Archive | May 2020

Dlaczego palestyńscy przywódcy nie pomagają Gazie w zwalczaniu zarazy

Dlaczego palestyńscy przywódcy nie pomagają Gazie w zwalczaniu zarazy

Bassam Tawil
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Mimo wybuchu epidemii koronawirusa przepływ towarów między Izraelem a Strefą Gazy nadal działa równie sprawnie jak przedtem. Izraelskie Ministerstwo Obrony pracuje nad zapewnieniem, by stały strumień towarów docierał na rynki i by zachowane były normalne, codzienne rutyny. Na zdjęciu: palestyński policjant pilnuje kolejki przed urzędem pocztowym w Strefie Gazy 31 marca 2020.  / (Zdęcie: Mohammed Abed/AFP via Getty Images)

Od momentu odkrycia pierwszych przypadków koronawirusa w rządzonej przez Hamas Strefie Gazy Autonomia Palestyńska (AP) ignoruje apele o zniesienie szeregu sankcji, jakie AP narzuciła na dwa miliony żyjących tam Palestyńczyków. Kierownictwo AP nie zrobiło dosłownie niczego, by pomóc Strefie Gazy w czasie pandemii koronawirusa. Jak na ironię, jedynym krajem, który w ciągu ostatnich tygodni pomagał Strefie Gazy, jest Izrael.

Mimo wybuchu epidemii koronawirusa przepływ towarów między Izraelem a Strefą Gazy nadal działa równie sprawnie jak przedtem. Izraelskie Ministerstwo Obrony pracuje nad zapewnieniem, by stały strumień towarów docierał na rynki i by zachowane były normalne, codzienne rutyny.

Pytanie brzmi: dlaczego AP ignoruje prośby o pomoc dla Palestyńczyków w Strefie Gazy w ich staraniach o zapobieżenie szerzeniu się koronawirusa? Jedynym wyjaśnieniem – które jest zgodne z historią AP – jest to, że jeśli duża liczba Palestyńczyków w Gazie zostanie zarażona tą chorobą i będzie tam wielka katastrofa, kierownictwo AP chce, by świat obwiniał Izrael

Autonomia Palestyńska ma długą historię ukrywania własnej odpowiedzialności za cierpienia własnej ludności, zamiast tego winiąc Izrael za sytuację mieszkańców Gazy.

W momencie, kiedy 22 marca kontrolowane przez Hamas ministerstwo zdrowia poinformowało o pierwszym przypadku koronawirusa w Strefie Gazy, kilka międzynarodowych mediów zaczęło mówić o odpowiedzialności Izraela za bezpieczeństwo i zdrowie tamtejszych Palestyńczyków, mimo, że nie ma ani jednego Żyda w Gazie, bo wszyscy opuścili cały ten obszar w 2005 roku.

Niemniej także ONZ próbuje utorować drogę do możliwości zrzucenia na Izrael odpowiedzialności za możliwe szerzenie się wirusa w Strefie Gazy. Wysoki funkcjonariusz ONZ, Jamie McGoldrick, ostrzegł, że możliwy wybuch epidemii wirusa w Strefie Gazy “może być straszliwy z powodu długotrwałej [izraelskiej] blokady, przeludnienia i ograniczeń instytucji opieki zdrowotnej”.

Ważne jest podkreślenie, że nie ma żadnego izraelskiego “oblężenia” Strefy Gazy. Po pierwsze, Strefa Gazy graniczy nie tylko z Izraelem, ale także z Egiptem. To Egipt, nie zaś Izrael, kontroluje przejście graniczne Rafah między Egiptem a Strefą Gazy i skutecznie blokuje Gazę.

Ponadto, jest pozwolenie na wwóz wszystkich towarów z Izraela z wyjątkiem broni i krótkiej listy dóbr podwójnego użytku, które mogą zostać użyte przez terrorystów do atakowania Izraela. Zakaz na broń i restrykcje wobec dóbr podwójnego użytku wynikają z faktu, że od 2007 roku Strefą Gazy rządzi terrorystyczna organizacja, Hamas, której wyraźnie zadeklarowanym celem jest zniszczenie Izraela, i która ma historię używania, na przykład, cementu wysłanego do budowy i remontu domów na budowanie idących pod granicą tuneli dla terrorystów do atakowania Izraela.

“Nie tylko żywność, lekarstwa, paliwo i dary pomocowe swobodnie wjeżdżają przez cały czas, ale w czasach pokoju towary i dobra konsumpcyjne wszelkiego rodzaju są codziennie przekazywane z Izraela do Strefy Gazy przez przejście lądowe – mówi izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. – W grudniu 2014 roku raport AP i ONZ dostarczył danych statystycznych o życiu w Strefie Gazy. Według tego raportu, 93,6% gospodarstw domowych w Stefie Gazy posiada antenę satelitarną, 93,2% posiada pralkę”.

Jeśli chodzi o morską blokadę Strefy Gazy przez Izrael, ONZ stwierdziła, że jest zgodna z prawem międzynarodowym i legalna.

W 2011 roku specjalny panel zebrany przez sekretarza generalnego ONZ, Ban Ki-moona, także uznał morską kontrolę Izraela, również na wodach międzynarodowych, za legalną. “Izraelska morska blokada Strefy Gazy została narzucona jako prawomocny środek bezpieczeństwa, by zapobiec przedostawaniu się broni [do Strefy Gazy] przez morze, i jej stosowanie jest zgodne z prawem międzynarodowym” – orzekł panel ONZ.

Panel ekspertów podkreślił ponadto, że wszelka pomoc dla Strefy Gazy ma być przekazywana wyłącznie przez dwa przeznaczone do tego celu przejścia lądowe. Panel ONZ uznał także, że Izrael ma uprawnione obawy o przemoc ze strony Hamasu i że przekazywanie broni do Strefy Gazy pozwala Izraelowi na ustanowienie restrykcji, by bronić swojej granicy na Morzu Śródziemnym.

Mimo wybuchu epidemii koronawirusa przepływ towarów między Izraelem a Strefą Gazy nadal działa równie sprawnie jak przedtem. Izraelskie Ministerstwo Obrony pracuje nad zapewnieniem, by stały strumień towarów docierał na rynki i by zachowane były normalne, codzienne rutyny.

Między 15 marca a 21 marca w sumie 2547 ciężarówek wypełnionych towarami wjechało do Strefy Gazy przez przejście graniczne z Izraelem, Kerem Szalom.

Ponadto w tym samym tygodniu 116 cystern z paliwem, 206 ton zaopatrzeniem medycznym, 393 tony produktów rolnych, 11457 ton żywności i 48667 ton materiałów budowlanych wjechało do Strefy Gazy przez to samo przejście graniczne.

20 marca Izrael dostarczył do Strefy Gazy setki dodatkowych zestawów do testowania koronawirusa.

Nie trzeba dodawać, że żadne ciężarówki z żadnymi dobrami lub zaopatrzeniem medycznym ani zestawami do testów nie wjechały do Strefy Gazy przez przejście graniczne z Egiptem – Rafah.

W 2017 roku, jako część starań o podważenie swoich rywali z Hamasu, prezydent AP, Mahmoud Abbas narzucił szereg sankcji na Strefę Gazy. Obejmowały one obcięcie pensji tysiącom palestyńskich pracowników publicznych i zmuszenie wielu innych do przedwczesnej emerytury, jak również zawieszenie zasiłków społecznych i zdrowotnych dla ubogich rodzin.

Od tego czasu Abbas odrzucił wiele apeli od Palestyńczyków o zniesienie sankcji na Strefę Gazy. Kiedy Palestyńczycy wyszli na ulice Ramallah, żeby protestować przeciwko sankcjom, Abbas wysłał swoje siły bezpieczeństwa, by przemocą zdławiły protesty granatami ogłuszającymi, gazem łzawiącym i pałkami.

Do 24 marca Abbas nadal nie powiedział ani słowa na temat sytuacji w Strefie Gazy po wykryciu tam pierwszych przypadków koronawirusa. Nie odpowiedział także na pilne apele o zniesienie karnych kroków wobec Strefy Gazy.

“Autonomia Palestyńska nadal narzuca ciężkie sankcje ekonomiczne na mieszkańców Strefy Gazy po wykryciu dwóch przypadków koronawirusa – skarżył się Hassan Chraisheh, wiceprzewodniczący palestyńskiego parlamentu, znanego jako Palestyńska Rada Legislacyjna. – Ta farsa musi skończyć się natychmiast. Sankcje narzucane przez prezydenta Abbasa od 2017 roku pogłębiły cierpienia ludności. Abbas nawet nie wydał rozkazu, by pomóc Strefie Gazy. Musi się pilnie dostarczyć funduszy i pomocy medycznej Strefie Gazy, by zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa”.

Inny palestyński funkcjonariusz, Kajed al-Ghul, członek Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny, należącego do OWP, wezwał Abbasa do natychmiastowego zniesienia sankcji, jakie narzucił na Strefę Gazy. Al-Ghul ostrzegł, że Palestyńczycy w Strefie Gazy mogą zapłacić “ciężką cenę” za dalszą walkę o władzę między Abbasem a Hamasem.

Ci palestyńscy funkcjonariusze łudzą się wierząc, że Abbas posłucha ich pilnych apeli o pomoc dla Strefy Gazy lub o zniesienie sankcji przeciwko dwóm milionom Palestyńczyków. Abbas, podobnie jak pozostali przywódcy arabscy, chce, by Strefa Gazy był problemem wyłącznie Izraela.

Abbas niewątpliwie czeka na dzień, kiedy będzie mógł obarczyć Izrael pełną odpowiedzialnością za wybuch epidemii koronawirusa w Strefie Gazy. Prawdopodobnie czeka również na dołączenie do niego ONZ i wielu organizacji w społeczności międzynarodowej w obwinianiu Izraela i Żydów za szerzenie się pandemii wśród jego ludności, ignorując równocześnie własną odpowiedzialność za humanitarny kryzys w Strefie Gazy. Jak dobrze wiadomo, nazwą wirusa, który powoduje obecny kryzys, jest “nowy koronawirus” – i na tym nowość kończy się w świecie palestyńskim, gdzie jest to, jak zwykle, podżeganie do nienawiści wobec Izraela.


Bassam Tawil – Muzułański badacz i publicysta mieszkający na Bliskim Wschodzie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel moving toward greater economic freedom – opinion

Israel moving toward greater economic freedom – opinion

ANTHONY KIM


How does this tiny nation in one of the world’s toughest neighborhoods manage to be so innovative and entrepreneurial?

SOSA, also known as the Global Network of Tech Innovation, will be leading the effort to transform Israel into a ‘ConstrucTech Hub’ in partnership with the Economy Ministry, the Construction Ministry and the Israel Builders Association. /  (photo credit: Courtesy)

Israel has been renowned as the Start-Up Nation, punching above its weight for a country with a population of less than nine million people. Remarkably, it has become a hi-tech powerhouse over the past several decades, sprouting from a socialist economy relying upon US aid, tourism, and agricultural exports into a hotbed of entrepreneurship and innovation. The flourishing tech sector continues to expand and diversify.

How does this tiny nation in one of the world’s toughest neighborhoods manage to be so innovative and entrepreneurial?

Perhaps Israel best exemplifies what the late Julian Simon, an optimistic economist, pinpointed: “The ultimate resource is people – skilled, spirited, and hopeful people who will exert their wills and imaginations for their own benefit as well as in a spirit of faith and social concern. Inevitably they will benefit not only themselves but the rest of us as well.”

Equally notable is that despite the constant threat of war with hostile neighbors, terrorist activity and diplomatic hurdles, Israel has advanced economic freedom. Ron Dermer, Israel’s ambassador to the United States, once noted that one of the main recipes to Israel’s economic success today was moving away from the socialist system on which the nation was founded and embracing capitalism.

As a matter of fact, according to the recently released Heritage Foundation’s 2020 Index of Economic Freedom, a cross-country policy guidebook that tracks free market policies: “Israel’s economic freedom score is 74.0, making its economy the 26th freest in the 2020 Index. Its overall score has increased by 1.2 points, with the country’s overall score is well above the regional and world averages…. The Israeli economy has risen higher in the mostly free category for the third year in a row.”

That performance has been mirrored by healthy GDP growth. Benefiting from an increasingly diversified productive base and ongoing structural reforms, the economy has grown over 3% annually over the past five years.

More specifically, Israel’s openness to global commerce has been an important factor in promoting innovation and productivity growth. The relatively sound judicial framework that sustains the rule of law and provides consistent protection for property rights has also contributed to economic stability and long-term competitiveness.

The small but capable Israeli economy has charted an upward trajectory of economic freedom over the past 26 years, reaching its highest level ever in the 2020 Index. The country is striving to be a scale-up nation, and more market-based reforms will facilitate its progress toward greater economic freedom and entrepreneurial dynamism.

Vibrant entrepreneurial growth is not only vital to Israel’s resilience, but also an important element in its overall security, which has been reinforced by the long-standing trade and investment bonds between the United States and Israel.

In fact, Israel is a partner to the oldest US free trade agreement. Since the implementation of the US-Israel Free Trade Agreement on September 1, 1985, by then-president Ronald Reagan and prime minister Shimon Peres, two-way goods-and-services trade between the two free-market democracies has multiplied 10-fold to around $50 billion. The trade pact between the two like-minded nations is a pragmatic symbol of shared values of freedom, opportunity and prosperity.

The late Milton Friedman once urged Israeli policymakers to “set your people free” and liberalize the economy. Obviously, they did not discard the American economist’s advice as Israel has moved toward greater economic freedom.


The writer is editor of the Index of Economic Freedom, and research manager at the Center for International Trade and Economics (CITE) at the Heritage Foundation (heritage.org).


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Henry Ford – multimilioner, który inspirował Hitlera i komunistów

Henry Ford – multimilioner, który inspirował Hitlera i komunistów

Adam Leszczyńsk


Henry Ford (f)

W 1925 r. Feliks Dzierżyński, szef budzącej grozę bolszewickiej bezpieki i zarazem Najwyższej Rady Gospodarczej ZSRR, wezwał podwładnych na dywanik i powiedział im, że budując przemysł, powinni wzorować się na Henrym Fordzie, nienawidzącym komunizmu amerykańskim multimilionerze.
*

Pod koniec lat 20. moskiewski korespondent “New York Timesa” pisał: Z praktycznego punktu widzenia tania produkcja masowa jest dla Sowietów celem ważniejszym niż rewolucja światowa. Ford jest dla nich twórcą osiągnięcia, które nazywa się tania produkcja.

Na radzieckich fabrykach wisiały transparenty zachęcające do “fordyzacji”. Prasa chwaliła wydajnych robotników i organizatorów produkcji jako “radzieckich Fordów”. “Prawda”, główny dziennik partii komunistycznej, zalecała dyrektorom, żeby uczyli się od Forda i studiowali jego pisma. Autobiografia Forda miała w ZSRR osiem wydań, a autor przedmowy do niej, prof. Ławrow, wygłosił o amerykańskim przemysłowcu 1,5 tys. wykładów w całym ZSRR.

W tym zauroczeniu Fordem chodziło o coś znacznie ważniejszego niż tylko samochody, choćby nawet najpopularniejsze na świecie. Ford był wielkim reformatorem społecznym, a jego ambicje znacznie wykraczały poza produkowanie aut.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Życie w państwie Forda


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Polityka Nagrody historyczne POLITYKI od 1959

Polityka Nagrody historyczne POLITYKI od 1959

POLITYKA


Kandydatur wpłynęło nieco więcej niż rok wcześniej: około 180. Wyłoniliśmy zwycięzców, a prócz tego przyznaliśmy specjalną nagrodę za wydarzenie o skali światowej.

Nagrody historyczne POLITYKI od 1959

Osobliwe, pandemiczne są okoliczności przyznawania tegorocznych Nagród Historycznych POLITYKI. Osobliwa też będzie gala ogłoszenia nazwisk laureatów.

Zwyczajowo zbieraliśmy się na uroczystości przy ul. Słupeckiej 6: redaktor naczelny i szef działu historycznego wygłaszali ogólne uwagi, a jurorzy – przed wręczeniem dyplomu – wygłaszali laudację. By zachować część ceremoniału, postanowiliśmy laudacje opublikować. Na słowo wprowadzające pozostaje zatem niewiele miejsca. Oto kilka głównych uwag.

Kandydatur wpłynęło nieco więcej niż rok wcześniej: około 180. Po pierwszej selekcji pozostały 43 tytuły, spośród których wyłoniono nominowanych do finału. W tym miejscu wyrażę ubolewanie, że nie ukazała się w terminie trzytomowa korespondencja Jerzego Giedroycia z historykami i świadkami historii 1946–2000 (wybór i opracowanie Sławomir M. Nowinowski i Rafał Stobiecki, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego). To nader ważna pozycja źródłowa. Jeżeli wydawcy zmienią metryczkę na faktyczny rok wydania, czyli na 2020, to będziemy mieli szansę, aby ją rozpatrywać za rok. Jeżeli nie – to… żal, ale regulamin jest pod tym względem bezwzględny.

Co za pech! Jeszcze jeden żal łączy się z tym samym wydawnictwem. Może się ono pochwalić znakomitym pomysłem edytorskim. Czterech autorów (Przemysław Waingertner, Grzegorz Mnich, Krzysztof Lesiakowski, Witold Jarno) w sposób dostępny i ciekawy przedstawiło PRL-owską Łódź („Czwarta stolica. Kiedy Łódź rządziła Polską 1945–1949”/„Stalinowska codzienność. Łódź w latach 1949–1957”/„Gomułkowska rzeczywistość. Łódź w latach 1956–1970”/„Gierkowska »prosperita«. Łódź w latach 1971–1980”). Wiem, że inne instytucje nagród (np. Klio) uwzględniają kategorię „edytorska”. Na ogół takie nagrody są honorowe, ale zwracają uwagę na ważne, ciekawe inicjatywy wydawnicze. My, jak do tej pory, tego nie czyniliśmy. Może warto wzbogacić nasz regulamin?

Kto był nominowany i kto został laureatem, każdy przeczyta w komunikacie, ale nie każdy był świadkiem rozterek jurorów. A to z tego powodu, że w tym roku w kilku kategoriach było wielu nominatów, którzy nosili buławy laureackie w tornistrze. W kilku przypadkach chciałoby się podzielić nagrodę między co najmniej dwóch/dwoje nominatów. Tak zrobiliśmy raz, a nie można czynić z tego reguły.

Jeszcze końcowa uwaga. Nagrodę Specjalną przyznaliśmy za wydarzenie o skali światowej – za „Chasydyzm. Atlas historyczny” (Marcin Wodziński i Waldemar Spallek, wyd. Austeria). Ten unikatowy nurt mistycyzmu żydowskiego narodził się na ziemiach Rzeczpospolitej, ale głośny i upowszechniony na całym globie. Rozmowa Adama Szostkiewicza z prof. Marcinem Wodzińskim, zaliczanym do najwybitniejszych badaczy chasydyzmu na świecie, jaką opublikujemy w jednym z najbliższych numerów POLITYKI, zwalnia mnie z obowiązku przedstawienia „Atlasu”. I tym samym mogę się zmieścić w limitowanej przestrzeni gazetowej.

Kochani i Szanowni Laureaci, Wydawcy, Redaktorzy, Sponsorzy i Jurorzy! Obyśmy jak najszybciej spotkali się na Słupeckiej na wręczeniu dyplomów. Na razie wznieśmy toast, każdy oddzielnie w swoim mieszkaniu, i pogratulujmy wirtualnie twórcom świetnych książek!

MARIAN TURSKI

Okładka książki „Chasydyzm. Atlas historyczny”10materiały prasoweOkładka książki „Chasydyzm. Atlas historyczny”

Dział Monografie i prace naukowe

Ryszard Kaczmarek za książkę „Powstania śląskie 1919–1920–1921. Nieznana wojna polsko-niemiecka”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019.

Okładka książki „Powstania śląskie 1919–1920–1921”10materiały prasoweOkładka książki „Powstania śląskie 1919–1920–1921”

Już w czasach sanacji mit trzech powstań śląskich miał się dobrze: bohaterskie zrywy Polaków ciemiężonych przez odwiecznego wroga – Niemców – na Górnym Śląsku pozwalały zintegrować tę obcą dla większości obywateli II RP historię lokalną z narodową. Wojciech Korfanty niknął w cieniu katowickiego wojewody Michała Grażyńskiego, ale komu to przeszkadzało? W PRL było jeszcze lepiej: co prawda Korfanty i Grażyński – chadek i sanator – nie bardzo mieścili się w panteonie bohaterów, ale lud śląski, który z takim czy innym przywódcą podjął walkę z niemieckim kapitałem, pasował jak ulał.

Autor dekonstruuje legendy o latach 1919–21 umiejętnie. Bo przeczytał na nowo źródła znane lub – jako pierwszy – dotarł do nieznanych dokumentów archiwalnych. Oferuje nam taki oto obraz: dwa pierwsze „powstania” to w istocie rozruchy robotnicze, antykapitalistyczne, z niewielką liczbą ofiar. Pod przysłowiowym Verdun niewiele lat wcześniej ginęło w ciągu godziny sporo więcej. Dochodzą pogłoski o rzeziach, rzekomo urządzanych przez formacje niemieckie. Rekonstrukcję tego, co się naprawdę zdarzyło, uzupełniają przygody kompletnie zagubionych na Górnym Śląsku oddziałów włoskich i Francuzów, którzy po Wielkiej Wojnie chcą trochę poużywać życia, z czego wynikają kolejne napięcia. „Trzecie” powstanie to niewypowiedziana wojna polsko-niemiecka, w którą mniej czy bardziej dyskretnie angażują się Republika Weimarska i II RP. To znowu nie Verdun, niemniej prawdziwa walka na froncie.

Kaczmarek opowiada ładną polszczyzną inną historię Górnego Śląska. Udaje mu się coś wyjątkowego: przekonać czytelnika, że dzieje regionu, tak odmiennego od większości Polski, są częścią naszej tradycji. I nie musimy jej zakłamywać, by ten fakt zaakceptować. Włącznie z wrogością, jaka łączyła Grażyńskiego i Korfantego.

WŁODZIMIERZ BORODZIEJ

Dział Prace popularnonaukowe, publicystyka

Grzegorz Gauden za książkę „Lwów, Kres iluzji. Opowieść o pogromie listopadowym 1918”, TAiWPN Universitas, Kraków 2019.

Okładka książki „Lwów, Kres iluzji”10materiały prasoweOkładka książki „Lwów, Kres iluzji”

Gauden to odważny facet. Gdy pełną parą trwały przygotowania do obchodów stulecia odzyskania niepodległości, on rył i kopał w archiwach oraz bibliotekach polskich i obcych, przygotowując bombę. Swoją książką każe nam inaczej spojrzeć na wydarzenia i emocje sprzed wieku. Napisał o częściowo zapomnianym (przynajmniej przez polskich historyków) pogromie we Lwowie, który zaczął się od trywialnego, bandyckiego rabunku na żydowskim jubilerze. Rabowanie, a z nim bestialstwo rozlały się na wszystkie kwartały miasta zamieszkane przez ludność żydowską. Ten historyczny reportaż zbudowany jest na suchych relacjach świadków: „Napastnicy weszli do kuchni i kazali nam ustawić się rzędem. Żądali pieniędzy i złota. Oficer strzelił do Altmana, a żołnierz zastrzelił mojego ojca”. Później w ruch poszła nafta. „Spostrzegłem, że wszyscy z radością i uśmiechem patrzyli, jak płoną domy żydowskie. Szedłem więc tuż pod palącym się domem, bo wygląd tłumu wrogo Żydom usposobionego przeraził mnie więcej jak sam pożar”. Zdarzało się, że polscy żołdacy – chyba inaczej nie możemy ich określić – strzelali do Żydów wyskakujących z okien płonących domów. „Prasa galicyjska ukrywa prawdę, prasa warszawska milczy. I opinia polska dotychczas nie zna strasznej prawdy!” – napisał w grudniu 1918 r. o pogromie lwowskim przerażony Andrzej Strug. Cytowane w książce zeznania i relacje są beznamiętne i lakoniczne, natomiast komentarze autorskie nie stronią od emocji.

Pogromowi przyświecał motyw oczyszczenia miasta z Żydów. Słowo „odżydzanie” autor traktuje bez cudzysłowu, tak bowiem funkcjonowało w polskim języku od końca XIX stulecia. Było słowem odmienianym codziennie na łamach prasy i książek. „To nasza spuścizna polityczna i kulturowa” – uważa Gauden. I ma rację. W swoich sądach bywa arbitralny, nie ukrywa tego i przyznaje: „To jest moja opowieść”. Lektura nas wstrząsa i zawstydza.

MARCIN ZAREMBA

Dział Pamiętniki, relacje, wspomnienia

Andrzej Paczkowski i Patryk Pleskot za Góry i teczki: opowieść człowieka umiarkowanego. Biografia mówiona Andrzeja Paczkowskiego, Patryk Pleskot, IPN, Warszawa 2019

Okładka książki „Góry i teczki”10materiały prasoweOkładka książki „Góry i teczki”

Magisterium, doktorat, habilitacja – typowe szczeble kariery naukowej – ziewamy. A gdy dodać do tego typowe miejsca pracy historyka: bibliotekę i archiwum, to już nie wiatr, to huragan nudy się zrywa. Jednak biografia mówiona Andrzeja Paczkowskiego zaprzecza temu stereotypowi. Nestor polskich historyków, niekwestionowany autorytet, jeśli chodzi o historię PRL, ma biografię nietuzinkową, co w połączeniu z talentem narracyjnym dało pasjonującą opowieść. Zasługa w tym niemała Patryka Pleskota. Już na wejściu mamy przedwojenne losy rodziców, tzw. funków. Należeli do Komunistycznej Partii Polski. Ponieważ poparli bardziej liberalne skrzydło partii, zostali z niej wyrzuceni w 1934 r. „Zauważyłem, że istnieje we mnie odruch obronny – mówi Paczkowski. – Kiedy słyszę uogólnienie w stylu »komuniści mordercy z krwią na rękach«, odpowiadam: »Mój tata to nie morderca«. (…) Nie uznaję posługiwania się kalkami myślowymi”. I tu odnajdujemy ważny aksjologiczny rys charakteru bohatera, jego zdystansowane, rozumiejące podejście zarówno do materii historycznej, jak i szerzej do świata. Zawsze wolał pozycję obserwatora. A widział dużo. W czasie wojny ukrywali się z matką na aryjskich papierach (wątek żydowski wraca wielokrotnie). Po Opolu, dokąd trafiła rodzina, biegał on – syn komunistów – w esesmańskich spodniach i andersowskim berecie. Gdy zmarł Stalin, był świadkiem, jak jego portrety posłużyły do odśnieżania śniegu. Z pięter warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki widział wiec, na którym przemawiał Władysław Gomułka w październiku 1956 r. Przemycał z Polski radzieckie Zenity, by we Francji kupić ortaliony. W okresie stanu wojennego przywoził dolary dla opozycji. Przeważają jednak klimaty górskie – Paczkowski to taternik, najdłużej urzędujący prezes Polskiego Związku Alpinizmu. W wywiadzie rzece opowiada o tym wyjątkowym środowisku, jego subkulturze w PRL. Czytelnik dostaje do ręki biografię intelektualną, a w szerszym planie dzieje polskich sporów o historię.

MARCIN ZAREMBA

Najlepszy debiut w kategoriach Monografie, prace naukowe oraz Prace popularnonaukowe, publicystyka

Nagroda ex aequo dla:Ewy Bukowskiej-Marczak za książkę „Przyjaciele, koledzy, wrogowie? Relacje pomiędzy polskimi, żydowskimi i ukraińskimi studentami Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie w okresie międzywojennym (1918–1939)”, wyd. Neriton 2019.

Okładka książki „Przyjaciele, koledzy, wrogowie?”10materiały prasoweOkładka książki „Przyjaciele, koledzy, wrogowie?”

Książka Bukowskiej-Marczak opowiada o studentach Uniwersytetu Jana Kazimierza w przedwojennym Lwowie. Wielonarodową stolicę Galicji zamieszkiwali Polacy, Żydzi, Ukraińcy. Każda z tych społeczności była reprezentowana na lwowskiej uczelni. Autorka przygląda się relacjom między studentami różnych narodowości, opowiada, jak młodzi ludzie postrzegali siebie nawzajem, w jaki sposób o sobie myśleli. Pokazuje wydarzenia, w których uczestniczyli akademicy, wydarzenia pełne emocji, także tragiczne, związane z relacjami polsko-żydowsko-ukraińskimi. Książka stopniowo wprowadza czytelnika w tytułową problematykę.

Znajdziemy w niej opis wielonarodowego miasta, historię uniwersytetu, studentów, życie towarzyskie przedwojennego Lwowa, organizacje akademików, relacje między nimi. Autorka nie zapomina o profesurze. Rozdział książki przypomina ich stanowisko, działania podejmowane wobec trudnych problemów narodowościowych na uczelni. Opowieść o studentach Uniwersytetu Jana Kazimierza jak w soczewce skupia dramatyczne, narodowościowe problemy przedwojennej Polski. Książka przypomina polityczne wybory młodych ludzi, także „zainfekowanie” części z nich wrogością, nienawiścią do innych, antysemityzmem. Relacje polsko-żydowskie zajmują w książce osobne miejsce. Tytuły podrozdziałów nie pozostawiają złudzeń, co działo się między młodymi Polakami i Żydami. Autorka pisze m.in. o numerus clausus, getcie ławkowym, wiecach, demonstracjach, odpowiada na pytanie, o co walczyli studenci. Przypomina ofiary. Napięcia, problemy pojawiają się także w relacjach między polskimi i ukraińskimi akademikami. W tej części książki znajdziemy pytania o tożsamość, o trudne wybory młodych ludzi, uwikłanych w polityczną rzeczywistość. Autorka dobrze prowadzi czytelnika po trudnej opowieści. Zaletą książki jest także wielowątkowa kwerenda, wprowadzenie w obieg naukowy nowych źródeł i ustaleń.

BOŻENA SZAYNOK

Oraz dla Michała Garapicha za „Dzieci Kazimierza”, Wydawnictwo Czarne, Warszawa 2019.

Okładka książki „Dzieci Kazimierza”10materiały prasoweOkładka książki „Dzieci Kazimierza”

Najlepsze historie powstają często na styku tego, co naukowe, i tego, co osobiste, gdy łączą solidne metody badawcze i właściwą nauce teoretyczną podbudowę z intymną wiedzą i emocjonalnym zaangażowaniem cechującym sprawy osobiste. Połączenie to rodzi niekiedy szczególny rodzaj upartej dociekliwości, gotowej zajrzeć pod każdy kamień i opukiwać ściany. Taki rodzaj dociekliwości znajdujemy w książce Michała Garapicha, który uważnie zbadał mury swej rodowej siedziby – nie tej materialnej, bo walec dwudziestowiecznej historii zmiażdżył ją do szczętu, ale tej trwalszej, która istniała w świecie społecznych relacji i praktyk, a przetrwała w rodzinnych opowieściach i przemilczeniach. Był to dom szczególny – dwór szlachecki, czyli ikona polskości, choć nie na mickiewiczowskiej Litwie, lecz w Galicji na przełomie XIX i XX w. „Dzieci Kazimierza” to fascynujące studium społecznego porządku zbudowanego na przepaści między dworem a wsią i podważanego przez siły nowoczesności, a także dzisiejszej pamięci o nim.

Autor skupił spojrzenie na dwu polach, gdzie wysiłek tworzenia dystansu zmagać się musiał z równością i bliskością tym silniejszą, że pierwotną. Jest to równość po śmierci, gdy jednako w proch rozpadają się nasze ciała, zaś niebezpieczna bliskość powstaje w wyniku pociągu seksualnego, przypominającego, że należymy do jednego gatunku. Możnym, to jest mężczyznom wyższego stanu, wolno było ulegać temu pociągowi, byleby dzieci poczęte z takiego zbliżenia nie naruszyły stanowych czy klasowych granic. Tytułowych dzieci Kazimierza, pradziada autora, było kilkanaścioro, ale tylko mniejszość z nich mogła nosić jego nazwisko. Trzy pokolenia później jego prawnuk wyruszył na poszukiwanie krewnych i śladów rodzinnej historii. Wnikliwe spojrzenie antropologa pozwoliło mu dostrzec w tej historii nie tylko losy poszczególnych osób, ale i przejawy zjawisk ogólnych. Dzięki temu poznajemy nie tylko to, co skrywały przemilczenia w rodzinnych opowieściach, ale i przemilczenia w polskiej kulturze.

DARIUSZ STOLA

Dział Wydawnictwa źródłowe

Agnieszka Dębska, Bartosz Kaliski, Konrad Rokicki za redakcję, opracowanie i przypisy, oraz Andrzej Friszke za wstęp i konsultację naukową „Dzienników Wiktora Woroszylskiego”, t.1–3, Wydawnictwo Karta, Warszawa 2017–2019.

Okładka książki „Dzienniki Wiktora Woroszylskiego”10materiały prasoweOkładka książki „Dzienniki Wiktora Woroszylskiego”

Dzienniki Wiktora Woroszylskiego spisywane z przerwami przez 43 lata z wielką uważnością, dbałością o ścisłość, z ciekawością świata należą do najbardziej wartościowych źródeł do poznawania najnowszej historii Polski. Tym bardziej że tom trzeci obejmuje kilka pierwszych lat już nowej Polski i odnaleźć w nim można fakty i wydarzenia oraz zapowiedzi dzisiejszych konfliktów. Fakt, że Woroszylski zawsze próbował określać się aktywnie wobec świata zewnętrznego, że zawsze współistniał intelektualnie i towarzysko ze środowiskami zaangażowanymi społecznie i politycznie, daje taki efekt, że lektura diariusza jest pasjonująca.Jest reprezentatywna dla pewnego doświadczenia, które stało się udziałem poety, ale także wielu intelektualistów, szerzej – inteligentów, dla wybitnych uczonych, artystów i pisarzy. To jest ta droga, którą maszeruje przez swoje życie i przez Polskę Woroszylski, od namiętności „pryszczatej”, od rewolucji poprzez tzw. rewizjonizm aż po demokrację opozycyjną i odrzucenie ustroju i systemu realsocjalizmu w Polsce, a komunizmu w ogóle. Pokazują się różne etapy i przystanki na tej drodze, a podróż zaświadcza też twórczość pisarza i poety, również wprawnego i gorącego publicysty. Dzienniki są przecież także sprawozdaniem z tej pracy twórczej.

Woroszylski zna wszystkich i ze wszystkimi się spotyka, przynajmniej na tym świeczniku, do którego przynależy. Adaś, Jacek, Leszek, Marek słyszymy bez przerwy, a więc Michnik, Kuroń, Kołakowski, Edelman… Gęsto od ludzi, od wielkiej historii, ale raczej w jej codzienności, a nie od święta. Informacje, dowcipy, spory i plotki mamy zatem z pierwszej ręki, jak też przepisy kulinarne według zasady z PRL: jak ugościć przyjaciół, gdy wszędzie jest nic.

WIESŁAW WŁADYKA


Nominowało Jury w składzie: prof. dr hab. Włodzimierz Borodziej, prof. dr hab. Dariusz Stola, dr hab. Bożena Szaynok, red. Marian Turski, prof. dr hab. Wiesław Władyka, dr hab. Marcin Zaremba.

POLITYKA po raz piąty podejmuje współpracę z LITERACKIM FESTIWALEM W SOPOCIE. Podczas Festiwalu, który odbędzie się między 20 a 23 sierpnia, będą miały miejsce spotkania z wybranymi autorami książek nominowanych do tegorocznej Nagrody. Jesteśmy wdzięczni panu Yoramowi Reshefowi za ufundowanie Nagrody Specjalnej dla autorów publikacji „Chasydyzm. Atlas Historyczny”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli Film ‘Asia’ Wins Awards at Tribeca Film Festival

Israeli Film ‘Asia’ Wins Awards at Tribeca Film Festival

JNS.org


A still from the Israeli film “Asia.” Photo: Tribeca Film Festival.

 The Israeli movie “Asia” won three awards at the Tribeca Film Festival, including one for Israeli actress Shira Haas and the Nora Ephron Award, organizers announced on Wednesday.

“From the writing, to the directing, to the camera moves, to the direction for the acting, to the way Ms. Pribar told a story through non-speaking was just outstanding,” the jury said about Israeli director Ruthy Pribar’s first feature film, which revolves around a mother-daughter relationship.

The Nora Ephron Award was created seven years ago “to honor excellence in storytelling by a female writer or director who embodies the spirit and boldness of the late filmmaker.”

“Asia” also won Best Cinematography in an International Narrative Feature for Daniella Nowitz. The jury said, “We were impressed with how the cinematography was supporting the emotionality of the story and was allowing us to really deeply feel with the characters.”

Haas, who now stars in the Netflix series “Unorthodox,” won Best Actress in the international category for the film.

“Her face is a never-ending landscape in which even the tiniest expression is heartbreaking; she’s an incredibly honest and present actress who brings depth to everything she does,” the jury said about her performance.

While the coronavirus pandemic forced the festival to reschedule, jury members were still able to view the films and vote on winners.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com