
Jak rozpoznawać i zwalczać własne uprzedzenia poznawcze Rozdział 6 książki How to Think Elder of Ziyon
Elder of Ziyon
Do tej pory kierowaliśmy uwagę na zewnątrz – na źródła, które wprowadzają w błąd, twierdzenia odporne na falsyfikację, ramy interpretacyjne zniekształcające obraz rzeczywistości oraz techniki manipulacji. Założenie było takie, że czytelnik, wyposażony w odpowiednie narzędzia, jest w stanie uczciwie oceniać napływające do niego informacje. Ale czy rzeczywiście tak jest? Zanim zapytamy, dlaczego ludzie źle rozumują w konkretnych sytuacjach, warto zadać wcześniejsze pytanie: biorąc pod uwagę to, co wiemy o rzeczywistym funkcjonowaniu ludzkiego umysłu, dlaczego mielibyśmy oczekiwać, że ktokolwiek będzie rozumował dobrze?
Uczciwa odpowiedź brzmi: nie powinniśmy tego oczekiwać. Ludzki umysł nie został zaprojektowany do poszukiwania prawdy. Jesteśmy biologicznie przystosowani do przetrwania w małych grupach społecznych oraz do unikania wykluczenia z tych grup. Zrozumienie konkretnych sił, które zniekształcają myślenie – u każdego człowieka, w każdej kulturze, jeszcze zanim zostanie zastosowana jakakolwiek celowa manipulacja – sprawia, że narzędzia opisane w poprzednich rozdziałach stają się jednocześnie bardziej potrzebne i bardziej wyrozumiałe.
Wszyscy jesteśmy stronniczy, niezależnie od tego, jak bardzo chcielibyśmy udawać, że jest inaczej.
Woda, w której pływasz
Najgłębsza warstwa zniekształconego myślenia to ta, która zostaje zainstalowana jeszcze zanim pojawi się zdolność do jej oceny.
Każdy człowiek przyswaja w dzieciństwie i w okresie wczesnego kształtowania się osobowości zestaw założeń dotyczących tego, komu można ufać, co uznaje się za dowód, jakie obowiązki wobec grupy są wiążące i jakie są konsekwencje sprzeciwu. Nie są to wnioski wypracowane drogą rozumowania; są one środowiskiem, w której owo rozumowanie pływa. Nie postrzegasz swoich podstawowych założeń jako założeń. Doświadczasz ich jako oczywistej rzeczywistości.
Amerykanie negocjujący z japońskimi partnerami w dekadach po II wojnie światowej regularnie interpretowali milczenie jako zgodę, ponieważ w amerykańskiej kulturze biznesowej milczenie podczas negocjacji oznacza akceptację. W japońskiej kulturze biznesowej milczenie sygnalizuje coś przeciwnego – dyskomfort, brak zgody albo potrzebę większej ilości czasu. Żadna ze stron nie kłamała ani nie próbowała celowo utrudniać rozmów. Każda działała w obrębie założeń tak głęboko zakorzenionych, że nawet nie były postrzegane jako założenia. Amerykanie opuszczali spotkania przekonani, że osiągnięto porozumienie. Japończycy wychodzili z tych samych spotkań pewni, że jasno zakomunikowali swoje poważne zastrzeżenia. Nieporozumienie nie dotyczyło faktów. Dotyczyło niewidzialnej architektury komunikacji – architektury, którą każda ze stron przyswoiła, zanim była wystarczająco dorosła, by uświadomić sobie jej istnienie.
Kultury honoru – w których podstawowym obowiązkiem jest obrona reputacji grupy przed oceną zewnętrzną, a domniemane zniewagi wymagają odpowiedzi – kształtują systematycznie odmienny stosunek do świadectw i mówienia prawdy niż kultury winy, w których głównym ograniczeniem jest wewnętrzny koszt nieuczciwości. Żaden z tych systemów nie jest charakterystyczny wyłącznie dla jednego narodu czy regionu. Oba pojawiały się w historii w wielu formach, lecz prowadzą do odmiennych nawyków rozumowania w warunkach konfliktu lub zagrożenia. Członek kultury honoru, poproszony o złożenie zeznań przeciwko własnej społeczności, postrzega takie zeznanie jako formę zdrady, niezależnie od jego zgodności z faktami. Członek kultury winy odbiera jako zdradę właśnie niepowiedzenie prawdy. Ten sam czyn ma przeciwstawną wagę moralną w zależności od tego, w ramach której architektury funkcjonuje dana osoba – i żadna z nich prawdopodobnie nie będzie świadoma, że jej reakcja wynika z tej architektury, a nie po prostu z tego, co uważa za słuszne.
Praktyczna konsekwencja jest taka, że znaczna część tego, co wydaje się rozumowaniem, jest w rzeczywistości zastosowaniem wcześniej wgranych założeń, które nigdy nie zostały poddane analizie, ponieważ nigdy nie wypłynęły na powierzchnię świadomości. Pierwszym krokiem ku uczciwemu myśleniu jest uznanie, że to środowisko istnieje – że pływasz w pewnym środowisku, a ono zostało ci narzucone, zanim mogłeś wyrazić na nie zgodę.
Umysł plemienny
Na te kulturowe założenia nakłada się kolejna, bardziej bezpośrednia i równie potężna siła: tożsamość grupowa.
Ludzie zasadniczo nie dochodzą do wniosków drogą rozumowania, a następnie nie dołączają do grup podzielających te same wnioski. Najpierw dołączają do grup – albo się w nich rodzą – a następnie przyjmują poglądy podzielane przez grupę. Dopiero później konstruują uzasadnienia dla tych poglądów, które z ich własnej perspektywy wydają się niezależnym rozumowaniem. Sam proces rozumowania wydaje się autentyczny. Jednak wnioski, których broni, zostały przyjęte jeszcze zanim to rozumowanie się rozpoczęło.
Psycholog Jonathan Haidt przeprowadził eksperyment dotyczący tego zjawiska. Kiedy ludzi proszono o wyjaśnienie własnych ocen moralnych – dlaczego coś wydaje im się odrażające, niesprawiedliwe lub złe – bez trudu i z dużą pewnością siebie podawali uzasadnienia. Jednak gdy te uzasadnienia były podważane kolejnymi pytaniami, nie zmieniali swoich ocen. Zaczynali szukać nowych argumentów. Ocena była stała; rozumowanie służyło jej obronie. Haidt nazwał to zjawisko „moralnym osłupieniem” (moral dumbfounding) – doświadczeniem polegającym na całkowitej pewności, że coś jest złe, przy jednoczesnej niemożności wyjaśnienia dlaczego, nawet gdy wszystkie wcześniej podane wyjaśnienia zostały obalone. Pewność nie była produktem rozumowania. To rozumowanie zostało wytworzone w obronie tej pewności.
Psychologia polityczna udokumentowała konkretną formę, jaką zjawisko to przybiera we współczesnym życiu. Gdy badanym prezentowano identyczne propozycje polityczne, zmieniając jedynie informację o tym, która partia polityczna je popiera, oceniali je jako lepsze lub gorsze, bardziej lub mniej rozsądne, lepiej lub słabiej uzasadnione – w zależności od tego, której partii je przypisano. Ludzie nie oceniali samej propozycji. Oceniali własną plemienną relację z tymi, którzy ją przedstawiali. Rozumowanie dotyczące zalet danego rozwiązania było konstruowane później, aby uzasadnić osąd podjęty wcześniej na gruncie lojalności grupowej.
Wniosek jest taki, że większość przekonań politycznych nie ma u swoich podstaw charakteru politycznego. Ma charakter społeczny. Osoba wyznająca określony zestaw poglądów zwykle przyjęła je dlatego, że są to poglądy jej wspólnoty – rodziny, sąsiedztwa, środowiska edukacyjnego czy zawodowego – a koszt przyjęcia odmiennych stanowisk miałby charakter społeczny, a nie jedynie intelektualny. Rozumowanie towarzyszące tym poglądom jest szczere. Jest jednak wtórne wobec społecznej kalkulacji, która została dokonana, zanim proces rozumowania w ogóle się rozpoczął.
Link do oryginału:
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com




