Archive | July 2021

Vehicles collect real-time road data, in world’s first nationwide survey

Vehicles collect real-time road data, in world’s first nationwide survey

Abigail Klein Leichman


In a world first, Tactile Mobility software will be embedded in hundreds of vehicles to collect real-time road data, paving the way for smarter road maintenance.

Photo by Avshalom Sassoni/FLASH90

Haifa-based Tactile Mobility has launched the world’s first nationwide tactile data gathering project in partnership with Union Motors, the official importer of Toyota in Israel.

Tactile Mobility’s tactile sensing and data technology will be installed in hundreds of Toyota vehicles across Israel as a mapping engine that offers a near real-time view of the road network to support maintenance, live hazard detection and post-accident analysis

“Our vision is for a safer, more efficient and enjoyable driving experience on roads everywhere,” said Shahar Bin-Nun, CEO of Tactile Mobility.

“This project marks the first time that road authorities across an entire country will receive real-time accurate mapping of pavement conditions, infrastructure and road risks, enabling them to effectively minimize hazards. We look forward to rolling out this affordable, in-vehicle solution to ensure other countries can benefit from our solution.”

.

The company notes that roads across the world are old and deteriorating, and the cost to maintain and repair them is steep — in the US alone, it could cost up to $1 trillion. Today, many road authorities rely on outdated, expensive practices to monitor the condition of their roads such as survey vehicles, patrols or citizen alerts.

Ran Danai, CEO at Union Automotive Group, said, “Our vehicles, embedded with Tactile Mobility’s in-vehicle software, will equip road authorities across Israel with road insights needed to mitigate safety risks and conduct responsive and preventative road maintenance, ultimately ensuring safer roads for their citizens.”

Tactile Mobility was cofounded in 2012 by Boaz Mizrachi, Yossi Shiri and Alex Ackerman and is already working with several OEMs including BMW.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Krzyżak, czyli hitlerowiec. Bitwa pod Grunwaldem była żelaznym punktem antyniemieckiej propagandy PRL

W Zlocie Grunwaldzkim, zorganizowanym 16-17 lipca 1960 r. w miejscu bitwy z Krzyżakami, według oficjalnych danych uczestniczyło 200 tys. ludzi (Fot. Stanisław Dąbrowiecki/PAP)


Krzyżak, czyli hitlerowiec. Bitwa pod Grunwaldem była żelaznym punktem antyniemieckiej propagandy PRL

Krzysztof Tarka


Na plakacie propagandowym z 1945 r. obok dwóch czarnych wron są dwa hełmy: krzyżacki i hitlerowski. A także hasła: “Grunwald 1410”, “Berlin 1945”.

.

Zwycięstwo nad zakonem krzyżackim pod Grunwaldem 15 lipca 1410 r. to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polski i istotny element naszej narodowej tożsamości. Do ukształtowania grunwaldzkiej tradycji w największym stopniu przyczyniły się: średniowieczny dziejopis Jan Długosz, obraz Jana Matejki “Bitwa pod Grunwaldem” (1878) oraz powieść Henryka Sienkiewicza “Krzyżacy” (1900). A po II wojnie światowej polityka historyczna władz PRL.

Nagie miecze na orderze

Komuniści po Grunwald sięgnęli już w czasie wojny.

Wykorzystali go jako symbol “odwiecznych” zmagań z Niemcami oraz jedności Słowian i tryumfu świata słowiańskiego nad germańskim.

Pamięć o bitwie stała się narzędziem propagandy historycznej i politycznej agitacji, a także uwiarygodnienia się w społeczeństwie.

Grunwald komuniści wykorzystywali w różnych kontekstach i aranżacjach. Braterstwo broni z Armią Czerwoną, przedstawianą jako naturalny sojusznik i sprzymierzeniec Polski, symbolizować miały trzy pułki smoleńskie uczestniczące w boju z Krzyżakami. Żołnierze dywizji kościuszkowskiej, utworzonej w 1943 r. w Związku Sowieckim, składali przysięgę 15 lipca w rocznicę bitwy, a uroczystość rozpoczęła msza polowa, po której chór wojskowy odśpiewał pieśń rycerstwa polskiego – “Bogurodzicę”.

Jednym z najwyższych odznaczeń wojskowych w PRL był Order Krzyża Grunwaldu ustanowiony w końcu 1943 r. Jego dopełnieniem była Odznaka Grunwaldzka wręczana uczestnikom walk z Niemcami. Order i odznakę łączyła symbolika – dwa nagie miecze, które przed bitwą heroldowie wielkiego mistrza Urlicha von Jungingena wręczyli królowi polskiemu Władysławowi Jagielle i wielkiemu księciu litewskiemu Witoldowi. Po bitwie miecze stały się symbolem zwycięstwa nad Krzyżakami i zyskały znaczenie insygniów królewskich. W połowie lat 70. wizerunek Krzyża Grunwaldu znalazł się na 50-złotowym banknocie.

W propagandowym przekazie zakon krzyżacki stał się pierwowzorem Trzeciej Rzeszy, a żołnierze Wehrmachtu współczesnymi Krzyżakami. Zdarzało się i odwrotnie, że Krzyżaków określano mianem “średniowiecznych hitlerowców”.

Wzywając do walki z Niemcami, komuniści zapowiadali zgotowanie im drugiego Grunwaldu. Tylko jedność państw słowiańskich miała powstrzymać niemiecką ekspansję i doprowadzić do zwycięstwa nad odwiecznym wrogiem.

Grunwaldzkie plakaty propagandowe: Tadeusza Trepkowskiego z 1945 r. i wykonany w 550. rocznicę bitwy, inaugurujący też jubileusz tysiąclecia państwa polskiegoGrunwaldzkie plakaty propagandowe: Tadeusza Trepkowskiego z 1945 r. i wykonany w 550. rocznicę bitwy, inaugurujący też jubileusz tysiąclecia państwa polskiego Reprodukcja Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta

Do symboliki grunwaldzkiej nawiązuje znany plakat propagandowy Tadeusza Trepkowskiego z 1945 r. przedstawiający wrony oraz dwa hełmy: krzyżacki i hitlerowski, a także hasła: “Grunwald 1410”, “Berlin 1945”.

Zaorany kamień

Gdy po wojnie Polsce przypadła m.in. część Prus Wschodnich, władze zapowiadały przekształcenie leżącego na uboczu Grunwaldu w nowoczesne miasto młodzieży. Miało się też stać miejscem pielgrzymki każdego dorosłego obywatela. Te zapowiedzi nigdy nie zostały zrealizowane.

15 lipca 1945 r. zorganizowano natomiast pierwsze uroczystości grunwaldzkie na polu bitwy. Choć nie była to jej okrągła rocznica, to obchodom nadano dużą rangę. Były to pierwsze po wojnie tak wielkie uroczystości z udziałem najwyższych władz. Wzięli w nich udział: prezydent Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut, premier Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej Edward Osóbka-Morawski i minister obrony marszałek Michał Rola-Żymierski oraz ambasadorzy Związku Sowieckiego i Francji. Głównym punktem obchodów było wmurowanie kamienia węgielnego pod pomnik zwycięstwa i jedności narodów słowiańskich. Miejsca tego w żaden sposób nie oznaczono i rok później nikt już nie pamiętał, gdzie złożono ów “kamień”, ponieważ pole zostało zaorane przez miejscowego rolnika. Pomnik wzniesiono dopiero 15 lat później.

Rocznica bitwy czczona była również w następnych latach, ale władze centralne obchodami już się tak nie interesowały, uroczystości nabrały lokalnego charakteru. Najważniejszym świętem w PRL stało się przypadające tydzień później – 22 lipca – Narodowe Święto Odrodzenia Polski (lokalne władze często łączyły obie uroczystości).

Po utworzeniu w 1949 r. NRD krytykowanie Krzyżaków stało się kłopotliwe. Również afirmowanie średniowiecznej bitwy kłóciło się z głoszonymi przez komunistów ideami nowoczesności i postępu.

Biały płaszcz Adenauera

Organizując uroczystości grunwaldzkie, komuniści manifestowali przywiązanie do tradycji narodowych. Wykorzystując nośną wówczas antyniemiecką retorykę, kreowali się na obrońców polskiej racji stanu. Służyła temu przede wszystkim teza o powrocie na historyczne ziemie piastowskie (Ziemie Odzyskane), co rządzący przedstawiali jako akt sprawiedliwości dziejowej. Wobec knowań (rzeczywistych czy domniemanych) zachodnioniemieckich “odwetowców” i “rewizjonistów” z Herbertem Hupką i Herbertem Czają, liderami środowisk wypędzonych, na czele propaganda przekonywała, że gwarantem utrzymania nabytków terytorialnych na zachodzie i północy są sojusz ze Związkiem Radzieckim i rządy komunistów w Polsce.

Związek między Krzyżakami i zachodnioniemieckimi faszystami i rewizjonistami uwiarygodniać miało przyjęcie w 1958 r. przez kanclerza RFN Konrada Adenauera honorowego członkostwa zakonu krzyżackiego.

Jeszcze kilkadziesiąt lat później na propagandowym plakacie z okresu stanu wojennego przedstawiono Adenauera w białym płaszczu z czarnym krzyżem. Towarzyszyli mu rycerz zakonny na koniu i prezydent USA Ronald Reagan w kowbojskim stroju i z rewolwerem w ręku (Reagan jako aktor grał w westernach, była to też aluzja do stylu jego rządów jako prezydenta). Plakat nosił nieco mylący tytuł “Z mroków średniowiecza”. Jego wymowę podkreślał dopisek: “Krucjata przeciwko Polsce”.

Monument i superprodukcja

Obchody grunwaldzkie wróciły na pierwszy plan w 1960 r., w 550. rocznicę bitwy, inaugurując jubileusz tysiąclecia państwa polskiego. 16 lipca na uroczystości i Zlot Grunwaldzki przybyli: I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, premier Józef Cyrankiewicz i przewodniczący Rady Państwa Aleksander Zawadzki. Młodzież powitała ich brawami, wiązankami kwiatów i gromkim “Sto lat”. Jeden z harcerzy zawiązał Gomułce chustę na szyi, a rozluźniony towarzysz “Wiesław” rozmawiał z młodzieżą w słomkowym kapeluszu na głowie.

W głównych uroczystościach – w niedzielę 17 lipca – według oficjalnych danych uczestniczyło 200 tys. osób, głównie młodzież i żołnierze. Nawet jeśli w rzeczywistości było ich mniej, to niewątpliwie masowy udział w obchodach miał być wyrazem poparcia społeczeństwa dla polityki władz PRL i integrować je wokół antyniemieckiej symboliki. W uroczystościach wzięły też udział delegacje ze Związku Sowieckiego i Czechosłowacji, choć ich ranga nie była wysoka.

Centralnym punktem było odsłonięcie pomnika Zwycięstwa Grunwaldzkiego, na który składa się granitowy obelisk z wykutymi twarzami rycerzy i jedenaście 30-metrowych masztów symbolizujących sztandary polskich i litewsko-ruskich chorągwi. U podstawy pomnika złożono cztery urny z ziemią z blisko stu miejsc walk z Niemcami, począwszy od bitwy pod Cedynią w 972 r.

Aleksander Zawadzki, mając na myśli Niemców z RFN (a właściwie z NRF, jak wówczas pisano), mówił: “Niech będzie to pomnik przestrogi dla agresora, który ważyłby się sięgnąć po ludność tej ziemi, zagrozić niepodległości Polski oraz jej przyjaciołom i sojusznikom”. A Gomułka stwierdził:

“Wilcza natura imperializmu niemieckiego nie zmieniła się od czasów Ulricha von Jungingena do czasów Konrada Adenauera”.

Następnie tysiące młodych Polaków złożyło ślubowanie na wierność partii. W górę wzbiło się 30 tys. gołębi, grzmotnęły salwy armatnie. Część oficjalną zakończyła parada lotnictwa wojskowego i odśpiewanie “Międzynarodówki”.

Po południu w olsztyńskim kinie Polonia odbył się zamknięty pokaz filmu “Krzyżacy” Aleksandra Forda. Ta pierwsza polska superprodukcja do kin trafiła 1 września, w rocznicę wybuchu II wojny światowej. “Krzyżacy” stali się najpopularniejszym filmem w historii polskiej kinematografii. W ciągu pierwszych czterech miesięcy obejrzało go 5 mln widzów, a do 1988 r. ponad 32 mln.

Beton grunwaldzki

Kolejnych rocznic Grunwaldu nie obchodzono już z takim rozmachem jak w 1960 r. Dominowały zloty harcerskie. Pośrednią formą czczenia pamięci Grunwaldu było mianowanie 15 lipca 1968 r. przez senat Wyższej Szkoły Rolniczej w Olsztynie 16 nowych docentów tej uczelni. Pamięć o bitwie grunwaldzkiej wciąż jest obecna w przestrzeni publicznej.

Chyba każde miasto w Polsce ma ulicę, plac czy most Grunwaldzki. Imię Grunwaldu nadawano szkołom, kinom, ośrodkom kultury czy drużynom harcerskim.

Podpisanie w grudniu 1970 r. układu o normalizacji stosunków z RFN osłabiło akcenty antyniemieckie w propagandzie PRL. Nowy “wódz” Edward Gierek nie przywiązywał też tak wielkiej wagi do kwestii historycznych jak jego poprzednik.

W 1976 r. odbudowany został pomnik Grunwaldzki w Krakowie, wysadzony w powietrze przez Niemców w końcu listopada 1939 r. Jego pierwsze odsłonięcie w 1910 r. przekształciło się w wielką manifestację patriotyczną. Fundatorem monumentu był wybitny pianista (w przyszłości premier) Ignacy Jan Paderewski, a autorem wileński rzeźbiarz Antoni Wiwulski. Centralną postacią pomnika jest król Jagiełło na koniu. Po wykonaniu odlewu 16 października 1976 r. pomnik stanął na starym miejscu.

W wybiórczy sposób do tradycji grunwaldzkiej odwoływało się Zjednoczenie Patriotyczne “Grunwald”. Organizacja utworzona wiosną 1981 r. skupiała zwolenników idei narodowego komunizmu. Jej działacze wywodzący się z partyjnego betonu byli zwolennikami rozprawienia się z “Solidarnością”. Narodowo-patriotyczna retoryka Zjednoczenia “Grunwald” przeplatana elementami marksizmu-leninizmu oraz hasłami antysemickimi i antyniemieckimi sprawiła, że organizacja pozostała marginalna.

Piknik na polu bitwy

W latach 80. symbolikę Grunwaldu próbowała wykorzystać ekipa gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Pod patronatem proreżimowego Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego w 1984 r. utworzony został Społeczny Komitet Grunwaldzki, a rok później Ogólnopolski Komitet Grunwaldzki. Oba komitety głosiły potrzebę kultywowania pamięci o bitwie. Apelując do uczuć narodowych i patriotycznych Polaków, rządzący chcieli wzmocnić słabnący gwałtownie autorytet władzy. Komuniści, urządzając przez dziesięciolecia obchody grunwaldzkie, zawłaszczyli pamięć o bitwie, zapewne dlatego nie odwoływały się do niej środowiska opozycyjne.

Tradycję grunwaldzką w starym stylu Jaruzelski próbował reanimować jeszcze raz już jako prezydent RP, biorąc udział w obchodach 580. rocznicy bitwy w 1990 r. Dziesięć lat później media doniosły o planach ponownej ekranizacji “Krzyżaków”. Miały powstać nawet dwa filmy fabularne, ostatecznie nie powstał żaden. Symbolika grunwaldzka (krzyżacka) wykorzystana została natomiast w reklamie piwa i kleju do płytek.

Ostatnie wielkie uroczystości na polu grunwaldzkim odbyły się w lipcu 2010 r. z okazji 600-lecia bitwy. Przemówienia wygłosili prezydenci Polski Bronisław Komorowski i Litwy Dalia Grybauskaite. Obchody pozbawione były jednak akcentów propagandowych i politycznych. Zniknęła też dawna pompa, sztuczna celebra. Impreza przybrała charakter festynu – znany sprzed lat wyreżyserowany spektakl propagandowy zastąpił radosny, rodzinny piknik. Najważniejszym wydarzeniem, które przyciągnęło tłumy widzów (szacuje się, że około 150 tys.), była inscenizacja bitwy.

Czy Grunwald całkowicie się już skomercjalizował? Czy patriotyczne przesłanie na stałe zastąpiła rozrywka i zabawa?

Współcześnie grupy rekonstruktorów i miłośników średniowiecza stały się “żywymi” nośnikami tradycji grunwaldzkiej. Taka forma upamiętniania wydarzeń historycznych przyczynia się do ich popularyzacji, a więc podtrzymuje i utrwala pamięć zbiorową.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The Coming Nuclear Explosion

The Coming Nuclear Explosion

KHALED TALAAT


An engineer performs a mechanical test on nuclear equipment via video conference on the 11th anniversary of National Nuclear Technology Day in Iran on April 10, 2021PRESIDENCY OF IRAN/HANDOUT

On the 76th anniversary of the Trinity nuclear test that heralded the Atomic Age, a scientist looks at why so few countries have acquired nukes since then—and how that could change

.

Since the first atomic bomb test near Alamogordo, New Mexico, on July 16, 1945, only eight countries have officially declared and continued to maintain nuclear weapons. There is no doubt that the nonproliferation regime has been effective in limiting the spread of nuclear weapons in the last half-century, but as technology advances and developing nations become more industrialized, our current means of limiting nuclear proliferation will be under intense pressure.

To understand the challenges and opportunities that states face in acquiring nuclear weapons, it helps to know a little about what nuclear weapons are, how they originated, why few countries were able to develop them in the 20th century, and how that could change in the 21st.

Nuclear weapons were first invented in the United States during World War II after an intensive and secretive research and development project now known as the Manhattan Project. The concept of a nuclear weapon by means of fission chain reactions was only 2 years old when the project started, and it was far from certain that it could ever work. Despite discovering fission, the Germans, led by the theoretical physicist Werner Heisenberg, reportedly miscalculated the critical mass needed for an atomic weapon and deemed the concept impossible.

The idea of a nuclear chain reaction was conceived six years before the discovery of fission, which made the atom bomb possible. The Hungarian American physicist Leo Szilard had proposed a mechanism for this chain reaction in 1933 after the discovery that bombarding the stable isotope lithium-6 with protons produced alpha particles and released energy greater than the energy of the initial proton. Szilard’s idea was to use the energy produced by the reaction to initiate another reaction and employ it as a means to generate thermal power, which could then be converted into electricity. But the concept was not ultimately realizable, as the kinetic energy of the initial proton was only a small part of the total energy needed to accelerate it, especially with the primitive accelerator technology of the time.

The Germans reportedly miscalculated the critical mass needed for an atomic weapon and deemed the concept impossible.

It was nearly a decade later when the Italian physicist Enrico Fermi put together the first sustained nuclear chain reaction in the Chicago Pile-1 (the world’s first artificial nuclear reactor) by means of fission in natural uranium moderated by graphite. Unlike protons, neutrons are uncharged particles that do not need to overcome electrostatic barriers to interact with nuclei. Fission can happen at any neutron energy in fissile materials without the need for acceleration. It was the discovery of fission of uranium by neutrons in Germany in late 1938 that prompted Szilard to write a letter in 1939, signed by Albert Einstein, to President Roosevelt—warning that the Nazis might develop nuclear weapons and advising the United States to seek its own.

Fission reactions are a type of nuclear reaction that occur when a neutron is absorbed by unstable nuclei, such as that of uranium-235 or plutonium-239. It results in the release of multiple neutrons and kinetic energy after the nucleus disintegrates into fission products. The released neutrons may interact and induce additional nuclear reactions, or they may leak and leave the system. Achieving a sustained chain reaction requires maintaining a minimal critical amount of matter, which varies depending on the material composition and density of its constituent nuclides, temperature, shape, and reflection. Below the critical mass (known as the subcritical state), the neutron population decreases in the absence of a constant source, and the chain reaction comes to an end.

A nuclear weapon is a mechanism through which fission chain reactions can be sustained at high reactivity long enough to produce a target energy yield. A basic conceptual nuclear weapon involves fissile materials stored in a subcritical state and a system for transition from the subcritical state to a supercritical state at target reactivity.

There are different types of nuclear weapons that vary in their size, energy yield, and mechanisms used. In a discussion about the proliferation of nuclear weapons, it suffices to consider the challenges that potential proliferator states face prior to weapon design and assembly (a classified subject, but arguably of less importance to new proliferators than it is to the technical development of existing nuclear weapons capabilities).

Simply put, the pursuit of nuclear weapons is slow, expensive, and requires a large industrial complex, with access to the necessary materials and trained expertise. The success of the 20th century’s nonproliferation regime was therefore largely due to inherent physics, in addition to policy. These challenges effectively formed a barrier to potential proliferator states that was and remains difficult to overcome without detection from other states. But technological advances in the 21st century have eased the acquisition of special nuclear materials, and will likely make the pursuit of nuclear weapons cheaper and faster. The role of advanced detection technology and effective international policy have therefore become more critical.

The primary challenge for a 21st-century state seeking nuclear weapons is the production of fissile materials with the necessary quantity and quality. It is widely recognized that once a state has acquired enough fissile materials with adequate purity, nuclear weapons production is only a question of energy yield and reliability, both of which can be improved with time and experience. North Korea’s nuclear weapons in 2006, for example, produced low yields of only 0.7 kilotons of TNT (20 times less than the Hiroshima bomb). By 2017, Pyongyang managed to boost the yield of its weapons to between 70 and 280 kilotons. We should therefore focus more narrowly on the challenges of acquiring fissile material, and on the evolving technologies that make 20th-century nonproliferation strategies increasingly ineffective.

Fissile materials, which are basically materials that can undergo fission at any neutron energy, can be extracted naturally, or produced through the conversion of abundant “fertile” material by neutron capture. We all have at least two reasons to thank nature: First, fissile materials in nature are not available in a form that is directly useful for weapons purposes. Second, for the purposes of fissile material production, it is difficult to release neutrons from nuclei in large quantities and to efficiently slow them down to targeted neutron energies.

Uranium-235, a fissile isotope of uranium, represents only 0.72% of natural uranium, and is chemically inseparable from the uranium-238 isotope which represents 99.27% of uranium. Increasing the concentration of uranium-235 (“uranium enrichment”) is a slow and energy-expensive process that gradually separates uranium isotopes through physical means, as in gas centrifuges. Centrifuges allow the separation of uranium isotopes as the heavier isotope (uranium-238) gains more momentum than the lighter isotope, and becomes relatively concentrated in the outer parts of the centrifuges. Thousands of centrifuges are typically used in enrichment cascades as dictated by the achievable stage separation factors, even for the enrichment levels required for peaceful applications, such as nuclear reactors for power production.

While criticality could be achieved using natural uranium moderated in graphite (as in the Chicago Pile), or in heavy water moderation (as in Canada Deuterium Uranium, or CANDU reactors), the very large critical mass required makes it impossible to construct a deployable weapon with any significant yield, even compared to conventional weapons using moderated natural uranium. For example, the explosion energy yield in the Chernobyl disaster, which was by far the most severe accident involving low-enriched uranium in history, was estimated to be 10 tons of TNT. This is an insignificant amount of energy, considering that just one RBMK-1000 reactor was fueled by nearly 200 tons of 2% enriched uranium. Uranium enrichment, an expensive and slow process, is necessary for any uranium-235-based nuclear weapons.

Uranium-235 is the only fissile material present in nature in appreciable quantities. Plutonium-239 and uranium-233 are present in nature in trace quantities and are normally made in nuclear reactors through the conversion of uranium-238 and thorium-232, respectively. The challenge with creating fissile materials through the conversion of fertile materials such as uranium-238 and thorium-232 is the enormous number of neutrons necessary to obtain a sufficient amount of fissile matter. Based on simple math, to obtain 10 kilograms of plutonium-239, you need to convert 25 trillion trillion uranium-238 atoms. The fact that neutron interactions are probabilistic, and that there are different competing interactions and different materials in a system, means that far more neutrons are required to achieve that number of conversions (without even accounting for the plutonium-239 that would be lost in the process through fission or conversion to plutonium-240).

The open academic literature is rich with extensive discussions on the risk of nuclear weapons proliferation posed by different technologies that can extract neutrons from nuclei. Fortunately, however, large-scale extraction of neutrons for fissile material production requires sophisticated, expensive infrastructure like nuclear reactors or particle accelerators, which eases attempts to employ safeguards for the prevention of weapons proliferation.

Scott Kemp, the director of the MIT Laboratory for Nuclear Security and Policy, published a thorough review of the role of particle accelerators in the proliferation of nuclear weapons by comparing different accelerator designs. He estimated that a proliferator state would need tens of accelerators to acquire enough fissile material for one weapon in two years.

Particle accelerators, especially isochronous cyclotrons, may be attractive to potential proliferator states because of the lack of international safeguards. But as Kemp notes, the accelerators that can achieve high enough charged particle energies for fissile material production are extremely technologically sophisticated. While the main concept is simple, the physics and engineering details involved in such accelerators are cumbersome, and few countries have the technical capability or expertise to build ones with capability for large-scale production of special nuclear material. That said, the increase in legitimate uses of cyclotrons in research and in medical isotope production may ease the acquisition and transfer of such technology.

Particle accelerators are neither the most productive nor the cheapest path to nuclear weapons, but the proliferation risk they pose should not be ignored. High-energy particle accelerators could be used to produce uranium-233 from thorium, which is widely abundant in monazite sands. Unlike natural uranium, which can be used to fuel a reactor and produce fissile material, thorium is useless for the production of fissile material in the absence of other fissile material. In accelerators, however, thorium can be used to produce uranium-233 without other fissile material. Thorium is not inherently proliferation-resistant because of the uranium-232 contaminant, as some proponents of the thorium fuel cycle suggest. Uranium-232 results from interactions that only occur at high neutron energies and may be controlled through moderation of the target.

The threat of proliferation through fissile material production from nuclear reactors, on the other hand, has been recognized since the dawn of nuclear power. Nuclear reactors are systems in which fission chain reactions can be sustained at constant rates but constrained by limits on the structural materials. In nuclear reactors, the neutron population can grow exponentially, subsequent to steady state operation. Exponential growth is what allows nuclear reactors to generate a lot of power and large numbers of neutrons, some of which can be used for fissile material production.

Different types of nuclear reactors vary in plutonium production capability and in the quality of the plutonium produced. Fast spectrum reactors, and reactors whose energy spectrum shifts toward uranium-238 resonance absorption energies, tend to produce larger quantities of plutonium-239. Modern civilian reactors are typically designed to reduce plutonium production. Safeguards are also emplaced to ensure that plutonium is not withdrawn with isotopic purity that would allow for weapons use.

The isotopic purity of plutonium is an important factor in safeguarding plutonium produced in nuclear reactors. Spontaneous fission in plutonium-240 practically sets limits on the purity of plutonium that could otherwise be used in weapons with any significant yield, depending in part on the mechanisms that may be employed for transition to supercriticality. The ratio of plutonium-240 to plutonium-239 in a reactor increases with time due to the conversion of some of the plutonium-239 to plutonium-240 and fissions in plutonium-239. Safeguards ensure that reactors are refueled in long-enough time intervals to prevent the withdrawal of weapons grade plutonium.

There are different levels of nuclear proliferation safeguards, which may include inspections, satellite monitoring of activity, and active on-site surveillance. History has shown that safeguards applied to dual-use technologies do not prevent proliferation in the long term. North Korea used its Yongbyon facility to acquire plutonium for multiple nuclear weapons, even though it was claimed to be a “research facility” and was subject to IAEA inspections in the 1990s. “Research” is often a deliberately vague term, especially when the technology in question is mature and much of the relevant knowledge is accessible in open literature. The low-power graphite moderated reactor that the Yongbyon facility featured had little use other than for the production of plutonium and medical isotopes. Iran has also claimed that its venture into heavy water reactor technology is intended for peaceful purposes like medical isotope production and “research.”

Heavy water reactors, fueled by natural uranium, may be designed to produce large quantities of plutonium for weapons, or they may be used peacefully to generate electricity and medical isotopes (as in CANDU reactors). Iran’s Arak plant was designed to produce 40 megawatt (thermal), which is not useful for the generation of significant amounts of electricity. Since the 1980s, Iran’s interest in dual-use heavy water moderated reactor technologies, as opposed to purely civilian reactors, makes it clear that its intent is not medical isotope production. While there is little doubt that the Iranian nuclear program is primarily intended to develop nuclear weapon production capability, there is far more debate on how to stop it from acquiring nuclear weapons (or weapons-usable materials).

Under the Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA), the Arak reactor should be redesigned to reduce plutonium production, and the spent fuel should be exported for the lifetime of the reactor. The deal could in principle block a primary potential route to plutonium-based nuclear weapons in the foreseeable future. Critics of the deal rightfully argue, however, that it nevertheless provides upfront benefits to the Iranian regime by supporting its industrial and military infrastructure in exchange for a temporary suspension of elements of its nuclear program—all without a permanent commitment from Iran not to acquire weapons usable materials. Under the JCPOA, Iran is essentially required to scale down its uranium enrichment infrastructure for 10 to 15 years, but is permitted to maintain the requisite technology, produce centrifuges, and expand the program again after 10 years. The deal also allows for limited research on advanced centrifuges with a gradual lifting of restrictions after 8.5 years. It’s reasonable to speculate that the deal will scale up and boost Iran’s uranium enrichment infrastructure after the restrictions end. Highly enriched uranium, unlike plutonium, does not require sophisticated weapons systems; acquisition of enough material is by itself nearly equivalent to producing a nuclear weapon.

The technological challenges in isotope separation and large-scale fertile material conversion do not form an ultimate barrier that can prevent the spread of nuclear weapons—they merely form a resistance that slows down the acquisition of nuclear weapons, allowing time for political action and response from other states. With the evolution of technology and industrialization around the world, the time needed for entry-level proliferators to acquire nuclear weapons will likely be much shorter in the 21st century than it was in the 20th.

Technology transfer in the 20th century was limited and necessitated formal collaboration between different countries. Pakistan, for instance, was able to develop nuclear weapons in the 1970s as a result of Chinese technical assistance on various nuclear technologies. India obtained nuclear weapons in the mid-1970s by exploiting information and technology transferred during the Atoms for Peace program and the Canadian-supplied CIRUS reactor. It was India’s acquisition of nuclear weapons that demonstrated how technical information and hardware transferred for civilian applications such as nuclear power could be exploited to develop nuclear weapons. With the advent of the internet, it is no longer difficult for researchers from any country to access information from the large body of academic literature on nuclear reactor physics and technology. Open-source software applications for numerical simulations are also widely available and may be used on low-end supercomputers to develop civilian reactors for peaceful applications or dual-use reactors for plutonium production (the physics involved is the same).

The supply of raw uranium has traditionally been subject to control efforts to limit the supply of raw materials to potential proliferators. Recent advances in uranium extraction from seawater have substantially increased yields to over 3 kilograms of uranium per ton of adsorbent. A kilogram of natural uranium extracted from seawater in offshore adsorbent fields today costs only twice that from a mine. While natural uranium extracted from seawater cannot directly be used to build a nuclear bomb, the IAEA has long safeguarded uranium mines to verify countries’ activities. New technology for extraction of uranium from seawater may allow for a greater diffusion of activity and make verification more difficult.

The nonproliferation regime does not rely on a single process or a single layer. But technological advances in uranium extraction, and the potential for distribution of activity rather than centralization, call for more investment in research and development of detection technology.

In the 21st century, therefore, we should expect to rely at least as much on policy as on technology to prevent the proliferation of nuclear weapons. While science and technology can inform policy, establish safeguards, and enhance the detection of clandestine or treaty-violating activity, the tendency of technological advancement is to reduce the time and resources needed to build nuclear weapons. Technological capability alone, however, does not necessarily motivate states to acquire them. There are many countries today that have the industrial capabilities to produce nuclear weapons but choose to adhere to international treaties. Limiting proliferation starts with effective policy, conflict resolution, and security assurances that reduce the demand for nuclear weapons in the first place.


Khaled Talaat is a doctoral candidate in nuclear engineering and a researcher at the University of New Mexico. He has conducted interdisciplinary research at the intersection of nuclear engineering and bioengineering.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel’s Beresheet 2 progressing on schedule- Yafit Ovadia

Israel’s Beresheet 2 progressing on schedule- Yafit Ovadia

ILTV Israel News


Earlier this year Israeli robotic lunar lander and lunar probe, Beresheet 2 was announced and today we have some more exciting updates on the project.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Prawo powrotu w stare koleiny

Ilhan Omar (Zdjęcie: Wikipedia)


Prawo powrotu w stare koleiny

Andrzej Koraszewski


Jak wszyscy wiedzą Izraelczycy kradną Iranowi chmury deszczowe. Świat został o tym poinformowany przez irańskiego generała brygady Ghlama Rezę Dżalaliego, który powiedział, że irańskie badania naukowe potwierdziły tę tezę. To stare doniesienie z 2 lipca 2018, a wiec sprzed trzech lat, od tego czasu liczba izraelskich zbrodni wzrosła niepomiernie. Ostatnio Rada Studentów Yale ogłosiła światu, że Izrael jest państwem ludobójczym, prowadzi czystkę etniczną i ma system apartheidu. Pośrednio wyniki badań studentów jednego z najlepszych amerykańskich uniwersytetów potwierdza korespondent „Gazety Wyborczej” w Waszyngtonie, który informuje czytelnikow tej gazety o nowym izraelskim wynalazku, którego zdjęcia opulikowały Narodowe Brygady Oporu w Gazie. Jak się dowiadujemy chodzi o półautonomiczny pojazd wojskowy, który zaczął patrolowanie granicy z Gazą. Jak informuje waszyngtoński korespondent polskiej gazety, jest to wyposażony w karabin maszynowy cud techniki, może podejmować decyzję sam, ale ta opcja jest chyba zablokowana i to operator wydaje zdalny rozkaz rozpoczęcia czystki etnicznej.

Może nie tak wybitny korespondent to ujmuje, pisze jednak na marginesie szczegółów technicznych nowego izraelskiego wynalazku, że:

„Mieszkańcy Strefy Gazy, domagając się zakończenia okupacji, co pewien czas protestują wzdłuż ogrodzenia oddzielającego ich od Izraela. Przedstawiciele izraelskiego wojska tłumaczyli, że protestujący rzucali w stronę rozmieszczonych na skałach żołnierzy kamieniami, ładunkami wybuchowymi i bombami zapalającymi. Część z nich miała też próbować się przebić przez płot graniczny i nielegalnie dostać na terytorium Izraela.”

Gdyby czytelnik polskiej gazety chciał się dowiedzieć jaki kryptonim miały te „protesty”, jak wyglądały, co znaczą słowa „miała próbować się przebić” oraz dlaczego Hamasowi zależało na maksymalniej ilości własnych ofiar cywilnych, to tego akurat waszyngtoński koresponedent nie może nam powiedzieć, bo mu na to nie pozwala klauzula sumienia.

Pisze natomiast, że „armia [izraelska] odpowiadała ostrą amunicją. Podczas gwałtownej fali protestów wiosną 2018 r. ponad 11 tys. Palestyńczyków zostało rannych, a stu zabitych. Ofiary w większości zostały postrzelone przez snajperów.”

Możemy się tylko domyślać, co to będzie kiedy zamiast snajperów strzelać będzie autonomiczny, uzbrojony w karabin maszynowy, pojazd patrolujący granicę z Gazą.

Tak więc zachwycony nowym cudem izraelskiej techniki dziennikarz, odnotowuje tylko na marginesie, że stojący na czele Narodów Zjednoczonych António Guterres stwierdził, że autonomiczne maszyny-zabójcy są moralnie odrażające, a tysiąc naukowców podpisało petycję wzywającą do całkowitego zakazu użycia takiej broni. (Najwyraźniej popierają raczej zamachy nożowe, zamachowców-samobójców i ostrzeliwanie miast rakietami.) Waszyngtoński korespondent założonej niegdyś w ogniu solidarności gazety dodaje, że światowe mocarstwa, w tym Izrael, sprzeciwiają się takiemu zakazowi.

Tymczasem urodzony w Bejrucie kanadyjski profesor psychologii ewolucyjnej Gad Saad niespodziewanie zaprosił przedstawicielkę Partii Demokratycznej w amerykańskim Kongresie, Ilhan Omar, na wspólną wycieczkę do Somalii. To reakcja na jej wypowiedź na Twitterze, w której polityczka zapewnia, że walka z niesprawiedliwością i przeciw nierówności jest w samym centrum wiary [religijnej], a w szczególności wiary muzułmańskiej. Profesor Saad odpisał, że śni mu się po nocach wspólna podróż do kraju, w którym urodziła się pani Omar, żeby razem powłóczyć się po tym pięknym kraju, gdzie Żydzi, chrześcijanie i hindusi współżyją w cudownej koegzystencji, dodając, że Stany Zjednoczone powinny przyjąć etos tolerancji panujący w Mogadiszu.

Pani Omar jako amerykańska polityczka domaga się zakazu pomagania Izraelowi, ma również szereg innych pomysłów, w tym oczywiście żarliwe poparcie Islamskiej Republiki Iranu.

Robert Stefanicki w kilka miesięcy po tym, jak irański generał brygady oskarżał Izrael o kradzież deszczowych chmur, informował z Waszyngtonu czytelników polskiej gazety, że Arabia Saudyjska napadła na Ilhan Omar oskarżając ją o powiązania z Bractwem Muzułmańskim i inne niecne rzeczy, dając do zrozumienia, że to wszystko są brudne oszczerstwa ciskane w kierunku kryształowej postaci, o której z zachwytem pisał:

„Ilhan Omar urodziła się w stolicy Somalii, do USA dotarła jako dziecko, w 2016 r. z ramienia Demokratów zdobyła mandat do stanowego zgromadzenia w Minnesocie, a w listopadowych wyborach uzupełniających – do Kongresu. Nie dziwi, że ta mocno lewicowa muzułmanka jest obiektem ataku konserwatywnych mediów i proizraelskich komentatorów.”

Mógłby się człowiek zastanawiać jak też waszyngtoński korespondent nadwiślańskiej gazety definiuje lewicowość, ponieważ członkowie wszystkich bliskowschodnich organizacji popieranych przez tę lewicową amerykańska polityczkę mają skłonność do pozdrawiania się nazistowskim salutem.

Można również pytać czy redakcja „Gazety Wyborczej” świadomie włączyła się w ogólnoświatowy nurt poparcia ostatecznego rozwiązania, czy to tylko owczy pęd?

Tak czy inaczej trudno o wątpliwości, że rosną szeregi”krytyków Izraela”, z których jedni posługują się nożami, koktajlami Mołotowa i rakietami, inni piórem, a jeszcze inni walczą na arenie politycznej. Kilka dni temu mieszkający w Jerozolimie wschodniej Bassem Eid napisał artykuł pod tytułem: „Pora, by Ilhan Omar i cała ‘Brygada’ dowiedziały się prawdy o Izraelu i Hamasie”. W tym artykule czytamy między innymi:

„Jestem Palestyńczykiem, który dorastał w obozie dla uchodźców UNWRA niedaleko od Jerozolimy i przez całe życie działałem na rzecz praw człowieka. Pozwólcie, że powiem tak prosto, jak to możliwe: Ilhan Omar nie wie, o czym mówi. Co gorsza, od lat Ilhan Omar nie zajmuje się argumentami i faktami, ale po prostu rzucaniem brudnych, antysemickich epitetów, które są lustrzanym odbiciem antysemityzmu „białych suprematystów”, a tych podobno potępia.

Polityczki takie jak Omar, Rashida Tlaib i Alexandria Ocasio-Cortez poświęcają znaczną część czasu na atakowanie Izraela za rzekome krzywdy, jakie wyrządza Palestyńczykom. Jeśli naprawdę obchodzą je Palestyńczycy, powinny skierować swoją uwagę gdzie indziej. W dzisiejszych czasach olbrzymia większość cierpień, jakich doznają Palestyńczycy, jest bezpośrednim wynikiem korupcji Autonomii Palestyńskiej i wpływów grupy terrorystycznej Hamas.”

Taka obelga ze strony jakiegoś paskudnego Palestyńczyka, gdyby tylko się o niej dowiedział, mogłaby bardzo urazić waszyngtońskiego korespondenta „Gazety Wyborczej” i tych, którzy mu powierzyli zadanie informowanie nas o Ameryce.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com