Archive | February 2019

Co kogo rani i jak mocno?

Co kogo rani i jak mocno?

Andrzej Koraszewski


Amerykanie rozpisują się ostatnio o śnieżynkach, istotach studiujących głównie nauki nieścisłe, domagających się bezpiecznej przestrzeni, gdzie nic ich nie dotknie. Śnieżynki są młode i piękne, chociaż czasami mają buzie wykrzywione złością i przechodzą od wrzasków do rękoczynów. Bojkotują nauczycieli, czasem domagają się ich zwolnienia, wypraszają sobie podejmowanie tematów, które rażą ich dusze, chcą bezpiecznej przestrzeni, takiej, w której nic nie będzie ich niepokoić. Śnieżynki są daleko, za oceanem, dowiaduję się o nich z drugiej ręki. O różnych rzeczach dowiaduję się z drugiej ręki. Nie zawsze jestem pewien, czy informacje są poprawne, chociaż czasem nie mam powodów, żeby wątpić.

Na nowych butach firmy Nike komuś na podeszwie pojawił się Allah. Może się w Polsce pojawić na szybie Matka Boska, to niby dlaczego nie ma się Allah pojawić w Ameryce na podeszwie? Szyba to szyba, można zrezygnować z umycia, a przeznaczeniem butów jest chodzenie w nich po ziemi, a to oczywiście naraża podeszwę na wdepnięcie w to i owo, a tam Allah.

Allah jest wyraźny jak byk. Stanowi fragment odwróconej do góry nogami nazwy AIRMAX, trzeba tylko odpowiednio odwrócić i właściwie spojrzeć. Poniżej jest dowód rzeczowy – zapis słowa „Allah” po arabsku i zdjęcie podeszwy nowej serii butów Nike. Sami widzicie, nie ma żadnych wątpliwości. A żeby nas dobić, to dokładnie pod tym właśnie zdjęciem jest płatna informacja: „Jak prosić Boga o pomoc. Sprawdź, co Bóg chce ci dać”. Już miałem otworzyć, ale jakiś głos mnie ostrzegł, że to może być wyjątkowo wredny wirus.

Tysiące osób podpisało petycję, żeby te buty firmy Nike wycofać i zniszczyć. Firma broni się, przysięga, że nie miała żadnych złych intencji, ale nikt nie wie czym, to się skończy. Diabli wiedzą, co Bóg chce nam dać. Czasem zranione uczucia religijne eksplodują i wtedy Bóg daje nam popalić.

Żyjemy w czasach, inni też żyli w czasach, ale w innych. Nasze czasy charakteryzuje głębokie przekonanie, że znamy prawdę i mamy prawo do oburzenia na tych, którzy jej nie znają. Wojny religijne toczyły się o prawdę, którą znały obydwie walczące ze sobą strony i obydwie strony były równie głęboko przekonane, że druga strona uległa podszeptom szatana i odrzuciła prawdę, wybierając zło. Człowiek, który odrzuca prawdę i sprzymierza się z szatanem, nie jest tak do końca człowiekiem i zasługuje na śmierć. Chodzi oczywiście o prawdy absolutne, czyli te pochodzące od samego Boga. 

Od samego Boga pochodzą prawdy, które sam Bóg przekazał osobie stosownie namaszczonej. Z biskupem się nie dyskutuje, biskup jest pasterzem, więc na biskupa można się tylko powoływać, bo biskup przekazuje słowa Boga.

Na stronie „Dziewuchy dziewuchom” gorąca dyskusja wokół wypowiedzi biskupa Mieczysława Cisło, który obwieścił, że „każda kobieta jest powołana do macierzyństwa. Jeśli nie odda się opiece nad dzieckiem, powinna ofiarować się Bogu”. Ucieszyłem się nawet, że biskup daje współczesnym Polkom Matkę Boską jako przykład. „Młoda dziewczyna powiedziała Bogu swoje fiat, zgadzając się na wypełnienie Jego woli. Chociaż po ludzku przyjęcie woli Bożej krzyżowało Jej młodzieńcze, dziewczęce plany, to przez Jej łono przyszedł na świat Zbawiciel” – powiedział biskup, a ja w głowę zachodzę od kogo biskup się dowiedział o planach matki boskiej, zanim została matką?

Dyskutujące o biskupim obwieszczeniu dziewuchy nie zatrzymały się przy tych dziewczęcych planach późniejszej matki boskiej, irytując się raczej na to powołanie w formie macierzyństwa lub zakonu. Doradzały biskupowi, iżby się raczej o rozum pomodlił, albo zajął erotycznymi wyczynami księdza Jankowskiego, piekliły się w licznych komentarzach, nie zostawiając suchej nitki na starszym panu w skromnej czarnej sukni bez dekoltu.

Moją uwagę zwrócił wpis wzywający do rzeczowości: „Ja bym była bardziej dumna ze środowiska polskich feministek, gdybym mogła przeczytać rzeczową krytykę takiego zachowania oraz zobaczyć pomysł, jak temu przedstawicielowi płci przeciwnej wypowiadającemu się w sposób skandaliczny odpowiedzieć z klasą. Bez wulgaryzmów, i rozsądnie”. 

Nie jestem feministką, a zaledwie gorącym zwolennikiem równych praw i partnerskich relacji, więc nie do mnie to wezwanie, ale i tak się zgadzam, że byłoby lepiej odpowiadać rzeczowo, niż reagować (skądinąd uzasadnioną) irytacją. Tu jednak pojawia się kilka pytań, czy biskup zniżyłby się do rozmowy, czy w takiej rzeczowej odpowiedzi musimy zakładać, że mówimy sami do siebie, bo ta nasza odpowiedź do biskupa nie dotrze, a gdyby nawet dotarła, to mamy powód, by podejrzewać, że nie ma większej szansy na komunikację? Gdzie zacząć taką rzeczową odpowiedź? Jedna z pań zapytała drwiąco, czy bóg, tworząc pierwszą parę, od razy powiedział: Ewa do kuchni, Adam do rządzenia światem? Samo słowo „powołanie” wydaje się mówić, że ktoś powołał, a więc mamy do czynienia z boskim rozporządzeniem, a jak o boskich rozporządzeniach dyskutować?

Pojawia się tu również zasadnicze pytanie, czy świecka idea praw człowieka jest zasadniczo sprzeczna z religijnymi koncepcjami na temat tego, do czego człowiek jest powołany i przez kogo? Świecka moralność opiera się na empatii, na ochronie człowieka przed cierpieniem, przed głodem i chorobami; świecka moralność mówi o wolnościach i godności, ba, nawet o szczęściu. 

Religijna moralność nie musi wykluczać równości płci, ale robi to często ze względu na tradycję, na przekonanie, że kobieta została stworzona do pomocy mężczyźnie. Kiedy jednak patrzymy na nasze relacje nie przez pryzmat pism świętych, a raczej wychodząc od biologii, od ewolucji gatunków, rozwoju społeczeństw i kultury okazuje się, że odmienne założenia prowadzą do odmiennych wniosków.

Mężczyźni są więksi i fizycznie silniejsi, co oczywiście ułatwiało powstanie kultury patriarchalnej, religie stały na straży tej kultury, były wręcz jej centralnym filarem. W efekcie, nawet jeśli, jak w przypadku chrześcijaństwa, wspierały monogamię, wspierały również systemową dyskryminację. Kobiety pozbawiono dostępu do nauki, nie miały prawa rozporządzania sobą, rozporządzania własnością, nie miały prawa udziału w życiu publicznym. To powołanie do macierzyństwa lub służby Kościołowi to nie jest nowy pomysł. Przeciwnie polski biskup w XXI wieku powtarza bardzo stare dogmaty.

Trwająca przez tysiące lat dyskryminacja kobiet była jednym z hamulców społecznego rozwoju. Dziś wiemy, że te założenia o intelektualnej i moralnej niższości kobiet były nie tylko nierozsądne i szkodliwe, ale również nieludzkie. Zmiana nie nastąpiła jednak w wyniku jakiegoś religijnego olśnienia, ale wbrew bardzo stanowczym sprzeciwom przedstawicieli bez mała wszystkich religii. 

Dyskryminacja nie ograniczała się do odmawiania równych praw ze względu na płeć, do dyskryminowania każdy powód był dobry, a i panie w procesie dyskryminowania uczestniczyły masowo. Poniżej jest zdjęcie pierwszej czarnej pilotki w amerykańskiej armii. Dziś Millie Bailey ma sto lat.

Wspomina jak kiedyś, będąc na przepustce, szła w mundurze oficerskim ulicą Alabamy i jakaś kobieta splunęła jej pod nogi krzycząc „czarna dziwka”. Millie Bailey nie zareagowała, bo jak mówi, byłoby to nierozsądne, wtedy ciągle zdarzało się, że czarnych linczowano. Cieplej jednak wspomina historię na dworcu, kiedy jej oddział wsiadał do pociągu, pierwszy przy drzwiach wagonu był generał, który dostrzegł ją, cofnął się, mówiąc „proszę, pani porucznik, pani wsiada pierwsza”.

Przez ostatnie 150 lat dokonała się niesamowita rewolucja, rewolucja, która ograniczyła prawa bogów i znacząco powiększyła prawa ludzi. Feminizm był niesłychanie ważną częścią tej rewolucji i nie tylko niczego nas mężczyzn nie pozbawił, ale dał nam więcej, niż wielu z nas zdaje sobie z tego sprawę.

Czy w spokojnej, rzeczowej rozmowie nasz dobry biskup byłby to w stanie zrozumieć?

Nie jestem o tym przekonany, obawiam się, że te nasze śnieżynki w sutannach, podobnie jak tamte amerykańskie śnieżynki, po prostu nie są w stanie zrozumieć, co to jest rozmowa i na czym polega partnerstwo. A prawdziwe partnerstwo (w szczególności partnerstwo między kobietą i mężczyzną) to wspaniała rzecz. Obawiam się, że pana biskupa idea równości rani równie mocno, jak tę kobietę w Alabamie, która najwyraźniej przeżyła dławiący szok na widok czarnej dziewczyny w oficerskim mundurze. Najwyraźniej ludzkie odruchy nie są sprawą łatwą ani małą.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


When Jews Ruled the Fencing World

When Jews Ruled the Fencing World

Robert Rockaway


The three winners of the Women’s Individual Foil competition in the 1936 Olympic Games stand on the podium in Berlin as spectators applaud. From left: bronze medalist Ellen Preis of Austria, gold medalist Ilona Elek of Hungary, and silver medalist Helene Mayer of Germany. (Photo: Getty Images)

At the 1936 Berlin Olympics, the women’s fencing medal ceremony witnessed three medal winners with Jewish backgrounds. Ilona Elek, a Hungarian, won the gold medal. Helene Mayer, a German, won the silver. And Ellen Muller-Preis, an Austrian, won bronze. All of them stood together atop the medal platform. It should be noted that all three women were half-Jewish and none of them considered themselves Jewish. This denial made no difference to the Nazis, however, who deemed them to be Jewish. A photograph of the ceremony shows Mayer, the silver medal winner, standing on the podium and giving the Nazi salute.

Mayer’s bizarre gesture created consternation and a great deal of comment. She was born in 1910 to a Jewish father and a Lutheran mother. Although her physician father was active in Jewish organizations, Helene and her two brothers were raised in a secular home and she attended a Christian school. Before Hitler’s coming to power, Mayer had been one of Germany’s most beloved athletes. She won her first German foil championship in 1924 when she was 13. By 1930, she had won six German championships. She won a gold medal in fencing at the age of 17 at the 1928 Olympics in Amsterdam. Representing Germany, she won 18 bouts and lost only two. Attractive and vivacious, she was a fencing star and Germany’s most dazzling athlete.

Mayer’s father died in 1931 and her mother and brothers remained in Germany. After she competed for Germany in the 1932 Los Angeles Olympics—finishing in fifth place—she decided to stay in California as an exchange student at Scripps College. When Hitler came to power, her exchange was terminated, as was her membership in her hometown fencing club. Returning home to Germany seemed impossible, so she finished her studies at Scripps and took a job teaching German at Mills College in Oakland, California, where she could also continue fencing. Nonetheless, she accepted an invitation to compete for Germany in the 1936 Berlin Summer Olympics. This was arranged by Avery Brundage, head of the U.S. Olympic Committee. He convinced Germany to let one German-Jewish athlete onto the German team to quiet American calls for a U.S. boycott of the games. (According to German law, Mayer was a mischling, a German of mixed Jewish and Aryan blood.) Mayer was the only German athlete from a Jewish background to win a medal that year.

Despite winning a medal, she was not celebrated on her return to Germany. The Nazi government barely tolerated her. Joseph Goebbels, the government’s minister of propaganda, instructed the German press not to make any comments regarding Mayer’s non-Aryan ancestry. After the 1936 games, she never competed in the Olympics again. She returned to the United States and became a citizen in 1940. She won the U.S. women’s foil championship six times from 1937 to 1946. She was also world foil champion in 1937.

Mayer moved back to Germany in 1952 and married an old friend. She died of breast cancer in 1953. She was inducted into the United States Fencing Association Hall of Fame posthumously in 1963. In 2000, Sports Illustrated named her the greatest fencer of the 20th century.

*

American Jews generally have heard about Jewish-American athletes such as Sandy Koufax and Hank Greenberg in baseball, Sid Luckman and Benny Friedman in football, and Benny Leonard and Barney Ross in boxing. But they know practically nothing about the history of outstanding European Jewish athletes before WWII. Jewish Olympic fencers brought their home countries fame and international recognition, and brought honor to themselves and the Jewish people.

Young Jews have always viewed participating in sports as a means of integrating and gaining acceptance among their non-Jewish peers and within the larger society. This held true for Jewish university students in Germany, Austria, and Hungary during the late 19th and early 20th centuries. Only there, fencing and dueling with swords became the Jewish students’ sports of choice. They did so because fencing was considered a path to climb the social ladder. In addition, dueling against non-Jews was a way for Jews to show their mettle and offered a means to defend Jewish honor, especially in a time of rising anti-Semitism.

Even Theodor Herzl, the founder of political Zionism, enthused about fencing. As a journalist, Herzl wrote articles about fencing duels between Jews and French anti-Semites in the late 19th century. Herzl himself once offered to duel a Viennese anti-Semite. He was not bluffing. As a child, he had been trained to use a sword and fought a duel as part of his initiation into Albia, a German student dueling fraternity. Herzl believed that “a half dozen duels would very much raise the social position of Jews.”

Because of widespread anti-Semitism in Europe, Jewish students were excluded from many university fraternities and athletic associations. Consequently, they created fraternities and sporting clubs of their own. Their dueling frequently took place within the confines of the Jewish environment. But once they engaged in competition with non-Jews, they achieved a reputation as fierce duelists. As a consequence of their ability and competitiveness, numbers of Jewish fencers became champions in their countries and in the Olympics. Olympic fencing competition was a means by which young Jews could express their patriotism and love of country and a way to show the world that Jews could compete with non-Jews at the highest level and win. In fact, Jewish athletes have won more Olympic medals for fencing than for any other sport.

The first Jewish fencing Olympic medal winner was Siegfried “Fritz” Flesch (1872-1939), who fenced for Austria. He won a bronze medal in the saber competition at the 1900 Summer Olympics in Paris. His was the first of 35 Olympic fencing medals, 17 of them gold, won by Jewish fencers from 1900 to 1936.

The next Jewish Olympic medal for fencing was won by an Englishman, Edgar Seligman (1867-1958). Seligman was born in San Francisco to German parents. After his parents moved to London, he became a naturalized British citizen. A talented artist by profession, he competed in five Olympic Games as a member of the British fencing team. He was the only man to win the British fencing championship in three fencing divisions: the epee in 1904 and 1906; the foil in 1906 and 1907; and the saber in 1923 and 1924. He first competed in the 1906 Intercalated Games, held in Athens to renew interest in the Olympic Games. The British team won the silver medal. Seligman competed again in the 1908 Olympic Games in London, where he and his teammates won the silver medal in the team epee competition. Four years later, Seligman captained the British fencing team at the Stockholm Olympics. He competed in three events and won another silver medal in the team epee competition. Although Seligman competed in four more Olympics—1920, 1924, 1928, and 1932—he never won another medal.

Hungarians had always taken pride in being descended from saber-wielding mounted warriors. For a Jew to become a saber champion was to fulfill a fantasy of acceptance. The first Hungarian Olympic champions were Jews who excelled in saber fencing, the most Hungarian of martial arts. In the 1908 London Olympic Games, four Hungarian-Jewish fencers—Dezso Foldes, Jeno Fuchs, Oskar Gerde, and Lajos Werkner—won a gold medal in the team saber competition. Fuchs also won a gold medal in the individual saber competition. He became the first Hungarian Olympic champion in fencing. In addition to his gold medals, Fuchs (1882-1955) won 22 individual matches in the 1908 and 1912 Olympic Games.

Edgar Seligman (right) (Photo courtesy Wingate Institute for Physical Education and Sports Archives)

In the 1908 Olympics, two French Jews, Alexandre Lippmann and Jean Stern, won the gold medal for the team epee competition. In the 1912 Stockholm Olympics, Foldes, Fuchs, Gerde, and Werkner once more won team gold medals for the fencing and team saber events. Fuchs won a gold medal in the individual saber competition and Werkner won a gold medal in the fencing competition. Two Belgian Jews, Gaston Salmon and Jacques Ochs, won gold medals for the fencing and team epee competition. Albert Bogen of Austria won a silver medal for the fencing and team saber competition, Ivan Osiier of Denmark won a silver medal for the individual epee competition. Otto Herschmann of Austria won a silver medal for the fencing and team saber competition.

After WWI, fencing became almost an obsession among Hungarian Jews. From 1920 to 1936, Hungarian-Jewish fencers won 11 Olympic medals. The Hungarian-Jewish prominence resulted from a number of factors. The Austro-Hungarian Empire had suffered defeat in the war. As a consequence, Hungary lost almost two-thirds of its territory and more than half its population. Before the war, the nation’s population numbered over 18 million. In 1920, the population of the new Hungary numbered 8 million. Before the war, the Jewish population numbered 911,227. After the war it numbered 473,000. And beginning in 1920 violent anti-Semitism erupted in Hungary and it became the first country in Eastern Europe to introduce anti-Jewish legislation: a 1920 quota on Jews in universities. This new situation spurred Jews to show their courage and display their loyalty and patriotism to the new Hungary. Fencing became their way to do so.

Hungarians associated the sport of fencing with courage, virility, masculinity, and honor. Since Jews sought to exemplify these qualities, they took to fencing and dueling with swords with unprecedented zeal. Fencing became almost an obsession among Hungarian Jews and became a key part of their efforts to identify with and be accepted by the country’s ruling classes. The victories of Jewish fencers in the Olympics provided the Jewish community with pride and served as a means to prove its courage and valor to the Hungarian public. The Hungarian-Jewish press regularly articulated the contributions of Jews to Hungary, giving special attention to Jewish victories in the Olympics. Hungary’s non-Jewish press also noted the Jewish victories and lauded the Jewish champions as representatives of the Magyar virtues of physical agility and power. Many Jewish journalists wrote for Hungary’s newspapers, so they likely were among the most vociferous of those who praised the Jews.

In the 1928 Amsterdam games, three Hungarian Jews—Janos Garay, Sandor Gombos, and Attila Petschauer—won gold medals for the team saber competition. Petschauer also won a silver medal for the individual saber competition. In the 1932 Lake Placid and Los Angeles games, Petschauer and Endre Kabos of Hungary won gold medals for the team saber competition. Kabos also won a bronze medal for the individual saber competition. In the 1936 Berlin Olympics, Kabos won gold medals for individual saber and team saber competitions. In those games, the three female fencing medal winners and Kabos, all of whom had Jewish backgrounds, took home five of the eight fencing medals.

Kabos was fully conscious of the symbolism of competing in the capital of the Third Reich. Before the games, he wrote an article in the Hungarian-Jewish newspaper Egyenloseg (Equality), in which he said that Jewish athletes have a psychological handicap. “We will go to a place to demonstrate our strength and ability where our Jewish brothers are considered another race, not humans created by God, even harmful, and they get a treatment according to this painful perception.” He concluded by saying that the Hungarian-Jewish Olympians “will fight not only for universal Hungarian nationhood and Hungarian pride in Berlin but we, Jewish sportsmen, must and want to show the image of Jewish power and virtue.”

*

Five Hungarian-Jewish Olympic champions did not survive the war. Lajos Werkner died in Budapest in November 1943 at the age of 60. Oscar Gerde died in the Budapest ghetto in October 1944. Janos Garay, who won a gold medal in the team saber in the 1918 Amsterdam Olympics and a silver medal for team saber at the 1924 Olympics, was deported and murdered in the Mauthausen concentration camp.

The Hungarian gold medalists Attila Petschauer and Endre Kabos suffered similar fates. Petschauer was born in Hungary in 1904 and was a fencing prodigy before his teen years. His father named him Attila after Attila the Hun, an intrinsically gentile name. In the 1928 Amsterdam Olympics, he won a silver medal in the individual competition and a gold medal in the team saber event, winning all 20 of his matches. When the Germans occupied Hungary in 1944, Petschauer was deported to a labor camp in the Ukrainian town of Davidovka. During a lineup of prisoners, he was recognized by a military officer who had been his friend in Hungary. This did not save him. His former friend instructed the guards to taunt Petschauer. The guards shouted: “You, Olympic fencing medal winner, let’s see if you can climb trees.” It was midwinter and bitter cold, but the guards ordered him to undress then climb a tree. The amused guards ordered him to crow like a rooster and sprayed him with cold water. Covered with ice from the water, Petschauer froze to death. His life and death were dramatized in the 1999 film Sunshine, starring Ralph Fiennes.

From left: Endre Kabos, Attila Petschauer, Helene Mayer (Photos: Wikipedia)

Endre Kabos (1906-1944) was born in Hungary. He began fencing as a youngster after he received a fencing outfit as a birthday present. By the 1930s he had become one of the world’s greatest fencers. In addition to his four Olympic gold medals, he won multiple gold medals as an individual and as part of Hungarian teams in European fencing competitions. During WWII he was interned in a general labor camp. In June 1944 he was sent to a labor camp for Jews. He also taught some German army officers the use of saber fencing. He later was transferred to Budapest where he transported food and provisions for prisoners in the camps. On Nov. 4, 1944, he was on a bridge that German soldiers were preparing to blow up to prevent it from being used by the advancing Red Army. He was killed when a munitions truck he was driving exploded as a result of a pipe bomb. In 1986, he was inducted into the International Jewish Sports Hall of Fame.

Dezso Foldes (1880-1950) was the only Hungarian-Jewish Olympic champion who survived the war. After the 1912 Olympics he left Hungary for the United States. He opened a medical clinic for the poor in Cleveland, Ohio. He died in Cleveland in 1950.

The Hungarian-Jewish fencers loved Hungary. They believed that their victories in the Olympics brought honor and glory to their homeland. In the end, their Olympic medals and achievements did not save them. They suffered the same fate as other Jews.


Robert Rockaway is professor emeritus at Tel Aviv University, and the author of But He Was Good to His Mother: The Lives and Crimes of Jewish Gangsters


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Yerushalayim Shel Zahav – Ofra Haza (Live)

Yerushalayim Shel Zahav – Ofra Haza (Live)


awegedebe



Yerushalayim Shel Zahav – Ofra Haza (Live) / Jerusalem of Gold

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Wytyczne Komisji Rabinicznej do Spraw Cmentarzy dotyczące ochrony cmentarzy żydowskich w Polsce.

Wytyczne Komisji Rabinicznej do Spraw Cmentarzy dotyczące ochrony cmentarzy żydowskich w Polsce.

Komisja Rabiniczna do Spraw Cmentarzy


Status cmentarzy w świetle prawa i tradycji żydowskiej

Pierwsza wzmianka o żydowskim pochówku pojawia się na kartach Księgi Rodzaju, kiedy Abraham po śmierci swojej żony Sary, zakupił skrawek ziemi aby ją w niej pochować (Księga Rodzaju 23:2-20). W tradycji żydowskiej cmentarz powstaje już w chwili nabycia działki z przeznaczeniem na cele grzebalne – uzyskuje swój status szczególny jeszcze przed dokonaniem tam pierwszego pochówku.

W judaizmie święte jest zarówno to, co duchowe, jak i to, co fizyczne. Dusza jest źródłem świętości, podczas gdy ciało jest naczyniem, które nosi w sobie świętość. Zgodnie z tradycją i prawem żydowskim, ludzkie ciało jest święte nawet po śmierci i pozostaje takim aż do Dnia Sądu Ostatecznego. Dlatego kości tych, którzy odeszli pozostają święte i nienaruszalne. Tradycja mówi, że dusza i ciało pozostają połączone nawet po śmierci, więc jeżeli narusza się kości tu, na ziemi, to naruszony zostaje także spokój duszy w niebie.

Ponieważ kości są święte, muszą być traktowane z najwyższym szacunkiem. Ciała zmarłych muszą być pogrzebane w ziemi (co wyklucza zarówno kremację, jak i pozostawienie ich ponad poziomem gruntu) i pozostać nienaruszone. Dlatego ekshumacja jest w judaizmie ściśle zabroniona, z wyjątkiem szczególnych i nadzwyczajnych przypadków.

Działalność Komisji Rabinicznej do Spraw Cmentarzy w Polsce

Komisja została powołana, aby sprawować nadzór nad wszelkimi pracami mającymi miejsce na cmentarzach żydowskich. Przedmiotem zainteresowania Komisji jest ochrona cmentarzy w ich historycznych (czyli przedwojennych) granicach. Z punktu widzenia prawa żydowskiego, w ramach którego Komisja działa, kluczowa pozostaje ochrona szczątków ludzkich złożonych na cmentarzu bez względu na to, czy szczątki te pozostają w układzie anatomicznym czy przemieszane są z warstwami ziemi. Innymi słowy, w myśl tradycji żydowskiej cmentarz jest tam gdzie znajdują się szczątki ludzkie, niezależnie od tego czy zewnętrzne oznaki cmentarza uległy zniszczeniu, jego granice uległy zatarciu, czy też cmentarz został zabudowany. W związku z tym, zadaniem Komisji jest niedopuszczanie do zabudowywania cmentarzy, jak również do rozbudowy obiektów już na cmentarzach istniejących, wybudowanych czy to w czasach okupacji niemieckiej, czy w czasach PRL, czy już po 1989 roku. Fakt zabudowania nekropolii i sprofanowania ludzkich szczątków w wyniku prac ziemnych w przeszłości nie oznacza, że teren ten przestał być dla Żydów cmentarzem – miejscem świętym.

Metodologia pracy Komisji: prowadzenia badań na cmentarzach żydowskich

Judaizm wyraźnie zakazuje ingerowania w strukturę ziemi na cmentarzach żydowskich z uwagi na niebezpieczeństwo naruszenia kości zmarłych. W związku z tym, zgodne z tradycją żydowską są jedynie nieinwazyjne metody badań. W celu odtworzenia historycznych granic cmentarza czy rozpoznania jego strefy grzebalnej dostępne są takie narzędzia jak: synchronizacja przedwojennych map, synchronizacja zdjęć lotniczych z okresu II wojny światowej, badania georadarowe oraz LIDAR (light detection and ranging). Narzędziem podstawowym pozostaje wizja lokalna, czyli badanie terenu pod kątem pozostałości przedwojennego ogrodzenia lub innych obiektów cmentarnych.

Badania archeologiczne dopuszcza się tylko w przypadkach wyjątkowych, w trybie konsultacji z Komisją i pod nadzorem rabinicznym delegowanego pracownika Komisji.

Macewy (nagrobki)

Wedle tradycji żydowskiej macewy należą do zmarłych i dlatego powinny być przywrócone na cmentarz, z którego pochodzą. Nie zezwala się na ponowne ustawianie tak przenoszonych macew w sposób naśladujący ich pierwotne ustawienie, czyli sugerujący, że stoją one na rzeczywistym – pierwotnym miejscu pochówku. Komisja rekomenduje, iż optymalnym rozwiązaniem w takim przypadku jest utworzenie lapidarium scalonego z istniejącym ogrodzeniem lub w jego pobliżu. Macewy należy instalować w taki sposób aby ich inskrypcje pozostały widoczne. Dokładną lokalizację lapidarium czy też inną formę ekspozycji macew należy uzgadniać z Komisją.

Nie należy też odkopywać, podnosić czy ponownie ustawiać znajdujących się na cmentarzu płyt nagrobnych, które uległy przewróceniu, zarośnięciu czy też wchłonięciu w ziemię.

Podsumowując, zakazane są wszelkie działania mogące naruszyć znajdujące się pod powierzchnią ziemi kości.

Wszelkie zadania w zakresie renowacji, konserwacji oraz pielęgnacji macew winny być prowadzone zgodnie ze sztuką konserwatorską, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości – konsultowane z Komisją.

Poniżej kilka uwag praktycznych:

    • w przypadku odtwarzania inskrypcji podczas renowacji macew wymagana jest konsultacja treści z Komisją (konsultacja hebraistyczna),
    • nie należy stosować na macewach jakichkolwiek substancji chemicznych bez pozwolenia właściwego Konserwatora Zabytków,
    • nie należy malować nagrobków czy też inskrypcji na nich bez akceptacji proponowanych farb i technik przez właściwego Konserwatora Zabytków,
  • nie należy czyścić macew szczotkami twardymi, w tym drucianymi.

Wskazówki dotyczące prowadzeniu prac na cmentarzach żydowskich

Niniejsze wskazówki dotyczą zarówno cmentarzy ogrodzonych i oznakowanych, jak i tych których granice nie są jeszcze odtworzone w terenie. W przypadku tych drugich, należy ponadto zaznaczyć, że jedną z możliwych form ochrony ich strefy grzebalnej jest zmiana zagospodarowania terenu na „teren zielony,” przy czym, z zastrzeżeniem, a także podaniem informacji publicznej iż dany obszar jest terenem cmentarza; tak aby nie ulegało wątpliwości, że teren ten nie powinien być użytkowany do celów rekreacyjnych.

Z punktu widzenia tradycji żydowskiej, najistotniejsze pozostaje zapewnienie spokoju zmarłym i nienaruszalności ich pochówków. Dlatego też, wszelkie prace toczące się na cmentarzach, w tym przedsięwzięcia związane z odtwarzaniem ich historycznych granic, winny uwzględniać owe priorytety.

Na terenie cmentarzy żydowskich –

nie dopuszcza się:

    • prowadzenia jakichkolwiek prac w szabaty, tj. od zmierzchu w piątek do zmierzchu w sobotę, oraz podczas świąt żydowskich,
    • kopania gruntu cmentarza,
    • wywożenia ziemi cmentarnej,
    • wjazdu na teren ciężkim sprzętem (odpowiednie zgody może wydać jedynie Komisja),
    • usuwania korzeni drzew i krzewów,
    • odkopywania płyt nagrobnych,
    • samowolnego grzebania kości,
    • podkopywania ogrodzenia cmentarza,
  • otwierania grobów;

zezwala się na:

    • przycinanie do poziomu powierzchni ziemi drzew, krzewów oraz roślin jednorocznych, dwuletnich i bylin,
    • biologiczne usuwanie karp i korzeni starych drzew,
    • palenie na cmentarzach chwastów, gałęzi oraz drewna – zgodnie z przepisami BHP,
    • wytyczanie alejek na powierzchni gruntu – po uzgodnieniu z Komisją,
    • nawożenie dodatkowych warstw ziemi, pod warunkiem, że nawieziona ziemia jest wolna od gruzu i innych zanieczyszczeń,
    • oczyszczanie płyt nagrobnych,
  • instalację tablic pamiątkowych i informacyjnych – po uzgodnieniu z Komisją.

Uwaga: W przypadku odnalezienia szczątków ludzkich należy przerwać prace i bezzwłocznie skontaktować się z biurem Komisji.

Prosimy o bezpośredni kontakt z Komisją Rabiniczną do Spraw Cmentarzy w przypadku jakichkolwiek pytań merytorycznych bądź wątpliwości (ul. Twarda 6, 00-950 Warszawa, tel. 22 526 54 59).


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Time to Target Terrorist Salaries Doled Out by the PA

Time to Target Terrorist Salaries Doled Out by the PA

Ariel Kahana / JNS.org


Palestinian Authority President Mahmoud Abbas. Photo: Reuters / Mohamad Torokman.

JNS.org – Three-and-a-half years have passed since the Arabs of Judea, Samaria, and Jerusalem launched their wave of lone-wolf terrorist attacks, and the list of murdered Israelis is truly unspeakable. Since September 2015, 78 citizens and soldiers have been butchered with knives, killed by stones, rammed by cars, or shot — all ending their lives in the same horrific manner as 19-year-old Ori Ansbacher just did.

The soul cannot find peace, and the State of Israel cannot find a solution.

The Shin Bet and other security forces thwart hundreds of terrorist attacks, but when there’s no terrorist organization pulling the strings and giving directives, Israel’s sophisticated intelligence apparatuses cannot prevent the lone knife-wielding terrorist from committing his evil deed.

Only one thing hasn’t been tried throughout this entire cursed period of time. Just one simple measure hasn’t been implemented among other things because of objections from the defense establishment: putting an end to terrorist salaries doled out by the Palestinian Authority.

Due to the fact that our security agencies work with the PA to thwart terrorist attacks, and because the Israel Defense Forces and Shin Bet are concerned about the possible collapse of PA leader Mahmoud Abbas’s security forces, our own agencies, incredibly, have balked at deducting the amount paid by the PA to terrorists from the taxes Israel collects on its behalf.

The same defense establishment — again, incredibly — has dragged its feet on compiling data about the phenomenon, as required by a law passed with great effort by Knesset members Avi Dichter and Elazar Stern.

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu, it must be said, is torn between the position of the defense establishment and basic common sense, which demands punishing the Palestinians for this industry of murder. Although Netanyahu has routinely acknowledged the severity of the phenomenon of terrorist salaries, to this day he hasn’t claimed a single shekel from Abbas because of it.

Indeed, esteemed prime minister and security agency leaders — after three years and dozens of murdered Israelis, the time has come to try the only leverage we have yet to apply, and that is deducting the terrorist payments from the PA’s taxes.

This is the bare minimum requirement if we want to stop the lone-wolf attacks. As for the PA and its security forces: If they encourage lone-wolf attacks, why is it so important for us to protect them?


Ariel Kahana is a diplomatic correspondent for Israel Hayom.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com