Antyamerykański podział w Partii Demokratycznej


Antyamerykański podział w Partii Demokratycznej

Ayaan Hirsi Ali


Radykalna lewica nie walczy już o zmianę polityki Partii Demokratycznej. Walczy o przekształcenie Ameryki.


O czym myślę

Partia Demokratyczna staje dziś przed pytaniem, którego rozstrzygnięcie odkładała zbyt długo: gdzie kończy się progresywizm, a zaczyna antyamerykanizm? Radykalna lewica coraz częściej odrzuca nie tylko politykę Stanów Zjednoczonych, lecz także instytucje, sojusze i więzi lojalności, które spajają kraj. Przywódcy DSA mówią dziś otwarcie o Konstytucji jako przeszkodzie na drodze do rewolucji, o „końcu kapitalizmu”, a nawet o przyszłości, w której „to, co dziś jest Stanami Zjednoczonymi”, przestanie istnieć w swojej obecnej formie. Nie są to spory o wysokość podatków czy opiekę zdrowotną. Ujawniają one istnienie ruchu, który chce przekształcić sam amerykański porządek polityczny.

Spór o Izrael pomógł ujawnić ten sam, znacznie głębszy podział. Hasan Piker, który prowadził kampanię u boku kandydatów Partii Demokratycznej, oświadczył, że Ameryka „zasłużyła” na 11 września, popierał Hezbollah i Huti, wychwalał Komunistyczną Partię Chin i deklarował, że nie czuje wobec Ameryki „żadnego patriotyzmu”. Po tym, jak Jared Moskowitz rozgromił popieranego przez DSA rywala przewagą niemal 30 punktów procentowych, trafnie zdiagnozował problem: ta frakcja jest „w swej istocie antyamerykańska”. Jego zwycięstwo dowiodło, że Demokraci mogą pokonać tę politykę, zamiast jej ulegać. A jego przeciwnik pokazał, o jaką stawkę toczy się gra: Oliver Larkin domagał się likwidacji Senatu i ICE, jednocześnie atakując sam charakter państwa Izrael.

Pytanie brzmi, czy wystarczająco wielu Demokratów zdecyduje się wytyczyć tę granicę. Socjalistyczna lewica nie ogranicza się już do kampusów, grup aktywistycznych i mediów społecznościowych. Jej liderzy wygrywają prawybory, mobilizują młodych wyborców i zdobywają wpływy wewnątrz instytucji, które niegdyś atakowali z zewnątrz. Nawet Bill de Blasio, który odrzuca etykietę socjalisty, wskazał Berniego Sandersa, Alexandrię Ocasio-Cortez, Zohrana Mamdaniego oraz niedawnych zwycięzców prawyborów jako liderów popychających kraj w nowym kierunku. Partia, która chce rządzić krajem, musi tego kraju bronić. Wewnętrzna walka w Partii Demokratycznej dotyczy tego, czy skonfrontuje się ona z ruchem zdecydowanym przekształcić Amerykę, czy też odda mu partię.

Najgłębszy podział w Partii Demokratycznej nie dotyczy już polityki, lecz samej Ameryki.

Co czytam

Opowieść o dwóch islamach

Zineb Riboua opisuje na łamach City Journal niezwykłe odwrócenie sytuacji. W państwach Zatoki Perskiej rządy coraz częściej traktują islamizm jako zagrożenie, jednocześnie dążąc do modernizacji i zacieśniania więzi z Zachodem. Tymczasem radykalne nurty zrodzone w świecie muzułmańskim znajdują nowe życie na zachodnich uniwersytetach i w progresywnej polityce, przepakowane pod hasłami dekolonizacji i oporu.

Przez znaczną część mojego życia obserwowałam rozprzestrzenianie się politycznego islamu. Ironia jest głęboka: społeczeństwa, które wydały na świat te idee, nauczyły się im nie ufać, podczas gdy Zachód, który utracił wiarę w samego siebie, zapewnia im schronienie i legitymizację.

Koń trojański wewnątrz nas

To pomaga wyjaśnić, dlaczego islamizm znajduje na Zachodzie tak podatny grunt. Mathias Döpfner przekonuje na łamach The Spectator, że ideologia woke stała się koniem trojańskim dla antyzachodnich postaw wykorzystywanych przez autokratów i ekstremistów. U jej podstaw leży polityka plemienna: dzielenie ludzi na konkurujące ze sobą grupy tożsamościowe zamiast traktowania ich jako równych obywateli.

Islamiści do perfekcji opanowali ten język, przedstawiając się jako grupa uciskana, a jednocześnie domagając się politycznej lojalności opartej na tożsamości. To metoda Mamdaniego: organizować ludzi według tego, kim są, zamiast według tego, w co wierzą, a następnie przekuwać tożsamość we władzę polityczną. To nie jest pluralizm. To podkopuje samą demokratyczną ideę obywatelstwa.

Kto uczy dzieci, jak korzystać z wolności?

Jonathan Turley zwraca uwagę na ważną kwestię w związku z wielomiliardową ugodą Meta: regulacje mogą ograniczyć dzieciom dostęp do mediów społecznościowych, ale nie nauczą ich, jak dobrze korzystać z wolności. Coraz częściej oczekujemy od technologii i państwa, że zapewnią to, co niegdyś kształtowały rodziny: zdolność osądu, powściągliwość i odpowiedzialność. Trudniejsze zadanie polega na wychowaniu dzieci, które będą potrafiły panować nad technologią, zamiast pozwolić, by to technologia zapanowała nad nimi.

Co przykuło moją uwagę w tym tygodniu

Najskuteczniejszym sposobem przepisywania historii nie jest zaprzeczanie temu, co się wydarzyło, lecz zmiana punktu, od którego zaczyna się opowieść. Muzeum powiązane ze Smithsonian w Dearborn przedstawia następstwa zamachów z 11 września przede wszystkim przez pryzmat dyskryminacji i zatrzymań, których doświadczyli Amerykanie pochodzenia arabskiego. Ta historia ma znaczenie. Kiedy jednak ideologia stojąca za zamachem znika z pola widzenia, następstwa zajmują miejsce samego zamachu, a Ameryka staje się winowajcą całej opowieści.

Takie przeformułowanie historii nie zatrzymuje się na drzwiach muzeum. Reportaż Al Jazeery z Dearborn opisuje aktywistów wywodzących się z arabskich i muzułmańskich społeczności miasta, którzy otwarcie stawiają interesy swojej społeczności za granicą ponad sprawami dotyczącymi Ameryki, takimi jak gospodarka czy infrastruktura. To właśnie jest „dearbornizacja”, przed którą od dawna ostrzegam: społeczność tak zamknięta we własnym świecie, że nie oczekuje się już od niej asymilacji z szerszym społeczeństwem amerykańskim.

Co daje mi nadzieję

Kilka tygodni temu pisałam, że przeniesienie idei socjalistycznych z polityki kampusowej do polityki wyborczej ma pewną zaletę: wreszcie będą musiały zmierzyć się z wyborcami. Niedawne prawybory na południu Florydy pokazały, co może się wydarzyć, kiedy do tego dochodzi.

Idee wyprowadzone na światło dzienne można poddać debacie, odrzucić i pokonać. Tak właśnie działa demokracja.


Link do oryginału:

Restoring the West by Ayaan Hirsi Ali
The Anti-American Divide in the Democratic Party
What I’m Thinking About…
Read more

Restoting the West, 5 września 2026


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com