Archive | April 2019

Nagrody Historyczne POLITYKI

Nagrody Historyczne POLITYKI – nominacje na 60-lecie nagrody

POLITYKA


BOŻENA SZAYNOK,
MARCIN ZAREMBA,
MARIAN TURSKI,
WIESŁAW WŁADYKA,
WŁODZIMIERZ BORODZIEJ,
DARIUSZ STOLA

Nagrody Historyczne POLITYKI obchodzą w tym roku 60-lecie.

To najstarsza w Polsce nagroda przyznawana publikacjom o tematyce dotyczącej najnowszej historii Polski. Nagród nie przyznano tylko dwukrotnie – w 1965 i 1981 r. Przez ten czas POLITYKA nagrodziła aż 187 laureatów (z pełną listą można się zapoznać na polityka.pl/nagrodyhistoryczne). Z okazji 60-lecia Nagród przewodniczący jury red. Marian Turski (pomysłodawca Nagrody, od początku stojący na czele Kapituły) postanowił rozdzielić prace naukowe i popularnonaukowe.

Poniżej prezentujemy NOMINACJE do Nagród Historycznych POLITYKI za książki wydane w 2018 r.

W dziale prac naukowych i monografii

Łukasz Garbal, Jan Józef Lipski. Biografia źródłowa, t. 1–2, Instytut Pamięci Narodowej oraz Instytut Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, Oddział Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, Warszawa 2018

To historia niezwykłego człowieka, który w PRL-owskiej rzeczywistości znajdował się poza najbardziej wpływowymi środowiskami, poza „potęgami”: partią i Kościołem. Opowieść o jego życiu pozwala czytelnikowi wyjść poza schematyczne myślenie o Polsce po 1944 r. Autor pisze o odwadze i niezależności Lipskiego, o chodzeniu własnymi ścieżkami, przy czym nie zapomina o cenie, jaką trzeba było za to zapłacić (choroba, upokorzenia, kłopoty w pracy). Wspomina ludzi bliskich Lipskiemu, rodzinę, przyjaciół z pracy i opozycji, ale i innych; czytamy np. o naukowcach, którzy negatywnymi recenzjami wstrzymali na lata świetnie napisaną habilitację Lipskiego.Życie tytułowego bohatera jest „kręgosłupem” tej publikacji, ale nie zabrakło opisów sytuacji, cytowania wypowiedzi, wspomnień, szczegółów PRL-owskiej codzienności, dowcipów, plotek. Łukasz Garbal solidnie rekonstruuje świat, w którym żył Lipski. Wciągająca lektura.

BOŻENA SZAYNOK

Monika Stępień, Miasto opowiedziane. Powojenny Kraków w świetle żydowskiej literatury dokumentu osobistego, Wydawnictwo Austeria, Kraków–Budapeszt–Syrakuzy 2018

Ciekawy pomysł na nową opowieść o Żydach w Polsce po II wojnie. Ograniczenie opisu do jednego miasta umożliwia drobiazgowe zrekonstruowanie przeszłości. Autorka wprowadza nas w „przestrzeń [miasta] zatrzymaną w czasie, w której tkanka ludzka uległa głębokiemu przeobrażeniu”. Dramatyczne historie opowiedziane są z wyczuciem i empatią. Monika Stępień dzieli się spostrzeżeniami dotyczącymi powojennej rodziny żydowskiej, pisze np. o rodzicach, którzy nie udźwignęli doświadczenia wojny, o dzieciach zmuszonych do przejęcia roli dorosłych. Z bohaterami książki wchodzimy do powojennych domów, w „najbliższe otoczenie społeczne”, w przestrzeń miejską. Zaletą książki jest opowieść o przyjazdach do Polski tych, którzy po wojnie wyemigrowali. Czytamy nie tylko o przyczynach odwiedzin dawnej ojczyzny, ale także o stanowisku bliskich czy rodziny wobec tego pomysłu, o „nocnych rodaków rozmowach”, szukaniu korzeni, tożsamości, doświadczeniu upływu czasu.

BOŻENA SZAYNOK

Michał Siedziako, Bez wyboru. Głosowania do Sejmu PRL (1952–1989), Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2018

W zbliżających się wyborach większość Polaków znów nie weźmie udziału, a przecież nie tak dawno głosowali niemal wszyscy. Na paradoks masowego udziału obywateli PRL w głosowaniach, w których nikogo nie wybierali, a jedynie potwierdzali wybory dokonane w gmachu Komitetu Centralnego PZPR, rzuca nowe światło książka Michała Siedziako. Wyjaśnia, w jakim celu rządząca partia powtarzała co parę lat pozór demokratycznych wyborów. Pokazuje, jak to robiła – z wielkim nakładem sił i środków, angażując dziesiątki tysięcy ludzi, doskonaląc procedury gwarantujące z góry ustalony wynik, umiejętnie mobilizując masy i celebrując z namaszczeniem publiczne rytuały. Książka jest solidnie udokumentowana wieloma źródłami – notatki z posiedzeń partyjnej egzekutywy, raporty SB, projekty ustaw i protokoły komisji wyborczych, artykuły z gazet i hasła z plakatów i ulotek, pamiętniki, wywiady z uczestnikami wydarzeń. Wyjaśnia to, co było widoczne, i ujawnia to, co było zakryte.

DARIUSZ STOLA

Katarzyna Person, Policjanci. Wizerunek Żydowskiej Służby Porządkowej w getcie warszawskim, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2018

Interesująca opowieść o Żydowskiej Służbie Porządkowej w warszawskim getcie. Dowiadujemy się o okolicznościach utworzenia ŻSP i umiejscowieniu jej w strukturach niemieckich, poznajemy obowiązki: te zwykłe, policyjne (kierowanie ruchem), i te wpisane w okrutną okupacyjną rzeczywistość. Autorka opowiada o ludziach ŻSP, którzy reprezentowali różne środowiska (od lewicowych po ortodoksyjne). Wielu policjantów nie znało jidysz, dlatego organizowano dla nich kursy tego języka. Konstrukcja książki kolejno pozwala nam poznać kwestię przemocy i korupcji w ŻSP, postrzeganie tej formacji, w końcu oddaje „głos policjantom”. Wydarzenia z 1942 r. znalazły się w osobnych rozdziałach, co pozwoliło na ich szczegółowy opis. Ostatnia część, „Sądy”, dotyczy powojennych rozliczeń, ale także opinii o ŻSP różnych politycznych środowisk.

BOŻENA SZAYNOK

W dziale prac popularnonaukowych i publicystycznych

Joanna Kuciel-Frydryszak, Służące do wszystkiego, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2018

„Marysia!”, „Kasia!”, „Genia!” – wołały panie domu na swoje służące, lekceważąc ich prawdziwe imiona. Tysiącami migrowały ze wsi do miast, by wyrwać się z chłopskiej biedy, niektóre jeszcze będąc dziećmi. Później wystawały na rynkach aż przyjdzie pani „kapeluszowa” i weźmie je do domu. Skojarzenia z targiem niewolników narzucają się same. Ich zbiorowy los błyskotliwie opisała Joanna Kuciel-Frydryszak, autorka m.in. wcześniejszej doskonałej biografii Antoniego Słonimskiego. Wzięła na warsztat historię zapomnianą, „prześnioną”, nieprzedstawioną przez naszą historiografię. „– Marysiu! Leć prędzej po mleko i bułki. – Marysiu, posmaruj chłopcom chleb do szkoły. – Marysiu, oczyść panu palto”. „Służące do wszystkiego” to także studium z życia klasy średniej końca XIX w. i pierwszej połowy następnego wieku. Z jednej strony etos, z drugiej paternalizm, przekonanie o wyższości wobec „ciemnego ludu”, który winien służyć. To dwie twarze polskiej inteligencji.

MARCIN ZAREMBA

Michał Wójcik, Treblinka 43. Bunt w fabryce śmierci, Znak Literanova, Kraków 2018

Kiedy książka ta ukazała się – od razu wiedziałem: to jest rzecz z najwyższej półki reportażu historycznego. Światowego! Głównym tematem jest powstanie. Jak bunt gladiatorów – skazane na porażkę. Ale gladiatorzy byli najlepiej wyszkolonymi żołnierzami Rzymu. Więźniowie Treblinki byli ludźmi zmaltretowanymi, wycieńczonymi, którym odebrano wszelką nadzieję.

Przypomnijmy: Treblinka pochłonęła ok. 900 tys. ofiar – to największy cmentarz Żydów polskich. Jedyni pozostający (czasowo) przy życiu więźniowie – to ci, których zmuszano do pomagania Niemcom w procesie Zagłady. W tym własnych rodzin! Desperacja – jak u gladiatorów – rodzi determinację oporu. 2 sierpnia wybuchło powstanie. Zginęło kilkuset więźniów i kilku strażników. Ok. 400 zbiegło, a 85 doczekało wyzwolenia. Mistrzostwo Wójcika polega na tym, że odtwarza dzień codzienny oprawców, więźniów (umiejętność przygotowania akcji), gotowość (lub brak) pomocy powstańcom przez okołoobozowe środowiska. Szacunek i podziw!

MARIAN TURSKI

Anna Bikont, Helena Łuczywo, Jacek, Wydawnictwo Czarne i Agora SA, Warszawa 2018

Książkę otwiera zdjęcie trzyletniego Jacka Kuronia w krakowskiej czapce, siedzącego na białym koniu. Kawalerzystą nie został, ale przez życie przejechał w iście ułański sposób: od opętania ideologią komunistyczną do rewolucji Solidarności, do której doprowadził i był jednym z jej najważniejszych przywódców. Podobnie z biglem napisana została jego biografia. Autorki Anna Bikont i Helena Łuczywo pracowały nad nią przez wiele lat. Choć same dobrze znały Jacka, potrafiły podczas pracy, opisując jego charyzmę, wziąć ją w nawias. Punktują konfabulacje zawarte w jego wspomnieniach, bez taryfy ulgowej oceniają stalinowską młodość – „Jacka też musieli się bać”. Zebrały wiele relacji, docierając także do osób mniej znanych, jak np. szkolni koledzy. Wykazały się kunsztem historycznym i dziennikarskim zarazem.

MARCIN ZAREMBA

Debiuty w działach prac naukowych i popularnonaukowych

Alicja Urbanik-Kopeć, Anioł w domu, mrówka w fabryce, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2018

W drugiej połowie XIX w. na ziemiach polskich z coraz większą siłą zaczęły ujawniać się społeczne wykluczenia, rosła też świadomość, że trzeba im sprostać. Najpóźniej chyba dostrzeżono kwestię robotnic fabrycznych, tych – „nowego rodzaju kobiet”. I o tym jest ta książka. Alicja Urbanik-Kopeć stawia pytania: Jak żyły robotnice? Gdzie pracowały, ile im płacono, kto zajmował się ich dziećmi, gdy były w fabryce? Czy umiały pisać i czytać? Co się działo, gdy chorowały, potrzebowały pomocy? Jak odnajdywały się w świecie stereotypów, nakazów kulturowych i oczekiwań społecznych, także instytucjonalnych? W całym tym rozwiniętym systemie, w którym musiały zmieścić się jednocześnie kobiety i proletariuszki. Stąd bardzo trafny tytuł książki. I gorzka prawda, że robotnice fabryczne pozostawały właściwie niezauważone, także przez kobiece ruchy emancypacyjne i socjalistów.

WIESŁAW WŁADYKA

Olga Linkiewicz, Lokalność i nacjonalizm. Społeczności wiejskie w Galicji Wschodniej w dwudziestoleciu międzywojennym, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2018

Promotor autorki Włodzimierz Mędrzecki napisał przed 31 laty najlepszą polską monografię regionu w okresie międzywojennym. Chodziło o Wołyń. „Lokalność i nacjonalizm” okazuje się próbką postępu, jaki mimo wszelkich trudności udało się (niektórym) osiągnąć. Linkiewicz jest z wykształcenia etnolożką. Korzysta oczywiście z tradycyjnych źródeł historycznych – urzędowych, kościelnych, wspomnień, relacji czy prasy. Jednocześnie pokazuje, czym może się pochwalić jej profesja – cytuje nieznane, bo niepublikowane prace etnologów i antropologów, przywraca pamięci równie nieznane materiały, przechowywane w archiwum wrocławskiego Towarzystwa Ludoznawczego.

Nie da się tej wielowątkowej książki streścić. Można natomiast wskazać na podstawową zaletę: Linkiewicz udowadnia współistnienie tradycyjnej lokalności z nowoczesnym, atakującym nacjonalizmem, składającym się na codzienność innej „Najdłuższej wojny nowoczesnej Europy”. Galicja Wschodnia to nie Poznańskie ani Wołyń. A jednak każdemu, kto chce zrozumieć „Wołyń” Smarzowskiego, polecam lekturę tej właśnie książki.

WŁODZIMIERZ BORODZIEJ

Zofia Trębacz, Nie tylko Palestyna. Polskie plany emigracyjne wobec Żydów 1935–1939, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2018

„Żydzi na Madagaskar” to nie tylko hasło z ulicznych demonstracji przedwojennej prawicy, ale też zamysł poważnie dyskutowany w wysokich kręgach rządowych II RP. Idee emigracjonizmu, których efektem miało być znaczące zmniejszenie liczby Żydów w Polsce, były jakoby cywilizowaną alternatywą dla antysemickich burd endecji i ONR. Po śmierci Marszałka w 1935 r. zyskały wpływowych rzeczników w rządzie, a zwłaszcza w MSZ. Rozważano różne terytoria, ale największą popularnością cieszył się egzotyczny Madagaskar. Powaga, z jaką spora część politycznej elity traktowała tę szkodliwą mrzonkę, czyniącą 10 proc. ludności obywatelami drugiej kategorii, wiele mówi o ówczesnym stanie umysłów. Książka Zofii Trębacz to efekt rozległych badań w archiwach polskich, francuskich i brytyjskich, dociekliwej lektury dokumentów rządowych, pamiętników i prasy (w tym żydowskiej i gazet madagaskarskich), pisana rzeczowo i spokojnie.

DARIUSZ STOLA

W dziale pamiętników i wspomnień

Bohdan Hryniewicz, Chłopięca wojna. Pamiętnik z Powstania Warszawskiego, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2018

To nie tylko pamiętnik z powstania. Dzieje popowstańcze są również pasjonujące: ucieczka z Polski na Zachód, udział w formacjach „andersowskich”, mozolna droga do zrobienia kariery inżynierskiej po wojnie. Fascynujące, lecz najbardziej utrwala się w pamięci obfitujący w szczegóły (nawet szczególiki) opis przebiegu powstania w najbardziej dramatycznym miejscu walki, tj. na obrzeżach parku Krasińskich i na Starówce. Szczególnie poruszająca – dosłownie: podchodzi pod gardło – jest opowieść czternastolatka o śmierci ukochanego brata, niewiele lat odeń starszego Andrzeja. Ten fragment jest również ważny dlatego, że autor cytuje pamiętniki i opracowania opowiadające o tym samym wydarzeniu, lecz z lekka (to eufemizm) konfabulujące. Przyczynek dla historyków: „autentyczne wspomnienia” trzeba starannie weryfikować. Autor ma fenomenalną pamięć, ale posiłkował się opracowaniami źródłowymi. Skoro tak – to w kilku miejscach redaktorzy książki powinni byli sprostować pewne nieścisłości, dzisiaj już ustalone, wtedy jednak będące w obiegu. W sumie: świetnie, że ten przekład z angielskiego ukazał się w przeddzień 75. rocznicy powstania.

MARIAN TURSKI

Hanna Świda-Ziemba, Uchwycić życie. Wspomnienia, dzienniki i listy 1930–1989, wybór i opracowanie Dominik Czapigo, Ośrodek KARTA, Warszawa 2018

Hanna Świda-Ziemba (1930–2012), profesor socjologii, nauczycielka, działaczka Solidarności, ekspert Okrągłego Stołu w 1989 r., obecna przez kilka dziesięcioleci debat publicznych. To skrótowy biogram pani profesor, znakomicie zrekonstruowany w omawianej książce. Są w niej wspomnienia, eseje, wywiady, listy, życiorys naukowy oraz spis publikacji, ale przede wszystkim obszerne fragmenty dziennika. Spisywanego – z przerwami – przez lat 50, szczerego, otwartego, krytycznego, nieprzeznaczonego przecież za życia do publikacji. Uderza niezwykła samodzielność myślenia autorki, jej niepodległość i przenikliwość, odporność na świat zewnętrzny, który zwłaszcza w latach 50. nacierał przecież z niezwykłą agresywnością. Hanna Świda-Ziemba zawsze pozostawała wierna swojemu światu wartości. Także zapisy dotyczące obrad Okrągłego Stołu imponują tymi samymi cechami.

WIESŁAW WŁADYKA

Mirosław Ikonowicz, Pohulanka, Wydawnictwo Blue Bird, Warszawa 2018

Dziennikarz i reportażysta tym razem zaprasza czytelnika w świat swojego dzieciństwa. „Pohulanka” to wspomnienia pełne barwnych historii z przedwojennego i wojennego Wilna. Opowieść o Kresach wielu narodów: Polaków, Żydów, Litwinów, Białorusinów, zapraszająca do nieistniejącego świata, zniszczonego w czasie II wojny. To także opowieść o „pierwszej wojnie” małego Mirka, która „nigdy go już nie opuściła”. Wielkim wydarzeniom towarzyszą historie kameralne, rodzinne, niezwykłe. Książka zbudowana jest z pojedynczych obrazów z bliższej i dalszej przeszłości, umiejscowionych w różnych rzeczywistościach. Pretekstem do wspomnień są zarówno wielka historia, jak i ta w skali mikro, pojedyncze osoby, wydarzenia, jak choćby odwiedziny kościoła w Drohiczynie, w którym znajdowała się tablica upamiętniająca rodzinę autora.

BOŻENA SZAYNOK

W dziale wydawnictw źródłowych

Kaja Kaźmierska, Jarosław Pałka, Żołnierze ludowego Wojska Polskiego. Historie mówione, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2018

Jest to książka nowatorska na kilka sposobów. Jedna z nielicznych, która na serio próbuje opowiedzieć „ludzką” historię ludowego Wojska Polskiego, które dzisiaj – mówiąc delikatnie – nie ma dobrej legendy i jest często oskarżane o współudział w niewoleniu Polski po 1944 r. Jest to też tzw. historia mówiona. Autorzy opracowania przeprowadzili rozmowy z byłymi żołnierzami tamtego wojska, ułożyli je problemowo i chronologicznie. Rozmawiali wnikliwie, krytycznie, ale i empatycznie, co dało rewelacyjne poznawczo efekty.

Odsłonił się dzięki temu bardzo wszechstronny obraz nie tylko wojny (z tragicznymi historiami), ale też wojska, które idzie na Berlin, a potem dociera do Niemiec pod dowództwem sowieckim, jego kontaktów i relacji z ludnością cywilną. Te obrazy są często bardzo brutalne, zadziwiająco szczere. I są to historie konkretnych ludzi.

WIESŁAW WŁADYKA

Zofia Moraczewska, Listy do siostry 1896–1933. Dziennik 1891–1895 (1950), opracowanie i przypisy Joanna Dufrat i Piotr Cichoracki, Wydawnictwo LTW, Łomianki 2018

Równie imponująca, co zapomniana kobieta: działaczka społeczna, feministka, członkini PPS przed i po I wojnie, jedna z ośmiu posłanek na Sejm Ustawodawczy. Bardziej znana jako żona pierwszego premiera II RP.

Świetnie opracowane listy i dziennik napisane są miejscami porywająco. Dotyczą spraw prywatnych i publicznych. Dla młodszych badaczy – kopalnia cytatów. Dla starszych – przypomnienie, że historii polskiej lewicy nie da się napisać bez uwzględnienia kobiet. Dla czytelnika wrażliwego, lubiącego listy i dzienniki osób inteligentnych – świetna lektura o czasach i ludziach.

5 sierpnia 1944 r. przypadkowy pocisk trafił w mieszkanie Moraczewskich. Jędrzej zginął na miejscu. „Mnie niestety pocisk ten ominął, choć stałam tuż obok na linii strzału”. Kto nie zrozumiał, niech po tę książkę nie sięga.

WŁODZIMIERZ BORODZIEJ

Michał Römer, Dzienniki, t. 1: 1911–1913, t 2: 1914–1915, t. 3: 1916–1919, t. 4: 1920–1930, t. 5: 1931–1938, t. 6: 1939–1945, wybór fragmentów do druku, opracowanie i przypisy: Jan Sienkiewicz, Rimantas Miknys, red. Agnieszka Knyt, Ośrodek KARTA, Warszawa 2018

Niewiele mamy takich publikacji jak dzienniki Michała Römera. Monumentalna, sześciotomowa edycja notatek zapisywanych przez ponad 30 lat, od 1911 do 1945 r., umożliwia nam niezwykłą podróż w przeszłość. Każdy tom jest wielowątkowym opisem, w którym mieszają się życie polityczne, codzienność, kwestie gospodarcze, społeczne, wojny i wielkie międzynarodowe wydarzenia, historia Polaków, Litwinów, Żydów, Białorusinów, dzieje polityków, działaczy, zwykłych ludzi, opis miast czy nieistniejących już miejsc. W ostatnim, wojennym tomie (1939–45) znajdujemy przejmujące obrazy Zagłady, ale również uzasadnienie odmowy udzielenia pomocy żydowskiemu znajomemu. Czytamy także o codzienności, o życiu osobistym autora, wychowywaniu dzieci, obyczajach (autor, wykształcony prawnik, magicznymi formułami „zamawia” choroby). Wartością dzienników jest język, dzięki niemu mamy dostęp do słów, zwrotów dzisiaj już nieistniejących lub mało używanych.

BOŻENA SZAYNOK

Nominowało Jury w składzie:

prof. dr hab. Włodzimierz Borodziej,
prof. dr hab. Dariusz Stola,
dr hab. Bożena Szaynok,
red. Marian Turski,
prof. dr hab. Wiesław Władyka,
dr hab. Marcin Zaremba.

W następnym numerze przedstawimy laureatów.


POLITYKA po raz czwarty podejmuje współpracę z Literackim Festiwalem w Sopocie. Podczas Festiwalu, który odbędzie się między 15 a 18 sierpnia, będą miały miejsce spotkania z wybranymi autorami książek nominowanych do tegorocznej Nagrody. Już teraz zapraszamy wszystkich miłośników książki historycznej do Sopotu.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


SHAAR HASHOMAYIM RECEIVES FEDERAL SECURITY FUNDING

SHAAR HASHOMAYIM RECEIVES FEDERAL SECURITY FUNDING

CJN Staff


Congregation Shaar Hashomayim is beefing up its security surveillance system

Congregation Shaar Hashomayim has received a federal grant of over $26,000, under the government’s Security Infrastructure Program (SIP).

In making the March 11 announcement, Transport Minister Marc Garneau, the MP for Notre Dame de Grâce-Westmount, said that SIP supports the right of Canadians to practise their faith and culture without fear.

The grants are intended to enable religious and cultural institutions to put in place measures to protect them against hate-motivated crimes. SIP is administered by the Ministry of Public Safety and Emergency Preparedness.

This grant will go toward upgrading the large Westmount, Que., synagogue’s security infrastructure, including the installation of a closed-circuit surveillance system with 34 cameras.

“In a climate of widespread and pervasive concern over random acts of anti-Semitism, our goal is to ensure that our members, students, staff, visitors and neighbours are always well protected,” said the synagogue’s president, Claire Berger.

“An integrated video camera surveillance system will significantly increase the safety and security of our Shaar family.”

In 2017, the government doubled the SIP budget, promising an additional $5 million over five years for a total allocation of up to $10 million until 2022. Each year, $2 million will be available to not-for-profit organizations that are connected to a community that’s at risk of being victimized by hate-motivated crime, to make needed security improvements.

Approved proposals may receive up to 50 per cent of the total cost of the project, to a maximum of $100,000.

“Acts of intolerance do not reflect our Canadian values of acceptance, diversity and inclusion. Regardless of our backgrounds, we should all feel safe – where we live, work, gather and pray,” stated Garneau. “There is no social licence for hate, not in Canada.”

Interested places of worship, provincially and territorially recognized schools, and community centres can apply annually from Dec. 1 to Jan. 31 and from June 1 to July 31, through Public Safety Canada’s website.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel’s Technion launches living tissue printing center

Israel21cIsrael’s Technion launches living tissue printing center

Naama Barak


Researchers are developing complex and precise artificial tissues that can be better integrated into target organs.

The Technion’s new center operates a printer that prints 3D scaffolds and cells that grow into tissue. Photo by Nitzan Zohar/Technion Spokesperson’s Office

The Technion-Israel Institute of Technology recently launched a center for the printing of cells, tissues and organs, where 3D scaffolds and cells that grow into tissue are constructed to aid treatment in all areas of regenerative medicine.

Three-dimensional printing of tissue helps researchers develop complex and precise artificial tissues that improve their integration in target organs. This involves the creation of tissue containing a developed system of blood vessels that quickly connect to patients’ own blood vessels.

The 3D Bio-Printing Center for Cell and Biomaterials Printing’s printer translates information obtained from patients’ CT scans into tissue suited to the injury area, and can also design scaffolds or cells to make these tissues.

“You can design as you wish and seed cells in the proper orientation to allow them to better organize into the right tissue structure,” explains Prof. Shulamit Levenberg, dean of the Faculty of Biomedical Engineeringand head of the center.

The printer is relevant to all areas of regenerative medicine. It has several different printing heads that enable the simultaneous creation of printed tissue and can work with a wide range of raw materials such as hydrogels, thermoplastic materials and ointments.

It is equipped with precise motors of variable speed and accuracy of 0.001 mm, as well as a built-in camera that improves the accuracy of the printing needle.

The Technion 3D bio-printer makes possible the printing of various tissues for regenerative medicine. Photo by Nitzan Zohar/Technion Spokesperson’s Office


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


O wyzwoleniu i transseksualistach

O wyzwoleniu i transseksualistach

AYELET COHEN


Herrada z Hogenburga, Mojżesz prowadzi Naród Izraela przez Morze Czerwone

QUEEROWE KOMENTARZE BIBLIJNE UKAZUJĄ SIĘ OD BLISKO ROKU W DRUKOWANYCH WYDANIACH „CHIDUSZU”. Z OKAZJI PESACH PUBLIKUJEMY PO RAZ PIERWSZY ONLINE OBSZERNY FRAGMENT JEDNEGO Z NICH – PEŁNĄ WERSJĘ TEKSTU „O WYZWOLENIU I TRANSSEKSUALISTACH” MOŻNA PRZECZYTAĆ W BIEŻĄCYM NUMERZE „CHIDUSZU”

Żydzi przygotowują się do Pesach – zarówno w kuchni, jak i w synagodze – bardziej skrupulatnie niż do jakiegokolwiek innego święta. Na kilka tygodni przed uroczystością w każdy szabat czytane są fragmenty Tory, które mają nas przygotować do jej obchodów. Również kuchnia – podczas intensywnych wiosennych porządków – musi zostać przystosowana do tego, żeby sporządzić w niej tradycyjne potrawy. Ironicznie, te długie przygotowania prowadzą do święta, które ma nam przypominać o przeprowadzonej w pośpiechu i na ostatnią chwilę akcji wyjścia Żydów z Egiptu.

Izraelici musieli opuścić Egipt tak szybko, że do opisu warunków ucieczki Tora stosuje specjalne określenie. Nic do tej pory nie zadziało się w atmosferze takiej paniki. Dzieci Izraela, ryzykując życie, musiały zostawić wszystko, co było im znane, dla zaledwie mglistej obietnicy czegoś lepszego. Do opisu mieszanki pośpiechu i strachu Tora używa słowa chipazon. Tak Izraelici po raz pierwszy zasmakowali wolności. Nakazano im bowiem: „A tak pożywać je będziecie: biodra wasze przepasane, obuwie wasze na nogach waszych, a laska wasza w ręku waszym, i spożyjecie je w pośpiechu (be-chipazon)” (Szemot 12:11).

Pesach to „czas wyzwolenia”. Podczas tych wiosennych obchodów świętujemy odrodzenie się Żydów jako wolnego narodu, wyjście z Egiptu i zrzucenie jarzma niewolnictwa. Hagada na Pesach – tekst, który opowiada historię Exodusu i przewodzi nam podczas kolacji sederowej – zabiera nas w pełną doznań podróż od zniewolenia do wyzwolenia. Zawarte są w niej nietypowe rytuały i elementy świątecznego posiłku, przywołujące smak opresji (a później wolności). Jej charakter ma na celu prowokowanie pytań i dyskusji o historii zniewolenia Izraelitów i naturze wolności. „Po co te wszystkie rytuały?”, zapytają uczestniczący w obchodach. Hagada daje na to pytanie prostą i najbardziej fundamentalną odpowiedź:

Awadim hajinu le-faro be-Micraim we-jocijenu Adonaj Elohejnu mi-szam be-jad chazaka u-bizroa netuja.

Niewolnikami byliśmy faraona w Micraim, i wywiódł nas Wiekuisty z Micraim ręką potężną i ramieniem podniesionym.

Hagada na Pesach ma nam przypominać, że w każdym kolejnym pokoleniu Żydzi powinni przeżywać ten czas tak, jakby sami właśnie opuszczali Egipt. Dobrze bowiem wiedzą, czym jest Egipt. Przez lata zbyt często doświadczaliśmy Micraimu– ciasnej przestrzeni, w której (fizycznie czy metaforycznie) byliśmy zamykani i uciszani tylko ze względu na nasze pochodzenie1. Homoseksualni członkowie naszej społeczności są szczególnie dobrze przygotowani do identyfikowania się z Izraelitami opuszczającymi Egipt, bo każdy, kto w swoim życiu „wyszedł z szafy”, uciekł z niewoli. […]

W judaizmie uwielbiamy kategorie. Obsesyjnie pragniemy poznać naturę rzeczy, nazwać je i pozamykać w oddzielnych szufladach. Święte musi być oddzielone od tego, co przyziemne; szabat – od sześciu pozostałych dni stworzenia świata; produkty mleczne od mięsnych; kobiety od mężczyzn. Kapłani ludu Izraela, o których początkach czytamy w księdze Wa-jikra, opracowali cały system świętości, bazujący na podziałach. Próbując stworzyć porządek w świecie, którego często nie rozumieli, pragnęli zamknąć świętość w prawnych obostrzeniach, bo wierzyli, że jest to najpewniejszy sposób na spełnienie woli Bożej. Te podziały pogłębiały się wraz z rozwojem judaizmu rabinicznego, którego twórcy utrwalili spolaryzowane już w sferze religijnej role płciowe. Kobiety i mężczyźni postrzegani byli jako grupy o różnych duchowych potrzebach i odmiennym charakterze więzi z Bogiem. To mężczyźni byli w pełni dojrzali duchowo, rolą kobiet było zaś przede wszystkim zaspokajanie potrzeb swoich mężów i ojców, ważniejsze od ich własnych religijnych zobowiązań.

W ortodoksyjnych synagogach kobiety i mężczyźni nie tylko zajmują inne miejsca (oddzieleni mechicą), ale też każdego ranka odmawiają inne błogosławieństwa. Co rano mężczyźni modlą się słowami: Baruch ata Adonaj sze-lo asani isza („Błogosławiony bądź, Boże […] za to, że nie stworzyłeś mnie kobietą”). W modlitwie przeznaczonej dla kobiet ten fragment zastąpiony jest wersem: Baruch ata Adonaj sze-asani ki-rcono („Błogosławiony bądź Boże […] za to, że stworzyłeś mnie zgodnie z Twoją wolą”).

W bardziej egalitarnych gminach podziały między kobietami a mężczyznami przestały mieć sens, zatem w wielu synagogach mechice zostały zdemontowane i wszyscy członkowie społeczności modlą się wspólnie. Każdy dorosły bierze pełny udział w nabożeństwie i może przewodzić modlitwie. W postępowych odłamach judaizmu poranne błogosławieństwo zostało zmienione – recytując je, każdy, niezależnie od płci, chwali Boga za to, że został stworzony na Jego podobieństwo. Odrzuca się też lewickie kategorie, według których do świętości można dojść jedynie poprzez stosowanie się do wyznaczonych podziałów. Świętość osiąga się bowiem poprzez pielęgnowanie indywidualnej i grupowej więzi z Bogiem, poprzez modlitwę, studiowanie Tory i działanie. Jednak mimo prób wyrównywania różnic, nawet liberalnym gminom żydowskim i społecznościom gejowskim nie udało się zatrzeć tradycyjnych granic między kobietami a mężczyznami. Choć te kategorie płciowe nie mają już tak dużego znaczenia w sferze społecznej, duchowej czy w świetle żydowskiego prawa, cały czas ciążą na nas emocjonalnie.

Niesamowity wiersz Jehudy Amichaja, narodowego wieszcza Izraela, opisuje rozpacz chłopca uwięzionego po złej stronie synagogi, po złej stronie mechicy:

Uczyłem się miłości w dzieciństwie w bóżnicy mego dzieciństwa

za pomocą kobiet za pomocą kobiet, za taką przegrodą,

która więziła moją mamę z wszystkimi kobietami i dziewczętami.

Ale przegroda, która je więziła, więziła mnie z drugiej strony,

one były wolne w swej miłości, a ja tkwiłem

zamknięty z wszystkimi mężczyznami i chłopcami w mej

miłości i mojej tęsknocie.

Chciałem być tam z nimi i znać ich tajemnice,

i powtarzać za nimi: „Błogosławiony, który stworzyłeś mnie

według swojej woli”. A babiniec –

biała i delikatna muślinowa firanka, jak letnia spódnica

przesuwa się tam i z powrotem na kółkach i pętl-ach,

-ach -ach -ach, pętl-ach, -ach -ach, odgłosy miłości

w zamkniętym pokoju.

A twarze kobiet jak twarz księżyca za chmurami

albo w pełni, kiedy odsłania się kurtyna, jak w zaczarowanym

systemie kosmicznym. Nocą na zewnątrz zmawialiśmy

błogosławieństwo księżyca, a ja myślałem o kobietach2. 

Chłopiec z utworu Amichaja znajduje się po złej stronie mechicy. Nie ma w tym nic zabawnego, tragicznego ani dziwnego. To czysto żydowskie uczucie, bardzo osobiste i niezwykle prawdziwe. Chłopiec znajduje się nie gdzie indziej, jak w Micraim.

Awadim hajinu le-faro be-Micraim.

Płeć jest skomplikowaną kwestią, co wiadomo Żydom nie od dziś. Żydowscy mędrcy uwielbiali kategoryzować, ale byli też świadomi pewnej płynności tego pojęcia. Mimo że ich rozumienie płciowości było ograniczone, bo interesowała ich głównie biologia i stosunki seksualne, z Miszny wiemy, że rabini rozróżniali co najmniej cztery kategorie płci: mężczyzn, kobiety, tumtum i androginos (pisały o tym Charlotte Fonrobert, Margaret Wenig i Rachel Biale).

Ale czy od tego czasu coś się zmieniło? Nawet w społecznościach gejowskich osoby transseksualne często spotykają się z ignorancją i dyskryminacją. W heteroseksualnym świecie zaś codziennie narażone są na drwinę, stają się obiektem dyskryminacji i, częściej niż nam się wydaje, ofiarami przerażającej przemocy. Osobom transseksualnym wciąż odmawia się prawnych przywilejów, nawet mimo przyznawania ich wreszcie gejom i lesbijkom. […]

Izraelici jedli ofiarę na Pesach, ich pierwszy posiłek na wolności, w pośpiechu i strachu (be-chipazon). Dziś, podtrzymując pamięć o ucieczce z Egiptu i o chipazon, Żydzi w czasie święta jedzą macę. Tora każe przez siedem dni jeść przaśny chleb, „chleb nędzy; boś w pośpiechu wyszedł z ziemi Micraim – abyś pamiętał dzień wyjścia twojego z ziemi Micraim po wszystkie dni życia twojego” (Dwarim 16:3). Izraelici jedli ofiarę paschalną w pośpiechu, bo wiedzieli, że są o krok od wolności. Od opuszczenia Egiptu zależało ich życie. Jedli z sandałami na stopach, ze spakowanymi torbami – gotowi opuścić Micraim w każdym momencie i zostawić za sobą wszystko, co było im znane. Nie znali dokładnej godziny rozpoczęcia wędrówki, wiedzieli za to, że faraon może chcieć ich ścigać. Nie mogli więc czekać, aż chleb wyrośnie.

Nie mylmy pośpiechu Izraelitów z brakiem przygotowania. Twierdząc, że Hebrajczycy nie byli gotowi do ucieczki, zaprzeczylibyśmy ich całkowitej gotowości do bycia wolnymi. Powiedzieć, że się nie przygotowali, to jak wyprzeć się historii pokoleń, które przeżyły egipską niewolę. Niewątpliwie nadszedł czas wyzwolenia. 

Wędrówka osoby transseksualnej jest podobna do tej, w którą udały się dzieci Izraela – zakłada porzucenie wszystkiego, co znane, dla zaledwie obietnicy czegoś lepszego, choć zupełnie nieznanego. Od tego, czy zdecydują się uciec, zależy ich życie. Ale porzucenie znanego miejsca napawa strachem, nawet jeśli tym miejscem jest Micraim. Niewątpliwie nadszedł czas wyzwolenia.

PRENUMERATA
Ale gotowość to nie wszystko, należy jeszcze zmierzyć się z faraonem, który nie pozwala odejść – faraonem postępowego świata, w którym wciąż głęboko zakorzeniona jest spolaryzowana wizja płci; faraonem homoseksualnych środowisk, który wciąż nie chce zaakceptować, że osoby transseksualne i ich prawa są nieodłączną częścią queerowej tożsamości, queerowego aktywizmu i queerowej społeczności; faraonem strachu, faraonem ciała… Takich faraonów można mnożyć w nieskończoność. […]

Potrzeba nam Boskiego podniesionego ramienia, podniesionych rąk nas wszystkich do walki z niesprawiedliwością w naszych społecznościach i poza nimi. Tylko w ten sposób będziemy mogli powiedzieć, że pamiętamy wyjście z Egiptu. Dopiero wtedy będziemy mogli naprawdę wyobrazić sobie przejście ścieżką przez środek morza i wspólne radowanie się na drugim jego brzegu.


Tłumaczenie i wybór fragmentów: Jolanta Różyło

Przypisy:
1 Hebrajska nazwa Egiptu, Micraim, w dosłownym tłumaczeniu oznacza wąską lub ciasną przestrzeń (z hebr. car, wąski).
2 Jehuda Amichaj, Bogowie zmieniają się, modlitwy zostają na zawsze [fragment], [w:] Otwarte zamknięte otwarte, Wrocław 2017, s. 19.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


‘The deal for the submarines was clean’

‘The deal for the submarines was clean’

Ariel Kahana


Former acting head of the National Security Council Jacob Nagel, who was involved in the process of acquiring the submarines at the center of Case 3,000, tells Israel Hayom that to the best of his understanding, there were no irregularities.

Former acting head of the National Security Council Jacob Nagel – no one ever thought Israel would maintain a fleet of nine submarines | Photo: Gideon Markowicz

On the home screen of former head of the National Security Council Jacob Nagel, between photos of him shaking hands with Donald Trump and Vladimir Putin, Xi Jinping and Bill Clinton, there is a picture of his vital meeting with German Chancellor Angela Merkel. It took place in Berlin in February 2016. Prime Minister Benjamin Netanyahu, as usual, headed the Israeli delegation. Nagel, who only a few weeks earlier had taken up the post of acting National Security Council head, joined him.

In the months leading up to that meeting, there were discussions in Israel and Germany about the possibility of signing a memorandum of understanding with the German government. The document was supposed to define what kind of naval vessels Israel would purchase from Germany over the next few years. Nagel and Netanyahu, who had studied the matter ahead of the meeting with Merkel, provided a clear answer. Nagel told his German counterpart, head of national security Christoph Hausmann, that Israel would not be acquiring anti-submarine ships. Netanyahu updated Merkel that Israel did intend to acquire three new submarines.

That agreement would eventually turn into the “submarines affair,” which is the focus of Case 3,000. But Nagel, who saw for himself how things played out, does not believe the claims being made against Netanyahu.

In an interview to the Israel Hayom weekend magazine, Nagel says that “to the best of my professional understanding, the process of acquiring [Israel’s] seventh, eighth, and ninth submarines – from the moment I learned of it in October 2015 – was one of the cleanest, most orderly acquisitions there has ever been.”

‘We need a Palestinian Sadat’

Nagel, 62, lives in Rosh Ha’ayin. He is married and a father of four, a grandfather of five, and a brigadier-general in the reserves. He started his defense and security career on a special track out of high school with the 8200 intelligence unit. After 17 years there, he transferred to the Mafaat – the Defense Ministry’s Research and Development Agency – where he served in a number of roles until he joined the National Security Council in 2011. He made his mark with the Nagel Commission (“there were a lot of Nagel Committees, but I’m proudest of that one,” he says), which recommended that Israel develop the Iron Dome missile defense system. Then, too, he and his partners – Mafaat head Shmuel Keren and Director-General of the Defense Ministry Pinchas Bucharis – felt the pressure the system knows how to exert when it opposes the political echelon’s instructions about acquisitions or developments.

“We were the target of insane attacks,” Nagel said in an interview two years ago.

Nagel stepped in to head the NSC after his predecessor Yossi Cohen was appointed head of the Mossad. The appointment of Avriel Bar Yosef, who had been selected to replace Cohen, was cancelled when he came under suspicion of criminal activity. Later on, those suspicions were linked to the submarines affair. Netanyahu was satisfied with Nagel’s performance and asked him several times to take on the job permanently, but Nagel declined for personal reasons.

In effect, Nagel was head of the NSC and national security advisor from January 2016 to April 2017. He led the talks on the U.S. aid package to Israel for the decade to come (and was even the Israeli signatory to it); the reconciliation agreement between Israel and Turkey; and several issues that lay at the core of diplomatic-security activity. Since leaving the post, he has been a guest lecturer at the Technion-Israel Institute of Technology, where he lectures on policy and strategy in research and development and directs the Center for Defense Information and Technology. Here and there, he talks to the media about what he knows about the submarines affair, but after several instances in which his comments were twisted, decided to keep quiet until the election was over. Now that his version of events cannot be accused of being used to influence voters, he is ready to speak.

This week, Israel Hayom revealed elements of an article on Netanyahu’s defense outlook Nagel is writing for the Foundation for Defense of Democracies.

“They always say things here are a mess. So here, for the first time since [Israel’s first Prime Minister David] Ben-Gurion, a prime minister who apparently intends to remain in office for several years to come, says ‘This is what you should aim for.’ A defense outlook affects force-building in the IDF 20 or 30 years down the road. A big part of the outlook document is classified, and it includes instructions that cannot be revealed,” he says.

Q: Did Netanyahu write his defense outlook by himself?

He wrote it along with the military leadership, the NSC, and his closest associates. The document was presented in sub rosa forums in the defense establishment and the Knesset. People close to Netanyahu, like the former head of the NSC, read it and gave him notes.”

Q: What are the main differences between Netanyahu’s defense outlook and Ben-Gurion’s?

“Ben-Gurion, for example, decided that we had to be ready for an outbreak of violence against us every few years, which is indeed what happened. Netanyahu says that we need to be ready for an ongoing war. Secondly, today we need to be prepared for all kinds of enemies. Nations, demi-nations, political terror organizations like the International Criminal Court in The Hague and BDS. Netanyahu also added the need to defend Jewish communities worldwide. These are things that didn’t exist in Ben-Gurion’s time.”

Q: If there is constant war, doesn’t that mean that the security situation has gotten worse?

“Not at all. Overall, in terms of security, Israel’s situation is very good, and has maybe never been better. The glass is a lot more full than empty.”

Q: Many people are disappointed that the IDF has not defeated Hamas. What are we missing?

“The Gaza Strip is a problem for which I don’t currently see a solution. The biggest concessions we would make don’t meet their minimum demands, so there’s no one to talk to, or anything to talk about. Will we occupy Gaza? Will we beat Hamas? I’m in favor of it, but what will we do then? Who will replace them?”

Nagel says that the only solution is for a figure like former Egyptian President Anwar Sadat to arise, who would change the Palestinians’ thinking.

“They used to think that [Palestinian Authority President Mahmoud] Abbas would be someone like that, but he isn’t doing the job – not in Gaza and not in Judea and Samaria. They need someone from inside.”

‘Get China out of Haifa Port’

Q: You were in the NSC for six years. For years, it was the poor cousin of the defense establishment. Is it now doing its job as the prime minister’s diplomatic-security brain?

“The NSC serves as the prime minister’s right hand in all areas of security and diplomacy. The head of the NSC prepares every diplomatic conversation the prime minister holds with world leaders, and is on the line while it takes place. There are situations in which the talks would get into politics, and then I, for example, would get off the line or stop listening.

“The NSC is not meant to supplant the Defense Ministry, and it doesn’t. The NSC looks at the macro, makes observations, and presents alternatives. The way I see it, the strength of the NSC is tested by how far the NSC head sits from the prime minister. Today, a single office – the chief of staff’s – separates us, and the military secretary sits across from us. These are the people closest to the prime minister, and that’s how it should be.”

Q: For quite some time, there has been talk of the Chinese investing in sensitive fields in Israel. This week, the issue was raised in discussions your successor, Meir Ben Shabbat, held in Washington. What is your opinion?

“Of course, I don’t know what was discussed by my excellent successor at the NSC. It’s important to me to make it clear that I have no problem with China or with any other country that wants to invest in Israel, but we need to demarcate what is open to them and what is not. As head of the NSC, I discovered to my amazement that problematic deals could go through without the NSC or the Defense Ministry being aware of them or expressing an opinion. Today, the situation is that if we want to sell something security-related, we need approval from the Defense Ministry. In other words, there is oversight. On the other hand, when it comes to civilian products, anyone can do what they want. The Tel Aviv light rail, Phoenix insurance, Bank Leumi or a port – every ministry decides based on its own considerations. That’s not plausible.

“When we’re talking about vital national infrastructures, or harm to our close allies, there needs to be oversight – and it doesn’t matter if the country is China, Japan, or anyone else. Everyone knows about the cyber threat. Imagine a state of emergency in which a foreign country has control of our traffic lights.”

Q: Should we cancel the construction of the new Haifa Port by a Chinese firm?

“In my opinion, we should consider a change, or even a cancellation, of that plan, if it’s possible.”

The submarines affair, in five acts

Q: Many people, including former Defense Minister Moshe Ya’alon, say that Netanyahu and his people wanted to purchase the submarines and other vessels to line their own pockets, and what Netanyahu did approaches treason. What is your response?

“I don’t intend to address remarks by officials I greatly respect, some of whom were my commanders and even gave me my stripes. I can only lay out the facts as I know them, and it could be that I don’t know everything. I can say that at no stage was there any intention for Israel to be in possession of nine submarines simultaneously. That was never an option, and anyone who says differently is either making things up or doesn’t know the facts.”

Q: So what did happen?

“When people talk about the naval vessels, there are essentially five different stories, some of which have nothing to do with each other. The first story is the sixth submarine. There was an argument for years about whether Israel needed five or six submarines. The defense establishment said five were enough; the political echelon, which by the way included former Defense Minister Ehud Barak, decided back in 2010 that six were necessary. The political echelon has the full authority to force its opinion on the matter to be accepted, as happened with many battles over weaponry, such as Iron Dome, satellite development, and other things.

“Every submarine has an ‘expiration date,’ which is determined the day it is launched and after which it cannot be used. Secondly, 10 to 12 years pass from the moment the contract to purchase a submarine is signed until it arrives in Israel. In other words, theoretically, a replacement for a submarine that is decommissioned in 2027 should have been ordered in 2015, so we were behind schedule for some of the submarines. Practically speaking, when it comes to submarines, there is no country other than Germany to buy them from, and in Germany, you buy from ThyssenKrupp.”

Q: What is the second story?

“The second story, which I know from NSC documents, is about the patrol boats to defend the natural gas rigs. There is not and never was any dispute about the need for those boats. There was a question about whom to buy them from, because unlike submarines, there are alternatives.”

Q: Ya’alon contends that the prime minister stopped an international tender for the patrol boats put out by the Defense Ministry. He sees it as more proof of corrupt conspiracy.

“I don’t respond to things someone says. This is a lengthy process that took several years. The Defense Ministry put out a tender for the boats, and did so against the instructions of head of the NSC at the time, Yossi Cohen. The tender was published in the morning, and the written orders not to put out a tender apparently arrived that afternoon.”

Q: If there are alternatives to the German patrol boats, why not publish a tender?

“The entire time, Israel was making attempts to get Germany to give it a discount on the boats. The Germans dragged their feet and tried to link the discount to the Palestinian issue. At one stage, the Defense Ministry thought they couldn’t wait any longer and decided to put out an international tender. But then the prime minister spoke with Merkel by phone, and he convinced her to give Israel the discount. By the way, the finance minister at the time, Yair Lapid, and the defense minister at the time, Avigdor Lieberman, were both involved in these negotiations. The Defense Ministry still wanted to see the Germans put in writing their willingness to give us the discount, so they put out a tender. The NSC, as I said, opposed it, and the tender was stopped.”

On the matter of the patrol boats, there is no dispute between Nagel and Ya’alon about the facts. They agree that the tender was issued and then canceled, and in the end the Germans gave Israel the discount. The dispute has to do with the reason for the cancellation. Nagel explains that the discount and the importance of maintaining ties with Germany prompted Netanyahu to stop the tender; Ya’alon claims that the decision was motivated by financial interests.

Q: But what about the anti-submarine warships? According to Ya’alon, no one wanted them and there was no need for them.

“That’s not accurate. The anti-sub warships apparently have to do with the third scandal, which is the sale of the German submarines to Egypt. Despite countless reports and comments, the Germans did not need Israel’s approval to sell submarines to the Egyptians. In contrast to what people say I said, I never contradicted the prime minister on this matter. What I said was that I was not aware of any Israeli approval for the sale of German submarines to Egypt, because the Germans don’t need any.”

“For years, when the Germans would ask our opinion about selling submarines to Egypt, we would object. The Germans, as a friendly nation, listened to our position, but they were under no obligation to accept it. For example, in a meeting Netanyahu held with German Foreign Minister Frannk-Walter Steinmeier in November 2014, he told him that Israel objected to the sale of submarines to Egypt, but in March 2015, when he was asked again, Netanyahu didn’t object.”

Q: What changed?

“Apparently something happened that I prefer not to discuss.”

Q: You’re referring to what Netanyahu calls “the secret.” Do you know what it is?

“Today I know. At the time, I didn’t, because I still wasn’t in the job [at the NSC]. When I took over as acting NSC head, before that meeting with Merkel in February 2016, I became aware of the subject.”

Q: Did the defense minister, the chief of staff, and other senior officials know?

“In hindsight, it turned out that everyone knew. There was a process in which the Germans decided to sell submarines to Egypt, and the Defense Ministry no doubt knew about it.”

Q: So why did the prime minister tell Channel 12 news that they didn’t?

“That’s not exactly what he said. Take note of his words. He said, ‘Not everything that the prime minister does the chief of staff or defense minister has to know about.’ Everyone took that sentence to mean that he had kept the defense minister and chief of staff out of the loop. But he didn’t say that, and what’s more, in an interview later on he said that it became clear to him that they did know.”

Shouting matches between Netanyahu and Ya’alon

Q: Again, what about the anti-submarine boats, the ones Ya’alon said “no one wanted”?

“That’s the fourth story, and here it’s possible that part of the process was not entirely in good order. But it has almost nothing to do with the prime minister. From the moment it turned out that the Egyptians were about to receive submarines, the Navy or the NSC thought it could be an opportunity to get anti-submarine warships from the Germans, cheaply. It’s a reasonable thought, but apparently the proposal was not submitted to the NSC from the Defense Ministry in an orderly manner. In October 2015, the prime minister went to visit Merkel, and in the meeting the request to acquire three new submarines to replace the existing ones was brought up, as well as two anti-submarine ships. The Germans responded with a request that we prepare a document and discuss it at the next meeting.

“Ahead of the next meeting with Merkel, in February 2016, and after submitting a draft of the deal with the Germans to the Defense Ministry, I updated the prime minister that the Defense Ministry objected to the anti-submarine boats. He responded by asking me, ‘Remind me what an anti-submarine warship is?’ I explained, and he said, ‘If they don’t want them, take it out of the draft document.’ This shows you how minor the issue of the anti-submarine ships was. It was dropped as quickly as it came up, and that was it.”

Q: What’s the fifth story?

“The fifth story is about the seventh, eighth, and ninth submarines. Like I said, in the meeting with Merkel in October 2015, it was agreed that Israel would prepare an orderly paper on which the request would be presented. At the same time, the IDF’s Gideon multi-year work plan was being assembled. The plan included general instructions from the prime minister that were passed on to the NSC and the IDF, according to which Israel should prepare to acquire three more submarines. It was clear to everyone that this meant submarines that would replace the old ones, not that we’d have a total of nine.”

Q: Ya’alon says he had shouting matches with the prime minister, and he stopped the submarines deal.

“It’s true there was shouting, but nothing was stopped. Netanyahu thought that we were behind schedule and we needed to make a decision about the new submarines. The cabinet gave the green light to sign the MoU [memorandum of understanding] to purchase the submarines in October 2016, and everyone was in favor of acquiring three new submarines, including [then-IDF Chief of Staff Gadi] Eizenkot, because it was obvious the old ones had to be replaced.”

Q: If everyone agreed that there was a need for new submarines, why did the Defense Ministry and Ya’alon object?

“I think, and this is a guess, that they were afraid it would hurt the budget for the Gideon plan, so they wanted to put off the matter for a year. But everyone agreed about the need. The argument was about the timing and the final number of submarines we would have a decade on – five or six. So I say that the acquisition of the seventh, eighth, and ninth submarines was the cleanest one there has ever been.”

Q: You know some of the suspects in the submarines affair. Do you think they did what the police suspect them of doing?

“I won’t address anything that is under investigation by the police. As far as the MoU for the acquisition of the submarines, I dealt with it myself and I can say that no one intervened or tried to intervene, other than the relevant experts. David Sharan (Netanyahu’s former chief of staff, who is suspected of taking bribes from Miki Ganor) was sitting in the room next to me and never said word about it. Others didn’t, either. I said hi to David Shimron (a former Netanyahu advisor, who represented Ganor) in the hallway once, and beyond that I never had any contact with him. I know Sharan, [former NSC deputy director] Avriel Bar Yosef, and [former minister] Modi Zandberg, and it never occurred to me they did what they are accused of. The prime minister’s decisions on the submarines and the boats were, in my opinion, correct and clear of any outside influence. I accepted those decisions.”

Q: What about the possibility that Sharan and the others steered him toward making those decisions?

“That makes no sense, and there is nothing to back it up. I’ve spent many hours with the prime minister. If he says he never talked about the submarines with Sharan, I believe him, and everyone else should, too.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com