Archive | November 2019

Dlaczego Arabowie nienawidzą Palestyńczyków

Dlaczego Arabowie nienawidzą Palestyńczyków

Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Saudyjski autor, Mohammed al-Szaich wezwał do zakazania Palestyńczykom udziału w pielgrzymce hadż do Mekki po tym, jak ukazało się wideo pokazujące Palestyńczyków podczas niedawnej hadż, którzy nieśli flagi palestyńskie i skandowali “Krwią, duszą, zbawimy cię, meczecie Al-Aksa!” (Zdjęcie: Al Jazeera/Wikimedia Commons)

Czy to jest prawda? Jeśli tak, to dlaczego? Niestety, Palestyńczycy znani są z tego, że zdradzają swoich arabskich braci, nawet skutecznie wbijając im nóż w plecy. Na przykład, Palestyńczycy popierali inwazję Saddama Husajna na Kuwejt w 1990 roku – na państwo Zatoki, które rok w rok, wraz ze swoimi sąsiadami, dawało Palestyńczykom miliony dolarów pomocy.

Rosnąca w ostatnich latach liczba Arabów, szczególnie w krajach Zatoki, postrzega Palestyńczyków właśnie przez pryzmat tej nielojalności.

W ostatnich miesiącach jednak arabska krytyka wobec Palestyńczyków, głównie przekazywana w mediach tradycyjnych i społecznościowych, jeszcze narosła i zaostrzyła się.

Część arabskich autorów i dziennikarzy wyraziła oburzenie z powodu sprzeciwu Palestyńczyków wobec planów pokojowych, szczególnie wobec jeszcze nie ogłoszonej “Umowy stulecia” administracji USA.


Oskarżają
 Palestyńczyków o zmarnowanie niezliczonych okazji i mówią, że “Umowa stulecia” może być “ostatnią, najlepszą szansą [Palestyńczyków] na osiągnięcie państwa”.

Chalid Aszaerah, Saudyjczyk, potępił Palestyńczyków jako “zdrajców” i wyraził nadzieję, że Izrael będzie “zwycięski” nad Palestyńczykami.

Arabskie ataki na Palestyńczyków odzwierciedlają głębokie i narastające w świecie arabskim rozczarowanie Palestyńczykami i wszystkim, co ich dotyczy.

U podstawy tego leży głębokie przekonanie Arabów, że mimo wszystkiego, co przez ostatnich siedemdziesiąt lat zrobili dla swoich palestyńskich braci, Palestyńczycy dowiedli, że są nieustannie niewdzięczni wobec arabskich i muzułmańskich narodów i państw.

Ten szeroko rozpowszechniony pogląd wyraża się obecnie w wielu państwach arabskich w oskarżeniach o zdradę wobec ich arabskich i muzułmańskich braci. Zgodnie z arabskim przysłowiem, są obecnie oskarżani o plucie do studni, z której piją. Ten obraz nawiązuje do finansowej pomocy, jaką Palestyńczycy przez dziesięciolecia otrzymywali od wielu państw arabskich.

Jeszcze kilka lat temu Egipcjanie byli na czele antypalestyńskiej kampanii w świecie arabskim. Znane egipskie osobistości medialne, dziennikarze, pisarze i politycy wydawali się współzawodniczyć kto najostrzej zaatakuje Palestyńczyków.

Egipcjanie skupiali krytykę na palestyńskiej grupie terrorystycznej, Hamas, która panuje w Strefie Gazy – nadbrzeżnej enklawie o wspólnej z Egiptem granicy. Egipscy krytycy, którzy są głównie związani z egipskim prezydentem, Abdelem Fattahem el-Sisim, widzą Hamas – odgałęzienie organizacji Bractwo Muzułmańskie, obecnie zdelegalizowanej w Egipcie jako zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa i stabilności Egiptu.

Ci krytycy wydają się także rozsierdzeni palestyńską krytyką Sisiego za domniemane dobre stosunki z Izraelem i z administracją USA.

Palestyńczycy wydają się wierzyć, że Sisi spiskuje przeciwko nim wraz z Izraelem i administracją USA. Wskazują, na przykład, że w maju izraelski premier, Benjamin Netanjahu, nazwał Sisiego “moim przyjacielem”. Netanjahu dziękował Sisiemu po tym, jak Egipt wysłał dwa helikoptery, żeby pomóc w ugaszeniu pożarów w Izraelu. “Chciałbym podziękować mojemu przyjacielowi, egipskiemu prezydentowi Sisiemu, za wysłanie dwóch helikopterów” – powiedział Netanjahu.

“Zamiast bronić swojej sprawy Palestyńczycy obrażają Sisiego i naród egipski” – powiedział znany egipski dziennikarz Azmi Mudżahed.

“Mam komunikat do wysłania do palestyńskich żebraków, którzy sprzedali swoją ziemię i honor: wyklinacie Egipt, jego armię i prezydenta. Jesteście grupą podłych ludzi. Ktokolwiek obraża prezydenta, obraża nas wszystkich”.

Ataki Egipcjan na Palestyńczyków sięgnęły szczytu w 2014 roku, kiedy wielu znanych autorów i dziennikarzy wezwało rząd, by wydalił Palestyńczyków i przypuścił wojskowy atak na Strefę Gazy. Te zaciekłe napaści pojawiły się wśród doniesień, że hamasowscy władcy Strefy Gazy dostarczają wsparcia inspirowanym przez ISIS grupom terroru, które prowadziły wojnę z egipskimi siłami bezpieczeństwa na Półwyspie Synaj.

Egipska autorka, Lamis Dżaber wzywała egipski rząd, by wydalił Palestyńczyków i skonfiskował ich własność. Wezwała także do aresztowania każdego, kto sympatyzuje z Palestyńczykami. “Dajemy pomoc Strefie Gazy, a w zamian oni [Palestyńczycy] zabijają nasze dzieci. To są psy i zdrajcy”.

Dżaber pisała ponadto, że podczas gdy palestyńscy pacjenci są leczeni w egipskich szpitalach nieodpłatnie, przywódcy Hamasu rozkoszują się “w siedmiogwiazdkowych hotelach w Turcji i Katarze”.

Dżaber jest tylko jedną spośród wielu znanych Egipcjan, którzy prowadzili w ostatnich latach kampanię przeciwko Palestyńczykom – co odzwierciedla arabskie rozczarowanie “niewdzięcznością” i “arogancją” Palestyńczyków.

Komunikat, jaki Egipcjanie wysyłają Palestyńczykom, brzmi: Mamy dość was i waszej niezdolności by wziąć się w garść i zacząć zachowywać się jak dorośli. Mamy was także dość, ponieważ po wszystkich tych latach, kiedy wspieraliśmy was i walczyli o waszą sprawę, w końcu zawsze plujecie nam w twarz i obrażacie naszego prezydenta.

Obecnie wydaje się, że przyszła kolej na Saudyjczyków powiedzenia Palestyńczykom “prawdy prosto z mostu”. Podobnie jak ich egipscy koledzy, wielu saudyjskich pisarzy, blogerów, aktywistów i dziennikarzy zwróciło się do mediów społecznościowych, by potępić Palestyńczyków w bezprecedensowy sposób. Niektórzy Saudyjczycy, na przykład, określają Palestyńczyków jako terrorystów i oskarżają ich o sprzedaż swojej ziemi Izraelczykom.

Takie potępienia przychodzą nie tylko od Saudyjczyków, ale od rosnącej liczby Arabów w innych arabskich i muzułmańskich krajach, szczególnie w Zatoce.

Podobnie jak Egipcjanie, Saudyjczycy są oburzeni przez powtarzające się palestyńskie ataki na królewską rodzinę w Arabii Saudyjskiej, szczególnie na następcę tronu, księcia Mohammeda bin Salmana. W ciągu ostatnich dwóch lat Palestyńczycy palili saudyjskie flagi i fotografie bin Salmana podczas demonstracji na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Dlaczego? Palestyńczycy uważają, że następca tronu jest “zbyt blisko” Izraela i administracji USA.

Podobnie jak Egipcjanie, Saudyjczycy czują się zdradzeni przez Palestyńczyków. Arabia Saudyjska przez lata dawała Palestyńczykom miliardy dolarów pomocy, ale to nie powstrzymało Palestyńczyków przed wycieraniem sobie gęby saudyjskimi przywódcami przy każdej możliwej okazji.

Saudyjczycy mówią teraz, że oni także mają dość. Ich oburzenie sięgnęło szczytu w czerwcu, kiedy Palestyńczycy napadli na saudyjskiego blogera, który odwiedzał meczet Al-Aksa na Starym Mieście w Jerozolimie. Palestyńczycy pluli w twarz blogera, Mohammeda Sauda i oskarżyli go o propagowanie “normalizacji” z Izraelem przez odwiedzenie kraju.

Od czasu tego incydentu wielu Saudyjczyków i obywateli Zatoki codziennie przypuszcza ataki na Palestyńczyków, głównie w mediach społecznościowych.

Saudyjski bloger Mohammed al-Kahtani napisał:

“Do wszystkich w Izraelu, którzy słuchają naszego głosu: Wzywamy do przekazania opieki powierniczej nad meczetem Al-Aksa z Jordanii do państwa Izrael, żeby nikczemny napad na saudyjskiego obywatela, Mohammeda Sauda, nigdy się nie powtórzył”.

To jest nadzwyczajna wypowiedź ze strony saudyjskiego autora i kilka lat temu byłaby całkowicie nie do pomyślenia. Saudyjski obywatel mówi, że woli islamskie miejsce święte pod izraelskim powiernictwem (zamiast pod jordańskim) dlatego, że tylko wtedy muzułmanie będą się czuli bezpieczni podczas wizyt w meczecie.

Inni Saudyjczycy wydają się skrajnie niezadowoleni z powodu stosunków Palestyńczyków z Iranem. Hamas i Islamski Dżihad, dwie grupy terrorystyczne, które panują w Strefie Gazy, otrzymują finansową i militarną pomoc od Iranu i wsparcie polityczne od Turcji. Saudyjczycy i inne państwa Zatoki widzą Iran, nie zaś Izrael, jako główne zagrożenie ich stabilności. Z tego powodu te państwa zbliżyły się w ostatnich latach do Izraela. Mają wspólnego wroga: Iran.

Co niezwykłe, saudyjski autor, Turki al-Hamad, zrobił to, czego zrobienia odmawia nawet wielu zachodnich przywódców: ośmielił się potępić Hamas i inne grupy z Gazy za ostrzeliwanie rakietami Izraela. Al-Hamad, potępił Palestyńczyków za to, że pozwalają używać się jako marionetki w rękach Turcji i Iranu. Komentując niedawny nasilony atak rakietowy na Izrael ze Strefy Gazy napisał: “Iran i Turcja stoją przed kryzysem [chodzi o ekonomiczne i polityczne kryzysy w Iranie i w Turcji] a Palestyńczycy płacą cenę”. Innymi słowy, Palestyńczycy wybrali stowarzyszenie się z dwoma krajami, Iranem i Turcją, które popierają Bractwo Muzułmańskie i inne ekstremistyczne grupy, takie jak Hamas, Islamski Dżihad i Hezbollah.

Inny saudyjski autor, Mohammed al-Szaich, powtórzył stare (i nowe) oskarżenie świata arabskiego, że gdzie nie pójdą Palestyńczycy, tam powodują problemy.

“Palestyńczycy przynoszą nieszczęście każdemu, kto udziela im gościny. Jordania gościła ich i był tam Czarny Wrzesień; Liban gościł ich i była tam wojna domowa; Kuwejt gościł ich i zamienili się w żołnierzy Saddama Husajna. Teraz używają swojego podium do przeklinania nas”.

W innym komentarzu na Twitterze, al-Szaich wezwał do zakazania Palestyńczykom udziału w pielgrzymce hadż do Mekki po tym, jak ukazało się wideo pokazujące Palestyńczyków podczas niedawnej hadż, którzy nieśli flagi palestyńskie i skandowali “Krwią, duszą, zbawimy cię, meczecie Al-Aksa!”

Saudyjczycy mają ścisłe reguły zakazujące politycznej działalności podczas hadż. Al-Szaich widocznie uważał, że Palestyńczycy używają pielgrzymki do Mekki, żeby robić demonstracje, wywoływać problemy podczas hadż i zawstydzać saudyjskie władze.

“Psy z Hamasu – powiedział al-Szaich po obejrzeniu wideo – powinny mieć zakaz uczestnictwa w hadż w przyszłym roku z powodu ich nieprzyzwoitego zachowania”.

Fahd al-Szammari, saudyjski dziennikarz, zaatakował Palestyńczyków nazywając ich “żebrakami bez honoru”. Posunął się do powiedzenia, że “meczet w Ugandzie jest bardziej błogosławiony niż meczet Al-Aksa, który jest żydowskim miejscem świętym”.

Palestyńczycy mogą winić tylko siebie za zepsucie stosunków z państwami arabskimi. Gryzienie ręki, która cię karmi, jest zawsze polityką, za którą Palestyńczycy płacili wielką cenę.

Palenie zdjęć arabskich przywódców i głów państw na ulicach Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy okazało się być wielkim błędem. Po prostu nie można jednego dnia palić zdjęć saudyjskiego następcy tronu, a następnego pędzić do Rijadu w poszukiwaniu pieniędzy. Nie można jednego dnia wykrzykiwać sloganów przeciwko egipskiemu prezydentowi, a następnego udawać się do Kairu po wsparcie polityczne.

Wielu ludzi w krajach arabskich mówi teraz, że najwyższa pora, by Palestyńczycy zaczęli sami dbać o swoje interesy i pomyśleli o lepszej przyszłości dla swoich dzieci. Nie widzą dłużej sprawy palestyńskiej jako głównego problemu w konflikcie arabsko-izraelskim. Arabowie wydają się mówić Palestyńczykom: “Chcemy iść naprzód; wy możecie maszerować do tyłu tak długo, jak długo sobie tego życzycie”.

Widzą oni palestyńską stagnację, głównie spowodowaną przez przywódców Autonomii Palestyńskiej i Hamasu, którzy są zbyt zajęcie zatruwaniem umysłów swojej ludności i rozdzieraniem się wzajemnie na strzępy, by mieć czas na cokolwiek pozytywnego. Palestyńczycy mogą któregoś dnia obudzić się i zobaczyć, że ich arabskich braci naprawdę nie daje się już dłużej nabierać.

Ahmad al-Dżaralah, redaktor naczelny czołowej gazety kuwejckiej, był jeszcze bardziej otwarty, mówiąc:

“Palestyńska sprawa nie jest dłużej arabskim problemem. Finansowaliśmy Palestyńczyków, a oni odpowiedzieli przez przeklinanie nas i złe zachowanie. Arabowie i muzułmanie nie oklaskują już Palestyńczyków. Nie powinniśmy wstydzić się nawiązania stosunków z Izraelem”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Prehistoric cave dwellers ‘canned’ marrow to eat later

Prehistoric cave dwellers ‘canned’ marrow to eat later

Brian Blum


400,000-year-old deer bones found in a cave near Tel Aviv were essentially used as cans to store the marrow, by leaving the skin intact.

Deer leg bones stored during the Tel Aviv University experiment. Photo by Dr. Ruth Blasco

“Mmm, mmm good” may have been the tagline for American soup brand Campbell’s, but it turns out prehistoric humans practiced an early form of “canning” food, too. Call it “mmm, mmm marrow.”

Tel Aviv University and Spanish researchers recently reported that Paleolithic people in the Middle East some 400,000 years ago stored deer leg bones, complete with their skin, in the Qesem Cave 12 kilometers east of Tel Aviv.

“We discovered that preserving the bone along with the skin, for a period that could last for many weeks, enabled early humans to break the bone when necessary and eat the still nutritious bone marrow,” explained Ruth Blasco of TAU’s Institute of Archaeology and Ancient Near Eastern Civilizations.

Dr. Ruth Blasco analyzing bones from Qesem Cave at Tel Aviv University’s Institute of Archaeology. Photo by Prof. J. Rosell

This was a surprise to the researchers because it was generally believed that Paleolithic people were primarily hunter gatherers who lived hand-to-mouth, consuming whatever they caught that day.

“Prehistoric humans at Qesem Cave were sophisticated enough, intelligent enough and talented enough to know that it was possible to preserve particular bones of animals under specific conditions, and, when necessary, remove the skin, crack the bone and eat the bone marrow,” said TAU’s Prof. Avi Gopher.

“This is the earliest evidence of such behavior,” noted Blasco.” It also marks a threshold for new modes of Palaeolithic human adaptation.”

The most common prey in the Qesem area was fallow deer. Usually, limbs and skulls were brought to the cave while the rest of the carcass was stripped of meat and fat at the hunting scene and left there.

What led the researchers to make their marrow “can” hypothesis is that the deer leg bones found in the cave exhibited unique chopping marks on the shafts, which are not characteristic of the marks left from stripping fresh skin to fracture the bone and extract the marrow on the spot

Chop marks, cortical scars and chip marks on the anterior and posterior surface of deer leg bones from Qesem Cave. Photo by Ruth Blasco

“Bone marrow constitutes a significant source of nutrition and as such was long featured in the prehistoric diet,” explained Tel Aviv University Prof. Ran Barkai. “Until now, evidence has pointed to immediate consumption of marrow following the procurement and removal of soft tissues. In our paper, we present evidence of storage and delayed consumption of bone marrow at Qesem Cave.”

The paper was published in the journal Science Advances.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The Spielberg Jewish Film Archive – Hassidic Music

The Spielberg Jewish Film Archive – Hassidic Music

Hebrew University of Jerusalem    Hebrew University of Jerusalem



 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Dlaczego Hamas popiera wojnę Erdogana

Dlaczego Hamas popiera wojnę Erdogana


Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Hamas, grupa terrorystyczna rządząca Strefą Gazy, jest jedyną grupą palestyńską, która poparła wojnę tureckiego prezydenta, Recepa Tayyipa Erdogana z Kurdami w Syrii. Na zdjęciu: Erdogan na wiecu poparcia dla Hamasu, 18 maja 2019 r. w Stambule w Turcji. (Zdjęcie: Getty Images)

Hamas, związana z Bractwem Muzułmańskim grupa terrorystyczna, która rządzi Strefą Gazy od 2007 roku, jest jedyną grupą palestyńską, która poparła wojnę tureckiego prezydenta, Recepa Tayyipa Erdogana z Kurdami w Syrii.

W oświadczeniu wydanym 14 października Hamas stwierdza, że „rozumie prawo Turcji do ochrony swoich granic, obrony własnej i usunięcia groźby dla jej narodowego bezpieczeństwa przeciwko manipulacjom syjonistycznego Mosadu w regionie jako części starań [Izraela] o podważenie arabskiego i islamskiego bezpieczeństwa narodowego”.

Hamas chwalił także Erdogana za jego „poparcie dla sprawy palestyńskiej i praw narodu palestyńskiego” oraz wyraził sprzeciw wobec „syjonistycznej i amerykańskiej obecności w regionie”.

Sami Abu Zuhri, rzecznik Hamasu w Strefie Gazy, wyraził poparcie dla Turcji. „Kampania mediów izraelskich przeciwko Turcji jest nieprzyzwoita i nie do zaakceptowania. Izrael pozostanie wrogiem, a Turcja pozostanie w sercach muzułmanów” – napisał na Twitterze.

Inny przywódca Hamasu, Izzar al-Riszek, powiedział, że jego grupa jest „pewna, że prezydent Erdogan nie ma żadnych ambicji w Syrii i chce tylko zachować bezpieczeństwo swojego kraju”. Muzułmanie, dodał, muszą “zakończyć swoje konflikty, żeby mieli czas zająć się wielkim wyzwaniem narzuconym przez obecność syjonistycznego wroga”.

Patroni Hamasu w Katarze, kraju w Zatoce, który od dawna służy jako najbardziej gościnna baza dla operacji Bractwa Muzułmańskiego, także bronią wojny Turcji przeciwko Kurdom. Według ministra spraw zagranicznych Kataru, szejka Mohammeda bin Abdulrahmana, który przemawiał na spotkaniu Globalnego Forum Bezpieczeństwa w Doha:

“Broń i szkolenie dostarczane kurdyjskim grupom podczas wojny przeciwko Daesh stanowi bezpośrednie zagrożenie tureckiego bezpieczeństwa… Nie możemy zwalać winy na Turcję, kiedy Ankara chce oczyścić swoje terytorium i przeciwstawić się terroryzmowi. Turcja nie może milczeć aż terror uderzy w jej terytorium”.

Poparcie Hamasu dla Turcji w wojnie przeciwko Kurdom jest sprzeczne z jego twierdzeniem, że nie miesza się w wewnętrzne sprawy krajów arabskich i islamskich. W ostatnich latach kilku funkcjonariuszy Hamasu wielokrotnie zaprzeczało oskarżeniom, że ich grupa miesza się w wewnętrzne sprawy Egiptu, Syrii, Libii i Jordanii.

Zaprzeczenia Hamasu są jednak całkowicie fałszywe.

Hamas utrzymywał bliskie więzi z Mohamedem Morsim z Bractwa Muzułmańskiego, kiedy został on wybrany na prezydenta Egiptu. Po usunięciu go od władzy Morsi był formalnie oskarżony o „kolaborację” z Hamasem, Hezbollahem i Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu. W ostatnich latach egipskie władze oskarżały Hamas o udział w serii ataków terrorystycznych przeciwko Egipcjanom, włącznie z zabiciem w 2015 roku prokuratora generalnego, Hiszama Barakata.

Hamas jednak uważa, że kolaboracja z Bractwem Muzułmańskim i udział w atakach terrorystycznych w Egipcie, nie były ingerencją w wewnętrzne sprawy arabskiego kraju.

Syryjczycy wydalili przywódców Hamasu i zamknęli ich biura w Damaszku wkrótce po rozpoczęciu wojny domowej w Syrii w 2011 roku. Władze syryjskie powiedziały, że podjęły tę decyzję, kiedy stało się jasne, że Hamas „popiera terrorystów w Syrii”. Innymi słowy, przyłapano Hamas na pomaganiu „terrorystom”, którzy walczyli przeciwko reżimowi Baszara Assada. Według logiki Hamasu, działania razem z przeciwnymi Assadowi terrorystami nie jest uważane za ingerencję w wewnętrzne sprawy Syrii.

W ostatnich dwóch latach narastały dowody, że Hamas ingeruje także w wewnętrzne sprawy Libii. Według różnych raportów w mediach arabskich i według wypowiedzi libijskich przedstawicieli, Hamas dostarcza pomocy militarnej pewnym grupom terrorystycznym w Libii. Niektórzy libijscy przedstawiciele obwiniają także Katar o finansowanie grup terrorystycznych, które należą do Bractwa Muzułmańskiego i Hamasu. Kilka miesięcy temu Libijczycy oznajmili, że aresztowali 13 mężczyzn z powodu podejrzenia, że szpiegują dla Hamasu.

Jordania jest kolejnym krajem arabskim. który cierpi z powodu ingerencji Hamasu w wewnętrzne sprawy tego królestwa i z powodu zagrożenia, jakie Hamas stanowi dla jego bezpieczeństwa. W 1999 roku władze jordańskie wydaliły pięciu przywódców Hamasu. Kilka lat później Jordańczycy aresztowali komórkę Hamasu, która zajmowała się szmuglem broni z Iranu do królestwa. W tym miesiącu władze Jordanii aresztowały dwóch aktywistów Bractwa Muzułmańskiego pod zarzutem, że są powiązani z Hamasem.

Z powodu tego nieustannego mieszania się w wewnętrzne sprawy różnych krajów Hamas popsuł swoje stosunki z większością krajów arabskich i islamskich. Niedawno doniesienia sugerowały, że władze tureckie rewidują swoje stosunki z Hamasem. Według tych doniesień, władze tureckie są niezadowolone z obecności agentów Hamasu w ich kraju, szczególnie dlatego, że używają Turcji jako bazy do planowania ataków terrorystycznych i prania pieniędzy. Turcy są podobno także zagniewani na Hamas z powodu ich bliskich związków z Iranem i Hezbollahem oraz z powodu prób Hamasu naprawienia stosunków z reżimem Assada w Syrii.

Poparcie Hamasu dla wojny Erdogana z Kurdami wydaje się w tym kontekście być próbą przekonania władz tureckich, by pozwolili Hamasowi na dalsze używanie Turcji jako bazy do organizowania ataków terrorystycznych na Izrael.

Jest ironią, że Hamas, który wystrzelił tysiące rakiet na Izrael i dokonał wielu ataków terrorystycznych na Izraelczyków, mówi obecnie, że „rozumie prawo Turcji do ochrony swoich granic”.

To jest ten sam Hamas, który potępia Izrael za obronę swojej granicy przeciwko infiltracji terrorystów ze Strefy Gazy. Od marca 2018 roku Hamas zachęca Palestyńczyków do demonstrowania w pobliżu granicy z Izraelem, gdzie atakują izraelskich żołnierzy kamieniami, bombami zapalającymi i urządzeniami wybuchowymi. Jeśli, według Hamasu, Turcja ma prawo do ochrony swojej granicy, dlaczego Izrael nie ma tego samego prawa?

Jest jeszcze jeden powód, dla którego Hamas zaleca się do Erdogana. Jak Hamas powiedział w swoim oświadczeniu, jest przeciwny „syjonistycznej i amerykańskiej obecności w regionie”. Hamas wydaje się być szczęśliwy, że USA porzuciły Kurdów i wycofały się z północnej Syrii. Hamas nie chce, by USA odgrywały jakąkolwiek polityczną lub militarną rolę w regionie z powodu „stronniczości” Waszyngtonu na rzecz Izraela.

Dla Hamasu Erdogan jest bohaterem, ponieważ udało mu się przekonać Amerykanów, by wycofali się z Syrii. Hamas i jego sojusznicy w Bractwie Muzułmańskim mają nadzieję, że odejście USA utoruje im drogę do szerzenia swoich wpływów w Syrii.

Kiedy Hamas mówi o ”manipulacjach syjonistycznego Mosadu w regionie”, stara się przedstawić Kurdów jako izraelskich agentów i kolaborantów. Komunikat, jaki Hamas wysyła Arabom i muzułmanom: ci Kurdowie to zdrajcy, pracujący dla Izraela i USA, i dlatego zasługują na rzeź. Erdogan został więc bohaterem Hamasu, ponieważ prowadzi wojnę przeciwko „agentom” Izraela i USA.

Poparcie Hamasu dla Turcji jest ”skrajnym i makiawelicznym oportunizmem”, powiedział palestyński publicysta, Rami Abdallah. “Hamas opanował do mistrzostwa wszystkie sztuki i sztuczki polityki”.

Czas pokaże, jak Erdogan nagrodzi Hamas za popieranie go w wojnie z Kurdami. Hamas, tymczasem, wstrzymuje oddech, mając nadzieję, że Turcja przyjmie tę grupę pod swoją opiekę i ułatwi jej walkę przeciwko Izraelowi.


Khaled Abu Toameh – urodzony w 1963 r. w Tulkarem na Zachodnim Brzegu, palestyński dziennikarz, któremu wielokrotnie grożono śmiercią. Publikował między innymi w “The Jerusalem Post”, “Wall Street Journal”, “Sunday Times”, “U.S. News”, “World Report”, “World Tribune”, “Daily Express” i palestyńskim dzienniku “Al-Fajr”. Od 1989 roku jest współpracownikiem i konsultantem NBC News.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


GERMAN OPINIONS ON A NEW HOLOCAUST AND NEO-NAZIS

GERMAN OPINIONS ON A NEW HOLOCAUST AND NEO-NAZIS

MANFRED GERSTENFELD


38% of Germans think it is possible that something like the Holocaust could happen in the future in other European countries.

A man wearing a Swastika [Illustrative]. (photo credit: CARLOS BARRIA / REUTERS)

In the early 1990s, I interviewed in Frankfurt a board member of one of Germany’s leading banks. The conversation took place in the framework of my preparation for a book on the future economic and political potential of Italy, which I coauthored. I had come to discuss the changes in Germany after the 1990 reunification. My interviewer’s interest in our conversation greatly increased when he realized that I was an Israeli.

He opined that another Holocaust could happen, and said that far too little had changed in Germany. At the time, I thought it a bizarre remark. Yet the recent World Jewish Congress (WJC) survey on Germany showed that this opinion is widely shared in the country. The poll found that 25% of Germans believe another Holocaust could happen. That percentage translates into about 18 million citizens – as 71 million Germans are above 18 years, the age limit of the survey. Another 24% were not sure. That leaves only 51% who believe a Holocaust cannot happen again in Germany.

The major WJC survey, in which 81 questions were posed, has been mainly quoted for its data on antisemitism. Yet much more can be learned from it. The quantitative data combined with existing qualitative information enable one to draw more concrete conclusions than before.

Even more Germans, 38%, think it is possible that something like the Holocaust could happen in the future in other European countries. That is more than the 33% who consider it is not possible. Some 29% said they were not sure.

Close to six million Germans think that people should be allowed to use Nazi slogans and symbols in Germany today. Another eight million – or about 11% – are not sure. The other 54 million say this should not be allowed. Even more people, close to eight million – 11% – think that it is acceptable for an individual to hold Neo-Nazi views. Another eight million are not sure. One can conclude from this that the “unhindered free speech” radicals would make it possible for even more substantial anti-Jewish and anti-Israeli hate speech in a country with such a horrible past as Germany.

From time to time neo-Nazis march through German cities. These marches are often granted permits. In October 2019, such demonstrators marched every Monday in Dortmund. The higher administrative court in Münster decided that marchers are permitted to use the slogan “Never, never, never again Israel,” saying that this does not constitute incitement. The police had forbidden the slogan. The neo-Nazis then appealed to the court and won the case in both the first and second instances.

After the failed massacre on Yom Kippur this year at a synagogue in Halle, the German government ruled that going forward, all web and social media platforms must inform security agencies and police about hate content. Yet one wonders how the German government is going to control German websites in Arabic and Turkish.

The data cited also help us understand the electoral potential of the extreme ethnic wing of the right-populist AfD Party. This faction is believed to be smaller than the party’s more moderate main one. In the October elections in the German state of Thuringia, the AfD became the second largest party with 23.4% of the votes. Its leader there, Bjorn Höcke, is the best known person in the party’s ethnic wing. The largest party in the election was the extreme leftist Linke Party with 31%. Thus, the two extreme parties jointly have significantly more seats than all mainstream parties combined in the state’s parliament.

Only a few aspects of the major WJC survey can be mentioned this short article. In analyzing the survey, several problematic realities of contemporary Germany can be highlighted. There are indeed tens of millions of Germans in favor of a well-functioning democratic state. Yet there are also many millions who have not learned much, if anything, from the Holocaust.

The survey asked: “Where do you get most of your information about Jews?” Television was the dominant source with 32%, followed by the Internet with 16% and newspapers with 12%. There is no reason to assume that the figures concerning Israel are very different. A 2015 study from the Bertelsmann Foundation reported that 41% – close to 30 million people – think “Israel is acting toward the Palestinians like the Nazis acted toward the Jews.”

It is reasonable to assume that this opinion is primarily created by the mood of the country’s media. German television is mainly publicly owned. To fight the rampant anti-Israelism in the country, a profound study on German television programs concerning Israel should be undertaken. One can assume that many of its journalists are left-leaning liberals, a segment of society in which one finds many who demonize Israel.

There are several important reasons why Germany is in flux. A major cause is the economic recession. Another reason is the great decline of the two parties that have ruled the country since its first post-war elections: the Christian Democrats (CDU) and the Socialists (SPD). Their combined percentage of support in recent polls is only around 40%. That decline is linked to the far too liberal immigration policies of the CDU-SPD governments since 2015.

In 2017, the BBC interviewed Niklas Frank, son of Hans Frank who was governor-general of Poland from 1939 to 1945. The latter was convicted of war crimes and crimes against humanity at the Nuremberg trials, and was executed in 1946. The son despises his father. He said about contemporary Germany on the BBC: “Do not trust us.” The findings of the WJC study seem to back up his assessment.


The writer is emeritus chairman of the Jerusalem Center for Public Affairs. He was given the Lifetime Achievement Award by the Journal for the Study of Antisemitism, and the International Leadership Award by the Simon Wiesenthal Center.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com