Archive | July 2021

48-Year-Old Israeli MMA Fighter Beats Opponent in Record Three Seconds After Two Fighters Back Out

48-Year-Old Israeli MMA Fighter Beats Opponent in Record Three Seconds After Two Fighters Back Out

Shiryn Ghermezian


Israeli MMA fighter Haim Gozali during an interview with Israel’s Reshet 13. Photo: Screenshot.

Israeli mixed martial arts (MMA) fighter Haim Gozali knocked out an opponent in a record-setting three seconds in a June 23 fight in Dubno, Ukraine.

The Brazilian Jiu-Jitsu 5th degree black belt, 48, defeated Ukrainian fighter Andrey Savchuck with a heel hook seconds after the first round of the TDT Championship began. Gozali, who is nicknamed the “Israeli Batman,” initiated the clinch immediately after the fight started, pulling Savcheck into a leg lock that he then transitioned down into a heel hook, which forced his opponent to tap in only three seconds. Gozali then proudly raised an Israeli flag in the ring as the referee declared him the winner.

Gozali said he was originally scheduled to fight an Egyptian MMA fighter but a day before the match his opponent backed out, which he believes is because the athlete did not want to compete against an Israeli. He told Israel’s Channel 13 that he was then paired with an opponent from Russia, but the latter pulled out of the fight mere hours before it was set to take place.

The athlete told i24News that he was not in a good physical condition before going face-to-face with his opponent because organizers told him about the fight only two weeks prior. For that reason, he said, he knew he wouldn’t last long in the ring and decided to immediately use the heel lock maneuver. “This is my favorite move, the leg lock. That’s what I’m doing all the time [and] I practice all the time,” said the Bellator veteran.

Gozali was also surprised that the fight ended so quickly, saying it felt like it went on for longer. When asked about how his age influences his abilities as an MMA fighter, he said he believes he’s a better athlete at 48 than years ago.

“Now I’m older, I see the fight differently,” he told the outlet.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Kibuc na szlaku Jezusa

Kibuc Lawi, 2010


Kibuc na szlaku Jezusa

Bartosz Bartosik


Sheila oddała kibucowi całą siebie. W zamian dostała szczęśliwe życie, wspaniałego męża, dzieci, wnuki i prawnuki. Dziś, w przeddzień 90. urodzin Sheili, kibuc Lawi dba o nią lepiej niż jakikolwiek ośrodek opieki.

W swoje pięćdziesiąte urodziny Sheila Kritzler zupełnie się rozkleiła. To nie były łzy szczęścia – doszło do niej, że w porównaniu do swoich szkolnych koleżanek, które zrobiły karierę akademicką, nie ma się czym w życiu chwalić. – Może koleżanki mają profesury, ale przecież Ty pomogłaś zbudować państwo Izraela – wypalił przyjaciel z kibucu. Czterdzieści lat później Sheila mówi, że jest dumna ze swoich życiowych wyborów.

Twórcy kibucu Lawi w Galilei Południowej w większości pochodzili z Niemiec. Wyjechali z kraju opanowanego nazistowskim szaleństwem dzięki tzw. Kindertransport, czyli brytyjskiej akcji ratowania żydowskich dzieci, rozpoczętej po nocy kryształowej. W latach 1938-1940 blisko dziesięć tysięcy dzieci wyjechało do brytyjskich rodzin i domów opieki. Wiele z nich dostało się również pod skrzydła organizacji syjonistycznych,  prowadzących szkolenia rolnicze z myślą o zasiedlaniu ówczesnej Palestyny. Po utworzeniu Izraela poprosili władze o wyznaczenie niezamieszkanego kawałka ziemi pod utworzenie kibucu. Trafili nad Jezioro Galilejskie, kilka kilometrów od Tyberiady. Ziemia w istocie była niezamieszkana – przed wojną żydowsko-palestyńską w 1948 r. w pobliżu znajdowała się muzułmańska wioska Lubja, wysiedlona i zniszczona przez siły izraelskie po wojnie.

Ruch spółdzielczych gospodarstw rolnych stał się jednym z filarów, a następnie symboli, odradzającego się państwa żydowskiego. Od początku dwudziestego wieku młodzi Żydzi z Europy – niesieni ideałami syjonistycznymi i socjalistycznymi – zaczęli osiedlać się na należącym do Imperium Osmańskiego terytorium Palestyny. Założenie kibucu wymagało, dosłownie, pracy od podstaw. Przygotowanie terenu pod budowę wiązało się – jak w Lawi – z oczyszczeniem terenu z głazów i kamieni, doprowadzeniem bieżącej wody czy przygotowaniem ziemi pod uprawę. Mieszkańcy wspólnie pracowali i dzielili się owocami swojej pracy, wierzyli w demokrację i socjalizm, chcieli równości i spółdzielczości, pragnęli być ludźmi czynu.

Lawi to dziś wielkie przedsiębiorstwo: fabryka mebli synagogalnych, gospodarstwo rolne oraz czterogwiazdkowy hotel, przestrzegający wszelkich zasad koszerności. Przyciąga jednak nie tylko Żydów

Lawi jest kibucem wyjątkowym, bo religijnym. Syjonizm od początku stawiał się w kontrze do judaizmu. Wielcy syjoniści – opromienieni oświeceniową antropologią – uważali, że religia jest reliktem przeszłości i jej rola będzie maleć wraz z postępem społecznym. Religijni Żydzi nie pozostawali – i nie pozostają także dzisiaj – dłużni. Wielu z nich potępiało syjonizm, niektórzy aż do dzisiaj uznają świecki, zbudowany ręką ludzką Izrael za obrazę majestatu Boga. Prawdziwy Izrael zostanie odbudowany przez mesjasza, a zadaniem pobożnego Żyda jest się o to modlić – mówią.

To między innymi dlatego w ruchu kibucowym gospodarstwa religijne to zdecydowana mniejszość (dziś stanowią ok. 10 proc. wszystkich kibuców). Sheila trafiła do Lawi po ukończeniu chemii na Uniwersytecie Londyńskim. Wspomina ciężką pracę przy porządkowaniu terenu, zanieczyszczoną wodę z cysterny oraz cytrusy, które dziko rosły w pobliżu. Dla dziewczyny z londyńskiej wyższej klasy średniej takie warunki życia mogły być rzeczywiście szokujące. Do dziś angielski jest językiem bliższym jej duszy niż hebrajski, zdradzają ją zresztą akcent i poczucie humoru.

Sheila chętnie opowiada: – Naszym marzeniem było trafić do ziemi Izraela. Do tej ziemi, po której chodzili królowie Dawid i Salomon. Śniliśmy o tym i modliliśmy się o to, każdy religijny Żyd prosił Boga, by go doprowadził na Syjon. To było tematem tak ważnym, a jednocześnie tak odległym, że jako młoda dziewczyna miałam w głowie tylko wizję niebiańskiej Jerozolimy. Nie sądziłam, że kiedykolwiek fizycznie stanę w jej bramach.

Mówi, że oddawała kibucowi całą siebie i swój czas, a w zamian dostała szczęśliwe życie, wspaniałego męża, dzieci, wnuki i prawnuki. Dziś, w przeddzień 90. urodzin Sheili, kibuc dba o nią lepiej niż jakikolwiek ośrodek opieki. W tym codziennym życiu najpiękniejszy jest dla niej szabat – gdy mieszkańcy zakładają najlepsze stroje i idą na modlitwy do synagogi. I tak od siedemdziesięciu lat.

Lawi to dziś wielkie przedsiębiorstwo: fabryka mebli synagogalnych, gospodarstwo rolne oraz czterogwiazdkowy hotel, przestrzegający wszelkich zasad koszerności. Przyciąga jednak nie tylko Żydów – leży bowiem niemal w połowie drogi między Kafarnaum a Nazaretem, na trasie tzw. szlaku Jezusa. Sheila ze wzruszeniem opowiada o „niezwykle dzielnym” i „wspaniałym” człowieku, jakim był Jan Paweł II. Nie podoba jej się, że Izrael i kraje arabskie wciąż nie potrafią osiągnąć pokoju. Rozpacza nad tym, że ona – i zachodnie społeczeństwa – mają za dużo do jedzenia, gdy w Jemenie panuje straszliwy głód.

Sheila jest przerażona, że ludzkość nie wyciągnęła nauki z Holokaustu i przypatrywała się ludobójstwom na Bałkanach, Rwandzie, a dziś biernie akceptuje dramat Syryjczyków.


Bartosz Bartosik – Ur. 1989. Ukończył slawistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Studiował również na Uniwersytecie Karola w Pradze. Jest członkiem redakcji „Więzi” i sekretarzem think tanku Laboratorium „Więzi”. Uczestniczy w pracach Zespołu Komitetu Dialogu Społecznego przy Krajowej Izbie Gospodarczej. Autor wywiadu rzeki z Adamem Bodnarem „Obywatel PL” (www.obywatelpl.pl).


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Netanyahu and the Rebbe: Two leaders that converge – opinion

Netanyahu and the Rebbe: Two leaders that converge – opinion

HADASSAH CHEN


Netanyahu had to step down after leading Israel for 12 years. Two leaders – the Rebbe and Bibi, who had met before now shared the same day of fate.

THE BELOVED Lubavitcher Rebbe shuffled off this mortal coil 27 years ago. / (photo credit: Wikimedia Commons)

Today is a weird day. The sky is slightly yellow, Jerusalem is surrounded by smoky air hanging below the clouds, it’s hot and the forest at the entrance of the city is burning.

I drive through town and in my head I turn off the sound around me and hit a slow-motion button. The traffic is moving slowly around us, there are policemen and roadblocks on all the main roads, for the town is full of politicians who came to swear in the next prime minister after Benjamin Netanyahu.

The Netanyahu era seems to be over.

People seem to be running chickens without heads. Everyone is busy. In Israel people are always busy – on the phone, talking, arguing, beeping, yelling, eating. Never relaxed. Imagine all this in your head in slow motion, and now add the music, “The Flight of the Bumblebee” by Rachmaninoff.

Chaos.

ON THIS same date 27 years ago, there was also chaos: the Lubavitch Rebbe passed away. Suddenly a massive number of Jews were left with no father and no leader. Some people seemed happy at the sad news, believing that Moshiach now was for sure on his way, they were getting their violins and clarinets ready to greet him. Some were crying, some were sitting on the floor clueless of what to do.

The Chabad world movement was in shock. The Rebbe cannot pass away. I was also in shock and felt spaced out.

So this is the end of the world, I remember thinking for a split second.
I was 16. I saw adults suddenly falling apart and crying heavy tears. I saw teachers raising their heads to the sky screaming with pain in their hearts. I hugged my friends, some of whom were laughing and telling me, “Go get dressed for Shabbat; Moshiach is here.”

Is this what Moshiach’s arrival feels like? Quite disappointing. I felt terrible.

When the Rebbe left us suddenly I remember hearing all around us, “There you go, your leader left you. Who will take the reins of Chabad now? There’s no heir. Chabad will self-extinguish; it will fade away.”

I was worried. What if this really is the end? Maybe it was all fake. Did we live in a bubble?

Look at us now, 27 years later. Chabad is probably the strongest Jewish movement in the world. There is a shaliach of the Rebbe in every possible country in the world. When all the shluchim of the world unite, they cover all languages of the world. Chabad is one of the biggest real estate owners; they own buildings in every country around the globe.

Chabad has reached millions of Jews who didn’t even know they were Jewish; it has covered millions of arms with tefillin and has encouraged women to light candles in every city in the world. Darkness can be fought only through shining a light – one of the many famous campaigns of the Rebbe.

The Rebbe left us physically, but his presence has never been stronger. He made sure to leave very precise missions and teachings to be taught and fulfilled. It doesn’t matter where you come from or how much knowledge you have; you have a Jewish soul ignited! Light up the world through love and kindness and even if you know only the letter aleph then teach aleph!
The Rebbe saw souls not bodies, the Rebbe saw flames aspiring to shine brighter and reach higher. For a flame is always aiming up, it struggles to stay alive and shine. The Rebbe did not leave students behind, he created strong and focused leaders.

Today the Rebbe would be proud as he watches over us and we stay connected through his books and we pray and write to the Rebbe as we visit his grave in Brooklyn, which became a focus of holiness and prayer for Jews from all over the world.

Gimmel Tamuz is the day we celebrate the Rebbe’s anniversary of his passing; on this day thousands line up to enter his gravesite for only a few minutes, and all over the world we try to learn more and take upon ourselves an extra good deed in the honor of the Rebbe.

GIMMEL TAMUZ this year was this past Sunday, the date set for the swearing-in of the next prime minister of Israel.

Netanyahu had to step down after leading Israel for 12 years. Two leaders – the Rebbe and Bibi, who had met a long time before and had crossed eyes when Netanyahu had gone to 770 the Chabad headquarters in Brooklyn and asked for a blessing – now shared the same day of fate.

The Rebbe then had blessed him and told him, “Hashem is by your side.”
As he was preparing to leave his post on Sunday, Netanyahu shared these memories with the world. Those words the Rebbe had told him never left his heart and gave him strength.

One can argue all day long, Bibi yes, Bibi no, but a leader he was. To lead you need charisma, strength and faith. Netanyahu made mistakes; he is not a Rebbe. He is human, but he will be remembered as probably the greatest leader Israel had. Giants are often lonely; they are too high up and too strong. It’s hard to keep it up.

Netanyahu loved his land and loved his people. Leaders like Winston Churchill, Menachem Begin, Margaret Thatcher and Donald Trump all fell at some point and felt betrayed by their own people.

On Gimmel Tamuz this year we marked the Rebbe’s yahrzeit and the end of “Bibism.”

Two giants.

When a leader is true and real, his success is seen in his followers. Chabad has become the power it is today because of one man and his endless love for every single Jew.

Let’s wait and see what will happen with Netanyahu and his legacy. In the meantime he is still alive.

Get ready – you never know.


The writer is from Italy, lives in Jerusalem and heads HadassahChen Productions. A director and performer, Chen also heads the Keren Navah Ruth Foundation, in memory of her daughter, to assist families with sick children. hjm74@hotmail.com


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Archaeologists explore medieval grave robbing phenomenon

Archaeologists explore medieval grave robbing phenomenon

JERUSALEM POST STAFF


The practice of reopening and removing items from graves soon after burial, traditionally known as ‘robbing,’ began its spread across Europe in the sixth century.

French cemetary / (photo credit: REUTERS)

Throughout the Dark Ages, people across Europe commonly reopened the graves of their own dead to remove certain items. In a Cambridge University study published on Friday in the academic journal Antiquity, archaeologists tried to solve the riddle of why this was typical in places such as Romania and Anglo-Saxon England.

The practice of reopening and removing items from graves soon after they were buried began to spread across Europe in the sixth century, peaking in the seventh century and before starting to decline prior to the start of the eighth century, spanning the length of the Merovingian period in Western Europe, the study’s co-author Astrid Noterman explained in a statement obtained by Live Science.

But what is unclear about this phenomenon is that only certain grave items would be taken. It wasn’t even the most valuable items that were taken, as most of what was stolen, particularly old swords, would have certainly been in incredibly poor condition and would likely have been unusable.
Indeed, swords and brooches were noted as being among the most commonly-taken items from the graves.

The study notes that many early medieval law codes explicitly outlaw grave robbing, and refers to the “common sense” explanation many archaeologists have for such phenomenon: Theft or greed. Other scholars in the past have cited economic crises and a shortage in types of metals as possible reasons, and some have considered the greater Christianization of these areas as a factor, as this could have led to less instances of furnished burials.

Complicating this even further is the fact that while some initially thought of this phenomenon as anomalous and abnormal, the study found that it was rather widespread, noting that “burial reopening was a common part of the life course of early medieval cemeteries.”

However, archaeologists believe the removed items actually held deep significance for the people of the time, even if they had no practical or economic use.

“Swords and brooches are some of the most significantly laden objects in the graves,” lead study author Alison Klevnäs of Stockholm University told Live Science. “These were given as gifts and passed on as heirlooms; they’re objects used to link people, including across generations. They bring stories and memories. So it’s likely that they are retrieved for these reasons.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jakie jest podejście judaizmu do kwestii migracji uchodźców?

W obliczu pytania o przyjmowanie uchodźców warto sięgnąć do podstawy religii żydowskiej i przeanalizować, co mówi Biblia.


Jakie jest podejście judaizmu do kwestii migracji uchodźców?

BOAZ PASH


EUROPA DZISIAJ MUSI SOBIE ZADAĆ PYTANIE, CO ZROBIĆ Z OGROMEM NAPŁYWU UCHODŹCÓW, PUKAJĄCYCH DO JEJ DRZWI. OPINIE NA TEN TEMAT OSCYLUJĄ MIĘDZY RÓŻNYMI SKRAJNOŚCIAMI I OBEJMUJĄ PRZEMIESZANE ZE SOBĄ KWESTIE ETYCZNE, POLITYCZNE, GOSPODARCZE I WIELE INNYCH.

.

Powszechnie wiadomo, że judaizm przedstawia odpowiedzi na niemal każde zagadnienie, z jakim się zetknie. Jakie jest zatem stanowisko żydowskie w tej kwestii?

Nie mam zamiaru wyjaśniać, co planuje się zrobić z imigrantami zarobkowymi – czyli tymi, którzy chcą poprawić swą sytuację bytową – jest to bowiem odrębna sprawa. Chcę odpowiedzieć na pytanie o uchodźców wojennych, którzy uciekają przed realnymi zagrożeniami wojny w Syrii, Sudanie i podobnych miejscach i starają się znaleźć schronienie w zamożnych krajach, by ocalić siebie i życie własnych rodzin.

Proszę potraktować poniższą wypowiedź jako krótki komentarz, który nie ma w zamierzeniu przedstawić odpowiedzi na wszystkie dylematy, pojawiające się w kontekście tak trudnego zagadnienia. Moim zamierzeniem jest jedynie rozjaśnić podejście, które proponuje w tej kwestii Tora i judaizm.

Zanim przejdę do sedna, pozwolę sobie przedstawić w kilku słowach ogólną metodologię żydowską.

Judaizm, jak wiadomo, nie stanowi abstrakcyjnej ideologii, lecz jest praktycznym kodeksem zachowań i praw, zwanych ogólnie halachą. Oczywiście, judaizm to nie tylko zbiór takich zaleceń praktycznych, lecz również określony światopogląd, ujmujący rzeczywistość w szerokiej perspektywie, powstały w oparciu o szereg wartości etycznych, pochodzących od Ha-Szem, i motywowany przez nie. Innymi słowy, to swego rodzaju połączenie ideologii z praktyką lub – nazywając to jeszcze inaczej – praktyka połączona z ideologią, czyli kodeks zachowań oparty na solidnym światopoglądzie.

W związku z tym znajdziemy w Torze i pismach mędrców zarówno bardzo ogólne wytyczne dla zalecanych zachowań moralnych, jak też mocno uszczegółowione (szczególnie w nauce mędrców przekazywanej w tradycji ustnej) praktyczne ich zastosowanie, tak, by Żyd mógł w każdym przypadku i przy każdym zdarzeniu odnieść się do nich. Dotyczy to również różnych dylematów społeczności żydowskiej i sposobów radzenia sobie z nimi, zgodnie z naukami pochodzącymi z Tory.

Oprócz tego mamy również osadzenie tych nauk w wymiarze historycznym – czerpiemy zasady i wytyczne życiowe z tego bagażu doświadczeń.

Tora odnosi się do kwestii uchodźców oraz ogólnie – do kwestii obcego, który przybywa do obozu Żydów – w trzech aspektach zaleceń: ogólnych, szczegółowych i wydarzeń historycznych.

Zacznijmy od wymiaru historycznego.

Tora mówi (Dwarim 23:4-5) o Moawie i Amonie, że nie przywitali chlebem i wodą ludu Izraela, który właśnie wyszedł z Micrajim – czyli nie ugościli Izraela tak, jak przyjęło się przyjmować w gościnie tych, którzy podróżowali przez pustynię: „Amonita i Moawita nie wejdzie do zgromadzenia Ha-Szem nawet w dziesiątym pokoleniu […] ponieważ nie przywitali cię chlebem i wodą podczas drogi, gdy wyszliście z Micrajim…”. Dlatego właśnie Tora ogranicza możliwość ich przyjęcia do ludu Izraela ze względu na zachowanie o wysoce niemoralnym charakterze.

Zaopiekowanie się drugim człowiekiem, gościnność oraz troska o niego stanowią jedną z podstawowych micwot przestrzeganych zwyczajowo przez lud Izraela – i podobnie, ofiarowanie chleba i wody przybyszowi przemierzającemu pustynię stanowiło powszechny zwyczaj pośród ludów pustyni. To przykazanie przyjmowania gości było szczególną cechą naszego praojca, Awrahama – Tora uznaje, że to właśnie szczególny sposób, w jaki traktował on gości czy wędrowców na pustyni, był o wiele ważniejszy niż wysublimowane myśli i poglądy filozoficzne, które propagował.

Wiele wieków po Awrahamie prorok Jeszajahu (Izajasz 16:4) pouczał lud Moawu, jak należy dobrze postępować w stosunku do prześladowanych uchodźców, mówiąc: „Niech znajdą gościnę u ciebie uchodźcy z Moawu. Uczyń dla nich opokę przed prześladującym ich”. Jak wyjaśnia rabin Hirsch (wielki komentator Tory, żyjący w Niemczech w XIX w.), prorok ostrzegał lud Moawu przed zagładą, czyhającą u bram ich państwa z powodu antagonizmów, jakie wytworzyli wobec sąsiadujących z nimi narodów – wszystkie one połączyły się, by zniszczyć Moaw. Powodem było niewłaściwe zachowanie i brak gościnności. Sąsiadujące z Moawem narody miały już dość ich okropnych czynów. Istniał tylko jeden sposób, aby uniknąć wyroku: Moaw musiał się zmienić i stać się narodem życzliwym – „i choć wówczas wciąż był u szczytu swego rozwoju, a słońce ich pomyślności świeciło wysoko, to niech zaczną przyzwyczajać się do tego, jak to jest być biednym uchodźcą w potrzebie”.

W księdze Sziftej Kohen (Raw Szabtai ha-Kohen Rappaport z Wilna, XVIII w.) ukazany został związek między tymi zagadnieniami: jeśli – zgodnie z zasadą „miara za miarę” – człowiek lub społeczność są gościnni i opiekują się przybyszem jak należy (pomimo że ten nie zachowuje się do końca tak, jak wypada i nie wychował się pośród wartości moralnych danej społeczności), wówczas sam Ha-Kadosz Baruch Hu postępuje z ludem Izraela identycznie i przyjmuje ich prośby, pomimo ich złych uczynków. Dzieje się tak, ponieważ, jak mówi Sziftej Kohen, gdy tylko porzucą swe złe zachowanie i powrócą do Ha-Szem, „Ha-Kadosz Baruch Hu nie wyda ich w ręce oprawców, lecz zapewni im Ha-Szem dobry zapis ukryty pod tronem chwały i przybliży ich do siebie”.

Królestwo Moawu stanęło na progu zniszczenia, ponieważ jego mieszkańcy nie przyjęli do swych serc cnoty troski o obcego – skoro nie pomogli przybyszowi, zostali postawieni przed karzącą ręką.


Tora wyróżnia podstawowe, powtarzane wielokrotnie, zasady, jak powinniśmy zachowywać się wobec „przybysza”, obcego – tego, który wchodzi do naszego kraju: należy go ugościć, okazać mu szacunek, nie oszukiwać go i zapewnić mu podstawowe potrzeby – jedzenie, picie, odzienie, itp. Tak właśnie przemawia Tora w wielu miejscach, np. „Obcy i przybysz będą żyli z tobą” (Wajikra 25:35); „Będziesz miłował przybysza” (Dwarim 10:19). Mówi też: „Byliście przybyszami w ziemi Micrajim”, i to uzasadnia, dlaczego Ha-Szem pochwala praktykowanie miary miłowania obcego. „Ponieważ Ha-Szem jest waszym Elohim, jest Elohei elohim i Panem panów… On miłuje obcego i daje mu chleb wraz z odzieniem” (Dwarim 10:17-18).

Zatem my również musimy zachowywać się wedle dobrej miary miłowania obcego, ponieważ powinniśmy trzymać się ścieżek wyznaczonych przez Ha-Szem.

Zauważalny jest tu również aspekt pouczający: człowiek oraz społeczność, w której żyje, poznają, że tak naprawdę są „gośćmi” na tym świecie, należącym w całości do Ha-Szem. Poczucie własności i posiadania czegoś w sposób tymczasowy na tym świecie jest zasadniczo fałszywe, jak głosi Ha-Szem: „Gdyż przybyszami i obcymi jesteście przy Mnie…” (Wajikra 25:23), lub też jak mówi król Salomon do Ha-Szem, przy okazji ustanowienia Bejt ha-Mikdasz: „Gdyż przybyszami jesteśmy przed Tobą i obcymi tak jak nasi praojcowie: nasze dni na ziemi są jak cień i nie ma niczego trwałego” (Diwrej ha-jamim I 29:15). Oznacza to, że każdy z nas tutaj, w tej rzeczywistości, jest tymczasowym gościem i żyje na koszt kogoś innego.

Nasi mędrcy naliczyli w Talmudzie 48 (!) przypadków, w których Tora mówi w sposób bardzo jasny, by szanować przybysza i opiekować się nim. To naprawdę bardzo duża liczba, jeśli porównamy ją do ilości powtórzeń innych, równie ważnych micwot, wymienianych czasem tylko raz lub tylko kilka razy.


Oprócz tego Tora wymienia także jasne dyrektywy do omawianej kwestii i przykłady ich praktycznego zastosowania. W kontekście opowieści o zbiegłym niewolniku, który ucieka od swego właściciela ze względu na nadużycia z jego strony, Tora mówi: „Nie oddasz niewolnika jego panu, który do ciebie uciekł od niego; będzie z tobą mieszkał, pośród twojego domostwa, w miejscu, które wybierze dla siebie pośród twoich bram, tak jak mu najbardziej będzie pasowało; nie popełnisz wobec niego nadużycia” (Dwarim 23:16-17).

Nauka płynąca z tego jednego spośród 613 przykazań jest jasna: nie tylko nie można zwrócić niewolnika z powrotem do jego pana, ale także należy zatroszczyć się o jego potrzeby – zapewnić mu warunki mieszkaniowe i bytowe, „pośród twoich bram” – może więc wybrać dowolne miejsce tam do mieszkania. I nie wolno go uciskać ani zatrudniać do niepłatnej pracy. My zaś powinniśmy traktować go z szacunkiem i zapewnić mu środki do życia, tak, żeby nie doszło „wobec niego do nadużycia”.

Ideę tego przykazania wyjaśnia Rambam w More Newuchim (3:39) w następujący sposób: „Te przykazania mają wielkie korzyści, a zasługi dla tego, który je wypełnia, są jeszcze większe – dokładając się do utrzymania tych, którzy chcą u nas się schronić i nie ujawniać ich jako zbiegów przed ich prześladowcami”.

Jednak nie tylko o niewolnikach Tora mówi. Sprawa dotyczy też kwestii uchodźcy wojennego oraz tego, który ucieka przed prześladowaniami – tak to objaśniają komentatorzy (R. ibn Ezra i Ramban) wspomnianego miejsca w Torze.

Jeśli jednak sprawa dotyczy też wszelkich uchodźców wojennych, czy też tych, którzy uciekli z powodu głodu, plagi lub innych nieszczęść, to dlaczego Tora mówi tylko o szczególnym przypadku „niewolnika”? Rambam wyjaśnia: „To prawo dotyczy ludzi znajdujących się na najniższym poziomie społecznym, jakim są niewolnicy. Jeśli człowiek szanowany i poważany prosi cię o jakąś przysługę i jest to micwą, to tym bardziej jakże ważne jest pomóc, gdy o schronienie prosi cię człowiek w wielkiej potrzebie!”

Wielu jednak wnosi zastrzeżenie, że owi uchodźcy pochodzą ze społeczeństw odmiennych kulturowo w stosunku do tego, które je przyjmuje. Niekiedy ci ludzie oszukują, ich poziom ucywilizowania jest niski, czasem nie znają zasad higieny osobistej, a ich zachowanie odbiega od wymogów społeczeństwa, które ich gości.

Mędrcy Tory odnoszą się do tego problemu także i w tym aspekcie.

Objaśniający Torę rabini mówią, że nawet jeśli zachowanie niewolnika nie jest zgodne z normami moralnymi społeczności żyjącej wedle zasad Tory, to i tak nie powinniśmy zamykać przed nimi bram, wręcz przeciwnie – to dodatkowy powód, by ugościć ich pośród naszej społeczności, bowiem pojawia się okazja, by nauczyć niewolnika zarówno Tory, jak i zasad moralnych i właściwej postawy etycznej, tym samym przekształcając go w wartościowego członka społeczności, postępującego godziwie i pragnącego przysłużyć się dla dobra swojej nowej wspólnoty.

Jednak nie jest to takie proste. Czasem bardzo trudno zachować się gościnnie wobec obcego, zwłaszcza jeśli pochodzi on z wrogiego ludu i wydaje się stanowić dla nas zagrożenie. Sprawia to, że trudno go ugościć i trudno, by zintegrował się z przyjmującą go społecznością.

Nie chcę przez to powiedzieć, że gościnność wobec obcych – niekiedy bardzo różnych od nas, niekiedy też prezentujących niższe postawy moralne – nie oznacza braku troski ze strony władz o miejscowych członków społeczności. Tora wymaga od przybysza, by przyjął nowe dla niego zasady i zachowywał się według obowiązującego w danym kraju kodeksu i wymogów moralnych.


W kontekście tego zagadnienia możemy również odnieść się do opowieści z naszej historii, gdy mowa jest o mądrości proroka Eliasza, odnoszącego się w następujący sposób do pewnego epizodu z wojny z wrogiem:

Kiedy Królestwo Izraela było w nieustannym konflikcie z najeźdźcami z północy, atakującymi z terytorium Królestwa Aramu, prorok postarał się pomóc wojskom przy pomocy pewnego cudu. Jak mówi Księga Królewska (Malachim 2, 6:18-20): „Zeszli do niego [wojownicy Aramu], a Eliasz zaczął się modlić do Ha-Szem, mówiąc: ‘Błagam Cię, uderz w tych ludzi, by oślepli’. I Ha-Szem sprawił, że przestali widzieć, wedle słów modlitwy Eliasza. A Eliasz rzekł do nich: ‘To nie jest właściwa droga, również nie jest to właściwe miasto; chodźcie za mną, a doprowadzę was do człowieka, którego szukacie’. I poprowadził ich do Samarii. A gdy dotarli do Samarii, Eliasz rzekł: ‘Ha-Szem, otwórz proszę ich oczy, by mogli ujrzeć’. I Ha-Szem otworzył ich oczy i ujrzeli – oto znajdowali się pośród terytorium Samarii”.
PRENUMERATA
A gdy król Izraela zapragnął zemścić się na nich, Eliasz go pouczał:

„Nie zabijesz ich! Czyż nie wziąłeś w niewolę swoim mieczem i swoim łukiem tych, których chciałbyś zabić? Postaw raczej przed nimi wodę i chleb, by mogli jeść i pić, a potem niech wrócą do swego pana” (tamże, wers 22 – 23).

Historia kończy się szczęśliwie: „I nigdy więcej już najeźdźcy z Aramu nie wkroczyli na ziemię Izraela” (w. 23).

Przy okazji, jest to również przykład skutecznej operacji dyplomatycznej.

Jak wspomniano powyżej, w tym krótkim tekście nie znajdziemy odpowiedzi na wszystkie dylematy, z jakimi boryka się obecnie świat zachodni. Nie stanowi również ów tekst próby odpowiedzi na pytanie, czy należy otwierać przed uchodźcami bramy – choć i dla tych dylematów i pytań halacha znajduje jasne odpowiedzi, którymi nie będziemy zajmować się w tym miejscu. Trudno odpowiedzieć na pytanie, czy należy bez końca wpuszczać do swoich społeczeństw napływ uchodźców, uciekających z terenów objętych działaniami wojennymi. Oraz czy i jak zapewnić zatrudnienie imigrantom, którzy nie chcą się integrować ze społeczeństwem – istnieje wiele, wiele innych zagadnień szczegółowych i dylematów związanych z tymi pytaniami. Odpowiedzi na nie znajdziemy w odpowiednim kontekście w prawie żydowskim, lecz w tym miejscu nie możemy tych wątków rozwinąć.

Powyższy tekst stanowi natomiast próbę ukazania żydowskiej moralności, która naucza, jak, wedle nauk Tory, powinno się postępować, na ile jest to możliwe, w wyżej wymienionych przypadkach.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com