Archive | May 2018

Anne Applebaum Człowiekiem Roku “Gazety Wyborczej”.

Anne Applebaum Człowiekiem Roku “Gazety Wyborczej”. Laudacja wygłoszona przez Jarosława Hrycaka

Jarosław Hrycak


Gala nagrody Człowiek Roku Gazety Wyborczej 2017 Anne Applebaum (Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta)

Możecie państwo uznać, że to przesada, ale żyjemy w czasach Anny Applebaum. Bo skoro są takie książki i tacy autorzy, to znaczy, że nie wszystko jeszcze stracone! – mówił ukraiński historyk Jarosław Hrycak w laudacji z okazji przyznania tytułu Człowiek Roku “Gazety Wyborczej” Anne Applebaum

Słyszałem o profesorze z London School of Economics, który opracował hierarchię ludzkich gatunków. Na samym jej dole był pijany polski chłop, o jeden stopień wyżej – polski szlachcic, następnie mieszkaniec sztetlu i tak dalej… Hierarchię zamykali oczywiście profesorowie London School of Economics, najbardziej racjonalni ze wszystkich stworzeń.

Oczywiście ta profesorska hierarchia mówi raczej o samym profesorze niż o rzeczywistym stanie rzeczy. Słuchając niektórych swoich kolegów, nie mogę pozbyć się wrażenia, że tytuł profesora służy niekiedy do legitymizacji własnej głupoty. Dobrze to wiem, bo sam taki bywam.

Stwierdzam więc z podziwem, że Anne Applebaum profesorem nie jest.

Nic nie usprawiedliwia celowo zadanej śmierci, a co dopiero, gdy dotyczy ona milionów. To próbowali wykrzyczeć moi rodacy od samego początku „hołodomoru” na Ukrainie. Najpierw w międzywojennej Polsce, dokąd szybko nadeszły informacje o głodzie, a po wojnie w zachodnim wolnym świecie. Nikt nas nie słuchał, tak jak nie słuchano głosu przedstawicieli innych narodów zza żelaznej kurtyny.

Książki Anne Applebaum nie można pominąć

Tak się dzieje do czasu, gdy oto nie pojawia się historyk z Zachodu, najlepiej z dyplomem z Oxfordu lub Yale, i nie napisze historii zapomnianego kraju. Tak było z historią Polski, kiedy pojawił się Norman Davis. To brytyjski historyk opowiedział Polakom ich własna historię. Tak stało się z historią Ukrainy – kiedy po dwóch Majdanach pojawił się Timothy Snyder – także Człowiek Roku „Gazety Wyborczej”. Jego „Krwawe ziemie” stały się bestsellerem. To nie przypadek, że Tim swą opowieść o Ukrainie rozpoczął właśnie od Wielkiego Głodu.

Są książki, których nie można pominąć. W przypadku Holocaustu to dzieło Paula Hilberga “The Destruction of European Jewry” z 1961 r. Książki Anne Applebaum „Czerwony głód” też nie można pominąć. I na tym mógł bym skończyć moją laudację. Ale tego nie zrobię.

Od otwarcia sowieckich archiwów wiedzieliśmy, że chłopi nie umierali biernie. Walczyli, dopóki wojsko, policja i głód nie złamały ich oporu. Anne Applebaum idzie krok dalej. Twierdzi, że błędem jest uważać, że opór chłopów był jedynie odpowiedzią na kolektywizację. Anne zauważa, ze chłopi widzieli w sowieckiej władzy Antychrysta.

Dotykamy tu momentu, który Leszek Kołakowski nazywał działaniem „diabła w historii”. Pisali o tym polscy mistrzowie: oprócz Kołakowskiego – Zygmunt Bauman i Czesław Miłosz. Tak o tym mówił Aleksandr Watt: „Ktoś, kto urodził się w Europie Wschodniej w XX wieku, mógł nie wierzyć w Boga, ale nie mógł nie wierzyć w diabła. Istnienia diabła doświadczało się tu na co dzień”.

W tym sensie książka Applebaum, jak i książka Snydera to dzieła przesiąknięte polską tradycją historyczną i polskim klimatem intelektualnym. Ukraińcy nie mogli napisać takiej książki. Ale teraz, po książce Anne będzie nam o wiele łatwiej. I za to chcę jej w imieniu ukraińskich historyków podziękować.

Oto rewolucja dokonana przez Anne Applebaum

Anna Applebaum pośród licznych swoich obowiązków ma też wykłady w London School of Economics. To ta sama szkoła, w której ów profesor opracował hierarchię ludzkich gatunków – z chłopami na najniższym szczeblu.

Oto rewolucja dokonana przez Anne Applebaum. To, co w starej hierarchii zajmowało najniższe miejsce, u niej jest przedmiotem najwyższej uwagi.

To samo dotyczy nacjonalizmu, który ma złą reputację, zwłaszcza gdy identyfikowany jest z ksenofobią. Dla Anne patriotyzm ukraiński to źródło tożsamości, bez której demokracja nie byłaby możliwa. Pisała o tym w swych tekstach w czasie drugiego Majdanu. Ale ta teza zawarta jest w jej książce implicite: ukraiński chłopski nacjonalizm był siłą, która stawiła czoło stalinowskiemu komunizmowi.

Żyjemy w świecie, który czeka na apokalipsę. Starczy spojrzeć na statystyki przewidywań końca świata. Ich liczba ciągle rośnie. To nie musi być fantazja. Dzisiejszy świat to świat, w którym dwie największe potęgi nuklearne rządzone są przez dwóch najbardziej nieodpowiedzialnych przywódców – Putina i Trumpa. W wielu krajach, w tym w Polsce, widzimy zakręt w stronę autorytaryzmu. Wszystko więc może się zdarzyć. Diabeł nigdy nie zniknie z historii i polityki i o tym ciągle przypomina nam Anne Applebaum.

Aby tak pisać jak ona, nie wystarczy być historykiem. Trzeba mieć poczucie tragizmu historii – zobaczyć duży obraz, który łączy przeszłość z teraźniejszością. Tak potrafią tylko wybitni intelektualiści, a Anna Applebaum jest bez wątpienia jedną z największych naszych czasów. Możecie państwo uznać, że to przesada, ale żyjemy w czasach Anne Applebaum. Bo skoro są takie książki i tacy autorzy, to znaczy, że nie wszystko jeszcze stracone!

I za to Anne Applebaum chcę szczególnie podziękować.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Who killed a Polish Holocaust hero?

Who killed a Polish Holocaust hero? His family may be close to finding out.

Cnaan Liphshiz


Amit Hirsch, right, recites the mourning prayer at what used to be the Jewish cemetery in Turobin, Poland, June 2017. (Courtesy of Lea Hirsch)

(JTA) — Josef Kopf survived Sobibor by killing a guard and staging the first successful escape from that death camp in Poland, where the Nazis murdered 250,000 Jews.

But Kopf, whose unlikely escape in 1943 preceded by several months a full-scale uprising at Sobibor, did not live to see Nazi Germany’s defeat.

After the liberation in 1944, he returned to his hometown of Turobin to reclaim some possessions — and was never seen or heard from again.

“We always assumed Josef was killed by a local, but we never knew for sure. We never even knew where he was buried,” said Lea Hirsch, Kopf’s niece from Israel. Her mother, Genia, and Josef Kopf were the only ones from their family of eight children who survived the Nazi death machine.

Last year, though, the 75-year-old mystery was partially solved. A long-forgotten testimony led Hirsch and other relatives to Kopf’s presumed burial place, launching them into a murder investigation whose specifics lie at the heart of the debate in Poland about local complicity and resistance during the Holocaust.

The testimony that triggered the investigation was on an old recording of Genia Kopf, who passed away in 2011. She hardly ever spoke about the Holocaust to her children, Lea Hirsch said. But in the recording, which the family only recently discovered, Genia recounted in detail the last time she saw her brother alive and the story of her own rescue by her non-Jewish neighbor.

According to Genia’s testimony, Josef Kopf found her at the home of her rescuer, Antek Teklak, just days after the Red Army liberated Turobin and eastern Poland. But the siblings’ reunion was short lived, she said. Josef Kopf told Genia and Teklak that he would return to Turobin to “work out” some business that he had had before the war with a friend, whom he did not name.

Teklak warned Josef Kopf not to go, saying he would not make it out of his hometown alive. Trusting Teklak, Genia Kopf begged her brother to stay. But Josef Kopf “just laughed and said he’d be back the next day,” his sister said in the recording of their last meeting.

Lea Hirsch, left, in eastern Poland meets a man who knew her uncle before he was murdered in 1944, June 2017. (Courtesy of Lea Hirsch)

This information last year led Lea Hirsch and her son, Amit, to Poland with a dual mission: Locate the Teklak family to honor his bravery and find Josef Kopf’s grave and killer.

“Something in me just woke up, an unstoppable drive to find out what happened,” said Lea Hirsch, a 65-year-old marketing and sales professional and mother of three children from the Haifa area.

In Poland, she and other relatives hired an interpreter and a cameraman. Within a couple of days, witnesses told Hirsch that a former partner of Kopf had killed him, and that a friend of Kopf buried his body in a wheat field in a town near Turobin.

The witnesses provided partial information, claiming not to know who killed Kopf. But they led the family to the field where they say Kopf was buried. The family is raising funds for an exhumation with the intention of bringing Josef Kopf’s remains to Israel for burial. They will be returning for further interviews in July with the hope of finding out who killed him.

“We don’t have a lot of time because the witnesses are old, but it’s a gradual process,” Lea Hirsch said of her talks with Polish villagers in the area. “People have to open up; if we rush it they’ll clam up. A bottle of vodka here, a conversation there — you have to pave their path to the truth.”

For Hirsch, uncovering the identity of her uncle’s killer is secondary in significance to finding the place where he is said to have been buried.

Reconnecting with the descendants of her mother’s rescuers also was important to Lea Hirsch and her family, she said. Risking a summary execution of his entire family, Teklak hid Genia for two years in what she described in the recording as “a hole in the ground.” Teklak took her in after she escaped the ghetto where the rest of her family was kept before they were murdered.

Totko Teklak, gesturing, shows a visitor from Israel where his father hid her mother during the Holocaust in eastern Poland, June 2017. (Courtesy of Lea Hirsch)

Teklak’s son, Totko, and his family met Hirsch, her son and other relatives in Turobin in an encounter last year that Hirsch said was “extremely emotional.”Her mother’s rescue and uncle’s murder left Hirsch with “mixed feeling” about the polarizing debate gripping Polish society in recent months about the behavior of the Polish people during the Holocaust. Thousands of Jews died at the hands of non-Jewish Poles; thousands more were rescued by them.

recommended: Leon Rozenbaum

In January, Poland’s parliament passed a law that criminalizes blaming the Polish nation for Nazi crimes. The measure triggered a diplomatic crisis with Israel amid criticism by the Jewish state and many Jewish organizations that it risked silencing public debate and research about the Holocaust. And the debate also unleashed a wave of anti-Semitic rhetoric.

“I have an undying appreciation for the people who saved my mother,” Hirsch said. “I was shocked to stand on the ground under which a non-Jewish hero kept her alive for years.”

But Hirsch also has “tremendous anger” over the murder of her uncle, who “survived the hell of Sobibor only to be killed and dumped at an unmarked grave because he was just a Jew.” Like many descendants of Holocaust survivors, Hirsch said grew up in a very small family.“

“I could have had an uncle,” she said.

Amit Hirsch, Lea’s son, said his family history reflects “the complexity of the historical record on the Holocaust in Poland.” Poland has 6,706 Righteous Among the Nations – non-Jews who were recognized by Israel as having risked their lives to save Jews from the Holocaust. And while this is the highest number of righteous in any nation, “there was also betrayal and deadly pogroms and anti-Semites,” Amit Hirsch said.

He said the law on rhetoric about the Holocaust in Poland is designed to “manipulate history so that only the rescue stories are heard.”

Rescue stories “indeed need to be heard,” Amit Hirsch said, “but alongside the terrible things that happened.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Woman who posted Holocaust denial songs

Woman who posted Holocaust denial songs to YouTube convicted

Martin Belam


Judge rules songs were not satirical as Alison Chabloz claimed, but intended to insult Jewish people
Alison Chabloz has been found guilty of posting ‘grossly offensive’ material. Photograph: Nick Ansell/PA

A woman who wrote and performed antisemitic songs mocking the Holocaust has been found guilty of posting “grossly offensive” material to YouTube. 

Alison Chabloz, 54, was convicted of three charges relating to three of her songs at Westminster magistrates court on Friday. The district judge, John Zani, said he was satisfied the material was grossly offensive and that Chabloz intended to insult Jewish people. 

The prosecutor Karen Robinson previously told the court: “Miss Chabloz’s songs are a million miles away from an attempt to provide an academic critique of the Holocaust.

“They’re not political songs. They are no more than a dressed-up attack on a group of people for no more than their adherence to a religion.” 

The songs Chabloz were charged over included one titled (((survivors))) – using the white supremacist online convention of placing Jewish names within three brackets. The prosecution was initially brought privately by the charity Campaign Against Antisemitism, then taken over by the CPS.

The chair of the CAA, Gideon Falter, said: “Alison Chabloz has dedicated herself over the course of years to inciting others to hate Jews, principally by claiming that the Holocaust was a hoax perpetrated by Jews to defraud the world. She is now a convicted criminal. This verdict sends a strong message that in Britain Holocaust denial and antisemitic conspiracy theories will not be tolerated.”

About 20 supporters of the musician groaned when the verdict was given, with shouts of “shame” from the public gallery.

Chabloz had uploaded the songs to YouTube, as well as performing them at a London Forum event in 2016. They included one song describing the Nazi death camp Auschwitz as “a theme park” and the gas chambers a “proven hoax”. The songs were in part set to traditional Jewish folk music.

Adrian Davies, defending, previously told Zani his ruling would be a landmark one, setting a precedent on the exercise of free speech. He had argued his client did not commit an offence, saying: “It is hard to know what right has been infringed by Miss Chabloz’s singing.”

The singer has defended her work as “satire”, saying many Jewish people found the songs funny. Lyrics included: “Did the Holocaust ever happen? Was it just a bunch of lies? Seems that some intend to pull the wool over our eyes.” 

Chabloz, of Charlesworth, Derbyshire, was convicted of two counts of causing an offensive, indecent or menacing message to be sent over a public communications network. Sentencing is expected on Friday afternoon.

Earlier this year Mark Meechan, who goes by the online name Count Dankula, was fined £800 for posting to YouTube a video of a dog he had trained to give Nazi salutes when it heard certain phrases, including “gas the Jews” and “sieg heil”.

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


ERNEST SKALSKI: PIPES, NO I ROSJA

ERNEST SKALSKI: PIPES, NO I ROSJA

Ernest Skalski


 

Moja półka: „Rosja carów”, „Rewolucja rosyjska” i „Rosja bolszewików”. Grube tomy, składające się na trylogię o historii Rosji, od zaczątków w IX wieku aż do śmierci Lenina w roku 1924. Wielkie kompendium wiedzy, mądre analizy i tekst czytający się jak thriller, jakim w  gruncie rzeczy była ta cała historia.

Mam też niewielkie: „Komunizm” i „Zamachowcy i zdrajcy”. Pierwsza zawiera kompletną wiedzę o tytułowym zjawisku: jego genezę, historię, istotę. Druga pozycja to początki rewolucyjnego terroru w ostatnich dekadach imperium.

Nie powstrzymam się by powiedzieć o opisanym tam wydarzeniu, kuriozalnym w ponad tysiącletniej historii Rosji. W roku 1874, rewolucjonistka Wiera Zasulicz raniła petersburskiego generał gubernatora Trepowa strzelając doń, a sąd przysięgłych… ją uniewinnił i wyjechała z Rosji. Trocki, Litwinienko i S. mieli zdecydowanie mniej szczęścia.

 

Richard Pipes w roku 2004

Razem, mam pięć książek z dwudziestu trzech, które napisał Richard Pipes, zmarły wczoraj, 17-go maja, w wieku 94 lat. Te pozostałe osiemnaście pozycji znam z opisów. Może jeszcze coś z tego zdążę przeczytać.

Oprócz książek, które uplasowały go w najściślejszej czołówce sowietologów i historyków Rosji i ZSRR, oprócz czterdziestu lat pracy na Uniwersytecie Harvard – ma on w swym życiu epizod wykraczający poza naukę. W początkach prezydentury Ronalda Reagana był jego doradcą do spraw ZSRR i sowieckiego dominium w Europie. Lokujący się w Białym Domu gubernator Kalifornii nie miał rozeznania w tej kluczowej dla Stanów i ówczesnego świata materii. Pipes współkształtował jego politykę, która doprowadziła do przełomu w zimnej wojnie zakończonej zwycięstwem demokratycznego Zachodu i Polski przy tej okazji.

Tu warto uwzględnić, że jego doradztwo przypadło na początek stanu wojennego w Polsce i miało wpływ na postawę Reagana wobec Warszawy i Moskwy.

Jako stypendysta US Information Agency byłem u Richarda Pipesa w jego domu w Bostonie trzydzieści lat temu. Rok 1988 to był okres  Gorbaczowa, głasnosti i pieriestrojki. Pipes obserwował te zmiany, orientował się w szczegółach, lecz był daleki od entuzjazmu. Nie pamiętam szczegółów tej rozmowy, a robione po niej notatki dawno zgubiłem. Pamiętam jednakże jego opinię, że jeśli twarda polityka wobec Moskwy skutkuje, to trzeba ją dalej prowadzić. Zmiany zmianami, ale to ciągle jest to samo państwo, złagodzenie  polityce międzynarodowej nie oznacza jeszcze jej zmiany. Mogę sądzić, że wypowiedziane przez Reagana: „Panie Gorbaczow, zburz pan ten mur!”, to w jakimś stopniu skutek wcześniejszego doradztwa Pipesa.

To, że mówił on swobodnie i poprawnie po polsku, nie było zaskakujące. Był to jego native language, a opuścił Polskę mając lat siedemnaście. Lecz posługiwał się współczesnym słownictwem polskiego profesora, a nie przedwojennego gimnazjalisty z inteligenckiej rodziny.

– Jestem przeciw waszemu wstępowaniu do NATO, lecz nie przejmujcie się: na pewno będziecie przyjęci.

Zaskoczyła mnie ta wypowiedź Pipesa na spotkaniu w „Gazecie Wyborczej” , na krótko przed naszym wejściem do Paktu. Wyjaśnił, że od czasu rozmowy w Bostonie zaszły zmiany. Rosja Jelcyna nie jest już Rosją Breżniewa i nawet Gorbaczowa. Przestała być groźna, a może być taką znowu w poczuciu zagrożenia.

Można się z tym nie zgadzać, ale było w tym coś na rzeczy. Z lenistwa nie będę sam tego rozwijał. Zacytuję fragment książki – rozmowy bułgarskiego naukowca, politologa z bułgarskim komentatorem politycznym. Dostarczył ją „Gazecie Wyborczej” inny, szeroko znany w świecie politolog, Ivan Karstew. (Po rosyjsku. Takim poliglotą, by znać bułgarski, to ja nie jestem)

Arkadij Andriejew (komentator): Według jednego z wyjaśnień Reagan wygrał w wyścigu zbrojeń i wyczerpał siły bloku wschodniego.

Andriej Rajczew (politolog): Gadanie. Stany nie zdołały wyczerpać wynędzniałej Kuby, ani nawet nędznej Korei Północnej, to co tu mówić o Związku Radzieckim? A Zachód musiał zapłacić poważną cenę, ponieważ był to poważny błąd. Nie wspominając już nawet o historycznej niesprawiedliwości takiego twierdzenia – po prostu nie jest to prawda. Nie było klęski. Bułgaria została „uwolniona” nie z powodu potężnych ciosów Stanów Zjednoczonych, ale z powodu decyzji Związku Radzieckiego, że satelity wschodnioeuropejskie nie są już mu potrzebne.

W taki czy inny sposób doszło do zmartwychwstania Rosji jako siły przeciwstawnej Zachodowi i do reżimu prezydenta Putina, który zresztą rozpoczynał się zupełnie inaczej. Putin nie doszedł do władzy na fali antyzachodniej retoryki, nie mówiąc już o retoryce antyeuropejskiej. Wręcz przeciwnie, w 2002 r. podniósł nawet kwestię przystąpienia Rosji do UE. Owszem, istnieją wewnętrzne powody zmiany kursu i jestem skłonny wysłuchać niektórych socjologów i politologów, mówiących o stopniowym przesuwaniu się struktur siłowych do centrum rosyjskiej polityki. Ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest zachowanie Zachodu. W 1990/91. Zachód zapewnił, że wojska obu Niemiec nie znajdą się na wschód od poprzednich granic bloku. Teraz wszystkie kraje Europy Wschodniej przystąpiły do NATO, kolejnym krokiem ma być przyjęcie Gruzji i Ukrainy.

AA: Nikt oficjalnie nie powiedział: nie przyjmujemy nowych członków do NATO. Kraje Europy Wschodniej przystąpiły do NATO suwerennie i całkowicie dobrowolnie.

AR: Mówimy o skutku. Zachód sprowadził  sobie na głowę Rosję, która go nienawidzi, która w pewnych warunkach jest gotowa nawet z nim walczyć. Popełniono gruby, straszliwy błąd.

Tyle panowie. Czy taki rozwój dwadzieścia lat temu przewidywał Richard Pipes? Może Andrzej Lubowski znajdzie w Ameryce coś z jego wypowiedzi, już w XXI wieku.

Jako stypendysta USIA byłem przyjęty również przez Zbigniewa Brzezińskiego, w Uniwersytecie Georgetown. Zajmował wtedy tak samo zdecydowane stanowisko jak Pipes w stosunku do ZSRR, tylko się przy tym dosadniej wyrażał. Również o PRL, którego przywódcy to byli dla niego chłopki-roztropki, a nie politycy. Nawet bez tych chłopków, znacznie złagodzony wariant tej rozmowy w „Tygodniku Powszechnym” zdjęła mi cenzura i wszystko opublikowałem w podziemnym „Przeglądzie Wiadomości Agencyjnych”, który współredagowałem.

A wspominam tu Brzezińskiego dlatego, że i on w latach dziewięćdziesiątych odwiedził „Gazetę Wyborczą”. Nie było spotkania, tylko takie luźne rozmowy. W przeciwieństwie do Pipesa, Rosję Jelcyna oceniał niewiele lepiej niż ZSRR. Był zdecydowanym zwolennikiem rozszerzania i umacniania NATO. Każda Rosja – twierdził – liczy się tylko z siłą.

Myślałem wtedy i myślę teraz, że w tym przypadku rację miał Zbigniew Brzeziński, co w niczym nie umniejsza roli i zasług Richarda Pipesa.


Komentarz:
PK: – wspominając Richarda Pipes’a (fragmenty z autobiografii pt. Żyłem, wspomnienia niezależnego):

” do roku 1926 Polska próbowała iść drogą demokracji parlamentarnej, lecz trudności okazały się nie do przezwyciężenia gdy komuniści i socjaliści walczyli z nacjonalistami, a prawa mniejszości narodowych, które stanowiły prawie jedną trzecią kraju, były brutalnie łamane. (…) Ogólna ocena polskiego antysemityzmu również wymaga pewnej korekty. Bez wątpienia dla Polaków głównym kryterium polskości była przynależność do Kościoła katolickiego: tak więc prawosławni
Ukraińcy bądź Żydzi nie byli uważani za prawdziwych Polaków, bez względu na to jak bardzo byli propolscy w swej kulturze i lojalności. Taki stan był wynikiem 120 lat obcej okupacji, podczas której Kościół katolicki scalał naród. Ludność polska na ogół wrogo odnosiła się do Żydów, którą to postawę przez wieki wszczepiał jej Kościół katolicki. Nie był to rasistowski antysemityzm lecz nieco mniej bolesny – ponieważ można było go uniknąć, wyrzekając się swojej religii i swojego narodu, ale wówczas, w oczach Polaków taki człowiek nie przestawał być Żydem. Nie było jednak otwartej dyskryminacji Żydów (z wyjątkiem rządu i wojska) ani progromów. Większość ortodoksyjnych Żydów żyła, z własnego wyboru, w zwartych wspólnotach – ponieważ taki styl życia ułatwiał im praktykowanie swojej religii. Żydzi zasymilowani, tacy jak my, żyli poza wspólnotami, w świecie „pomiędzy” ale muszę przyznać, że o wiele więcej łączyło mnie z wykształconymi Polakami, niż z ortodoksyjnymi Żydami, któzy traktowali takich jak my jak apostatów. (…) Tak długo jak Piłsudzki stał na czele państwa Polska nie tolerowała otwartego antysemityzmu. Prawie natychmiast po jego śmierci rządy przejęli generałowie i pułkownicy, którzy służyli pod komendą Piłsudzkiego w Legionach. Tendencją
dominującą wówczas na świecie było dążenie do rządów dyktatorskich i do tworzenia bloków politycznych o charakterze jednopartyjnym. Polska nie mogła uniknąć losu wspólnego dla całej Europy pogrążonej w depresji. (…) W mojej szkole, gdzie przedtem katolicy i żydzi prowadzili odrębne lecz przyjazne życie uczniowie debatowali teraz o „kwestii żydowskiej”. Pod tym terminem rozumiano rzekomo szkodliwy, zbyt duży wpływ Żydów na polską gospodarkę i kulturę. Żydowscy studenci cierpieli z powodu fizycznych napaści, a w roku 1937 minister oświaty, ulegając naciskom ze strony faszyzującej Narodowej Demokracji, wydał rozporządzenie o „getcie ławkowym”, zmuszające żydowskich studentów do zajmowania miejsc jedynie po lewej stronie sal wykładowych.”

„Wieczorem 12 grudnia 1981 roku zadzwoniono do mnie z Białego Domu i poproszono o natychmiastowe stawienie się w Pokoju Sytuacyjnym. (…) W chwili wybuchu polskiego kryzysu Biały Dom nie miał doradcy do spraw bezpieczeństwa państwa. Dzięki temu zyskałem dużą swobodę działania, bo pełniący obowiązki doradcy admirał James Nance, wcześniej dowódca lotniskowca, słabo znał Europę Wschodnią. (…) List Reagana do Breżniewa, wysłany 23 grudnia po południu, stanowił kompilację dwóch wersji, początek był mojego autorstwa, reszta pochodziła z tekstu Departamentu Stanu. (…). Z niezrozumiałych dla mnie powodów usunęliśmy zdanie zaprzeczające, że Solidarność jest organizacją „kontrrewolucyjną”. W liście odrzucano stwierdzenie, że wydarzenia w Polsce są jej sprawą wewnętrzną, przypominając, że w miesiącach poprzedzających wprowadzenie stanu wojennego Związek Sowiecki wielokrotnie „mieszał się w polskie sprawy” gwałcąc w ten sposób Akt Końcowy Konferencji w Helsinkach, którego był sygnatariuszem. Jeżeli ZSRR nie przestanie wspierać represyjnych działań władz polskich, „Stany Zjednoczone nie będą miały innego wyjścia, jak tylko podjąć konkretne działania dotyczące całego zakresu naszych stosunków”. (…) Nazajutrz, w wigilię Bożego Narodzenia, Reagan, odrzucając zastrzeżenia Deavera, wygłosił przemówienie w dużym stopniu oparte na tekście mojego autorstwa. Rankiem w dniu Bożego Narodzenia dowiedziałem się że teleksem przyszła odpowiedź Breżniewa na list Reagana. Szybko ją przetłumaczyłem. Tak jak się spodziewałem, Breżniew oskarżył Reagana o mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski
i udając, że polski kryzys jest zakończony radził mu zająć się „poważniejszymi” kwestiami, takimi jak rozbrojenie.”

Czy lubicie czekoladę „Wawel” ? Zakładał ją w Krakowie, jako filię wiedeńskiej firmy „Pischinger & Co.” m.in. ojciec
Richarda Pipes’a, Marek Pipes.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


W Dzierżoniowie po wojnie zamieszkało blisko 20 tysięcy Żydów

Zapomniana historia (http://www.tvn24.pl)

TVN24


Dyskusja na temat historycznej odpowiedzialności i odpowiedzialności za słowa powróciła także niedawno przy okazji obchodów rocznicy wydarzeń z marca 1968 roku. Słowo “pamięć” – jak zwykle przy takich okazjach – odmieniane było przez wszystkie przypadki. I o nią także warto zapytać w wyjątkowym miejscu. W Dzierżoniowie po wojnie zamieszkało blisko 20 tysięcy Żydów, co stanowiło połowę ludności miasteczka. Po pogromie kieleckim, a później po roku 1968, wyjechali praktycznie wszyscy. Dziś mieszka ich tam kilkudziesięciu. W materiale wykorzystano fragment filmu: “Budujemy radioodbiorniki. Fabryka lamp i odbiorników radiowych”, Polska Kronika Filmowa 13/47, WFDiF. (http://www.tvn24.pl)

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com