Archives

To początek końca Europy

”To początek końca Europy”

REDAKCJA


fot. goethe.de

noah klieger

Europejczycy nie potrafią zrozumieć, że muzułmańscy uchodźcy doprowadzą do całkowitego zniknięcia tradycji, kultury i postępu w Europie oraz do ustanowienia władzy islamskiej na całym kontynencie — pisze Noah Klieger, izraelski dziennikarz, były więzień Auschwitz.

Tak jak każdy oglądałem uchodźczą “inwazję” na Europę z kilku ostatnich dni. Unia Europejska chce ich przyjąć. To mnie w końcu przekonało, że Europejczycy ciągle nic nie wiedzą o tym co się dzieje na Bliskim Wschodzie i na pewno nie wiedzą o zagrożeniach, przed jakimi stoją.

Europejscy przywódcy, kierowani przez władze Niemiec i Francji, niczego nie rozumieli jakieś 40 lat temu, kiedy otworzyli swoje drzwi dla robotników z Turcji i krajów Maghrebu. Teraz powtarzają ten sam błąd – tylko tym razem na dużo większą skalę.

Czy to z niewinności, czy z głupoty, Europejczycy samodzielnie wprowadzają fundamentalne zmiany w swoich populacjach, co w najbliższych latach doprowadzi do całkowitego zniknięcia tradycji, kultury i postępu w tych krajach. Innymi słowy w nie tak odległej przyszłości będziemy świadkami końca “klasycznej Europy” i ustanowienia islamskiej władzy na całym kontynencie.

Być może to brzmi apokaliptycznie, jednak coraz do tego bliżej. Niemcy, które każdego roku chcą wziąć od 800 tys. do miliona uchodźców, są niezdolne do tego, żeby ich zmienić w dojrzałych obywateli. Wręcz przeciwnie: uchodźcy, w większości muzułmanie, zmienili Niemcy w terytorium, w którym to oni będą nadawać ton i zamienią się w rządzących.

Tak samo jak Niemcom nie udało się z setkami tysięcy tureckich emigrantów zarobkowych – póki co zachowali swój język, zwyczaje (również prawo zemsty i “zbrodnie honorowe”). Oni nawet nie chodzą do państwowych sądów np. w sprawie morderstw, tylko preferują swoje tradycyjne sądy. To się na pewno nie zmieni zwłaszcza w obliczu milionów muzułmanów, których oni chcą przyjąć teraz. Nie wspominając o Francji czy Szwecji, które są nawet mniej przygotowane.

Plan Unii Europejskiej również podaje liczbę uchodźców, których mają przyjąć Polska, Rumunia, Bułgaria, Czechy, Słowacja i Chorwacja. Ale to jest kolejny dowód na brak rozumu przywódców europejskich. To oczywiste, że żaden uchodźca nie zgodzi się zamieszkać w takich krajach jak Bułgaria czy Rumunia, które są jednymi z najbiedniejszych w Europie. A wcale nie jest takie pewne, że takie kraje jak Polska i Czechy zgodzą się przyjąć uchodźców.

Dziwne jest również to, że przywódcy europejscy nie są świadomi faktu, że większość opinii publicznej nie chce przyjmowania uchodźców.

Konkluzja: wydaje się, że Europa znowu ignoruje zagrożenia przed jakimi stoi i nie potrafi sobie uświadomić, że to początek końca starego kontynentu.


Noah Klieger

Noah Klieger urodził się w 1926 roku w Strasbourgu. Był więźniem obozu Auschwitz. Relacjonował proces Adolfa Eichmanna i wielu innych zbrodniarzy nazistowskich. Od 1957 roku jest dziennikarzem izraelskiego dziennika Jedijot Achronot. Kawaler francuskiej Legii Honorowej. Mieszka w Tel Awiwie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israel blanketed in haze: Domestic flights canceled

Israel blanketed in haze: Domestic flights canceled

Ilana Curiel, Itay Blumenthal


Israelis woke up to a morning of yellow skies and exhausting heat, with the country being covered by a massive Middle Eastern sand storm; Environmental Protection Ministry warns against physical activities outdoors.

Heavy haze caused by a sand storm sweeping over the Middle East hung in the air throughout Israel on Tuesday morning, causing disruptions to domestic flights and leading Arkia and Israir to cancel all of their flights for the day on its Tel Aviv-Eilat line.
At least 10 flights have been delayed on the ground in Eilat because of the weather conditions.

High concentrations of breathable particles were measured in the early morning hours in areas ranging from the Golan Heights to Jerusalem. The haze will continue to spread across Israel throughout the afternoon hours, leading the ministry to issue a warning against conducting physical activities outdoors.

The sand storm in Tel Aviv (Photo: Adam Evenhaim)
The sand storm in Tel Aviv (Photo: Adam Evenhaim)

The Environmental Protection Ministry has cautioned anyone suffering from heart or lung conditions, as well as senior citizens, children, and pregnant women, from conducting strenuous physical activity outdoors. The warning additionally stated that students should avoid conducting physical activities outside of the classroom, cautioning that in severe cases, the pollution could lead to death.

The sand storm in Netanya (Photo: Ido Erez)

The sand storm in Netanya (Photo: Ido Erez)
Dr. Levana Kordova, scientific manager at the Environment Ministry’s Air Monitoring Center, explained that, “In the next few hours, the haze will cover all of Israel. We will continue to track and monitor developments. For sensitive populations, short term exposure to such dense clusters of particulates can cause a stroke, heart attacks, and even death. The storm comes in addition the existing high heat and high humidity.”

Sand storm in Tel Aviv (Photo: Moti Kimchi)

Sand storm in Tel Aviv (Photo: Moti Kimchi)
According to Dr. Kordova, “Schools should avoid exerting the students, and sports classes should be held in indoor halls.”

Thick haze (Photo: Elior Levy)
Thick haze (Photo: Elior Levy)

The ministry explained that the tiny particulates make their way into our lungs, to the area in our bloodstream where our body conducts the oxygen to carbon dioxide exchange, leading to various possible medical conditions.
We aren’t alone; several of our neighboring countries were already hit with the system on Monday. Different areas of Syria suffered the effects of the sand storm, which was severe in its scope and intensity, and caused decreased visibility across the country. Syrian official state media outlet Sana managed to break away from its reporting on the civil war to cover the storm.

Sand storm in Syria (Photo: Reuters)
Sand storm in Syria (Photo: Reuters)


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Fotoreportaż. Dana Rothschild w Autonomii Palestyńskiej

Fotoreportaż. Dana Rothschild w Autonomii Palestyńskiej

Dana Rothschild


Postanowiłam pojechać na wycieczkę organizowaną przez…. Machsom Watch… tak tak… moi spadkobiercy mało nie spadli z krzeseł ze śmiechu, jak ich zawiadomiłam o tym moim pomyśle… Powiedziałam też reszcie redakcji portalu, że jak nie wrócę żywa, to żeby ładnie ogłosili, że zginęłam na posterunku… a co? Nie na posterunku?

Zapisałam się i parę dni przed terminem wycieczki dostałam tzw. program.

Nu, zwiedzanie trwało 8,5 godziny, jeśli tak można nazwać 8 godzin prania mózgów. Nie mogę tutaj niestety zrelacjonować słowo w słowo ośmiogodzinnych “wyjaśnień” pani przewodniczki, więc będą tylko krótkie zdania, które powtarzały się przez całą wycieczkę, w każdym miejscu koło którego przejeżdżaliśmy lub zatrzymywaliśmy się.

Już początek był “świetny”. Pani przewodniczka się przedstawiła.

– Jestem wolontariuszką Machsom Watch, jestem lewicowa, nie używam żadnych innych terminów, tylko „tereny okupowane”, „Palestyńczycy”, „osiedla” i „osadnicy” i nie będzie tutaj żadnych dyskusji politycznych. Machsom Watch istnieje od 14 lat i skupia 300-350 kobiet, które obserwują co się dzieje na punktach kontroli granicznej, czyli tzw. check points. [Check point po hebrajsku to właśnie „machsom”] Oprócz tego organizacja ma dodatkowe zajęcia: lekcje angielskiego i hebrajskiego dla dzieci, nauka wyrobów artystycznych i innych, żeby Palestyńczycy mogli je robić, sprzedawać i zarabiać pieniądze, pomoc w otrzymywaniu pozwoleń na pracę w Izraelu, bezpłatna pomoc prawna – powiedziała przewodniczka.

Innymi słowy „ja mówię co chcę, a wy macie zamknąć buzie, nie ma dyskusji”…

Potem ruszyliśmy w drogę i się zaczęło: “Qalkilya to miasto oblężone, teraz wjeżdżamy w strefę zwana „kav ha-tefer”, to ta między zieloną linią a strefą C, widzicie, nie ma żadnego przejścia, nie ma żołnierzy, nie ma sprawdzania dowodów osobistych, bo Izrael uważa, ze to ziemie izraelskie. A teraz dojeżdżamy do tzw. „przejścia rolniczego”, które jest zamknięte. Tylko dwa razy w tygodniu otwiera się je dla rolników, którzy chcą przewieźć swoje produkty, ale jak znajdzie się tam jakiś, który zechce przewieźć lodówkę, to już żołnierze nie pozwalają” i dodała sarkastycznie: „Dlaczego nie pozwalają? Bo tak im się chce, bo chcą zgnoić Palestyńczyków”. Tutaj wtrąciła się Polanija (czyli polska Żydówka) numer 1 (byłyśmy tam trzy) i zapytała się czy to żołnierze nie pozwalają, czy wojsko i usłyszeliśmy: “wojsko, ale wojsko czy żołnierze to to samo”.

„Nie, nie to samo, bo żołnierz nie może sam wg własnego widzimisię podejmować takich decyzji”, powiedziała Polanija numer 1.

Dalej pani przewodniczka wyjaśniła, że po drugiej stronie tego przejścia rolniczego i za płotem leży wioska Hableh, ale ziemie mieszkańców Hableh leżą po drugiej stronie między płotem a przejściem i oni nie mogą uprawiać swoich ziem i w ogóle nie mają prawa przebywać po tej stronie przejścia. Nu, rozejrzałam się ciutko i widzę piękne szkółki ogrodnicze, arabskie oczywiście, wiec jak to ja, uprzejmie się zapytałam, gdzie mieszkają ci Arabowie, którzy są właścicielami tych szkółek, jak i pracownicy arabscy i usłyszałam, że to są mieszkańcy Hableh i mogą przechodzić i właśnie mieć te swoje szkółki i mogę tam kupić sobie roślinki „dużo taniej niż w Izraelu”. Powiedziałam wtedy pani przewodniczce, ze ja trochę nie rozumiem, jak to może być, że nie wolno im przebywać na tej przejętej przez Izrael ziemi w „strefie szwu”, ale jednak przebywają. Pani wolontariuszka zmieniła temat, wiec niestety, nie mogę wam powiedzieć, dlaczego im nie wolno, ale wolno. Wycieczka rzuciła się na kwiatki i inne warzywa i owoce, które są dużo tańsze niż w Izraelu i ostatecznie trzeba pomoc biednym Palestyńczykom i się obkupić. Nic nie kupiłam, tylko robiłam zdjęcia (dużo zdjęć robiłam z okna autobusowego) i się rozglądałam.

Nu, zwiedzanie trwało 8,5 godziny, jeśli tak można nazwać 8 godzin prania mózgów. Nie mogę tutaj niestety zrelacjonować słowo w słowo ośmiogodzinnych “wyjaśnień” pani przewodniczki, więc będą tylko krótkie zdania, które powtarzały się przez całą wycieczkę, w każdym miejscu koło którego przejeżdżaliśmy lub zatrzymywaliśmy się.

Już początek był “świetny”. Pani przewodniczka się przedstawiła.

– Jestem wolontariuszką Machsom Watch, jestem lewicowa, nie używam żadnych innych terminów, tylko „tereny okupowane”, „Palestyńczycy”, „osiedla” i „osadnicy” i nie będzie tutaj żadnych dyskusji politycznych. Machsom Watch istnieje od 14 lat i skupia 300-350 kobiet, które obserwują co się dzieje na punktach kontroli granicznej, czyli tzw. check points. [Check point po hebrajsku to właśnie „machsom”] Oprócz tego organizacja ma dodatkowe zajęcia: lekcje angielskiego i hebrajskiego dla dzieci, nauka wyrobów artystycznych i innych, żeby Palestyńczycy mogli je robić, sprzedawać i zarabiać pieniądze, pomoc w otrzymywaniu pozwoleń na pracę w Izraelu, bezpłatna pomoc prawna – powiedziała przewodniczka.

Innymi słowy „ja mówię co chcę, a wy macie zamknąć buzie, nie ma dyskusji”…

Potem ruszyliśmy w drogę i się zaczęło: “Qalkilya to miasto oblężone, teraz wjeżdżamy w strefę zwana „kav ha-tefer”, to ta między zieloną linią a strefą C, widzicie, nie ma żadnego przejścia, nie ma żołnierzy, nie ma sprawdzania dowodów osobistych, bo Izrael uważa, ze to ziemie izraelskie. A teraz dojeżdżamy do tzw. „przejścia rolniczego”, które jest zamknięte. Tylko dwa razy w tygodniu otwiera się je dla rolników, którzy chcą przewieźć swoje produkty, ale jak znajdzie się tam jakiś, który zechce przewieźć lodówkę, to już żołnierze nie pozwalają” i dodała sarkastycznie: „Dlaczego nie pozwalają? Bo tak im się chce, bo chcą zgnoić Palestyńczyków”. Tutaj wtrąciła się Polanija (czyli polska Żydówka) numer 1 (byłyśmy tam trzy) i zapytała się czy to żołnierze nie pozwalają, czy wojsko i usłyszeliśmy: “wojsko, ale wojsko czy żołnierze to to samo”.

100 2600

100 2601


Czytaj dalej tu: Dana Rothschild w Autonomii Palestyńskiej


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


School timetable offers glimpse into Jewish life in Krakow Ghetto

School timetable offers glimpse into Jewish life in Krakow Ghetto

Stuart Winer


1941 document shows emphasis placed on Jewish education, fears of community leaders over Nazi crackdown on schools

A Jewish school timetable from the Krakow gehtto in 1941. (Shem Olam)
A Jewish school timetable from the Krakow gehtto in 1941. (Shem Olam)


A newly published timetable from a Holocaust-era Jewish school in the Krakow Ghetto sheds light how the Jews of Poland dealt with the draconian measures imposed by the Nazi occupiers.
The timetable was among some 7,000 items donated to Holocaust researchers over a year ago. It is dated 1941, barely two years before the ghetto’s liquidation by the Nazis.

The Israel-based Shem Olam Faith & the Holocaust Institute for Education & Research published the document to coincide with the start of the Israeli school year on Tuesday.

Abraham Krieger, the head of Shem Olam, said that the timetable was sent from the Jewish Council in Krakow Ghetto to its counterpart in Lublin Ghetto in response to a request about the school system.

Deportations of Jews from Krakow had already begun by 1940, and Jewish leaders were concerned that their schools would not be allowed to open after the summer break. Krieger told The Times of Israel that the ghettos would share information to learn how to deal with the increasingly difficult circumstances in which the Jews found themselves.

A Jewish school timetable from the Krakow gehtto in 1941. (Shem Olam)
A Jewish school timetable from the Krakow gehtto in 1941. (Shem Olam)


The timetable, the first of its kind discovered from the Krakow Ghetto, shows how many hours each of grades one through seven should dedicate to Jewish studies alongside their education in secular subjects such as mathematics, Polish language, art and geography.

First-graders learned blessings, prayers, songs and reading and writing, while second-graders were instructed in blessings and Jewish religious laws, but also heard stories from the books of Genesis and Exodus. Both grades also learned songs.

Third-graders focused on blessings, laws for observing Shabbat and festivals, rabbinic legends and songs.

By fourth grade the pupils were ready to study the texts of Genesis and the Book of Joshua, as well as more songs.

Fifth-graders moved on to Exodus, along with the books of Judges and Ruth, and learned rabbinical stories.

Sixth-graders studied Leviticus and Deuteronomy together with texts from the renowned 11th century commentator Rabbi Shlomo Yitzchaki (known by the acronym Rashi). They also studied the books of Samuel.

Seventh-graders studied Numbers and Deuteronomy, the books of Kings and Esther, and additional texts of religious laws for Jewish life.

The pupils would receive a total of about 10 hours Jewish studies per week.

Between 1941 and 1943, the Nazis stepped up the deportation of Jews to death camps across Europe. By the end of 1943, nearly all of the 60,000 residents of the Krakow Ghetto and the 30,000 residents of the Lublin Ghetto had been sent to their deaths.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Jak wyglądało ‘odżydzanie’ Jerozolimy w 1948 roku?

Jak wyglądało ‘odżydzanie’ Jerozolimy w 1948 roku?

John Roy Carlson


W niedzielę 31 marca 2013 roku król Jordanii Abdullah II oraz prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmud Abbas, podpisali porozumienie, w którym potwierdzają „wspólny cel obrony Jerozolimy przed judaizacją”.

Palestyński minister do spraw religijnych, Mahmoud al-Habash, powiedział, że porozumienie to „potwierdza rolę Jordanii jako protektora świętego miasta oraz palestyńską suwerenność nad całą Palestyną, wraz z jej stolicą — Jerozolimą Wschodnią.”

W latach 1948-1967 wielki kawał stolicy (wraz ze Starym Miastem) był okupowany przez Jordanię, a Żydzi nie mieli tam wstępu. Jerozolimę podzieliły zasieki z drutu kolczastego i pola minowe. Żydowskie synagogi czy jesziwy były wysadzane w powietrze przez wojska jordańskie. Niszczono żydowskie cmentarze. Dzielnica Żydowska Starego Miasta została zrównana z ziemią.

Jak się wydaje, warto w tym miejscu przypomnieć historię zajęcia Jerozolimy przez armie arabskie w 1948 roku. Tę historię opisywał amerykański dziennikarz ormiańskiego pochodzenia, który (udając amerykańskiego nazistę) towarzyszył jako fotograf egipskim ochotnikom z Bractwa Muzułmańskiego. John Roy Carlson (właściwie Avedis Boghos Derounian) opisał walki o Jerozolimę w swojej książce Cairo to Damascus, która po raz pierwszy ukazała się w Stanach Zjednoczonych w 1951 roku.

Małgorzata Koraszewska z portalu racjonalista.pl przetłumaczyła fragment tej książki…


Ostatni exodus

Zwycięzcy i sępy krążyły na peryferiach Starego Miasta Żydowskiego, bombardowanego bezlitośnie przez Legion Arabski. Abdullah El Tal obiecał miłosierdzie przy kapitulacji, ale w barbarzyński sposób starał się do niej doprowadzić. Nie było drogi do „pokoju” poza wojną, bo Żydzi odmawiali poddania się. Karabiny Legionu strzelały prosto do celów z odległości nie większej niż niespełna pięćdziesiąt do dwustu metrów. Doszedłem tak blisko, jak tylko śmiałem. W miarę jak obrońcy byli wypychani z kolejnych ostrzeliwanych budynków, przychodzili saperzy i wysadzali całość. Dom za domem Żydzi byli wpychani do środka swojego getta. Trwało to dzień i noc i teraz był już dziesiąty dzień.

Arabów było pod dostatkiem — setki żołnierzy Legionu Arabskiego kłębiło się w brytyjskich mundurach khaki i kefijach. Byli wszyscy młodzi i wyglądali na prawdziwą, walczącą armię. Byli ciężko uzbrojeni i bez przerwy donoszono amunicję w skrzyniach z angielskimi oznaczeniami. Nie brakowało ani ludzi, ani broni.

Dostałem pozwolenie od jednego z oficerów, żeby zobaczyć obronę Bramy Syjońskiej. Jedna część masywnego portalu wisiała w zwariowany sposób na jednym zestawie zawiasów, druga była wysadzona. Przejście o szerokości około sześciu metrów i wysokości około dziewięciu było ciasno upakowane drutem kolczastym, drągami i kamieniami. Tutaj także znalazłem koncentrację dezerterów brytyjskich, którzy walczyli po stronie arabskiej. Bezpośrednio przed Bramą trzy brytyjskie ciężkie samochody pancerne czekały w zasadzce na Palmach. Jeśli Żydzi będą próbowali kolejnego przedarcia się przez Bramę, czeka ich gorąca niespodzianka.

[…]

Za biurkiem siedział dowódca frontu Bramy Syjońskiej, kapitan Mahmoud Bey Mousa. […] Przez tłumacza podałem moje nazwisko i zawód i poprosiłem o pozwolenie pozostania aż do kapitulacji.


— Sądzę, że negocjacje zaczną się jutro rano – powiedział Mahmoud Bey. 

Siedział dosłownie na przysłowiowej beczce prochu, bo za nim i wokół niego, pod jego łóżkiem, które stało obok, i aż do najdalszego końca piwnicy używanej jako szpital polowy, stały skrzynia na skrzyni z amunicją ze znakami armii Jego Królewskiej Mości. Wcisnąłem moją torbę między skrzynie z amunicją pod jego łóżkiem i poszedłem na najwyższe piętro, żeby zrobić zdjęcia dzielnicy żydowskiej. Okazały się mieć wartość historyczną, bo w mniej niż czterdzieści osiem godzin później z getta pozostały ruiny i gruz.

Kapitulacja

Nie było spokoju tej nocy. Z górnych pięter miażdżący ogień sypał się na getto, podczas gdy z dołu szczekały większe działa. Budynek zawalał się za budynkiem z wyciem i klekotem kamienia o kamień. Budynek szkoły trząsł się od gwałtowności kanonady. Płomienie dziko lizały wszystko w dzielnicy żydowskiej. Coraz większy obszar nieba czerwieniał od poświaty. Wydawało się, że cała dzielnica żydowska stoi w ogniu — jak rozżarzony piec, gigantyczna ofiara dla bogów wojny, okrucieństwa i barbarzyństwa. A gdy bogowie donośnie żądali więcej, przewracało się więcej budynków, zapalało się więcej ogni. Szerzej rozpościerała się poświata głowni i rozżarzonych kamieni, bardziej mdlący smród palących się mebli, ubrań i martwych ciał.

Stojąc na dachu za umocnieniami z worków z piaskiem, patrzyłem na piekło, na palenie żywcem miasta, na spopielanie jego świątyń, miejsc świętych, ksiąg świętych, świętych wspomnień. Patrzyłem na te jatki i miałem mdłości. Odwróciłem się, żeby zejść na dół, kiedy skądś z getta wystrzeliła kolejna czerwona raca — krzyk o pomoc.

[…]

Zbudziłem się o świcie 28 maja — dnia, który miał okazać się niemal równie historyczny dla losu Żydów jak 15 maja. […] Żydzi, za pośrednictwem Czerwonego Krzyża, prosili o przychylne warunki kapitulacji. Kurierzy biegali tam i z powrotem. Abdullah El Tel wyznaczył ostateczny termin na 13:30. Do tego czasu kapitulacja miała zostać zaakceptowana albo znowu rozpocznie się dewastacja.

Szerzyły się plotki, że emisariusze Żydów już idą. Inne plotki mówiły, że wszyscy Żydzi są już martwi.

[…]

Nad głowami tłumu zobaczyłem białą flagę przyczepioną do kija. To byli żydowscy emisariusze!

Flagę trzymała patriarchalna postać rabina w czarnym ubraniu, z powiewająca brodą, podpierającego się laską. Rabin Ben Zion Hazzan Irek, 72 lata, był wysoki jak na Żyda ze Starego Miasta, głowę trzymał wysoko, nie kuląc się ze strachu. Towarzyszył mu niski, przestraszony mężczyzna, osiemdziesięciosześcioletni Żyd, Israel Zief Mintzberg. […] Zaprowadzono ich do tylnego wejścia. Siedzieli na ławce i czekali na kapitana Mahmouda Bey Moussę. […] Przedstawiciele Ihwan El Muslimin (Bractwa Muzułmańskiego) — z Egiptu, Syrii i Palestyny — krążyli rozwścieczeni, warcząc na takie traktowanie emisariuszy.

— Żydzi zasłużyli tylko na to… — jeden z nich przeciągnął ręką po gardle.

Rozmowa była krótka. Kiedy kapitan Mahmoud przybył, powiedział im, krótko, ale uprzejmie, że kapitulacja ma być bezwarunkowa. Mogli ją przyjąć albo odrzucić.

[…]

Beznamiętnym tonem major Tel zaczął czytać warunki porozumienia: 1. Oddanie całej broni i przejęcie jej przez Legion Arabski; 2. Wszyscy zdrowi mężczyźni będą wzięci do niewoli jako jeńcy wojenni; 3. Starcy, kobiety, dzieci i poważnie ranni dostaną pozwolenie na wejście do Nowego Miasta przy nadzorze Czerwonego Krzyża; 4. Legion Arabski gwarantuje bezpieczeństwo wszystkich Żydów, którzy się poddadzą; 5. Legion Arabski będzie okupował dzielnicę żydowską.

— A co z kobietami, które walczyły jako żołnierze? – zapytałem majora.

— Będą traktowane jak cywile i pójdą z innymi.

— To niesprawiedliwe dla nas. Ich kobiety strzelają równie dobrze jak mężczyźni — był to głos brytyjskiego dezertera z karabinem przewieszonym przez ramię.

Wyjście

Czytaj dalej tu: Jak wyglądało ‘odżydzanie’..


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com