or other armed groups. He added that the problem was not confined to adult men: even in cases involving minors, he said, researchers sometimes found social media posts expressing a desire for martyrdom alongside images with weapons.

Conricus called for CPJ to undergo a “complete overhaul,” comparing what he described as its exploitation by Hamas to the infiltration of humanitarian organizations more broadly — including, he said, UNRWA, whose schools were used to hide terror tunnels and weapons caches and whose staff included teachers who doubled as Hamas operatives.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Energetyczne samobójstwo Europy: UE przyznaje, że świat opiera się na paliwach kopalnych — jednocześnie celowo niszcząc własne zasoby

Na zdjęciu: fragment brytyjskiej platformy gazowej Rough 47/3B Bravo na Morzu Północnym, 17 czerwca 2024 r. (Zdjęcie: Leon Neal/Getty Images)


Energetyczne samobójstwo Europy: UE przyznaje, że świat opiera się na paliwach kopalnych — jednocześnie celowo niszcząc własne zasoby

Drieu Godefridi
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Unia Europejska osiągnęła w swojej polityce energetycznej poziom ideologicznego samookaleczenia, jakiego nawet jej najostrzejsi krytycy ledwo mogli sobie wyobrazić.

Globalna gospodarka wciąż w przeważającej mierze opiera się na paliwach kopalnych. Transport, produkcja energii elektrycznej, przemysł ciężki, ogrzewanie oraz produkcja tworzyw sztucznych — wszystkie te sektory są od nich zależne.

Komisja Europejska, w momencie napięcia geopolitycznego, w końcu przyznała tę prawdę. Gdy rośnie napięcie w kluczowych punktach transportowych, takich jak Cieśnina Ormuz, Bruksela przyłącza się do międzynarodowych apeli o utrzymanie przepływu energii, pośrednio uznając, że współczesna cywilizacja nie może funkcjonować bez stabilnych dostaw węglowodorów.

19 marca 2026 roku Rada Europejska, złożona z przywódców 27 państw UE, wydała oświadczenie:

“Rada Europejska wzywa do deeskalacji i maksymalnej powściągliwości… [oraz] do moratorium na ataki na infrastrukturę energetyczną i wodną… Rada Europejska z zadowoleniem przyjmuje również wzmożone wysiłki ogłoszone przez państwa członkowskie, w tym poprzez wzmocnioną koordynację z partnerami w regionie, w celu zapewnienia swobody żeglugi w Cieśninie Ormuz…”

Na początku kwietnia UE poparła koalicję ponad 40 krajów, kierowaną przez Wielką Brytanię i Francję, mającą na celu zabezpieczenie i ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz. Kaja Kallas, wysoka przedstawiciel UE do spraw zagranicznych, powiedziała:

“Przywrócenie bezpiecznej, wolnej od opłat swobody żeglugi w cieśninie, zgodnie z prawem morza, jest pilnym priorytetem. UE wspiera wszelkie wysiłki dyplomatyczne w tym celu.”

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zobowiązała się ponadto do współpracy z partnerami w celu wznowienia żeglugi “tak szybko, jak to możliwe”. W połowie kwietnia 2026 roku wielokrotnie podkreślała, że trwające zamknięcie jest “wysoce szkodliwe” dla UE. Wspólnota odrzuciła wszelkie proponowane przez Iran (lub inne podmioty) systemy opłat i nalega na nieograniczony, bezpłatny przepływ zgodnie z prawem międzynarodowym.

Urzędnicy UE, w tym Kallas, wielokrotnie podkreślali, że około 20% światowej ropy oraz znacząca część skroplonego gazu ziemnego (LNG) zwykle przepływa przez cieśninę. Zaznaczyła także, że jej zamknięcie jest “naprawdę niebezpieczne dla dostaw ropy i energii do Azji” (gdzie trafia około 85% surowców transportowanych przez Ormuz), a także wpływa na rynek nawozów.

Krótko mówiąc, choć UE publicznie akcentuje “swobodę żeglugi” i prawo międzynarodowe, wyraźnie łączy tę kwestię z wymiarem energetycznym — zarówno dla globalnej gospodarki, jak i dla własnej podatności na wyższe ceny i ryzyko zakłóceń dostaw. Zakłócenia w Cieśninie Ormuz stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego, a nie tylko abstrakcyjnych praw morskich.

Mimo to w samej Europie te same instytucje prowadzą systematyczny demontaż własnych zdolności w zakresie paliw kopalnych. Holandia zmierza ku ostatecznemu zamknięciu i zabezpieczeniu odwiertów w złożu gazowym Groningen — jednym z największych w Europie. Niemcy przyspieszyły odchodzenie od węgla i, w ramach swojej “Energiewende” — transformacji energetycznej w kierunku “odnawialnych” źródeł energii, takich jak wiatr i słońce, które nie działają — celowo zalewają kopalnie węgla. W całej Europie poszukiwania gazu łupkowego pozostają w praktyce zakazane w większości państw członkowskich. Moce energetyki jądrowej zostały ograniczone w kilku krajach, zwłaszcza w Belgii i Niemczech, przy czym te ostatnie nagle zamknęły swoje ostatnie elektrownie jądrowe.

Rezultatem nie jest zbawienie środowiska. Jest nim wykreowana zależność, która może jedynie cieszyć producentów ropy, takich jak Rosja.

Europa musi zatem importować zdecydowaną większość ropy i gazu. Według Eurostatu i analiz think tanków, takich jak Ember, rachunek UE za import paliw kopalnych, choć niższy niż rekordowe ponad 600 miliardów euro w 2022 roku, nadal wynosił około 337 miliardów euro w 2025 roku.

Ceny gazu i energii elektrycznej dla przemysłu w Europie są od dwóch do czterech razy wyższe niż u głównych konkurentów w Stanach Zjednoczonych czy Azji. Nie jest to przypadek rynkowy, lecz bezpośredni skutek decyzji politycznych, które wyeliminowały krajowe źródła podaży, podczas gdy popyt — zarówno krajowy, jak i globalny — pozostaje wysoki.

Konsekwencje gospodarcze są już widoczne — i poważne. Energochłonne branże, takie jak stal, chemia, nawozy, szkło czy rafinacja, przenoszą się poza Europę lub ograniczają produkcję. Konkurencyjność spada. Gospodarstwa domowe zmagają się z rosnącymi rachunkami za energię, co pogłębia ubóstwo energetyczne: oficjalne dane UE wskazują, że około 9–10% populacji, ponad 40 milionów ludzi, ma trudności z ogrzaniem swoich domów.

Łączny dodatkowy koszt importu paliw kopalnych w latach 2021–2024 oszacowano na blisko 930 miliardów euro powyżej poziomów sprzed wojny na Ukrainie. Ten transfer bogactwa przynosi korzyści producentom ropy w Rosji i innych krajach — co trudno uznać za efekt zamierzony przez tych, którzy obiecywali “strategiczną autonomię”.

Nie jest to jedynie błąd polityczny czy krótkoterminowy pragmatyzm. To logiczny rezultat ram ideologicznych — niemal religijnej fascynacji wizją klimatycznej “czystości”, która na pewien czas opanowała kluczowe instytucje UE. Choć intencje mogły być dobre — bo przecież każdy chce czystego powietrza — były one systematycznie podważane przez działania Chin i Indii, które co tydzień zwiększały emisje CO₂ bardziej, niż Europa była w stanie je ograniczyć.

Obserwujemy praktyczne zastosowanie marksizmu kulturowego — powojennej teorii, która przeniosła punkt ciężkości walki rewolucyjnej z ekonomii na kulturę i instytucje. W obliczu empirycznej porażki klasycznego marksizmu myśliciele tacy jak Herbert Marcuse przedefiniowali samą cywilizację zachodnią jako opresora. Kapitalizm, społeczeństwo przemysłowe i tradycyjne źródła niezależności energetycznej stały się celem nie dlatego, że zawodzą, lecz dlatego, że symbolizują sukces Zachodu, kapitalizmu i mechanizmów gospodarki wolnorynkowej. “Kapitalizm zrobił więcej, by wzmocnić pozycję ludzi i podnieść poziom życia, niż jakakolwiek inna siła w historii” — zauważa Michael D. Tanner, amerykański ekspert ds. ubóstwa i nierówności.

Milton Friedman, który promował wolność gospodarczą, rozszerzanie możliwości i wzrost gospodarczy, powiedział w 1979 roku:

“Jedynymi przypadkami, w których masy wydostały się z… dotkliwej biedy… w zapisanej historii, są te, w których miały kapitalizm i w dużej mierze wolny handel. Jeśli chcesz wiedzieć, gdzie ludziom wiedzie się najgorzej — to właśnie w tych społeczeństwach, które od tego odchodzą.”

Zamiast dzielić małe kawałki ograniczonego tortu, dlaczego nie zwiększyć jego rozmiaru?

Mimo to obecny “kuchenny marksizm” — wbrew faktom i autodestrukcyjnie podtrzymujący swoją wrogość wobec kapitalizmu i osiągnięć Zachodu — przenika Komisję Europejską i powiązane instytucje.

“Zielony Ład” UE i powiązane regulacje przedstawiane są jako konieczność środowiskowa, lecz ich efektem jest celowe osłabienie europejskiej bazy przemysłowej i bezpieczeństwa energetycznego. Paliwa kopalne nie są zwalczane wyłącznie ze względu na emisje; są zwalczane dlatego, że stanowią fundament dobrobytu, niezależności i siły — cech, które światopogląd marksizmu kulturowego stara się delegitymizować. Zamożne, niezależne społeczeństwo trudniej kontrolować. Politycznie, jeśli jesteś biedny i zależny, istnieje szansa, że będziesz nadal wybierać niekompetentnych przywódców w nadziei, że oni cię uratują. W ich interesie leży podtrzymywanie tej obietnicy.

Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz inne ponadnarodowe mechanizmy wzmacniają ten kierunek, przedkładając abstrakcyjne, donkiszotowskie cele klimatyczne nad konkretne dobro obywateli Europy.

Rezultatem jest kontynent, który poucza świat w kwestii dekarbonizacji, jednocześnie po cichu zwiększając swoją zależność od kosztownego importu ropy i gazu — często z państw, których bilans praw człowieka, ambicje geopolityczne i polityka klimatyczna podlegają zbyt słabej kontroli.

Europa nie cierpi na brak zasobów energii. Cierpi na brak woli politycznej, by z nich korzystać. Same zasoby ropy i gazu na Morzu Północnym u wybrzeży Wielkiej Brytanii to skarbnica czekająca na wykorzystanie. Dopóki europejscy decydenci nie zmierzą się z ideologicznymi korzeniami tej autodestrukcyjnej strategii — i nie postawią bezpieczeństwa oraz dobrobytu własnych obywateli ponad utopijnymi wizjami — kontynent będzie nadal staczał się ku deindustrializacji, powszechnym trudnościom i strategicznej marginalizacji.

Cieśnina Ormuz wkrótce zostanie w pełni ponownie otwarta, lecz droga Europy do niezależności energetycznej jest celowo i autodestrukcyjnie zamykana.


Drieu Godefridi jest prawnikiem (Université Saint-Louis, Université de Louvain), filozofem (Université Saint-Louis, Université de Louvain) oraz doktorem teorii prawa (Paris IV-Sorbonne). Jest przedsiębiorcą, prezesem europejskiej grupy edukacji prywatnej oraz dyrektorem PAN Medias Group. Jest autorem książki “The Green Reich” (2020).


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Hold the UN Accountable for Antisemitism


Hold the UN
Accountable for Antisemitism

The Combat Antisemitism Movement

and
30 064 signatories worldwide


Addressed to:

António Guterres

Secretary-General of the United Nations

Members of the UN Security Council & General Assembly

Your Excellency,

We, the undersigned, write regarding the public conduct of Vanessa Frazier, the UN Special Representative of the Secretary General for Children and Armed Conflict. Her recent activity on X raises grave concerns about her fitness to hold one of the United Nations’ most sensitive human rights mandates.

On the night of Saturday, June 20, 2026, Ms. Frazier replied approvingly to an X account that had posted an image of the Israeli flag defaced with a swastika, equating the Jewish state with Nazi Germany. She wrote that she “look forward to constructive engagement together we can eliminate this scourge and do justice to all victims and survivors.” For a senior UN official to extend goodwill to an account trafficking in one of the oldest and most dangerous antisemitic libels is indefensible.

This did not occur in a vacuum. It came one day after a tense public confrontation between Ms. Frazier and Israel’s Permanent Representative to the UN at the commemoration of the International Day for the Elimination of Sexual Violence in Conflict, where Ms. Frazier attempted to interrupt the Ambassador’s remarks. That an official entrusted with protecting children in conflict would, within twenty four hours, lend public goodwill to antisemitic imagery speaks to a troubling pattern of judgment.

That pattern became even clearer on June 24, 2026, when an independent UN commission accused the Israeli military of deliberately targeting children in Gaza, claiming this amounted to genocide, and of targeting children in the West Bank, claiming this amounted to war crimes. This is not legitimate criticism of Israeli policy. It is a modern form of blood libel, accusing the Jewish state of intentionally murdering children as a matter of policy. Such an accusation, made under the banner of the United Nations, does not protect children. It demonizes Israel, fuels hatred against Jews worldwide, and gives institutional credibility to one of the most dangerous antisemitic narratives in history.

UN Special Rapporteur Francesca Albanese has repeatedly equated Israel with Nazi Germany, rhetoric condemned by numerous governments as antisemitic. When officials holding the UN’s highest mandates lend legitimacy to such themes, they risk normalizing antisemitism within the United Nations itself.

The pattern extends further. UN Special Rapporteur on violence against women and girls, Reem Alsalem of Jordan, has publicly claimed there is no evidence of sexual violence by Hamas against Israeli women on October 7 — a statement contradicted by extensive documentation from Israeli forensic teams, international media, and a UN special envoy report. Worse, when confronted during a public event by Ilana Gritzewsky, a survivor of the October 7 attacks, Ms. Alsalem refused to acknowledge.

Ilana Gritzewsky’s story demands to be heard. On October 7, 2023, Hamas terrorists stormed her home in Kibbutz Nahal Oz and abducted her into Gaza. Her partner, Matan Zangauker, was also taken hostage and remains in captivity. After 54 days in captivity, Ilana was released as part of a hostage deal. When she later stood before Ms. Alsalem, one of the most senior UN officials entrusted with protecting women from violence, and told her what had been done to her, Ms. Alsalem could not bring herself to acknowledge it. She walked away.

The United Nations cannot continue to extend the credibility of its offices to those who amplify hatred against the Jewish people. We call upon you to act without delay:

  • 1 Open a formal, transparent review of Ms. Frazier’s social media conduct, to be concluded promptly.
  • 2 Suspend Ms. Frazier from her duties pending the review’s findings.
  • 3 Apply the same standard to any UN official, including Ms. Albanese, Ms. Alsalem, and members of UN commissions, found to have used their platform to promote antisemitic narratives, Holocaust inversion, or modern blood libels.
  • 4 Adopt binding conduct standards prohibiting senior officials from amplifying disinformation or content from documented purveyors of hate.
  • 5 Issue a clear public statement affirming that the United Nations will not serve as a platform for antisemitism.

The United Nations was founded on the principles of human dignity and equality. When officials holding its highest mandates lend legitimacy to those who compare Israel to Nazi Germany, deny the suffering of Jewish victims, or accuse the Jewish state of deliberately targeting children as policy, they betray those founding principles. The world’s Jewish communities deserve an institution that protects them, not one whose officials amplify hatred against them.


By signing, you agree that your name and country may be displayed publicly as part of this petition. Your email address will not be publicly shared.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com