Archive | September 2021

News From Israel- September 09, 2021

News From Israel- September 09, 2021

ILTV Israel News


The #manhunt for the escaped #Palestinian #prisoners enters its 4th day.

Who are the prisoners? And how were they able to #escape one of #Israel’s #mostsecureprisons?

Just in time for the Jewish New Year, is Israel’s 4th #coronaviruswave finally #undercontrol?


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Obrazy śmierci, gwałtu, wykłuwania oczu stołową łyżką. Widzowie wychodzili z kina

‘Malowany ptak’, reż. Vaclav Marhoul (materiały prasowe)


Obrazy śmierci, gwałtu, wykłuwania oczu stołową łyżką. Widzowie wychodzili z kina

Krzysztof Kwiatkowski


“Malowany ptak” w HBO GO. Ekranizacja słynnej powieści Jerzego Kosińskiego wywołuje debatę na temat nie tylko konsekwencji przemocy, ale też udziału mieszkańców Europy Środkowej w Holocauście.

.

Na pokazie filmu w czasie festiwalu filmowego w Wenecji w 2019 roku nie było minuty, żeby z seansu ktoś nie wyszedł. Obrazy śmierci, gwałtu, wykłuwania oczu stołową łyżką. „Malowany ptak” po raz kolejny uzmysławia skalę moralnego kataklizmu drugiej wojny światowej.

– Dla Kosińskiego przemoc nie była jednowymiarowym zjawiskiem – komentwał reżyser „Malowanego ptaka” Václav Marhoul. – Jej kolejne akty pozwalały mu wyznaczyć ramy człowieczeństwa.

“Malowany ptak” według Kosińskiego – agresja, bo inaczej nie umieją

Marhoul tworzy film cichy i minimalistyczny. Dzieli go na kolejne rozdziały nazwane imionami ludzi, których na swojej drodze spotyka żydowski chłopiec. Gdy kobieta, której dali go na przechowanie jego rodzice, umiera, zostaje zupełnie sam. Tuła się po omacku z jednym celem: przetrwać. Idzie na ślepo, bez żadnej taktyki ucieczki. Ale przecież i tak na nic by się ona nie zdała. Jego wygląd zdradza pochodzenie, z którym ani przez chwilę nie jest bezpieczny.

Reżyser nie stosuje taryfy ulgowej. Pokazuje skrajny prymitywizm środkowoeuropejskich wsi. Za inność płaci się tu życiem. Chyba że trafi się wędrowna szamanka, która kupi „małego diabła”.

Tak naprawdę bohaterowie nie mówią żadnym konkretnym językiem. Autorzy filmu zmieszali słowacki, czeski, polski, rosyjski, tworząc – jak sami to nazywają- słowiańskie esperanto. Ale ekranizacja prozy Kosińskiego oddaje krajobraz, który wyłania się z naukowych badań Jana Tomasza GrossaBarbary Engelking, Jana Grabowskiego.

Wenecja 2019. Kłótnia o Romana Polańskiego. Światowa premiera “Oficera i szpiega”

Mit o masowym ratowaniu Żydów przez mieszkańców regionu jest fikcją. Owszem, zdarzały się heroiczne czyny. Ale była też agresja niewynikająca tylko ze strachu przed okupantem. Kolejni ludzie zadają chłopcu rany z różnych powodów. Bo jest Żydem, bo nie wypełnia ich poleceń wystarczająco dokładnie, bo wyżywają się na nim za własne niespełnienia. Bo inaczej nie umieją.

Podobne ciosy zadają sobie nawzajem. Jest w tym filmie cały katalog przemocy: mordy, gwałty, tortury. Chłop katuje żonę, kiedy wydaje mu się, że pożądliwie spojrzała na parobka. Kozacy palą całe wsie, zabijając mężczyzn i gwałcąc kobiety.

Trzy godziny ciosów w żołądek

A kamera wciąż patrzy w oczy chłopca, który nasiąka złem, wyzbywa się wrażliwości, buduje wokół siebie pancerz. Przestaje mówić. Bo są granice tego, co może znieść psychika. Wstrząsający w „Malowanym ptaku” jest obraz sierocińca. To już koniec wojny. Po podwórku przy niewielkim budynku biegają ośmio-, dziesięcio-, dwunastolatkowie. Ale przecież żaden z nich nie jest już dzieckiem.

W przeciwieństwie do „Syna Szawła” Laszlo Nemesa „Malowany ptak” nie wnosi dużo nowego do wizji Holocaustu. Ale jest perfekcyjnie zrobionym filmem, który porusza do głębi. To nie tylko opowieść o czasach wojny. Także o tym, czego już nie ma na ekranie: późniejszym życiu bohatera. O bagażu, z jakim w życie wchodziło całe pokolenie. Bo jak cokolwiek zbudować, kiedy rzeczywistość pozbawiła ludzi wszelkich fundamentów normalności?

.

.
Nic dziwnego, że ten seans podzielił widzów. Obrazy skrajnego okrucieństwa budzą wewnętrzny sprzeciw.

Deborah Young z “The Hollywood Reporter” nazywa film „trzema godzinami ciosów w żołądek”. Xan Brooks pisze w „Guardianie” o „drodze przez piekło”. Ale odwrócenie oczu byłoby oszustwem intelektualnym. Dzisiaj, kiedy do kin przychodzi pokolenie, które nie ma pod powiekami obrazów wojny, metafory nie wystarczają. Przypominanie o skali fizycznego upodlenia staje się obowiązkiem twórców.

Symbolicznym komentarzem do filmu zaś stało się wówczas w Wenecji piękne „O nieskończoności” (film wszedł właśnie na ekrany polskich kin). Roy Andersson wraca na Lido jako laureat Złotego Lwa z filmem, który znów napisał własnym charakterem pisma. A jego stylu nie da się pomylić z niczyim innym. W kilkuminutowych scenach i breuglowskich kadrach reżyser portretuje kolejnych ludzi. Narratorka powtarza: „Widziałam człowieka, który…” i wymienia kolejne doświadczenia bohaterów. Ktoś miał problem z butem, komuś zepsuł się samochód. Inny zamordował żonę w akcie desperacji albo stracił najbliższą osobę. Ból pozostaje bólem, nie da się obiektywnie ocenić jego skali. Jest tu i kobieta, która „myślała, że nikt na nią nie czeka” na dworcu. Potem zjawia się chwilę spóźniony mężczyzna, ale smak odrzucenia w niej zostaje. Raz zmąconego poczucia własnej wartości nie da się łatwo odtruć.

Ale nieprawdą jest, że Roy Andersson nie komentuje przeszłości. Przeciwnie. Ona stale tu jest. Między współczesnymi Szwedami pojawiają się Adolf Hitler w bunkrze pod koniec wojny, armia prowadzona do syberyjskiego obozu po przegranej batalii, rodzina, która straciła na froncie syna. I tak zawsze było w kinie tego reżysera. W nagrodzonym Lwem „Gołębiu, który przysiadł na gałęzi i rozmyślał o istnieniu” pokazywał wielki bęben-komorę gazową, do której przytwierdzone są tuby. Kiedy zamknięci ludzie próbowali ratować się, na zewnątrz wydobywało się coś w rodzaju muzyki. W „Do ciebie, człowieku” bohaterowie skupieni na rutynowych czynnościach nie zauważali bombowców nadlatujących nad miasto. Także tym razem pogrążeni w apatii ludzie nie dostrzegą katastrofy, która nagle może położyć ich światu kres.

Oba te filmy tak naprawdę są portretami ofiar wielkiej historii. W „Malowanym ptaku” łamie ona biografię bohatera na samym początku jego drogi. U Roya Anderssona – odwrotnie. Zawiesza ona nad życiem widmo nadchodzącej zagłady, wobec której będziemy bezradni. I może właśnie dlatego oba te filmy powstały – z idealistycznej wiary obu reżyserów, że kino może zmieniać świadomość widzów? A może i w konsekwencji rzeczywistość?


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Nowe próby wybielania haniebnej postawy papieża Piusa XII podczas Holocaustu



Nowe próby wybielania haniebnej postawy papieża Piusa XII podczas Holocaustu

Elder of Zion
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


W katolickich mediach ukazywały się ostatnio artykuły o tym, jak to oskarżany o milczenie papież Pius XII wspaniale działał w obliczu ludobójstwa Żydów podczas Holocaustu.


Catholic News Agency
 przeprowadziła wywiad z diakonem Dominiekiem Oversteynsem, byłym inżynierem bez formalnego wykształcenia historycznego, który badał publiczne archiwa, by pokazać, że Pius XII czynnie pomógł uratować kilkuset Żydów w Rzymie.

Według jego badań przed najazdem nazistów na żydowskie getto 16 października 1943 roku w Rzymie było 8207 Żydów.

1323 z nich — czyli 16% — znalazło schronienie przed najazdem. Osiemnastu schroniło się w eksterytorialnych posiadłościach Watykanu, 393 we wsiach w górach wokół Rzymu, 368 w prywatnych domach przyjaciół, 500 w 49 różnych klasztorach rzymskich i 44 w parafiach i papieskich uczelniach w Rzymie, informuje Oversteyns.

Pius XII był także w stanie pomóc 152 Żydom ukrytym w prywatnych domach pod ochroną DELASEM, Delegacji Pomocy Żydowskim Emigrantom. W sumie Pius XII wspomógł 714 Żydów.

Oversteyns podkreśla także, że interwencja Watykanu spowolniła deportację Żydów z Rzymu, kiedy naziści na prośbę katolickiej strony zwolnili 249 Żydów spośród 1351, których zgarnęli z getta w Rzymie. Zwolniono Żydów, którzy byli w związkach małżeńskich z katolikami lub w służbie “aryjczyków”.

Niemniej nawet Oversteyns przyznaje, że było to tylko chwilowe i że w kolejnych miesiącach naziści deportowali setki Żydów.

To nie jest żadna nowa wiadomość. Jak pisał John Pawlikowski, profesor etyki z Catholic Theological Union w Chicago, kiedy inny nie profesjonalista próbował wybielić historię Piusa: “Wiemy, że Pius zrobił pewne dobre rzeczy, ale przyszły one dość późno, były głównie ukryte za kulisami i były to stosunkowo niewielkie gesty“.

W rzeczywistości papież mógł zrobić więcej dla samych Żydów w Rzymie. Dopiero w zeszłym roku odkryto, że Pius zignorował notatkę z wezwaniem do publicznego protestu przeciwko deportacji Żydów z Rzymu:

David Kertzer, profesor antropologii i italianistyki z Brown University, powiedział, że znalazł pełną wersję notatki wysokiego dygnitarza Watykanu, wzywającego Piusa do formalnego zaprotestowania przeciwko deportacjom – co papież zignorował. „Nie było formalnego papieskiego protestu do Berlina” – powiedział profesor  Kertzer.

Prawdziwym dziedzictwem papieża Piusa XII nie jest to, że pośrednio i po cichu pomógł kilkuset miejscowym Żydom znaleźć schronienie w rozmaitych katolickich klasztorach lub zakonach, ale że nie zrobił tego, co mogło uratować dziesiątki tysięcy.

Od samego początku drugiej wojny światowej Watykan zachowywał politykę neutralności. Alianci podpisali deklarację potępiająca eksterminację Żydów 17 grudnia 1942 roku, ale papież odmówił złożenia podpisu na tym dokumencie. O Holocauście wspomniał nie wprost w przesłaniu bożonarodzeniowym tydzień później, ale nie wymienił wyraźnie Żydów i tonował sprawę, mówiąc o “setkach tysięcy osób, które bez żadnej winy z ich strony, czasami tylko z powodu ich narodowości lub pochodzenia etnicznego, zostały skazane na śmierć”.

Zaniechanie przez Piusa XII wyraźnego potępienia Holocaustu oznaczało przekazanie odpowiedzialności poszczególnym katolickim przywódcom, duchownym i świeckim. Jedni  chronili i ratowali Żydów, inni postanowili kolaborować z nazistami, ze spokojną świadomością, że nie działają sprzecznie z nauką Kościoła.

Watykan otworzył archiwa z dokumentami o działalności PiusaXII w okresie wojny zaledwie na tydzień, zanim bibliotekę zamknięto z powodu COVID-19, ale nawet w ciągu tych kilku dni badacze znaleźli dowody obciążające papieża i Kościół.

18 września 1942 roku asystent Piusa, przyszły papież Paweł VI, otrzymał raport naocznego świadka o „niewiarygodnej rzezi” Żydów w Warszawie. Miesiąc wcześniej ukraiński arcybiskup, Andrzej Szeptycki, dostarczył podobny raport, informując papieża o potwornościach dokonywanych w lwowskim getcie, pisze Ofer Aderet z Haaretz.

Wkrótce potem wysłannik Stanów Zjednoczonych do Watykanu zapytał, czy Watykan może potwierdzić informacje o masowym zabijaniu Żydów w Warszawie i Lwowie. W odpowiedzi, watykański sekretarz stanu Luigi Maglione podobno powiedział: “Nie sądzę, byśmy mieli informację, która potwierdza szczegółowo tę poważną wiadomość”.

Przeglądając papiery badacze znaleźli także notatkę jednego z urzędników watykańskich, który ostrzegał przed dawaniem wiary tym raportom, lekceważąc doniesienia z powodu tego, że Żydzi “łatwo przesadzają” a “ludzie wschodu”— chodzi o arcybiskupa Szeptyckiego — “doprawdy nie są wzorem uczciwości”.

Tej notatki nie było w 11-tomowym zbiorze opublikowanym przez Watykan w obronie reputacji Piusa, pisze Religion News Service.

Choć Pius mógł pomóc garstce rzymskich Żydów, nie był przecież lokalnym, rzymskim duchownym – był przywódcą około 200 milionów europejskich katolików. Jego słowa mogły ich zachęcić do ratowania setek tysięcy skazanych na śmierć Żydów. Jego głównym przestępstwem było przestępstwo zaniechania i żadna ilość badań, które pokazują, że pośrednio uratował kilkuset miejscowych Żydów, w żaden sposób nie może zamazać jego  ohydnego zachowania, kiedy odmówił użycia swojego znaczącego autorytetu moralnego do  potępienia nazistowskich Niemiec i nakazania swoim wyznawcom, by ratowali każdego Żyda, jakiego mogą uratować.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Wins Six Gold and Nine Total Medals at Tokyo Paralympics, Sets New Records

Israel Wins Six Gold and Nine Total Medals at Tokyo Paralympics, Sets New Records

Shiryn Ghermezian


Tokyo 2020 Paralympic Games – The Tokyo 2020 Paralympic Games Closing Ceremony – Olympic Stadium, Tokyo, Japan – September 5, 2021. The flag of Israel is paraded at the closing ceremony REUTERS/Issei Kato

Israel took home a total of nine medals and set a number of new records at the 2020 Paralympic Games that concluded on Sunday in Tokyo, Japan.

Team Israel earned six gold, two silver and one bronze medal, with eight in swimming and one in rowing. On Aug. 25, Iyad Shalabi, 34, became the first Arab-Israeli to win a medal on behalf of Israel at the Olympics or Paralympics when he received a gold in the men’s 100-meter backstroke. He went on to win his second gold medal in the men’s 50-meter backstroke on Sept. 2.

On Aug. 27, Mark Malyar, 21, earned a gold medal in the men’s 200-meter individual medley and set a new world record in the category. He also won a gold in the men’s 400-meter freestyle race on Aug. 29, setting a new record in the category, and a bronze in the men’s 100-meter backstroke on Aug. 30.

Ami Dadaon, 20, won a silver in the 150-meter individual medley on Aug. 28, a gold medal in the men’s 200-meter freestyle on Aug. 30, and a gold in the men’s 50-meter freestyle on Sept. 2. He set new world records in the 200-meter and 50-meter races.

A silver was earned by Team Israel athlete Moran Samuel, 39, in the women’s single 2,000-meter rowing event on Aug. 28.

Israel’s Paralympics team of 33 athletes competed in 11 sports: athletics, badminton, boccia, goalball, paracanoeing, power lifting, rowing, shooting, swimming, table tennis and wheelchair tennis. The nine medals Israeli athletes won is triple of Israel’s total medal count from the Rio Paralympics in 2016 and the most gold medals Israel has won since the 1988 Games, according to The Times of Israel.

Israeli Paralympic athletes have won a total of 129 gold, 125 silver and 130 bronze medals in the Paralympics, which is held two weeks after the Olympic Games at the same venue. Israel has competed in the Paralympics since the first competition in 1960.

According to the International Paralympic Committee, athletes are eligible to compete if they have at least one of the following 10 impairments: impaired muscle power, impaired passive range of movement, limb deficiency, leg length difference, short stature, hypertonia, ataxia, athetosis, vision impairment, and intellectual impairment.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Izrael i niekończąca się wojna z Gazą


Izrael i niekończąca się wojna z Gazą

Hugh Fitzgerald
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Hamas, który został solidnie pobity podczas wojny z Izraelem w maju, żyje w urojeniu że wygrał wojnę, ponieważ nadal istnieje, rozpoczął w sierpniu nową rundę wrogich działań, tym razem w postaci wysyłania zapalających balonów nad państwo żydowskie, które po wylądowaniu podpalają farmy i lasy w południowym Izraelu. Wskrzesił także “wielki marsz powrotu”, w którym tysiące Palestyńczyków zbiera się, by maszerować na granicę Izraela w nadziei jej przełamania. Maszerujący rzucają ładunki wybuchowe i koktajle Mołotowa na żołnierzy IDF, którzy odpowiadają gazem łzawiącym i gumowymi kulami. Tym razem uzbrojony Palestyńczyk strzelił żołnierzowi straży granicznej w głowę; jest on nadal w krytycznym stanie [żołnierz zmarł 30 sierpnia, przyp. tłum.]

Benjamin Anthony pisze w Jerusalem Post z 24 sierpnia 2021 roku o problemach i kosztach zachowywania stosunkowego spokoju w Gazie od czasu całkowitego wycofania się Izraela ze Strefy Gazy w 2005 roku w artykule Israel’s withdrawal from Gaza echoes in US withdrawal of Afghanistan:

Jednostronne wycofanie się z Gazy oznaczało usunięcie 8500 izraelskich obywateli i żołnierzy z tej enklawy. Zlikwidowano dwadzieścia jeden żydowskich miejscowości. Miejsce ostatecznego spoczynku Izraelczyków pochowanych w Strefie Gazy okazało się nie być ostateczne, bo ekshumowano ich ciała i pochowano ponownie w Izraelu; ich bliscy, ponownie odczuwali stratę. Synagogi i rolniczą infrastrukturę zbudowaną przez Żydów w Gazie, by pustynia zakwitła i osiągnęła samowystarczalność, rozbili w proch palestyńscy Arabowie, absolutnie zdecydowani na kontynuowanie wiecznej zależności od pomocy międzynarodowej społeczności i bezsensownego wpędzania samych siebie w nędzę, by używać tej nędzy jako broni przeciwko żydowskiemu państwu.

W akcie jednostronnego wycofania się z Gazy izraelski rząd wysiedlił 8500 Żydów. Pozostawił Palestyńczykom nienaruszone trzy tysiące szklarni, które zbudowali ci Żydzi, miano nadzieję, że mieszkańcy Gazy przejmą kwitnący biznes eksportowy kwiatów i owoców, który stworzyli Żydzi w Gazie. Tak się jednak nie stało. Zamiast tego Palestyńczycy zniszczyli wszystkie szklarnie, najwyraźniej niezainteresowani dalszym prowadzeniem rolnych przedsiębiorstw, które Izraelczycy zostawili im gotowe do natychmiastowego  dalszego użytku.

Rząd, który nadzorował wycofanie się Izraela z Gazy, nie dostarczył właściwych mieszkań, zatrudnienia i rekompensaty wielu wysiedlonym Żydom, którzy musieli odbudować swoje rozbite życie. Jednostronne wycofanie, posunięcie dokonane przez premiera z izraelskiej prawicy, które zachwyciło wielu ludzi na lewicy jako coś, co da Izraelowi międzynarodową aprobatę (co za naiwna wiara!),  stworzyło trwałe rozdarcie izraelskiego społeczeństwa. Żadna międzynarodowa aprobata nie zmaterializowała się. Żaden krajowy konsensus nie powstał….

Za wycofanie się z Gazy odpowiedzialny był Ariel Szaron, choć był z prawicy; Izraelczycy  naiwnie wierzyli, że taki ruch zdobędzie im międzynarodową aprobatę, ale nic takiego nie zdarzyło się. Zamiast tego wyłącznie zwiększył się nacisk na państwo żydowskie, by usunęło swoich osadników z „okupowanego Zachodniego Brzegu”, tak jak zrobiło to z Gazy.

Podczas gdy najlepiej, by to Amerykanie przyswoili sobie sceny, jakie są wynikiem tej polityki, i wydali o nich sąd, właściwe jest naświetlenie tych aspektów jednostronnego wycofania się, które są szczególne dla państwa i obywateli Izraela, kontrastujące z doświadczeniami większości demokracji, aby pokazać, że nawet jeśli inni mają luksus prowadzenia takiej polityki, Izrael nie ma takiej opcji.


Normalnie, kiedy demokracje wycofują się z jakiegoś terytorium, większość ich cywilów obserwuje rezultaty na odległość. Rzadko kiedy dotyka to bezpośrednio cywilnych mieszkańców w ich kraju. Kiedy Izrael wycofuje się, jego wojsko z poboru, jego obywatele-żołnierze i jego cywilni mieszkańcy odczuwają skutki w codziennym życiu przez lata i przez kolejne pokolenia. Szaleństwo nieodwzajemnionych ustępstw na rzecz pokoju odbija się echem na izraelskich podwórkach i w mieszkaniach; dosłownie i w przenośni….   

Należy ubolewać nad przejęciem Afganistanu przez Taliban, ale nie grozi to bezpośrednio Amerykanom – Afganistan jest oddalony o 12 tysięcy kilometrów od USA. Gaza jednak  graniczy z Izraelem i to, co dzieje się w Strefie Gazy dotyka cały Izrael, z nieustanną groźbą rakiet odpalanych na żydowskie państwo, zapalających balonów wypuszczanych nad Izrael, by podpalały pola uprawne i lasy, oraz marszami tysięcy Palestyńczyków próbujących siłą przedrzeć się przez płot graniczny Izraela. Nie tylko zawodowych żołnierzy Izraela, ale także obywateli-żołnierzy żydowskiego państwa wzywa się wielokrotnie, by walczyli z Hamasem; takie wezwania zakłócają normalne funkcjonowanie ich życia zawodowego i rodzinnego.

Kiedy Szaron jednostronnie wycofał się z Gazy w 2005 roku mając nadzieję na poklask ze strony “międzynarodowej społeczności” (który nigdy się nie zmaterializował), zmarnował szansę zmuszenia Hamasu do podpisania traktatu pokojowego, włącznie z formalną przysięgą zdemilitaryzowania Strefy Gazy w zamian za wycofanie się.

Izrael musiał walczyć w czterech wojnach obronnych z Hamasem w Gazie; w każdej z tych wojen liczba i zasięg rakiet Hamasu zwiększały się, więc obecnie pięć milionów Żydów – (dwie trzecie żydowskiej populacji Izraela), jest w zasięgu ognia rakietowego Hamasu.

Większość rakiet Hamasu jest odpalana na oślep w kierunku południowego Izraela, na miasta takie jak  Aszdod, Aszkelon i Netivot, gdzie mieszkają „inni Izraelczycy – mizrachijscy Żydzi z krajów arabskich. Mieszkańców pozostawia się, by absorbowali uderzenia Hamasu aż do czasu, kiedy Izrael, sprowokowany atakami na takie ośrodki aszkenazyjskich Żydów jak Tel Awiw i Hajfa, potężnie odpowiadają Hamasowi tym, co IDF nazywa „koszeniem trawnika”.

Izrael wybrał reaktywne zachowanie wobec Hamasu. To ta grupa terrorystyczna, nie zaś Izrael, decyduje, kiedy wrogie działania zaczynają się i z jakim nasileniem.

IDF jest w przeważającej części armią obywatelską. Jest powszechny pobór do wojska, dwa lata i osiem miesięcy dla dorosłych mężczyzn i dwa lata dla kobiet. W dodatku izraelscy mężczyźni muszą spędzać 36 dni rocznie na służbie jako rezerwiści aż do ukończenia 40 roku życia. Tej długości służba wojskowa może wnieść chaos w ich życie zawodowe. Dla Izraela ważne jest prowadzenie szybkich wojen, zmiażdżenie wroga tak, by obywatele-żołnierze mogli szybko powrócić do cywilnego życia, minimalizując zakłócenia dla gospodarki.

Plamy na tym kontrakcie społecznym pokazały się, kiedy kilka lat temu izraelscy stratedzy nazwali politykę wobec Gazy zwrotem “koszenie trawnika”. Przyklaśnięto temu określeniu uznając je za zwięzłe i mądre. Jednak, ani sam zwrot, ani polityka, którą opisuje, nie były mądre, a sprawa nie nadaje się do zamknięcia w tanim sloganie.


Rezerwiści mobilizowani do wykonywania tej polityki są izraelskimi fachowcami i przedsiębiorcami. Są izraelskimi ojcami i matkami. Tylko całkowicie oderwane od społeczeństwa rządy mogły uważać, że odrywanie takich ludzi od ich miejsc pracy na pole bitwy – z częstotliwością większą niż światowe turnieje World Cup – jest rozsądne.

Autor pisze o szkodach wyrządzonych izraelskiej gospodarce przez zabieranie “fachowców i przedsiębiorców” z ich niezbędnych miejsc pracy w gospodarce i to nie jeden raz, ale raz za razem, by pomogli zadać Hamasowi wystarczająco ciężki cios, by kupić kilka lat stosunkowego spokoju. To jest “koszenie trawy” – zwrot i praktyka, nad którymi autor ubolewa. Chce, by Izrael wykorzenił trawnik, a nie ograniczał się do jego koszenia.

Mobilizowanie tych samych osób, by stanęli przed tym samym wrogiem z tym samym brakiem zakończenia; którzy wracają z pola bitwy z tym samym złym przeczuciem, że niebawem będą musieli wrócić do tej samej walki, nie jest poważną polityką. Nie można żądać od mężczyzn i kobiet mobilizowanych dziesiątkami tysięcy, by ryzykowali życiem przy “koszeniu trawnika”, oczywistego efektu jednostronnego wycofania się.  

Autor był mobilizowany do dwóch takich niczego nie rozstrzygających kampanii. Nie ma żony ani dzieci, ale słuchał uważnie rozmów swoich kolegów rezerwistów, kiedy mówili przez telefon pierwszemu dziecku dobranoc w 2012 roku i drugiemu dziecku to samo w 2014 roku. Ci ludzie mają zbyt dużo do stracenia, by zakłócać im tak dramatycznie życie i to samo dotyczy tych, którzy oczekują na ich powrót z pola walki.

Stratedzy często argumentują, że dążenie do rozstrzygających wyników walk wymaga kampanii na dużą skalę, w której będą ofiary śmiertelne na dużą skalę. Dlatego nadal jedyna skuteczna metoda zniszczenia organizacji terrorystycznej –  inwazja sił lądowych, jest unikana za wszelką cenę. Raz jeszcze jest to plamienie społecznego kontraktu. Zadaniem wojska jest obrona cywilów, a nie odwrotnie. Od czasu wycofania się obywatele Izraela ponoszą coraz większe ciężary ciągłych ataków ze Strefy Gazy i zostali do tego przeznaczeni, by oszczędzić armię. Właściwa dynamika została odwrócona i trzeba ją poprawić raz jeszcze.  

Od wycofania się z Gazy w 2005 roku izraelscy obywatele-żołnierze byli wielokrotnie mobilizowani, by walczyć z Hamasem w czterech wojnach, jakie wybuchły, zamiast powierzyć to zadanie głównie zawodowej armii.

Wszystkie wojskowe ofiary śmiertelne są bolesne, ale siły lądowe tak niechętne ofiarom, jak stały się w Izraelu, ryzykują, że w ogóle nie będą siłami lądowymi. Stopniowo staną się czymś w rodzaju siły policyjnej, najlepiej używanej w kwestiach egzekwowania prawa, ale nie w walkach wojennych. IDF długo polegała na sile odstraszania. Niemniej w sprawie Gazy jest jasne, że Izrael nie tylko stracił wiele ze swej siły odstraszania – teraz Izrael jest odstraszany.

Strategia odstraszania w sposób oczywisty nie działa w Gazie: Hamas nie wahał się przed rozpoczęciem czterech wojen z Izraelem. To IDF, ponieważ jest zdecydowana minimalizować własne straty w ludziach, odmawia podjęcia inwazji lądowej. To IDF jest odstraszona, nie zaś Hamas. Izrael nie miażdży Hamasu, ale prowadzi działania “policyjne” wobec tej grupy terrorystycznej w Gazie, zamiast inwazji, rozczłonkowania i zniszczenia Hamasu, co usunęłoby konieczność, by po raz kolejny – po kilku latach – “kosić trawę”.

Wycofanie się Izraela z Gazy dało Hamasowi i Palestyńskiemu Islamskiemu Dżihadowi przestrzeń i czas na ekspansję, planowanie i wykonywanie. Najsłabszy wróg Izraela rozwinął się w strategiczne zagrożenie. Hamas, jeśli dołączy do niego Hezbollah lub ktoś inny, przetestuje do maksimum zdolność Izraela do obrony na dwa fronty równocześnie.

Kiedy Izrael wycofał się z Gazy, pozostawił próżnię, którą następnie wypełnił Hamas, kiedy wygnał Fatah w 2007 roku i zamienił Gazę w Hamastan. Ta grupa terrorystyczna zaczęła zdobywać olbrzymi arsenał broni, w większości szmuglowanej z egipskiego Synaju i werbować dziesiątki tysięcy rekrutów, których można było szkolić na terenie Gazy, z daleka od czujnego nadzoru IDF. Hamas zaczął także budować olbrzymią sieć tuneli, które IDF nazywa “metrem”, gdzie może bezpiecznie chować się i przerzucać zarówno ludzi, jak broń.

Wielu powołuje się na to wycofanie jako dowód, że żydowską populację Judei i Samarii także można wysiedlić w zamian za realny pokój.  Na takie opinie powinno się patrzeć nieufnie. Ignorują one lekcje przeszłości i teraźniejszości. Znacznie bardziej zgodne z konsekwencjami wycofania się z Gazy jest zrozumienie, że jednostronne wycofanie się nie działało i nie będzie działać. Powtórzenie błędu Gazy w Judei i Samarii po prostu powtórzy i rozszerzy listę niebezpieczeństw, przed jakimi stoi Izrael. Jego społeczny rozłam pogłębi się i może doprowadzić do przemocy. Opuszczone terytorium stanie się większą wylęgarnią terroru. Główne obszary populacyjne Izraela nie będę najdalej od siły ognia wroga, ale będą bliskie, a kiedy Izrael będzie bronił się, zbierze tylko więcej międzynarodowej krytyki, sankcji i potępienia; i będzie musiał mobilizować coraz więcej swoich obywateli, by walczyli w tym samym konflikcie przeciwko nigdy niezmieniającemu się wrogowi.   

Wycofanie się z Gazy nie jest, jak wierzy część izraelskiej lewicy, modelem, który należy powtórzyć przez usunięcie żydowskich osadników z Judei i Samarii. Gaza jest obecnie trwałym zagrożeniem, którego nie było, kiedy byli tam izraelscy osadnicy, którzy działali jako bufor chroniący Izrael. Gdyby Izraelczycy wycofali się z Judei i Samarii, AP (lub, bardziej prawdopodobnie, Hamas, który jest popularniejszy) po prostu rozszerzyłaby swoją obecność, podczas gdy Izrael zostałby ściśnięty z powrotem do linii zawieszenia broni z 1949 roku, określonych przez Abbę Ebana jako „linie Auschwitz”. Pozostawiłoby to Izrael z talią szerokości 15 kilometrów od Kalkilji do morza, kuszący cel dla najeźdźców ze wschodu, którzy w jeden poranek mogą przeciąć kraj na pół.

Niektórzy mówią o demograficznej groźbie dla Izraela, by uzasadnić dalsze wycofania się. Nawet gdyby było to realne, Izrael dalece nie jest w takiej sytuacji.   Izrael zrobiłby mądrzej, gdyby unikał obecnych kinetycznych zagrożeń niż prowadził politykę, która dostosowuje się do postrzeganych zagrożeń, które mogą nigdy nie pojawić się. Odrzucenie dalszych ustępstw byłoby dobrym pierwszym krokiem….  

Pokazano, że “demograficzne zagrożenie” – Arabów przewyższających liczebnie Żydów w Izraelu – jest puste. Współczynnik dzietności izraelskich Arabów spada, podczas gdy ten współczynnik dla izraelskich Żydów ciągle rośnie. W 1969 roku współczynnik dzietności izraelskich Arabów był wielokrotnie wyższy niż współczynnik żydowski. W 2015 roku współczynnik dzietności zarówno Żydów, jak Arabów wynosił 3,13 porodów na kobietę, odzwierciedlając radykalną zmianę arabskiej populacji Izraela, wywołaną podniesieniem statusu społecznego arabskich kobiet, wyższym wiekiem przy zawieraniu małżeństw, rozszerzonym uczestnictwem kobiet na rynku pracy i skróceniem okresu reprodukcyjnego. W 2019 roku żydowski współczynnik dzietności wynosił 3,09, podczas gdy arabski spadł do 2,98 i nadal maleje, podczas gdy dla izraelskich Żydów najniższy był w 2019 roku i obecnie wynosi 3,1 oraz pokazuje wszystkie oznaki, że będzie rósł.

Liczba narodzin izraelskich Żydów w 2020 roku (134 866) była o 68 procent wyższa niż w 1995 roku (80 400), podczas gdy liczba narodzin izraelskich Arabów w 2020 roku była o 16 procent wyższa (42 435) niż w 1995 roku (36 500), jak w marcu poinformował miesięczny biuletyn Centralnego Biura Statystycznego Izraela.

Demograficzna “bomba zegarowa” izraelskich Arabów, którzy mieliby przytłoczyć liczebnie izraelskich Żydów, nie istnieje.

Nieszczęsne doświadczenie Izraela z jednostronnym wycofaniem się z Gazy, które dało jak dotąd cztery wojny, oferuje z trudem wywalczoną lekcję: państwu żydowskiemu nie wolno nigdy więcej angażować się w takie jednostronne ustępstwa terytorialne. Cokolwiek Izrael postanowi – czy zaanektować część, czy całość Judei i Samarii i do jakich warunków trzeba zmusić Palestyńczyków – musi odzwierciedlać tę lekcję.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com