Archive | 2021/12/07

Poniżanie przez prawdę. Antysemicki skandal w Treblince

Poniżanie przez prawdę. Antysemicki skandal w Treblince

Jan Hartman


Albert Zawada / Agencja Gazeta

Upamiętnienie Jana Maletki na stacji w Treblince, bez podania kontekstu, oznacza manipulację w jej najprymitywniejszej formie. Wprowadzanie ludzi w błąd poprzez ujawnianie tylko jakiejś części prawdy.

Po wstrząsających ekscesach antysemickich w Polsce i próbach kneblowania ust badaczom opisującym stosunki polsko-żydowskie mamy kolejny skandal, który poruszył żydowską opinię publiczną (również za granicą). Tym razem jest to skandal, którego sens bardzo trudno wyjaśnić przeciętnemu Polakowi, bo ten, jeśli nawet nie dowierza propagandzie mówiącej o masowym pomaganiu Żydom przez ich katolickich współobywateli, to mimo wszystko jest przekonany, że ratowania było więcej niż krzywdzenia.

Jan Maletka. Kim naprawdę był?

Dlatego w bezsilnej złości patrzymy na wystawiony przez pisowski Instytut Pileckiego pomnik (kamień i tablicę) Jana Maletki, młodego kolejarza zastrzelonego w sierpniu 1942 r. przez Niemców za dostarczanie wody umierającym z pragnienia więźniom, stłoczonym w wagonach. Upamiętnienie stało się częścią aranżacji stworzonej w miejscu dawnej stacji kolejowej Treblinka, dokąd zwożono Żydów, aby zamordować ich w pobliskim obozie zagłady.

Zakładam, że sprawa młodego Jana Maletki jest dobrze udokumentowana i niósł on, wraz z kolegą, wodę, aby ją ofiarować, a nie sprzedać spragnionym za złote pierścionki. Jeśli tak, to jest bohaterem i zasługuje na naszą pamięć jako Sprawiedliwy. I doprawdy nikt nie może się równać z nami, Żydami, w czci i pamięci dla takich osób, a ciągłe insynuacje, jakobyśmy ich lekceważyli, przypominając o zbrodniach dokonywanych na Żydach przez polskich współobywateli, należą do najbardziej przewrotnych objawów antysemityzmu, podobnie zresztą jak wykorzystywanie Sprawiedliwych do umniejszania bądź nawet negowania zbrodni popełnianych przez Polaków. Wprawdzie badacze Holokaustu doskonale wiedzą, jak cudownie mnożą się lokalne legendy o rodzicach i dziadkach, którzy „rzucali cebule” w zakratowane okienka wagonów, za to dziwna amnezja przesłania grabieże i mordy, to jednak przyjmuję, że świadectwo o Maletce jest wiarygodne.

Janowi Maletce należy się upamiętnienie, i to może piękniejsze niż to w Treblince. Ale nie tam, nie w miejscu, w którym – uwaga! – Polacy sprzedawali Żydom wodę za złoto, często płacąc za swą chciwość życiem, zabijani przez niemieckich i ukraińskich strażników. Nie trzeba o tym pisać na tablicy, lecz informacja o Janie Maletce będzie dla odwiedzających to miejsce jasną a kłamliwą (świadomie kłamliwą) sugestią: tu również Polacy raczej pomagali Żydom, niż ich krzywdzili. A to nieprawda! Właśnie dlatego tacy jak Maletka byli bohaterami, że działali we wrogim Żydom środowisku i narażali się nie tylko na śmierć z rąk niemieckich, lecz w pierwszym rzędzie na przemoc ze strony Polaków i wydanie w ręce Niemców.

W sprawie wydali oświadczenie przedstawiciele loży żydowskiej B′nai B′rith. Andrzej Friedman i Sergiusz Kowalski piszą: „Polska polityka historyczna sięgnęła granic obrzydliwości. Tym razem w wykonaniu wiceministry kultury Magdaleny Gawin, która odsłoniła w Treblince – uwaga, w Treblince! – pomnik Polaków ratujących Żydów. Magdalenie Gawin, jej szefowi Piotrowi Glińskiemu oraz nadszefowi obojga pragniemy przypomnieć, że w obozie zagłady w Treblince zagazowano nas ok. 900 tys., a udział Polaków na rampie polegał głównie na sprzedawaniu wody za dolary, złoto i brylanty”. I dodają: „Zanim Polska zacznie stawiać pomniki dla Polaków na cmentarzach żydowskich, musi sobie przypomnieć o Żydach zamordowanych przy udziale Polaków. Byli, oczywiście, Polacy sprawiedliwi wśród narodów, którzy zapłacili życiem za pomoc Żydom. Zasługują na wieczną pamięć i uznanie za odwagę i piękny czyn – ale nie na tamtej rampie! (…) Jak nisko upadły polskie władze w swej nędznej próbie zaspokojenia apetytów wyborców pragnących uwierzyć w tę heroiczną fantazję. Część naszych przyjaciół i krewnych przeżyła Auschwitz. Nikt nie przeżył Treblinki”.

Instytut Pileckiego to nie „polskie Yad Vashem”

Upamiętnienie Maletki na stacji w Treblince, bez podania kontekstu, czyli pełniejszej informacji o tym, co tam się działo, oznacza manipulację w jej najprymitywniejszej formie: wprowadzanie ludzi w błąd poprzez ujawnianie tylko jakiejś części prawdy. Taka prawda cząstkowa, przesłaniająca inne części rzeczywistości, jest jedną z form kłamstwa. Maletka i tysiące takich jak on bezinteresownie pomagających to nie byli typowi Polacy – byli nader nietypowi! Znacznie więcej było takich, którzy pomagali za pieniądze (w czym nie ma nic złego), dla pieniędzy (to już gorzej) lub obrabowując ich przy tym ze wszystkiego, co mieli.

art. rekomendował : Leon Rozenbaum

Jeszcze więcej było takich, którzy Żydów wyłącznie krzywdzili (zabijali, gwałcili, wydawali, rabowali, szantażowali) bądź tylko im złorzeczyli i ich przepędzali. Jednak większość stanowili ci, których los Żydów po prostu nie interesował, bo mieli swoje zmartwienia (o co nie miałbym do nikogo pretensji). Jeśli Instytut Pileckiego nie jest w stanie unieść tych prostych prawd, za to chce je ukrywać bądź negować, to jest tylko instytucją zakamuflowanej antysemickiej propagandy, a nie żadnym „polskim Yad Vashem”.

W nieszczęsnej uroczystości ku czci Jana Maletki, która miała miejsce w Treblince 25 listopada, brali udział ksiądz i pastor. Temu się nie dziwię. Jednak był tam również rabin. Nie wiem nic o nim. Mam nadzieję, że umie znaleźć Polskę na mapie i wie, na jakim świecie żyje. Nie pierwszy to raz, gdy nieświadomi, a jednocześnie może zbyt dumni, aby zapytać o radę, rabini biorą udział w bardzo dwuznacznych uroczystościach. Rabina widziano nawet u Tadeusza Rydzyka w Toruniu. To bardzo smutne, że w wielu przypadkach polscy Żydzi doznają zawodu ze strony swoich ziomków z innych krajów. Jedni wdzięczą się do antysemitów (żeby ich jakoś obłaskawić?), a inni obrażają się na nas, polskich Żydów, gdy próbujemy tłumaczyć, że Polska nie jest „krajem antysemitów”. Niełatwo być Żydem, a w Polsce chyba nieco trudniej niż na Zachodzie.

Treblinka. Ile to Katyniów?

Ilu Polaków wie, gdzie znajduje się grób największej liczby ich współobywateli? Pewnie większość wskaże Auschwitz, a może Katyń… Pomylą się. To miejsce to właśnie Treblinka. W obozach Auschwitz-Birkenau zginęło więcej osób niż w obozie zagłady w zagubionej gdzieś w połowie drogi między Warszawą i Białymstokiem Treblince, lecz w przypadku śląskiego obozu, znanego w całym świecie, byli to głównie cudzoziemcy. W Treblince umierali swoi. Swoi? W komorach gazowych tego anus mundi zakończyło życie ok. 850 tys. ludzi, w tym ok. 800 tys. obywateli polskich, a m.in. ćwierć miliona mieszkańców Warszawy. Czy to „swoi”? Ile to Katyniów? Jakże nieproporcjonalna jest pamięć.

Teren obozu w Treblince jest dziś przepięknie zagospodarowany, choć najczęściej jest tam pusto – nie znajduje się na szlakach polskiej martyrologii, nie przywozi się tam masowo młodzieży, choćby z warszawskich szkół. Miejsce – dziś straszne i piękne – pozostaje ciche i ustronne. Nie ma tam nawet muzeum z prawdziwego zdarzenia, a jedynie skromna izba pamięci. Powód jest jeden – dla współczesnych Polaków ofiarami Treblinki nie byli Polacy, a w każdym razie nie Polacy pełnoprawni, lecz obcy – Żydzi w Polsce zamieszkujący. To zasadnicza różnica.

Antysemicka słoma wyłazi z butów

Z polskiego punktu widzenia Holokaust to swego rodzaju „konkurencja”, męczeństwo nie swoje, nie polskie, za to przesłaniające w oczach świata to, czego doświadczyli etniczni Polacy. Długo by mówić, dlaczego nie jest to tylko małostkowe i podszyte resentymentem myślenie, lecz również myślenie całkowicie niezgodne z prawdą. Pamięć Holokaustu pomaga, a nie przeszkadza, krzewić wiedzę o okupowanej Polsce. No chyba, że ta Polska za wszelką cenę chce się wybielać – wtedy, rzecz jasna, faktycznie może przeszkadzać.

Nieszczęście antysemitów polega na tym, że czym bardziej zapewniają, że nie są antysemitami, tym bardziej grzęzną w antysemickim dyskursie, który zawsze zaczyna się od „ale”: ale Żydzi sami są winni temu, że nikt ich nie lubi; ale Żydzi chcą, żeby pamiętano tylko o nich; ale Żydzi wszędzie widzą antysemityzm. Takie instytucje jak Instytut Pileckiego są typowym przykładem tego kompleksu. Czym bardziej są „wcale nie antysemickie”, tym bardziej antysemicka słoma wyłazi im z butów.


Jan Hartman – Filozof i publicysta, ur. w 1967 r., profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pochodzi z Wrocławia, studiował na KUL, od 1990 do 2018 r. mieszkał w Krakowie, obecnie w Warszawie. Napisał kilkanaście książek z różnych dziedzin filozofii, esejów i podręczników. Prowadzi blog Loose Blues.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Europe’s Migrant Crisis Demonstrates Biden’s Weakness

Europe’s Migrant Crisis Demonstrates Biden’s Weakness

Con Coughlin


  • Mr Xi’s confidence that he has nothing to fear from Mr Biden was clearly reflected in the patronising tone he adopted towards the US leader from the outset of their three-and-a-half hour meeting, referring to Mr Biden as his “old friend”, when he is clearly no such thing.
  • By contrast Mr Biden proved unwilling to raise any issues that might prove uncomfortable for the Chinese leader, such as Beijing’s role in causing the Covid-19 pandemic that has wrought havoc throughout the world.
  • The Russian autocrat [Putin] is also well aware of Mr Biden’s weak disposition as a result of the three-hour summit the two leaders attended in Geneva last June, the most notable outcome being the American President’s utter capitulation to Moscow on long-standing arms control demands.
  • Consequently, the only winners from Europe’s latest migrant crisis are likely to be Mr Putin and his thuggish Belarusian ally….

Nothing better illustrates the ability of rogue states to take advantage of Joe Biden’s pitifully weak leadership than the role Belarusian despot Alexander Lukashenko (pictured) has played in creating a migrant crisis in the heart of Europe. (Photo by Maxim Gucheck/Belta//AFP via Getty Images)

Nothing better illustrates the ability of rogue states to take advantage of Joe Biden’s pitifully weak leadership than the role Belarusian despot Alexander Lukashenko has played in creating a migrant crisis in the heart of Europe.

As Mr Biden’s unimpressive performance during his recent video summit with Chinese President Xi Jinping has graphically demonstrated, the US leader appears increasingly out of his depth on the world stage, to the extent that Washington’s adversaries see Mr Biden’s weakness as working to their advantage.

Mr Xi’s confidence that he has nothing to fear from Mr Biden was clearly reflected in the patronising tone he adopted towards the US leader from the outset of their three-and-a-half hour meeting, referring to Mr Biden as his “old friend“, when he is clearly no such thing.

Furthermore, Mr Xi demonstrated his evident feeling of superiority over his American rival by warning him that Mr Biden that he was “playing with fire” over the issue of Taiwan.

“Some people in the US intend to use Taiwan to control China. This trend is dangerous and is like playing with fire, and those who play with fire will get burned,” Mr Xi said, according to Beijing’s readout.

By contrast Mr Biden proved unwilling to raise any issues that might prove uncomfortable for the Chinese leader, such as Beijing’s role in causing the Covid-19 pandemic that has wrought havoc throughout the world.

Nor is China the only rogue nation that believes that the Biden administration’s inherent weakness gives them carte blanche to cause mischief in other parts of the world.

Another example of rogue leaders taking full advantage of Mr Biden’s inept leadership is the deepening migrant crisis in eastern Europe, where Mr Lukashenko has been accused of deliberately stirring up trouble on the Polish and Lithuanian borders by encouraging thousands of illegal migrants to try to seek asylum in the European Union.

EU officials believe Mr Lukashenko, a close ally of Russian President Vladimir Putin, is personally responsible for provoking the crisis, accusing the Belarusian leader of adopting “an inhuman, gangster-style approach.”

Mr Lukashenko’s reasons for provoking the crisis is aimed at blackmailing the EU into lifting the sanctions it imposed after his regime launched a brutal crackdown against opposition activists following the country’s 2020 presidential elections, which were widely condemned as a sham.

Further sanctions were imposed after Mr Lukashenko ordered the Belarusian military to intercept a Ryanair passenger jet in May, which was diverted to Minsk so that the authorities could detain two activists who were travelling on the aircraft.

While Mr Lukashenko’s primary motivation in provoking the crisis is focused on getting the sanctions lifted, it is also abundantly clear that Mr Putin is keen to exploit the crisis as an opportunity to sow division and discord within the Western alliance.

The Russian autocrat is also well aware of Mr Biden’s weak disposition as a result of the three-hour summit the two leaders attended in Geneva last June, the most notable outcome being the American President’s utter capitulation to Moscow on long-standing arms control demands.

Since then Mr Putin has made clear his unwillingness to take arms control issues seriously by conducting a number of provocative acts, such as its recent demonstration of its ability to destroy a satellite with a newly-developed missile.

Mr Putin is always looking for an excuse to weaken the Western alliance, and the latest migrant crisis in Europe has therefore presented him with the perfect opportunity to cause trouble.

The Kremlin has issued its customary denials that it is in any way responsible for the crisis, but this has been dismissed by countries such as Poland, which have accused Russia of using the migrants as pawns in an attempt to further destabilise the EU.

To judge by the increasingly acrimonious exchanges taking place between European leaders, the migrant crisis is having the desired effect of causing division among EU member states.

German Chancellor Angela Merkel’s decision, for example, to schedule a telephone conversation with Mr Lukashenko, the first contact the Belarusian despot has had with a Western leader since the 2020 elections, has provoked bitter criticism from a number of east European states.

Poland, which is on the frontline of the crisis, has complained that it is being left out of discussions regarding its own border, while Lithuania, which has declared a state of emergency, has accused Mrs Merkel of playing into Mr Lukashenko’s hands by giving him the recognition he craves.

Despite these tensions between member states, the EU is trying to present a firm line by resisting pressure to ease sanctions against Minsk.

In normal circumstances, moreover, the EU would expect to receive support from the US in its stand-off with Russia.

On this occasion, though, Mr Biden’s inability to provide anything approaching clear and effective leadership has meant that the US has been required to take a back seat, a woeful state of affairs that will not be lost on Mr Putin, as well as other adversaries such as Mr Xi.

It is a measure of the Biden administration’s impotence that, despite Europe being one of Washington’s closest allies, the White House has still not managed to appoint new ambassadors to key European countries such as Britain, France, Germany and Poland, thereby severely limiting Washington’s ability to maintain high level contacts with its allies.

Consequently, the only winners from Europe’s latest migrant crisis are likely to be Mr Putin and his thuggish Belarusian ally, while for Mr Biden it will only serve as yet further evidence that, while he may still be in office, he has absolutely no power when it comes to exercising influence in world affairs.


Con Coughlin is the Telegraph‘s Defence and Foreign Affairs Editor and a Distinguished Senior Fellow at Gatestone Institute.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Castles in the Sky (by Anita Cukier)

Castles in the Sky (by Anita Cukier)

Anita Cukier


My name is Anita Cukier. I am the daughter of two Holocaust survivors. Shortly after my mother’s death, my world was shaken by the revelation that my mother had an untold secret. Castles in the Sky explores my quest to find clues to the secret in the stories my mother told, both fairy tales and real-life experiences. From my parents’ first-hand account of their time in Auschwitz to my personal story of moving from Walbrzych to Australia and later the USA, Castles in the Sky delves into diverse themes, ranging from anti-Semitism (both the Holocaust and contemporary) to the breakdown of a mother–daughter relationship.

When Anita discovered that her mother had kept a secret from her for her entire life, it changed everything. Castles in the Sky is a journey through the past as Anita searches for answers in her memories and the stories she was told. Part memoir and part retelling of her parents’ experiences, including their harrowing time in Auschwitz, Anita reflects on the nature of identity and what it means to be a Jew born in Poland or a Polish Jew. It is about an only child, who grew up with parents who were both Holocaust survivors.

The narrative spans the lives of Anita and her parents, from her time as a child in communist Poland, entranced by her magical storytelling mother, to finding her own way in the USA. Castles in the Sky explores Anita’s changing relationship with a mother who created her own world to deal with her trauma and a father who was resilient and happy on the surface, but wracked by nightmares and guilt beneath. The deeper Anita delves into her past, the more she realizes that her search is intertwined with the breakdown of her relationship with her mother and her mother’s inner conflicts. As her obsession with the secret becomes more intense, Anita comes to realizations that have implications far beyond herself and her family.

You can buy the book here


About the Author

Anita Cukier was born in Poland. She spent her childhood and received her early education under communist rule in what was then the Polish People’s Republic. Anita left Poland for Australia in 1961. She attended Mac Robertson Girls High School in Melbourne, then went on to Toorak Teachers College. She worked as a primary school teacher until moving to the United States in 1969 with her husband, Aron. She received a B.S. degree in Education from Brooklyn College, and holds a Master’s in Liberal Education from Lake Forest College. She worked towards a Ph.D. in Polish literature at the University of Illinois, Chicago, with some courses at Northwestern University. She lives in Lake Forest, Illinois, a small town north of Chicago. She is married, has three children and nine grandchildren. –This text refers to the paperback edition.

Product details

  • ASIN ‏ : ‎ B09C429598
  • Publisher ‏ : ‎ BookLocker.com, Inc. (August 6, 2021)
  • Publication date ‏ : ‎ August 6, 2021
  • Language ‏ : ‎ English
  • File size ‏ : ‎ 3058 KB
  • Simultaneous device usage ‏ : ‎ Unlimited
  • Text-to-Speech ‏ : ‎ Enabled
  • Enhanced typesetting ‏ : ‎ Enabled
  • X-Ray ‏ : ‎ Not Enabled
  • Word Wise ‏ : ‎ Enabled
  • Print length ‏ : ‎ 150 pages
  • Lending ‏ : ‎ Not Enabled

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com