Archive | August 2020

17 SIERPNIA. ROCZNICA URODZIN JÓZEFA WITTLINA

17 SIERPNIA. ROCZNICA URODZIN JÓZEFA WITTLINA

Przemysław Batorski


124 lata temu w Dmytrowie niedaleko Lwowa urodził się Józef Wittlin – prozaik, poeta, tłumacz. Jego „Sól ziemi” jest uznawana za jedną z najlepszych polskich powieści okresu międzywojennego.

„– Powiem panu coś jeszcze. Otóż jest jedna bardzo dobra powieść polska, którą uważam za arcydzieło i jedną z najlepszych polskich powieści w ogóle. To powieść Józefa Wittlina „Sól ziemi”. Tak się złożyło, że nic o niej dotąd nie napisałem. Niemcy powiedzieli, że „już coś takiego mamy”, myśląc o powieści Józefa Rotha „Marsz Radetzky’ego”. Na marginesie: warto wiedzieć, że Wittlin i Roth umówili się w Wiedniu, żeby napisać coś o starej Austrii, i każdy z nich napisał potem właśnie swoją książkę” – tak o Wittlinie mówił Marcel Reich-Ranicki[1].

Młody Joseph Roth, 1914 r. / Wikipedia/Flickr/Center for Jewish History, Nowy Jork

Józef Wittlin urodził się 17 sierpnia 1896 r. w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Jego rodzicami byli Karol Wittlin i Elżbieta z Rosenfeldów, dzierżawcy majątku we wsi Dmytrów niedaleko Lwowa. W 1914 r., jeszcze jako uczeń, zaciągnął się do Legionu Wschodniego – polskiej formacji zbrojnej powołanej przez Austro-Węgry, która została jednak rozwiązana już na jesieni pierwszego roku wojny. Wittlin zdał maturę w Wiedniu i rozpoczął studia na wydziale filozofii tamtejszego uniwersytetu, gdzie poznał Josepha Rotha – z którym się zaprzyjaźnił – a także Rainera Marię Rilkego i Karla Krausa[2]. W 1916 r. wraz z Rothem dołączył do armii austriackiej. Ukarany za rozmawianie na służbie po polsku, miał być skierowany na front włoski, gdzie toczono ciężkie walki pozycyjne nad biegnącą przez Alpy rzeką Soczą (Isonzo). Zachorował na szkarlatynę, co uniemożliwiło mu udział w walce – do końca wojny służył jako tłumacz w obozie jenieckim. Po 1918 r. kontynuował studia filozoficzne we Lwowie, zaczął też studiować filologię polską.

W 1920 r. opublikował tom poezji Hymny, w 1924 r. – tłumaczenie Odysei, nad którym pracę rozpoczął w wojennym lazarecie. Związał się z warszawskim środowiskiem literackim, „Skamandrem” i „Wiadomościami Literackimi”, dużo podróżował po Europie. Jego utwory z tych czasów mają wymowę antywojenną. Publikował jednak niewiele, czasami zabierał głos w sprawach politycznych, m.in. protestując po rozpoczęciu procesu brzeskiego[3].

Porównanie Wittlina do Josepha Rotha nie powinno dziwić – podobnie jak autor Marszu Radetzky’ego, napisał znakomitą powieść o zmierzchu Austro-Węgier i początku I wojny światowej, Sól ziemi z 1935 r.[4]. Tak jak przekład Odysei, powieść była doskonale przyjęta w Polsce, a jeszcze przed 1939 r. została przetłumaczona na 13 języków. Należy do szeregu powstających w okresie międzywojennym wybitnych powieści poświęconych końcowi cesarsko-królewskiej monarchii i upadkowi starej Europy. Jednak być może ze względu na niedokończenie – miała stanowić pierwszą część trylogii, Powieści o cierpliwym piechurze; kolejne części miały nosić tytuły Zdrowa śmierć i Dziura w niebie – nie wybrzmiewa tak silnie w Soli ziemi przeczucie kolejnej wojny, nie widzimy też w niej walk na froncie. Raczej – jak to ujął Alfred Döblin – „trwa wojna, która się skończy, bez ustalenia, kto jej tak naprawdę chciał, a ludzie są powoływani i maltretowani przez urzędy, ludzie, którzy są dokładnie tacy sami, jak wszyscy: całkowicie pozbawieni heroizmu, zupełnie wyniszczeni, niespokojni: oburzeni, wystraszeni, w wielu prywatnych powiązaniach. Tak, istnieją tylko prywatne powiązania i wszyscy są osobami prywatnymi, które błądzą jako masa i pojawiają się jako «armia»”[5].

Głównym bohaterem Soli ziemi jest Piotr Niewiadomski, tragarz, a potem dróżnik kolejowy na granicy dwóch imperiów: austro-węgierskiego i rosyjskiego. Piotr nie znał ojca, który podobno był Polakiem; matka była Hucułką. Analfabeta, nie potrafi odczytać odezwy Franciszka Józefa, ogłaszającej początek wojny. Na stacji kolejowej wiesza ją do góry nogami. Dopiero gdy jego błąd naprawia naczelnik stacji, mieszkańcy mogą się przekonać, o czym napisał do nich stary monarcha:

Kołomyja na Huculszczyźnie, 1938 r. / Polona

„Wówczas ludzie, zebrani w poczekalni, zaczęli głośno sylabizować słowa manifestu do kochanych ludów. Najpierw pojedynczo w miarę umiejętności czytania, później chóralnie wespół z analfabetami. Powtarzali każde słowo jak litanię w kościele. Wiara w cesarza Franciszka Józefa jednoczyła na tych dalekich ziemiach – rzymskich katolików i greckich katolików, Ormian i Żydów – w jeden wspólny i powszechny Kościół. Piotr bezwiednie zdjął czapkę i z otwartymi ustami słuchał uroczystej skargi cesarza. (…) Stylem biblijnym, hieratycznym i rzewnym skarżył się cesarz w swym piśmie na złych i przewrotnych Serbów, iż nie dają mu w spokoju doczekać śmierci, jeno zmuszają do wyciągnięcia oręża.

– Co to jest oręż? – myślał Piotr. – Musi to być duży składany nóż ze srebra. Najjaśniejszy Pan nosi go w kieszeni i wyciąga na wypadek wojny”[6].

Piotr, jeden z ludzi „niepiśmiennych i ubogich duchem”[7], nabywa przekonania, że Franciszek Józef powołuje do wojska jego osobiście i żąda od niego poświęcenia za Austrię.

„Stara Austria, którą ukazuje Wittlin w Soli ziemi, nie jest już więcej młodą Chimerą, kuszącą Sfinksa, ale Chimerą sklerotyczną, agonizującą, popchniętą na obcą jej geniuszowi drogę czynów wojennych, mającą właśnie pogrążyć swe ludy w otchłani niedoli, zbliżającą się nieuchronnie do katastrofy”[8] – napisał o powieści Jerzy Stempowski. Największe wrażenie robi chyba scena początkowa – zebranie wiedeńskiego rządu, kiedy zniedołężniałemu monarsze podaje się dokument ogłoszenia wojny:

„Cesarz kładł swój podpis, na który tak długo czekali ministrowie. Atoli po napisaniu wyrazu «Franciszek» nie stało już pióru płynnego tchu, atrament się wyczerpał. Po raz wtóry cesarz sięgnął do kałamarza i drżącym piórem zadrasnął się leciutko w duży palec lewej ręki. Z palca trysnęła malutka kropla krwi. Była czerwona. Nikt nie zauważył tego zadraśnięcia, cesarz szybko obtarł palec i jednym mocnym pociągnięciem dopisał: «Józef». Atrament był niebieski.

Hrabia Berchtold przejął pismo. Nazajutrz przetłumaczono je na wszystkie języki monarchii. Wisiało wydrukowane na wszystkich rogach miast, miasteczek i wsi i zaczynało się od słów: «Do moich ludów…» Analfabetom odczytali manifest gminni dobosze.

Cesarz podniósł się z pomocą adiutantów. Nikomu w służbie ręki nie podawał. Tym razem jednak uścisnął dłoń prezesa ministrów. Na progu odwrócił się raz jeszcze i rzekł nie wiadomo do kogo:

– O ile się nie mylę… będzie się lała krew”[9].

W 1939 r. Wittlin przedostał się z rodziną do Francji, następnie do Portugalii i USA. Podczas wojny napisał wiersze Żydom w Polsce oraz Na sądny dzień żydowski roku 1942/5703, które weszły do kanonu literatury Holokaustu. W pierwszym z nich pisał:

Fontanną mleka trysnęło spod kocich łbów Nowolipie,

Z ceglanych murów niewoli przeczysta mąka się sypie.

Winną macicą porosło Leszno jak stoki Karmelu,

Marzeniem duszę bezgrzeszną upijasz, mój przyjacielu,

Amerykańskiej pomocy czekasz jak ongi Mesjasza.

Na próżno żydowski twój lekarz widma zarazy przepłasza.

Brat-chrześcijanin tajemnie przyniósł ci kilo ziemniaków,

Trucizną zażył gettowy twój burmistrz, Adam Czerniaków,

Na magistracie wieczności prezydent Starzyński go witał.

– Podaj mi rękę, bracie! – powiedział i o nic nie pytał. [10]

Od 1952 r. współpracował z Radiem Wolna Europa. Poza Hymnami i Solą ziemi, do jego najbardziej znanych utworów należy esej Orfeusz w piekle XX wieku, wydany przez Instytut Literacki w Paryżu w 1963 r.

Jako żołnierz I wojny światowej, autor Soli ziemi – pisał o sobie Wittlin w posłowiu do powieści w 1970 r. – nie czuł „żadnej nienawiści do «wrogów», za jakich kazano mu uważać Rosjan, Włochów, Serbów i Rumunów. Przeciwnie: w czasie tej wojny zaprzyjaźnił się z rosyjskimi jeńcami, którzy w austriackich lazaretach pełnili, nieraz z poświęceniem, obowiązki pielęgniarzy. Okazywali oni wiele serca rannym lub chorym «nieprzyjaciołom». Z wdzięcznością wspominam czułą opiekę, jaką otaczał mnie w jednym ze szpitali wojennych, w baraku chorób zakaźnych, młody jeniec rosyjski imieniem Zacharko. Nazwiska tego człowieka nigdy nie znałem, ale wciąż widzę jego dobrą twarz, twarz prostego, szczerego chłopa, jakby przeniesionego do rzeczywistości roku 1917 – z książek Lwa Tołstoja”[11].

Józef Wittlin zmarł w 1976 r. w Nowym Jorku.


Przypisy:

[1] Marcel Reich-Ranicki, Nobel nie jest dla najlepszych, rozmowę przeprowadził Andrzej Stach, https://www.tygodnikprzeglad.pl/nobel-nie-jest-dla-najlepszych/, dostęp 17.08.2020.

[2] Józef Wittlin, Culture.pl, https://culture.pl/pl/tworca/jozef-wittlin; Józef Wittlin, Polski Słownik Judaistyczny, https://www.jhi.pl/psj/Wittlin_Jozef, dostęp 17.08.2020.

[3] Józef Wittlin, Culture.pl, dz. cyt.

[4] Z datą wydania 1936 r.

[5] Alfred Döblin, Polski wojak Szwejk. O powieści Sól ziemi Józefa Wittlina, tłum. i oprac. Monika Anna Noga, „Konteksty Kultury” 2017/14, z. 2, s. 135–136.

[6] Józef Wittlin, Sól ziemi, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1995, s. 43.

[7] Tamże, s. 50.

[8] Jerzy Stempowski, O „Soli ziemi” Wittlina, w: Magdalena Chabiera, Jerzy Stempowski o Soli ziemi Józefa Wittlina, „Colloquia Litteraria” I/2013, s. 55.

[9] J. Wittlin, Sól ziemi, dz. cyt., s. 14–15.

[10] J. Wittlin, Żydom w Polsce (fragment), w: Izrael w poezji polskiej. Antologia, red. Jan Winczakiewicz, Instytut Literacki, Paryż 1958, s. 244–245.

[11] J. Wittlin, Sól ziemi, dz. cyt., s. 286–287.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


US Moves to Restore All UN Sanctions on Iran.

US Moves to Restore All UN Sanctions on Iran in Dispute Over Nuclear Deal

Algemeiner Staff and Agencies


US Secretary of State Mike Pompeo departs a meeting with members of the UN Security Council, in New York, Aug. 20, 2020. Photo: Reuters / Mike Segar / Pool.

The United States moved to restore all UN sanctions on Iran on Thursday, arguing Tehran was in violation of a nuclear deal it struck with world powers in 2015 even though Washington itself abandoned that agreement two years ago.



The United States submitted a letter to the 15-member UN Security Council accusing Tehran of non-compliance, in theory starting a 30-day process that could lead to the “snapback” of UN sanctions even though major powers such as Russia reject the US stance and say they will not restore the UN measures.

Iran itself rejected the US move, taken in part because of the impending October expiration of a UN arms embargo on Tehran, arguing Washington had no right trigger the re-imposition and asking Security Council members to reject the US action.

US President Donald Trump’s administration abandoned the Iran nuclear deal, which was designed to prevent Tehran from developing nuclear weapons, arguing in part that its limitations on Iran‘s atomic activities were inadequate.

In a letter to the UN Security Council, US Secretary of State Mike Pompeo said Iran had breached many of the deal’s central limits without acknowledging that most of the Iranian “non-performance” came only after Washington had pulled out.

“Iran‘s non-performance is incontestable and a matter of public record,” said the letter, citing Iran‘s enrichment of uranium above 3.67%, amassing of an enriched uranium stockpile beyond the agreement’s 300 kg ceiling, and other violations.

In a letter to the Security Council submitted before the United States action, Iranian Foreign Minister Mohammad Javad Zarif said Washington had no right to trigger the “snapback” mechanism as it was no longer a party to the pact.

“The US push to reimpose UN sanctions on Iran will have dangerous consequences,” Zarif’s letter said. “Now it is the international community’s turn to counter the unlawful push by the United States.”

Iranian state TV said the letter was sent to the current president of the UN Security Council by Iran‘s UN envoy Majid Takhteravanchi.

Russia backed the Iranian stance.

Russia’s UN ambassador rejected US plans to restore UN sanctions on Iran as “nonexistent,” saying only a country that remains in the 2015 agreement can trigger the return of the sanctions in a process known informally as “snapback.”

“We will not take it as snapback,” Russian UN Ambassador Vassily Nebenzia told reporters before Pompeo was to deliver the US letter.

“He’s not triggering a snapback. Snapback can be triggered by a country that is a participant of the JCPOA, which the US is not,” he said, referring to the accord by its formal name, the Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA).

“We consider snapback as nonexistent. We will not take it as a snapback,” Nebenzia added.

When asked if Russia would reimpose UN sanctions on Iran, the Russian ambassador replied: “How can Russia reimpose UN sanctions on Iran if the resolution 2231 continues?”

He was referring to the Security Council resolution that enshrined the 2015 deal between Iran and six major powers: Britain, China, France, Germany, Russia and the United States.

Under the agreement, Iran committed to limit its nuclear activities in return for wide relief from sanctions.

A snapback of UN sanctions would require Iran to suspend all nuclear enrichment-related and reprocessing activities, including research and development, and ban imports of anything that could contribute to those activities or to the development of nuclear weapon delivery systems. It would reimpose the arms embargo, ban Iran from developing ballistic missiles capable of delivering nuclear weapons and bring back targeted sanctions on dozens of individuals and entities. Countries also would be urged to inspect shipments to and from Iran and authorized to seize any banned cargo.

Israeli Ambassador to the UN Gilad Erdan stated on Thursday, “We fully support the United States’ decision to request that UN sanctions on Iran be reinstated via the snapback mechanism. Not honoring the binding snapback mechanism established under Resolution 2231 threatens to undermine the Security Council’s effectiveness and its ability to uphold international peace and security.”

“Reimposing the UN sanctions on Iran is a critical step to curbing Iranian aggression, which threatens the entire world,” he added. “The Security Council should not allow the world’s largest terror regime to obtain and trade lethal weapons and ballistic missiles freely. Nor should it pave the way for Iran to fulfill its nuclear ambitions. Now is the time for the international community to act decisively and impose crippling sanctions on Iran. Not to reward its malicious aspirations.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Trump expects Saudi-Israel peace

Trump expects Saudi-Israel peace

TV7 Israel News


  1. Despite repeated warnings over a possible military escalation; Dozens of balloons strapped with incendiary and explosive devices are sent sailing from the Hamas-controlled Gaza Strip toward Israeli territory.
  2. U.S. President Donald Trump acknowledged that he expects Saudi Arabia to soon follow in the footsteps of its closest regional-ally, the United Arab Emirates – to normalize relations with the state of Israel.
  3. The Islamic Revolutionary Guards unveiled new locally designed and manufactured ballistic and cruise missile systems; named after the assassinated commanders of the IRGC’s Quds Force and Kataib Hezbollah.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jak walczyć z wrogami wolności akademickiej

Jak walczyć z wrogami wolności akademickiej


Sergiu Klainerman
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Według badania Cato Institute z 2019 roku, 75 procent imigrantów, którzy są amerykańskimi obywatelami, jest bardzo duma z tego, że są Amerykanami, równocześnie tylko 69 procent urodzonych w Ameryce Amerykanów deklaruje taką dumę. W oparciu o moje doświadczenie sądzę, że ta różnica będzie jeszcze większa, jeśli porówna się uczucia imigrantów do urodzonych w Ameryce elit, w szczególności młodej generacji.

Uciekłem z komunistycznej Rumunii w 1975 roku i przyjechałem do USA, przyciągnięty do Stanów Zjednoczonych (podobnie jak miliony innych imigrantów), reputacją kraju, który ceni wolność i nagradza ciężką pracę i talent. Przybyłem bez niczego poza silnym pragnieniem zostania matematykiem, niemniej to, co mi się udało, daleko przekracza najśmielsze oczekiwania. Jest to częściowo wynikiem własnych wysiłków i odrobiny talentu, jaką mogę posiadać, ale te wysiłki mogły być uwieńczone powodzeniem, bo miałem szczęście pracować w akademickim systemie USA, który (przynajmniej jak dotąd) był najbardziej wolny, najbardziej konkurencyjny i najbardziej sprawiedliwy na świecie. Przez “sprawiedliwy” rozumiem niezwykłą zdolność tego systemu do nagradzania talentów i ciężkiej pracy bez jakiegokolwiek względu na pochodzenie etniczne, religię, rasę, płeć, wiek lub jakiekolwiek inne cechy.

Wszystko to teraz stoi jednak pod znakiem zapytania. Amerykańskie uczelnie i uniwersytety, jak również wiele innych instytucji, są atakowane przez ideologię, której nie umiem określić inaczej jak podstępną. Ta ideologia jest zbudowana na połączeniu “krytycznej teorii” (latorośli marksizmu); dziwacznego rodzaju moralno-kulturowego relatywizmu, który tworzy własną odwrotność, a mianowicie, zaciekle moralistyczny dogmatyzm; dekonstrukcjonizmu i intersekcjonalności. Rezultatem tego bigosu jest patrzenie na ludzi jako nieodwracalnie podzielonych przez rasę, płeć, preferencje seksualne, itd. na grupy skarg i zażaleń, które wszystkie cierpią z powodu różnych form ucisku. Z tej trującej mieszanki dziwacznych teorii akademickich, wyewoluowała ideologia, której udało się przejąć wiele wydziałów nauk humanistycznych i społecznych, a teraz zaczyna wkraczać na wydziały nauk ścisłych. Dzięki niezwykłemu przymiotowi podstępnego wkradania się, była jak dotąd w zasadzie mało dostrzegana, ale teraz przeniknęła do społeczeństwa i wywołała zjawisko „Przebudzenia”.

W światopoglądzie Przebudzonego, Ameryka nigdy nie była tym wzorem wolności, sprawiedliwości i możliwości dla każdego, który przyciągnął nas, imigrantów, ale raczej straszliwie niesprawiedliwym, rasistowskim i skorumpowanym społeczeństwem. Jej początkiem nie jest Deklaracja Niepodległości i Konstytucja, które czcimy my, dumni i patriotyczni imigranci, ale raczej, jak mówi nam “New York Times” w swoim „1619 Project”, data, kiedy pierwsi niewolnicy zostali sprowadzeni do jej portów. Amerykańska historia nie jest dłużej nauczana, jako proces nieustannego dążenia do ulepszania, co umożliwiają wspaniałe zasady założycielskie i instytucje republiki, ale raczej statycznie, jako bezmyślna seria aktów ucisku wobec różnych grup. Same dokumenty założycielskie często uznaje się za rasistowskie i seksistowskie, jak również ludzi, którzy je napisali. Ideologia Przebudzenia niszczy więc fundamenty, na których zbudowana jest amerykańska, demokratyczna republika. Przez manipulowanie historycznymi danymi i błędną interpretację bieżących wydarzeń sieje w społeczeństwie urazę, niezadowolenie i zwątpienie. Co najgorsze, dzieli nas na grupy („uciskających” i „uciskanych”), które są ze sobą w stanie wojny, poważnie podważając narodowe motto “e pluribus unum” i samą koncepcję amerykańskiego obywatelstwa opartego na podzielanym przywiązaniu do uniwersalnych wartości.

Widzę, jak to pomieszanie działa na moim uniwersytecie, Princeton. Chociaż są tam członkowie grona nauczycielskiego i studenci, którzy stanowczo opierają się ideologii Przebudzenia, kierownictwo naszego uniwersytetu spotyka się z “żądaniami” kwot, wymagań programowych, skoncentrowanych na historii i dziedzictwie rasizmu w kraju, a nawet żąda się powołania komisji do “badania i karania rasistowskiego zachowania, incydentów, badania tekstów publikowanych przez grono nauczycielskie”. Wszystko to mimo braku jakiejkolwiek widocznej, instytucjonalnej formy rasizmu na kampusie (choć istnieją uparte twierdzenia o ledwo ukrywanej dyskryminacji “nadreprezentowanych mniejszości”, szczególnie Azjatów-Amerykanów) i bez względu na potencjalnie destrukcyjne skutki takich posunięć. Princeton, podobnie jak większość podobnych akademickich instytucji w USA, jest nieustannie w defensywie, dokonując wielkich starań, by likwidować rasizm, o którym sami wiedzą, że nie istnieje, jako sposób chronienia się przed coraz szerszymi oskarżeniami o rasizm. Paradoksalnie, te instytucje walczą w ten sposób z jakimś widmem rasizmu, pomagając w ten sposób rasistowskiemu programowi swoich oskarżycieli.

Nie mówię tutaj absolutnie niczego nowego, a jedynie stwierdzam, że to, co się dzieje, nie jest właściwą reakcją na powagę sytuacji. Stoimy przed czymś, czego nie szukaliśmy i w żadnym razie nie witamy z zadowoleniem, a mianowicie przed moralnym odpowiednikiem wojny. Dla agresora w tej walce było to oczywiste od początku. Podjęli walkę w rewolucyjnym duchu i jako dążenie do władzy. Ci z nas, którzy chcą jedynie zachowania tradycyjnych ideałów akademickiej wolności, prawości i uprzejmości, byli niechętni (a więc powolni), w przyznaniu tego. Oto wezwanie do akcji. Powinno brzmieć znajomo, choć być może nie dla tych, którzy niedawno oszpecili pewien pomnik w Londynie na Parliament Square.

Chociaż wielkie obszary naszego krajobrazu kulturowego i wiele starych i sławnych instytucji amerykańskich wpadło lub może wpaść w ręce tej wrogiej ideologii i całego ohydnego aparatu kultury anulowania, my nie osłabniemy, ani nie ulegniemy. Wytrzymamy do końca. Będziemy walczyć na naszych uniwersytetach, będziemy walczyć w naszych szkołach, będziemy walczyć z coraz większym przekonaniem i coraz większą siłą w starych mediach, jak również w mediach społecznościowych, będziemy bronić naszej kultury, reformować to, co wymaga reformy, ale zachowywać nasze podstawowe wartości i instytucje bez względu na cenę. Będziemy walczyć w świecie idei, będziemy walczyć na nizinach polityki i w Hollywood, będziemy walczyć w naszych religijnych instytucjach; nigdy się nie poddamy…”

Będziemy musieli walczyć jeszcze zacieklej niż Brytyjczycy w ostatniej wojnie światowej, ponieważ oni mogli mieć nadzieję, że Ameryka przyjdzie im na pomoc, my nie mamy żadnej nadziei, że pomoc przyjdzie zza granicy. Naszą bronią w tej wojnie idei jest po prostu wiara w stare ideały amerykańskiej rewolucji: równość wobec prawa, wolność zapisana w Karcie Praw, moc rozumu i przemyślanej debaty, metoda naukowa. My, akademicy i edukatorzy stoimy przed ciężką walką o odwrócenie rozpadu naszych najbardziej zepsutych instytucji, szkół i uniwersytetów. Powinniśmy stanowczo odrzucić główną tezę ideologii naszych przeciwników – koncepcję, że nasze społeczeństwo jest nieodwracalnie rasistowskie. To oskarżenie nie jest dłużej definiowane “w kategoriach rozpoznawalnych działań dyskryminacyjnych (które mogą być identyfikowane, mierzone i usunięte), ale jako każdy przejaw różnych lub nierównych wyników. Różnice każdego rodzaju – czy to dochodu, wykształcenia, czy oczekiwanej długości życia – są definiowane jako przejawy systemowej niechęci rasowej”.

Ideolodzy Przebudzenia używają tego pojęcia strukturalnego rasizmu i uzasadnionego, amerykańskiego poczucia winy za traktowanie w przeszłości naszych Afrykańskich-Amerykańskich obywateli jako maczugi do zdemolowania naszych instytucji. W odróżnieniu od tego, naszym hasłem powinno być proste i potężne antyrasistowskie przesłanie Martina Luthra Kinga: „Sądź wszystkich ludzi nie według koloru ich skóry, ale według zalet ich charakteru”.

Powinniśmy odrzucić wszystkie próby tak prawicy, jak lewicy do upolitycznienia naszej walki, choć równocześnie powinniśmy próbować stworzyć szeroką koalicję konserwatystów, tradycyjnych liberałów i mających jakieś obywatelskie odruchy liberalnych progresistów ze wsparciem naszych obywateli-imigrantów. Ponadto, musimy dążyć do włączenia w te działania członków najbardziej upośledzonych grup mniejszościowych przez zdemaskowanie fałszywych obietnic Przebudzonych, którzy mogą wydawać się mieć dobre intencje, ale w ostatecznym rachunku są destrukcyjni dla tych właśnie grup, które, jak twierdzą, wspierają. Musimy nalegać na edukację jako klucz do sukcesu i podkreślać, że obietnica Martina Luthra Kinga będzie honorowana w ramach naszego systemu konstytucyjnego.

Nade wszystko, musimy przestać bać się, poddawać się zastraszeniu i obawiać się podjęcia walki. Niezależnie od tego, jak niebezpieczna jest obecna kultura anulowania, nie da się jej porównać z rządami terroru nazizmu ani z sowieckim albo chińskim komunizmem. Jeśli naprawdę odważni dysydenci, tacy jak Sołżenicyn i Sacharow, mogli przeciwstawić się sowieckiemu systemowi, to wypada, by każdy z nas przeciwstawił się tej znacznie słabszej ale podstępnej formie ucisku – zanim stanie się gorszy. Jako pierwszy krok możemy zacząć bronić się wzajemnie w oparciu o zasadę, że przebudzony atak na jednego z nas jest atakiem na nas wszystkich.


Sergiu Klainerman – Profesor matematyki na Princeton University. Należy do czołówki amerykańskich matematyków.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Zmarł piosenkarz, gitarzysta, aktor Piotr Szczepanik

Zmarł piosenkarz, gitarzysta, aktor Piotr Szczepanik

nno/ pat/


Piotr Szczepanik, 2015 r. Fot. PAP/W. Pacewicz

Nie żyje piosenkarz, gitarzysta, aktor Piotr Szczepanik – wykonawca jednej z najpiękniejszych polskich ballad o miłości “Kochać”; także takich utworów jak “Goniąc Kormorany” i “Żółte kalendarze”. O śmierci artysty poinformowała w czwartek PAP córka artysty Jagoda Maria Szczepanik.

“Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu 20 sierpnia – po wielu latach zmagań z chorobą – odszedł we śnie mój tata Piotr Szczepanik” – przekazała PAP Jagoda Maria Szczepanik.

“Goniąc Kormorany”, “Żółte kalendarze”, “Kochać”, “Nigdy więcej” to utwory, które zna cała Polska. Piotr Szczepanik wylansował ballady, które obecnie można określić standardami polskiej piosenki.

“Nie czyniłem żadnych zabiegów, ani specjalnie się nie starałem, aby stać się popularnym. Właściwie, to o moim dalszym życiu, śpiewaniu i o tym, że piosenki przeze mnie wykonywane stały się szlagierami, zadecydowali radiosłuchacze” – wspominał w jednym z wywiadów Piotr Szczepanik.

Piosenkarz, gitarzysta, aktor – Piotr Szczepanik przyszedł na świat 14 lutego 1942 roku. Po maturze współpracował z lubelskim Teatrem Lalki i Aktora. Następnie studiował historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Debiutował na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie w 1963 roku. W latach 60. i 70. z Bohdanem Łazuką i Jackiem Fedorowiczem prowadził program estradowo-kabaretowy “Popierajmy się”.

Również w latach 70. Piotr Szczepanik zaczął zajmować się piosenką poetycką. Występował sam, z gitarą. Koncertował Polsce oraz m.in. w USA, Australii, Nowej Zelandii, Kanadzie oraz w wielu krajach w Europie.

W latach 80. Szczepanik poświęcił się działalności opozycyjnej. Był m.in. współorganizatorem Festiwalu Piosenki Prawdziwej w 1981 r. Podczas stanu wojennego organizował niezależną, podziemną scenę muzyczną. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com