
Sondaże opowiadają zupełnie inną historię o izraelskich Arabach
First One Through
Przez lata jednym z najczęściej wysuwanych wobec Izraela oskarżeń był zarzut „apartheidu”. Międzynarodowe organizacje pozarządowe regularnie się nim posługują, a aktywiści na kampusach powtarzają go bez końca. W znacznej części zachodniej debaty publicznej twierdzenie to nie jest już traktowane jako argument podlegający dyskusji, lecz jako ustalony fakt.
Oskarżenie to niesie ze sobą bardzo konkretną sugestię: że arabscy obywatele Izraela stanowią trwale segregowaną i uciskaną grupę, zasadniczo wykluczoną ze społeczeństwa, w którym żyją, oraz że Izrael jest rasistowskim, nieliberalnym państwem.
Jednak dane sondażowe napływające z samego Izraela przedstawiają obraz diametralnie odmienny. Nie jest to obraz prosty. Nie jest to obraz utopijny. Jest natomiast znacznie bardziej ludzki i skomplikowany.
Przez dziesięciolecia znaczna część świata mówiła o izraelskich Arabach, nigdy tak naprawdę ich nie słuchając. Zachodni aktywiści posługują się językiem rewolucji. Międzynarodowe organizacje pozarządowe mówią językiem trwałego ucisku. Protestujący na kampusach używają pojęć takich jak „dekolonizacja”, „opór” i „prawo powrotu”. Założenie jest zawsze takie samo: izraelscy Arabowie są postrzegani jako trwale wyobcowana społeczność, oczekująca ostatecznego demontażu państwa żydowskiego.
Tymczasem rzeczywiste wyniki badań opinii publicznej wśród izraelskich Arabów coraz wyraźniej wskazują na coś zupełnie innego.
Najnowsze dane pochodzą z badania przeprowadzonego w maju 2026 przez Program Współpracy Żydowsko-Arabskiej im. Konrada Adenauera przy Uniwersytecie Telawiwskim. Badanie wykazało, że 75,8% arabskich uczniów ostatnich klas szkół średnich w Izraelu popiera wolontariat w ramach cywilnej służby narodowej niezwiązanej z bezpieczeństwem. Jeszcze bardziej uderzające jest to, że 77,2% popierało udział arabskich partii politycznych w izraelskich koalicjach rządowych, a znaczna część badanych opowiadała się za wchodzeniem do koalicji obejmujących całe spektrum polityczne, a nie wyłącznie sojusze lewicowe. Ponad połowa respondentów deklarowała silne poczucie przynależności do Państwa Izrael.
Nie jest to profil sondażowy społeczności przygotowującej się do powstania. Jest to profil społeczności coraz bardziej zainteresowanej uczestnictwem obywatelskim, integracją i praktycznym współistnieniem.
Jeszcze większe znaczenie niż same liczby ma kierunek zmian. W 2010 r. poparcie dla służby narodowej wśród arabskiej młodzieży wynosiło zaledwie 43%. W ciągu piętnastu lat niemal się podwoiło. Nie jest to statystyczne odchylenie. To ewolucja społeczna.
Potem nadszedł 7 października.
Gdyby modna rewolucyjna narracja była prawdziwa, można by oczekiwać, że po masakrze dokonanej przez Hamas i następującej po niej wojnie w Gazie arabscy obywatele Izraela ulegną radykalizacji. Tymczasem badania Uniwersytetu Telawiwskiego z 2024 r. wykazało, że 57,8% izraelskich Arabów stwierdziło, iż wojna w rzeczywistości wzmocniła poczucie „wspólnego losu” Arabów i Żydów będących obywatelami Izraela.
Być może jest to najważniejszy wynik sondażowy okresu po 7 października.
Ponieważ pozostaje on w bezpośredniej sprzeczności z koncepcją apartheidu, która dominuje w zachodnim dyskursie. Systemy apartheidu zazwyczaj nie prowadzą do wzrostu poczucia wspólnego obywatelskiego losu w czasie wojny. Niezależnie od napięć i nierówności istniejących w Izraelu, sondaże coraz wyraźniej sugerują, że sami izraelscy Arabowie nie postrzegają swojej przyszłości przede wszystkim przez pryzmat trwałej separacji.
Sondaże opowiadają również bardziej subtelną historię na temat tzw. „prawa powrotu”, być może najbardziej emocjonalnie naładowanej kwestii w całym konflikcie. Zachodni aktywiści często przedstawiają postulat umożliwienia milionom potomków Palestyńczyków osiedlenia się na terytorium samego Izraela tak, jakby był on powszechnie akceptowany zarówno przez Palestyńczyków, jak i izraelskich Arabów.
Sondaże sugerują coś innego.
We wrześniu 2024 wspólne badania Uniwersytetu Telawiwskiego oraz Palestyńskiego Centrum Badań Politycznych i Sondaży wykazało, że 72% izraelskich Arabów popiera rozwiązanie dwupaństwowe. Wynik ten był znacząco wyższy niż wśród izraelskich Żydów, a nawet wyższy niż wśród Palestyńczyków mieszkających na terytoriach palestyńskich.
Ma to ogromne znaczenie, ponieważ autentyczny model dwupaństwowy w sposób dorozumiany odrzuca maksymalistyczną interpretację „prawa powrotu”, która prowadziłaby do demograficznego zaniku Izraela jako państwa z żydowską większością. To samo badanie wykazało, że jedynie niewielkie mniejszości popierały rozwiązania jednopanstwowe oparte na dominacji jednej strony nad drugą lub eliminacji drugiej strony.
Innymi słowy, sondaże coraz wyraźniej wskazują, że izraelscy Arabowie odróżniają poparcie dla palestyńskich aspiracji narodowych od poparcia dla całkowitej likwidacji Izraela.
To rozróżnienie jest niemal całkowicie nieobecne w zachodnim dyskursie aktywistycznym.
Izraelscy Arabowie nadal wyraźnie identyfikują się z Palestyńczykami pod względem kulturowym i emocjonalnym. Pozostają też zdecydowanie krytyczni wobec wielu polityk izraelskiego rządu. Badanie Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym z marca 2025 wykazało bardzo niski poziom zaufania izraelskich Arabów do premiera Benjamina Netanjahu i jego rządu.
Jednak niezadowolenie z rządu nie przełożyło się na szerokie poparcie dla Hamasu ani dla rewolucyjnej konfrontacji. Wręcz przeciwnie. Kolejne badania prowadzone od 7 października pokazują znacznie większe obawy przed niestabilnością, przemocą między społecznościami i zakłóceniami gospodarczymi niż entuzjazm dla walki zbrojnej. Najważniejszymi priorytetami wskazywanymi w powtarzających się sondażach są bezpieczeństwo publiczne, możliwości ekonomiczne, edukacja, mieszkalnictwo, infrastruktura oraz ograniczenie przestępczości z użyciem przemocy w społecznościach arabskich.
Społeczności przygotowujące się do rewolucji nie umieszczają konsekwentnie policji lokalnej, jakości szkół, inwestycji infrastrukturalnych i mobilności ekonomicznej wśród swoich najważniejszych priorytetów. Obywatele – tak.
Sondaże coraz częściej pokazują, że izraelscy Arabowie brzmią mniej jak zachodni radykałowie kampusowi, a bardziej jak obywatele starający się poprawić codzienne życie swoich rodzin.
Dlatego właśnie wzrost pragmatycznego udziału Arabów w izraelskiej polityce ma tak duże znaczenie. Politycy tacy jak Mansour Abbas reprezentują coś, co wielu obserwatorom z zewnątrz nadal trudno zrozumieć: rosnącą gotowość izraelskich Arabów do działania w ramach izraelskich instytucji politycznych, zamiast ich całkowitego odrzucania.
.
Ówczesny premier Izraela Naftali Bennett (po lewej) ściska dłoń lidera Zjednoczonej Listy Arabskiej Mansoura Abbasa podczas posiedzenia Knesetu w Jerozolimie, Izrael, 13 czerwca 2021 r. — AP/Archiwum
Nie oznacza to, że napięcia zniknęły. Indeks Demokracji Izraelskiej za 2025 r., opracowany przez Izraelski Instytut Demokracji, wykazał, że izraelscy Arabowie nadal zgłaszają istotne przejawy dyskryminacji i wskazują relacje żydowsko-arabskie jako najgłębszy podział społeczny w kraju. Jednak także w tym przypadku kluczowe znaczenie ma to, czego izraelscy Arabowie coraz częściej oczekują jako rozwiązania tych problemów. Sondaże sugerują, że zdecydowana większość nie chce likwidacji Izraela, lecz poprawy swojej pozycji w jego ramach.
To zasadnicza różnica.
Rozbieżność staje się jeszcze wyraźniejsza, gdy porówna się wyniki badań opinii wśród izraelskich Arabów z wynikami badań prowadzonych przez Palestyńskie Centrum Badań Politycznych i Sondaży wśród Palestyńczyków ze Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu.
.

Tabela ukazuje głęboki rozdźwięk między izraelskimi Arabami a Arabami palestyńskimi, a także między ideologicznym aktywizmem za granicą a rzeczywistością życia w samym Izraelu.
Aktywiści skandujący „globalizować intifadę” wyobrażają sobie nieustanną walkę. Tymczasem sondaże coraz częściej wskazują na współistnienie połączone z frustracją oraz integrację połączoną z odrębnością kulturową.
Dlatego też inny niedawny trend w zachodnich mediach wydaje się coraz bardziej oderwany od rzeczywistości: nacisk na zastępowanie określenia „izraelscy Arabowie” terminem „palestyńscy obywatele Izraela”, jak gdyby ten drugi w pełni oddawał sposób, w jaki ta społeczność postrzega samą siebie.
Ci obywatele są niewątpliwie Arabami. Są też niewątpliwie związani kulturowo i emocjonalnie z szerszą historią palestyńską. Jednak badania coraz częściej pokazują, że postrzegają siebie również jako uczestników izraelskiego życia obywatelskiego, izraelskich instytucji, izraelskiej polityki, izraelskiego systemu edukacji i izraelskiej gospodarki. Głosują w izraelskich wyborach, coraz częściej popierają udział w koalicjach rządowych, coraz częściej wspierają służbę narodową i coraz częściej wyrażają poczucie przynależności do samego państwa.
Zachodni aktywiści posługują się językiem permanentnej rewolucji i niekończącego się „oporu”. Sondaże pokazują natomiast, że izraelscy Arabowie mówią językiem obywatelskiej przynależności, współistnienia, szans, bezpieczeństwa i praktycznej rzeczywistości.
Izraelscy Arabowie stanowią 21% ludności Izraela. Od 1948 r. ich liczba rosła szybciej niż liczba izraelskich Żydów. I coraz bardziej czują się u siebie w Państwie Żydowskim.
Link do oryginału: https://primarybowman.com/2026/05/13/the-polls-tell-a-very-different-story-about-israeli-arabs/?utm_source=substack&utm_medium=email
First One Through, 13 czerwca 2026
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com