Archive | May 2020

Cormorants & Pelicans big numbers – Mishmar Hasharon Reservoir – Birds of Israel – קורמורנים ושקנאים

Cormorants & Pelicans big numbers – Mishmar Hasharon Reservoir – Birds of Israel – קורמורנים ושקנאים


Roni Way


 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Pracownica @Amnesty International, która naciskała Hamas, by aresztował Gazańczyków za wideokonferencję z Izraelczykami

Pracownica @Amnesty International, która naciskała Hamas, by aresztował Gazańczyków za wideokonferencję z Izraelczykami


Elder of Ziyon
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


New York Times” donosił:

Przez pięć lat mała ale zadziorna grupa palestyńskich aktywistów rzecz pokoju w zablokowanej Strefie Gazy organizowała rozmowy przez wideo z Izraelczykami w ramach inicjatywy budowania mostów, którą nazywa „Skype z twoim wrogiem”.

W poniedziałek ta grupa – Komitet Młodzieży Gazy – ściągnęła największy jak dotąd tłum – ponad 200 uczestników – tym razem na Zoom, popularnej obecnie platformie telekonferencji.

Przysłuchiwali się jednak temu wirtualnemu spotkaniu również inni Palestyńczycy w Gazie i poczuli się urażeni ideą zbliżenia z Izraelczykami. A ich publiczne oburzenie skłoniło Hamas (wojowniczej organizację, która rządzi Gazą), do aresztowania przywódcy tej grupy młodzieżowej oraz kilku innych jej uczestników.

Oskarżenie: “prowadzenie działalności normalizującej” stosunki z Izraelczykami, co rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych Hamasu, Ijad Al-Bozom, nazwał zbrodnią, mówiąc, że jest równoznaczne ze „zdradą naszego ludu i jego poświęceń”.

…wczesnym rankiem w czwartek niezależna dziennikarka w Gazie, Hind Khoudary, zamieściła na Facebooku gniewne potępienie pana [Ramiego] Amana i innych na tej konferencji, oznaczając trzech funkcjonariuszy Hamasu, włącznie z panem Al-Bozomem, by zapewnić, że to zauważą.

Prokuratura wojskowa Hamasu, która zajmuje się oskarżonymi o kolaborację z Izraelem, kandydatami na zamachowców-samobójców i innymi poważnymi sprawami bezpieczeństwa, wydała nakaz aresztowania, poinformował pan Al-Bozom. Nie podał nazwisk ani liczby innych zatrzymanych członków komitetu młodzieżowego.

Hind Khoudary nie jest po prostu “niezależną dziennikarka”. Pracuje dla Amnesty International.

Tak, osoba pracująca dla organizacji założonej do walki o wolność dla ludzi uwięzionych za słowa żąda, by grupa terrorystyczna wpakowała do więzienia ludzi za to, że rozmawiali z Izraelczykami.

Jej post, tłumaczony [z arabskiego na angielski] automatycznie, w którym potępia wideo „normalizacji”, które można zobaczyć tutaj:

[Hind Khoudary: Nagrane wideo z dwóch godzin sesji otwartych „rozmów” między palestyńską młodzieżą z Gazy pod przewodnictwem Ramiego Amana, Manara Khatiba a Izraelem via Skype – nieszczęścia, jakie słyszałam są nie do wyobrażenia.

Według ich słów jest to jedno z całej serii spotkań z Izraelczykami, żeby przełamać barierę psychologicznego strachu wraz z nawiązaniem stosunków i dialogu między Palestyńczykami a Izraelczykami (ani to pierwsza, ani ostatnia sesja).

Rami Aman widzi wspaniały przykład „idola”, w tym, że dumnie złamał zabronioną barierę przez stworzenie dialogu z Izraelem i siedem lat temu po raz pierwszy rozmawiał z Izraelem za zamkniętymi drzwiami, ja odkryłam, że jest [ciągle] na scenie i rozmawia z nimi publicznie. Wszystko to jest wielką, wielką katastrofą, [bowiem] intelektualny wpływ Ramiego Amana nie ogranicza się do nich. Obecnie pracują z grupami dzieci i nastolatków ucząc je języka angielskiego i programów działalności, po cichu, przy bezpośrednim finansowaniu z Izraela i od Amerykanów. Wyraźnie i bezpośrednio podziękowali izraelskiemu darczyńcy i według ich słów jest jasne, że byli bezpośrednio zaangażowani z nimi, według rodziców, przekazując dzieciom „kulturę dialogu” bezpośrednio!!!
W przyszłych projektach stworzenia palestyńsko-izraelskiego projektu muzycznego Rami Aman, kiedy dotknęłam [sprawy] jego zatrzymania przez Hamas pod zarzutem komunikacji z Izraelem, oznajmił całkiem szczerze, że większość empatii pochodzi od Izraela i że jest tam wielu ludzi, którzy naciskali na jego zwolnienie i że władze mają pełną wiedzę o wszystkich jego obecnych działaniach.

Rami Aman i jego grupa są w pełni świadomi i przekonani do standardów normalizacji i że to, co robią, jest poza barierą zdrady, ponieważ każdy dialog z Izraelem musi być oparty na pełnym uznaniu palestyńskich praw i uznaniu, że Izrael jest państwem terrorystycznym opartym na rasistowskim reżimie, i oczyszczony z tego wyraźnie i uczciwie, a taki nie jest ani jeden izraelski uczestnik.

To, co się dzieje, jest potworne, podłe i brak tam narodowej odpowiedzialności. Trzeba to natychmiast zatrzymać.
Rami Aman jest na najlepszej drodze do normalizacji (czy to z zamiarem, czy bez) i nie można milczeć o nim, ponieważ on nie wie, czy nas do tego dopuścić i czy będziemy milczeć?

Dajcie link do wideo, którym chcecie się podzielić, z ostrzeżeniem, że powinno być przyjęte ze krytycyzmem i zadbajcie, by mieć koło siebie torbę na wypadek [mdłości??]

David Collier znalazł wiele jej innych, popierających terror postów, takich jak te:

[Wydaje się, że Gaza zaprezentowała pięciu męczenników w naszą noc, którzy wspięli się do swojego Pana z bronią i [swoimi] intencjami, a nie ma nic lepszego niż wkroczyć do Raju z karabinem maszynowym na ramieniu.]

„A jeszcze jest ta śliczność – pisze David Collier – Ten post jest o śmierci dwóch terrorystów, Bilala Al-Bany i Abdullaha Abu Al-Aty. B’tselem informuje, że obaj dokonywali wrogich działań (5 maja) i obaj byli członkami militarnego skrzydła Islamskiego Dżihadu. Nie ma co do tego żadnego sporu, bo to jest także wspomniane w tweecie. Nazywa ich ‘mudżahedini’. Konsultantka Amnesty nazywa tych członków militarnego skrzydła Islamskiego Dżihadu ‘bohaterami’ i posyła im serduszka miłości:”

Mimo że artykuł o aresztowaniu przez Hamas ludzi, którzy chcieli rozmawiać o tym, jak umożliwić pokój, był na poczesnym miejscu w ”New York Times”, nie udało mi się znaleźć ani jednej „pokojowej” grupy, która by następnego dnia potępiła Hamas. Cisza ze strony B’Tselem, Peace Now, Gisha, IfNotNow, J-Street, oraz Jewish Voice for Peace.

Jedyny komentarz, jaki znalazłem, był Kena Rotha z Human Rights Watch. Zamiast jednak głośnego potępienia Hamasu za aresztowanie ludzi, którzy odważyli się rozmawiać z Izraelczykami, jakoś znalazł sposób na dokopanie Izraelowi, z sugestią, która w żaden sposób nie jest zgodna z prawami człowieka:


[Hamas aresztuje palestyńskich aktywistów pokojowych za rozmowę na wideo z Izraelczykami. Widocznie Hamas nie chce, by ludzie w Gazie byli w stanie odróżnić represyjny rząd izraelski od zwykłych Izraelczyków.]

Roth wydaje się mówić, że gdyby Gazańczycy gawędzili przez wideo z izraelskim ministerstwem spraw zagranicznych, wówczas Hamas miałby zasadny powód aresztowania ich. Są dobrzy Żydzi i źli Żydzi, i Hamas należy potępić tylko wtedy, kiedy aresztuje ludzi, którzy rozmawiają z dobrymi Żydami.

Ten incydent pokazuje żałosną hipokryzję całej społeczności ”praw człowieka” i ”pokoju”. Amnesty International zatrudnia osobę, która jawnie popiera terror, ”grupy pokojowe” milczą, kiedy zwykli Gazańczycy są aresztowani za rozmawianie z Izraelczykami on line, a szef Human Right Watch sugeruje, że działania Hamasu byłyby poprawne, gdyby tylko Żydzi z którymi odważono się rozmawiać byli bardziej prawicowi.

To wszystko byłoby to nie do wiary, gdyby nie to, że takie rzeczy wielekroć zdarzały się w przeszłości.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli invention turns tap water into antiviral solution

Israeli invention turns tap water into antiviral solution

Abigail Klein Leichman


It sounds like magic, but Bar-Ilan University researchers say the environmentally friendly disinfectant may be used daily to kill bacteria and viruses on all kinds of surfaces.

Illustrative photo via Shutterstock.com

Bacteria and viruses can be killed effectively through a new method that instantly turns ordinary tap water into a powerful, environmentally friendly disinfectant on demand.

The technology was developed by chemists at Bar-Ilan University in Ramat Gan and patented last year by the university’s BIRAD Research and Development Company.

Disinfectant solutions made with this technology previously were proven for their bacteria-killing abilities in hospital tests done in Israel.

Recently, the disinfectant also proved effective in neutralizing corona-type viruses in tests conducted in the lab of Prof. Ronit Sarid of BIU’s Mina and Everard Goodman Faculty of Life Sciences.

“We examined the ability of these materials to impair herpes simplex virus type 1 infection and human coronavirus OC43,” said Sarid.

“Both viruses were completely eliminated when exposed to the disinfectants for different periods of time. The structural characteristics of OC43 are similar to those of recent SARS-CoV-2, suggesting that this virus will also be easily eliminated with this disinfectant.”

Researchers Eran Avraham and Izaak Cohen developed the technology for the water-to-disinfectant solution in the laboratory of Prof. Doron Aurbach, an international electrochemistry expert from BIU’s Institute of Nanotechnology and Advanced Materials Chemistry.

Prof. Doron Aurbach of Bar-Ilan University’s Institute of Nanotechnology and Advanced Materials Chemistry. Photo: courtesy

Their novel method involves mixing water with nanometer-shaped electrodes that have unique surface properties. The combination of these compounds creates an effective antibacterial against bacteria, viruses and spores.

Unlike many other disinfectants, such as chlorine bleach, this water-based solution is safe for skin and does not contaminate groundwater, the researchers say.

“The antiseptic capability is 100 times more effective than bleach and therefore low concentrations of between 50 and 200 milligrams of the active materials per liter are enough to disinfect — unlike bleach, which by contrast requires between 5,000 and 20,000 mg per liter,” the scientists explained.

“They are also much more environmentally friendly and do not cause burns or dry skin. They don’t cause corrosion, and most importantly, with the very low concentration of 50 mg they eliminate all kinds of viruses.”

Many possible applications

The technology could be used for a variety of disinfectant products, such as spray aerosols for disinfecting surfaces, appliances, beds, closets and bathrooms; containers for immersing hands, shoes or devices; disinfectant wipes; dry fog air-purifiers and others.

“The ability to produce electrodes in a variety of shapes and textures makes the technology suitable to almost any application – from a ‘cassette’ in an air conditioner, a container for washing fish and meat, to disinfection and removal of pesticides from vegetables and fruit, a device for manufacturing disposable antibacterial cloths and many other applications – even masks and gloves,” Avraham said.

Through his startup, AqooA Solutions: Eco Sanitizing Technologies, Israeli entrepreneur Barak Dror Wanderman is working toward final development and production of portable devices that will produce the disinfectant liquids on demand from potable water.

Bar-Ilan University researchers Izaak Cohen and Eran Avraham flank Barak Dror Wanderman, an entrepreneur seeking to commercialize the water-based disinfectant. Photo by Yair Sagi

“Imagine a situation in which you are at a busy mall and are interested in using the public bathroom,” says Avraham. “All you have to do is take out the compact spray bottle, access the nearest tap, and press the power button. Now you have a disinfectant that will allow you, with a simple spray, to sterilize the toilet and bathroom space and be protected.”

Packaged in special containers, the disinfectants can remain effective for two months and may be sold in recyclable bottles. For reusable bottled products, a fairly simple process can be applied to enable long-term use, the researchers added.

“There are many antibacterial disinfectants on the market, but this material is based on water so it is cheaper, three times more effective, seven times less toxic for humans, preserves these capabilities for much longer and covers a large variety of bacteria,” said BIRAD VP of Business Development Frances Shalit.

“We are on the brink of a revolution by making the most effective green disinfectant available to the entire population and medical institutions,” said Wanderman. “This technology will save many lives, save the economy a lot of money, and eliminate the use of hazardous chemicals that harm the environment.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


German diplomat tweets to defend advocate of Holocaust trivialization/BDS

German diplomat tweets to defend advocate of Holocaust trivialization/BDS

BENJAMIN WEINTHAL


Andreas Görgen tweeted at least seven posts in favor of Achille Mbembe over the last week without links to critical texts of Mbembe alleged antisemitism and belittling of the Shoah.

The Twitter application is seen on a phone screen August 3, 2017 / (photo credit: REUTERS/THOMAS WHITE)

BERLIN – Germany’s foreign ministry has been plunged into a new anti-Israel row after a top diplomat posted a series of tweets in defense of an academic who supports the Boycott, Divestment, Sanctions campaign against Israel, and has been accused of trivializing the Holocaust.

Andreas Görgen,the director of the foreign ministry’s department for culture and communication, tweeted an article titled “Antisemitism Accusations against Achille Mbembe : Comparing is not equating.”

Görgen tweeted at least seven posts in favor of Mbembe over the last week without links to critical texts of Mbembe alleged antisemitism and belittling of the Shoah.

The Deutschlandfunk Kultur article claims that Mbembe did not compare the former apartheid system in South Africa with the Holocaust. Antisemitism experts, however, claim Mbembe trivialized the Holocaust via his comparison.

The German government’s antisemitism commissioner Felix Klein told the news outlet WAZ that Mbembe had “questioned Israel’s right to exist and also compared South Africa’s apartheid system to the Holocaust — something that is out of the question in view of the unprecedented crimes during the Nazi era, and especially given Germany’s historical responsibility for it.”

German Jews and other experts agree with Klein’s assessment. Critics say Görgen has used his official foreign ministry Twitter feed to push articles that support Mbembe. His Twitter biography makes no reference retweeting or Tweets signifying a lack of endorsement of the content. The Jerusalem Post first identified Görgen’s stream of allegedly pro-Mbembe tweets on Tuesday.

The prominent Austrian-based foreign policy think tank mena-watch tweeted: “Why has this foreign ministry of foreign affairs been busy for days protecting Achille Mbenbe against any criticism? One cannot call it balanced if only the defenders have their say and not even a text of the critics is posted.”

Mena-watch responsed to a tweet from Görgen in which he posted an article claiming the antisemitism accusations against Mbembe are a “Sign of a witch hunt.”

Profesor Richard Landes, an internationally distinguished historian and expert on antisemitism, told the Post that “The real witch-hunt is this kind of criminally sloppy use of elisions to smear Israel and paint her as a pariah, and then an equally sloppy but opposite use of terms to clear Mbenbe of any responsibility for his own ‘word crimes.”‘

Mbembe urges the complete “global isolation” of the Jewish state and signed a BDS boycott petition against Ben Gurion University academics.
Görgen says his twitter feed address “educational policies.”

Dr. Efraim Zuroff, the Simon Wiesenthal’s chief Nazi-hunter who oversees the organization’s Jerusalem office, told the Post that “It is incomprehensible why a high-ranking official of the foreign ministry is devoting such efforts to support a BDS advocate who compared apartheid to the Holocaust.”

The German cultural festival Ruhrtriennale invited Mbembe to deliver the opening remarks for its summer festival. However, the supervisory board cancelled the festival yesterday due to the coronavirus crisis. Critics urged the festival to disinvite Mbembe.

Zuroff said Germany’s foreign minister Heiko Maas should “take the steps to send [Görgen] him home, “adding Maas needs to “draw the proper implications” and have Görgen “pack his bags.”

The antisemitism expert Zuroff said Maas “apparently showed great sensitivity toward the Shoah” on Twitter and questioned how Görgen’s playing down of the Shoah meshed with Maas’s recent tweets remembering the Holocaust. Zuroff said that surely Görgen has “more important issues to deal with during the pandemic.”

The Post has sent twitter and email queries to Görgen and the German foreign ministry.

Last year, the director of the German Foreign Ministry’s representation for the Palestinian territories, Christian Clages, was revealed to have liked scores of antisemitic tweets while using his government Twitter feed. Clages retained his job.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


75 lat temu zakończyła się II wojna światowa w Europie

75 lat temu zakończyła się II wojna światowa w Europie

Michał Szukała (PAP)


Niemcy, Berlin, 1945-05-08. Feldmarszałek Wilhelm Keitel (u szczytu stołu) podpisał akt bezwarunkowej kapitulacji Niemiec. Fot. PAP/CAF/APN

75 lat temu, 8 maja 1945 r., zakończyła się II wojna światowa w Europie. Akt kapitulacji Niemiec oznaczał koniec sześcioletnich zmagań. Nie oznaczał jednak uwolnienia kontynentu spod panowania autorytaryzmu. Europa Środkowa na pół wieku znalazła się pod kontrolą ZSRS.

Na początku 1945 r. sytuacja militarna i polityczna III Rzeszy wydawała się przesądzać jej los. Wielka ofensywa sowiecka rozpoczęta w czerwcu 1944 r. doprowadziła do utraty przez Niemcy ogromnej części Europy Środkowej. Straty w sprzęcie i ludziach były niemożliwe do odtworzenia. Co równie istotne, Niemcy niemal całkowicie utracili swoje zaplecze surowcowe w postaci pól naftowych i rafinerii Rumunii. Na zachodzie potencjał przemysłowy Zagłębia Ruhry był obracany w gruzy przez zmasowane naloty lotnictwa alianckiego. Wyczerpywały się również „zasoby” niewolniczej siły roboczej.

Porażka ostatniej wielkiej ofensywy w Ardenach przekreślała niemieckie marzenia o zawarciu kompromisowego pokoju z mocarstwami zachodnimi i kontynuowaniu wojny ze Związkiem Sowieckim. Co więcej, współpraca wojskowa mocarstw układała się doskonale. W styczniu 1945 r. Stalin zapewnił swoich zachodnich sojuszników, że wkrótce znad Wisły ruszy wielka ofensywa, która uniemożliwi Niemcom przerzucenie jakichkolwiek sił z frontu wschodniego i powtórzenie ofensywy ardeńskiej. Wciąż zgodna współpraca sojuszników sprawiała, że dla obserwatorów realistycznie oceniających sytuację Niemiec było jasne, że wykluczone jest powtórzenie sytuacji z listopada 1918 r., gdy wojna zakończyła się zawieszeniem broni.

Dążeniem Wielkiej Trójki było doprowadzenie do bezwarunkowej kapitulacji Niemiec, a co za tym idzie, ich całkowitego podporządkowania woli Narodów Zjednoczonych. Jednocześnie w przeciwieństwie do sytuacji z 1918 r. alianci musieli liczyć się z fanatycznym oporem niemieckiej ludności. W tej postawie umacniała Niemców skuteczna propaganda szeroko kolportująca informacje o sowieckich zbrodniach na ludności cywilnej w Prusach Wschodnich. Te nastroje wykorzystywał reżim narodowosocjalistyczny, który mobilizował ostatnie rezerwy – młodzież i starców – wcielanych do pospolitego ruszenia nazywanego Volkssturmem. Hitler dopatrywał szansy na uratowanie Rzeszy także w tzw. cudownej broni, która miała „przekonać” społeczeństwa zachodnie do zawarcia pokoju. Bombardowania Londynu pociskami V-1, rakietami V-2 niedoścignione przez maszyny alianckie samoloty odrzutowe, program budowy broni nuklearnej i absurdalne projekty superciężkich czołgów nie mogły jednak przeważyć losów wojny. W swoich fantazjach Hitler, niemal do końca swoich dni, przywoływał też tzw. cud domu brandenburskiego, czyli odwrócenie przymierzy europejskich w wojnie siedmioletniej, które ocaliło Prusy przed całkowitą klęską.

Rankiem 12 stycznia 1945 r. ruszyła ofensywa nazywana operacją wiślańsko-odrzańską. Początkowo dowództwo sowieckie zakładało dotarcie do Berlina w czasie nie dłuższym niż sześćdziesiąt dni, jednak konieczność wcześniejszego rozpoczęcia działań wojennych (o co zabiegali alianci zachodni odpierający ataki niemieckie w Ardenach) i zacięty opór stawiany przez jednostki niemieckie zmusiły Armię Czerwoną do weryfikacji założeń. Przewaga dwóch frontów Armii Czerwonej dowodzonych przez marszałków Żukowa i Koniewa była przygniatająca. Przeciwko 2,2 mln żołnierzy sowieckich oraz tzw. armii Berlinga Niemcy mogli przeciwstawić pół miliona żołnierzy posiadających wielokrotnie mniej czołgów i artylerii. Skala i tempo sowieckiej ofensywy były tak wielkie, że Niemcy wielokrotnie rezygnowali z obrony kluczowych miast i cofali się na przygotowywane wcześniej linie obrony, których często nie potrafili obsadzić na czas. Sowieckie kolumny potrafiły pokonać do 50 km dziennie.

17 stycznia w rękach sowieckich znalazła się lewobrzeżna Warszawa. Już pięć dni później część sił sowieckich dotarła do Odry na południe i północ od Wrocławia. Kilka dni później sowieci dotarli do Elbląga i tym samym odcięli Prusy Wschodnie od reszty Rzeszy. W połowie lutego ofensywa utraciła swój impet, a Niemcy lokalnie odzyskali inicjatywę. Skala klęski niemieckiej była jednak przytłaczająca. Front przesunął się o 500 km na zachód, niemieckie Grupy Armii „Środek” i „A” zostały rozbite, a wojska sowieckie i polskie były gotowe do sforsowania Odry i marszu na Berlin.

Wciąż jednak niektóre miasta twierdze stawiały zacięty opór. Do 23 lutego bronił się Poznań. Potężny garnizon wrocławski wytrzymał aż do 6 maja. Na północy Niemcy wiązali wielkie nadzieje z obroną tzw. wału pomorskiego oraz miast, m.in. Kolberga (Kołobrzegu). Między innymi z przyczyn propagandowych zadanie ich zdobycia przypadło 1. Armii Wojska Polskiego. Również dla Niemców znaczenie Kołobrzegu wykraczało poza motywy wojskowe. Propaganda stale przypominała obronę twierdzy przed wojskami Napoleona w 1807 r. Zacięte walki o Kołobrzeg trwały dziesięć dni. Siły niemieckie poddały się 18 marca, dopiero po zepchnięciu do zaledwie kilku punktów oporu. Według oficjalnych meldunków Polacy opanowali miasto za cenę 1013 poległych, 2652 rannych i 143 zaginionych. Po stronie niemieckiej miało zginąć lub odnieść rany ok. 5 tys. żołnierzy. Kolejne 4 tys. pomaszerowało do niewoli. Zastrzeżenie budzą dane wskazujące na to, że podczas szturmów na dobrze ufortyfikowane miasto zginęło więcej obrońców niż atakujących. 28 marca upadła także Gdynia, a trzy dni później Gdańsk.

Na początku marca, po próbie ofensywy nad Balatonem, wojska niemieckie poniosły też klęskę na Węgrzech. Droga na Wiedeń dla wojsk sowieckich była otwarta. Hitler za klęskę operacji „Wiosenne przebudzenie” obwinił elitarne i wciąż doskonale wyposażone dywizje SS. Jawnie okazana pogarda załamała nastroje fanatyków z SS, a tym samym przyspieszyła upadek Rzeszy.

Po klęsce ofensywy w Ardenach sytuacja na froncie zachodnim była dla wojsk niemieckich rozpaczliwa. Siły obrońców zachodnich rubieży Rzeszy liczyły równowartość ok. 37 dywizji, w tym pięć pancernych, 1,8 mln żołnierzy, 39 tys. dział, 2 tys. czołgów i dział samobieżnych oraz tysiąc samolotów bojowych. Naprzeciw nim alianci wystawali 4,9 mln żołnierzy zgrupowanych w 81 dywizji, wyposażonych w 37 tys. dział, 11 300 czołgów i dział samobieżnych i 11 700 samolotów. 8 lutego alianci rozpoczęli operację „Veritable-Grenade”, której celem było uchwycenie przyczółków na wschodnim brzegu Renu. Trwające niemal cztery tygodnie walki zakończyły się niespodziewanym przełomem. 7 marca wojska amerykańskie zdobyły nieuszkodzony most na Renie w Remagen. Zanim Luftwaffe zniszczyło most, Amerykanom udało się przerzucić 1. Armię. Kolejne oddziały przeszły po przeprawach pontonowych.

W kolejnych tygodniach na zachodnim brzegu Renu znalazła się niemal całość sił alianckich. Linia Zygfryda, opisywana przez niemiecką propagandę jako niemożliwa do przejścia, została stosunkowo łatwo zdobyta. Kluczowa dla losów frontu zachodniego okazała się sytuacja w Zagłębiu Ruhry. Dzięki znakomitym manewrom sił amerykańskich wykorzystującym słabość niektórych odcinków obrony niemieckiej okrążono w Zagłębiu Ruhry Grupę Armii „B” liczącą 325 tys. żołnierzy. 21 kwietnia dowodzący nimi feldmarszałek Walther Model, po wydaniu rozkazu kapitulacji, popełnił samobójstwo. Klęska w Zagłębiu Ruhry doprowadziła do powstania liczącej 200 km luki w niemieckiej obronie. Podejmowane próby zorganizowania defensywy nie przyniosły już jakichkolwiek rezultatów. Oddziałom niemieckim brakowało już nie tylko środków do walki, lecz i woli kontynuowania walki. Hitler nakazał zaprzestanie stawiania jakiegokolwiek oporu siłom państw zachodnich. W berlińskim bunkrze pod Kancelarią Rzeszy wciąż marzył o powtórzeniu „cudu domu brandenburskiego”.

W tym przekonaniu podtrzymała go śmierć prezydenta USA Franklina D. Roosevelta. Uważał, że tylko jego osobiste kontakty ze Stalinem podtrzymywały jedność Wielkiej Trójki. Uznał, że w nowej sytuacji należy ułatwić jak najszybsze spotkanie wojsk amerykańskich i sowieckich, które przyspieszy wybuch konfliktu. 25 kwietnia nad Łabą w Torgau spotkały się patrole amerykańskiej 69. Dywizji Piechoty i sowieckiej 58. Gwardyjskiej Dywizji Piechoty. Jedyne strzały tego dnia padły na wiwat. Żołnierze obu stron wymienili braterskie uściski i podarunki.

W kolejnych dniach wojska alianckie maszerowały na wschód jedynie na południowym i północnym odcinku frontu. 24 kwietnia swoją ostatnią bitwę rozpoczęła 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka. Celem było zdobycie twierdzy i portu Wilhelmshaven. Rano 5 maja Polacy przyjęli kapitulację niemieckich obrońców. W ten sposób zakończył się szlak bojowy Polskich Sił Zbrojnych na froncie zachodnim. W tym samym czasie wojska alianckie wkroczyły do okupowanej Danii i przyjęły kapitulację wszystkich sił niemieckich w północnej części Rzeszy. Na południu gen. George Patton maszerował na stolicę Czechosłowacji. 6 maja dotarł do Pilzna i pod wpływem nacisków politycznych swoich przełożonych powstrzymał dalsze natarcie. Dzień wcześniej obóz koncentracyjny w pobliskim Holiszowie został wyzwolony przez Brygadę Świętokrzyską. Dzięki Pattonowi jej żołnierze uniknęli wpadnięcia w ręce sowietów i wraz z jego oddziałami wycofali się na zachód.

W cieniu wydarzeń na froncie zachodnim toczyły się walki we Włoszech. Od lądowania w Normandii i niemal równoczesnego wyzwolenia Rzymu w czerwcu 1944 r. front ten był traktowany przez obie strony jako drugorzędny. Niemcy stosunkowo niewielkimi siłami potrafili opóźniać postępy aliantów i wyczerpywać ich siły. Po zimowej przerwie w starciach, na początku kwietnia alianci przystąpili do ofensywy, która miała doprowadzić do całkowitego wyparcia Niemców z północnej części Włoch. Alianci dysponowali trzykrotną przewagą w sile ludzkiej, wielokrotną siłach pancernych i trzydziestojednokrotną powietrzu. 9 kwietnia oddziały alianckie dotarły na przedpola Bolonii. Zadanie zdobycia miejsca przypadło polskiemu 2. Korpusowi. Przełamanie frontu pod Bolonią i wyzwolenie miasta miało decydujące znaczenie dla ostatecznej klęski Niemiec na froncie włoskim. 21 kwietnia 9. Batalion Strzelców Karpackich wkroczył do Bolonii pierwszy i zawiesił nad miastem polską flagę. Kilka godzin później dotarły tam pozostałe oddziały alianckie. Oddziały 2. Korpusu Polskiego były owacyjnie witane przez ludność. 9. Batalion Strzelców Karpackich uzyskał miano „bolońskiego”, a siedemnastu jego dowódców otrzymało honorowe obywatelstwo miasta. Senat Bolonii wręczył polskim żołnierzom 215 specjalnie wybitych pamiątkowych medali. W bitwie bolońskiej zginęło trzystu polskich żołnierzy, a sześciuset zostało rannych. Był to ostatni polski bój na froncie włoskim.

25 kwietnia Włoski Komitet Wyzwolenia Narodowego ogłosił powstanie narodowe. Siły partyzanckie doprowadziły do sparaliżowania niemieckiego odwrotu w kierunku Alp. 28 kwietnia dowódca sił niemieckich zwrócił się do aliantów z prośbą o zawieszenie broni. Tego samego dnia włoscy partyzanci rozstrzelali uciekającego w stronę granicy ze Szwajcarią byłego przywódcę faszystowskich Włoch i marionetkowej Włoskiej Republiki Socjalnej Benita Mussoliniego i jego kochankę Clarę Petacci. W ciągu kolejnych dwóch dni siły brytyjskie i amerykańskie dotarły do Turynu, Mediolanu i Wenecji. Do 2 maja wszystkie niemieckie siły w północnych Włoszech złożyły broń.

20 kwietnia 1945 r. w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy swoje ostatnie urodziny obchodził Adolf Hitler. Tego dnia pierwsze sowieckie pociski artyleryjskie spadły na miasto. Zaledwie cztery dni wcześniej wojska sowieckie i 1. Armii WP przekroczyły Odrę i przełamały niemiecką obronę.

Główna rola przypadła oddziałom 1. Frontu Białoruskiego, dowodzonego przez marszałka Gieorgija Żukowa. 1. Front Ukraiński marszałka Iwana Koniewa zabezpieczać miał operację od południa, a 2. Front Białoruski pod dowództwem marszałka Konstantego Rokossowskiego – od północy. Ich zadaniem było rozbicie sił niemieckich, dążących na odsiecz Berlinowi. Przewaga sił sowieckich i polskich była więcej niż wyraźna – przeciw 2,5 mln żołnierzy, wyposażonych w 6 200 czołgów, ponad 41 tys. dział i moździerzy i 7 500 samolotów Niemcy byli w stanie wystawić ok. 760 tys. ludzi (w tym niewyszkolone oddziały Volkssturmu), zaledwie 1 500 czołgów i 2 200 samolotów, z których część w trakcie ofensywy stała się bezużyteczna ze względu na braki paliwa i amunicji.

25 kwietnia pierścień okrążenia wokół stolicy III Rzeszy został ostatecznie zamknięty, a artyleria radziecka rozpoczęła ostrzał miasta, bronionego przez ponad 80 tys. żołnierzy, z czego niemal połowę stanowiły słabo wyszkolone i niedostatecznie uzbrojone jednostki Volkssturmu.

464 tys. żołnierzy 1. Frontu Białoruskiego i 1. Frontu Ukraińskiego zdobywało jedną dzielnicę Berlina po drugiej. Próby szybkiego szturmu przy użyciu jednostek gwardyjskiej 2. Armii Pancernej nie przyniosły rezultatu – pozbawione osłony piechoty czołgi z trudem manewrowały na ulicach miasta i stawały się łupem wyposażonych w panzerfausty Niemców. Walki utrudniała też konieczność forsowania miejskich kanałów i coraz częstsze przypadki ostrzału artyleryjskiego własnych jednostek.

Niemiecka obrona załamywała się. 30 kwietnia samobójstwo popełnili Hitler i jego żona Ewa Braun. Tego samego dnia wieczorem sowiecka flaga zawisła nad Reichstagiem, opór stawiały tylko jednostki zajmujące mocno ufortyfikowane budynki, lecz nie trwał on długo – 1 maja skapitulowała twierdza Spandau, 2 maja o siódmej rano oddziały sowieckie zdobyły gmach Kancelarii Rzeszy. Tego samego dnia w budynku przy Schulenburgring 2 w dzielnicy Tempelhof, w którym mieściła się kwatera główna gen. Wasilija Czujkowa, gen. Helmuth Weidling podpisał kapitulację wszystkich jednostek garnizonu berlińskiego.

W ofensywie berlińskiej wzięły również udział oddziały 1. i 2. Armii Wojska Polskiego. Walcząca w ramach 1. Frontu Białoruskiego 1. Armia operowała na północ od Berlina, wyzwalając m.in. obóz koncentracyjny w Oranienburgu, część jej oddziałów – w tym 1. Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, 1. Samodzielna Brygada Moździerzy, brygada haubic i batalion saperów – wzięły udział w bezpośrednim szturmie na Berlin, tocząc boje w okolicach Tiergarten i Bramy Brandenburskiej. W tym czasie 2. Armia Wojska Polskiego, będąca częścią 2. Frontu Ukraińskiego, po sforsowaniu Nysy Łużyckiej, toczyła ciężkie walki w rejonie Budziszyna i Drezna. Na skutek kompromitującej nieudolności dowodzącego 2. Armią WP gen. Karola Świerczewskiego polskie siły poniosły gigantyczne straty, sięgające w niektórych jednostkach 20 proc. stanu i 60 proc. pojazdów pancernych. Bitwa pod Budziszynem okazała się ostatnim zwycięstwem III Rzeszy.

W czasie operacji berlińskiej zginęło lub odniosło rany ponad 361 tys. żołnierzy sowieckich i polskich. Straty niemieckie, zwłaszcza te poniesione w walkach o stolicę Rzeszy, są trudne do oszacowania. Przyjmuje się, że te czysto wojskowe wyniosły ok. 100 tys. zabitych żołnierzy, a w trakcie samego szturmu na Berlin zginęło ok. 125 tys. cywilów.

Na mocy testamentu Hitlera z 28 kwietnia po jego śmierci stanowisko kanclerza objął dotychczasowy minister propagandy Joseph Goebbels. Wieczorem 1 maja Goebbels wraz z żoną, która wcześniej otruła szóstkę ich dzieci, popełnili samobójstwo. Przywrócone po jedenastu latach stanowisko prezydenta Rzeszy objął przebywający we Flensburgu admirał Karl Dönitz. Po otrzymaniu informacji o śmierci Goebbelsa powołał nowy rząd z Johannem Ludwigiem Grafem Schwerinem von Krosigkiem jako kanclerzem. Jego głównym zadaniem było przerzucenie jak największej części wciąż istniejących sił na zachód, tak aby żołnierze i oficerowie nie wpadli w ręce sowietów. Dönitz i jego otoczenie wciąż liczyli na ewentualny wybuch konfliktu aliantów zachodnich ze Związkiem Sowieckim. W takim wypadku Niemcy mogliby stać się istotnym sojusznikiem w nowej wojnie. 4 maja Dönitz zgodził się na kapitulację wszystkich sił niemieckich w północnych Niemczech. Jednocześnie jego wysłannik spotkał się z gen. Dwightem Eisenhowerem i próbował rozpocząć negocjacje dotyczące kapitulacji przed aliantami zachodnimi. Naczelny Dowódca Sprzymierzonych, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Wielkiej Trójki, stwierdził, że kapitulacja musi dotyczyć wszystkich sił na obu frontach. W tej sytuacji Dönitz powierzył misję podpisania kapitulacji gen. Alfredowi Jodlowi. 7 maja o 2:41 w kwaterze głównej Alianckich Sił Ekspedycyjnych w Reims we Francji złożono podpisy pod aktem kapitulacji. Rzeszę reprezentowali przedstawiciele trzech rodzajów sił zbrojnych – sił lądowych, lotnictwa i marynarki wojennej. Aliantów reprezentowali amerykański generał Walter Bedell Smith i przedstawiciel Armii Czerwonej gen. Iwan Susłoparow. Jako świadek podpis złożył przedstawiciel Francji.

W stolicach zachodniej Europy trwały uzgadniane między przywódcami przygotowania do ogłoszenia dnia zwycięstwa. Pokrzyżował je Józef Stalin, który zażądał ponownego uroczystego podpisania kapitulacji w kontrolowanej przez siebie stolicy upadającej Rzeszy. Brytyjski samolot dostarczył 8 maja 1945 r. na berlińskie lotnisko Tempelhof trzyosobową delegację niemiecką z feldmarszałkiem Wilhelmem Keitlem na czele. Przygotowany dokument zawierał te same warunki bezwarunkowego poddania się wojsk niemieckich, jakie ustalono poprzedniego dnia w Reims.

Ceremonia odbyła się w byłym kasynie oficerskim szkoły saperskiej w dzielnicy Berlina Karlshorst. Poza Keitlem jako przedstawiciele głównych rodzajów niemieckich sił zbrojnych kapitulację podpisali Hans-Georg von Friedeburg i generał lotnictwa Hans-Jürgen Stumpff. Jako przedstawiciel naczelnego dowództwa sowieckich sił zbrojnych w roli sygnatariusza wystąpił marszałek Gieorgij Żukow; alianci zachodni powierzyli to zadanie brytyjskiemu generałowi lotnictwa Arthurowi Tedderowi. Ponadto dokument podpisali jako świadkowie naczelny dowódca amerykańskiego lotnictwa strategicznego gen. Carl A. Spaatz i dowódca 1. Armii Francuskiej gen. Jean de Lattre de Tassigny (jako świadek i przyjmujący kapitulację). Wcześniej doszło do zamieszania proceduralnego wokół przedstawiciela Francji, który zagroził popełnieniem samobójstwa, jeśli nie zostanie dopuszczony do podpisania aktu kapitulacji, a na sali nie znajdzie się francuska flaga. Feldmarszałek Keitel złośliwie zauważył, że podpis francuskiego generała powinien znaleźć się po obu stronach aktu – zwycięzców i zwyciężonych. Zgodnie z ustaleniami z Reims akt kapitulacji Rzeszy wszedł w życie o 23.01 czasu środkowoeuropejskiego. W ZSRS była już 1:01. Stąd jednodniowa różnica w świętowaniu dnia zwycięstwa pomiędzy krajami zachodnimi a Związkiem Sowieckim oraz współczesną Rosją.

Formalna kapitulacja Rzeszy nie kończyła walk w niektórych zakątkach Europy wciąż kontrolowanych przez resztki sił Wehrmachtu i SS. W Czechach Niemcy dysponowali wciąż blisko milionem żołnierzy pod dowództwem feldmarszałka Ferdinanda Schörnera. Po kapitulacji Berlina skierowano przeciwko nim siły 1. Frontu Ukraińskiego marszałka Iwana Koniewa, w których skład wchodziły m.in. 2. Armia WP oraz czechosłowacki 1. Czechosłowackiego Korpusu Armijnego. 5 maja w Pradze wybuchło powstanie. Mimo gigantycznej przewagi militarnej Niemcy zdecydowali się na podjęcie rozmów i jednoczesne przebijanie się w kierunku frontu zachodniego. Rozkazom nie podporządkowało się SS, które brutalnie pacyfikowało miasto. Dopiero wieczorem 9 maja wojska SS złożyły broń przed nadciągającymi oddziałami sowieckimi. Część wycofujących się na zachód Niemców stawiała opór do 11 maja. Dzień wcześniej broń złożyły broniące się od jesieni 1944 r. resztki wojsk niemieckich nad Bałtykiem – na Helu, Żuławach, Kępie Oksywskiej, Mierzei Wiślanej i w Kurlandii. Niektóre odcięte oddziały niemieckie, m.in. na Wyspach Normandzkich, poddały się bez walki dopiero 16 maja. 11 czerwca na Spitsbergenie poddała się załoga niemieckiej stacji meteorologicznej. 17 sierpnia do Argentyny dopłynął ostatni aktywny niemiecki okręt podwodny U-977.

Mimo kapitulacji wszystkich sił niemieckich we Flensburgu wciąż działał rząd Rzeszy. Dopiero 23 maja Brytyjczycy zdecydowali się na aresztowanie jego członków. Szczególny niepokój istnienie rządu Dönitza wywoływało w Moskwie. Stalin uważał, że to element przygotowań zachodnich aliantów do agresji na ZSRS i jego satelitów. 5 czerwca 1945 r. władzę nad Niemcami przejęła Sojusznicza Rada Kontroli Niemiec, kończąc w ten sposób historię III Rzeszy.

Wojnę na Dalekim Wschodzie zakończyła bezwarunkowa kapitulacja Japonii 2 września 1945 r. Największy konflikt w dziejach pochłonął ponad 50 mln ofiar – poległych, zamordowanych i zmarłych w wyniku działań wojennych. Według danych przedstawionych w publikacji Instytutu Pamięci Narodowej „Polska 1939–1945. Straty osobowe i ofiary represji pod dwiema okupacjami”, pod redakcją prof. Wojciecha Materskiego i prof. Tomasza Szaroty, w czasie II wojny światowej zginęło od 5,6 do 5,8 mln obywateli polskich.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com