Typowany na następnego premiera Izraela Gadi Eisenkot – były szef sztabu izraelskiej armii. Izrael, 17.08.2026. (Fot. REUTERS/Amir Cohen)
Zbliżają się wybory w Izraelu. Wszystko, co musimy wiedzieć o głosowaniu
Marta Urzędowska
W październiku Izraelczycy będą wybierać parlament. Sondaże wskazują, że Benjamin Netanjahu, który jest premierem już po raz szósty, może stracić władzę.
Zgłaszanie kandydatów do październikowych wyborów potrwa do 8 września. Sondaże wskazują, że Benjamin Netanjahu przegra. Kto ma szanse na wygraną, co jest najważniejszym tematem kampanii wyborczej i jak ważne będą wybory dla Izraela i świata?
Czy Netanjahu ma szanse utrzymać się u władzy?
Niewielkie. Wybory są uznawane za formę referendum poparcia dla premiera, a Netanjahu naraził się Izraelczykom w ważnych kwestiach:
- Nie powołał komisji śledczej, która wyjaśniłaby dlaczego izraelskie służby dopuściły do ataku Hamasu.
- Prowadzi trzy wojny: w Strefie Gazy, Libanie i Iranie, które nie poprawiają bezpieczeństwa Izraela i mogą się ciągnąć latami.
- Rząd Netanjahu ograniczył niezależność sądów, dlatego jeszcze przed atakiem Hamasu i wojną w Gazie setki tysięcy Izraelczyków co tydzień wychodziły na ulice protestując przeciwko planom rządu.
W 2022 r. Netanjahu, który półtora roku wcześniej stracił władzę, ponownie zdobył większość i utworzył skrajnie prawicowy i nacjonalistyczny, najmniej demokratyczny rząd w historii Izraela. Jego partia Likud miała 32 miejsca w Knesecie, dziś sondaże dają jej o dziesięć mniej. Do tego sam premier jest w konflikcie z prawem – w kraju jest sądzony w trzech osobnych procesach o korupcję, a Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania go za domniemane zbrodnie wojenne w Gazie.
W koalicji rządzącej poza Likudem jest dziś partia osadników Religijny Syjonizm ministra finansów Bezalela Smotricza i skrajnie prawicowa Żydowska Siła ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara Ben-Gwira. Ultraortodoksyjne partie Zjednoczony Judaizm Tory i Szas opuściły rząd w 2024 r., ale nadal wspierają go z zewnątrz głosując za budżetem i kluczowymi ustawami.
Czy sytuacja polityczna w Izraelu jest stabilna?
Choć wybory do liczącego 120 miejsc Knesetu teoretycznie odbywają się co cztery lata, rzadko zdarza się, żeby parlament przetrwał pełną kadencję. Mandaty rozdzielane są proporcjonalnie krajowym listom partyjnym, które przekraczają próg 3,25 proc. głosów w skali kraju, co odpowiada minimum czterem mandatów. Pojedyncza partia nigdy nie uzyskała samodzielnej większości, rządy tworzone są koalicyjnie, co daje mniejszym partiom wpływ na to kto zostanie premierem.
Netanjahu, żeby utrzymać się przy władzy, musiał spełniać żądania partii ultraortodoksyjnych Żydów, co zmusiło go do zwolnienia ortodoksów z obowiązkowej służby wojskowej. Wywołuje to w kraju ogromne emocje. Szczególnie dziś, kiedy w Strefie Gazy trwa wojna, Izraelczycy mają dość sytuacji, w której ich dzieci giną na froncie, a ortodoksi muszą jedynie modlić się i czytać Torę.

Jest ktoś, kto może poważnie zagrozić Netanjahu?
Choć sondaże wróżą Netanjahu porażkę, nie wskazują wyraźnie zwycięzcy. Poparcie zyskuje Gadi Eisenkot – były szef sztabu izraelskiej armii, który dla Izraelczyków jest wiarygodny choćby z tego powodu, że jego syn i dwaj siostrzeńcy zginęli, walcząc w Strefie Gazy, podczas gdy syn Netanjahu spędza wojnę na Florydzie.
Do tego Eisenkot, syn imigrantów z Maroka, przedstawiany jest w kampanii jako człowiek uczciwy, podczas gdy obecny premier unika odpowiedzialności karnej. Eisenkot w swoim programie zapewnia, że przywróci w kraju bezpieczeństwo, jedność i instytucje demokratyczne Izraela. Jego partia to Jaszar (hebr. „uczciwy” lub „prosty”).
Kandydat obiecuje, że – jeśli wygra – powoła komisję śledczą, która wyjaśni, jak izraelskie służby dopuściły do ataku. Zapowiada też, że rozszerzy obowiązkową służbę wojskową na ortodoksów i Arabów. Ostro krytykował w kampanii decyzję Netanjahu by pozwolić ortodoksom nadal unikać służby „w czasie brutalnej wojny, gdy najlepsi synowie i córki narodu walczą na wszystkich frontach”.
Czy są inni poważni kandydaci?
Do wyścigu z Netanjahu stają też dwaj byli premierzy – Naftali Bennett i Yair Lapid, którzy nie pierwszy raz próbują odsunąć go od władzy. Kiedy w 2021 r. zawarli sojusz, Netanjahu stracił władzę, a ich rząd złożony z partii liberalnych i konserwatywnych, do którego weszła też partia arabska, przetrwał półtora roku. Dziś ich sojusz – Razem – ponownie rzuca premierowi wyzwanie. Choć w sondażach wypada nieźle, nie ma tak mocnej pozycji jak Eisenkot.
Do wyborów staje też Nasz Dom Izrael – partia Awigdora Liebermana, byłego ministra obrony i dawnego sojusznika Netanjahu. Przez ponad trzy dekady pełnił kluczowe funkcje w rządach – był ministrem obrony, spraw zagranicznych i finansów. To kandydat poważny, ale ma mniejsze szanse niż Eisenkot.
Jak wypadają poszczególne partie w sondażach?
Najnowszy sondaż dla Kanału 12 z 25 sierpnia 2026 r. wskazuje na następujące rozłożenie szans wśród najważniejszych ugrupowań:
- Jaszar (Gadi Eisenkot): 24 mandaty
- Likud (Benjamin Netanjahu): 22 mandaty
- Razem (Naftali Bennett i Jair Lapid): 15 mandatów
- Demokraci (Jair Golan): 11 mandatów
- Nasz Dom Izrael (Awigdor Lieberman): 9 mandatów
Jeśli chodzi o dwóch głównych rywali, w tym samym badaniu 43 proc. respondentów uznało Eisenkota za najbardziej odpowiedniego kandydata na premiera. Tylko 34 proc. uznało, że jest nim Netanjahu.
Jak ważne są prowadzone dziś wojny w kontekście wyborów?
Choć sondaże pokazują, że Izraelczycy są zmęczeni po trzech latach nieustannych wojen, jednocześnie opowiadają się za ich kontynuowaniem, bo nie widzą innej drogi.
Partia Likud w czasie kampanii chętnie odwoływała się do wojennej retoryki, obiecując Izraelczykom „całkowite zwycięstwo” na wszystkich frontach. Podobnie Demokraci podkreślają, że ich najlepsi kandydaci wywodzą się z armii.
Także Eisenkot podkreśla swoje wojskowe pochodzenie zapewniając, że będzie lepszy w rządzeniu Izraelem od cywilów, bo zna się na bezpieczeństwie. Przekonuje, że ma pomysł na „nową doktrynę bezpieczeństwa”, która „umocni armię i granice Izraela”. Obiecuje też, że będzie chronił niezależność sądów, pilnował rządów prawa i wolności mediów.
Wybory przyniosą Izraelowi polityczną stabilność?
To mało prawdopodobne. Partii, które przekroczą próg wyborczy, jest dużo, co oznacza rozdrobnienie. Na razie opozycja wydaje się mocniejsza niż partie obecnej koalicji, jednak jest też mocno podzielona – partie syjonistyczne nie chcą zawiązać sojuszu z ugrupowaniami arabskimi, co sprawia, że trudno będzie opozycji zdobyć większość w Knesecie.
W jednej kwestii partie opozycji są zgodne – nie chcą wchodzić w koalicję z Netanjahu. Zgodnie chcą też utworzenia komisji śledczej w sprawie ataku Hamasu i poboru ortodoksów do armii.
Jednocześnie opozycja próbuje na ostatnią chwilę przesunięć, które mają zwiększyć jej szanse. W ostatnich dniach Mansur Abbas, lider arabskiej partii Raam (Zjednoczona Lista Arabska), dał drugie po sobie miejsce na liście kandydatów swojej partii Joawowi Segalowitzowi, znanemu syjoniście, weteranowi izraelskiej armii, który blisko trzydzieści lat pracował w policji i był wiceministrem ds. bezpieczeństwa narodowego. Wcześniej do arabskich partii należeli tylko Żydzi ze skrajnie lewicowych środowisk, podczas gdy Segalowitz należy do otwarcie syjonistycznej partii Jesz Atid.
W każdym pokoleniu przychodzi moment, kiedy strach i nadzieja stoją razem w jednym pomieszczeniu. Dziś wieczorem, w tym pokoju, wygrała nadzieja
– zachwalał Abbas, stojąc obok Segalowitza na konferencji prasowej. – Witaj Joaw, mamy robotę do wykonania – dodał.
Bez poparcia partii Raam opozycja nie zdobędzie wystarczającej liczby mandatów by odsunąć Netanjahu od władzy.
Segalowitz cieszy się poparciem arabskich Izraelczyków, bo skutecznie walczy z przestępczością w arabskich społecznościach. W ostatnich latach jako zastępca ministra zmniejszył liczbę zabójstw o 16 proc., a strzelanin o 30 proc. Arabowie stanowią jedną piątą mieszkańców Izraela.
Jakie są najważniejsze tematy w kampanii wyborczej?
Przyszłość Benjamina Netanjahu na stołku premiera, bezpieczeństwo – w kontekście wojen w Strefie Gazy, Libanie i Iranie, kwestia zwolnienia ortodoksów z służby wojskowej, utworzenie komisji śledczej w sprawie 7 października 2023. Kwestia Palestyńczyków – ewentualnego utworzenia w przyszłości palestyńskiego państwa – dziś jest na dalekim planie. A po atakach Hamasu Izraelczycy przestali wierzyć w pokojowe rozwiązanie bliskowschodniego konfliktu.
Redagował Michał Olszewski
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com