Archive | August 2020

[Israel] Will Covid-19 make our cities better than ever?

Will Covid-19 make our cities better than ever?

21 See


 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Ozdrowieńcy z koronawirusa wcale nie są zdrowi. W Łodzi trwają badania

Ozdrowieńcy z koronawirusa wcale nie są zdrowi. W Łodzi trwają pionierskie w skali Europy badania

Agnieszka Urazińska


dr n.med. Michał Chudzik, adiunkt Katedry i Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

Zestresowani muzycy i przepracowane pielęgniarki trudniej radziły sobie z koronawirusem. Wysportowana żona nie czuła choroby, a mniej ruchliwy, grubszy mąż – ciężko wspomina COVID-19. W Łodzi trwają pionierskie badania ozdrowieńców.

Rozmowa z dr. Michałem Chudzikiem, kardiologiem z Łodzi.*

Agnieszka Urazińska: Ilu ozdrowieńców pan zbadał?

– Już ponad 150 osób. To dorośli ludzie, którzy przechorowali COVID-19 w warunkach domowych.

Skąd pomysł, żeby poddawać ich badaniom?

– Obserwowałem sytuację epidemiczną i chorych przebywających w kwarantannie domowej. To potężna grupa, bo przecież zaledwie niewielki procent pacjentów przechodzi infekcję tak ciężko, że wymaga hospitalizacji. A po zakończeniu leczenia mają opiekę poszpitalną i badania. Z moich obserwacji wynikało, że cała reszta chorych może być tych analiz pozbawiona. To ludzie, którzy korzystają głównie z teleporad (całe szczęście, że NFZ uruchomił taką możliwość), ale po przebytej chorobie COVID-19 traktowani są jak zdrowi.

Ministerstwo Zdrowia codziennie załącza w swoim komunikacie dumną liczbę ozdrowieńców. Nie są zdrowi?

– To właśnie chciałem z moim zespołem sprawdzić. No i bardzo często nie są. Wszystko wskazuje, że COVID-19, nawet w tej łagodnej postaci, to nie jest krótka infekcja, tylko ogólnoustrojowy problem zdrowotny z możliwymi powikłaniami długoterminowymi. Pojawiły się już informacje, że wirus ma powinowactwo do naczyń i serca, i wiele wskazuje, że komplikacje mogą dotyczyć serca i układu krążenia. Jestem kardiologiem. Pomyślałem, że dobrze byłoby objąć opieką osoby po przebytym COVID-19, żeby jak najwcześniej wykryć ewentualne problemy. Stąd pomysł, aby stworzyć poradnię, gdzie mogą być zbadani przez zespół specjalistów.

Jakie problemy mają ozdrowieńcy?

– Przypomnę, że w naszych badaniach skupialiśmy się na pacjentach, którzy przechorowali COVID-19 w domu, a przebieg infekcji był średni, lekki, albo z minimalnymi objawami. To usypia czujność, prawda? Spodziewałem się, że po chorobie będą w dobrym stanie.

A tymczasem?

– Bardzo duże osłabienie, ograniczenie wydolności fizycznej, rozbicie – to główne problemy, na jakie się uskarżają. Tuż po chorobie takie samopoczucie nie dziwi. Ale nie spodziewałem się, że po miesiącu, dwóch czy trzech ci ludzie wciąż będą się czuli źle.

Mam pacjentów, młodych, silnych ludzi, którzy przed chorobą uprawiali sport. I oni teraz, po trzech miesiącach od negatywnego po infekcji wyniku testu, mówią: „wydolność bardzo spadła”, „nie mam na nic siły”, „bardzo szybko się męczę”. Wiele wskazuje, że przebieg rekonwalescencji jest dłuższy i cięższy, niż zakładaliśmy. Potwierdza się, że o koronawirusie wiemy mało i sporo nas jeszcze może zaskoczyć.

Na przykład?

– U sporej grupy pacjentów, tych młodych, którzy przed infekcją nie mieli żadnych problemów z wysokim ciśnieniem, podczas infekcji doszło do zaburzeń regulacji ciśnienia, które utrzymują się także w czasie rekonwalescencji. Po drugie, chorzy zgłaszają przyspieszoną pracę serca – to zawsze jest niepokojący objaw. To potwierdza, że koronawirus może mieć zgubny wpływ na układ krążenia.

Co jeszcze wynika z badań?

– U każdego z pacjentów, którzy przechorowali infekcję z uciążliwymi objawami, wyróżniają się pewne elementy złego stylu życia. W wywiadzie potwierdziliśmy przewlekły stres, zaburzenia snu albo niezdrowy sen. Z moich obserwacji wynika, że ludzie, którzy żyli niezdrowo, chodzili późno spać, pracowali w godzinach nocnych, byli przemęczeni i zestresowani, dużo ciężej przechodzili infekcję.

A ci wypoczęci i wysportowani?

– Mieli lekkie objawy albo przeszli zakażenie bezobjawowo. Dobitnie było to widać na przykładzie badanych małżeństw. Mąż – z siedzącym trybem pracy, złymi nawykami żywieniowymi i nadwagą – a żona – szczupła, wysportowana. On przyznaje, że przebieg choroby był ciężki i dał mu się we znaki, a ona – że gdyby nie testy, nawet nie wiedziałaby, że jest zakażona. Takich przypadków było sporo. Na pewno osoby prowadzące zdrowy styl życia lepiej, łagodnie przechodzą infekcje i szybciej wracają do pełnego zdrowia.

Miał pan pacjenta, u którego COVID-19 miał ostry przebieg, a który przed chorobą nie był przemęczony lub zestresowany?

– Nie. Badałam osoby z ogniska koronawirusa, które pojawiło się w Łodzi na początku epidemii w szkole muzycznej. Zakażeni to byli młodzi ludzie. U niektórych objawy były nasilone i dokuczliwe. Dlaczego? Gdy dłużej porozmawiałem z pacjentami, okazało się, że przełom zimy to był dla nich czas wielkiego wysiłku i stresów. Uczą się w ogólnokształcących szkołach, muzyczna jest dodatkowym wyzwaniem i obciążeniem. W tym okresie mieli dużo występów, egzaminy, próby. Był stres, było dużo pracy, było przemęczenie.

Do mojej poradni trafiły też pielęgniarki, które przechorowały infekcję. Od każdej słyszałem, że tuż przed zakażeniem miała dużo dyżurów, także nocnych, dodatkowe obciążenia i problemy.

Czyli zdrowy i szczupły przechodzi COVID-19 lżej niż gruby i zmęczony?

– Bardziej bym podkreślił zdrowy styl życia. Waga to ważny, ale jeden z elementów zdrowia. Tylko kompleksowe budowanie odporności zapewnia dobry efekt. Dobitnie to widać na przykładzie naszych pacjentów.

Zatem nie bez powodu eksperci jak mantrę powtarzają: „schorzenia współistniejące”, gdy mówią o zmarłych na COVID-19?

– To nawet wydaje się oczywiste, że starsi i schorowani ludzie – a tacy w statystykach zgonów związanych z epidemią pojawiają się najczęściej – trudniej radzą sobie ze zwalczaniem infekcji. Jednak prowadzone przez nas badania to wskazówka, jak ustrzec się przez zakażeniem.

Dużo spać, zdrowo jeść, uprawiać sport, unikać stresu?

– I to nie są puste słowa. To ważna wskazówka do działań profilaktycznych. Jasne, że trzeba nosić maseczki, zachowywać dystans i dbać o higienę. Ale styl życia i kondycja są równie ważne. Należy bardzo dbać o zdrowie psychiczne – zarówno unikanie stresów jaki i regenerację naszego mózgu. Przewlekły stres ma poważny wpływ na osłabienie odporności.

Coś pana zaskoczyło w czasie badań?

– Objawy choroby. Tak jak wszyscy słyszałem, że objawem COVID-19 mogą być wysoka temperatura, zaburzenia węchu i smaku, kaszel, duszności. Gdy rozmawiam z pacjentami, którzy chorowali w izolacji domowej, powraca, owszem, temat utraty węchu. Jednak bardzo często pierwsze objawy, jakie mieli, różnią się od tych szeroko opisywanych. Zdecydowana większość pacjentów wcale nie miała wysokiej temperatury. Zdecydowanie wiele osób miało stan podgorączkowy, około 37 stopni Celsjusza, objawy lekkiej infekcji górnych dróg oddechowych i właściwie żadnych innych objawów.

– Na przykład to, że triaż prowadzony w szpitalach czy instytucjach nie jest miarodajny. Bo w wielu miejscach, nawet gdy mierzona jest temperatura, to dopiero ta powyżej 38 stopni jest powodem do wzmożonej czujności – a ona pojawiała się często po kilkunastu dniach od pierwszych objawów. A w ankietach odpowiada się na pytanie o kaszel. Z naszych badań płynie prosty wniosek – należy wzmagać czujność, nawet jeśli ma się objawy lekkiej infekcji. Bo to może być koronawirus. I, jeśli nawet dla nas jest niegroźny, a choroba przebiega skąpoobjawowo, to możemy zakazić kogoś, kto jest osłabiony, schorowany albo w wieku senioralnym.

I jeszcze ciekawostka – u wielu osób po zakażeniu nie tylko nie ma gorączki, ale wręcz dochodzi do obniżenia temperatury. Są osłabieni i przez kilka dni mają 35 stopni Celsjusza. Dlatego tak ważne jest, aby wzmożony reżim sanitarny zachowywali wszyscy. Wielu pacjentów podaje jako jedyną dolegliwość bardzo duże ogólne osłabienie.

Wczesną wiosną obawialiśmy się, że trzeba będzie wybierać, kogo podłączyć do respiratora, że zabraknie miejsc w szpitalach. Z przerażeniem obserwowaliśmy, co dzieje się we Włoszech czy w Hiszpanii. Jak pan myśli, dlaczego koronawirus obszedł się z Polakami dość łagodnie?

– Odpowiedź – lockdown. Myślę, że w marcu i kwietniu bardzo dobrze zaizolowaliśmy naszych seniorów. To była ta grupa, która we Włoszech i Hiszpanii najbardziej ucierpiała. My tę izolację marcowo-kwietniową utrzymywaliśmy z dużym zaangażowaniem. W domach zamknęli się ludzie ze wszystkich pokoleń. A seniorzy – najskuteczniej. Od wielu osób słyszałem, że tygodniami nie spotykali się z bliskimi w starszym wieku, tylko zostawiali zakupy na wycieraczce. I mamy dobry efekt.

Gdzie prowadzicie badania?

– W poradni kardiologicznej CM Boruta w Zgierzu oraz w szpitalu im. Biegańskiego w Łodzi, w ramach I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Pracujemy jako zespół wielospecjalistyczny – kardiolodzy, angiolodzy, pulmonolodzy, specjaliści od badań obrazowych. Pomógł nam fakt, że w maju NFZ zniósł limity przyjęć dla pacjentów, którzy po raz pierwszy korzystają z poradni kardiologicznej. Mieliśmy dużo szczęścia. Pacjenci też. Każdemu wykonujemy echo serca, holter ciśnieniowy, EKG, badania krwi. Gdy zachodzi potrzeba, robimy też tomografię płuc czy rezonans serca. Pacjenci są dokładnie zaopiekowani. To nie jest jednorazowe badanie. Oni mogą korzystać z porad także później, w razie jakichkolwiek niepokojących objawów. Chcemy stworzyć opiekę kompleksową i długoterminową. Mamy dużą szansę, że ewentualne komplikacje poinfekcyjne wykryjemy we wczesnym stadium.

Czy 150 pacjentów wystarczy?

– Patrząc na ilość osób zakażonych w naszym województwie, to jeszcze nie jest grupa reprezentatywna, ale wystarczająco duża, aby mówić o poważnych wnioskach. Badania będziemy kontynuować. Cały czas zgłaszają się nowi pacjenci.

Poradnia podobna do naszej zacznie działać wkrótce w Tomaszowie Mazowieckim. Rozmawiałem z Dyrektorem ICZMP profesorem M. Banachem – planujemy, aby taka poradnia powstała również dla dzieci.

To pionierskie badania w Europie – unikalny materiał. Wnioski opracujemy, a jesienią chcemy publikować w branżowej literaturze medycznej, także zagranicznej. Liczymy, że pomogą w poznaniu choroby, która dla nas wszystkich ma wiele tajemnic.

Jak znajdujecie pacjentów?

Pomaga nam sanepid. Inspektorzy wysyłają chorym maile z informacją, gdzie mogą się zgłosić. Doceniamy, bo wiemy, że pracownicy sanepidu mają teraz pełne ręce roboty. To bardzo duża dodatkowa praca pracowników stacji sanepidu w Łodzi w województwie. Bez ich zaangażowania nie udałoby się zorganizować tego badania. Pacjenci też są zadowoleni, że lekarze troszczą się o ich zdrowie.


* Inicjatorem i koordynatorem badań jest dr Michał Chudzik, kardiolog. Badania prowadzone są w ramach I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego szpitala im. Biegańskiego w Łodzi. Kierownikiem naukowym jest prof. Jarosław Kasprzak.

Pacjenci mogą się zapisywać w tych poradniach. Dla ułatwienia kontaktu uruchomiliśmy specjalny numer telefonu – 600 813 600. Wystarczy zadzwonić lub wysłać SMS z hasłem „COVID”, na pewno oddzwaniamy i ustalamy termin konsultacji.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel, UAE reach historic peace deal: ‘We can make a wonderful future’

Israel, UAE reach historic peace deal: ‘We can make a wonderful future’

LAHAV HARKOV, OMRI NAHMIAS


Third-ever peace treaty between Israel and an Arab state includes embassies, direct flights; agreement “suspends” annexation, but Netanyahu says: “I will never give up on our right to our land.”

L-R: Crown Prince of Abu Dhabi Sheikh Mohammed Bin Zayed, US President Donald Trump, Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu / (photo credit: REUTERS)

Israel and the UAE agreed to full normalization of relations in a phone call with US President Donald Trump on Thursday, marking the first peace treaty between Israel and an Arab country in 25 years.

Israel agreed to suspend its planned extension of sovereignty over parts of Judea and Samaria to facilitate relations with the UAE and potentially other Arab and Muslim countries.

The agreement will include establishing embassies and exchanging ambassadors, investments into the Israeli economy, trade, direct flights between Tel Aviv and Abu Dhabi, an investment in Israeli efforts to develop a coronavirus vaccine – as first reported in The Jerusalem Post last month – and cooperation in matters of energy and water. An important element of the deal for the UAE is the expectation that its citizens would be able to visit the Al-Aksa mosque in Jerusalem.

Prime Minister Benjamin Netanyahu called the deal “full, formal peace” with “one of the strongest countries in the world.”

“Together we can bring a wonderful future. It is an incomparably exciting moment,” Netanyahu said. “I have the great privilege to make the third peace treaty between Israel and an Arab country, the UAE.”

Netanyahu wished Crown Prince of Abu Dhabi Mohamed bin Zayed “Salam Aleykum v’Shalom Aleynu – peace unto you and peace unto us.”

Trump said in a statement posted to his twitter account: “Opening direct ties between two of the Middle East’s most dynamic societies and advanced economies will transform the region by spurring economic growth, enhancing technological innovation, and forging closer people-to-people relations.”

In subsequent remarks in the Oval Office, Trump alluded to “many more countries” in the region normalizing ties with Israel, and “some very exciting things including, ultimately with the Palestinians.”
Netanyahu said he has “reason to be very optimistic that today’s announcement w the UAE will be joined by more countries in this expanding circle of peace.”

The agreement “ushers in a new era of peace between Israel and the Arab world,” he said.

Sources in Washington and Jerusalem said the Trump administration is in talks with other Gulf States to reach normalization agreements with Israel. Bahrain is likely to be next, to the extent that there was a chance they would have announced normalization before the UAE.

The US president also mentioned Iran, about which the UAE and other Gulf States share concerns with Israel, saying that he will make a deal with them “within 30 days” if he wins the election. Trump said the Iranians are “dying to make a deal,” but would prefer that it be with the Democratic candidate for president, Joe Biden, “because that would be like a dream” for them. Trump’s Special Adviser Jared Kushner clarified that the deal would not allow Iran to obtain nuclear weapons.

Netanyahu remarked that the moves towards normalization were kept tightly under wraps because Iran would have liked to sabotage them.

Iran has played a major role in the closer ties between Israel and Gulf States since the previous US government and other world powers signed the nuclear deal with Tehran in 2015. The countries began cooperating on national security and that moved to other issues after trust was built between them, to the point that an American source said normalization seemed inevitable.

As a reaction, Iran’s Foreign Minister declared to the state news agency IRNA that the deal was “dangerous and illegitimate.” He said that “this is stabbing the Palestinians in the back and will strengthen the regional unity against the Zionist regime.”

“The shameful measure of Abu Dhabi to reach an agreement with the fake Zionist regime (Israel) is a dangerous move and the UAE and other states that backed it will be responsible for its consequences,” the statement added, according to IRNA.

Netanyahu touted a formula of “peace for peace,” based on shared interests, emphasizing economic cooperation, and peace that comes from a position of strength, rather than peace in exchange for concessions.

However, bin Zayed presented the matter as though he had exacted concessions from Israel, emphasizing the suspension of sovereignty plans over normalization. He tweeted that “an agreement was reached to stop further Israeli annexation of Palestinian territories. The UAE and Israel also agreed to cooperation and setting a roadmap towards establishing a bilateral relationship.”

Egyptian President Abdel-Fatah a-Sisi similarly called it “the agreement to stop Israel’s annexation of the Palestinian Territories and taking steps to bring Peace to the Middle East.” He said in a tweet that he “values the efforts… in order to achieve prosperity and stability for our region.”
The Trump administration’s “Vision for Peace” would allow Israel to apply its law to 30% of Judea and Samaria, including all settlements and the Jordan Valley.

The rest of the West Bank would be designated for an eventual Palestinian state, which would receive recognition and a $50 billion aid package from the US if it meets a list of pre-conditions, including demilitarization and stopping incitement and salaries for terrorists.

Netanyahu said that he still plans to apply Israeli sovereignty in Judea and Samaria.

“I’m not giving up on it. It’s on the table because of me. Trump put sovereignty into his peace plan because I asked for it,” Netanyahu said. “But in the first place I said again and again that we would only implement sovereignty in coordination with the US. Without support from the US, in the best case it would be worthless, and in the worst case, it would hurt ties very much.”

Netanyahu emphasized that he “did not and will not remove sovereignty from the agenda… I will never give up on our right to our land.”

Diplomatic sources in Jerusalem and Washington pointed to the use of the word “suspend,” which implies that the pause is only temporary. The wording was agreed upon by all three sides.

It is unclear for how long annexation would remain suspended, but it is unlikely that anything would happen before the end of this year, the Washington source said.

The Trump peace team’s efforts gained steam in July and led to Israel’s decision to skip the original July 1 date that Netanyahu had discussed for sovereignty moves. The administration felt that the opportunity for Israel to normalize ties with the UAE was a “better choice.”

“In the long term, this will solidify security,” one American official said. Peace between Israel and the UAE presented an opportunity for “real peace” unlike the cold peace it has with Egypt and Jordan, since Israel and the UAE were never enemies that fought a war against each other.

Sovereignty moves would have stopped the momentum towards normalization with Gulf States, another source said.

The American source said: “Israel was presented with two opportunities and chose one. They’re aggressively pursuing [normalization] and not complicating it by doing sovereignty.”

Trump called the diplomatic breakthrough a “labor of love for a lot of people in the room,” speaking to how it is also an achievement for Special Adviser to the President Jared Kushner, who heads the Middle East peace team, and Special Representative for International Negotiations Avi Berkowitz, who worked behind the scenes in recent months to promote normalization between Israel and the Arab world, and US Ambassador to Israel David Friedman.

Friedman said “the normalization of relations between Israel and the UAE will make Israel stronger and safer and will likely lead to additional exciting opportunities and incremental prosperity for Israel, its neighbors and the entire region.”

A senior Likud source remarked that “the Israeli and international Left always said we can’t bring peace with Arab states without peace with the Palestinians, that there is no other way than withdrawing to ‘67 lines, evacuating settlements, dividing Jerusalem and establishing a Palestinian state. For the first time in history Prime Minister Netanyahu broke the paradigm of ‘land for peace’ and brought ‘peace for peace.’”

Foreign Minister Gabi Ashkenazi praised the agreement, saying “the good news of normalization with the UAE is important and an opening to more agreements.”

Ashkenazi also praised “avoiding the one-sided annexation plan,” and called for the complete Trump peace plan to be implemented.

Yamina leader Naftali Bennett praised the normalization, saying “relations between the countries are no longer held hostage by Palestinian recalcitrance,” but slammed Netanyahu for suspending sovereignty plans.

“It’s unfortunate that Netanyahu gave up a once-in-a-century chance to apply sovereignty to the Jordan Valley, Ma’aleh Adumim, Bet El and the rest of Israeli settlements,” he said. “It is tragic that Netanyahu did not seize the moment and didn’t have the courage to apply sovereignty to a centimeter of the Land of Israel, but sovereignty over the parts of our homeland will come from somewhere else.”

Joint List MK Mtanes Shihadeh accused the UAE of a “betrayal… no less than a knife in the back of the Palestinian people and the Arab nations.”

Shehadeh posited that “Netanyahu and Israel never really meant to annex, but in order for him to abandon the plan, the UAE agreed to make its secret relations open. Nothing will change and anyone who thinks the Palestinians will disappear are mistaken.”

Democratic candidate for president Joe Biden said “the UAE’s offer to publicly recognize the State of Israel is a welcome, brave and badly-needed act of statesmanship. Annexation would be a bloody blow to the course of peace, which is why I oppose it now and would oppose it as president.”

The Turkish Foreign Ministry said on Friday that history and the conscience of the region’s people will not forget and never forgive the “hypocritical behavior” of the United Arab Emirates in agreeing a deal with Israel.

It said in a written statement that the Palestinian people and administration were right to show a strong reaction against the agreement, which will lead to a full normalization of diplomatic relations between the UAE and Israel.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Tensions continue to mount on Gaza border; Israel tests Arrow 2 Missile

Tensions continue to mount on Gaza border; Israel tests Arrow 2 Missile

TV7 Israel News


1) Tensions along Israel’s southern front with the Hamas-controlled Gaza Strip are gradually rising.

2) The Israeli Defense Ministry announced that it conducted a successful test of its Arrow 2 missile system late last night – elevating Israel’s aerial defense capabilities against long-range surface-to-surface missile – including ballistic missiles capable of carrying a nuclear payload.

3) Israel has donated state-of-the-art artificial’ intelligence-based technologies and high-end equipment to the ‘All India Institute of Medical Science’ – commonly referred to as AIIMS – for the purpose of combating the relentless spread of the Corona contagion throughout the 1.35 billion strong nation.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Szpieg, który lubił wypić.

Szpieg, który lubił wypić. Tajny współpracownik SB i agent CIA w jednej osobie

Adam Zadworny


Stanisław Dembowski, dyplomata i agent CIA wraz ze swoją żoną, którą poznał na placówce w Pekinie (Fot. IPN (klatka z filmu nakręconego przez Służbę Bezpieczeństwa))

Wśród tajemnic, które przekazał CIA pewien polski dyplomata, były informacje dotyczące taktyki Wietnamczyków w czasie rokowań pokojowych z USA dotyczących zakończenia wojny.

28 grudnia 1974 r. funkcjonariusze kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa otworzyli dorobionym kluczem drzwi do pokoju 116 w zakopiańskim hotelu Kasprowy. Zajmujący go attaché kulturalny ambasady Stanów Zjednoczonych w Warszawie Robert Gosende był wtedy na spacerze. Esbecy dokładnie przeszukali pokój i sfotografowali pamiętnik dyplomaty pisany od 1964 r. Były w nim m.in. zapiski z pobytu Gosende’a w państwach afrykańskich. Już po powrocie z Zakopanego do Warszawy jeden z esbeków raportował: Nie stwierdzono, aby jego pobyt w Afryce był zbieżny w czasie z pobytem „Adriapana” na tym kontynencie.

„Adriapan” to Stanisław Dembowski, pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych i agent CIA.

Misja w Laosie

Dembowski urodził się 8 stycznia 1928 r. w miasteczku Przysucha na Mazowszu. Kiedy jego ojciec zmarł na gruźlicę, chłopiec znalazł się w domu dziecka. Po wojnie, w 1947 r., w wieku 19 lat zapisał się do PPR, a potem do PZPR, wierząc w ideały socjalizmu. Ponadprzeciętna inteligencja, ambicja i talent lingwistyczny sprawiły, że już na początku lat 50. pracował w MSW, zaocznie studiując filozofię i orientalistykę. Jeszcze przed trzydziestką został wysłany na placówkę do Pekinu. Tam zakochał się w dziewczynie japońskiego pochodzenia, studiującej na uniwersytecie pekińskim. W 1956 r. wzięli ślub i wrócili do Polski, gdzie rozpoczynała się właśnie gomułkowska odwilż.

W następnych latach Dembowski piął się po szczeblach kariery w dyplomacji. W latach 60. był m.in. na placówce w Iranie. Być może zrobiłby w MSZ większą karierę, gdyby nie pewna nonszalancja dostrzegana przez przełożonych.

W sierpniu 1972 r. wyjechał do Laosu, gdzie został zastępcą szefa delegacji polskiej przy Międzynarodowej Komisji Kontroli i Nadzoru. Przez dżunglę w tym kraju biegł wtedy słynny szlak Ho Chi Minha, przywódcy wietnamskich komunistów, późniejszego premiera i prezydenta, którym Wietnam Północny przerzucał ludzi i uzbrojenie na południe. Dembowski przyjechał tam w schyłkowym okresie wojny wietnamskiej. Później mówił, że Laos zmienił jego życie.

Propozycja przy whisky

Do obowiązków Dembowskiego w Laosie należało m.in. utrzymywanie kontaktów z ambasadą Wietnamu, a także przedstawicielami garnizonu wojskowego Pathet Lao. Jednak bardziej niż praca zajmowały go wizyty w klubach i na bankietach.

Później jeden z jego współpracowników zezna: Wprawiał się w stan nietrzeźwy tak w pracy, w miejscu zamieszkania, jak i na przyjęciach w obcych placówkach dyplomatycznych. Dembowski regularnie bywał na rautach z udziałem zachodnich dyplomatów. Zaczął też utrzymywać kontakty z pracownikami amerykańskiej ambasady, m.in. z jej pierwszym sekretarzem Richardem Howlandem, któremu po kilku drinkach opowiadał o swojej pracy. Latem 1972 r. na przyjęciu we Francuskiej Misji Wojskowej Dembowski poznał Amerykanina, który przedstawił się jako Don Ellis. Oficjalnie pracował w misji ekonomicznej, ale w rzeczywistości był oficerem CIA.

Pewnego dnia Ellis zaprosił go do domu i podczas rozmowy przy whisky zaproponował współpracę z wywiadem. „Chyba zgłupiałeś” – miał odpowiedzieć Dembowski, który jednak wbrew instrukcjom nie zgłosił tej propozycji przełożonym ani służbom.

BMW od CIA

Wkrótce Dembowski wyjechał do Hanoi na spotkanie szefów placówek dyplomatycznych PRL w krajach azjatyckich. Tam zdobył m.in. poufne informacje dotyczące taktyki Wietnamczyków w czasie kolejnych rokowań pokojowych Wietnamu Północnego z USA dotyczących zakończenia wojny.

Kiedy po powrocie do Laosu Howland zapytał go o rokowania, Polak zdał mu dokładną relację, rozpoczynając niebezpieczną grę z wywiadem. CIA zapewne brała pod uwagę, że może być prowokatorem komunistycznych służb, i go sprawdzała. Dr Paweł Skubisz z IPN, od lat badający sprawy Polaków pracujących w czasach PRL dla CIA, twierdzi, że Amerykanie mieli w Azji specjalną grupę werbującą agentów spośród wschodnioeuropejskich członków Międzynarodowej Komisji Kontroli i Nadzoru w Wietnamie i Laosie. Byli w niej m.in. Amerykanie polskiego pochodzenia.

Kiedy Ellis zaprosił Dembowskiego na obiad w restauracji eleganckiego hotelu Lane Xang, pojawił się tam również mówiący po polsku człowiek, który przedstawił się jako Laskowski. Na tym spotkaniu doszło do werbunku, który – jeśli wierzyć aktom bezpieki – został przypieczętowany wpłaceniem 10 tys. dol. na zachodnie konto Dembowskiego. Średnia pensja w Polsce wynosiła wtedy równowartość 20 dol., była to więc bajeczna fortuna.

Dembowski początkowo opowiadał Amerykanom o członkach polskiej delegacji w Laosie. Opisywał ich upodobania, słabości, przyzwyczajenia, a nawet ulubione knajpy, co mogło pomóc w ich pozyskaniu. Spotykał się też z pracownikiem CIA, który uczył go, jak wywabiać i przygotowywać tajnopisy, które będą jednym ze sposobów jego łączności.

Kończąc misję w Laosie, Dembowski umówił się z Amerykanami na spotkanie w Wiedniu, przez który wracał do Polski. Doszło do niego 11 stycznia 1973 r. Szpieg przekazał wówczas CIA kopię tajnej notatki opracowanej przez polskiego doradcę komisji do spraw wojskowych opisującej stan sił zbrojnych w Laosie. W Wiedniu przeszedł też kolejne szkolenie wywiadowcze i dostał „premię” – eleganckie bmw za 12 tys. marek zachodnioniemieckich.

Człowieku, przestań pić!

Po powrocie do Polski Dembowski pracował w departamencie II MSZ, gdzie zajmował się m.in. sprawami chińskimi i indyjskimi. Gromadził, kopiował i przekazywał Amerykanom cenne dokumenty dotyczące głównie polityki PRL i Związku Radzieckiego na Półwyspie Indochińskim.

Bezpośrednie spotkania z agentem w jego kraju były w CIA zabronione. Dembowski utrzymywał kontakt z wywiadem za pomocą tajnopisów, które kryły się pod pozorną treścią listów przychodzących na jego domowy adres. Amerykanie byli mistrzami w tej dziedzinie. W niektórych przypadkach do wywabienia tajnopisu była potrzebna specjalna „aspiryna” rozpuszczona w alkoholu – w takim roztworze trzeba było zamoczyć list. W innym – kropla krwi połączona z wodą. Albo np. sproszkowany apteczny węgiel czy żelazko, którym trzeba było wyprasować list, aby odsłonić tajną treść. Dembowski używał specjalnego dezodorantu, który powstał w laboratorium CIA. Własne tajnopisy sporządzał inną metodą. Dostał spreparowany papier listowy. Na jedną stronę nanosił neutralną treść, na drugiej, czystej, kładł specjalną kalkę, dzięki której sporządzał niewidoczne meldunki. Tak spreparowane listy wysyłał na adres obywatela Szwecji w Sztokholmie, którego mieszkanie było skrzynką CIA.

W czerwcu 1973 r. Amerykanie ostrzegali nadużywającego alkoholu Dembowskiego (z akt wynika, że miał też kłopoty małżeńskie), że jest nieostrożny. Wbrew instrukcjom nie starł odcisków palców z listu i nie dość dokładnie utajnił swój ostatni meldunek. Ale kontrwywiad SB wpadł na trop Dembowskiego nie z powodu jego niefrasobliwości.

Tajemniczy list

18 czerwca 1973 r. pracownicy Biura B. (obserwacja) MSW puścili rutynowy „ogon” za II sekretarzem amerykańskiej ambasady podejrzewanym o to, że jest agentem CIA.

Carl Gephard poszedł na spacer z żoną w okolicach ul. Belwederskiej, ale na chwilę zniknął z oczu obserwacji. Okazało się, że na jego trasie była skrzynka pocztowa na krajowe listy. Gdy esbecy ją opróżnili, w środku było tylko sześć listów. Odbiorcą jednego z nich był dyplomata Stanisław Dembowski, w aktach zarejestrowany od lat jako tajny współpracownik SB, z którego nie było żadnego pożytku. Esbecy podejrzewali, że list zawiera tajnopis, ale fachowcom z wydziału chemii Biura W. (kontrolującego korespondencję) nie udało się go wywabić.

Kontrwywiad SB rozpoczął wtedy operację o kryptonimie „Adriapan”. Dembowskiego i jego najbliższych poddano obserwacji. Mijały kolejne miesiące, a SB nie zdobyła żadnych dowodów szpiegowskiej działalności. W grudniu 1974 r. kontrwywiad ustalił, że Dembowski zaplanował zimowe wczasy w Zakopanem w tym samym czasie, w którym pokoje w Kasprowym zarezerwowali dwaj amerykańscy dyplomaci. 28 i 29 grudnia 1974 r. esbecy nielegalnie przeszukali ich pokoje, fotografując m.in. pamiętnik attaché kulturalnego ambasady Roberta Gosende’a i notatnik attaché naukowego Allana Greenberga. Niczego ważnego nie znaleźli. Natomiast podczas przeszukania pokoju Dembowskiego ich uwagę zwróciła kartka z zapisanym adresem w Szwecji. Do spotkania Amerykanów z Polakiem, którego się spodziewali, nie doszło.

Kombinacje operacyjne

Mijały kolejne lata, a kontrwywiad SB nadal bezowocnie podglądał Dembowskiego, który – prawdopodobnie orientując się, że jest śledzony – był ostrożny i ograniczył kontakty z CIA.

W aktach tej operacji przechowywanych w IPN zachowały się setki zdjęć zrobionych przez Biuro B. oraz protokołów z podsłuchów sporządzonych przez Wydział T. (technika operacyjna).

Bezpieka zastosowała też tzw. kombinacje operacyjne. W ramach jednej z nich Dembowski dowiedział się, że ma szansę na wyjazd na placówkę w Indiach. Wówczas oficer bezpieki nawiązał z nim kontakt jako zwerbowanym tajnym współpracownikiem. Pod pozorem ochrony służbowego wyjazdu wypytywał go o szczegóły z jego życia zawodowego i osobistego, licząc, że złapie go na kłamstwie. Bezskutecznie.

W ramach innej kombinacji podczas wczasów zbliżył się do Dembowskiego człowiek udający oficera polskiej armii. Po kielichu chętnie opowiadał o wojskowych tajemnicach, licząc na to, że Dembowski połknie haczyk. Ale „Adriapan” nie był tymi tajemnicami zainteresowany.

Esbek udający wojskowego w raporcie napisał natomiast, że Dembowski: Ograniczył konsumpcję alkoholu. W sali telewizyjnej zwraca uwagę na wszystkie wchodzące i wychodzące osoby. Zawsze siada tak, aby widzieć drzwi wejściowe.

Zdrajca ważnych tajemnic

Punkt zwrotny nastąpił 6 czerwca 1977 r. Tego dnia SB przechwyciła kolejny list wysłany na prywatny adres Dembowskiego. Tym razem udało im się wywołać tajnopis, którego lektura nie pozostawiała wątpliwości. Jeszcze tego samego dnia Dembowski został zatrzymany. W jego domu SB znalazła tajne i poufne dokumenty, które miały być materiałem źródłowym dla meldunków dla CIA.

Na przesłuchaniu Dembowski przyznał się do współpracy z CIA, ale bagatelizował swoją rolę. Mówił o kłopotach osobistych, rozwodzie, alkoholu, niefrasobliwości. Tłumaczył, że dokumenty, które przywiózł z Laosu do Wiednia, uważał za jawne. Twierdził, że znalezione u niego notatki zamierzał wykorzystywać w działalności publicystycznej, a nie szpiegowskiej.

Prokurator ppłk Ryszard Szczęsny w akcie oskarżenia na dłużej zatrzymał się na dyplomatycznych tajemnicach przywiezionych przez Dembowskiego z Hanoi: Ich ujawnienie przedstawicielom ambasady USA, których siły zbrojne prowadziły wojnę na Półwyspie Indochińskim, zdradzało polityczne zamierzenia Demokratycznej Republiki Wietnamu i sił narodowo-wyzwoleńczych w Wietnamie Południowym. Tym samym pogarszało pozycję sił demokratycznych w przyszłych rokowaniach pokojowych.

Człowiek upadły

Proces Dembowskiego rozpoczął się w styczniu 1978 r. „Adriapan” odpowiadał m.in. za działanie na szkodę PRL i ZSRR. Groziła mu kara śmierci.

Jednak poza listem od CIA dowody winy to wyłącznie jego własne zeznania. Świadkowie – Polacy, którzy byli w tym samym czasie co on w Laosie – mówili dużo o jego pijaństwie, charakterze lekkoducha i zawalaniu obowiązków.

Prokurator domagał się dla Dembowskiego 15 lat więzienia. Jego adwokat Zygmunt Skoczek, prosząc o łagodne potraktowanie, nazwał klienta człowiekiem upadłym. 30 stycznia 1978 r. sąd skazał szpiega na 13 lat więzienia. Okolicznością, która niewątpliwie odbiła się na kwalifikacjach zawodowych i moralnych Dembowskiego, był fakt, że od lat nadużywał on alkoholu – czytam w uzasadnieniu wyroku, który 6 marca 1978 r. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego utrzymała w mocy.

Jego syn opowiadał mi, że żył z piętnem ojca-szpiega. W latach 80., kiedy Dembowski siedział w więzieniu, nie chcieli go w solidarnościowej opozycji, do której się garnął. Uważali, że obecność syna agenta CIA zaszkodzi podziemiu. Dla komunistycznej władzy był natomiast synem zdrajcy, który też na nic nie zasługiwał.

Stanisław Dembowski wyszedł z więzienia u schyłku PRL. Zmarł już w wolnej Polsce. Bliskim nigdy nie powiedział nawet słowa o pracy dla amerykańskiego wywiadu. Jej tajemnice znajdują się w niedostępnych dla polskich badaczy archiwach CIA.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com