Archive | October 2021

Syrian Agent Allegedly Killed by Israeli Sniper Fire Was Tehran’s ‘Man in the Golan’: Report

Syrian Agent Allegedly Killed by Israeli Sniper Fire Was Tehran’s ‘Man in the Golan’: Report

Sharon Wrobel


A general view shows the town of Majdal Shams near the ceasefire line between Israel and Syria in the Golan Heights March 25, 2019. REUTERS/Ammar Awad

Syrian official Medhat Al-Saleh was allegedly killed on Saturday by Israeli sniper fire, outside his home situated just a few hundred yards from the shared border between the two countries.

The former Israeli security prisoner is believed to have been recruited by Iranian forces to plot terrorist activities with Iranian senior officials along the border against Israel, according to a report by Israel’s Walla news.

Saleh, who spent 12 years in an Israeli prison on terrorism charges before being released in 1997, was allegedly assassinated in the town of Ein al-Tina, near the border with Israel along the slopes of Mount Hermon. The town is located across the border from Majdal Shams, a Druze village in the Israeli-controlled Golan Heights in which Saleh was born and raised, and where most of his family still lives.

“Saleh is known to us as a prominent activist. He may have worked to carry out a terrorist attack in collaboration with one of the Shiite axis units,” tweeted Maj. (res.) Tal Beeri, head of the research department at the Alma Center.

The former security prisoner’s proximity to Israel and his home’s short distance from Majdal Shams opened up the possibility of shooting and killing him using a sniper, Walla reported, citing unidentified sources.

Following his release from Israeli prison in the late 1990s, Saleh decided to cross the border and flee to Syria, where he continued his involvement in in anti-Israel terror activities while maintaining contact with the Druze community in Israel. A few years later, he was voted into the Syrian parliament representing Golan Heights affairs.

Over the years Saleh was reported to communicate with his family from the so-called shouting hill, where Syrian civilians stand and send shouting messages to the Israeli side, and which is located near a two-story house he built. According to sources cited by Walla, “whoever wanted to take him out didn’t need too many identifying details, as he was almost two meters tall and fat.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Teczka Adama Michnika. Znalezione w IPN

Adam Michnik – fragment arkusza informacyjnego MSW (Archiwum)


Teczka Adama Michnika. Znalezione w IPN

Igor Rakowski-Kłos


Oficer SB zadzwonił do Adama Michnika i wezwał go na rozmowę. Ten odparł, że “absolutnie nie dysponuje czasem, nie ma do nas żadnego interesu i nie ma przyjemności z nami się widzieć”. Jakie dokumenty skrywa “teczka Michnika” w IPN?

Adam Michnik kończy 17 października br. 75 lat. Z tej okazji odnalazłem w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej analizy funkcjonariuszy SB i donosy tajnych współpracowników na jego temat.

Informacja zastępcy dyrektora Biura Śledczego MSW z 9 stycznia 1969 r. o przesłuchaniu Adama Michnika podczas procesu Karola Modzelewskiego i Jacka Kuronia oskarżonych o „wywołanie niepokojów studenckich” w marcu 1968 r.:

Św. Adam Michnik zachowywał się przed sądem w sposób urągający zarówno powadze miejsca, jak i osób reprezentujących organy wymiaru sprawiedliwości. Komentował zadawane mu pytania, starał się być złośliwym i dowcipnym.

Prokuratorowi wręcz zarzucił nieznajomość akt i dążenie „do innego celu niż prawda obiektywna”. Żądał od sądu wyjaśnień zawartych w pytaniach różnych określeń (spotkanie, uzgodnienie itp.). Zamiast konkretnych odpowiedzi usiłował składać oświadczenia solidaryzujące się z oskarżonymi bądź „usprawiedliwiające” ich działalność.

A. Michnik bez widocznej potrzeby kilkakrotnie używał określeń mających na celu zasugerowanie, jakoby w toku śledztwa dopuszczano się nieprawidłowości. M.in. bez bliższego sprecyzowania A. Michnik sposób przesłuchania go określał słowami „prowokacyjny”, „insynuacyjny”.

Na wstępie Michnik zastrzegł, że ze względu na toczące się w jego sprawie postępowanie karne nie będzie składał żadnych zeznań. Jednakże w czasie zadawania mu pytań zasadę tę respektował tylko w przypadkach dla siebie lub oskarżonych niewygodnych; na pytania dające mu możliwość udzielenia „odpowiedzi” korzystnej dla Modzelewskiego i Kuronia zeznawał bardzo chętnie i szeroko.

Seweryn Blumsztajn: Żadnej z osób, które podjęły decyzję o wiecu 8 marca na UW, nie przyszło nawet do głowy, że wydarzenia mogą nabrać takiej skali. Na zdjęciu od lewej: Blumsztajn, Barbara Toruńczyk, Grażyna Kuroń, Jacek Kuroń i Adam Michnik. Warszawa, Łazienki, rok 1967 Seweryn Blumsztajn: Żadnej z osób, które podjęły decyzję o wiecu 8 marca na UW, nie przyszło nawet do głowy, że wydarzenia mogą nabrać takiej skali. Na zdjęciu od lewej: Blumsztajn, Barbara Toruńczyk, Grażyna Kuroń, Jacek Kuroń i Adam Michnik. Warszawa, Łazienki, rok 1967  Archiwum rodzinne

M.in. odmówił udzielenia odpowiedzi na pytania dotyczące jego kontaktów z kapitalistycznymi dziennikarzami w Polsce.

Zawartą w polskiej prasie ocenę zajść marcowych nazwał „wyssanymi z palca bredniami”. (…)

Przewodniczący sądu wielokrotnie zwracał A. Michnikowi uwagę ze względu na jego zachowanie się i treść wypowiedzi.

TW „Woliński”, 1975 r.:

Przedstawiciele redakcji miesięcznika „Więź” przeprowadzili w drugiej połowie lipca rozmowę z Adamem Michnikiem w sprawie jego artykułu w tym czasopiśmie, który nie ukazał się w numerze 7/8 z powodu ingerencji cenzury. Michnik odmówił wprowadzić jakiekolwiek poprawki. Wywołało to oburzenie jego rozmówców. Ponieważ część ingerencji cenzury dotyczyła jego krytycznego stosunku do Ludwika Waryńskiego i Róży Luksemburg, więc zapytali go, dlaczego tak ostro ich krytykuje i czy nie może swoich sformułowań złagodzić. Michnik wtedy odpowiedział, że nie może pisać inaczej – skoro reżym broni tych ludzi, on będzie atakował, gdyż nie może mówić niczego zgodnie z reżymem.

Notatki ppor. Zakrzewskiego ze Służby Bezpieczeństwa próbującego wezwać Adama Michnika na rozmowę w maju 1973 r.:

Z Adamem Michnikiem kontaktowałem się telefonicznie w dniu 3 bm. (czwartek), chcąc wezwać go na dzień następny. Odpowiedział mi wówczas, że absolutnie nie dysponuje czasem, nie ma do nas żadnego interesu i nie ma przyjemności z nami się widzieć, na wezwanie telefoniczne nie zgłosi się. Jeżeli stawiennictwo jego osoby jest niezbędne, to prosi o wysłanie wezwania na druku urzędowym. (…)

Po obejrzeniu dowodu osobistego A. Michnika, spytałem się, czy gdzieś pracuje. Odpowiedział, że formalnie nie pracuje nigdzie na żadnym etacie. Na pytanie dot. źródeł utrzymania odpowiedział, że żyje z przyzwyczajenia, a ściślej rzecz biorąc, to ma dochody z udzielanych korepetycji oraz pomaga mu ojciec. (…) Nadmieniłem A. Michnikowi, że jego postępowanie tzn. nie podjęcie pracy, będąc człowiekiem młodym i w pełni sił, wskazuje na pasożytniczy tryb życia. A. Michnik odpowiedział, że dopóki nie ma ustawy o obowiązku podjęcia pracy, absolutnie nie musi on podejmować takowej i nie ma w tym przypadku nic sobie do zarzucenia. (…)

Następnie spytałem A. Michnika, czy studiuje on w Poznaniu jako ekstern, czy zaocznie (…). Odpowiedział, że studiuje jako ekstern, tzn. jeździ tylko zdawać egzaminy. (…) W dalszej rozmowie ostrzegłem A. Michnika, że jeśli nie zmieni swego postępowania, to w konsekwencji może nie zrealizować swych planów lub zamiarów życiowych, a między innymi ukończenia studiów. Adam Michnik poczuł się nieco urażony i odpowiedział, abym go nie straszył. Przychodzi tu jako do ludzi dorosłych i sam za takiego się uważa, a my się zabawiamy w dziecinadę. Jeżeli mam do niego konkretne zarzuty, to powinienem zapoznać [go] z nimi i przesłuchać na protokół na tę okoliczność, a ja zabawiam się w straszenie.

Dalej nadmienił, że trzy lata temu rozmawiał z moim przełożonym gen. Matejewskim [wiceszef MSW nadzorujący SB, w 1972 r. skazany na 12 lat więzienia za przemyt złota i srebra], lecz nie mógł przewidzieć, co się później stanie. Dał mi do zrozumienia, że nie jestem na tak wysokim stanowisku, ale z niższego niżej się spada.

Kończąc rozmowę z A. Michnikiem spytałem, czy nosi się z zamiarem ubiegania o wyjazd za granicę. Odpowiedział, że raczej nie, ponieważ już czynił swego czasu takie starania i my go nie puściliśmy. Zapewne byłoby tak samo i teraz. Potwierdziłem słuszne spostrzeżenie A. Michnika. Rozmowa z A. Michnikiem trwała ok. 10 minut.

Notatka służbowa z 27 stycznia 1973 r. Wydziału III KS MO z przesłuchania osoby widującej Adama Michnika:

Widziała go kilkakrotnie z okazji imprez, na których byli wspólni znajomi. Wyraziła zdanie, że Michnik sprawia wrażenie człowieka nie zwracającego większej uwagi na sprawy materialne, zawsze „widywała go w szarym, wytartym sweterku”.

Głodówka członków KOR-u w warszawskim kościele św. Krzyża w październiku 1979 r. Z przodu od lewej: Antoni Macierewicz, Adam Michnik, ksiądz Stanisław Małkowski, Jacek Kuroń i Kazimierz Wóycicki, z tyłu siedzą: Konrad Bieliński, Mariusz Wilk i Kazimierz JanuszGłodówka członków KOR-u w warszawskim kościele św. Krzyża w październiku 1979 r. Z przodu od lewej: Antoni Macierewicz, Adam Michnik, ksiądz Stanisław Małkowski, Jacek Kuroń i Kazimierz Wóycicki, z tyłu siedzą: Konrad Bieliński, Mariusz Wilk i Kazimierz Janusz Fot. Janusz Krzyżewski / Ośrodek Karta

Wydział IV Departamentu III MSW przytaczał 7 lipca 1967 r. doniesienia od tajnego współpracownika nazwanego X:

Poza tym Adam wściekał się na przemówienie Gomułki, mówił, że nawet Piłsudski czegoś takiego by nie zrobił, nawet Dmowski kiedy był w rządzie też takich rzeczy nie wygadywał. W tej chwili mowa o piątej kolumnie, rozumowanie w kategoriach „światowe żydostwo” jest dowodem zupełnego upadku, tak może rozumować tylko Piasecki, który jest jednak faszystą, a nie komunistą. W ogóle Adam wymyślał na tow. Gomułkę i powiedział, że to przemówienie będzie początkiem jego końca, gdyż nie ma się teraz na kim oprzeć i nawet nie ma żadnych ideowych sił, przy pomocy których mógłby przeprowadzić swoją akcję represji.

TW „Ludwik”, 14 listopada 1972 r.:

A. Michnik jest to bez wątpienia postać, która w Warszawie spełnia rolę lidera środowiska opozycyjnego. (…)

Jeśli określić tu Michnika jako lidera, to oznacza to, że jego głos ma podstawowe znaczenie w formowaniu środowiskowej opinii czy inspirowaniu ewentualnej politycznej akcji, przy czym w zasadzie pozycja ta nie jest kwestionowana przez przyjaciół Michnika.

Z dokumentu: „Analiza działalności b. »komandosów« i wynikające z niej plany i kierunki działań operacyjnych Wydziału III KS MO, 11 czerwca 1974 r.”:

W 1964 r. rozpoczyna się na UW okres wzmożonej działalności rewizjonistycznej wśród młodzieży akademickiej. Wiązało się to z podjęciem studiów na UW przez A. Michnika, jednego z założycieli tzw. „Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności”. Wkrótce stał się on prawą ręką Modzelewskiego do spraw młodzieży uniwersyteckiej. (…) W tym czasie na Uniwersytecie tworzy się szereg grup studenckich. [Ich członkowie] w większości ZMS-owcy wchodząc do władz tej organizacji – co było jednym z pociągnięć taktycznych do zdobycia wpływów wśród młodzieży – faktycznie rozbili działalność ZMS-u na UW. (…)

W drugiej połowie 1966 r. i na początku 1967 r. Adam Michnik usiłuje skonsolidować studenckie grupy rewizjonistyczne w celu przewodzenia im w zastępstwie Modzelewskiego i nadania większej efektywności ich poczynaniom. (…) [Na zebraniach tych grup] Rozpatruje się taktykę działania na zewnątrz – przede wszystkim brania aktywnego udziału we wszystkiego rodzaju dyskusjach i spotkaniach w środowisku studenckim (…) inspirowanie i organizowanie legalnych zebrań mogących stanowić forum do wrogich wystąpień.

Na spotkaniach konspiracyjnych dochodziło do tzw. „konfrontowania teorii marksistowskiej z rzeczywistością społeczną PRL”.

O rozrabiackim i demagogicznym charakterze tego rodzaju politycznej aktywności świadczy zorganizowanie (…) zebrania na Wydziale Historycznym UW z udziałem prof. Lecha Kołakowskiego pt. „Ostatnie dziesięć lat kultury polskiej”, które przerodziło się w szkalowanie osiągnięć naszego ustroju. Tam też uchwalono protest przeciwko więzieniu Karola Modzelewskiego. (…)

W pierwszej połowie 1967 r. dochodzi do dalszego zacieśnienia powiązań studenckich grup rewizjonistycznych w związku z zawieszeniem prawa studentów A. Michnika i H. Szlajfera będącego wynikiem ich nieodpowiedzialnego i napastliwego zachowywania się na prelekcjach i odczytach.

Porozumienie to [osobnych dotąd grup Michnika i Szlajfera] stawia sobie za cel zadanie praktycznego przeciwstawienia się (…) uczelnianym organizacjom PZPR i ZMS jako reprezentującym ich zdaniem „zbiurokratyzowany system nie dający społeczeństwu perspektywy rozwoju”. (…)

W dniu 30 stycznia 1968 r. „komandosi” na czele z A. Michnikiem, K. Modzelewskim i J. Kuroniem udali się tłumnie do Teatru Narodowego, gdzie w sposób zorganizowany doprowadzili do antyradzieckiej manifestacji, a po zakończeniu przedstawienia wyszli na ulicę, wznosząc okrzyki „wolność”, „żądamy dalszych przedstawień”, „niepodległość bez cenzury” itp. (…)

W dalszym ciągu należy kontynuować wszelkie możliwe działania zmierzające do izolacji b. „komandosów” od środowisk akademickich i młodzieży licealnej. Wydział III KSMO prowadzi rozpracowywanie tego środowiska (…).


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Swedish foreign minister in Israel marking thaw in relations

Swedish foreign minister in Israel marking thaw in relations

LAHAV HARKOV


Swedish Foreign Minister ann Linde will be the first Swedish foreign minister to visit Israel since Sweden recognized a Palestinian state in 2014, sparking a diplomatic row.

Sweden’s Foreign Minister Ann Linde arrives for the EU foreign ministers meeting at the European Council building in Brussels, Belgium May 10, 2021. / (photo credit: Olivier Matthys/Pool via REUTERS)

Swedish Foreign Minister Ann Linde was set to arrive in Israel on Sunday evening, after a seven-year downgrade in relations between the countries.

Foreign Minister Yair Lapid and Linde plan to meet on Monday, and she will meet with President Isaac Herzog, as well. She also plans to visit Yad Vashem, and take part in an event hosted by Sweden’s ambassador to Israel marking 70 years of relations between the countries. She plans to visit Ramallah on the second day of her visit.

Linde will be the first Swedish foreign minister to visit Israel since Sweden recognized a Palestinian state in 2014, sparking a diplomatic row, which continued when Sweden’s foreign minister at the time Margot Wallstrom accused Israel of “extrajudicial killings” of Palestinians. Israel recalled its ambassador from Stockholm for a month, and there was no contact between the countries on the ministerial level until this year. Lapid himself accused Wallstrom of antisemitism, at a pro-Israel rally in Stockholm in 2016.
.
Foreign Minister Yair Lapid speaks at a press conference in Washington on October 13, 2021 (credit: SHLOMI AMSALEM/GPO)

But Sweden has made overtures to Israel in recent years, including speaking in favor of convening the EU-Israel Association Council and supporting Israeli candidacy to UN bodies.

Lapid and Linde met at the EU’s Foreign Affairs Council in July, where she asked to bring relations between Israel and Sweden back on track, and he agreed. They spoke on the phone in September, the first official conversation between Israeli and Swedish foreign ministers in seven years, and Sweden announced soon after that it would boycott the anti-Israel Durban IV Conference at the UN.

Ties between Israel and Sweden also fit with Lapid’s stated goal of strengthening Israel’s ties to liberal, democratic countries.

Last week, Sweden hosted the Malmo International Forum on Holocaust Remembrance and Combating Antisemitism, in which Herzog participated via live video.

Sweden has only two innovation offices abroad, one in California and one in Tel Aviv, making innovation a big driver of Stockholm’s push to improve relations, a diplomatic source said.

Last week, Transportation Minister and Labor Party leader Merav Michaeli spoke with Linde about “the huge importance of empowering women and girls and to make sure that our voices are heard in all aspects of policy-making” in honor of the International Day of the Girl, Michaeli said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


THE FALL OF AMERICA HAS BEEN PLANNED FOR DECADES

THE FALL OF AMERICA HAS BEEN PLANNED FOR DECADES

Micha Gefen


In the 1960s and 1970s, the KGB decided to infect the minds of the American youth with false utopian ideals that were meant to confuse their conclusions about reality.
.

.
According to the KGB defector Yuri Bezmenov, who was interviewed in 1984, “Marxism Lenninism ideology is being pumped into the soft heads of at least three generations of American students, without being challenged or counter-balanced by the basic values of Americanism.”

WATCH THE FULL INTERVIEW HERE

That was in 1984. Now the amoral values that Yuri Bezmenov spoke about in that interview have been so thoroughly embedded into today’s generation that the scheme to take down America appears to be on the way to completion.

What we are seeing is the destruction of America from the inside, just as the KGB planned it decades ago.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Mojżesz unieważnia przysięgę [komentarz do parszy Ki tisa]

Arabska ceremonia przebaczenia „Sulha” w wiosce Druzów Julis/ fot. PINN HANS (GPO)


Mojżesz unieważnia przysięgę [komentarz do parszy Ki tisa]

RABIN JONATHAN SACKS
Tłumaczenie: Jolanta Różyło


PARSZA KI TISA 14 MARCA 2020/ 15 ADAR 5780

Modlitwa Kol nidre, recytowana w święto Jom Kipur, to wielowarstwowa zagadka i chyba jeden z najdziwniejszych wytworów religijnej wyobraźni. Przede wszystkim nie jest to klasyczna modlitwa, ani nawet rodzaj spowiedzi. To formuła prawna dotycząca anulowania przysięgi. Napisana została w języku aramejskim i nie ma w niej ani słowa o Bogu. Nie jest elementem nabożeństwa i nie musi być recytowana w synagodze. Nie pochwalały jej, a przynajmniej kwestionowały, całe pokolenia halachicznych autorytetów.

Pierwsza wzmianka o Kol nidre pochodzi z VIII wieku. Już wtedy sprzeciwia się jej Raw Natronaj Gaon – jeden z wielu mędrców, który uważał formułę za problematyczną. Jego zdaniem nie powinno się wykorzystywać jej do anulowania wszystkich przysiąg składanych przez  wspólnotę. Nawet jeśli byłaby taka możliwość, nie powinno się tego robić, aby ludzie nie zaczęli bagatelizować składanych obietnic. Poza tym anulowanie przyrzeczeń od zawsze odbywało się dziesięć dni wcześniej, w poranek przed świętem Rosz ha-Szana, o czym pisze Talmud (tr. Nedarim 23b). Nie ma w nim jednak informacji o podobnej tradycji w Jom Kipur.

Rabejnu Tam, wnuk Rasziego, szczególnie upierał się przy tym, że unieważnienie w formie Kol nidre nie może działać wstecz. Twierdził, że modlitwa nie może dotyczyć złożonych już ślubowań, ale ewentualnie stanowić wstępną deklarację dotyczącą ślubów złożonych w przyszłości. W związku z tym wnosił, żeby słowa formuły zostały zmienione tak, aby nie odnosiły się do obietnic złożonych w minionym roku, ale w tym, który ma się zacząć.

Być może dlatego Kol nidre stało się podstawą wrogości wobec Żydów. Niektórzy twierdzili, że skoro praktykują oni podobny zwyczaj, pewnie nie czują się zobowiązani, aby dotrzymywać obietnice. Unieważniają je przecież w najświętszą noc w roku. Na próżno wielokrotnie tłumaczono, że Kol nidre dotyczy wyłącznie przysiąg składanych Bogu a nie innym ludziom. W średniowieczu (a w niektórych krajach jeszcze do XVIII wieku) Żydzi zmuszeni byli składać dodatkowo w sądzie specjalną przysięgę zwaną More Judaica.

Kol nidre przetrwała jednak próbę wątpliwości i obaw, mimo społecznych i halachicznych podstaw, aby ją odrzucić. Modlitwa nadal jest kwintesencją powagi i uroczystego charakteru święta. Jej niezmienna moc wymyka się wszelkim oczywistym wyjaśnieniom. Formuła wydaje się wskazywać na jakąś ważniejszą kwestię – czy to żydowskiej historii, czy też duszy.

Niektórzy historycy twierdzą, że podniosły charakter modlitwy ma związek z przymusowymi konwersjami na chrześcijaństwo i islam, do których dochodziło w średniowieczu, szczególnie w XIV i XV wieku w Hiszpanii i Portugalii. Żydzi stawiani byli przed wyborem: konwersja albo prześladowania. Czasami karą za niepodporządkowanie się było wygnanie, a czasami śmierć. Niektórzy zmieniali religię. Po hebrajsku mówiono o nich anusim (ci, którzy ulegli przymusowi), po hiszpańsku conversos lub pogardliwie marranos (świnie).

Wielu z nich nadal praktykowało żydowskie tradycje, a raz w roku, w noc Jom Kipur, szło w tajemnicy do synagogi. Tam uwalniali się od ślubów, które złożyli podczas przyjmowania innej religii. Ważnym argumentem był fakt, że nie mieli innego wyjścia. Przychodzenie do synagogi było dla nich jak powrót do domu – tszuwa.

Z tą tezą wiążą się pewne oczywiste problemy. Po pierwsze Kol nidre istniało na wiele wieków przed erą przymusowych konwersji. Historyk Joseph S. Bloch twierdzi, że geneza modlitwy może być związana z wcześniejszymi prześladowaniami Żydów. W 613 roku władca Wizygotów Sisebur wydał dekret, zgodnie z którym Żydzi, którzy nie „nawrócą się” na chrześcijaństwo, zostaną wydaleni z kraju. Przewidział tym samym wygnanie Żydów z Hiszpanii w XV wieku. Mało jednak prawdopodobne, aby żydowscy konwertyci tak ryzykowali. W czasach inkwizycji za praktykowanie judaizmu groziły im tortury, proces i śmierć. Ponadto tekst Kol nidre nie mówi nawet w zawoalowany sposób o konwersji, powrocie, tożsamości czy pokucie. Jest po prostu unieważnieniem przysięgi.

Przedstawione wyżej teorie nie rozjaśniają więc kwestii problematycznej modlitwy.

Być może więc geneza Kol nidre jest zupełnie inna i ma związek z niezwykłą interpretacją parszy Ki tisa. Oto, co ma ona wspólnego ze świętem Jom Kipur. Około sześć tygodni po objawieniu na górze Synaj Izraelici zgrzeszyli w niewybaczalny wydawałoby się sposób – stworzyli złotego cielca. Mojżesz wielokrotnie modlił się w ich imieniu o przebaczenie, aż w końcu je otrzymał. Dziesiątego dnia miesiąca tiszri zszedł z góry z nową parą tablic – oryginalne rozbił w gniewie, kiedy zobaczył Izraelitów tańczących wokół cielca ze złota. Stąd Jom Kipur, dzień pokuty, obchodzony jest dziesiątego tiszri – na pamiątkę dnia, w którym Izraelitom wybaczono ich wielki grzech.

Modlitwy Mojżesza, jak wiemy z Tory, były dość odważne. Midrasz czyni je jednak jeszcze bardziej zuchwałymi. Tekst, w którym je zapisano, zaczyna się od słów wajechal Mosze (Szemot 32:11). Zazwyczaj frazę tłumaczy się jako „i błagał”, „upraszał” albo „próbował uspokoić Boga Mojżesz”. Ten sam czasownik używany jest jednak również w kontekście unieważniania obietnic (Ba-midbar 30:3). Na tej podstawie Mędrcy wysnuli niezwykłą interpretację:

[Wajechal Mosze oznacza] „Mojżesz zwolnił Boga z Jego przysięgi”. Kiedy Izraelici stworzyli złotego cielca, Mojżesz starał się przekonać Boga, żeby im wybaczył, ale Bóg odpowiedział: „Już złożyłem przysięgę, że ktokolwiek ofiarować będzie innym bogom niż Wiekuistemu, zostanie ukarany” (Szemot 22:19). Nie cofnę tego, com raz rzekł. Mojżesz odpowiedział: „Panie wszechświata, dałeś mi moc unieważniania przyrzeczeń, bowiem nauczyłeś mnie, że ten, kto przysięga, słowa złamać nie może, ale mędrzec może go rozgrzeszyć. Niniejszym zatem zwalniam Cię z Twojego przyrzeczenia” (skr. Szemot Raba 43:4).

PRENUMERATA
Według Mędrców pierwotnym aktem unieważnienia danej przysięgi, który jest genezą święta Jom Kipur, była właśnie opisana wyżej sytuacja. Mędrcy uważali, że werset „I użalił się Wiekuisty nad złem, o którem mówił, że sprowadzi je na lud Swój” (Szemot 32:14) oznacza, że Bóg wyraził żal z powodu złożonej przysięgi – a to jest wstępnym warunkiem jej anulowania.

Dlaczego Bóg miałby żałować swojego postanowienia, żeby ukarać Izraelitów za ich grzech? Na to pytanie w równie radykalny sposób odpowiada inny midrasz. Pierwsze słowa psalmu sześćdziesiątego pierwszego to la-menaceach. Tłumaczy się je zazwyczaj „dyrygentowi”. Mędrcy odczytywali je jednak jako „Zwycięzcy”, czyli Bogu. W zaskakującym komentarzu wyjaśniali:

Zwycięzcy, który chciał być pokonany (Ks. Izajasza 57:16): „Bo nie wiecznie gromię, ani bezustannie się gniewam, boby duch przed obliczem Mojem zamierał i dusze, które stworzyłem”. Nie czytaj „będę oskarżał, aby zostać pokonanym”. Dlaczego? Tak powiedział Święty błogosławiony: „Kiedy wygrywam, przegrywam, a kiedy przegrywam, zyskuję. Zniszczyłem pokolenie Potopu, ale nie straciłem przez to, bo zniszczyłem to, co sam stworzyłem, jak napisano” (Be-reszit 7:23) –  „I wyginęło wszelkie ciało, poruszające się na ziemi”. To samo stało się z pokoleniem wieży Babel i mieszkańcami Sodomy. W pokoleniu Mojżesza, który mnie pokonał (przekonując, abym wybaczył Izraelitom, których przysiągłem zgładzić), zwyciężyłem, po nie zniszczyłem Izraela (Pesikta rabati [Isz szalom] 9).

Bóg chce, aby Jego przebaczenie przeważało nad Jego sądem, ponieważ surowy wymiar sprawiedliwości szkodzi ludzkości, którą Bóg stworzył na swój obraz i podobieństwo. Dlatego żałował złożonej przysięgi i pozwolił Mojżeszowi ją unieważnić. Stąd tak wielka moc Kol nidre. Modlitwa nawiązuje do największego grzechu, jakiego dopuścili się Izraelici, ale i do przebaczenia, które dopełniło się, gdy Mojżesz zszedł z góry dziesiątego tiszri z nowymi tablicami. Przebaczenie było następstwem odważnych modlitw Mojżesza, które Mędrcy interpretowali jako unieważnienie złożonych przez Boga ślubów. Stąd wzięła się formuła Kol nidre.

Modlitwa nie ma więc wiele wspólnego z przymusową konwersją. Kol nidre przypomina o dniu, w którym Mojżeszowi udało się przekonać Boga, by wybaczył całemu ludowi Izraela mimo wagi ich grzechu. Podczas recytowania modlitwy Musaf w Jom Kipur wspominamy szczegółowo drugi w historii Dzień Pokuty – rytuał ofiarny odprawiany przez arcykapłana Aarona, opisany w szesnastym rozdziale księgi Wa-jikra. Odmawiając Kol nidre nawiązujemy zaś do pierwszego Jom Kipur, kiedy to Mojżesz unieważnił przyrzeczenie Wszechmogącego, pozwalając, aby Jego łaska przewyższyła nad sprawiedliwym sądem, co jest podstawą Bożej łaski.

Wierzę, że zawsze powinniśmy dążyć do spełnienia danych obietnic. Jeśli nie będziemy dotrzymywać słowa, w końcu utracimy wolność. Jednak przebaczenie zawsze powinniśmy stawiać ponad sprawiedliwością. Kiedy wybaczamy i zasługujemy na wybaczenie, uwalniamy się od przeszłości, aby budować lepszą przyszłość.

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com