Archive | September 2021

Kolejny Żyd po Jezusie z Nazaretu wskazany jest jako ecce homo

Jan Marczewski w spektaklu Teatru Telewizji ‘Dzień gniewu’ Romana Brandstaettera w reżyserii Jacka Raginisa (Fot. TVP)


Kolejny Żyd po Jezusie z Nazaretu wskazany jest jako ecce homo

Sebastian Duda


Wielu chrześcijan nie chciało przyjąć do wiadomości, że Jezus był Żydem

.

Obejrzałem w Teatrze Telewizji przejmujący spektakl: Dzień gniewuRomana Brandstaettera w reżyserii Jacka Raginisa. To dramat łączący w sobie grecki tragizm z chrześcijańskim moralitetem. Dzieło napisał Żyd, który z judaizmu przeszedł na katolicyzm. Jednak „Dzień gniewu” można odczytać jako wyraz zwątpienia autora w sens chrześcijaństwa w obliczu zagłady Żydów podczas II wojny światowej.
.


Zwiastun „Dnia gniewu” Romana Brandstaettera w reżyserii Jacka Raginisa

.
Kolejny Żyd po Jezusie

Gdzieś na polskiej prowincji młody Żyd Emanuel Blatt (wybitna rola Jana Marczewskiego) ucieka z likwidowanego przez esesmanów getta. Trafia do pobliskiego klasztoru (w adaptacji to opactwo cysterskie). Przerażeni mnisi muszą podjąć decyzję: czy ukryć Żyda, narażając na niebezpieczeństwo wspólnotę. Klasztor nieustannie odwiedza główny oprawca Żydów, znajomy opata z czasów studiów rzymskich, który porzucił katolicyzm dla nazizmu. Zakonnicy ubierają Blatta w habit i chrzczą go przez zanurzenie (co wedle Pawła z Tarsu w jego Liście do Rzymian oznacza wejście w doświadczenie śmierci Chrystusa – por. Rz 6,3). Próbują go ratować, ale czy nie dodają mu w ten sposób jeszcze więcej bólu? Przerażająca jest scena, w której Blatt wypowiada przed krucyfiksem swoje nieszczęście. To mocne oskarżenie chrześcijaństwa jako religii domagającej się jednoczesnej apologii bólu cierpienia i przemocy. Młody Żyd będzie musiał w końcu odsłonić przed esesmanem swoją tożsamość, próbując ochronić przed karą zakonników. Niemiec zadrwi sobie z niego, wkładając mu na głowę koronę z drutu kolczastego, a na plecy obrus w kolorze czerwieni. Kolejny Żyd po Jezusie z Nazaretu wskazany jest jako ecce homo.

Oglądając spektakl, pomyślałem o splocie, jaki łączy chrześcijaństwo z żydowskością od początku Kościoła. Jezus był Żydem, ale w toku chrześcijańskich dziejów wielu wierzących w Chrystusa nie chciało przyjąć tego do wiadomości, jak i faktu, że matka Nazarejczyka miała żydowskie pochodzenie i tożsamość. 12 apostołów też było Żydami. Po śmierci Jezusa jego uczniowie wciąż uczestniczyli w świątynnym kulcie. W codziennym życiu starali się przestrzegać przepisów judaistycznej religii, bo bez wątpienia uważali, że są jej częścią.

Większość pierwotnego Kościoła stanowili palestyńscy Żydzi, którzy najpewniej mówili na co dzień po aramejsku, a w synagogach czytali Biblię Hebrajską. Filarami tej wspólnoty byli Piotr, Jan i późniejszy lider wspólnoty chrześcijan w Jerozolimie Jakub – „brat Jezusa”. Od początku do chrześcijaństwa trafiali także Żydzi zhellenizowani, których rodzimym językiem bywał grecki. Wśród nich prym wiódł niejaki Stefanos (po grecku „korona”, „wieniec”), zwany w Polsce Szczepanem – pierwszy chrześcijański męczennik.

Świadkiem jego ukamienowania przez Żydów, dla których to, co głosił o Jezusie było bluźnierstwem, był Szaweł. Za jego sprawą chrześcijaństwo trafiło nie tylko do zhellenizowanych Żydów, ale też do greckojęzycznych pogan.

Dzięki tym ostatnim odchodziło od restrykcyjnego judaizmu, od którego nie odeszła wspólnota jerozolimska Jakuba. Ostatecznie grupa ta została rozbita podczas wojny Żydów z Rzymianami (66-73), choć części judeochrześcijan udało się uciec, zanim Rzymianie zniszczyli świątynię w Jerozolimie i zrujnowali miasto.

Konflikt chrześcijan i Żydów

Odtąd konflikt chrześcijan i Żydów narastał. W II w. Justyn Męczennik tak zwrócił się do Żyda Tryfona:

„Inne bowiem narody nie wyrządziły nam, ani Chrystusowi tyle zła i w takim zakresie, jak uczyniliście to wy, którzy rzeczywiście jesteście sprawcami krzywdzących uprzedzeń, kierowanych przeciwko Jedynemu Sprawiedliwemu i nam, którzy przy Nim trwamy. Po tym bowiem, jak Go ukrzyżowaliście (…) – gdy dowiedzieliście się, że On zmartwychwstał i wstąpił do nieba, jak to prorocy o Nim zapowiedzieli, wy nie tylko, że nie żałowaliście niegodziwości, której się dopuściliście, ale jeszcze wybraliście ludzi i wysłaliście (…) z Jerozolimy na wszystkie ziemie, by rozpowiadali, że pojawiła się bezbożna herezja chrześcijan (…). Tak więc jesteście przyczyną nie tylko waszej własnej nieprawości, ale właściwie także wszystkich innych ludzi” (tł. ks. Leszek Misiarczyk).

Tych, którzy byli przyczyną wszechludzkiej nieprawości, musiała spotkać kara. Tak myślało o Żydach przez wieki wielu chrześcijan. Dopiero Holocaust wystawił to teologiczne przeświadczenie na próbę.


Sebastian Duda – teolog, publicysta, członek Laboratorium „Więzi”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Here’s how Yom Kippur is the holiest ‘meeting’ of the year

Here’s how Yom Kippur is the holiest ‘meeting’ of the year

MICHAEL FRIEDMAN


In 2021, living a Jewish life means more than ritual observance, it means deciding to stand with Israel, her courageous citizens and Jewish destiny.

Rosh Hashanah and Yom Kippur act as an anchor for the Jewish people. / (photo credit: David Holifield/Unsplash)
.

Yom Kippur is literally “The Day of Atonement,” but what does “atonement” mean? When was the last time you used “atonement” in a text or casual conversation? The words sound so musty and archaic, like it is a relic of a forgotten epoch.

Kippur, or Kapara, literally means, “cleaning” or “cleansing.” Just as the custom is to wear white, and emulate celestial beings who do not eat, the day itself is one of joyful recharging. Like emerging from a ritual bath we emerge from Yom Kippur anew – with new hope, new potential, and new beginnings open before us.

The Mishna describes how Jews in Israel experienced Yom Kippur two millennia ago. It states that Yom Kippur and Tu Be’av were days of dressing in white and dancing in the fields, inviting new relationships and new ventures. Despite popular associations, the day is not at all morose or oppressive, despite that some places of worship contribute to this misconception.

Every holy day is referred to in the Torah as a mo’ed, which literally means a “meeting.” In English, the phrase “I have a meeting” refers to an appointed time to interface with someone. Therefore, every mo’ed is meant to be relationship-oriented, a time of dedicated love and care. We create the time and space to minimize the flutter of constant notifications and news feeds.

Maimonides codified in Jewish law that God gave festivals to the Jewish people in order that they should enjoy and delight in them. We designate these days to enjoy cherished relationships with our loved ones and friends, whom we are often too busy to focus on and too overprogrammed to prioritize. But how exactly do I focus on relationships while fasting and spending time in the synagogue? How are relationships built with family or community on Yom Kippur if I am focused on pangs of hunger and thirst?

The answer that resonates with me is that Yom Kippur is not just a regular day of divine “meeting.” It is exceptional among holidays. In English, again, a meeting to which we refer that encapsulates the most love and care between people is called a “date.” Curiously, that word also carries the same double meaning.

There is a date on a calendar, as well as a date when romantic partners designate time for one another. If Jewish holy days in general are points of meeting between us and the Creator of the Universe, Yom Kippur is even more intimate.

Metaphorically, it is the ultimate date between each member of the Jewish people and the Holy One.

On Rosh Hashanah, we relate to the King of the Universe, who created the Heavens and the Earth. On Yom Kippur we focus on our relationships, how we make the most of our placement in the world. The amorphous, humongous Creator (as they say here in Israel “anak!”) with billions of creations also cares about my individual choices, hardships and journeys. Astounding!

KNOWING THAT I am accountable for my actions, means that I count. Suddenly this date has infused my life with cosmic significance. That is why Rosh Hashanah is about the collective, the world as a whole, economics and ecology, Jews and non-Jews, always in aggregate. No mention of the individual appears in Rosh Hashanah liturgy. Yom Kippur is about me specifically. I have the opportunity – arguably the imperative – as the worshipper of the day to ask the important questions: What is my contribution to the human enterprise? How will I actualize my destiny as part of the Jewish people?

After aliyah, these questions have new meaning for me. I reaffirm my commitment to being part of the destiny of the Jewish People. We merited to plant our familial roots in the Holy Land (at the buzzer just before shmita, the sabbatical year). This Yom Kippur I can add to my list of introspective queries: “How will I contribute to the rebuilding of Israel?” What unique role do I have in shaping the formation of the Jewish state?
Each mo’ed is a meeting point, or a date with the Divine, the Land of Israel is where we rendezvous. It is home. It holds our family history and destiny. Israel is the heart of our people, as the late Elie Wiesel wrote: “Jerusalem is the heart of our heart.”

According to Jewish sources, there are echelons of holiness in space and in time. Shabbat and the festivals are the pinnacles of sanctified time. The Land of Israel is the pinnacle of sanctified space. To experience Yom Kippur in Israel is to grasp the synergy of the most sanctified point in time and the most sanctified point of space.

The Kabbalah teaches the sanctity of Shabbat in the Diaspora is compared to the holiness of the weekday in the Holy Land. The sanctity of Yom Kippur outside of Israel is compared to the holiness of Shabbat in the Land. But the experience of Yom Kippur in the Land has no equivalent in time and space anywhere else on Earth. In my first Yom Kippur as an Israeli citizen, I look forward to building even more of an intimate relationship with God as “Avinu Malkeinu” – not just the King of Kings but a loving Father.

If I am an intellectually honest student of Jewish history, I can admit that the hatred which is unfolding before our 21st century eyes is not anomalous. Our miraculous return to Zion bespeaks the beginning of the fulfillment of Tanach’s promises and prophecies (the 24 books of the Hebrew Bible). Jewish destiny is bigger than any individual.

A committed relationship demands more than just expressing warmth with a loved one, it means standing up to those who demean and detest her. In 2021, living a Jewish life means more than ritual observance, it means deciding to stand with Israel, her courageous citizens and Jewish destiny. If I don’t stand up for those I love, I will watch destiny proceed without me. In this merit, along with an increase in dedication to mitzvot and good deeds, this Yom Kippur is sure to inspire the greatest resilience within us.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Seeing Israel through ISRAEL21c’s Eyes

Seeing Israel through ISRAEL21c’s Eyes

21see


Twenty-three men and women from four countries saw Israel in a new light, ISRAEL21c-style, during a one-week trip arranged by ISRAEL21c and Keshet: the Center for Educational Tourism in Israel.

Whether experiencing the cuisine, the history or the startup culture, our visitors on the Journey to Israel trip gained a greater insight into the stories of the “real Israel” we post every day on our website.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jom Kipur

Jom Kipur

aut: Paweł Jędrzejewski


Jom Kipur (pełna nazwa: Jom ha-Kippurim, Święto Pojednania lub Dzień Przebłagania) zaczyna się wraz z dziesiątym dniem miesiąca tiszri. Poprzedza go Erew Jom Kipur – dzień przeznaczony na ostateczną analizę swojego postępowania w minionym roku. Proces analizy przebiega przez wszystkie dni pomiędzy pierwszym dniem Rosz ha-Szana a Jom Kipur (Dziesięć Dni Skruchy – Aseret Jemaj Teszuwa), a dziesiąty dzień tiszri stanowi jego podsumowanie.

Ostatni posiłek (seuda hamafesket) w dzień poprzedzający Jom Kipur musi zakończyć się przed zachodem słońca. Od tego momentu (mniej więcej na godzinę przed zachodem) rozpoczyna się post Jom Kipur, który trwa do pojawienia się na niebie pierwszych gwiazd następnej nocy.

Dziesiątego dnia siódmego miesiąca (tiszri) będzie święte zwołanie dla was. Będziecie pościć. (Bemidbar /Księga Liczb 29:7). Wszystkie czynności, które są zabronione w Szabat, są zakazane również w Jom Kipur. Dodatkowo całkowity post wymaga zrezygnowania z jedzenia jakichkolwiek pokarmów i picia. Nie wolno płukać ust i myć zębów. Nie można się myć (wyłącznie palce). Nie wolno smarować ciała żadnymi substancjami. Nie wolno również nosić obuwia, którego nawet fragment jest wykonany ze skóry. Zakazane jest wreszcie współżycie seksualne w jakiejkolwiek formie.

Foto: Wikimedia Maurycy Gottlieb – From Jewish Art, edited by Grace Cohen Grossman, ISBN 0-88363-695-6, page 199. Copied with a Canon EOS Digital Rebel with EF 50mm f/1.8 mounted on a copy stand at the UConn art department. ISO 100, f/8, 1/15s. The image was then cropped and level-adjusted with Gimp and saved with a JPEG quality of 0.95.

Zakazy te ulegają unieważnieniu wobec zagrożenia ludzkiego życia i dotyczą ludzi dorosłych (tzn. od wieku stania się bar i bat micwa; tylko w ograniczonej formie – dzieci powyżej 9 lat).

Ze względu na tak wymagające zasady postu istnieje mylne przeświadczenie, że Jom Kipur jest świętem zdominowanym wyłącznie przez smutek. Jest to tylko częściowa prawda, bo jednak w Miszna Taanit (4:8) czytamy: “Nie ma dni bardziej szczęśliwych dla Żydów, niż 15 dzień miesiąca aw (gdy ustanawiane są małżeństwa) i Jom Kipur“. Jest to dzień szczęśliwy, ponieważ dokonuje się wybaczenie grzechów, za które teszuwa (skrucha, a lepiej dosłownie: powrót) została dokonana w dniach upływających od Rosz ha-Szana i ostateczne rozlicznie win pomiędzy ludźmi, oraz między ludźmi a Bogiem. Przebiega to razem z oczyszczeniem, jakie daje dzień poświęcony w całości modlitwom, połączonym z postem.

W Jom Kipur nie zostają jednak przebaczone grzechy, które popełnione zostały wobec innego człowieka, chyba że on sam udzielił przebaczenia (Joma 85a). Dlatego wybaczenie to należy koniecznie uzyskać wcześniej. Bóg nie przebacza win wobec ludzi, jeżeli nie przebaczy ich sam pokrzywdzony.

Jom Kipur to dzień najdłużej trwających modlitw w synagodze. Pierwsza modlitwa zaczyna się jeszcze przed zachodem słońca. Jest to Kol nidrei. Dlatego ta noc nazywa się Noc Kol nidrei. Kol nidrej (wszystkie przysięgi) to oświadczenie, składane zbiorowo, w którym znajduje się prośba o unieważnienie przysiąg, jakie nie zostaną dotrzymane w nadchodzącym roku. Oczywiście nie chodzi w niej o przyrzeczenia i przysięgi wobec ludzi, ale wobec Boga i to w sprawach dotyczących wyłącznie nas samych.

Modlitwy zaczynające się następnego ranka trwają w zasadzie przez cały dzień. Najpierw Szacharit (rano) – po jego zakończeniu czyta się fragment paraszat Acharaej (Wajikra 16), omawiający służbę Najwyższego Kapłana w Jom Kipur i śmierć synów Aharona (Aarona). Poźniej następuje czytanie fragmentu z Bemidbar (Księgi Liczb) 28, omawiającego ofiary składane w Jom Kipur w Świątyni. Przed Musaf należy odmówić modlitwę za zmarłych krewnych – Jizkor. Podczas Minchy następuje wyjęcie Tory i odczytanie fragmentów z rozdziału 18 Wajikry (Księgi Kapłańskiej). Jako haftara czytana jest Księga Jony (Jonasza). Mówi ona o bezsensowności ludzkich prób ucieczki przed Bogiem.
Ostatnią modlitwą – którą należy odmawiać, gdy słońce znajduje się na wysokości wierzchołków drzew – jest Neila (zamykanie). To prośba o pomyślny wyrok od Boga, w momencie, gdy zamykane są bramy niebios.

Na zakończenie rozbrzmiewa pojedynczy, długi dźwięk szofaru.

(…)

….Jom Kipur nie jest świętem ani tragicznym, ani żałobnym (wręcz przeciwnie – Jom Kipur znosi wszystkie żałoby, które akurat się odbywają), ale świętem radosnym w tym sensie, że – jak czytamy w Torze – „Bo w ten dzień będzie dokonane przebłaganie dla was, aby was oczyścić. Będziecie oczyszczeni ze wszystkich waszych grzechów przed Bogiem”. (Wajikra 16:30) Oczyszczenie z grzechów jest przecież okazją szczęśliwą!

W ogólnym, powszechnym rozumieniu dzień Jom Kipur uważany jest jednak często za dzień skupienia, lęku, umartwienia, a nawet cierpienia. Wynika to przede wszystkim z obowiązującego tego dnia postu. Jego reguły wynikają z zapisanego w Torze nakazu: „Dziesiątego dnia miesiąca siódmego (dziesiąty dzień tiszrei: Jom Kipur) zgromadzenie świąteczne będzie u was; będziecie udręczali dusze wasze; żadnej pracy wykonywać nie będziecie” (Bamidbar/Księga Liczb 29:7). „Udręczanie dusz” oznacza właśnie całkowity post. Ale – wbrew pozorom – nie oznacza to udręczania ciała. Chodzi tu o co innego.

Aby zajrzeć bardzo głęboko we własną duszę, aby dokonać głębokiej analizy własnego postępowania (a to jest celem Jom Kipur), wręcz wiwisekcji własnego „ja” oraz naszych postaw wobec innych ludzi i Boga, trzeba tę duszę „obnażyć”, wydobyć ją z ukrycia, jakie stanowi bariera ochronna naszej fizyczności. Dlatego powstrzymywanie się od jedzenia, picia, mycia itd. – czyli czynności fizycznych i dotyczących ludzkiego ciała – ma uczynić z ludzi na okres trwania święta istoty bardziej duchowe, a mniej fizyczne, niż dzieje się to w jakichkolwiek innych okolicznościach. Rezygnacja z tego, co fizyczne, ma ujawnić i wzmocnić to, co duchowe. A gdy – właśnie poprzez ograniczenie fizyczności – duchowa strona człowieka zostaje zaktywizowana, ma on większe szanse na przeżycie oczyszczenia, które jest przecież najważniejszym celem tego dnia i tego święta.

Na koniec Jom Kipur każdy bowiem ma szanse na głębokie, wręcz dojmujące poczucie “pogodzenie się” z ludźmi i z Bogiem.

Czy w Jom Kipur trzeba otrzymać przebaczenie od ludzi, którym wyrządziło się krzywdę?

Rambam (Majmonides) tak pisze o rozliczaniu swojego postępowania wobec ludzi, w Hilchot teszuwa: „Skrucha i Jom Kipur umożliwiają otrzymanie przebaczenia jedynie za takie grzechy, jak spożywanie niekoszernego pożywienia, odbywanie zabronionych stosunków seksualnych itd., które są wykroczeniami przeciwko Bogu. Grzechy polegające na wyrządzeniu komuś krzywdy, grzechy przeklinania, kradzieży itd. – które są występkami przeciwko bliźniemu, nie mogą być przebaczone tak długo, jak długo ich sprawca nie dokona całkowitego zadośćuczynienia wobec tego, kto jest poszkodowany, a w dodatku – przeprosi za swój występek. Nawet jeżeli zapłaciłby całkowitą sumę zadośćuczynienia, nadal zobowiązany jest do wyznania poszkodowanemu swojej winy i poproszenia go o przebaczenie. Także wówczas, gdy ktoś zaledwie sprawił komuś przykrość swoimi słowami, musi go przeprosić i wynagrodzić mu to, co zrobił, aby uzyskać przebaczenie. Jeżeli ten, komu wyrządzona została krzywda, nie chce wybaczyć temu, który go skrzywdził, to wówczas winny musi poprosić skrzywdzonego po raz drugi, w obecności trzech jego przyjaciół. Gdy skrzywdzony wciąż nie chce udzielić przebaczenia, należy ponownie próbować w obecności sześciu, a później – dziewięciu jego przyjaciół – i jeśli wówczas nie zdecyduje się przebaczyć, winny może go zostawić i odejść. Ten, kto nie chce przebaczyć – jest grzesznikiem”.

Czy zawsze trzeba wybaczać temu, kto prosi o wybaczenie?

To zależy od paru spraw, odpowiedź na to pytanie nie jest więc jednoznaczna. W absolutnej większości przypadków – uważa judaizm – gdy ktoś, kto nas skrzywdził, prosi o przebaczenie i widzimy, że jego poczucie winy jest autentyczne, powinniśmy mu przebaczyć. Majmonides twierdzi, że ktoś, kto nie przebacza po trzykrotnym zwróceniu się do niego o przebaczenie, jest człowiekiem okrutnym.

Istnieją jednak sytuacje, w których przebaczenie jest całkowicie pozostawione decyzji skrzywdzonego, ponieważ nie istnieje żadna możliwość naprawienia wyrządzonej krzywdy. Przykładem może być tu obmowa, plotka, która wyrządziła nieodwracalne szkody naszej reputacji. W traktacie Bawa Kama znajdujemy twierdzenie: „Ten, kto niszczy dobre imię bliźniego, nie może otrzymać wybaczenia”.

Istnieją wreszcie grzechy, których wybaczać po prostu nie wolno. Są to grzechy dokonane nie wobec nas, ale wobec innych. Szczególnym przypadkiem, najbardziej drastycznym, jest odebranie życia. Nie wolno wybaczać morderstwa w imieniu zamordowanych. Tylko skrzywdzony człowiek może wybaczyć temu, kto go skrzywdził, a człowiekowi zamordowanemu odebrana została przez mordercę ta szansa. Dlatego grzech morderstwa nigdy nie może zostać wybaczony. W świecie starożytnym morderca często wynagradzał rodzinie zamordowanego śmierć bliskiej osoby, płacąc odszkodowanie i uzyskując za to przebaczenie (w niektórych kulturach zwyczaj ten istnieje nadal). Tora jednoznacznie zakazuje takich rozwiązań, a Majmonides stwierdza: „Dusza ofiary nie jest własnością rodziny, ale Boga” (Miszne Tora, Prawa dotyczące morderstwa i ochrony życia 1, 4).

Jak zapatruje się judaizm na taką sytuację: co zrobić, gdy wyrządziło się komuś krzywdę i jest za późno na jej naprawienie, a także na to, by przeprosić? Talmud (Joma 86b) poucza: „Grzechów, które ktoś wyznaje w ten Jom Kipur, nie powinien wyznawać w następny Jom Kipur” (chyba że popełni je znów). Bywają okoliczności, w których, niestety, trzeba pogodzić się z tym, że nic nie da się zrobić w takiej sprawie. Na przykład wtedy, gdy ten, komu wyrządziliśmy krzywdę, znika na trwałe z naszego życia. A istnieją przecież także sytuacje, w których ten, kogo krzywdzimy, nie jest nam znany albo nie jest to żadna konkretna osoba. Dotyczy to chociażby kupowania skradzionych przedmiotów od złodzieja (nie wiemy, komu ukradł), nieoddania znalezionego przedmiotu (nie wiemy, kto był właścicielem).


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Wojna Jom Kippur – 20 dni krwawej walki


Wojna Jom Kippur – 20 dni krwawej walki

FILIP JASKULSKI [ 30 WRZEŚNIA 2015 ]


Wieczorem 5 października 1973 r. tysiące Żydów zamieszkujących Izrael dokonywało rytualnej kąpieli w mykwach i przygotowywało się do – mającego nastąpić następnego dnia – święta Jom Kippur zwanego inaczej Świętem Pojednania. Nie przypuszczano jeszcze wtedy, że nazajutrz rozpocznie się okres 20 dni, podczas których o pojednaniu nie będzie w ogóle mowy, a liczba ofiar w ludziach przerośnie liczbę zabijanych rytualnie na tę okazję kur i kogutów. 6 października mija kolejna rocznica wybuchu wojny Jom Kippur – konfliktu izraelsko-arabskiego, który zastał tych pierwszych podczas obchodów jednego z najważniejszych świąt w judaizmie

Egipskie wojska przejeżdżają przez Kanał Sueski, 7 października 1973

Totalne zaskoczenie

Pomimo iż wywiad amerykański i izraelski, odbierał sygnały o możliwości wybuchu konfliktu, to jednak wszystkie przesłanki były bagatelizowane. Uznano je za zwykłą prowokację mającą ukryć strach krajów arabskich przed najazdem Izraelczyków. Wciąż pamiętano rok 1967, kiedy to udało się w 6 dni rozgromić koalicję Egiptu, Syrii i Jordanii, zajmując przy tym takie terytoria, jak: Półwysep Synaj, Zachodni Brzeg Jordanu czy Wzgórza Golan. Izrael, mimo że istniał dopiero 19 lat i otoczony był zewsząd wrogo nastawionymi sąsiadami, stanowił już potęgę militarną na skalę światową. Z uwagi na powyższe postanowiono, także w związku ze świętami, odesłać znaczny procent żołnierzy na przepustki, aby mogli ten czas spędzić w swoich rodzinnych domach.

Tymczasem od marca 1973 roku – pomiędzy Egiptem a Syrią zawarte było porozumienie o podjęciu wspólnej akcji militarnej przeciw Izraelowi. Porozumienie to poparła również Arabia Saudyjska oraz Jordania, a Związek Radziecki dostarczał na tę okoliczność stronom układu pociski balistyczne ziemia-ziemia. Działaniom Egiptu i Syrii wciąż kibicowały państwa należące do Ligii Arabskiej, która rok wcześniej na zjeździe w Damaszku podjęła decyzję o bojkocie Izraela w celu osłabienia tego państwa. Dodatkowo od 3 miesięcy armia egipska – oficjalnie w celu przeprowadzenia ćwiczeń wojskowych – zgromadziła duże ilości wojska na samej granicy z Izraelem, nad Kanałem Sueskim. Podobnie uczyniła Syria, koncentrując swoje oddziały niedaleko Wzgórz Golan.

Izraelczycy przeżywali jedno z najważniejszych świąt w judaizmie, gdy o godzinie 4 nad ranem 6 października Mosad otrzymał od swojego agenta w Egipcie poważne ostrzeżenie o możliwej agresji, która może nastąpić w każdej chwili. Dopiero wówczas ogłoszona została mobilizacja. Niestety, z racji tak licznych przepustek Siły Obronne Izraela (SOI) potrzebowały aż 3 dni na osiągnięcie pełnej gotowości bojowej. Cały ten świąteczny zgiełk, choć z pewnością nie sprzyjał Siłom Obronnym, to jednak okazał się pomocny w mobilizacji wojsk. Żołnierze nie wyjeżdżali na zagraniczne wakacje ani nie uczestniczyli w suto zakrapianych alkoholem imprezach, tylko spędzali ten czas w domach bądź w synagogach, co ułatwiło proceder powiadamiania ich o zaistniałej sytuacji. Również znikomy ruch na ulicach i puste drogi umożliwiły im szybsze dotarcie do swoich jednostek. Zanim jednak wszyscy przybyli na miejsce, aby móc zacząć działać, na terenie ich kraju rozpętało się piekło.

6 października o godzinie 14 (10 godzin po odebraniu meldunku o możliwej agresji) wojska egipskie uderzyły na wschodni brzeg Kanału Sueskiego, dziesiątkując bez większego problemu stacjonującą tam niewielką grupę żołnierzy, po czym skierowały się w głąb państwa. W tym samym czasie Syryjczycy uderzyli na Wzgórza Golan, niszcząc bezlitośnie tamtejszą linię obrony, a syryjscy komandosi opanowali ważną dla SOI stację radarową na Górze Hermon. Łącznie tego dnia Izraelczycy stracili 300 czołgów, a około 1200 Izraelskich żołnierzy zostało wziętych do niewoli. Dzień później podjęto dramatyczną próbę kontrataku. Użyto do tego 22 samolotów bojowych. Niestety, wszystkie zostały zestrzelone. Niespodziewany atak i widmo utraty suwerenności były ogromnym zaskoczeniem dla wszystkich obywateli.

Amerykański samolot transportowy Lockheed C-5 Galaxy

Izraelski kontratak

9 października, po 3 dniach od wybuchu wojny, Siły Obronne Izraela były już w  pełni gotowe do działań. Dodatkowo prezydent USA Richard Nixon podjął decyzję o natychmiastowym dostarczeniu Izraelczykom amerykańskiego sprzętu bojowego, który przylatywał z USA samolotami izraelskich linii lotniczych EL Al. Rozpoczął się kontratak. Najpierw dokonano potężnego i skutecznego nalotu na stolicę Syrii – Damaszek. Podczas tego nalotu zbombardowane zostały budynki rządowe, ropociągi, elektrownie i wiele innych ważnych dla państwa obiektów, a także kilka osiedli mieszkaniowych.

Ta wiadomość z pewnością zaskoczyła Syryjczyków stacjonujących już na dobre na Wzgórzach Golan. Nie mieli oni jednak zbyt dużo czasu na refleksję, gdyż niemal jednocześnie zostali zaatakowani przez Siły Obronne Izraela, które skutecznie wyparły ich z tego rejonu. Wojska syryjskie straciły wówczas blisko 1400 czołgów i wozów opancerzonych. Co ciekawe, większość tego sprzętu nie była zniszczona i nadawała się do dalszego użytku, a żołnierze podczas ucieczki zostawili maszyny z uwagi na brak paliwa. Izraelski front brnął dalej w głąb Syrii do momentu, aż zakończył swój bieg 40 km od Damaszku.

Powodem tej decyzji było ostateczne wyparcie wojsk syryjskich z terenów Izraela i konieczność wsparcia oddziałów walczących z frontem egipskim. W wojsku syryjskim dokonano przegrupowania, aby również wysłać wsparcie dla Egipcjan. W samym Damaszku ulokowało się wówczas kilka dywizji irackich, na wypadek gdyby Izrael ruszył na Damaszek. 14 października o godzinie 6:30 Egipcjanie rozpoczęli na półwyspie Synaj jednoczesny atak w 5 miejscach. Najcięższe walki toczyły się w okolicach słynnego wąwozu Mitla, gdzie 6 lat wcześniej doszło też do tego typu starcia w ramach wojny 6-dniowej. Egipcjanie również i tym razem ponieśli klęskę i musieli wycofać się do swoich poprzednich pozycji.

W tym samym czasie ze Stanów Zjednoczonych wysyłane zostały transporty sprzętu bojowego w celu pomocy dla SOI. Potężne samoloty transportowe wylatywały regularnie z USA, dokonywały tankowania na lotnisku Lajes w Portugalii, po czym leciały dalej do Izraela. Po wylądowaniu cały sprzęt w ciągu godziny był przemalowany na barwy izraelskie i niezwłocznie wysłany na front.

W celu odcięcia Egipcjanom możliwości odwrotu Izraelczycy postanowili przedrzeć się na zachodni brzeg Kanału Sueskiego. W tej spektakularnej akcji brała udział 162 Dywizja Pancerna pod dowództwem gen. Abrahama Adana oraz 143 Dywizja Pancerna pod dowództwem gen. Ariela Szarona – późniejszego premiera Izraela w latach 2001-2006. Dzięki ich działaniom 18 października udało się otoczyć Egipcjan na półwyspie Synaj i rozpocząć natarcie w kierunku stolicy Egiptu – Kairu. Izraelczycy zaczęli małymi kroczkami zbliżać się do zwycięstwa.

Richard Milhous Nixon

W kierunku pokoju

Z tego, że brnąć dalej w wojnę kompletnie nie ma sensu, najszybciej zaczęli zdawać sobie sprawę wspierający Arabów Sowieci. Już 18 października ambasador ZSRR w USA przedstawił prezydentowi Nixonowi plan zakończenia wojny i pokojowego rozwiązania konfliktu na Bliskim Wschodzie. Propozycja ta niemal od razu została odrzucona i uznana za niemożliwą. Już następnego dnia do Moskwy zaproszony został sekretarz stanu Henry Kissinger w celu podjęcia rozmów na temat zakończenia konfliktu. Efektem rozmów tego było podpisane dzień później radziecko-amerykańskie porozumienie o podjęciu wspólnych starań zmierzających do zakończenia wojny. Jeszcze dzień przed przystąpieniem do działania ONZ Izraelscy komandosi odbili z rąk Syryjczyków stację radarową na górze Hermon. 22 października Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła Rezolucję nr 338 wzywającą do zawieszenia broni w ciągu 12 godzin oraz do pozostania na aktualnych pozycjach na czas rozmów dotyczących pokoju. Obie strony konfliktu na to przystały. Wśród przywódców arabskiej koalicji niezłomny pozostawał prezydent Egiptu Anwar Sadat, który chciał nadal prowadzić walki. Już w nocy z 22 na 23 października Egipcjanie zaatakowali izraelskie pozycje.

Ostatecznie jednak Izraelczycy nie dość, że utrzymali się bezproblemowo na tych pozycjach, to jeszcze przesunęli się nieco w głąb Egiptu, otaczając miasto Suez. Arabska koalicja wraz ze Związkiem Radzieckim robiła, co tylko mogła, aby szala zwycięstwa przechyliła się na ich stronę. 23 października radzieckie samoloty przeprowadziły zwiad nad Kanałem Sueskim. Gdy tylko odnotowali przemieszczające się oddziały SOI, natychmiast oskarżono Izrael o łamanie zasad zawieszenia broni. Tego samego dnia Sowieci zagrozili, że w przypadku dalszego łamania przez SOI warunków rozejmu oddziały Armii Czerwonej wkroczą na Bliski Wschód w celu zaprowadzenia porządku. Postawiono nawet w stan gotowości 7 radzieckich dywizji powietrznodesantowych. Siły Obronne Izraela czekały spokojnie na rozwój wydarzeń, natomiast niestrudzeni Egipcjanie wciąż prowokowali. Już następnego dnia zaatakowali oni izraelskie pozycje na północ od Suezu. Próbowano pomóc oddziałom otoczonym w Kanale Sueskim. Jednocześnie prezydent Sadat oskarżył Izrael o łamanie zasad zawieszenia broni i wezwał Związek Radziecki do interwencji zbrojnej. Na tę prowokację Egiptu natychmiast odpowiedział prezydent USA, stawiając w stan podwyższonej gotowości bojowej wojska amerykańskie na całym świecie. Dodatkowo ogromna liczba żołnierzy została skierowana w rejon Morza Śródziemnego. Ten pokaz siły Amerykanów ostatecznie przekonał Związek Radziecki do zakończenia konfliktu.

Prezydent Egiptu Anwar Sadat pod naciskiem Leonida Breżniewa zgodził się na zawieszenie broni. Wojna Jom Kippur dobiegła końca. Od 28 października rozpoczął się cykl spotkań pokojowych mających na celu polepszenie stosunków pomiędzy Izraelem a państwami arabskimi. Dzięki nim Izraelczycy zaczęli powoli wycofywać swoje wojska z terenów, które były zajęte podczas wojny. Egipt, pomimo iż podczas konfliktu często prowokował swoich przeciwników, to jednak w czasie działań pokojowych wykazywał się ogromnym zaangażowaniem w utrzymaniu równowagi i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. 21 grudnia 1973 r. podczas konferencji pokojowej w Genewie Egipt potępił oficjalnie arabski nacjonalizm. Największym i najbardziej przełomowym wydarzeniem w relacjach egipsko-izraelskich był listopad 1977 r. Wówczas prezydent Anwar Sadat przybył do Izraelu. Była to pierwsza w historii wizyta pokojowa arabskiego przywódcy w tym kraju. Sadat spotkał się z premierem Menachemem Beginem i odwiedził Kneset, gdzie wygłosił przemówienie. Tego samego dnia w parlamencie przemawiała zaproszona na tę uroczystość była premier Golda Meir. Była to, jak się później okazało, jej ostatnia w życiu wizyta w Knesecie. Rok później w amerykańskim Camp David podpisano porozumienie, na mocy którego rok później uchwalono traktat pokojowy pomiędzy Izraelem a Egiptem. Konflikt został na dobre zażegnany.

Wydawać się mogło, że wojna Jom Kippur w swojej początkowej fazie zakończy się sukcesem państw arabskich. Statystyki wojskowe były miażdżące. Egipt, Syria i Irak posiadały łącznie blisko 400 000 żołnierzy, 1100 samolotów, 4300 czołgów i 1800 dział artylerii. Siły Obronne Izraela swoim wyposażeniem niekiedy nie dochodziły do połowy wyżej wymienionych liczb. Choć byli w bardzo beznadziejnej sytuacji, to jednak dali radę podnieść się po ciężkim ciosie i wygrać cały pojedynek. Istnieje wiele opinii na temat tego, dlaczego ogromne siły koalicji przegrały wojnę z tak małym państwem, otoczonym zewsząd samymi wrogami. Wielu historyków i politologów tłumaczy ten sukces poziomem wyszkolenia armii i pomocą, jakiej udzielili Izraelczykom Amerykanie. Trzeba jednak pamiętać, że koalicja arabska również miała swoich sprzymierzeńców i pomocników m.in. Związek Radziecki. Można również usłyszeć opinie o ogromnym zaangażowaniu i sile ducha Izraelczyków, którzy za wszelką cenę nie chcieli dopuścić do ponownej utraty niepodległości. Osoby blisko związane z chrześcijaństwem lub judaizmem otwarcie twierdzą, że Siłom Obronnym Izraela pomagał sam Bóg, który przecież zgodnie ze Starym Testamentem, postanowił ofiarować te ziemie swojemu Narodowi Wybranemu. Ile ludzi, tyle opinii.