
Bernard-Henri Lévy opowiada historię Omara Mohammeda,
Anne Goldschmid and Bernard-Henri Lévy.
Bernard-Henri Lévy opowiada historię Omara Mohammeda, irackiego historyka, który pod pseudonimem “Mosul Eye” dokumentował z ukrycia terror ISIS w okupowanym Mosulu. Ryzykował życiem, aby ocalić nazwiska zamordowanych, świadectwa zbrodni i ślady świata, który islamiści usiłowali unicestwić. To tekst o odwadze i o pamięci jako formie oporu: zabójcy mogą odebrać człowiekowi życie, ale nie powinni dostać prawa do wymazania jego imienia. Przetłumaczyłam ten artykuł dla polskich czytelników. To właśnie takich ludzi powinni honorować i takie historie udostępniać wszyscy polscy Omarowie, zamiast gloryfikować sprawców zamachów na cywilów.
Człowiek, który patrzył w niebyt
Historie Omara Mohammeda o latach terroru ISIS w Mosulu trzeba przeczytać
Bernard-Henri Lévy
W październiku 2018 roku pisałem na tych łamach o tajemniczym irackim blogerze ukrywającym się pod pseudonimem “Mosul Eye”, czyli “Oko Mosulu”. Właśnie opublikował zdumiewające fotografie zrobione w ruinach starego miasta, niedawno wyzwolonego spod władzy ISIS, które stało się epicentrum światowego dżihadyzmu. Na zdjęciach były kamienie, a na nich hebrajskie inskrypcje. Z niebytu wyłaniały się pozostałości synagogi, o której istnieniu nikt wcześniej nie wiedział.
Napisałem wtedy, że trzeba ocalić wszystko, co właśnie wydobyło się na powierzchnię z dawnej żydowskiej obecności w starożytnej Niniwie. Zaalarmowałem organizacje zajmujące się ratowaniem zabytków zagrożonych przez wojnę. Przygotowano projekty renowacji. Niestety najpierw głupota, a później haniebne przepisy wprowadzone przez irackie władze pozostające pod wpływem Iranu skutecznie blokowały ich realizację i robią to nadal.
W 2016 roku, kiedy rozpoczęła się bitwa o wyzwolenie miasta, pojechałem tam, aby nakręcić film dokumentalny “Bitwa o Mosul”. To właśnie “Oko Mosulu” prowadziło nas w terenie. Na jego blogu znajdowaliśmy wszystko: informacje o ruchach wojsk, o pozycjach, które właśnie padały, i tych, które wciąż się broniły, o dzielnicach, do których można było się zapuścić, oraz o tych, które ISIS zaminowało. Drogi, które rano były jeszcze otwarte, chwilę później nagle odcinano. Dochodziły do tego posterunki, mosty oraz miejsca, w których zauważono snajperów albo samochody pułapki. W najstarszych częściach miasta trzeba było znać splątaną sieć ulic, przejścia między dzielnicami i ślepe zaułki. Dla zagranicznej ekipy, która przyjechała filmować bitwę, jeden niewłaściwy skręt mógł oznaczać śmierć. “Oko Mosulu” było naszym kompasem. Naszym nieznanym przyjacielem. Człowiekiem, który być może uratował nam życie.
Teraz człowiek ukrywający się za tym “Okiem” wydał w Stanach Zjednoczonych książkę. Nosi ona tytuł “Mosul Eye” i opowiada niewiarygodną historię autora tego bloga. Nazywa się Omar Mohammed. Dziś kieruje Inicjatywą Badań nad Antysemityzmem działającą w ramach Programu Badań nad Ekstremizmem na Uniwersytecie George’a Washingtona. Wcześniej był historykiem. Miał 29 lat, kiedy ISIS wkroczyło do jego miasta. Mógł uciec, ale postanowił zostać i przez wiele miesięcy prowadził podwójne życie.
Wtapiał się w tłum, zapuścił brodę, chodził do meczetów, w których głosili kazania mordercy, słuchał, zadawał pytania i sprawdzał pogłoski. Jednocześnie stworzył niezwykle pomysłowy system przekazywania informacji na zewnątrz. Internet był śledzony? Korzystał z wielu połączeń i tajnych sposobów dostępu. Facebook został zablokowany? Przenosił się na WordPressa albo Twittera. Notatki mogły go zdradzić? Rozpraszał je, ukrywał i przechowywał w wersjach odręcznych lub przepisanych na komputerze. Policja ISIS wpadła na jego trop? Zmieniał głos, przechodził z arabskiego na angielski i sprawiał wrażenie, że nadal przebywa w Mosulu, choć zdążył już wyjechać do Turcji. W ten sposób przedarł się elektronicznie przez mury miasta, a jego niewidzialne oko stało się spojrzeniem świata skierowanym na umęczony Mosul.
Powstała książka jest dokumentem wyjątkowym. Opowiada o latach terroru w Mosulu i pokazuje, jak wygląda zwykłe życie pod rządami islamskiego faszyzmu. Jest w niej wszystko. Publiczne egzekucje, na które Mohammed zmuszał się chodzić, żeby usłyszeć nazwiska skazanych i zarzucane im winy. Ścinanie głów. Kamienowanie. Ludzie zrzucani z dachów budynków. Chrześcijanie wypędzani z miasta, ich ograbione domy i zniszczone kościoły. Jazydzi obróceni w niewolników. Młode dziewczęta gwałcone tak bestialsko, że lekarze, których świadectwa zbierał Mohammed, patrzyli, jak umierają wskutek odniesionych obrażeń. Wreszcie jego własny brat Ahmed, który pozostał w zachodnim Mosulu i zginął w 2017 roku, trafiony odłamkiem pocisku moździerzowego prosto w serce.
Tę książkę trzeba przeczytać. Jest wyjątkowym świadectwem tego, czym staje się życie pod panowaniem islamizmu. Jest także opowieścią o niezwykłym człowieku i dowodem tego, do czego zdolna jest odwaga, kiedy okoliczności doprowadzają człowieka do granic wytrzymałości. Trzeba ją wreszcie przeczytać jako wspaniałą lekcję o potędze historii.
Co właściwie robi Omar Mohammed? Zapisuje nazwiska ludzi, których zabójcy chcieli zamienić w bezimienne ofiary. Zachowuje ślady rzeczy, które sprawcy usiłowali wymazać. Tym, którzy chcieliby, żeby ich ofiary umarły dwukrotnie, najpierw fizycznie, a później w ludzkiej pamięci, przeciwstawia archiwum i chroni prawdę.
Odsłania się tutaj dziwny fortel życia. Aby przetrwać, wybiera ono coś, co najmniej je przypomina: dokument, datę, nazwisko zapisane w notesie. Krótko mówiąc, martwą literę, która paradoksalnie nie pozwala, by ostatnie słowo należało do niebytu.
Bernard-Henri Lévy jest autorem książki “Israel Alone”. Artykuł przełożyła z francuskiego na angielski Emily Hamilton, z francuskiego na polski – ja.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com