Archive | July 2018

Saudyjski dziennikarz o palestyńskich przywódcach

Saudyjski dziennikarz o palestyńskich przywódcach

   Malgorzata Koraszewska



Czy palestyńscy przywódcy kiedykolwiek chcieli pokoju i faktycznego rozwiązania palestyńskich problemów? Saudyjski dziennikarz, Miszal Al-Sudairy, ma co do tego poważne wątpliwości i mówi dlaczego.

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Jak żydowskie dziecko pogrążyło Państwo Kościelne

Jak żydowskie dziecko pogrążyło Państwo Kościelne

DARIUSZ LATOSI


Moritz Daniel Oppenheim, Porwanie Edgarda Mortary, 1862

REPORTAŻ DAVIDA I. KERTZERA PORWANIE EDGARDA MORTARYPRZEDSTAWIA OSTATNIE LATA ISTNIENIA PAŃSTWA KOŚCIELNEGO Z PERSPEKTYWY JEDNEGO, NA POZÓR MAŁO ZNACZĄCEGO WYDARZENIA.

Zjednoczenie Włoch, czyli Risorgimento, to kilkunastoletni okres działań politycznych i społecznych, które w drugiej połowie XIX wieku doprowadziły do powstania na Półwyspie Apenińskim Królestwa Włoch. Zwykle przedstawia się je jako proces stopniowego przyłączania do Królestwa Sardynii – w mniej lub bardziej pokojowy sposób – kolejnych małych księstw i królestw, osłabiając przy tym, a w końcu likwidując Państwo Kościelne, rządzone wówczas przez papieża Piusa IX. Rzadko jednak zwraca się przy tym uwagę na pewne drobne, a jednak dramatyczne wydarzenie, które miało ogromne znaczenie dla powstania państwa znanego dzisiaj jako Republika Włoska, a które jednocześnie odcisnęło trwały ślad na społeczności żydowskiej na całym świecie. Opowiada o tym wydarzeniu reportaż historyczny Davida I. Kertzera Porwanie Edgarda Mortary. Skandal, który pogrążył Państwo Kościelne.

W połowie XIX wieku Bolonia była drugim najważniejszym miastem w Państwie Kościelnym. Mieszkała tam wówczas niewielka, około dwustuosobowa społeczność żydowska. Należał do niej również Momolo Mortara, kupiec, mąż i ojciec siedmiorga dzieci. Mortarom wiodło się nienajgorzej – nie narzekali na brak pieniędzy, wiedli spokojne życie, o ile w ogóle można użyć takiego sformułowania w odniesieniu do sytuacji Żydów w ówczesnej Italii.

W XIX wieku Kościół wciąż prezentował postawę, wedle której Żydów traktowano jako morderców Chrystusa, którzy powinni zostać skazani na wieczną karę. Prowadziło to do licznych prześladowań i wypędzeń. W Modenie co roku podczas karnawału rabini byli zmuszani do udziału w upokarzającym przemarszu ulicami miasta, podczas którego rozbawiony tłum wyszydzał ich i rzucał w ich stronę zgniłymi resztkami jedzenia. Na całym Półwyspie Apenińskim Żydzi musieli notorycznie mierzyć się z podejrzeniami o porywanie i zabijanie chrześcijańskich dzieci. Powszechnie zamykano ich w gettach i nie pozwalano wychodzić po zmroku, zabraniano również prowadzenia sklepów poza ich murami. Władze papieskie uważały, że w ten sposób wyświadczają Żydom przysługę – zapewniają im i ich majątkom bezpieczeństwo i spokój. Powinni być wręcz wdzięczni Piusowi IX za to, że zniósł tzw. predica coatta, czyli obowiązek wysłuchiwania co szabat kazania opiewającego nikczemność Żydów i łaski płynące z przejścia na chrześcijaństwo.

W Państwie Kościelnym istniało wówczas prawo, według którego każdy chrześcijanin, niezależnie od wieku i pozycji, mógł ochrzcić żydowskie dziecko – wystarczyło skropić mu czoło wodą (najlepiej święconą, ale niekoniecznie) i wypowiedzieć słowa „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Tak namaszczone dziecko trzeba było jak najszybciej odebrać jego żydowskiej rodzinie, aby mogło w spokoju rozmyślać o cudzie sakramentu. Właśnie na mocy tego prawa i na rozkaz bolońskiego inkwizytora, 24 czerwca 1858 roku Momolowi i Mariannie Mortarom odebrano ich sześcioletniego syna Edgarda.

Wieść o incydencie błyskawicznie rozniosła się po całej Bolonii, aktywizując wszystkich członków społeczności żydowskiej, w tym oczywiście liczną rodzinę Mortarów. „Porwanie Edgarda uznali za zniewagę dla Żydów na całym świecie, symbol upokorzeń, których nie zamierzali dłużej tolerować”, pisze Kertzer. Poproszono o pomoc diasporę w Rzymie, jako że małego Edgarda umieszczono w tamtejszym Domu Katechumenów, w którym przygotowywano niewiernych do przyjęcia religii katolickiej. Problem w tym, że rzymscy Żydzi nie mieli żadnej realnej reprezentacji, nie byli w stanie skutecznie przeciwstawić się władzy kościelnej, a dodatkowo obawiali się – i słusznie – że gniew władz papieskich odbije się przede wszystkim na nich samych.

PRENUMERATA
W sprawę szybko zaangażowali się najpierw członkowie społeczności żydowskiej, a później i rządy innych państw europejskich, a nawet Stanów Zjednoczonych. Pomocy Mortarom próbowała udzielić również finansowa potęga Europy, rodzina Rothschildów. O podstępnym porwaniu rozpisywały się gazety na całym świecie. „New York Times” tylko w grudniu 1858, pół roku po odebraniu Edgarda rodzicom, poświęcił tej sprawie 20 artykułów. Do Piusa IX regularnie przychodziły delegacje z wielu krajów, prosząc o uwolnienie małego chłopca. Papież jednak pozostawał nieugięty. Uważał, że święte prawa są najważniejsze, a oddanie dziecka rodzinie byłoby z jednej strony zbeszczenieniem tych praw, a z drugiej przyznaniem się do winy.

WEŹ UDZIAŁ W NASZYM KONKURSIE NA FACEBOOKU I WYGRAJ „PORWANIE EDGARDA MORTARY”

Kertzer w swojej książce stawia tezę, że porwanie Edgarda Mortary stało się gwoździem do trumny Państwa Kościelnego. Dlaczego? Dlaczego dla zjednoczenia Włoch większe znaczenie miał żydowski chłopiec, pewna niepiśmienna służąca i skromny handlarz niż niejeden z wielkich bohaterów Resorgimenta?

Włoscy Żydzi niezbyt chętnie chcieli wracać po latach do sprawy Edgarda, pokazywała ona bowiem ich nieudolność, zarówno w wymiarze społeczności, jak i grupy wyznaniowej, która nie jest w stanie skutecznie walczyć o swojego członka. Historia z Bolonii miała jednak znaczący wpływ na sytuację społeczności żydowskich na całym świecie. Była jednym z impulsów, który doprowadził m.in. do powstania działającej do dziś paryskiej organizacji Alliance Israélite Universelle, mającej na celu obronę praw Żydów.

Porwanie Edgarda Mortary to wnikliwe studium tego, jak fanatyzm i uprzedzenia mogą doprowadzić do dramatycznych wydarzeń, nie tylko w odniesieniu do jednostki, ale i do całych narodów. Reportaż Kertzera jest świetnym połączeniem wciągającej historii kryminalnej z rozprawą na temat kondycji papiestwa i Europy Zachodniej w XIX wieku. Autor korzystał z ogromnej liczby dokumentów, listów i artykułów poświęconych sprawie Edgarda. „Trudno o lepszy pryzmat – pisze – by ukazać sposób myślenia Stolicy Apostolskiej na temat świeckiej władzy papieża i konflikt między owym sposobem myślenia a nową, liberalną świecką ideologią, zyskującą popularność w dziewiętnastowiecznej Europie”. Było to starcie oświeceniowego myślenia, opartego na równości obywateli, z tradycją i dogmatem hierarchii społecznej, które doprowadzić musiało do rewolucji.

David I. Kertzer


Porwanie Edgarda Mortary. Skandal, który pogrążył Państwo Kościelne
Wydawnictwo Czarne 2018


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Tourists Caught Smuggling Bricks Out Of Auschwitz

Tourists Caught Smuggling Bricks Out Of Auschwitz

JTA


Getty / The entrance to Auschwitz-Birkenau.

Two visitors to the Auschwitz-Birkenau Memorial and Museum were caught trying to steal bricks from one of the crematoria located in the former Nazi death camp.

The two Hungarian tourists, a man, 36, and a woman, 30, were caught on Saturday after two other tourists saw them hiding the bricks in a bag and notified security, the Polish-language Gazeta.pl reported.

They both admitted to the attempted theft. They were each fined 1,500 zloty, or about $400, and given a suspended jail sentence of one year, AFP reported.

“They explained that they had wanted to bring back a souvenir and didn’t realize the consequences of their actions,” regional police press officer Mateusz Drwal told the Polish news agency PAP.

They are not the first tourists to steal artifacts from the former Nazi death camp.

In December 2015 two British teens were found to have hidden in their bags fragments of a hair clipper, glass from the barracks and buttons taken from the area of the former Birkenau camp called “Canada,” where during the war stood warehouses filled with items looted from Jews. In March, 2014, an Italian tourist was arrested for trying to smuggle a piece of barbed wire out of the site.

In 2009, the “Arbeit macht frei” sign was stolen from above the entrance to the Auschwitz I concentration camp. The three thieves were given sentences ranging from six months to 2 1/2 years.


Alyssa Fisher is a news writer at the Forward. Email her at fisher@forward.com, or follow her on Twitter at @alyssalfisher


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


POWROTY/RETURNS CHASYDZKIE POWROTY DO MIEJSC NIE-ZAPOMNIANYCH

POWROTY/RETURNS CHASYDZKIE POWROTY DO MIEJSC NIE-ZAPOMNIANYCH

Autor: Agnieszka Traczewska

Redakcja naukowa: prof. Marcin Wodziński

Tłumaczenie: Marek Kazmierski

Rok wydania: 2018

Współwydawca: Studio Design

Liczba stron: 208

Oprawa: twarda

Format: 243×306 mm

ISBN: 978-83-7982-296-6

Żydzi żyją w Polsce od tysiąca lat, a chasydyzm powstał tutaj w drugiej połowie XVIII wieku. Agnieszka Traczewska z wielką intuicją, empatią, determinacją, wdziękiem i profesjonalizmem ukazała chasydów w najbardziej intymnych duchowych momentach, o których świat zewnętrzny wie bardzo niewiele.
Album ten zabiera nas w podróż, która może się wydawać podróżą w przeszłość, choć naprawdę odbywa się całkowicie w teraźniejszości.
prof. Jonathan Webber

Chasydzi wierzą, że raz w roku dusza każdego zmarłego powraca do miejsca, gdzie pogrzebane jest jego ciało. Cadyk wracający w rocznicę śmierci na miejsce swego grobu czyta wszystkie kwitle, a następnie zanosi prośby do nieba.

Fotografie Agnieszki Traczewskiej pokazują to, czego nie udało się opisać innym. Pokazują, czym jest chasydyzm.  prof. Marcin Wodziński

kup


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Granice wolności słowa

Granice wolności słowa

KATARZYNA ANDERSZ


Deborah Lipstadt podczas warszawskiej premiery filmu „Kłamstwo” w styczniu 2017 r. /Fot. Fundacja Centrum Taubego Odnowy Życia Żydowskiego w Polsce

CZY POWĄTPIEWANIE W ZBRODNIE W JEDWABNEM I KIELCACH POWINNO BYĆ KARALNE? CZY W PRZYPADKU SPALENIA KUKŁY ŻYDA ZŁOŻENIE ZAWIADOMIENIA DO PROKURATURY JEST JEDYNĄ SŁUSZNĄ REAKCJĄ?

To nie prawo powinno definiować granice tego, co dopuszczalne. Można więc palić kukły, flagi i negować Zagładę, dopóty, dopóki nie prowadzi to do rzeczywistej przemocy – oto opinia amerykańskiej historyk z Emory University Debory Lipstadt, zajmującej się Zagładą i jej negacją.

Choć w 2000 roku, oskarżona przez brytyjskiego pseudohistoryka Davida Irvinga, musiała bronić się przed londyńskim sądem, kilka lat później, kiedy Irving został skazany na karę więzienia przez austriacki wymiar sprawiedliwości za negowanie istnienia komór gazowych, opowiadała się za jego uwolnieniem. Mówiła wtedy, że czuje się niekomfortowo ze skazywaniem za jakiekolwiek wypowiedzi.

Głośny proces Irvinga przeciwko Lipstadt został niedawno pokazany w filmie „Kłamstwo” z Rachel Weisz w roli głównej.

Katarzyna Andersz: Wygrana z Irvingiem to zwycięstwo sprawiedliwości, ale nie koniec problemu negacji Zagłady.

Deborah Lipstadt: Wielu osobom wydaje się, że to ja wniosłam sprawę przeciwko Irvingowi, bo chciałam sprawić, aby wreszcie skończyło się negowanie Zagłady. To nieprawda, cała historia pokazana jest zresztą w filmie. To ja broniłam się przeciwko oskarżeniom Irvinga.

Co w takim razie zmieniło się od korzystnego dla pani wyroku z 2000 roku?

Na pewno nastąpiło wyraźne zmniejszenie twardego (hard-core) sposobu negowania, takiego w stylu Irvinga, który twierdzi, że Zagłada nie miała wcale miejsca, że nie było komór gazowych, że Hitler nie miał z tym nic wspólnego, a w sumie umarło może kilka tysięcy Żydów, jednak na pewno ich nie zamordowano. Tego typu argumenty pojawiają się o wiele rzadziej, choć oczywiście zawsze znajdą się ludzie, którzy taką narrację propagują. Nastąpił za to wzrost miękkiego (soft-core) sposobu negowania.

Czym różnią się te dwa terminy?

Wyjaśnię to na przykładzie pornografii. W języku angielskim rozróżniamy pornografię twardą, bardzo wulgarną, i miękką, która jest bardziej subtelna. Czym jest więc miękki sposób negowania? Na przykład zadawaniem z pozoru niewinnych pytań: „Ile można mówić o Zagładzie?”. Oczywiście, że odpowiedź brzmi: „Nie cały czas”, bo tożsamość żydowska bazuje też na innych komponentach, nie tylko na Zagładzie. Jestem Żydówką nie dlatego, że moi przodkowie zginęli, tylko takie jest moje pochodzenie, w takiej kulturze się wychowałam. Problem polega na tym, że przy okazji zadawania takiego pytania, nagle okazuje się, że Zagłada nie była aż tak straszna.

Kolejny przykład miękkiego sposobu negowania – poruszanie kwestii związanych ze współczesnym Izraelem. Oczywiście, że można się nie zgadzać z polityką państwa, krytykować je za stosunek do Palestyńczyków. Jednak, gdy używa się zwrotu „Zagłada Palestyńczyków” albo „nazistowskie zachowanie izraelskiej armii”, to jest nadużycie.

PRENUMERATA
Nazywanie rasisty nazistą to też nadużycie?

Bardzo nie lubię takich porównań, bo upraszczają i spłycają historię. Jestem zdecydowaną przeciwniczką nowego prezydenta USA i mówię o tym otwarcie, ale mimo to nie uważam, że powinno się go nazywać „nazistą”, tak jak robią to niektórzy. Może robić złe rzeczy, które nam się nie podobają, które nas przerażają, ale nie jest nazistą. W Stanach znana jest bajka Chicken Little, o kurczaczku, który ciągle opowiada, że spada na niego niebo. Kiedy niebo rzeczywiście na niego spada, nikt nie zwraca już uwagi na to, co mówi. Nie nadużywajmy więc zbyt mocnych słów w nieadekwatnych sytuacjach.


Wiele strasznych zbrodni i ludobójstw porównujemy do Zagłady.

Wystarczy spojrzeć na przykład konfliktu w Syrii, gdzie celowo zabija się ludność cywilną. Nie można jednak tego porównywać do eksterminacji Żydów. To inna zbrodnia – nie lżejsza ani nie cięższa, ale po prostu inna. Nie sugeruję, że to, co dzieje się w Syrii nie jest obrzydliwe, po prostu uważam, że nie powinno się stosować łatwych porównań. Porównywanie bólu przynosi efekt przeciwny od zamierzonego, w niczym nam nie pomaga. Jeśli mówię, że boli mnie ząb, a ktoś odpowiada mi, że jego bolą dwa zęby, wcale nie sprawia to, że mój ząb będzie mi mniej doskwierał. Podobnie z licytowaniem się na liczby: my straciliśmy sześć milionów ludzi, wy, na przykład, dwa miliony.

Który z rodzajów negacji jest groźniejszy?

Miękki jest znacznie bardziej podstępny. Jeśli mamy do czynienia z twardą negacją, z reguły łatwo podważyć nam absurdalne argumenty, mające świadczyć o tym, że nie było komór gazowych. Natomiast w przypadku miękkiej negacji, łatwo usprawiedliwić ją tym, że ktoś, kto ją dostrzega, przesadza, że jest zbyt wrażliwy. Trudniej jest więc ją zatrzymać, może rozprzestrzeniać się szybciej niż twarde kłamstwa.

Irving nie uosabiał więc najtrudniejszego do zwalczania rodzaju zła.

Sprawa była długa i wyczerpująca, wymagała żmudnych przygotowań. Z drugiej strony jednak była stosunkowo łatwa, bo nietrudno było odeprzeć argumenty Irvinga. Podążaliśmy śladem przypisów w jego książkach. Jeśli Irving twierdził, że w dokumencie źródłowym napisane jest to i to, sięgaliśmy po ten sam dokument i okazywało się, że jest tam coś zupełnie innego. Udowodnienie jego błędnego myślenia nie było więc trudne. To, co okazało się prawdziwym wyzwaniem, to wątpliwość, którą wyraził sędzia pod koniec procesu.

Zapytał, co w takim razie, jeśli Irving naprawdę wierzy w to, o czym pisze.

Czy Irving robił to nieumyślnie? Czy jego wnioski wynikały jedynie z błędnego rozumowania? My udowodniliśmy, że celowo zniekształcał obraz wynikający z dokumentów źródłowych.

Rachel Weisz i Deborah Lipstadt na planie filmu „Kłamstwo”. /Fot. Materiały dystrybutora

Zanim w ogóle zaczęła się ta sprawa, wcale nie było oczywiste, że do niej dojdzie. Społeczność żydowska w Londynie naciskała na przykład na to, żeby pójść z Irvingiem na ugodę.

Żydzi brytyjscy znacznie różnią się od Żydów amerykańskich. Przedstawiciele społeczności żydowskiej w Wielkiej Brytanii dbają o to, żeby dobrze dogadywać się ze wszystkimi. Przede wszystkim jednak bali się, że Anthony Julius [prawnik Lipstadt, znany m.in. z wygrania sprawy rozwodowej księżnej Diany – red.] będzie miał całkowitą kontrolę nad sprawą, nie licząc się ze zdaniem innych. Nie miało znaczenia, że też jest Żydem. Sądzili również, że sprawa przysporzy zbyt dużej sławy Irvingowi, który uwielbia brylować w świetle fleszy. Po wyroku przeprosili Anthonego i przyznali, że jego strategia była słuszna.

Irving wyszedł na idiotę.

Tego nie przewidzieli. Miał nagłówki w gazetach, ale co z tego? Teraz gdy pojawił się film, niektórzy także uważają, że niepotrzebnie zwróci uwagę na postać Irvinga. Przecież to kompletna bzdura. Pokazane są tam jego seksistowskie opinie, rasistowskie wierszyki, które pisze dla córki.

Rozważała pani kiedykolwiek opcję, żeby się z nim dogadać?

Nie, pójście na ugodę nigdy nie było przeze mnie rozpatrywane.

Mimo to jest pani przeciwniczką tego, żeby negowanie Zagłady było prawnie karane.

To zbyt proste zakazać konkretnych wypowiedzi. Gdzie będzie granica tego, co wolno powiedzieć? To niebezpieczne rewiry. Polska chce, aby karać za użycie zwrotu „polskie obozy koncentracyjne”. Co, jeśli powiem „niemieckie obozy koncentracyjne w Polsce”? O tym, co jest jeszcze w porządku, a co już nie, będą decydowali politycy. Gdyby chodziło o mój kraj i polityków z mojego kraju, nie chciałabym, żeby to do nich należała ta decyzja. Stany mają nowego prezydenta, który ma bardzo zdecydowaną wizję tego, co jest dopuszczalne w sferze publicznej. Cały świat zelektryzował jego wpis na Twitterze, w którym twierdził, że ludzie, którzy protestując, spalili amerykańską flagę, powinni być pozbawieni obywatelstwa. Oczywiście, że palenie flagi nie jest chwalebnym czynem, ja nigdy bym tego nie zrobiła, ale takie jest prawo tych ludzi do wyrażania swoich emocji. Bardziej niebezpieczne jest zabronienie im robienia tego. Byłabym pierwszą osobą, która próbowałaby im wytłumaczyć, że nie powinno się palić flagi, ale prawne regulacje tego typu są po prostu niebezpieczne.

Jak w takim razie jak reagować, jeśli czyjeś wypowiedzi zaprzeczają Zagładzie?

Możemy przeciwdziałać, edukując młodych ludzi. Zwalczać negatywne wypowiedzi jeszcze większą liczbą pozytywnych. Poza tym, jeśli istnieje prawo to regulujące, znajdą się ludzie, którzy pomyślą: „skoro jest takie prawo, to może jest jakiś powód, żeby uciszyć tych, którzy tak mówią”. W rękach antysemitów to też będzie argument na ich korzyść.

Polska premiera filmu „Kłamstwo”, styczeń 2017 r. / Fot. Fundacja Centrum Taubego Odnowy Życia Żydowskiego w Polsce

Przykład z naszego podwórka. Czołowy polityk mówi, że nie wiadomo, kto mordował w Jedwabnem, w Kielcach, że nie wiadomo, co tak naprawdę się tam stało.

„Nie wiadomo, jak to naprawdę było” to jedno z najbardziej wyświechtanych powiedzeń.

Może więc powinny istnieć granice tego, co można powiedzieć?

Nie. Nawoływanie do zbrodni powinno być karane, ale nie takie, negujące wypowiedzi. Wyobraźmy sobie, że ktoś mówi, że Żydzi zabierają za dużo głosu w sprawie Jedwabnego, że za dużo jest o tym pogromie w Muzeum Historii Żydów Polskich i że powinno się to ukrócić. Jeśli po usłyszeniu takiej wypowiedzi, ktoś inny rzeczywiście pójdzie do muzeum i zniszczy wystawę o Jedwabnem, powinniśmy postawić człowieka, który ten czyn swoją mową zainspirował, przed wymiarem sprawiedliwości. Jednak samo dywagowanie, na przykład, na temat liczby osób, które zginęły w Jedwabnem, nie powinno być jeszcze karane.

Jaka miałaby być w takim razie reakcja, jeśli polityk mówi, że Polacy nie mordowali Żydów w Jedwabnem, albo twierdzi, że może i mordowali, ale dlatego, że byli podżegani przez Niemców? Obie wypowiedzi są akceptowalne?

Oczywiście, że nie są i powinny być stanowczo zwalczane. Jednak nie powinny być prawnie zakazane.

W takim razie inny przykład. Kiedy na wrocławskim rynku ktoś pali kukłę Żyda i obwinia Żydów o całe zło na świecie – co wtedy?

Może jestem idealistką, ale najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby następnego dnia władze Wrocławia, znani i wpływowi mieszkańcy, nauczyciele i każdy, kto chce, przyłączyły się do marszu w proteście przeciwko temu, co się wydarzyło.

To też miało miejsce we Wrocławiu, ale osoba, która podpaliła kukłę, została również postawiona przed sądem.

I tu zaczyna się problem. Jeśli tuż po tym, jak została spalona kukła, doszłoby do tego, że Żydzi zostali zaatakowani, osoba odpowiedzialna za podpalenie powinna stanąć przed sądem. To oczywiście obrzydliwy czyn, nie mam co do tego wątpliwości, ale jeśli zaczyna się prawnie kontrolować to, co można albo nie można powiedzieć, wkracza się na niebezpieczny grunt. Mówię to jako Amerykanka. Rządy się zmieniają. Jeden zabroni jakiś konkretnych wypowiedzi, potem będą wybory i okaże się, że od teraz nie można na przykład krytykować prezydenta.

W tym przypadku dość powszechna była opinia, że należy złożyć na sprawcę doniesienie do prokuratury.

To błąd. Myślę, że rolą rządu lub lokalnych władz, gdziekolwiek w Polsce coś takiego by się wydarzyło, jest wyraźne oświadczenie, że taki czyn nie jest reprezentatywny dla polskiego społeczeństwa, że nie jesteście krajem antysemickim.

Sprawca dostał wyrok skazujący go na dziesięć miesięcy pozbawienia wolności.

Z więzienia wyjdzie jako męczennik, bohater. To będzie jak dodatkowy stopień na naramienniku.

Jest różnica pomiędzy mową nienawiści a podżeganiem do przestępstwa. W Ameryce jest bardzo głęboko zakorzeniona wiara w prawo do wolności słowa. Nie tylko jednak o moją wiarę chodzi. Bałabym się oddać w ręce rządu kontrolę nad tym, jakie wypowiedzi są uznawane za dozwolone, a jakie za zabronione.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com