Archive | 2023/09/04

Rzeczywiste łamanie praw człowieka

Europejczycy i ONZ wydają się być bardziej zaniepokojeni prawami organizacji powiązanych z terroryzmem niż prawami organizacji, które wypowiadają się przeciwko łamaniu praw człowieka przez Palestyńczyków. Na zdjęciu: ubrani po cywilnemu funkcjonariusze Autonomii Palestyńskiej (AP) biją demonstranta w Ramallah 24 czerwca 2021 r. podczas demonstracji w proteście przeciwko pobiciu na śmierć działacza politycznego Nizara Banata, który był przetrzymywany przez siły bezpieczeństwa AP. (Zrzut z ekranu wideo Al Dżaziry)


Rzeczywiste łamanie praw człowieka

Bassam Tawil

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


W zeszłym roku Palestyńczycy i ich zwolennicy na całym świecie stanęli do walki po tym, jak izraelskie władze bezpieczeństwa zamknęły siedem palestyńskich organizacji pozarządowych, które miały powiązania z grupą terrorystyczną Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny (LFWP). Dziewięć krajów europejskich opublikowało wspólne oświadczenie, w którym potępili izraelskie posunięcie i zapowiedzieli dalszą współpracę z tymi organizacjami palestyńskimi.

Prezydent Autonomii Palestyńskiej (AP), Mahmoud Abbas, również odniósł się do decyzji Izraela, nazywając ją „niedopuszczalną”. Abbas powiedział, że przywódcy palestyńscy zwracają się do odpowiednich stron, „by powstrzymać te izraelskie prowokacje przeciwko naszym instytucjom, które działają zgodnie z prawem międzynarodowym i prawami człowieka”.

Potępienie decyzji Izraela przez kraje europejskie, Organizację Narodów Zjednoczonych i przez palestyńskie władze nastąpiło pomimo raportów niezależnej organizacji pozarządowej Monitor dokumentującej powiązania między organizacjami palestyńskimi a LFWP, uznaną przez USA i inne kraje za Zagraniczną Organizację Terrorystyczną.

Głosy tych, którzy potępiali Izrael za podejmowanie działań przeciwko organizacjom związanym z palestyńską grupą terrorystyczną, milkną jednak, gdy Palestyńczycy rozprawiają się z ich własnymi instytucjami praw człowieka. Kiedy Palestyńczycy dopuszczają się łamania praw człowieka wobec Palestyńczyków, Unia Europejska i ONZ pozostają obojętne. Dopiero gdy Izrael podejmuje decyzję, by bronić się przed terroryzmem, słyszymy ich rzekomo szlachetny głos oburzenia. Europejczycy i ONZ wydają się być bardziej zaniepokojeni prawami organizacji powiązanych z terroryzmem niż prawami organizacji, które wypowiadają się przeciwko łamaniu praw człowieka przez Palestyńczyków.

Mahmoud Abbas, 87-letni prezydent Autonomii Palestyńskiej, który potępił Izrael za zamknięcie organizacji powiązanych z LFWP, ponownie ujawnił się jako zatwardziały hipokryta.

Po pierwsze, LFWP nie uznaje nawet prawa Izraela do istnienia. Wyobraź sobie, że jakaś grupa powiedziałaby, że Niemcy, Ukraina, Mołdawia czy Tajwan nie mają prawa istnieć.

Ponadto LFWP przeprowadziła niezliczone ataki terrorystyczne przeciwko Izraelowi i Żydom i regularnie krytykuje Abbasa i Autonomię Palestyńską za współpracę z Izraelem w sprawach  bezpieczeństwa.

W latach 1968-1972 LFWP dokonała również szeregu porwań samolotów międzynarodowych linii lotniczych; a w 2002 i 2003 roku jej dziełem były cztery samobójcze zamachy bombowe w Izraelu i na Zachodnim Brzegu [tj. w Judei i Samarii].

Ostatnio nawet sam Abbas postanowił ukarać LFWP, która jest częścią jego Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP). Odciął tej organizacji wszystkie fundusze.

W przeszłości ta sama Autonomia Palestyńska uwięziła również sekretarza generalnego LFWP, Ahmeda Saadata, który był odpowiedzialny za zabójstwo izraelskiego ministra turystyki Rehawama Ze’eviego w Jerozolimie w 2001 roku.

W rzeczywistości LFWP od dawna przyprawia Abbasa i jego AP o ból głowy. Dlatego zamykanie organizacji zrzeszonych z LFWP na Zachodnim Brzegu faktycznie służy interesom Autonomii Palestyńskiej: osłabia jej politycznych rywali.

Dlaczego Abbas jest hipokrytą? Oskarżając Izrael o atakowanie palestyńskich organizacji pozarządowych, rozkazał równocześnie swoim siłom bezpieczeństwa rozprawić się z organizacją Prawnicy na rzecz Sprawiedliwości, niezależną palestyńską grupą prawników z siedzibą w Ramallah, (de facto stolicą Palestyńczyków).

26 marca Ministerstwo Gospodarki Narodowej AP poinformowało organizację Prawnicy na rzecz Sprawiedliwości o decyzji Ministerstwa o nieprzedłużeniu rejestracji organizacji jako spółki cywilnej. Według ministerstwa decyzja opiera się na prośbie Palestyńskiej Generalnej Służby Wywiadowczej o zamrożenie rejestracji organizacji pod pretekstem zaangażowania się w „działalność non-profit” i przyjmowania zagranicznych funduszy z naruszeniem prawa Autonomii Palestyńskiej.

Organizacja Prawnicy na rzecz Sprawiedliwości wspiera palestyńskich obrońców praw człowieka i więźniów politycznych przetrzymywanych przez Autonomię Palestyńską. Monitoruje również i dokumentuje naruszenia praw człowieka popełniane przez siły bezpieczeństwa Autonomii Palestyńskiej.

Organizacja opublikowała szereg raportów krytykujących AP za uwięzienie i torturowanie palestyńskich działaczy politycznych na Zachodnim Brzegu. Ponadto uważnie śledzi sprawę  zabójstwa działacza na rzecz praw człowieka i działacza politycznego Nizara Banata, (pobitego na śmierć w 2021 r. przez palestyńskich funkcjonariuszy bezpieczeństwa, którzy przybyli go aresztować do Hebronu).

W jednym z ostatnich raportów Prawnicy na rzecz Sprawiedliwości ujawnili, że liczba palestyńskich działaczy politycznych aresztowanych przez AP znacznie wzrosła, podczas gdy pokojowe demonstracje i zgromadzenia były tłumione:

„Grupa zauważa, że polityka ograniczania swobód wyraźnie rozciąga się na prawa i wolności publiczne, w tym swobodę opinii i wypowiedzi oraz wolność przynależności politycznej, które są prawami konstytucyjnymi, które należy szanować i chronić”.

Nic więc dziwnego, że Abbas i Autonomia Palestyńska próbują pozbyć się Prawników na rzecz Sprawiedliwości.

Palestyńscy przywódcy nie tolerują żadnej formy krytyki. Nie chcą słyszeć skarg na łamanie praw człowieka popełniane przez palestyńskie siły bezpieczeństwa. Nie chcą, aby organizacje praw człowieka rzucały im publiczne wyzwania i domagały się zaprzestania ograniczania swobód.

Jedyne organizacje praw człowieka, które przywódcy palestyńscy chcą widzieć, to te, które kierują swoją nienawiść przeciwko Izraelowi lub te, które są powiązane z grupami terrorystycznymi, takimi jak LFWP, lub te, które poświęcają swój czas i energię na obronę praw terrorystów przeprowadzających ataki przeciwko Żydom.


Według
 Prawników na rzecz Sprawiedliwości nie ma prawa w Autonomii Palestyńskiej, które zabraniałoby prawnikom działającym indywidualnie lub w ramach spółki cywilnej świadczenia bezpłatnych usług prawnych. Ten nowy ruch przeciwko grupie jest niezgodny z prawem: został podjęty przez palestyńską agencję bezpieczeństwa, a nie przez Ministerstwo Gospodarki Narodowej AP, które jest odpowiedzialne za udzielanie licencji takim grupom, wyjaśniono w oświadczeniu Prawników na rzecz Sprawiedliwości, z dodatkiem:

„Decyzję Ministerstwa Gospodarki Narodowej, podjętą na wniosek Służb Ogólnego Wywiadu, traktujemy jako integralną część stanu represji i prześladowań działaczy praw człowieka, zwłaszcza w ciągu ostatnich trzech lat, kiedy to gwałtownie wzrosło tempo tłumienia swobód publicznych i praw konstytucyjnych gwarantowanych przez Palestyńską Ustawę Zasadniczą i międzynarodowe konwencje praw człowieka”.

Według Front Line Defenders, organizacji praw człowieka z siedzibą w Irlandii, której ogólnym celem jest umożliwienie obrońcom praw człowieka kontynuowania pracy bez ryzyka nękania, zastraszania lub aresztowania:

„[Organizacja] Prawnicy na rzecz Sprawiedliwości stoi w obliczu poważnych konsekwencji, które wpłyną na jej istnienie jako organizacji praw człowieka z powodu środków karnych i ograniczeń nałożonych na jej rejestrację. Utrudni to jej pracę, blokując jej zdolność do zawierania umów z organizacjami lokalnymi lub międzynarodowymi, lub posiadanie konta bankowego.

Wysiłki Autonomii Palestyńskiej mające na celu utrudnianie pracy Prawników na rzecz Sprawiedliwości w zakresie praw człowieka trwają od wielu lat. Grupa była poddawana różnym formom ukierunkowanego nękania [ze strony Autonomii Palestyńskiej], w tym prześladowaniom sądowym i kampaniom zniesławienia…”

Cytowano słowa Muhannada Karadżaha, szefa Prawników na rzecz Sprawiedliwości, że nałożenie kagańca jego grupę odzwierciedla szerszą tendencję Autonomii Palestyńskiej do „zmniejszania przestrzeni dla organizacji społeczeństwa obywatelskiego i dalszego wzmacniania swoich służb bezpieczeństwa”. Bez ważnej rejestracji, powiedział Karadżah, Prawnicy na rzecz Sprawiedliwości nie będą mogli uzyskać dostępu do swoich kont bankowych, ich biura mogą zostać zamknięte, a personel aresztowany.

Kwestia Prawników na rzecz Sprawiedliwości jak dotąd nie przyciągnęła uwagi społeczności międzynarodowej ani mediów głównego nurtu na Zachodzie. To milczenie służy celowi Autonomii Palestyńskiej, jakim jest zakładanie kagańców jej krytykom, przy jednoczesnym kontynuowaniu kampanii oczerniania Izraela oraz demonizowania i mordowania Żydów.

Przez milczenie w sprawie łamania praw człowieka przez Autonomię Palestyńską, ONZ i wiele krajów zachodnich wyrządzają straszliwą niesprawiedliwość Palestyńczykom, którzy będą nadal cierpieć represje i ucisk pod rządami Autonomii Palestyńskiej, podczas gdy społeczność międzynarodowa, mająca obsesję jedynie na punkcie zniesławiania Izraela, patrzy w drugą stronę.


*Bassam Tawil – muzułmański badacz i publicysta mieszkający na Bliskim Wschodzie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Soul Candles

Soul Candles

ROKHL KAFRISSEN


During the month of Elul, keeping alive a women’s folk tradition around the dead.
.

PUDELEK/WIKIMEDIA COMMONS

There’s a revival of the dead in the cemetery—not of bodies, but of ritual. This is a revival of an old Ashkenazi custom of measuring graves, one that creates a hotline between the worlds of the living and the dead. As we enter Elul and the season of heavenly judgment, it feels especially pressing to ask for the intervention of those a bit closer to the courtroom.

This month, three Jewish leaders and artists will guide participants through the ritual of feldmestn, measuring of graves with thread to make dedicated candles. The event will be co-led by Annie Cohen, Eleonore Weill, and ritualist Sarah Chandler. Chandler is a Brooklyn-based educator and practitioner of earth-based Jewishness, as well as being an ordained kohenet, or Hebrew priestess.

As she told me recently, Chandler sees feldmestn as fitting right in with her understanding of “earth-based spiritual practices.” Her ritual work is connected to the earth, takes place outdoors, and is about being embodied, a perspective quite at odds with the Judaism she, and I, grew up with.

Chandler stressed the importance of having a musician as a co-leader of the ritual, the wonderful multi-instrumentalist Eleonore Weill. Her role is not to merely be an accompanist, but by playing old Ashkenazi tunes, she helps participants make an embodied-aesthetic connection to the world of our ancestors. For many Americans, being in a cemetery can feel uncomfortable or unnatural. As Chandler explained to me, when the three women led a similar event last March, they found that having a musical component to the ritual helped participants stay present in the moment and focused on their connection with the cemetery and the work being done.

The texts at the heart of this new-old ritual are a product of the hard work of co-leader Annie Cohen. Cohen is an academic (she’s working on her doctorate at JTS), a religious leader (she just received ordination from the Kohenet Hebrew Priestess Institute), and a very busy Yiddishist, teaching classes on Yiddish language and Ashkenazi women’s rituals in classrooms across the world.

In 2019, as part of her work as a kohenet in training, Cohen began researching the history of women’s “shtetl folk religion,” especially, though not exclusively, practices relating to death and dying. For the last few years, she’s been documenting that research on her most excellent blog, Pulling at Threads.

Feldmestn involves measuring individual graves, or an entire cemetery, with thread, which is then cut and used for wicks for special candles. Dos feld is a common Yiddish euphemism for cemetery and mestn is the act of surveying land. Women called feldmesterin offered their measuring services, especially during the Jewish month of Elul. But you didn’t have to be a feldmesterin to practice feldmestn, and many women measured their own wicks for candles. During Elul, two different candles might be made: lebedike likht lit for the living, and neshome likht, soul candles, lit for the dead. Feldmestn might also be practiced throughout the year, for example, to make a candle for someone experiencing a serious illness. Nonetheless, as a women’s practice, without a basis in traditional Jewish texts, and based outdoors, in the cemetery, away from the bes medresh and shul, feldmestn was on the margins of the marginal in traditional Ashkenaz.

Grave-measuring is one of those practices that did not make the transition to the new world. American Jews are much more mobile than they were in Eastern Europe and less likely to live near a cemetery where their family members are buried. Candle making became industrialized and less likely to be done at home. And women’s folk ritual practices, including feldmestn, were far less likely to be considered valuable enough to be preserved and transmitted between generations, especially as Jews became modern and urbanized, and more likely to abandon low prestige “superstitions.”

Developments in Yiddish studies and research have made once-marginal practices like feldmestn much more accessible as an object of study. Perhaps it took someone like Annie Cohen, though, to really bring feldmestn back to the mainstream. Cohen combines an academic approach to Yiddish history, as well as training in woman-oriented Jewish ritual, via the Kohenet Institute. Cohen’s interest in the subject had been percolating for a while, but it truly tapped into the zeitgeist once the pandemic hit. If there ever was a moment to reconceptualize and reinvent these cemetery-centered rituals of death and mourning, it began in March 2020, with the arrival of COVID-19.

Cohen will be co-leading a grave-measuring ritual at the Workers Circle section of the Mount Carmel cemetery on Sunday, Aug. 27, joined by Chandler and Weill. In advance of the event, I caught up with Cohen to find out about her work and how it’s changed, now that it’s in its second year as a public event. The grave-measuring event last year was, in Cohen’s words, “more experimental.” There are some lessons you can only learn by doing, and that’s especially true for candle making.

“The tradition was in Elul to measure the entire cemetery twice, and you would use one string to make one candle wick for the living and the other one to do the same for the candle for the dead,” said Cohen. “We did this, Sarah [Chandler] and I, with Rabbi Noam [Lerman], last year.”

They didn’t anticipate that the resulting flame from such a large wick would be more like an inferno.

“We made these insane flaming torches and we realized we couldn’t light them erev Yom Kippur in our homes,” said Cohen. “Sarah [Chandler] and I were going to be leading at a Sukkot retreat at the Isabella Freedman Center. I was going to teach a class about making soul candles. We decided there’s a fire pit there, we’re going be outside a lot of time, we can light the candles there, at the end of the retreat. That’s less dangerous and this way we can include more people. On the second day of the retreat, before I did my class, Cedric [Cohen’s partner] and I went on one of the group hikes. I heard a guy with a British accent and I asked him where he’s from and he said ‘Israel.’ … I decided to push the point and I said, ‘it’s interesting that you speak English with a British accent.’ He said, ‘I’m actually originally from Sunderland.’ I said, ‘oh, that’s where my grandpa’s family is from.’ Then he said, ‘well, originally, we’re from this town in Lithuania called Kretinga.”

As it turns out, not only is Cohen’s family also from Kretinga, but it’s also the first place she ever practiced feldmestn, in the Jewish cemetery there, in 2019.

“The only Jewish thing left in the town,” she said, “is this decrepit cemetery and there’s a monument there to the women who were shot during the war. I knew my great-aunt was among them and I was just so … overwhelmed with Holocaust trauma, and I’d just been reading about it so much, and I was like, yeah, I’m gonna try it. Because Kaddish didn’t feel like enough. I was feeling like I wanted to do something. And that was also what made me think, actually this is something I want to do, and show people how to do, and not just research from an academic perspective.”

And here, in the United States, at the Isabella Freedman retreat center, of all places, she encountered this Israeli Brit, also with ancestry in Kretinga. Cohen told him she had recently visited.

“And he said, ‘Oh, what’s your surname? … Do you know the name of the ancestor who moved from Kretinga to Sunderland?’ Because loads of people made that move in the late 19th century,” said Cohen. “And I couldn’t remember my great-great-grandfather’s name. He said, ‘well, the really big Cohen family was Chatza,’ and I was like, ‘oh, that’s my great-great-grandfather!’ And he knew them! He knew and had witnessed this split that I only knew in my family between the very Orthodox who remained Hasidic, and my grandpa, who was one of the modernizers. That’s why none of my Yiddish-speaking family speak to me anymore because my dad married a convert.

“It was just incredible,” she continued. “He had been to this cemetery in Kretinga as well, and he showed me the photos, and we talked about it, and he and his children attended this workshop I did on soul candles. So literally, the first time I ever attempted making these big Yom Kippur candles, someone I bump into in America [is there at Isabella Freedman and has this ancestral connection to Kretinga] … I’m literally leading a workshop on ancestral connection and soul candles and then his children and some of his grandchildren come to it, and it was just incredible.”

I asked Cohen: Is the ritual itself still in process? Is it still being shaped or do you have a final idea of what you want it to be?

“Definitely the cemetery part is very clear,” she said. “I have some tkhines [prayers], that I found in yizkor bikher [memorial books] that real feldmesterin used to say, some poems … We’re going to teach people about what the cemetery used to mean to people, as a place that they would go and talk to their ancestors. … This was how I felt in the cemetery in Kretinga [in 2019] … I’d been in Vilnius, Warsaw, studying Yiddish all summer … everything felt really heavy. I’d been seeing a lot of monuments, stone monuments, and it felt like, especially for Holocaust victims, maybe this is one of my woo-ier moments, but it feels like we’re putting these stones on them and weighing them down and their trauma has to stand here for us and people manipulate it in all these different ways.

“I want them to be free, I want to let them go somehow,” she continued. “Still remember them, but movement, you know? And that felt so good about feldmestn, that you’re moving, you’re encompassing everyone, and you’re communicating with them and I think I was going a little bit crazy. I also brought some bubbles when I did this, because I wanted to see that the air was moving in the cemetery. It’s really cool when you do something that feels weird but it’s instinctual, and you find an academic text to back it up. … actually, based on all the research I’ve done, people really used to see the cemetery as this very busy place. Elul, all of the spirits are coming round, sitting on their graves, waiting for us to talk to them. This is not some still monument … there are souls everywhere, it’s a yarid [fair]; they’re waiting for us to talk to them.”

The ritual last year, and this upcoming year, is in the Workers Circle cemetery, I wondered if there might be a spiritual disconnect when reviving this practice at a place where, presumably, many of the people interred there had rejected traditional Jewish beliefs.

Cohen told me: “I wrote a paper on Leyzer Ran’s diary. They found his diary [in Vilnius] from when he was 15 or 16; he was from a family of Bundists, he was becoming a communist, everyone’s completely secular, and he wrote, ‘just because I don’t believe in god, doesn’t mean I don’t believe in something bigger than humans.’ It was this lovely little ramblings of a 16-year-old kid and I think that’s actually kind of my take on religion … I don’t believe in a god with a beard that I used to think was the situation when I was a kid and confused with Father Christmas … I don’t believe in an anthropomorphic being, either. I also reject large parts of religion. I found a different spiritual understanding of all of this. I don’t think that puts me too much at odds with the Workers Circle necessarily, it’s just maybe I use different language to talk about it. Maybe some of them disagree.”

Earlier in the conversation, Cohen had described how the candle made with the wick measured around Bundist leader Vladmir Medem’s grave went out immediately after being lit. “I got the impression that Vladimir Medem really did disagree and I’m not going to measure his grave this year,” she said. “That candle did not want to stay lit.”

This summer Cohen received smikha from the Kohenet Hebrew Priestess Institute and led an online ritual for it, inviting the ancestors of those present to come celebrate with them.

“I invited people from my cohort to send me lists of names of people they wanted to invite and a bit about their relationship,” she said. “I wrote invitations for everybody which I read out loud at this ceremony and it was really beautiful. It was a very intense thing to lead and obviously we couldn’t be in a cemetery all together because our ancestors aren’t all buried in the same place and lots of us don’t even have access to where they are. But it felt really needed … I thought we should only invite people who want to be invited but I didn’t go with the [traditional custom of only inviting the spirits of close family relatives] I just made a disclaimer at the beginning, this is an invitation and not a summoning. If you’re waiting for our invitation, you’re invited. If you’re hearing this from somewhere else and you don’t want to come, you’re not invited.

“[With things like] cemetery measuring,” she continued, “the thing I like so much about them is that whatever you believe, they’re still, I think, psychologically and spiritually good things to do. Maybe we’re being polite and inviting these spirits who are waiting for us, and we’re creating this magical connection that’s going to help us survive the next year. Or maybe it’s just really healthy to acknowledge the people we wish were around. And maybe it strengthens us internally to remember them and our relationships with them. Either way, it’s good for us, I think.”

MORE: On Aug. 27, Annie Cohen, Sarah Chandler, and Eleonore Weill will lead a feldmestn ritual at Mount Carmel cemetery. Tickets and more information here … Sarah Chandler launched Shtibel Shechinah last April as a WhatsApp group that “announces occasional, in person gatherings focused on ritual weaving for urban eco-spirituality in Brooklyn, NY.” At noon on Sept. 21, Chandler and Eleonore Weill will lead a Zoom Tashlich for My Jewish Learning, called Water Serenade: Releasing Our Crumbs.

ALSO: GLYK is back with more Yiddish theater from the margins. On Aug. 27 they will present Nokhamol di ekhte balebostes: on shmalts un on zalts! or Housewives II … this time without feeling! At CPR-Center for Performance Research in Brooklyn. Tickets here … Sept. 11 and 12 is the New York Kleztival of Brazilian Jewish Music. Events include concerts and a film screening. More information here.


Rokhl Kafrissen is a New York-based cultural critic and playwright.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Australian Pop Singer Troye Sivan Releases Lifestyle Brand Inspired by His Jewish Heritage

Australian Pop Singer Troye Sivan Releases Lifestyle Brand Inspired by His Jewish Heritage

Shiryn Ghermezian


Troye Sivan attends the Prada Dinner Party during the Milan Men’s Fashion Week Spring Summer 2024 on June 18, 2023 in Milan, Italy. Photo by Alessandro Bremec/NurPhoto via Reuters Connect

Australian Jewish pop singer and actor Troye Sivan recently released his own new luxury lifestyle brand that is an ode to his Jewish ancestry and derives its name from a Yiddish phrase.

The Australia-based company that Sivan, 28, independently started with his brother is called Tsu Lange Yor and it “means ‘to long years’ in Yiddish, which is the language that my great-grandmother spoke,” he explained in an Instagram video. “It’s all about taking a second to treat yourself, slow down, and be present in your space that you love.”

Tsu Lange Yor includes all Australian-made products like candles, fragrances, and some home decor pieces, such as a limited edition dreidel and base signed by Sivan. The Melbourne-based actor, who stars in the drama series The Idol on HBO Max, told the American fashion magazine W in a new interview that he really wanted to add elements from his Jewish heritage into the collection, saying, “I’m not particularly religious; I kind of tapped out after my bar mitzvah. But culturally, it’s a huge part of who I am.”

“A lot of the culturally Jewish stuff I do reminds me of my family; my great-grandmother spoke Yiddish in the house when I was young,” Sivan explained. “And I’ve always said, I don’t care if we don’t say the prayer necessarily, but doing Shabbat dinner is important to me. I did it every single Friday night growing up. That’s the kind of stuff that makes up my fondest childhood memories.”

The Rush singer went on to say that, despite struggling at times with his identity, he’s a proud Jew.

“And considering I’m not very religious and I’m queer, my Jewish identity was something I grappled with and was unsure about,” he added. “I liked the idea of reclaiming it and proudly saying, even to other Jewish people, ‘I’m queer and I’m also a Jew — and these are things that are both equally important in the makeup of who I am.’”

Sivan’s grandmother fled antisemitism in Eastern Europe. The singer was born in Johannesburg, South Africa, but his family moved to Australia when he was two years old. Some of his first public performances included singing at Yom Kippur services, according to Daze magazine.

Sivan — who played a young Wolverine in the 2009 film X-Men Origins: Wolverine — told W magazine he had a “lit” bar mitzvah party in the garage of his family home and also showed off some of his Yiddish skills, saying some of his favorite words in the language include such as schlepschmucknebbish, and davka.

He added that while Tsu Lange Yor features a dreidel in its first launch, he’s unsure if he will design other Judaica pieces.

“It was important to have an object off the bat that felt a little bit eccentric and indulgent and also spoke to the brand’s Jewish identity and my Jewish identity. But I don’t know that it’s necessarily going to be an ongoing theme,” he said. “I mean, if Jewish people all around the world are like, ‘Troye, make a mezuzah case,’ maybe I will.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com