Mark Ruffalo pomstuje na syjonistyczną klikę
Protokoły mędrców Hollywood
Bob Goldberg
Celebryci przemawiający „jako Żydzi” bronią Marka Ruffalo, twierdząc, że jego antysemityzm jest koszerny
.
Hollywood zabrało głos w sprawie kontrowersji wokół Marka Ruffalo, bo najwyraźniej demokracja nie może przetrwać, dopóki celebryci nie wyjaśnią nam, że fuzje korporacyjne są syjonistycznym spiskiem.
Ruffalo skrytykował proponowaną fuzję Paramount–Warner Bros., łącząc w jedną całość rodzinę Ellisonów, Oracle, Izrael, Gazę, sztuczną inteligencję, TikToka, technologie wojskowe i konsolidację mediów – atrakcyjnie zaaranżowaną sieć syjonistycznego spisku.
Paramount odpowiedział, że Ruff odwołał się do antysemickich stereotypów, co było nie tyle naciąganą interpretacją, ile dokładnym opisem pomieszczenia, w którym wszyscy pozostali udawali, że wszystko się zgadza.
W odpowiedzi ponad 180 żydowskich artystów, filmowców, naukowców, rabinów, pisarzy i progresywnych intelektualistów podpisało list otwarty w obronie Ruffalo. Zaktualizowana lista „Variety” zawiera 184 nazwiska.
W liście stwierdzono, że oskarżenia o antysemityzm są wykorzystywane jako broń do uciszania krytyki Izraela, Oracle, sytuacji w Gazie, Ellisonów oraz samej fuzji. Wygodnie, bo w ten sposób wszystkim pozostałym z góry przypisuje się złą wolę, zanim ktokolwiek dopuści się prostackiego czynu, jakim jest przeczytanie tego listu.
Następnie list opisuje świat, w którym bogaci żydowscy mężczyźni kontrolują media, technologię, inwigilację, propagandę, kontrakty wojskowe, TikToka, Gazę, AI i przyszłość demokracji. Poza tym – wzór powściągliwości.
W pewnym momencie obrona Marka Ruffalo zamieniła się w casting do „Protokołów mędrców Hollywood”.
Autorzy twierdzą, że „łączą kropki”. Jasne. Tyle że tymi kropkami są żydowscy miliarderzy, konsolidacja mediów, zagraniczne wpływy, technologie wojskowe, propaganda, zakulisowa kontrola, inwigilacja i uciszani krytycy. Subtelne niczym syrena okrętowa w aplikacji do medytacji.
To nie jest zabawa w łączenie kropek. To antysemicka teoria spiskowa w okularach do czytania.
Żydowskie podpisy nie przekształcają magicznie teorii o żydowskiej potędze w krytykę władzy. Nie można posypać teorii spiskowej tożsamością i nazwać jej koszerną.
Sygnatariusze powołują się również na żydowski obowiązek etyczny, który najwyraźniej jest progresywną wersją rabinicznego hechszeru: przykleić go do opakowania i mieć nadzieję, że nikt nie sprawdzi składu.
Najwyraźniej ten etyczny obowiązek nie obejmuje obrony ofiar prawdziwych represji; uruchamia się wyłącznie wtedy, gdy hollywoodzki aktor potrzebuje pomocy w wybieleniu teorii spiskowej za pomocą wspólnotowej tożsamości.
W styczniu organizacja praw człowieka Hengaw poinformowała, że filmowiec Javad Ganji, 39-letni reżyser i asystent reżysera filmowego i telewizyjnego, został zabity bezpośrednim ostrzałem sił irańskiego reżimu podczas protestów w Teheranie. Według Hengaw Ganji został zastrzelony 9 stycznia w dzielnicy Sadeghiyeh.
W lipcu IranWire poinformował, że siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej otworzyły ogień do samochodu, którym jechał Mehdi Tavakoli – artysta, fotograf i instruktor w Sanandaj Youth Cinema Society. Tavakoli, który wcześniej został aresztowany i uwięziony za działalność kulturalną, zginął wraz z matką i siostrą.
Oto represje bez hollywoodzkiej strategii PR-owej: mniej efektowne, za to bardziej realne.
Żadnej rodziny Ellisonów, żadnego dyrektora Paramountu, żadnego izraelskiego kontraktu wojskowego. Tragicznie rzecz ujmując, żadnego oczywistego sposobu, by zamienić zamordowanych irańskich artystów w wykład o żydowskiej potędze. Alarm przeszedł więc bez większego echa.
Sami irańscy filmowcy wykazali się większą odwagą niż hollywoodzcy sygnatariusze. Jak podał Hyperallergic, dysydencki reżyser Jafar Panahi opublikował oświadczenie podpisane przez 184 irańskich filmowców, potępiające represje reżimu i wyrażające poparcie dla narodu irańskiego.
Stu osiemdziesięciu czterech irańskich filmowców występujących przeciwko dyktaturze – to jest odwaga.
Stu osiemdziesięciu czterech zachodnich progresistów przemawiających „jako Żydzi”, którzy bronią celebryty, jednocześnie przedstawiając Żydów jako hub USB łączący media, wojnę, technologię, inwigilację i demokrację – to już coś innego. Odważne mniej więcej tak, jak odważny jest gościnny występ w „The Young Turks”.
Ich argument wydaje się brzmieć: ponieważ jesteśmy Żydami, nasze antysemickie ujęcie jest w istocie żydowską etyką. Bardzo eleganckie. Zgodnie z tą logiką zatrucie pokarmowe staje się sztuką kulinarną, jeśli kucharz najpierw odmówi błogosławieństwo.
Oczywiście Żydzi mogą krytykować Izrael. Nie-Żydzi również. Ludzie mogą krytykować Oracle, Paramount, Larry’ego Ellisona, Davida Ellisona, fuzje, drony, algorytmy i wszystko inne, co akurat w tym tygodniu psuje nam brunch.
Nikt nie zyskuje immunitetu od krytyki tylko dlatego, że dokument przychodzi owinięty w talit i opatrzony pieczęcią „etycznie żydowskie”.
Stara wersja głosiła, że Żydzi kontrolują banki i gazety. Nowa mówi, że kontrolują fuzje, AI, TikToka, Gazę, Tony’ego Blaira, demokrację i wszystko, co Mark Ruffalo właśnie odkrył.
Z jednej strony list w obronie Marka Ruffalo pokazuje, jak antysemickie stereotypy są wybielane, polerowane i opatrywane hechszerem przez Żydów, którzy wierzą, że oskarżanie zbiorowo pojmowanych Żydów o zbrodnie przeciwko ludzkości przemienia najstarszą teorię spiskową w akt żydowskiej cnoty.
Z drugiej strony przynajmniej wiemy już, że powinniśmy nadal bojkotować tę pozbawioną talentu, przepełnioną nienawiścią zgraję.
Link do oryginału:
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com
