Archive | 2026/06/29

Energetyczne samobójstwo Europy: UE przyznaje, że świat opiera się na paliwach kopalnych — jednocześnie celowo niszcząc własne zasoby

Na zdjęciu: fragment brytyjskiej platformy gazowej Rough 47/3B Bravo na Morzu Północnym, 17 czerwca 2024 r. (Zdjęcie: Leon Neal/Getty Images)


Energetyczne samobójstwo Europy: UE przyznaje, że świat opiera się na paliwach kopalnych — jednocześnie celowo niszcząc własne zasoby

Drieu Godefridi
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Unia Europejska osiągnęła w swojej polityce energetycznej poziom ideologicznego samookaleczenia, jakiego nawet jej najostrzejsi krytycy ledwo mogli sobie wyobrazić.

Globalna gospodarka wciąż w przeważającej mierze opiera się na paliwach kopalnych. Transport, produkcja energii elektrycznej, przemysł ciężki, ogrzewanie oraz produkcja tworzyw sztucznych — wszystkie te sektory są od nich zależne.

Komisja Europejska, w momencie napięcia geopolitycznego, w końcu przyznała tę prawdę. Gdy rośnie napięcie w kluczowych punktach transportowych, takich jak Cieśnina Ormuz, Bruksela przyłącza się do międzynarodowych apeli o utrzymanie przepływu energii, pośrednio uznając, że współczesna cywilizacja nie może funkcjonować bez stabilnych dostaw węglowodorów.

19 marca 2026 roku Rada Europejska, złożona z przywódców 27 państw UE, wydała oświadczenie:

“Rada Europejska wzywa do deeskalacji i maksymalnej powściągliwości… [oraz] do moratorium na ataki na infrastrukturę energetyczną i wodną… Rada Europejska z zadowoleniem przyjmuje również wzmożone wysiłki ogłoszone przez państwa członkowskie, w tym poprzez wzmocnioną koordynację z partnerami w regionie, w celu zapewnienia swobody żeglugi w Cieśninie Ormuz…”

Na początku kwietnia UE poparła koalicję ponad 40 krajów, kierowaną przez Wielką Brytanię i Francję, mającą na celu zabezpieczenie i ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz. Kaja Kallas, wysoka przedstawiciel UE do spraw zagranicznych, powiedziała:

“Przywrócenie bezpiecznej, wolnej od opłat swobody żeglugi w cieśninie, zgodnie z prawem morza, jest pilnym priorytetem. UE wspiera wszelkie wysiłki dyplomatyczne w tym celu.”

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zobowiązała się ponadto do współpracy z partnerami w celu wznowienia żeglugi “tak szybko, jak to możliwe”. W połowie kwietnia 2026 roku wielokrotnie podkreślała, że trwające zamknięcie jest “wysoce szkodliwe” dla UE. Wspólnota odrzuciła wszelkie proponowane przez Iran (lub inne podmioty) systemy opłat i nalega na nieograniczony, bezpłatny przepływ zgodnie z prawem międzynarodowym.

Urzędnicy UE, w tym Kallas, wielokrotnie podkreślali, że około 20% światowej ropy oraz znacząca część skroplonego gazu ziemnego (LNG) zwykle przepływa przez cieśninę. Zaznaczyła także, że jej zamknięcie jest “naprawdę niebezpieczne dla dostaw ropy i energii do Azji” (gdzie trafia około 85% surowców transportowanych przez Ormuz), a także wpływa na rynek nawozów.

Krótko mówiąc, choć UE publicznie akcentuje “swobodę żeglugi” i prawo międzynarodowe, wyraźnie łączy tę kwestię z wymiarem energetycznym — zarówno dla globalnej gospodarki, jak i dla własnej podatności na wyższe ceny i ryzyko zakłóceń dostaw. Zakłócenia w Cieśninie Ormuz stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego, a nie tylko abstrakcyjnych praw morskich.

Mimo to w samej Europie te same instytucje prowadzą systematyczny demontaż własnych zdolności w zakresie paliw kopalnych. Holandia zmierza ku ostatecznemu zamknięciu i zabezpieczeniu odwiertów w złożu gazowym Groningen — jednym z największych w Europie. Niemcy przyspieszyły odchodzenie od węgla i, w ramach swojej “Energiewende” — transformacji energetycznej w kierunku “odnawialnych” źródeł energii, takich jak wiatr i słońce, które nie działają — celowo zalewają kopalnie węgla. W całej Europie poszukiwania gazu łupkowego pozostają w praktyce zakazane w większości państw członkowskich. Moce energetyki jądrowej zostały ograniczone w kilku krajach, zwłaszcza w Belgii i Niemczech, przy czym te ostatnie nagle zamknęły swoje ostatnie elektrownie jądrowe.

Rezultatem nie jest zbawienie środowiska. Jest nim wykreowana zależność, która może jedynie cieszyć producentów ropy, takich jak Rosja.

Europa musi zatem importować zdecydowaną większość ropy i gazu. Według Eurostatu i analiz think tanków, takich jak Ember, rachunek UE za import paliw kopalnych, choć niższy niż rekordowe ponad 600 miliardów euro w 2022 roku, nadal wynosił około 337 miliardów euro w 2025 roku.

Ceny gazu i energii elektrycznej dla przemysłu w Europie są od dwóch do czterech razy wyższe niż u głównych konkurentów w Stanach Zjednoczonych czy Azji. Nie jest to przypadek rynkowy, lecz bezpośredni skutek decyzji politycznych, które wyeliminowały krajowe źródła podaży, podczas gdy popyt — zarówno krajowy, jak i globalny — pozostaje wysoki.

Konsekwencje gospodarcze są już widoczne — i poważne. Energochłonne branże, takie jak stal, chemia, nawozy, szkło czy rafinacja, przenoszą się poza Europę lub ograniczają produkcję. Konkurencyjność spada. Gospodarstwa domowe zmagają się z rosnącymi rachunkami za energię, co pogłębia ubóstwo energetyczne: oficjalne dane UE wskazują, że około 9–10% populacji, ponad 40 milionów ludzi, ma trudności z ogrzaniem swoich domów.

Łączny dodatkowy koszt importu paliw kopalnych w latach 2021–2024 oszacowano na blisko 930 miliardów euro powyżej poziomów sprzed wojny na Ukrainie. Ten transfer bogactwa przynosi korzyści producentom ropy w Rosji i innych krajach — co trudno uznać za efekt zamierzony przez tych, którzy obiecywali “strategiczną autonomię”.

Nie jest to jedynie błąd polityczny czy krótkoterminowy pragmatyzm. To logiczny rezultat ram ideologicznych — niemal religijnej fascynacji wizją klimatycznej “czystości”, która na pewien czas opanowała kluczowe instytucje UE. Choć intencje mogły być dobre — bo przecież każdy chce czystego powietrza — były one systematycznie podważane przez działania Chin i Indii, które co tydzień zwiększały emisje CO₂ bardziej, niż Europa była w stanie je ograniczyć.

Obserwujemy praktyczne zastosowanie marksizmu kulturowego — powojennej teorii, która przeniosła punkt ciężkości walki rewolucyjnej z ekonomii na kulturę i instytucje. W obliczu empirycznej porażki klasycznego marksizmu myśliciele tacy jak Herbert Marcuse przedefiniowali samą cywilizację zachodnią jako opresora. Kapitalizm, społeczeństwo przemysłowe i tradycyjne źródła niezależności energetycznej stały się celem nie dlatego, że zawodzą, lecz dlatego, że symbolizują sukces Zachodu, kapitalizmu i mechanizmów gospodarki wolnorynkowej. “Kapitalizm zrobił więcej, by wzmocnić pozycję ludzi i podnieść poziom życia, niż jakakolwiek inna siła w historii” — zauważa Michael D. Tanner, amerykański ekspert ds. ubóstwa i nierówności.

Milton Friedman, który promował wolność gospodarczą, rozszerzanie możliwości i wzrost gospodarczy, powiedział w 1979 roku:

“Jedynymi przypadkami, w których masy wydostały się z… dotkliwej biedy… w zapisanej historii, są te, w których miały kapitalizm i w dużej mierze wolny handel. Jeśli chcesz wiedzieć, gdzie ludziom wiedzie się najgorzej — to właśnie w tych społeczeństwach, które od tego odchodzą.”

Zamiast dzielić małe kawałki ograniczonego tortu, dlaczego nie zwiększyć jego rozmiaru?

Mimo to obecny “kuchenny marksizm” — wbrew faktom i autodestrukcyjnie podtrzymujący swoją wrogość wobec kapitalizmu i osiągnięć Zachodu — przenika Komisję Europejską i powiązane instytucje.

“Zielony Ład” UE i powiązane regulacje przedstawiane są jako konieczność środowiskowa, lecz ich efektem jest celowe osłabienie europejskiej bazy przemysłowej i bezpieczeństwa energetycznego. Paliwa kopalne nie są zwalczane wyłącznie ze względu na emisje; są zwalczane dlatego, że stanowią fundament dobrobytu, niezależności i siły — cech, które światopogląd marksizmu kulturowego stara się delegitymizować. Zamożne, niezależne społeczeństwo trudniej kontrolować. Politycznie, jeśli jesteś biedny i zależny, istnieje szansa, że będziesz nadal wybierać niekompetentnych przywódców w nadziei, że oni cię uratują. W ich interesie leży podtrzymywanie tej obietnicy.

Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz inne ponadnarodowe mechanizmy wzmacniają ten kierunek, przedkładając abstrakcyjne, donkiszotowskie cele klimatyczne nad konkretne dobro obywateli Europy.

Rezultatem jest kontynent, który poucza świat w kwestii dekarbonizacji, jednocześnie po cichu zwiększając swoją zależność od kosztownego importu ropy i gazu — często z państw, których bilans praw człowieka, ambicje geopolityczne i polityka klimatyczna podlegają zbyt słabej kontroli.

Europa nie cierpi na brak zasobów energii. Cierpi na brak woli politycznej, by z nich korzystać. Same zasoby ropy i gazu na Morzu Północnym u wybrzeży Wielkiej Brytanii to skarbnica czekająca na wykorzystanie. Dopóki europejscy decydenci nie zmierzą się z ideologicznymi korzeniami tej autodestrukcyjnej strategii — i nie postawią bezpieczeństwa oraz dobrobytu własnych obywateli ponad utopijnymi wizjami — kontynent będzie nadal staczał się ku deindustrializacji, powszechnym trudnościom i strategicznej marginalizacji.

Cieśnina Ormuz wkrótce zostanie w pełni ponownie otwarta, lecz droga Europy do niezależności energetycznej jest celowo i autodestrukcyjnie zamykana.


Drieu Godefridi jest prawnikiem (Université Saint-Louis, Université de Louvain), filozofem (Université Saint-Louis, Université de Louvain) oraz doktorem teorii prawa (Paris IV-Sorbonne). Jest przedsiębiorcą, prezesem europejskiej grupy edukacji prywatnej oraz dyrektorem PAN Medias Group. Jest autorem książki “The Green Reich” (2020).


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Hold the UN Accountable for Antisemitism


Hold the UN
Accountable for Antisemitism

The Combat Antisemitism Movement

and
30 064 signatories worldwide


Addressed to:

António Guterres

Secretary-General of the United Nations

Members of the UN Security Council & General Assembly

Your Excellency,

We, the undersigned, write regarding the public conduct of Vanessa Frazier, the UN Special Representative of the Secretary General for Children and Armed Conflict. Her recent activity on X raises grave concerns about her fitness to hold one of the United Nations’ most sensitive human rights mandates.

On the night of Saturday, June 20, 2026, Ms. Frazier replied approvingly to an X account that had posted an image of the Israeli flag defaced with a swastika, equating the Jewish state with Nazi Germany. She wrote that she “look forward to constructive engagement together we can eliminate this scourge and do justice to all victims and survivors.” For a senior UN official to extend goodwill to an account trafficking in one of the oldest and most dangerous antisemitic libels is indefensible.

This did not occur in a vacuum. It came one day after a tense public confrontation between Ms. Frazier and Israel’s Permanent Representative to the UN at the commemoration of the International Day for the Elimination of Sexual Violence in Conflict, where Ms. Frazier attempted to interrupt the Ambassador’s remarks. That an official entrusted with protecting children in conflict would, within twenty four hours, lend public goodwill to antisemitic imagery speaks to a troubling pattern of judgment.

That pattern became even clearer on June 24, 2026, when an independent UN commission accused the Israeli military of deliberately targeting children in Gaza, claiming this amounted to genocide, and of targeting children in the West Bank, claiming this amounted to war crimes. This is not legitimate criticism of Israeli policy. It is a modern form of blood libel, accusing the Jewish state of intentionally murdering children as a matter of policy. Such an accusation, made under the banner of the United Nations, does not protect children. It demonizes Israel, fuels hatred against Jews worldwide, and gives institutional credibility to one of the most dangerous antisemitic narratives in history.

UN Special Rapporteur Francesca Albanese has repeatedly equated Israel with Nazi Germany, rhetoric condemned by numerous governments as antisemitic. When officials holding the UN’s highest mandates lend legitimacy to such themes, they risk normalizing antisemitism within the United Nations itself.

The pattern extends further. UN Special Rapporteur on violence against women and girls, Reem Alsalem of Jordan, has publicly claimed there is no evidence of sexual violence by Hamas against Israeli women on October 7 — a statement contradicted by extensive documentation from Israeli forensic teams, international media, and a UN special envoy report. Worse, when confronted during a public event by Ilana Gritzewsky, a survivor of the October 7 attacks, Ms. Alsalem refused to acknowledge.

Ilana Gritzewsky’s story demands to be heard. On October 7, 2023, Hamas terrorists stormed her home in Kibbutz Nahal Oz and abducted her into Gaza. Her partner, Matan Zangauker, was also taken hostage and remains in captivity. After 54 days in captivity, Ilana was released as part of a hostage deal. When she later stood before Ms. Alsalem, one of the most senior UN officials entrusted with protecting women from violence, and told her what had been done to her, Ms. Alsalem could not bring herself to acknowledge it. She walked away.

The United Nations cannot continue to extend the credibility of its offices to those who amplify hatred against the Jewish people. We call upon you to act without delay:

  • 1 Open a formal, transparent review of Ms. Frazier’s social media conduct, to be concluded promptly.
  • 2 Suspend Ms. Frazier from her duties pending the review’s findings.
  • 3 Apply the same standard to any UN official, including Ms. Albanese, Ms. Alsalem, and members of UN commissions, found to have used their platform to promote antisemitic narratives, Holocaust inversion, or modern blood libels.
  • 4 Adopt binding conduct standards prohibiting senior officials from amplifying disinformation or content from documented purveyors of hate.
  • 5 Issue a clear public statement affirming that the United Nations will not serve as a platform for antisemitism.

The United Nations was founded on the principles of human dignity and equality. When officials holding its highest mandates lend legitimacy to those who compare Israel to Nazi Germany, deny the suffering of Jewish victims, or accuse the Jewish state of deliberately targeting children as policy, they betray those founding principles. The world’s Jewish communities deserve an institution that protects them, not one whose officials amplify hatred against them.


By signing, you agree that your name and country may be displayed publicly as part of this petition. Your email address will not be publicly shared.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


‘It Should Look Like Nuremberg’: Why Israel Has Yet to Put a Single Oct. 7 Terrorist on Trial


‘It Should Look Like Nuremberg’: Why Israel Has Yet to Put a Single Oct. 7 Terrorist on Trial

Debbie Weiss


A Hanukkiyah, a candlestick used during the Jewish holiday of Hanukkah, stands on the remains of a burnt windowsill, following a deadly infiltration by Hamas terrorists from the Gaza Strip, in Kibbutz Be’eri in southern Israel, Oct. 17, 2023. Photo: REUTERS/Ronen Zvulun

More than two and a half years after the Hamas-led Oct. 7, 2023, massacre across southern Israel, not one of the terrorists detained for taking part in the attack has been brought to trial, according to a new report by Israel’s State Comptroller, who warned that the delay is harming deterrence and denying justice to the victims and their families.

“Bringing justice to the Hamas terrorists who committed crimes during the October 7 terror attack is of utmost importance, from a legal, moral and public perspective,” outgoing State Comptroller Matanyahu Englman said.

The report faulted the state for failing to prepare for the mass detention of security prisoners after Oct. 7, as Israel’s prisons absorbed thousands of Palestinians arrested during the war. According to the report, the number of security prisoners held by Israel jumped by about 92 percent during the war, from 5,200 to roughly 10,000, worsening an already severe shortage of prison space. By October 2025, Israel’s total prison population had reached 23,400.

The overcrowding strained the Israel Prison Service, increased the burden and risk for prison staff, and hampered the Shin Bet’s ability to carry out arrests and interrogations, the report found. Englman also said the lack of space contributed to the release of 19 Gaza detainees who had been classified as a danger to national security, including Shifa Hospital director Mohammad Abu Salmiya.

Abu Salmiya’s release, while Israeli hostages were still being held in Gaza, caused “deep cognitive damage” in Israel and became a propaganda tool for Hamas, the report said. Englman also criticized the fact that Prime Minister Benjamin Netanyahu was not consulted before the release and was informed only after the fact, saying the episode should be viewed “gravely.”

But Englman singled out the absence of prosecutions for the Oct. 7 terrorists as a separate failure, saying the drawn-out legal process has weakened the deterrent effect of trials and delayed justice for the victims of the massacre and their families.

The findings come despite recent efforts to create a legal framework for the prosecutions. In May, lawmakers approved a special military tribunal composed of 15 judges for Oct. 7 cases, hoping to break a deadlock that has left roughly 300 captured terrorists in legal limbo.

Yet even supporters of the legislation caution against viewing the delay as a simple bureaucratic failure.

Yifa Segal, an international law expert who participated in Knesset discussions surrounding the framework, said the scale of the Oct. 7 atrocities created evidentiary challenges unlike those in ordinary terrorism cases.

“There has never been anything this complex legally, in any terror attack in history,” Segal told The Algemeiner.

More than 3,000 terrorists from Hamas and other Palestinian terrorist groups crossed into Israel on Oct. 7, carrying out murders, rapes, kidnappings, and looting across hundreds of locations. By the time investigators reached many of the scenes, days had passed and evidence had been degraded, contaminated, or lost.

“The connection between a specific terrorist and a specific crime is almost impossible to prove in many of these cases,” Segal said.

In a conventional criminal trial, she explained, prosecutors would need to tie each defendant to a specific act committed against a specific victim — a standard that could be impossible to meet in many Oct. 7 cases, particularly where victims were murdered or no witnesses survived.

“In a regular criminal trial, you would have to prove that this particular Mohammad raped this particular woman,” Segal said. “She would have to testify against him. She would have to remember exactly who it was, how many terrorists assaulted her. In some of the scenes, there were no witnesses left at all.”

Trying the cases that way, Segal warned, would not only force survivors through repeated testimony and cross-examination, but could also produce the opposite of what Israel is seeking.

“It probably would have led to a great many acquittals,” she said.

The new framework is designed to allow Israel to present Oct. 7 as a coordinated atrocity rather than hundreds of disconnected criminal cases. Israel’s 1950 genocide law, passed in the aftermath of the Holocaust, is expected to be one of the statutes used in the prosecutions.

“This was an attempted genocide,” Segal said. “It shouldn’t be treated as a series of separate crimes with no connection between them.”

Under the law, the trials would be public, broadcast, and translated, both for victims and for international audiences.

“It should look like Nuremberg,” Segal said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com