Archive | March 2021

Josima Feldszuh – nastoletnia wirtuozka z getta warszawskiego


Josima Feldszuh – nastoletnia wirtuozka z getta warszawskiego

Agata Korba


Josima urodziła się w 1929 roku. Już w wieku 5 lat rozpoczęła naukę gry na fortepianie. Pierwsze lekcje pobierała pod okiem matki, Perły (Pniny) z domu Richter, pianistki i muzykolożki pochodzącej z Czortkowa. Ojciec Josimy, Rubin Feldszuh (także Feldschuh, Feldschu, Ruben Ben-Szem), pisarz i działacz syjonistyczny urodzony w Buczaczu, pracował m.in. jako tłumacz przysięgły języków staroaramejskiego, hebrajskiego i jidysz.

Przed wybuchem II wojny światowej rodzina Feldszuhów mieszkała na stałe w Czortkowie. W Warszawie prawdopodobnie bywała okazjonalnie. Najczęściej przebywał tam  Rubin, który mieszkał w 1930 r. przy ul. Karmelickiej 11, w 1938 r. w mieszkaniu przy ul. Leszno 66. W listopadzie 1940 r., w ślad za rozporządzeniem gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwika Fischera, Josima wraz z rodzicami znalazła się na terenie getta warszawskiego.

Według wspomnień Racheli Auerbach, kuzynki Rubina, która zimą 1940 r. zamieszkała z rodziną Feldszuhów na Lesznie, Josima mimo młodego wieku doskonale panowała nad fortepianem, wykonywała z pamięci utwory klasyków takich jak Chopin, Mendelssohn, Czajkowski, Mozart, Beethoven czy Bach, z lekkością przedstawiała własną ich interpretację.

„Słuch absolutny, niespotykana pamięć muzyczna, niezwykła zdolność uczenia się i ogromna sprawność techniczna. Do tego wszystkiego można było zauważyć u niej pierwsze oznaki świadczące o głębszym »wnętrzu«, o wrażliwości w przeżywaniu życia, bogatej emocjonalności”[1.1].

Josima pisała własne utwory, które znamy m.in. z notatnika zachowanego w zbiorach Instytutu Jad Waszem: Lament nad brzegiem rzekiPtak opowiadaPtasia ucztaWiejscy klezmerzyMelodia kropli wody czy Szemranie strumyka. Rachela Auerbach zapamiętała także kilka mazurków, kujawiaka, walca oraz pięć melodii inspirowanych pieśniami szabatowymi.

Jej talent szybko został zauważony przez zamkniętych za murami getta muzyków:

„Było to tak, że pewna pani Rabinowicz, śpiewaczka, która była u nas z wizytą, wzięła małą kiedyś ze sobą do »Salonu« na ulicy Ogrodowej, gdzie zbierali się śpiewacy i muzycy żydowscy i w każdy czwartek spędzali razem kilka godzin w otoczeniu dźwięków muzyki. Moja córeczka posłuchała tam gry pewnego pianisty i wygłosiła swoją surową krytykę, ku zdumieniu słuchaczy. Pianista, który dowiedział się o jej krytycznych słowach, wykrzyknął ze śmiechem, arogancko: – Jak jesteś taka mądra, moja mała, to sama zagraj lepiej! Mała usiadła do fortepianu i jej los został przypieczętowany. Wszyscy przerwali rozmowy, zamilkli, przestali się kręcić, we wszystkich pomieszczeniach »Salonu« zapadła cisza. Wszyscy obecni zgromadzili się i stanęli wokół fortepianu, a ich rozszerzone oczy i otwarte usta były oznaką niezmierzonego zdumienia. Kiedy skończyła grać jeden utwór, zmusili ją by grała dalej. Kiedy wróciła do domu przyszła razem z nią pani Rabinowicz i przekazała, że »Salon« postanowił jednogłośnie, iż »świat« musi koniecznie posłuchać gry mojej córki i że kilku pianistów zaoferowało się uczyć ją za darmo” – pisał w dzienniku Rubin Feldszuh[1.2].

Od tej pory Josima pobierała lekcje gry u najlepszych muzyków pochodzenia żydowskiego, m.in. u Hanny Diksztajn (Dickstein), przygotowując się jednocześnie do swojego pierwszego koncertu, który miał zostać zapamiętany jako jedno z najbardziej poruszających wydarzeń życia kulturalnego w zamkniętym getcie. Wybrano utwór – IX koncert fortepianowy Wolfganga Amadeusza Mozarta – oraz miejsce – salę „Melody Palace” przy ul. Rymarskiej 12. Już po pierwszej próbie dziewczynka zdobyła uznanie zespołu – 45 doświadczonych artystów występujących przed wojną w Filharmonii Warszawskiej, Operze czy orkiestrze Polskiego Radia, w tym Ludwika Holcmana, Mariana Neuteicha i Adama Furmańskiego.

Oto w sobotni deszczowy dzień, 15 marca 1941 roku, miało się odbyć sensacyjne wydarzenie – jedenastoletnia wtedy Josima zagra jako solistka z najlepszymi muzykami Żydowskiej Orkiestry Symfonicznej! Koncert przyciągnął tłumy; widownia niecierpliwie czekała na pojawienie się „cudownego dziecka”. W pierwszej części występu artyści zagrali Wesele Figara i Symfonię G-moll Mozarta oraz symfonię Niedokończoną Franza Schuberta. Następnie na scenę weszła Josima i zagrała IX koncert Mozarta.

„(…) znała ten koncert z taką precyzją i tak idealnie, że nie da się tego porównać z niczym. Każdy dźwięk był zapisany w jej krwi jakby grała go już podczas stworzenia świata”[1.1.2].

Zachwycona publiczność nagrodziła artystkę gromkimi brawami. Na bis Josima zagrała dwie kompozycje własnego autorstwa. Rubin Feldszuh wspominał ten dzień, jako moment w którym cała rodzina na chwilę zapomniała o wojnie, getcie i tragicznej sytuacji materialnej; urządzono przyjęcie dla nastoletniej artystki, jej nauczycieli, przyjaciół i rodziny. Gratulacjom, upominkom i zachwytom nie było końca.

„Kiedy zapytaliśmy, jakie są jej życzenia odparła ze zbytnią »skromnością«, że ma tylko dwa cele, być najdoskonalszą pianistką na świecie ale nie tylko wśród kobiet, lecz również największą wśród mężczyzn i po drugie, co jest dla niej jeszcze ważniejsze, tworzyć wielkie kompozycje jak jeden z największych twórców”[1.1.2].

Tuż przed rozpoczęciem Wielkiej Akcji deportacyjnej, Feldszuhowie otrzymali propozycję wyprowadzenia dziewczynki z getta. Nie skorzystali z niej obawiając się rozstania. 22 lipca 1942 r. Niemcy rozpoczęli wywózkę Żydów do obozu zagłady w Treblince. Rodzina pozostawała w ukryciu na terenie getta do stycznia 1943 r., kiedy cała trójka z pomocą łączniczki Emilki „Marylki” Rozencwajg (Szoszany Kassower) wydostała się na tzw. aryjską stronę i znalazła schronienie we wsi Pustelnik, koło Mińska Mazowieckiego. Jeszcze w getcie Josima zachorowała na zapalenie płuc, które w kolejnych miesiącach zostało zdiagnozowane jako zaawansowane stadium gruźlicy. Bliscy dziewczynki do końca wierzyli, że wyzdrowieje. Tak o ostatnich tygodniach życia pianistki pisała Auerbach:

„Należałam do tych żydowskich »aryjczyków«, którzy mogli poruszać się po mieście. Tak się złożyło, że w tym czasie poszłam dowiedzieć się o zdrowie Josimy. Zdążyłam już wówczas nawiązać kontakty po polskiej stronie. Uznałam, że być może da się jeszcze umieścić Josimę w sanatorium dla gruźlików. Zamierzałam poświęcić temu całą swoją energię, powiedziałam, że stanę na głowie aby ją uratować!W sobotę, 17 kwietnia [1943], w wieczór święta Pesach i Wielkanocy, w wieczór wybuchu powstania w warszawskim getcie poszłam do lekarki, specjalistki od chorób płuc, która badała Josimę i która była także dyrektorką sanatorium dla chorych na płuca w Otwocku. Jej wyrok był krótki i jasny: Nie ma już czego ratować! Płuca Josimy są dziurawe jak sito. Jej dni są policzone. Może przeżyje jeszcze tydzień a może i tyle nie…(…) Josima zmarła w środę, 21 kwietnia, w drugi dzień święta Pesach, trzeciego dnia powstania. W mieście, w którym snuły się dymy unoszące się znad płonącego getta, wstrząsanym hukiem eksplozji, drżącym od wystrzałów, przyniesiono mi wiadomość. Josima zmarła w malutkiej wiosce Pustelnik – dla mnie jej śmierć była śmiercią drogiej i podziwianej istoty, której życie zostało w pewnym sensie przerwane już tam, za murami tonącymi w krwawej mgle”[1.3].

Perła popełniła samobójstwo tuż po śmierci córki. Ciała obu kobiet już po wojnie zostały ekshumowane z tymczasowego grobu i złożone przez Rubina prawdopodobnie na cmentarzu żydowskim przy ul. Okopowej w Warszawie.

Rubin Feldszuh w 1945 r. wyjechał do Palestyny. Tam założył nową rodzinę, noszącą nazwisko Ben Szem (Ben Shem). Zmarł w 1980 roku.


Przypisy 

  • [1.1] Auerbach R., Josima, „Dawar” z 26.01.1951; tłum. z jęz. hebrajskiego: Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.
  • [1.2] Dziennik Rubina Feldszuha (Reubena Ben-Shema), ze zbiorów Sharon Ben-Shem; tłum. z jęz. hebrajskiego: Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.
  • [1.1.2] [a] [b] Dziennik Rubina Feldszuha (Reubena Ben-Shema), ze zbiorów Sharon Ben-Shem; tłum. z jęz. hebrajskiego: Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.
  • [1.3] Auerbach R., Josima, „Dawar” z 26.01.1951, tłum. z jęz. hebrajskiego: Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Playing Poker With Eichmann

Playing Poker With Eichmann


ANNA PORTER


Rezso Kasztner negotiated with the Nazis for thousands of Jewish lives. Viewed as a savior by some and a traitor by others, he was assassinated by a political fanatic. Now his granddaughter is running for prime minister of Israel.

Rezso Kasztner, early 1950sORIGINAL PHOTO: HISTORIC COLLECTION/ALAMY

It is astonishing that, 64 years this month after the events that led to his murder, Rezso (Rudolf) Kasztner is still a controversial figure. Lauded as a savior by some, condemned as a collaborator by others, accused of failing to warn more Jews about the death camps yet celebrated by the children and grandchildren of those he did save. In 2018, Merav Michaeli, Kasztner’s granddaughter and the current leader of Israel’s Labour Party, lit candles in the Knesset in honor of her grandfather on Holocaust Remembrance Day. In February 2021, she spoke again about her grandfather in response to “hateful words” uttered about him in the Knesset:

“I would like the record to include the following: Dr. Kasztner was my grandfather. He was a lawyer, politician and a journalist … What brought on the murder of this Zionist activist, the savior of many Jews, was the horrendous incitement by the extreme right in ’50s Israel, relentless, organized incitements for political gains, as many saw this opportunity to overthrow Ben-Gurion and his party. This was the purpose then and this is the purpose for the incitement today.”

Kasztner has remained a hero to most of the 1,684 passengers on what became known as “Kasztner’s train.” They traveled to Switzerland after a short stay at the notorious Nazi concentration camp Bergen-Belsen. A veritable Noah’s ark of Hungarian Jewry, the train carried young and old, Zionists and Orthodox anti-Zionists (the Satmar rebbe was on board), musicians, laborers, shopkeepers, politicians, an opera singer, and a couple of refugee children from Poland. One hundred fifty of the passengers paid in cash, gold, and jewelry; the others paid nothing. Kasztner’s efforts to save another 30,000 people, which shrank to 20,000 (Hauptsturmführer Argermayer reported 20,700; some historians have claimed only 15,000) toiling as slave laborers in Austria have been discredited by some as an invention, though the records exist. He was also blamed for the fact that a quarter of those who were sent to Austria through the Strasshof camp died, though the numbers would surely have been far higher without his intervention.

I first came to Kasztner’s story with no predetermined notions about whether he was a villain or a hero. I had read Ben Hecht’s Perfidy, a description of Kasztner’s trial in Jerusalem, and I had heard the Canadian businessman Peter Munk talk about his family’s escape on the Kasztner train. I read the documents, the books, the memoirs (in three languages), searched several archives, watched the documentaries, and interviewed over 100 people. Some believed that Kasztner could have warned thousands more of their impending doom, seemingly imagining that they would have fought the Hungarian gendarmes with their bare hands had they known about Auschwitz. Others spoke of how such warnings would have been impossible. And still others said that everyone already knew what to expect of the Germans; they just didn’t want to believe that such brutality was possible in Hungary.

I spent several years researching and writing a book called Kasztner’s Train, in which I concluded, in the end, that Kasztner was a heroic figure at a terrible time, when such heroism could and did amount to the difference between life and death. I had wanted to know who Kasztner was, what motivated him, how he managed to play such a high-stakes game with Adolf Eichmann, one of the chief architects of the Holocaust, and why he was put on trial in Israel, where the judge deemed that he had been a collaborator.

Rezso Kasztner was born in Cluj, a provincial town with cosmopolitan pretensions on the eastern edge of what used to be the Habsburg Empire and is now Romania. A young, idealistic Zionist who believed that Jews needed a home of their own, he became a lawyer, a journalist, and a junior functionary in the new Romanian parliament. He married Elizabeth (Bogyo) Fischer, the daughter of an influential and wealthy man. When Germany invaded Poland and refugees started to arrive, Kasztner collected donations from the wealthy to buy them food and clothes and, if possible, pay for their passage to Palestine.

After Hungary invaded Romania to reclaim the territories it lost at the end of World War I, Kasztner’s newspaper was shut down as part of the newly imposed anti-Jewish laws. He went to Budapest to look for work and to find more donations for refugees. There, he joined the newly formed Aid and Rescue Committee under Ottó Komoly, where he met and befriended Joel and Hansi Brand.

The committee continued its work after the German invasion of Hungary in March 1944. They prepared fake documents, supplied food and clothing for the dispossessed, and looked for ways to bribe SS officers to save more lives. Brand and Kasztner presented themselves to SS authorities in Budapest as credible representatives of that mythical “world Jewry” that Hitler believed ran the world. And they negotiated with Adolf Eichmann and his unscrupulous band of SS officers for human lives.

He was also blamed for the fact that a quarter of those who were sent to Austria through the Strasshof camp died, though the numbers would surely have been far higher without his intervention.

Those who had known Kasztner personally said he was brilliant, focused, unflinching, often brash, an intellectual, well aware of his own talents, unusually brave, unrelenting, but with a sense of irony. Nonetheless, Hansi Brand said that he was so scared of going to see Eichmann that she had to help him practice a cool, steadfast attitude, since the Germans would not respect, let alone deal with, a man who was afraid. She taught him how to chain-smoke and whack his heels against the parquet floor as he marched.

Peretz Revesz, the Hungarian rescuer whose own book details his experiences as a young Zionist working with Kasztner and the Brands to save children, regarded him as among the strongest, most dedicated of men. While he didn’t personally like Kasztner or what he saw as his savior complex, he respected Kasztner’s ability to rise to the occasion. He also found the notion that Hungarian Jews—perhaps the most assimilated of all of Europe’s Jews—could have resisted the Nazis to be ridiculous. “The young men were in the labor brigades, we had 40 pistols, little ammunition, some knives,” he said.

In a 2018 Tablet article, Tomi Komoly, Ottó’s nephew, writes about the “blood for goods” deal proposed by Eichmann—in which the Germans would exchange a million Jewish prisoners for 10,000 trucks—which Joel Brand was to relay to the Allied leadership via Istanbul. In hindsight, it is obvious that Eichmann lied about the number of Jews that it might be possible to save, since deportations to Auschwitz began even as Hansi Brand and Kasztner kept up the negotiations. Nor was there much of a chance that the Allies would in fact ship trucks to the Germans during the war.

In his newly-published book, Trapped by Evil and Deceit, Daniel Brand, Hansi and Joel’s son, writes about the “Jews on ice” deal that Kasztner and Hansi brokered while conducting their kabuki theater negotiations: Trains carrying a down payment of Jews were diverted to Strasshof, Austria, and thence to wherever laborers were needed. According to Hansi’s testimony at the Eichmann trial, the deal entailed keeping alive even those who could not work, especially young children.

An undated photo of the Kasztner train in Switzerland. The photo was taken by Zadok Raab, one of the passengers.An undated photo of the Kasztner train in Switzerland. The photo was taken by Zadok Raab, one of the passengers.MEMORIAL MUSEUM OF HUNGARIAN SPEAKING JEWRY

Kasztner’s continued negotiations with SS Lieutenant-Colonel Kurt Andreas Becher led to the rescue of 1,684 Jews in exchange for money, gold, jewelry, and promises of more. Several times, Kasztner traveled to the Swiss border with Becher and his adjutants for meetings with the Swiss representative of the JOINT, to discuss items aside from trucks that the Reich would accept in exchange for Jewish lives. Though he could have simply stayed in Switzerland, a neutral country, Kasztner always returned to continue the negotiations for more.

At the end of the war, with Allied victory now certain, Kasztner returned again to personally accompany Becher to several concentration camps, working to counter SS Obergruppenführer Kaltenbrunner’s orders to murder all the remaining prisoners. It is irrelevant that Becher was now looking out for himself, worried about his own fate after Germany lost the war. There is also no doubt that SS officers Hermann Krumey and Dieter Wisliceny, both of whom had been active participants in the dispossession and murder of Hungary’s Jews, helped keep the Strasshof Jews alive in Vienna in order to provide alibis for themselves once the war ended. What matters is that lives were spared.

When Rezso Kasztner emigrated to Israel with his wife in 1947, he was disappointed that he did not receive a hero’s welcome. After all, he had played a deadly poker game with the Nazis and had saved thousands of lives. But few people in the newborn state were interested in discussing the Holocaust. Instead, Kasztner found work as a journalist and as a spokesman for Israel’s Labour-led government.

It was at the request of the government that Kasztner returned to Germany to testify on Becher’s behalf at Nuremberg. The Israeli government had hoped that Becher would help them recover some of the Jewish assets he had purloined in 1944 and trade them for guns and ammunition they rightly expected they would need. Kasztner also gave supporting testimony on behalf of Krumey, for helping him buy clothes and food for the Strasshof detainees, and on behalf of Wisliceny, because he had been the last to see Eichmann before he left Europe. There was some hope that, with Wisliceny’s information, Eichmann could be arrested and brought to trial.

In August 1952, Malchiel Gruenwald, an Israeli pamphleteer, published an article accusing Kasztner and the heads of the Jewish leadership during and after the war of collaborating with the Nazis. Because of Kasztner’s affiliation with the ruling Labour Party, the state attorney general insisted on suing the author for libel.

The Gruenwald trial soon became known as the Kasztner trial. It was long, arduous, and overtly political, taking over the front pages of newspapers. The accused’s lawyer, Shmuel Tamir, was young, eloquent, and a passionate opponent of the ruling Labour Party who judged Ben-Gurion’s negotiations with the British to be on par with Kasztner’s negotiations with the Nazis. He planned to drag the government down with Kasztner.

recomended by: Leon Rozenbaum
Kasztner had hoped the trial would finally show the doubters all that he had done. Yet, many who could have testified on his behalf never came to his aid, and even the testimonies in his defense were disbelieved.

The State of Israel lost the suit. Judge Benjamin Halevi famously said that Kasztner had sold his soul to the devil.

On March 4, 1957, Kasztner was assassinated by Ze’ev Eckstein, an ultra-right-winger who believed the country had been sold to the British by Ben-Gurion’s leftists. Gaylen Ross’ award-winning 2010 documentary, Killing Kasztner: The Jew Who Dealt with Nazis, reveals the complex reasons for the murder, leaving the viewer with no doubt that those who encouraged the killing were as embroiled in the political struggles of the new State of Israel as those who were on Kasztner’s side. The film, like my book, goes some way to revealing what kind of man Rezso Kasztner truly was.

Kasztner’s actions are unsurpassed in the annals of Holocaust rescue. Oscar Schindler pronounced him to have been fearless. He often appeared tough and unemotional, aggressive and outspoken, but that posture was what the situation required. He also had an unquestioned capacity to hold seemingly contradictory ideas and aims in his head while still retaining the ability to act. He combined an enduring marriage to Elizabeth Bogyo with an enduring love affair with Hansi Brand, who was there every day of the trial. Every evening, she gave him advice—most of which, fatally, he ignored.

There is a modest plaque to the members of the Rescue Committee in Budapest and a photograph of the group at Yad Vashem. Had Kasztner been a gentile, there would no doubt be statues of him, parks named after him, and movies made about his daring, nerve-wracking dance with the devil. The enduring question about his life would be how, and why, he had saved so many Jews while repeatedly risking his own life. Instead, with Kasztner, the question that lingers is, “Why didn’t he do more?”


Anna Porter is the author of 10 books, including, most recently, the art world thriller Deceptions.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Sidur Przechodniów – pomnik przy ul. Stróżowskiej

Sidur Przechodniów – pomnik przy ul. Stróżowskiej

UMGorlice


Pomnik został zrealizowany w ramach zadania “Gorlice. Przeszłość/Przyszłość – żydowska historia ocalona”, na realizację którego Miasto pozyskało 105 tysięcy zł z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Całkowita wartość projektu to prawie 360 tysięcy zł, a w ramach jego realizacji odbyło się m.in. kino plenerowe oraz wykłady i warsztaty online.

Opis:
Na filmie widać kadry na nowopowstały pomnik przy ul. Stróżowskiej w Gorlicach. Posiada on ściany w rzucie odzwierciedlającym kształt „Gwiazdy Dawida”, z belkami wieńczącymi, tworzącymi dwa przenikające się trójkąty równoboczne z czterema otwartymi wejściami. Na ścianach wiszą fragmenty macew, wydobytych w 2015 roku z budynku dawnej synagogi Beszt, przy ul. Strażackiej.
Pomnik znajduje się tuż przy bramie cmentarza żydowskiego.
W tle gra dynamiczna, nostalgiczna muzyka.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Palestyńczycy: Unia Europejska ułatwia zwycięstwo Hamasu

Ci, którzy naciskają obecnie na Palestyńczyków, by przeprowadzili “wolne i uczciwe” wybory, powinni sprawdzić swoje końskie okulary. UE i inne międzynarodowe grupy, które pozwalają Hamasowi na udział w wyborach bez postawienia żadnych warunków, ułatwiają kolejne zwycięstwo tej grupy i jej nieuniknione dojście do władzy. Na zdjęciu: Kobieta z Abu Dis koło Jerozolimy przygląda się zapieczętowanym pudłom z dokumentami, a obserwator Unii Europejskiej stoi obok podczas przygotowań do ostatnich wyborów do Palestyńskiej Rady Legislacyjnej 24 stycznia 2006 roku. (Zdjęcie: Uriel Sinai/Getty Images)


Palestyńczycy: Unia Europejska ułatwia zwycięstwo Hamasu

Bassam Tawil
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Pod naciskiem Unii Europejskiej prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas, po raz pierwszy od 15 lat ustanowił w zeszłym miesiącu datę wyborów powszechnych.

UE szybko wyraziła zadowolenie z decyzji Abbasa o przeprowadzenia wyborów do Palestyńskiej Rady Legislacyjnej, prezydentury i Narodowej Rady OWP.

“To jest pożądany rozwój sytuacji, ponieważ uczestniczące, przedstawicielskie i odpowiedzialne instytucje demokratyczne są kluczem do palestyńskiego samostanowienia i budowania państwa – powiedział rzecznik UE w Brukseli. – W zeszłym roku UE systematycznie wspierała i finansowała pracę Centralnej Komisji Wyborczej w celu przygotowania wolnych, uczciwych i powszechnych wyborów dla wszystkich Palestyńczyków”.

UE wezwała także izraelskie władze, by “ułatwiły zorganizowanie wyborów na całym terytorium palestyńskim”.

W swojej wypowiedzi UE nie zwróciła się z podobnym apelem do Hamasu i Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu.

Warto zauważyć, że Izrael nie powstrzymywał Palestyńczyków w przeszłości przed prowadzeniem wyborów prezydenckich i parlamentarnych w latach 1996, 2005 i 2006.

Izrael oczywiście pozwolił arabskim mieszkańcom Jerozolimy (którzy mają izraelskie dokumenty tożsamości) na głosowanie i kandydowanie w poprzednich palestyńskich wyborach.

Izrael nie powstrzymał arabskich mieszkańców Jerozolimy przed kandydowaniem w wyborach parlamentarnych w 2006 roku nawet jako kandydaci Hamasu, islamistycznego ruchu, który nie uznaje prawa Izraela do istnienia i dąży do zastąpienia go państwem islamskim.

Warto także zanotować, że UE i reszta społeczności międzynarodowej nie postawiła wówczas żadnych warunków Hamasowi przed wyborami 2006 roku, a wynikiem było przytłaczające zwycięstwo Hamasu.

W 1996 roku Hamas bojkotował pierwsze parlamentarne wybory, twierdząc, że głosowanie odbywało się jako część Umów z Oslo, podpisanych między OWP a Izraelem. Hamas nie uznaje Umów z Oslo i jest zażarcie przeciwny każdemu procesowi pokojowemu z Izraelem.

W 2006 roku jednak Hamas zmienił zdanie i postanowił uczestniczyć w wyborach parlamentarnych, chociaż nadal odrzucał Umowy z Oslo i prawo Izraela do istnienia.

Dlaczego Hamas nie miał wykorzystać okazji i wziąć udział w wyborach, skoro nikt nie zauważał jego hipokryzji ani nie stawiał mu warunków uczestnictwa w wyborach?

Podobnie jak wybory 1996 roku, wybory w 2006 roku także odbywały się pod parasolem Umów z Oslo – tym samym porozumieniem, które Hamas nadal odrzuca, nazywając je “polityczną katastrofą” i “narodową zbrodnią”.

Hamas zmienił zdanie w sprawie bojkotowania wyborów głównie dlatego, że był pewien, iż wygra. Hamas prowadził kampanię wyborczą pod hasłem “Islam jest rozwiązaniem” i obiecywał zakończenie korupcji i wniesienie dobrego zarządzania. Związani z Hamasem kandydaci, którzy ubiegali się o wybór z listy o nazwie Blok Reformy i Zmiany, obiecywali także wyborcom, że będą prowadzić “walkę zbrojną” przeciwko Izraelowi.

Hamas mówi obecnie, że zamierza uczestniczyć w nadchodzących wyborach do Palestyńskiej Rady Legislacyjnej, wyznaczonych na 22 maja. Program polityczny Hamasu będzie podobny do tego z 2006 roku, by przyciągnąć palestyńskich wyborców.

UE zdelegalizowała militarne skrzydło Hamasu w 2001 roku i – pod naciskiem USA, w 2003 roku włączyła Hamas do listy organizacji terrorystycznych. To znaczy, że kiedy Hamas w 2006 roku uczestniczył w wyborach, do czego zachęcała również UE, ten islamistyczny ruch nadal figurował na listach organizacji terrorystycznych UE. UE jednak nie próbowała powstrzymać organizacji terrorystycznej przed kandydowaniem w tych wyborach.

Ta sama UE, która wzywa obecnie Izrael, by “ułatwił” nadchodzące wybory, nie wydaje się mieć zastrzeżeń co do uczestnictwa w nich Hamasu. Zamiast wzywać Izrael do “ułatwienia” procesu wyborczego, byłoby lepiej, gdyby UE zauważyła hipokryzję Hamasu.

Po wygraniu wyborów przez Hamas w 2006 roku UE zareagowała przecięciem kontaktów z nim i zatrzymaniem pomocy dla kierowanego przez Hamas rządu. UE razem z innymi członkami Kwartetu Bliskowschodniego (USA, Rosja i ONZ) wysunęła warunki uznania palestyńskiego rządu, ale dopiero po wygraniu wyborów przez Hamas. Członkowie Kwartetu powinni byli postawić swoje warunki przed, a nie po wyborach. Mieli po temu wszelkie prawo: kierowany przez Hamas rząd oczekiwał, że społeczność międzynarodowa będzie nadal dostarczała pomoc finansową Palestyńczykom. To jest jak proszenie banku o pożyczkę. Bank ma prawo ustalić warunki przyznania pożyczki. Jeśli akceptujesz warunki, dostajesz pożyczkę. Jeśli mówisz bankowi, że nie akceptujesz warunków, możesz zapomnieć o pożyczce.

UE musi powiedzieć Hamasowi: jeśli chcecie uczestniczyć w wyborach, musicie zaakceptować trzy warunki przedstawione w 2010 roku przez Kwartet dla uznania palestyńskiego rządu: odrzucenie przemocy, uznanie prawa Izraela do istnienia i uznanie wszystkich porozumień podpisanych między Palestyńczykami i Izraelem.

UE i inne międzynarodowe grupy, włącznie z ONZ, popełniają fatalny błąd przez zaniechanie postawienia warunków uczestnictwa Hamasu w wyborach. Jak zareaguje społeczność międzynarodowa, jeśli Hamas znowu wygra wybory parlamentarne i stanie się nowym rządem Palestyńczyków?

UE i większość międzynarodowej społeczności zbojkotowały rząd Hamasu stworzony po wyborach 2006 roku. Dlaczego? Ponieważ Hamas jest ich zdaniem organizacją terrorystyczną. Jeśli tak, to jak mogą UE i kraje zachodnie nie protestować wobec udziału Hamasu w wyborach przed tymi wyborami?

Czy Hamas stał się organizacją terrorystyczną dopiero po tym, jak wygrał wybory? UE i inne międzynarodowe grupy pchały Palestyńczyków do wolnych i uczciwych wyborów – takich, w których uczestniczył Hamas – i obudziły się rano, by odkryć, że terrorystyczna organizacja (Hamas) zdobyła większość miejsc w Palestyńskiej Radzie Legislacyjnej.

Ci, którzy obecnie pchają Palestyńczyków do kolejnych “wolnych i uczciwych” wyborów, powinni sprawdzić swoje końskie okulary. Nie widzą, że istnieje wielka możliwość, że Hamas zatriumfuje w wyborach parlamentarnych? W rzeczywistości pomagają Hamasowi osiągnąć cel jakim jest wygranie tych wyborów.

UE i inne międzynarodowe grupy wiedzą doskonale, że Hamas weźmie udział w nadchodzących wyborach i znowu obieca Palestyńczykom kontynuowanie “walki zbrojnej” przeciwko Izraelowi. Słyszą doskonale słowa Hamasu, że ich celem jest “wyzwolenie Palestyny od rzeki [Jordan] do morza [Śródziemnego]”. Wydaje się, że cel Hamasu – dokończenie tego, co rozpoczął Hitler, unicestwienie Żydów – i jest tym właśnie, czego UE i międzynarodowa społeczność skrycie lub nieświadomie pragnie.

Ci, którzy pozwalają Hamasowi na uczestniczenie bez żadnych warunków w wyborach, ułatwiają tej grupie terrorystycznej kolejne zwycięstwo i nieuniknione dojście do władzy. Komunikują Palestyńczykom, że nie mają żadnych problemów z uczestnictwem terrorystycznej organizacji w procesie wyborczym, nawet jeśli ta organizacja otwarcie wzywa do likwidacji Izraela. Ten komunikat może tylko bardziej ośmielić ekstremistyczny obóz wśród Palestyńczyków i uniemożliwić jakiekolwiek przyszłe procesy pokojowe między Izraelem a Palestyńczykami.


Bassam Tawil: Muzułmański badacz i publicysta mieszkający na


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


A cooperative approach to combating Hamas disinformation

A cooperative approach to combating Hamas disinformation

SIMON HANDLER


If they were not already clear, the real-world consequences of coordinated disinformation campaigns became abundantly obvious on January 6.

GAZA’S HAMAS CHIEF Yahya Sinwar talks to the media before meeting with Palestinian Central Election Committee Chairman Hana Naser, in Gaza City in 2019. / (photo credit: MOHAMMED SALEM/ REUTERS)

Indiscriminate rockets attacks on civilian populations in Israel, emanating from armed groups in the Gaza Strip, have for two decades prompted Israeli economic and military responses and contributed to a vicious circle of retaliation, occasionally escalating into war. The ongoing threat of rocket attacks hinder prospects for Israeli-Palestinian peace and served to further divide factions within Palestinian society; this much is widely known.

However, a far more insidious and targeted force is weighing heavily on the Israeli-Palestinian conflict and equally undermining prosperity: Hamas’s information warfare. It is in the best interest of both Israel and the Palestinians to confront this challenge together.

Challenges surrounding mis- and disinformation have been at the forefront of public policy discussions in the United States over the last several years. Buzz around the topic reached a crescendo in the aftermath of the January 6 attack on the US Capitol, in which an insurgent mob mounted an insurrection to attempt to block the certification of now President Joe Biden’s electoral college victory. Disinformation spread across traditional and social media played a meaningful role in cropping up conspiracy theories like QAnon, fomenting the collective delusion of millions in the United States that the election had been rigged, and subsequently inspiring the violence that day.

If they were not already clear, the real-world consequences of coordinated disinformation campaigns became abundantly obvious on January 6. These campaigns – whether deployed on small scale to support tactical objectives or a large scale in furtherance of strategic objectives such as destabilization – can be classified under the umbrella of information warfare: overtly or covertly providing, corrupting, or denying information in order to gain an advantage on an enemy.

On the ground in Gaza and over the Internet from around the world, Hamas has long engaged in deliberate campaigns of disinformation against both Israeli and Palestinian societies. Against Israel, Hamas has propagated disinformation in an attempt to gain sympathy and isolate Israel on the world stage. The group routinely disseminates disinformation to Palestinians and the international community regarding Israeli military operations, for example in June 2018 when it purported an IDF airstrike to have hit a playground when in actuality it struck a terrorist training facility. Often, the militant group propagates disinformation about its own military operations as well.

Hamas maintains a tight grip over press freedoms in Gaza, manipulates reporting, and syndicates children’s shows urging war and praising martyrdom against Jews. The group targets Palestinians as it does Israelis, with carefully calibrated disinformation campaigns aimed at delegitimizing the Palestinian Authority in order to win over support and assert itself as staunchest ally of the Palestinian cause.

FRAUGHT TIMES bring about an especially high degree of vulnerability in people to disinformation campaigns. Upcoming elections in both Israel and Palestine, a powder keg to begin with, combined with the COVID-19 vaccine rollout and tensions with Iran, create an ecosystem of uncertainty in which disinformation campaigns thrive. High stakes, human vulnerability, and an opportunistic adversary intent on sowing disinformation blend to create a situation the dangers of which are hard to overstate; QAnon and the Islamic State are just a couple disturbing case studies. It is incumbent upon Israeli and Palestinian leaders to cooperate to meet the urgency of this moment and establish a means of mitigating the impacts of disinformation campaigns in the future.

Given that countering Hamas and disinformation are in the mutual interests of Israel and current Palestinian leadership, the governments should ride the recent momentum of their resumed security cooperation to create a joint task force for combating disinformation. The task force would comprise Israeli and Palestinian members from academia and civil society, joined by representatives from Israeli and Palestinian security services. Such a task force would have several missions, including serving as an open exchange on disinformation-related matters; exploring opportunities to degrade adversary platforms; identifying opportunities to highlight trusted and reliable sources of information; developing media-literacy campaigns; and liaising with academic and civil society organizations to counter widely-spread disinformation. The task force would have the dual-benefit of providing security while also fostering a basic level of trust and collaboration between Israelis and Palestinians.

Any meaningful progress toward a negotiated settlement between the Israelis and the Palestinians can only take place with a foundation, if only marginal, of mutual trust. As an example, while a two-state solution to the conflict remains by large plurality the most popular outcome for both Israelis and Palestinians, majorities on each side still believe that the other side does not support it.

Disinformation threatens to erode what little trust exists between the two sides, further deludes parties into believing that they are even more polarized than they really are, and feeds into the agendas of extremists unwilling to consider cooperation. Until there is a means to rebuild trust on a foundation of facts, negotiations will fail and a vicious circle of violence will persist. Israelis and Palestinians can prioritize truth over lies and build a more prosperous future together.


The writer is the assistant director of the Atlantic Council’s Cyber Statecraft Initiative under the Scowcroft Center for Strategy and Security, focused on the nexus of geopolitics and international security with cyberspace. He is a former special assistant in the United States Senate. Follow him on Twitter @SimonPHandler.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com