Archive | July 2020

UE nadal próbuje finansować palestyńskie NGO związane z terrorem

UE nadal próbuje finansować palestyńskie NGO związane z terrorem

Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


(Zdjęcie: iStock)

Przez wiele lat Palestyńczycy otrzymywali bez żadnych warunków pomoc od zachodnich darczyńców.

Działało to w następujący sposób: palestyńskie organizacje składały podania o finansowanie, a darczyńcy automatycznie podpisywali czek lub aprobowali przekazywanie milionów dolarów lub euro na konta bankowe Palestyńczyków.

W największym skrócie, palestyńska postawa wobec zachodniego finansowania zawsze była następująca: “Wy, ludzie Zachodu, jesteście nam winni te pieniądze ponieważ przyczyniliście się do założenia Izraela po II wojnie światowej. Tak więc, nie macie prawa ustalania żadnych warunków finansowania. Po prostu dajcie nam pieniądze i zamknijcie się. Każda odmowa naszych żądań spowoduje naszą wściekłość i możliwy terroryzm oraz inne rodzaje przemocy nie tylko przeciwko Izraelowi, ale także przeciwko wam [nie-muzułmańskim] niewiernym na Zachodzie”.

W tej sytuacji łatwo zrozumieć dlaczego palestyńskie organizacje pozarządowe (NGO) są obecnie wściekłe na Unię Europejską (UE). Niedawno UE i jej państwa członkowskie miały czelność zażądać zapewnienia, że pieniądze podatników UE nie skończą w kieszeniach terrorystów lub terrorystycznych organizacji.

Innymi słowy, państwa-darczyńcy wreszcie zbudzili się i zobaczyli fakt, że ich pieniądze szły do kufrów muzułmańskich terrorystów i arabskich ekstremistów, którzy wzywają do likwidacji Izraela i podejmują działania zmierzające w tym celu.

Są jednak oznaki, że UE podda się palestyńskim naciskom i groźbom.

19 maja 2020 roku, podczas spotkania Komisji ds. Stosunków Zagranicznych Parlamentu Europejskiego Oliver Varhelyi, komisarz ds. sąsiedztwa i rozszerzenia, powiedział, że poinstruował szefów delegacji UE w Izraelu i na Zachodnim Brzegu, by “spojrzeli głęboko” na sprawę oskarżeń, że część funduszy UE idzie do zawiązanych z terrorem lub wspierających terror NGO, oświadczając, że takie finansowanie “nie będzie tolerowane”.

Oświadczenie pojawiło się w następstwie niepokoju, że UE pod naciskiem palestyńskich NGO wycofała się ze stawiania warunków na dostarczanie funduszy Palestyńczykom.

W “wyjaśniającym” liście z 30 maja 2020 roku do Sieci Palestyńskich NGO szef Biura Przedstawicielskiego UE na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, Sven Kuhn von Burgsdorff, tłumaczył, że UE “nie prosi żadnej organizacji obywatelskiej, by zmieniła swoje stanowisko wobec jakiejkolwiek palestyńskiej frakcji ani by dyskryminowała jakąkolwiek fizyczną osobę w oparciu o jej polityczną przynależność”.

Burgsdorff jednak napisał także:

“Choć instytucje i grupy wymienione na restrykcyjnych listach UE nie mogą korzystać z finansowanych przez UE aktywności, rozumie się, że osoba fizyczna związana z, sympatyzująca z, lub popierająca którąkolwiek z grup lub instytucji wspomnianych na restrykcyjnych listach UE, nie jest wykluczona z korzystania z finansowanych przez UE aktywności, chyba że jej/jego dokładne imię i nazwisko odpowiada którejkolwiek osobie fizycznej na restrykcyjnych listach UE”.

Ten mętny język oznacza, że nawet jeśli palestyńska NGO, która stara się o grant z UE, jest stowarzyszona z grupami terrorystycznymi lub zatrudnia osoby z taki grup, UE zaopatrzy ją jednak w fundusze z pieniędzy europejskich podatników – niezależnie od tego czy chodzi o pilne reakcje na COVID-19, czy o stałe programy, jak twierdzi NGO Monitor, globalnie uznany instytut badawczy, który działa w celu zapewnienia, że decydenci i organizacje obywatelskie działają zgodnie z zasadami, odpowiedzialności, przejrzystości i uniwersalnych praw człowieka.

Palestyńczycy najpierw zauważyli zmianę w stanowisku draczyńców w 2019 roku, kiedy UE UE wprowadziła nową klauzulę do kontraktów z palestyńskimi NGO w dziale “Ogólne warunki stosowane do finansowanych przez Unię Europejską grantów w kontraktach do działań zewnętrznych” (Aneks G.2, Aneks II, Artykuł 1.5 bis).

Klauzula stanowi:

“Beneficjenci i kontraktorzy grantów muszą zapewnić, że nie ma podwykonawców, osób fizycznych, włącznie z uczestnikami warsztatów i/lub szkoleń oraz odbiorców pomocy finansowej na listach restrykcyjnych UE”.

Warto zanotować, że te listy obejmują terrorystów i organizacje terrorystyczne uznane za takie przez UE, między innymi Hamas, Palestyński Islamski Dżihad i Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny OWP (LFWP). Te trzy grupy wraz z kilkoma innymi nie uznają prawa Izraela do istnienia i od dawna prowadzą działalność terrorystyczną przeciwko Izraelczykom.

Antyterrorystyczna klauzula UE wywołała ostrą krytykę ze strony Palestyńczyków, w tym dziesiątków NGO na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Główną skargą Palestyńczyków jest to, że nie mogą zaakceptować “politycznie uwarunkowanego finansowania” od nikogo, włącznie z darczyńcami w UE. Zdaniem Palestyńczyków zachodni darczyńcy nie mają prawa żądać, by pieniądze ich podatników nie szły do uznanych przez UE organizacji terrorystycznych, takich jak Hamas, Palestyński Islamski Dżihad i LFWP.

Oto jak ujmuje to jedna z palestyńskich NGO, Badil:

“Politycznie uwarunkowane finansowanie jest zdecydowanie odrzucone w całości, niezależnie od sumy i jakiekolwiek uzasadnienia. Tak zwane procedury kontroli i sprawdzania, które obejmują poddawanie członków organów kierowniczych i personelu organizacji, ich wykonawców, dostarczycieli usług i beneficjentów, by zbadać ich pod pozorem standardowych kroków bezpieczeństwa, są odrzucone i potępione. Palestyńskie frakcje i siły polityczne nie są organizacjami terrorystycznymi i powszechny, narodowy i prawny status nie jest określany przez europejski dokument”.

LFWP, którego członkowie przez ostatnich kilkadziesiąt lat brali udział w wielu zamachach terrorystycznych na Izrael, twierdził, że “antyterrorystyczna” klauzula UE jest “w kontekście środków do zlikwidowania sprawy palestyńskiej”. LFWP jest wściekły, ponieważ wiele palestyńskich NGO, które działają na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, jest z nim stowarzyszonych.

W tym tygodniu grupa palestyńskich NGO z wschodniej Jerozolimy oskarżyła UE o spisek z Izraelem i administracją USA w celu “zlikwidowania sprawy palestyńskiej”. To upichcone oskarżenie opiera się na fałszywym twierdzeniu, że Europejczycy są częścią planu prezydenta USA, Donalda Trumpa w sprawie pokoju na Bliskim Wschodzie i planu premiera Izraela, Benjamina Netanjahu, rozciągnięcia izraelskiej suwerenności na części Zachodniego Brzegu. Oczywiście, wielu państw i przywódców UE jawnie żywi niechętne do Netanjahu i do poglądów Trumpa.

Palestyński sprzeciw wobec żądania UE w sprawie finansowania terrorystów i organizacji terrorystycznych, opiera się także na argumencie, że to żądanie jest “upokarzające” dla Palestyńczyków. Palestyńczycy widzą to żądanie jako “upokarzające”, ponieważ wierzą, że nikt nie ma prawa mówić, że Hamas i inne grupy palestyńskie zajmują się terrorem.

Palestyńczycy są urażeni samą myślą, że ich “dojna krowa” odmawia obecnie dawania pieniędzy na cele terrorystyczne.

Palestyńskie NGO stoją przed dylematem. Z jednej strony, rozpaczliwie chcą zachodniej gotówki – liczonej w dziesiątkach milionów dolarów i euro. Z drugiej strony, są zaniepokojone, że żądanie, by fundusze nie szły do terrorystów może “przedstawić palestyńską walkę narodową przeciwko Izraelowi jako bezprawną”.

Najwyraźniej Europejczycy, którzy przedstawili te warunki, nie pojmują, że dla Palestyńczyków rakiety, zamachowcy-samobójcy, ataki nożownicze, strzelania z samochodów i inne rodzaje przemocy nie są terroryzmem, ale heroicznym czynom przeciwko Izraelowi i Żydom.

Europejczycy od dawna finansują dziesiątki NGO, które otwarcie wspierają i promują antyizraelską przemoc i podżeganie. W odpowiedzi na ruch UE, by zmienić reguły gry, palestyńskie grupy odwracają sytuację przeciwko zachodnim darczyńcom przez potępienie, naciski i grożenie im.

Zobaczymy dopiero, czy Europejczycy ugną się przed palestyńskimi groźbami odwetu i porzucą swoje żądania, by pieniądze UE karmiły naprawdę głodnych ludzi zamiast karmić głód żydowskiej krwi wśród palestyńskich terrorystów.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Vacation days reduced for combat unit soldiers due to increase in IDF morbidity rate

Vacation days reduced for combat unit soldiers due to increase in IDF morbidity rate

Kobi Finkler


With 208 IDF soldiers infected by the virus and an additional 5,000 in quarantine, soldiers’ days off will be reduced to 1 in 3 weeks.

Kochavi at medal-award ceremeony / IDF spokesperson

At the end of a situational assessment by the General Staff carried out Sunday evening, Chief of Staff Aviv Kochavi decided to reduce home visits for combat unit soldiers to once every 21 days. The order is to go into effect Thursday.

According to data provided by the IDF’s medical corps, 208 COVID-19 cases have been confirmed, with all the patients in light condition. Approximately 5,000 additional soldiers have been quarantined.

Chief of Staff Kochavi decided to temporarily suspend reserve troops training comprising significant amounts of soldiers. It was also decided to limit the amount of IDF staff in closed areas to a maximum of 30 individuals. IDF soldiers are to continue using public transportation including Israel’s Railways Monday through Thursday, on orders of the Health Ministry.

IDF Spokesman Brigadier General Hidai Zilberman said that the Home Front Command is currently operating 11 Caronavirus Hotels and is planning to add two more if the need arises. “The IDF continues to assist MDA and IDF call centers. We have decided to allocate an additional 300 troops towards the nationwide epidemiological testing effort,” he stated.

Earlier today, the Knesset’s Coronavirus Committee approved new restrictions on public activity which were drawn up last week by the government.

Under the new guidelines, scheduled to go into effect Monday at 8:00 a.m., weddings will be limited to a total of 50 people – down from 250 individuals under the current regulations.

The new regulation will also apply to synagogues, bars, and event halls, with no more than 50 people allowed in at any given time.

According to statistics released by the Health Ministry, there are currently 11,189 confirmed active cases of the coronavirus in Israel.

The number of patients in serious condition has risen to 86, including 29 on ventilators.

The death toll stands at 330, with no new fatalities reported Sunday.

“We are in the midst of a major outbreak of the coronavirus,” said Prime Minister Binyamin Netanyahu. “This outbreak will lead to a doubling of the number of patients in serious condition, and that will be a serious challenge for the health care system.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Projections of Life: Jewish Life before World War II

Projections of Life: Jewish Life before World War II

  United States Holocaust Memorial Museum



Rare, intimate home movies—depicting family life, birthday parties, vacations, and more—provide a glimpse into the lives of Jewish individuals who were soon swept into the destruction of the Holocaust.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jak Palestyńczycy terroryzują własną ludność

Jak Palestyńczycy terroryzują własną ludność

Bassam Tawil
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Nadia Harhasz, znana palestyńska dziennikarka, nie zdziwiła się, kiedy przed świtem spalono jej samochód. Wszystko wskazywało na jednego winnego: Autonomię Palestyńską. Harhasz ma dobre powody, by podejrzewać AP i jej przywódców. Artykuły, jakie publikowała w ostatnich latach, wywołały gniew wielu wysokich rangą palestyńskich oficjeli. Przywódcy AP zawsze uciekali się do różnych metod, by zastraszyć i uciszyć swoich krytyków. O sobie Nadia Harhasz pisze: „Jestem muzułmanką, jestem rozwiedziona, mam partnera. W innym miejscu na świecie nie byłoby w tym nic szczególnego, ale nie w Palestynie.” Prowadzi blog “Living in the Shoes of a Woman“,

Przywódcy finansowanej przez Zachód Autonomii Palestyńskiej (AP) raz jeszcze dowiedli, że nie tolerują – i nie będą tolerowali – żadnej krytyki, szczególnie, kiedy ta krytyka przychodzi od własnej ludności. W ostatnich kilku dniach co najmniej trzech dziennikarzy padło ofiarą długotrwałej polityki AP terroryzowania i uciszania sprzeciwiających się głosów.

Przywódcy AP zawsze uciekali się do rozmaitych metod, by uciszyć i zastraszyć swoich krytyków. Te metody obejmują, między innymi: aresztowania, wielokrotne wezwania na przesłuchanie, zwolnienie z pracy i fizyczne oraz psychiczne nękanie.

Przywódcy AP zaczerpnęli z głębokiego źródła swojej złośliwej kreatywności, by zakneblować Palestyńczyków, którzy wyrażają się o nich krytycznie: obecnie podpalają także prywatne samochody.

To jest stara technika palestyńskich siepaczy, by uciszyć głosy, które odważają się występować przeciwko korupcji, defraudowaniu funduszy publicznych i nadużyciom władzy.

Uważa się, że ofiary palenia samochodów miały szczęście: ogień skierowany jest na ich własność, a nie na ich ciała – lepiej patrzeć na palące się auto niż zostać zastrzelonym lub zasztyletowanym. Palenie samochodów ma podwójny cel: spowodować finansowe szkody i odstraszyć zarówno ofiarę, jak jej otoczenie.

Najnowszą ofiarą podpalania samochodów jest znana palestyńska dziennikarka, autorka i feministka, Nadia Harhasz, mieszkanka Jerozolimy, która od dawna krytykuje korupcję kierownictwa AP. Nie krytykuje palestyńskiego kierownictwa, bo jest “opłacana przez syjonistyczne lobby”, ale z troski o dobro swoich rodaków.

1 lipca Harhasz obudziła się wcześnie z powodu hałasu sąsiadów i strażaków przed jej domem we wschodniej Jerozolimie w dzielnicy Bet Hanina. Kiedy wyjrzała przez okno, zobaczyła, że jej samochód jest całkowicie spalony.

Trudno byłoby twierdzić, że Harhasz zdziwiła się, kiedy przed świtem spalono jej samochód. Trudno byłoby również twierdzić, że nie miała pojęcia, dlaczego została zaatakowana i kim byli podpalacze, którzy dołożyli dużych starań, by całkowicie spalić jej samochód.

Wiedziała, że wszystko wskazywało na jednego winnego: Autonomię Palestyńską, której funkcjonariusze i kwatera główna mieszczą się w Ramallah, o kilka kilometrów od jej domu.

Harhasz i inni palestyńscy dziennikarze mają dobre powody, by podejrzewać AP i jej przywódców.

Artykuły, jakie publikowała w ostatnich latach, wywołały gniew wielu wysokich rangą palestyńskich oficjeli. Harhasz jest wyjątkiem, bo publicznie zajmuje się sprawami, które od dawna są uważane za tabu w palestyńskim społeczeństwie, włącznie z finansową i administracyjną korupcją, prawami kobiet i równością płci.

W niedawnym artykule Harhasz, jak się wydaje, przekroczyła czerwoną linię: napisała o drażliwej kwestii nepotyzmu wśród najwyższej warstwy kierownictwa AP w Ramallah, de facto stolicy Palestyńczyków. Artykuł powstał w następstwie publicznego oburzenia w sprawie mianowania krewnych wpływowych funkcjonariuszy palestyńskich na wysokie stanowiska w służbie publicznej AP.

Według palestyńskich źródeł, odkryto co najmniej trzy wypadki nepotyzmu w ciągu ostatnich tygodni. Dotyczyły one syna Dżamala Muheissena, członka rządzącej frakcji Centralnej Rady Fatahu, bratanka Husseina al-Szejka, szefa Urzędu Głównego ds. Obywatelskich AP i siostry byłego ministra zdrowia AP, Dżawada Awwada.

Komentując ten najnowszy skandal dotyczący krewnych palestyńskich oficjeli, Harhasz podkreśliła, że podczas gdy AP narzeka na brak pieniędzy i mówi, że nie będzie mogła wypłacić pełnych pensji swoim pracownikom, „syn wysokiego rangą funkcjonariusza zostaje mianowany na wysokie stanowisko”.

Palestyńscy oficjele, napisała, “zajmują się rozdawaniem stołków”.

“Ich synowie, córki, siostrzeńcy i kuzyni są rozrzuceni wszędzie. Widzimy korupcję wszędzie. Czy Autonomia Palestyńska zmierza do samozniszczenia? Czy też tylko niszczy [palestyński] lud, żeby synowie i krewni jej oficjeli mogli dostać się do władzy?”

Skandal nepotyzmu wywołał falę potępienia wśród Palestyńczyków, z których wielu w mediach społecznościowych wyraziło odrazę – raz jeszcze – do nadużyć władzy i korupcji wśród palestyńskiego kierownictwa, szczególnie w czasie kiedy Palestyńczycy przeżywają trudności ekonomiczne spowodowane wybuchem epidemii koronawirusa.

Palestyńska Koalicja Odpowiedzialności i Prawości (AMAN) wezwała premiera AP, Mohammada Sztajjeha, by “sformułował i przyjął jasną i zdecydowaną politykę zawieszenia mianowań i awansów” członków rodzin wysokich rangą funkcjonariuszy palestyńskich.

AMAN podkreśliła “potrzebę zaaprobowania, udostępnienia społeczeństwu i szybkiego wprowadzenia polityki zawieszenia mianowań i awansów” w palestyńskim sektorze publicznym.

Zamiast wysłuchania wezwania AMAN i wielu Palestyńczyków do zakończenia nepotyzmu i zapewnienia odpowiedzialności i przejrzystości, AP wybrała milczenie. Palestyńscy przywódcy praktycznie mówią swojej ludności, że uważają AP za prywatne księstwo należące do nich i do członków ich rodzin. Innym komunikatem, jaki przekazują ci przywódcy, jest: „Możecie mieć dyplomy uniwersyteckie i duże doświadczenie w świecie, ale jeśli nie jesteście krewnymi albo synami i córkami wysokich rangą oficjeli, nie dostaniecie u nas dobrej pracy”.

Reagując na spalenie swojego samochodu, Harhasz przysięgła, że będzie kontynuować swoją pracę. Nazywając ten incydent terrorystycznym atakiem, Harhasz napisała:

“Myślę o terroryzmie, który stał się dla nas ojczyzną. Są ci, którzy terroryzują, i są ci, którzy są terroryzowani. Prawda jest siłą. Moc ucisku i zastraszania, niezależnie od tego, jak długo trwa, jest nieważna. Tak, korupcja szaleje i ramię ucisku jest długie i wyciągnięte. Gdyby jednak milczenie było rozwiązaniem, pierwsza milczałabym”.

Harhasz ma szczęście, że niezidentyfikowani podpalacze, którzy przyszli podpalić jej samochód, nie zranili jej ani członków jej rodziny. Ponadto ma szczęście, że mieszka w Jerozolimie, pod izraelską suwerennością. Gdyby Harhasz mieszkała w Ramallah lub jakimkolwiek innym mieście pod panowaniem AP, mogłaby zostać aresztowana lub fizycznie zraniona.

W ostatnich dniach dwóch jej palestyńskich kolegów, którzy mieszkają na kontrolowanych przez AP obszarach, Sami al-Sa’i i Tarek Abu Zeid, zostali aresztowania przez palestyńskie siły bezpieczeństwa. Podobnie jak Harhasz, ci dwaj dziennikarze znani są z krytycznych poglądów na kierownictwo AP.

Dzięki zbrodniczemu odwracaniu oczu przez międzynarodową społeczność i tak zwane organizacje praw człowieka, kierownictwo AP może spokojnie kontynuować prowadzenie polityki śmiertelnego zastraszania palestyńskich dziennikarzy. Te grupy są zbyt zajęte szykowaniem kolejnych potępień Izraela, by mieć czas na ujawnianie prawdziwego zagrożenia Palestyńczyków z Autonomii Palestyńskiej.


Bassam Tawil

Muzułański badacz i publicysta mieszkający na Bliskim Wschodzie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Natanz retaliation test run: Iran practices with missile, drones in Yemen

Natanz retaliation test run: Iran practices with missile, drones in Yemen

SETH J. FRANTZMAN


Iranian media has focused closely on this use of missiles and drones at the same time in an attack. In the past Iran has used drones to monitor its use of ballistic missiles.

Missiles and drone aircrafts are seen on display at an exhibition at an unidentified location in Yemen in this undated handout photo released by the Houthi Media Office /  (photo credit: HOUTHI MEDIA OFFICE/HANDOUT VIA REUTERS)

Iran has been watching closely the use of drone and missile attack combinations being used by its Houthi allies in Yemen. This week the Houthi rebels announced yet another new type of ballistic missile and showed footage of drones and other weapons they have used over the last years.

Iranian media has focused closely on this use of missiles and drones at the same time in an attack. In the past Iran has used drones to monitor its use of ballistic missiles. In the fall of 2018 Iran used ballistic missiles to target ISIS in Syria and Kurdish dissidents near Koya in Iraq. This use of drones was innovative for Iran and it appears that since then they have increased their capabilities. They used drones and cruise missiles in an attack on Saud Arabia’s Abqaiq in September 2019. Iran used ballistic missiles to attack US bases in Iraq in January 2020. That means that between September 2018, when they planned and executed the Koya attack, they became more proficient with these weapon combinations.

Reports indicate the missiles used in Koya were Fateh 110 and that Zolfagher and Qiam missiles were used for the attacks on ISIS in Syria. Now the Houth rebels, who receive weapons and technology for their drones and missiles from Iran, say that they will unveil a new missile. They referenced recent attacks on Saudi Arabia. Recent weeks have seen them use missiles and drones in combination. This should be of concern to the region. Even though Iranian shipments to Yemen have been intercepted three times by the US Navy, the Houthis have showcased impressive missiles and drones already. The wider concern is that if Iran seeks to strike at the US, Saudi Arabia, Israel or others, it may use the experience of the Houthis to inform its allies in Iraq, Syria and Lebanon.

Recent research by the ALMA Research and Education Center revealed 28 missile sites in Lebanon. These are for Fateh 110 missiles and others. Iran is also improving Syria’s air defenses and has transferred drones in the past to T-4 base and drone units near the Golan. In 2018 an Iranian drone from T-4 penetrated Israeli airspace and in the fall of 2019 Israel struck a Hezbollah drone team near the Golan.

Iran has said it will retaliate if it concludes that a recent incident at its Natanz facility was done by a foreign country. The Houthi use of new missile and drone combinations may be what Iran is analyzing for a retaliation. It has shown in the past that these kinds of missile or drone attacks are its preference because it keeps Iranian forces far away from the battlefield while sending Tehran’s message. In the last two years Iran has reportedly transferred precision guided munitions to Hezbollah and has sought to move ballistic missiles to Shi’ite militia allies in Iraq.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com