Rozwiązanie problemów ludzkości, które stało się największym problemem ludzkości
ONZ: klub dyktatorów i tyranów
Pierre Rehov
Rozwiązanie problemów ludzkości, które stało się największym problemem ludzkości
Co własne dokumenty ONZ mówią o ONZ
Miała być sumieniem świata. Powstała po najkrwawszej wojnie w historii ludzkości, a Organizację Narodów Zjednoczonych przedstawiono zrujnowanej planecie jako instytucję, która zamieni hasło „nigdy więcej” w coś więcej niż tylko slogan. Osiemdziesiąt lat później nadal zajmuje swój gmach nad East River, nadal zwołuje zgromadzenia i nadal publikuje komunikaty w sześciu językach urzędowych. Jednak organizacja, której powierzono zadanie reagowania na najgorsze nadużycia na świecie, zbyt często stawała się miejscem, gdzie takie zachowania są usprawiedliwiane, a ludzie za nie odpowiedzialni zostają ponownie wpuszczeni do sali obrad wpływając na wyniki głosowań.
Nie jest to zarzut formułowany przez jakiegoś skrajnego cynika. Wynika to z własnych dokumentów ONZ: raportów, które sama zleciła, przeprosin odczytywanych przez jej urzędników oraz głosowań, które jej członkowie przeprowadzają rok po roku. Akt oskarżenia wobec tej instytucji nie wymaga przesady. Wystarczą dokumenty.
Arytmetyka obsesji
Zacznijmy od liczby, której żaden dyplomata nie potrafił przekonująco wyjaśnić. W 2024 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło siedemnaście rezolucji potępiających Izrael i sześć dotyczących całej reszty świata łącznie. Te pozostałe sześć dotyczyło odpowiednio Korei Północnej, Iranu, Syrii i Mjanmy, rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie oraz amerykańskiego embarga wobec Kuby. W roku naznaczonym masowymi zbrodniami, głodem i dyktaturami na kilku kontynentach trzy czwarte formalnych potępień Zgromadzenia skierowano przeciwko jednemu państwu wielkości New Jersey.
Nie był to wyjątek. W latach 2015–2024 Zgromadzenie Ogólne przyjęło 173 rezolucje przeciwko Izraelowi i 80 przeciwko wszystkim pozostałym państwom świata łącznie. W Radzie Praw Człowieka od 2006 roku liczby przedstawiają się następująco: 112 rezolucji przeciwko Izraelowi, 45 przeciwko Syrii, gdy ta używała gazów bojowych i bomb beczkowych przeciwko własnej ludności, 16 przeciwko Iranowi, 11 przeciwko Rosji i 4 przeciwko Wenezueli. Można mieć dowolny pogląd na politykę Izraela i nadal dostrzegać problem: organ, który potępia jedyną demokrację ponad dwadzieścia razy częściej niż najbardziej brutalnych zabójców na świecie, nie prowadzi już rejestru naruszeń praw człowieka. Odhacza jedynie coroczny rytuał.
Najbardziej jaskrawy kontrast pojawił się w listopadzie 2025 roku, kiedy ONZ przyjęła sześć rezolucji wymierzonych w Izrael i ani jednej dotyczącej Sudanu, gdzie zginęło ponad 150 tysięcy ludzi, a dwanaście milionów zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Ofiary z Darfuru i Chartumu nie doczekały się niczego. Nie ma w tym nic tajemniczego. Stały blok głosujący, oparty na 57 członkach Organizacji Współpracy Islamskiej, co roku przedstawia te same projekty potępiające Izrael niezależnie od sytuacji w ich regionie, a reszta Zgromadzenia je zatwierdza.
Straż pożarna złożona z podpalaczy
Jeśli obsesja na punkcie jednego państwa jest najbardziej widoczną wadą ONZ, to skład tego towarzystwa jest najbardziej absurdalny. Około dwie trzecie miejsc w Radzie Praw Człowieka zajmują państwa niedemokratyczne. Chiny, Kuba, Erytrea, Sudan, Wietnam i Katar nie zasiadają tam dzięki swoim osiągnięciom w dziedzinie praw człowieka. Właśnie te „osiągnięcia” są sednem sprawy: miejsce przy stole praw człowieka jest najtańszym alibi, jakie represyjny rząd może sobie kupić.
Przykłady są wręcz trudne do sparodiowania. W 2023 roku, zaledwie kilka dni po tym, jak Iran stracił dwóch mężczyzn za krytykowanie religii w internecie, Rada powierzyła Iranowi przewodnictwo nad corocznym Forum Społecznym. W 2020 roku Chiny, które przetrzymywały około miliona Ujgurów w obozach, zostały umieszczone w pięcioosobowym panelu pomagającym wybierać śledczych zajmujących się prawami człowieka dla samej Rady. Jedna z długoletnich ekspertek, Specjalna Sprawozdawczyni ds. jednostronnych środków przymusu, przedstawiała reżim Maduro jako ofiarę, odwiedziła Sinciang jako gość Pekinu, a kierowane przez nią biuro przyjęło darowiznę od Chin w wysokości 200 tysięcy dolarów. Jak powiedział kiedyś Hillel Neuer, wybieranie seryjnych sprawców naruszeń praw człowieka na sędziów ONZ w tej dziedzinie przypomina utworzenie z bandy podpalaczy straży pożarnej.
Największe oszustwo finansowe współczesnej historii
Korupcja w ONZ nie jest kwestią plotek ani propagandy przeciwników; została udokumentowana przez śledztwo zlecone przez samą organizację. Program „Ropa za żywność”, stworzony w latach dziewięćdziesiątych, by objęty sankcjami Irak mógł kupować żywność i lekarstwa dla swojej cierpiącej ludności, stał się największym skandalem finansowym współczesnej epoki. Dochodzenie prowadzone przez byłego przewodniczącego Rezerwy Federalnej Paula Volckera wykazało, że reżim Saddama Husajna wyłudził około 1,8 miliarda dolarów w nielegalnych prowizjach i dopłatach przy współudziale ponad 2200 firm z 66 krajów.
Raport Volckera nie ograniczył się do Bagdadu. Wskazał również na niegospodarność i korupcję wewnątrz samej ONZ, określając te nieprawidłowości jako problem instytucjonalny. Dochodzenie stwierdziło, że Saddam był w stanie przekierować miliardy dolarów głównie dlatego, że nadzór Sekretariatu był słaby, a Rada Bezpieczeństwa odwracała wzrok. Volcker uznał, że afera poważnie zaszkodziła wiarygodności i integralności organizacji. Kofi Annan, skrytykowany w raporcie wraz ze swoim zastępcą, wyznaczył wzorzec, który ONZ stosuje od tamtej pory: wziął odpowiedzialność na siebie, nie dopuścił do żadnych dymisji i oświadczył, że praca będzie kontynuowana. I była kontynuowana.
Ludobójstwa, którym się przyglądano
Najpoważniejszy zarzut nie dotyczy korupcji ani stronniczości, lecz nieobecności: w chwilach, dla których została stworzona, ONZ nie zrobiła nic. W 1994 roku, gdy w Rwandzie w ciągu stu dni zamordowano ponad 800 tysięcy Tutsi i umiarkowanych Hutu, organizacja wycofywała się i zwlekała, podczas gdy rzeź trwała. Dwie dekady później były przewodniczący Rady Bezpieczeństwa stanął przed tym samym organem i przeprosił za tę porażkę. Przeprosiny znajdują się w oficjalnych dokumentach. Nie zmieniły jednak niczego, co nastąpiło później.
Lekcja nie została odrobiona, ponieważ zaledwie rok później sytuacja się powtórzyła. W lipcu 1995 roku w Srebrenicy około 8 tysięcy muzułmańskich mężczyzn i chłopców zostało zamordowanych na terenie, który ONZ ogłosiła „strefą bezpieczną”. Lekko uzbrojeni holenderscy żołnierze sił pokojowych, działający na podstawie słabego mandatu i ignorowani, gdy błagali o wsparcie lotnicze, pozostali bierni, gdy enklawa upadła. Błękitna flaga nie ochroniła ludzi, którzy zgromadzili się pod jej osłoną.
Szkody, które ONZ sama wyrządziła
Na Haiti ONZ nie tylko nie zapobiegła katastrofie – sama ją sprowadziła. W 2010 roku siły pokojowe wysłane po niszczycielskim trzęsieniu ziemi naruszyły podstawowe procedury sanitarne w swojej bazie i wprowadziły do systemu wodnego cholerę, nieobecną na wyspie od stulecia. Epidemia zabiła ponad 10 tysięcy ludzi. Przez sześć lat organizacja zaprzeczała swojej odpowiedzialności, przyznając się do niej dopiero w 2016 roku, długo po tym, jak policzono ofiary.
Choroba nie była jedynym dziedzictwem tej misji. Śledztwo Associated Press udokumentowało blisko 2 tysiące zarzutów dotyczących wykorzystywania seksualnego i nadużyć popełnianych przez żołnierzy sił pokojowych w ciągu dwunastu lat, z czego około 300 dotyczyło dzieci. Ujawniony raport wewnętrzny wykazał, że co najmniej 229 Haitańek wymieniało seks na żywność i lekarstwa. Oficjalna polityka ONZ głosi „zerową tolerancję”. Na Haiti, podobnie jak w innych miejscach, określenie to opisywało raczej aspirację niż rzeczywistą praktykę.
Nie były to potknięcia młodej instytucji, która dopiero uczyła się funkcjonować. Rwanda wydarzyła się niemal pięćdziesiąt lat po podpisaniu Karty Narodów Zjednoczonych; Srebrenica — rok później. W obu przypadkach powtarzały się te same błędy: łańcuch dowodzenia niezdolny do działania, ostrożność mylona z roztropnością oraz ostrzeżenia, które trafiały do archiwów i były zapominane. Badacze porównujący oba przypadki wskazywali na ten sam schemat: siły obecne na miejscu nie miały ani środków, ani mandatu do ochrony kogokolwiek; istniały wyraźne sygnały ostrzegawcze, a centrala w Nowym Jorku zamieniała te ostrzeżenia w bezczynność. Mechanizm działał dokładnie tak, jak został zaprojektowany – i właśnie to jest problemem, a nie jego usprawiedliwieniem.
Sympton i choroba
Ten sam wzorzec widoczny jest dziś w działalności UNRWA, agencji ONZ ds. uchodźców palestyńskich. Po masakrze z 7 października 2023 roku śledztwo przeprowadzone przez samą ONZ wykazało, że dziewięciu pracowników UNRWA mogło brać udział w ataku, a agencja ich zwolniła. Niezależnie od tego, jak ocenia się szersze, kwestionowane oskarżenia podnoszone przez Izrael i analizowane później przez sądy międzynarodowe, jedno wynika z własnych ustaleń agencji: osoby znajdujące się na jej liście płac zostały powiązane z aktem terrorystycznym. Organizacja poważnie traktująca swoją misję uznałaby to za kryzys. ONZ potraktowała to jak problem kadrowy.
Przez wszystkie te przypadki przewija się jeden wspólny motyw. Nierównomierne potępienia, dyktatury wydające wyroki w sprawach praw człowieka, miliardy dolarów wyprowadzone z programu „Ropa za żywność”, ludobójstwa obserwowane z dystansu, cholera i nadużycia na Haiti, pracownicy agencji powiązani z wydarzeniami z 7 października – raz za razem nikt nie podaje się do dymisji i nikt nie ponosi odpowiedzialności. Organizacja ponownie wybiera własnych winowajców, przeprasza po upływie całego pokolenia i działa dalej. ONZ została stworzona, by rozwiązać najstarszy problem polityki: skłonność ludzi posiadających władzę do działania bez konsekwencji. Zbyt często sama stawała się miejscem, gdzie konsekwencje przestają istnieć, podczas gdy język jej założycielskich ideałów pozostaje nienaruszony w oficjalnych przemówieniach.
Po każdym skandalu obiecuje się reformy, a po żadnym ich nie wprowadza. Być może tej instytucji nie da się już uratować. Uczciwym punktem wyjścia byłoby jednak przestać udawać, że jest inaczej, przeczytać dokumentację, którą ONZ sama zgromadziła na swój temat, i otwarcie powiedzieć, co z niej wynika. Trudniejsze pytanie brzmi, czy ktokolwiek posiadający mandat do działania jest gotów się temu przyjrzeć.
Link do oryginału:
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com




