Archive | March 2021

Biden porzuca pokój na Bliskim Wschodzie

Prezydent USA Joe Biden | Zdjęcie: Wikipedia

Zdaniem byłego członka administracji Trumpa (który brał udział w tych staraniach), w ostatnich tygodniach sprawowania władzy administracja Trumpa była o krok od zapewnienia umowy pokojowej między Izraelem a Indonezją. Ujawnił on, że negocjacje między Izraelem a najliczniejszym państwem muzułmańskim prowadzili doradca prezydenta Trumpa, Jared Kushner i Adam Boehler, wówczas szef International Development Finance Corporation USA.


Biden porzuca pokój na Bliskim Wschodzie


Caroline B. Glick
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Izrael reprezentował ówczesny ambasador Ron Dermer, a Indonezję minister Mohamed Lutfi. Dla zabezpieczenia pokoju, powiedział Boehler  w wywiadzie dla Bloomberg News w grudniu ubiegłego roku, USA były gotowe zapewnić Indonezji „jeden lub dwa miliardy dolarów” pomocy. Indonezja była zainteresowana izraelską technologią i nawet chciała, by Technion otworzył kampus w Dżakarcie. Chciała bezwizowych podróży do państwa żydowskiego oraz arabskich i amerykańskich inwestycji. Izrael chciał, by Indonezja zakończyła ekonomiczny bojkot żydowskiego państwa. Były rozmowy o bezpośrednich lotach z Tel Awiwu do Bali.  

Korzyści pokoju między Izraelem i Indonezją dla obu stron były oczywiste. Taki pokój dałby jednak również olbrzymie korzyści USA w ich zimnej wojnie z Chinami. Rozszerzone strategiczne i ekonomiczne partnerstwo z archipelagiem i członkiem ASEAN byłoby pokrzyżowaniem starań Chin o zdominowanie Morza Południowochińskiego, szczególnie z Indonezją odgrywającą istotną rolę w islamsko-izraelskim sojuszu pod przewodnictwem USA.

“Doprowadziliśmy piłkę Indonezji i Izraela do pierwszej linii strzału” – powiedział Boehler. Niestety, administracja Biden zignorowała piłkę i zeszła z boiska.  

Pozornie administracja Bidena jest zainteresowana w promowaniu pokoju. Prezydent Biden i sekretarz stanu Antony Blinken chwalili Porozumienia Abrahamowe.   

Przez 26 lat konflikt Arabów z Izraelem ignorowano i pozwalano, by się jątrzył. Potem nagle, w ostatnim roku prezydentury Trumpa, sytuacja odwróciła się, kiedy cztery państwa arabskie szybko znormalizowały stosunki z Izraelem. Rozciągnięcie porozumień na Indonezję z jej olbrzymią populacją i strategicznym położeniem poza Bliskim Wschodem przekształciłoby regionalną zmianę strategiczną w przełom na azjatyckim kontynencie.

Mimo jednak strategicznej logiki rozszerzenia Porozumień Abrahamowych i pochwał dla nich, jakie w pierwszym tygodniu urzędowania wyrazili Biden i Blinken, działania nowej administracji służą podważeniu porozumień przez usunięcie z nich amerykańskich podstaw.  

Po tygodniu rządów administracji Bidena departament stanu oznajmił, że “zawiesza” sprzedaż F-35 do Zjednoczonych Emiratów Arabskich o wartości 23 miliardów dolarów. Przedstawiono tę decyzję jako “rutynowe działanie administracji, typowe dla większości transakcji”.

Zawieszenie sprzedaży było jednak strategicznym posunięcie, a nie “działaniem administracyjnym”. Umowa o normalizacji stosunków między Izraelem a ZEA była trójstronnym porozumieniem. Amerykanie byli pełnymi uczestnikami. Sprzedaż F-35 była wkładem Ameryki w umocnienie członkostwa ZEA w kierowanym przez Amerykanów regionalnym sojuszu, którego wyrazem były Porozumienia Abrahamowe. Zawieszenie tej umowy wskazało, że w odróżnieniu od swojego poprzednika, administracja Bidena nie działa na rzecz wzmocnienia sojuszu z Arabami sunnickimi i Izraelem i nie spełnia zobowiązań podjętych przez administrację Trumpa w sprawie rozwinięcia i utrzymania sojuszu poprzez pokój arabsko-izraelski. 

Porzucenie Porozumień Abrahamowych przez Bidena można zrozumieć w kontekście polityki USA. Zgodnie z oczekiwaniami wyborców Demokratów Biden i jego zespół czynią wysiłki w polityce wewnętrznej i zagranicznej, by całkowicie wymazać dziedzictwo Trumpa. Chociaż pozostanie stroną Porozumień Abrahamowych i rozciągnięcie ich na Indonezję prawdopodobnie zdobyłoby pokojową Nagrodę Nobla dla Bidena, wpadłby w partyjną niełaskę za zbrodnię zaniechania zabicia czegoś, co stworzył Trump.  

Choć istnieje logika polityczna, nie wszystko jest polityczne. Dla Bidena i jego administracji ideologia jest ważniejsza od polityki.

Administracja Bidena jest najbardziej ideologicznie sztywną i radykalną administracją w historii USA. Super partyjna polityka jest funkcją ideologicznego radykalizmu administracji. W sprawie Bliskiego Wschodu jej ideologiczne przekonanie prowadzi ją do wzmocnienia kontrolowanej przez OWP Autonomii Palestyńskiej oraz Iranu.  

Od pierwszych dni prezydentury najwyżsi przedstawiciele administracji Bidena przysięgali przywrócenie finansowania AP. Istnieją znaczące prawne przeszkody spełnienia tej przysięgi, bowiem jak długo AP płaci terrorystom i podtrzymuje oskarżenie Izraela przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, USA, zgodnie z prawem, nie może finansować jej ani otworzyć biura przedstawiciela OWP w Waszyngtonie. Niemniej administracja zamierza to zrobić.

Usilne pragnienie administracji, by wzmocnić AP mimo prawnych przeszkód, wskazuje na jeden aspekt jej opozycji wobec Porozumień Abrahamowych. Porozumienia osłabiają AP przez usunięcie jej możliwości blokowania pokoju między państwami arabskimi i islamskimi a Izraelem.

Przez dziesięciolecia, kiedy palestyński “partner pokojowy” Izraela odrzucał pokój i prowadził działania terrorystyczne oraz wojnę polityczną przeciwko Izraelowi, państwa arabskie akceptowały, że ich pokój z Izraelem musi poczekać. Przez ignorowanie zobowiązań USA wobec partnerów Porozumień Abrahamowych i dążenie do przywrócenia wsparcia dla AP, mimo że jest nielegalne według amerykańskiego prawa, administracja Bidena sygnalizuje pragnienie przywrócenia palestyńskiego weto.

Porozumienia Abrahamowe stanowią jeszcze większy problem dla starań administracji o wzmocnienie Iranu. W przemówieniu w poniedziałek 1 marca, były sekretarz stanu, Mike Pompeo, powiedział: „Porozumienia Abrahamowe nie zdarzyłyby się… bez zmiany polityki Stanów Zjednoczonych wobec Iranu o 180 stopniu w stosunku do tego, jak poprzednia administracja zajmowała się tą sprawą”.  

Teraz administracja Bidena chce ponownie cofnąć politykę USA o 180 stopni, by przywrócić politykę administracji Obamy wobec Iranu, a Umowy Abrahamowe są dla niej utrapieniem.

Kilka godzin przed oskarżeniem przez Bidena i jego doradców następcy saudyjskiego tronu, Mohammeda Bin Salmana (MBS) o zaaprobowanie zamordowania Dżamala Chaszokdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule w 2018 roku i24News poinformowała, że Izrael, Arabia Saudyjska, ZEA i Bahrajn tworzą militarny sojusz przeciwko Iranowi. Choć te wydarzenia mogą nie być związane, oba pokazują jasno, dlaczego administracja Bidena nie chce arabsko-izraelskich ani muzułmańsko-izraelskich umów pokojowych. Takie umowy utrudniają starania administracji o wzmocnienie Iranu.  

Zadeklarowanym celem Bidena wobec Iranu jest przywrócenie irańskiego podporządkowania się i amerykańskiego udziału w umowie nuklearnej zawartej w 2015 roku przez administrację Obamy. Tak zwany Wspólny Wszechstronny Plan Działania nakłada tymczasowe ograniczenia na irańską działalność Alego Chameneiego, by zgodził się na to, nowa administracja dostarczyła niemal ciągły strumień ustępstw wobec Iranu i jego jemeńskich marionetek, Hutich.  

Usunęła Hutich z listy organizacji terrorystycznych Departamentu Stanu i zawiesiła sprzedaż broni do Arabii Saudyjskiej. Kampania administracji przeciwko MBS jest oczywistą próbą osłabienia go i zastąpienia mniej antyirańskim przywódcą. W tym tygodniu administracja dała zielone światło Korei Południowej na wypłacenie Iranowi około 7 miliardów dolarów w zamian za uwolnienie południowokoreańskiego statku i jego załogi, które Iran nielegalnie przechwycił na początku stycznia.

Iran nie tylko odrzucił umizgi Ameryki, ale rozszerzył regionalną agresję i pędzi ku nuklearnej mecie. W ostatnich tygodniach Irańczycy zaatakowali izraelską ambasadę w New Delhi. Uszkodzili izraelski statek w Zatoce Perskiej. I istnieją narastające podejrzenia, że olbrzymi wylew ropy naftowej przy izraelskim wybrzeżu w zeszłym miesiącu, który spowodował gigantyczne szkody ekologiczne dla życia morskiego i izraelskiego wybrzeża, był aktem ekologicznego terroryzmu dokonanego przez libijski statek, który szmuglował ropę naftową z Iranu do Syrii.  

Od momentu zdjęcia ich z listy organizacji terrorystycznych irańskie marionetki, Huti, nasiliły ataki na Arabię Saudyjską. I podczas gdy USA używają domniemanej roli MBS w zabiciu Chaszokdżiego, by uzasadnić obniżenie rangi stosunków z Arabią Saudyjską, Irańczycy zabijają dziesiątki demonstrujących o demokrację ludzi w prowincji Beludżystanu. Podczas gdy Chaszokdżi był dawnym oficerem wywiadu saudyjskiego i sojusznikiem Osamy bin Ladena, a w czasie, kiedy został zabity, działał w Katarze, by podważyć saudyjski reżim, Beludżowie są niewinnymi cywilami, których jedynym przestępstwem jest opozycja wobec represyjnego reżimu.  

Jeśli chodzi o nuklearny program Iranu, w ostatnich dniach Irańczycy anulowali szybkie inspekcje ich instalacji nuklearnych przez inspektorów ONZ. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej opublikowała raport z oskarżeniem Iranu o prowadzenie zabronionych prac zmierzających do produkcji broni nuklearnej w czterech niezadeklarowanych instalacjach nuklearnych. Chamenei zagroził podniesieniem wzbogacania uranu do 60%. I zamiast odpowiedzieć rozszerzeniem sankcji, UE – prawdopodobnie za aprobatą USA – odwołała plan potępienia Iranu za te nielegalne zachowanie na spotkaniu zarządu MAEA w tym tygodniu.

Podczas konferencji prasowej w poniedziałek rzecznik departamentu stanu, Ned Price powiedział: “Staramy się osiągnąć bardzo wiele z Saudyjczykami: zakończyć wojnę w Jemenie i złagodzić jemeński kryzys humanitarny; użyć naszego przywództwa, by wykuć związki w najbardziej zażartych podziałach w regionie, czy chodzi o drogę odwrotu od groźby wojny z Iranem do znaczącego regionalnego dialogu, czy o wypracowanie historycznego pokoju z Izraelem”.

Innymi słowy, administracja obarcza Saudyjczyków wyłączną odpowiedzialnością za wojnę w Jemenie. Obwinia także Arabię Saudyjską (i przypuszczalnie Izrael, ZEA i Bahrajn) za to, że są “na skraju wojny z Iranem”, zamiast obwiniać Iran za doprowadzenie regionu do „skraju wojny” przez terrorystyczną agresję i nielegalne działania zmierzające do wejście w posiadanie broni nuklearnej.   

Kolejność na liście spraw do załatwienia Price’a pokazuje jasno, że “historyczny pokój” między Izraelem a Arabią Saudyjską ma najniższy priorytet w tej administracji.

Price był rzecznikiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego podczas administracji Obamy. Odegrał kluczową rolę w marketingu JCPOA i zbudował to, co jego kolega, wówczas doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, Ben Rhodes, nazwał informacyjną „jaskinią ech” za sprzedawanie tej umowy ignoranckim reporterom w Waszyngtonie. W zeszłym roku w wystąpieniu przed Irańsko-Amerykańską Radą Narodową (grupą powszechnie uważaną za nieoficjalne lobby irańskiego reżimu w Waszyngtonie), Price powiedział, że administracja Bidena usunie irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej z listy zagranicznych organizacji terrorystycznych Departamentu Stanu.  

Razem wzięte posunięcia administracji pokazują jasno, że poza kilkoma pustymi słowami na rzecz Porozumień Abrahamowych, zakończenie konfliktu świata arabskiego i islamskiego z Izraelem nie jest celem, do którego ma ochotę dążyć. Istotnie dla Bidena i jego doradców arabsko-izraelski pokój jest przeszkodą w ich ideologicznie motywowanych staraniach o wzmocnienie OWP i Iranu.


Caroline Glick – Znana dziennikarka izraelska, pracuje w „Jerusalem Post”. Urodzona w Stanach Zjednoczonych, gdzie ukończyła studia z nauk społecznych. Emigrowała do Izraela w 1991 roku, wstępując natychmiast do IDF, w 1996 roku zakończyła karierę w wojsku w stopniu kapitana. Występuje często w izraelskiej telewizji, jest również zapraszana przez różne stacje telewizyjne w USA.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Gantz bans FADC from inspecting damage to Joshua’s altar site

Gantz bans FADC from inspecting damage to Joshua’s altar site

TOVAH LAZAROFF


The Right has focused on the damage to the site, as a physical reminder of their larger concern that the PA is destroying Jewish archaeology in the West Bank.
The archaeological site known as Joshua’s Altar in the West Bank.
(photo credit: AARON LIPKIN – LIPKIN TOURS AGENCY)

Defense Minister Benny Gantz rejected a request to allow the Foreign Affairs and Defense Committee to inspect the damage done to the exterior walls at the biblical site of Joshua’s altar in the West Bank.

Such a visit, Gantz told committee chairman Zvi Hauser, would be political in nature, particularly given that only the exterior wall had been damaged and that the site itself had not been harmed.

Gantz, who is also the alternate prime minister and heads the Blue and White Party, noted that the IDF had toured the site located in Area B of the West Bank. It had spoken, Gantz said, with the Asira ash-Shamaliya council, whose workers had damaged the wall, while building a new connecting road to Nablus, also known by its biblical name of Shechem.

The Asira ash-Shamaliya council had apologized for the damage, and the wall has since been repaired, Gantz wrote.

“I won’t allow IDF soldiers to be used as the backdrop for an election campaign, during a period when the IDF is busy executing real missions to preserve human life,” Gantz wrote.

Yamina Party head MK Naftali Bennett has already been to the site, which is under the auspices of the Palestinian Authority, to film a short video clip in which he compared the PA to ISIS.

Hauser, who sits in the Knesset as part of the Derech Eretz Party, has since joined the New Hope Party, which is Yamina’s right-wing rival.

The Right has focused on the damage to the site, as a physical reminder of its larger concern that the PA is destroying Jewish archaeology in the West Bank so that it can erase evidence of ancient Jewish ties to the land.
Archaeologists themselves are divided on the significance of the site, although they concur that it dates back to the Iron Age, including the exterior wall that was damaged.

Hauser wrote back to Gantz to say he was “saddened and disappointed” by his letter. Gantz’s words, Hauser said, showed a “poor understanding of the nature of universal heritage spaces” and “the principles of preservation.”
Hauser said he believes that if a public storm had not arisen over the initial damage, the entire site would have been destroyed. The harm caused to archaeological sites and the neglect of them are well-known phenomena in Judea and Samaria, he said.

The committee’s role is to investigate and debate matters of national significance, such as this one, Hauser said. Despite Gantz’s decision to ban the committee’s visit, it still plans to hold a debate on the matter, he said.

Separately, MK Uzi Dayan (Likud) plans to hold a tour of the site on Sunday.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Your News from Israel- Mar. 10, 2021

Your News from Israel- Mar. 10, 2021

ILTV Israel News


Israel’s 4th serial election beginning tonight, with diplomats around the world casting their ballots
–
We dive into the inner workings of Avigdor Lieberman’s #YisraelBeiteinu​ party, in part three of our Knesset elections breakdown
–
More good news on the #coronavirus​ front… with more restrictions eased as the infection rate continues to drop


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Monika Krawczyk: chcemy przybliżać dziedzictwo kulturowe Żydów polskich szerokiej publiczności

Dyrektorka Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma Monika Krawczyk. Fot. PAP/A. Zawada


Monika Krawczyk: chcemy przybliżać dziedzictwo kulturowe Żydów polskich szerokiej publiczności

Anna Kondek-Dyoniziak


Tematyka historii Żydów polskich jest bogata i pragniemy przybliżać to dziedzictwo kulturowe szerokiej publiczności – mówi nowa dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego Monika Krawczyk. W planach placówki są m.in. nowe ekspozycje, wydawnictwa i poszerzenie współpracy międzynarodowej.

„Tematyka historii Żydów polskich jest bogata w różne wątki, zarówno naukowe, jak i kulturowe, religijne, światopoglądowe, poznawcze, geograficzne, folklorystyczne czy literackie. Właściwie można tu wymienić każdą dziedzinę nauki, wiedzy, zainteresowań. To ogromne obszary, których eksplorowanie jest wielkim przywilejem i wspaniałą przygodą intelektualną” – powiedziała PAP dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego Monika Krawczyk.

Dlatego – jej zdaniem – rolą ŻIH jako państwowej instytucji kultury jest właśnie przybliżanie tego dziedzictwa kulturowego szerokiej publiczności. „Nie możemy zamykać się w gronie intelektualnej elity, ale chcemy z takimi wiadomościami o historii, sztuce, literaturze docierać do wszystkich. Docieranie do szerokiego odbiorcy z naszym przekazem, zasobami, wiedzą jest priorytetem i misją naszej placówki. Stawiamy na otwartość” – zaakcentowała.

Jak zaznaczyła, działalność placówek kulturalnych bardzo ucierpiała w związku z pandemią, dlatego tym bardziej cieszy się, że Instytut jest już ponownie dostępny dla gości pragnących obejrzeć wystawy, posłuchać wykładów, spotkań z autorami, skorzystać z czytelni.

„Jeżeli chodzi o tegoroczne plany, to obecnie przedłużamy termin naszej wystawy czasowej ukazującej dramatyzm życia i śmierci w getcie warszawskim pt. +Gdzie jesteś? Rdz 3,9+. Będzie ją można zobaczyć prawdopodobnie do listopada, kiedy zainstalujemy nową ekspozycję czasową. Poświęcona zostanie warszawskim Żydom w okresie od Sejmu Wielkiego do odzyskania przez Polskę niepodległości 11 listopada 1918 r. Prześledzimy losy stołecznych Żydów, również w kontekście zrywów narodowych, czyli powstania listopadowego, styczniowego, przygotowań do odzyskania niepodległości” – mówiła Krawczyk.

22 lipca Instytut zaprasza na Marsz Pamięci upamiętniający rocznicę początku likwidacji getta warszawskiego. „Wywieziono wówczas do Treblinki i zgładzono kilkaset tysięcy Żydów. I my jako ŻIH już od dłuższego czasu prowadzimy projekt pod nazwą Marsz Pamięci. Rozpoczynamy na Umschlagplatz przy ul. Stawki, skąd wagony z Żydami wyjeżdżały do Treblinki i pragniemy tę ich ostatnią drogę niejako symbolicznie odwrócić, podążyć +od śmieci ku życiu+. W tym Marszu Pamięci warszawiacy mogą oddać hołd tej ludności żydowskiej stolicy, której już z nami nie ma” – podkreśliła.

Marsz zakończy się w okolicy Ogrodu Krasińskich. „Tematem przewodnim w tym roku będą nauczyciele. Pragniemy oddać hołd tym, którzy w getcie warszawskim działali, nauczycielom-Żydom i nauczycielom-Polakom, którzy również w wielu przypadkach stawali na wysokości zadania. Wielu z nich uhonorowano tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. A wiemy, że w rzeczywistości było ich dużo więcej. Chcemy uhonorować także sferę edukacji w tym trudnym okresie covidowym. Marsz zakończy akcent kulturalny o charakterze poetycko-artystycznym” – opowiadała Krawczyk.

„2 sierpnia przeniesiemy się do Treblinki, na teren dawnego obozu Zagłady, gdzie znajduje się miejsce pamięci i powstaje muzeum. Pragniemy tam w szczególny sposób uhonorować przede wszystkim rocznicę pierwszego buntu więźniów obozu zagłady Treblinka II. Wśród planów ŻIH jest także wystawa prac Mieczysława Wejmana, grafika, profesora i rektora krakowskiej ASP. Chcemy pokazać duży cykl rysunków i grafik, który powstał w 1944 r. już po likwidacji getta, a przed wybuchem Powstania Warszawskiego i w wyjątkowy sposób oddaje atmosferę tamtego czasu. Planujemy też wykłady popularno-naukowe poświęcone różnorodnej tematyce” – zapowiedziała.

W tym roku Dział Wydawniczy ŻIH planuje wydanie ok. dziesięciu nowych pozycji. „To książki naukowe, poświęcone jednak tematom interesującym dla wielu osób, bo dotyczącym okresu II wojny światowej. Chcemy także wydać publikację +Piłsudski i Żydzi+ – zbiór dokumentów i informacji o działalności mniejszości żydowskiej w czasie dwudziestolecia międzywojennego – właśnie w kontekście działalności Józefa Piłsudskiego. Książka jest już praktycznie skierowana do druku. Zajmujemy się też kwestiami pamiętników z epoki. Będziemy starać się wydać relację naocznego świadka Zagłady Lejba Zylberberga pt. +Żyd z Klimontowa opowiada+” – mówiła dyrektor.

„Planujemy też pierwszą publikację w języku polskim, która przybliży krąg chasydów Israela Baal Szem Towa, który to był protoplastą ruchu chasydzkiego na ziemiach polskich. Będzie to pierwsza z książek w naszej serii +Źródła do studiów nad duchowością Żydów+, zaplanowanej jako taki długofalowy projekt” – opowiadała.

Odnosząc się do kwestii współpracy międzynarodowej Instytutu, zapowiedziała jego udział w pracach nad wystawami poświęconymi Archiwum Ringelbluma w Monachium i w Izraelu. „Na ekspozycji izraelskiej tworzonej wspólnie z kibucem Bohaterów Getta będziemy starali się – na podstawie znajdującej się w Izraelu kolekcji – zastanowić co dzięki temu zgromadzonemu przez Żydów w stolicy w warunkach konspiracji archiwum udało się rzeczywiście przekazać światu. I co mogli wiedzieć o tym co się działo w Warszawie w 1942, 1943 r. alianci, rząd polski na uchodźstwie i jak to można interpretować historycznie” – podkreśliła Krawczyk.

Pytana o ewentualne zmiany w działalność ŻIH oceniła, że jego dotychczasowa działalność jest na tyle szeroka, że „właściwie trudno wprowadzić zmiany, które by cokolwiek dodawały do już istniejących możliwości działania”. „Natomiast widzę pewne aspekty, które możemy usprawnić wewnętrznie. Poprawić organizację wewnętrznej struktury i działań mających na celu lepsze wykorzystanie naszych zasobów i też odciążenie pracowników merytorycznych, by nie musieli zajmować się wieloma kwestiami należącymi do sfery biurokratyczno-administracyjnej. Jeżeli chodzi o zmiany strukturalne jesteśmy w fazie analiz. Ale jakichś głębokich raczej nie przewidujemy na tym etapie” – dodała.

„Na pewno musimy wzmocnić sferę działań związanych ze współpracą międzynarodową, gdyż tutaj ŻIH ma dużo do zaoferowania partnerom zagranicznym – obecnym i przyszłym. Pamiętajmy, że jeżeli się mówi o historii Żydów europejskich czy w ogóle światowych to de facto nie można o tym mówić bez udziału Żydów polskich. Dlatego właściwie wszystkie osoby zajmujące się tą dziedziną, czy w sposób naukowy czy popularnonaukowy – muzealnicy, osoby zajmujące się dziedzictwem architektury, badacze historii, genealodzy nie mogą się obejść bez wiedzy o Żydach polskich. I tu szerokie zasoby i możliwości oferuje właśnie współpraca z ŻIH” – zaznaczyła dyrektor.

polecił: Leon Rozenbaum
Zwróciła też uwagę, że Instytut posiada obszerną bibliotekę, wyspecjalizowaną w tematyce polsko-żydowskiej. „Mamy również wielki zasób archiwum, bo tutaj trafiały dokumenty życia żydowskiego, które były dostępne od czasów powojennych i instytucjonalnie tutaj znalazły swoje miejsce przechowywania. Zbiory te są tak obszerne, że w zasadzie wciąż nie zostały do końca zbadane. Więc pole do współpracy międzynarodowej i krajowej także jest bardzo duże” – oceniła.

„Chcemy też być takim punktem kontaktowym dla ośrodków prowadzących badania naukowe, zwłaszcza dla polskich uniwersytetów, po to też, aby promować ich działania, badania na forum międzynarodowym. Dzięki tworzeniu takich wyspecjalizowanych ośrodków kontaktowych każdy zagraniczny badacz czy instytucja automatycznie będzie wiedziała, że Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie jest w stanie odpowiedzieć na ich pytania i ewentualnie przekierować do polskich naukowców badających dane dziedziny i tematy. Wydaje nam się ważne, by polska nauka była widoczna na płaszczyźnie międzynarodowej badaczy zajmujących się tą tematyką” – zauważyła Krawczyk.

Odnosząc się do kwestii ewentualnych nowych nazwisk w Instytucie podkreśliła, że „będzie się to okazywać w miarę pracy”. „Bo na pewno chcemy tworzyć też nowe inicjatywy naukowe. Jedną z większych jest próba stworzenia projektu pt. +Historia Żydów polskich od czasów najdawniejszych do współczesności+. To założenie wielotomowe, więc będziemy chcieli zaprosić naukowców działających w obszarach różnych epok” – powiedziała.

„Chodzi nam o opracowanie w ujęciu średniowiecze – okres staropolski do pierwszego rozbioru – rozbiory do odzyskania niepodległości – dwudziestolecie międzywojenne – II wojna światowa – PRL do 1989 roku – i ostatnie 30 lat demokracji. Na każdą epokę złoży się od 1-3 tomów. Jest to przełomowa monografia, kompleksowo ujmująca historię Żydów polskich, od czasu przedwojennej publikacji historyka Majera Bałabana. Myślę, że znaczenie tego nowego projektu wydawniczego może być porównywalne z wydaniem całego Archiwum Ringelbluma, którego ostatni 36 tom właśnie jest w drukarni” – relacjonowała Krawczyk.

„Drugi obszar, który byśmy chcieli – jeżeli chodzi o naukę – trochę bardziej spenetrować to powojenna działalność żydowskich instytucji. Żydzi, którzy ocaleli, po wojnie tworzyli w Polsce różne organizacje, które z mniejszym lub większym skutkiem mogły działać w okresie PRL-u. Natomiast one też podlegały samoistnej likwidacji z uwagi na emigrację lub represje władz. Mam tu na myśli 1968 rok, który stanowi swoistą cezurę, kiedy wiele instytucji żydowskich przestało de facto istnieć, ponieważ straciło odbiorców. Planujemy m.in. serię publikacji przybliżających stan wiedzy i badań w tej dziedzinie” – zapowiedziała.

Dopytywana o postać „mentora” czy „mistrza” stanowiącego drogowskaz na nowej funkcji przyznała, że się nad tym nie zastanawiała. „Ale wydaje mi się, że często jednak odwołuję się w moim doświadczeniu jeżeli chodzi o ŻIH do współpracy w prof. Feliksem Tychem, który był dyrektorem Instytutu i miałam przyjemność współpracować z nim przy projekcie badawczym +Długofalowe skutki Zagłady+, gdzie byłam autorką jednego z rozdziałów. Kiedy o tym myślę wydaje mi się, że ważne by taka wiedza nie pozostawała wyłącznie w sferze naukowej, lecz by +wychodzić z nią do ludzi+. I myślę, że właśnie prof. Tych byłby tu moim takim wyznacznikiem” – powiedziała dyrektor.

„A jeżeli chodzi o skrupulatność w takim dokumentowaniu dziedzictwa żydowskiego i patrzenia na to co ważne w codziennych relacjach polsko-żydowskich myślę, że takim mistrzem niedoścignionym jest niestety zmarły niedawno emerytowany pracownik Instytutu Jan Jagielski. To postać powszechnie znana w Warszawie w kręgach pasjonatów i organizacji pozarządowych, ludzi dobrej woli, którzy chcieli dowiedzieć się więcej o historii swojej miejscowości, okolicy. Nie mieli się do kogo zwracać i zwracali się do Jana Jagielskiego. To takie dwie postacie związane z Instytutem, które mnie inspirują” – dodała. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


New York Times Covers Up for a Terrorist — and Smears Golda for Good Measure

New York Times Covers Up for a Terrorist — and Smears Golda for Good Measure

Stephen M. Flatow / JNS.org


The New York Times logo. Photo: Wikimedia Commons.

When is a Palestinian terrorist not a Palestinian terrorist? When The New York Times covers up her past and hopes nobody will notice.

I’m referring to a deeply troubling allegation contained in a major article in the Times on March 6, authored by its new Jerusalem bureau chief, Patrick Kingsley.

The article focused on a Palestinian disc jockey, Sama Abdulhadi, who was recently arrested by the Palestinian Authority for performing a concert near a mosque. Incredibly, Kingsley quoted Abdulhadi and others blaming “the Israeli occupation” for the mistreatment of Palestinian dissidents by the PA. I’m going to leave that absurdity aside because of an even more disturbing part of the article.

In an apparent attempt to show the continuity of alleged Israeli misbehavior from generation to generation, Kingsley wrote that in 1969, “the Israeli authorities expelled her grandmother, Issam Abdulhadi, a leading women’s rights activist.”

That statement puzzled me. Could it be true? Since when is “women’s rights activism” a crime? Would Israeli Prime Minister Golda Meir—herself the living embodiment of advocacy of women’s rights—have authorized the deportation of a Palestinian woman for being a women’s rights activist?

I don’t have the vast journalistic resources or investigative reporters that Patrick Kingsley and The New York Times have at their disposal. But I do have access to Google.

So, I Googled Sama’s grandmother, Issam Abdulhadi. I looked up several variant spellings of her last name, such as Abd el-Hadi, Abd al-Hadi, Abdul Hadi and the Times’ version, Abdulhadi. Even with all those variations, it took me about five minutes to discover the real reason that Sama’s grandmother was deported.

Here I’m only going to cite sources friendly to Issam Abdulhadi and her own words so that nobody can accuse me of being biased against her. (I’m going to refer to Issam by her first name so as not to confuse her with her disc jockey granddaughter.)

On a Facebook page called “The Uprising of Women in the Arab World,” I learned that “the Israeli authorities accused Issam of supporting and hiding the Palestinian guerrillas and their ammunition … .” Hmm. That sounds like considerably more than “women’s rights activism.”

The website “Palestinian Journeys” offered a little more detail: Issam and her daughter “were charged with supplying the resistance with material aid and hiding freedom fighters wanted by the occupation authorities.”

An interview with Issam, conducted by the Palestinian Women’s Research and Documentation Centre in 2006 (translated into English by the publication The Palestinian Revolution), is especially revealing. It shatters the Times’s claim that she was merely a “women’s rights activist.”

In the interview, Issam describes how in 1965, one year after the founding of the Palestine Liberation Organization, she and some of her friends decided that “we would form the women’s wing.” They called it the General Union of Palestinian Women; Issam was chosen as president.

Note the year: 1965. At the time, there were no “occupied territories.” There were no “Israeli settlements.” The “Palestine” that the Palestine Liberation Organization was trying to “liberate” was all of pre-1967 Israel—in other words, Tel Aviv, Haifa and Beersheva. The PLO didn’t even pretend that it was willing to live in peace with Israel. It was openly a terrorist organization and was unabashedly seeking the destruction of Israel. And Issam was in charge of its “women’s wing.”

Issam boasts in the interview that she was “one of the first female participants in writing the Palestinian National Charter.” Yes, the infamous charter that called for “armed struggle” to wipe Israel off the map. She also mentions that she was visited in her home by Yasser Arafat: “It’s true I received him in our house, we spoke, and we did what he and his group wanted … .”

Here’s what Issam says in the interview about her arrest in 1969:

“They accused me of many things, some of which were real while other charges were out of my league. The most important charge was providing financial assistance to the armed resistance and harboring fida’een [terrorists]. Harboring fida’een was the most dangerous thing; they don’t allow it.”

She continues: “A person should never admit; the most important thing is not to admit. I managed to deny many of the charges. Unfortunately, however, one of the [PLO] leaders who was related to me in one of the charges against me was the one to confess. … Now they had confirmation on this topic, supporting and harboring fighters.”

As I see it, there are two possible explanations for what Kingsley of The New York Times did.

First, he didn’t do the basic research. Perhaps he simply assumed Golda Meir’s government was guilty of deporting Issam for being a “women’s rights activist” and rushed to print that smear without verifying its accuracy.

Or, second, perhaps Kingsley did take a few minutes to find out the truth about the reasons for the deportation but then chose to cover it up, leaving Meir and her government to look like evil oppressors of women’s rights activists.

Either way, this is a clear case of journalistic malpractice. It requires an immediate apology, as well as a retraction by Kingsley and his editors.


Stephen M. Flatow is a vice president of the Religious Zionists of America, an attorney in New Jersey and the father of Alisa Flatow, who was murdered in an Iranian-sponsored Palestinian terrorist attack in 1995. He is the author of “A Father’s Story: My Fight for Justice Against Iranian Terror.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com