Archive | May 2019

EUROVISION IN TEL AVIV

EUROVISION IN TEL AVIV

DAVID GEFFEN


Netta still shares the apartment with two other women. Her fame has not taken away her desire just to be a regular person.

The winner of the 2018 Eurovision Song Contest, Netta Barzilai of Israel, performs during a dress rehearsal ahead of the first semi-final of 2019 Eurovision Song Contest in Tel Aviv, Israel May 13, 2019. . (photo credit: RONEN ZVULUN / REUTERS)

My first experience at a live concert was in 1957. I was present, appointed by the Emory Glee Club, for a piano concert by Arthur Rubinstein. Glee Club members could attend concerts for free if they agreed to usher. I had no idea who Rubinstein was and that he was Jewish.

My musical education down in the US deep South was minimal. I did hear him that night! I enjoyed it especially when his hands went up and down.

Now for serious business. On Monday, May 13, I was in the Eurovision Performance Building watching the dress rehearsal. Only a certain number of performers appeared, but I had received a Euro Magazine early Monday morning with names, country representing and pictures so I had no trouble identifying every performer. My prime purpose for being present was to feel the electricity of the Eurovision competition, 41 years after Izhar Cohen won in first year of our aliyah.

In marched the four Israeli host-moderators. I was impressed by Bar Refaeli’s shingle dress, sparkling with different colors as the light hit it. Lucy Ayoub was also quite pretty – a different shape in her dark dress, yet radiant in her own way.

What was fun for me was to watch the four fumbling. The two men hosts have appeared on TV so often that they had become townies for a four-decade Jerusalem boy like me. Since this was a rehearsal, they were entitled to “mess up” reciting their extensive “declarations” and planned jokes – humorous, of course. However, the director was not pleased, so he made them repeat their lines again and again. When I saw them on TV on the final night, I knew they worked hard and prepared well.

For this 80-year-old who had met Yaffa Yarkoni of blessed memory personally in a small club in Boston where she had a singing gig in early 1960s, I thought that I might get closer to Bar Refaeli to “see” her. I moved over near the aisle. Of course, she came by quickly not even a look my way. She is a star; I am just a “vatik” trying to expand my sensitivities.

I was really there to see Netta Barzilai in person.

I watched the Israeli song contest last year, which she won. I think that I watched the night of her victory in Lisbon. Like many people, I happen to turn often to a channel where she is singing “Toy.” The “Netta pride for Israel” has stuffed my head with her unusual procedures. I cannot point to the reason she won. All I know is that there is overflowing antisemitism out there in Europe, and this incredible Israeli woman triumphed against all the odds. On Monday I saw her emerge in a blue costume. I watched her sing and dance and I watched the audience – they were thrilled beyond belief. Barzilai made everyone feel good as she descended the stairs from the stage.

She paused to speak from her heart, “It was nice to win, but my greatest hope was to know Eurovision 2019 would be in Israel. Only a few nights more and it will be here. That is my biggest thrill.”

As I listened to her kind words, I focused my mind on her tiny apartment in Tel Aviv, recently shown on TV. She still shares the apartment with two other women. Her fame has not taken away her desire just to be a regular person. How she has swept into our lives – a larger and dearer symbol than all the politicians, sports heroes and tycoons.

Barzilai is for real. She brought Eurovision here – and pride and joy. 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Tel Aviv | Israel – En Resa Tur

Tel Aviv | Israel – En Resa Tur

  GlobeTrotterAlpha



Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Kacenelson Icchak

Kacenelson Icchak

Wirtualny Sztetl


Kacenelson Icchak

ICCHAK KACENELSON – DANE OSOBOWE
Data urodzenia: 1886
Miejsce urodzenia: Korelicze
Data śmierci: 1 maja 1944
Miejsce śmierci: Auschwitz
Zawód: poeta; dramaturg; pedagog
Powiązane miejscowości: Zgierz, Warszawa, Łódź, Vittel, Drancy

Kacenelson Icchak (1886 Korelicze k. Nowogródka – 01.05.1944 Auschwitz) – poeta, dramaturg tworzący po hebrajsku i w jidysz, pedagog.

Kacenelson urodził się pod Nowogródkiem. Odebrał tradycyjne religijne wychowanie. W 1892 r. zamieszkał w Zgierzu, gdzie jego ojciec, hebrajski pisarz, prowadził szkołę. Młody Icchak już jako chłopiec pisał sztuki teatralne i wystawiał je z kolegami. W późniejszych latach pomimo konieczności podjęcia pracy zarobkowej w fabryce, nie porzucił twórczości literackiej. Debiutował w prasie wierszami dla dzieci w piśmie „Olam Katan” oraz prozą dla dorosłych – w „Ha-Melic”.

Kacenelson przeniósł się z rodziną do Warszawy. Rozpoczął współpracę z pismami „Ha-Cefira”, „Ha-Dor” oraz z wydawaną przez Icchoka Lejba Pereca „Jidisze Bibliotek”. Pisał wiersze, utwory sceniczne (Ha-Nawi, Mechirat Josef) oraz poematy (Bi-gwulot Lita) zarówno w jidysz, jak i po hebrajsku.

Powrócił do Łodzi, gdzie założył prywatną szkołę hebrajską (I Gimnazjum Hebrajskie), która działała pod jego kierownictwem aż do wybuchu II wojny światowej. Uczył tam przedmiotów judaistycznych oraz organizował teatr. Był też członkiem Żydowskiej Rady Szkolnej Łodzi.

Kacenelson w 1919 r. związał się ze znaną grupą artystów awangardowych „Jung Jidysz”. Razem z Chaimem Lejbem Żytnickim redagował miesięcznik „Heftn far Literatur un Kunst”. Zajmował się także tłumaczeniem literatury. Od 1918 r. był prezesem Związku Literatów i Dziennikarzy Żydów w Łodzi. Współtworzył w Łodzi hebrajską scenę teatralną „Ha-bima ha-iwrit”, a od 1928 r. kierował Hebrajskim Studiem Dramatycznym w Łodzi.

Po wybuchu II wojny światowej uciekł razem z rodziną do Warszawy. W getcie warszawskim współpracował z organizacją Oneg Szabat tworzącą podziemne archiwum getta (Archiwum Ringelbluma). W materiałach Archiwum zachowało się wiele jego utworów obrazujących powolne umieranie getta. Kacenelson zaangażował się w tajne nauczanie – uczył w gimnazjum, kierował kółkiem dramatycznym organizacji Dror, organizował seminaria ruchu chalucowego. 

W sierpniu 1942 r. Niemcy wywieźli jego żonę Chanę oraz dwóch synów Bencjona i Beniamina do Treblinki. Uratował się tylko jego jeden syn, Cwi. Kacenelson ukrył się razem z nim po tzw. aryjskiej stronie. Kupił paszporty Hondurasu i zaufał Niemcom wzywającym obywateli z paszportami neutralnych państw do ujawnienia się i zgłaszania się do Hotelu Polskiego przy ul. Długiej. W wyniku tej akcji Kacenelson razem z innymi został wywieziony do obozu we francuskim Vittel. Tam, podczas 10-miesięcznego pobytu, powstał w jęz. hebrajskim Piknas Witel (hebr. Dziennik Vittel) oraz najbardziej znany utwór Kacenelsona w jidysz Dos lid fun ojsgehargetn jidiszn folk (jid. Pieśń o zamordowanym narodzie żydowskim). Poemat przetrwał w zakopanej w ziemi butelce. Ostatecznie Kacenelson został deportowany z Vittel do Drancy a potem do Auschwitz, gdzie został zamordowany w nocy z 30 kwietnia na 1 maja 1944 roku.


Bibliografia:

  • Holtzman A., Katzenelson Yitshak, [w:] The Yivo Encyclopedia of Jews in Eastern Europe [online] http://www.yivoencyclopedia.org/article.aspx/Katzenelson_Yitshak [dostęp: 11.11.2015].
  • Kacenelson Icchak, [w:] Kempa A., Szukalak M., Żydzi dawnej Łodzi. Słownik biograficzny, t. 1, Łódź, ss. 81–82.
  • Szwarcman-Czarnota B., Icchak Kacenelson [online] https://culture.pl/pl/tworca/icchak-kacenelson [dostęp: 25.04.2019].
  • Żebrowski R., Kacenelson Icchak, [w:] Polski Słownik Judaistyczny, pod red. Z. Borzymińskiej, R. Żebrowskiego, t. 1, Warszawa 2003, s. 732.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


ANTI-BDS LAW RULED UNCONSTITUTIONAL IN TEXAS

ANTI-BDS LAW RULED UNCONSTITUTIONAL IN TEXAS

JERUSALEM POST STAFF


This opinion runs counter to the binding Supreme Court precedent that ruled that ideological boycotts are not speech at all.

The Texas House of Representatives in Austin, TX. (photo credit: REUTERS)

A federal judge ruled last week that Texas’s anti-Boycott, Divestment and Sanctions law is unconstitutional.

A report published by the Jewish syndication service JNS quoted US District Judge Robert Pittman as explaining that, “At the heart of the First Amendment lies the principle that each person should decide for him or herself the ideas and beliefs deserving of expression, consideration and adherence….The purpose behind the Bill of Rights, and of the First Amendment in particular[,]” is “to protect unpopular individuals from retaliation—and their ideas from suppression—at the hands of an intolerant society.”
 
This opinion runs counter to the binding Supreme Court precedent that ruled that ideological boycotts are not speech at all, the article explained.
 
A few weeks ago, Texas lawmakers voted to amend a law banning business with Israel boycotters after the application of the law was vexed by several incidents and at least one lawsuit.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Bliskowschodni ruch antypokojowy

Bliskowschodni ruch antypokojowy


Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Na zdjęciu: Al-Karak, Jordania. (Zdjęcie: Berthold Werner/Wikimedia Commons)

Ibrahim al-Karaki, burmistrz jordańskiego miasta Al-Karak, leżącego 140 kilometrów na południe od Ammanu z widokiem na Morze Martwe, jest atakowany za ugoszczenie izraelskich (żydowskich) turystów podczas żydowskiego święta Paschy. Jego krytycy oskarżyli go o promowanie normalizacji z ”izraelskim wrogiem” i żądają jego rezygnacji.

Chociaż Jordania ma traktat pokojowy z Izraelem, wielu Jordańczyków nadal sprzeciwia się jakiejkolwiek normalizacji stosunków z Izraelem. To samo jest w Egipcie, drugim kraju arabskim, który zawarł pokój z Izraelem i gdzie obóz „antynormalizacji” jest jednym z najsilniejszych w świecie arabskim.

Al-Karaki podobno pomógł Izraelczykom przekroczyć dolinę, która jest zamknięta dla turystów. Jego inne „przestępstwa” obejmowały nakarmienie izraelskich turystów i wręczenie im pamiątkowych plakietek.

Z powodu tych ”przestępstw” burmistrza spotyka fala potępień ze strony gniewnych Jordańczyków, którzy oskarżają go o normalizację z „syjonistycznym wrogiem”.

“Czyny burmistrza wywołały gniew wielu mieszkańców, partii politycznych i aktywistów w prowincji – według relacji w jordańskiej gazecie „Al-Rai” – Uważają, że to, co zrobił burmistrz, jest krokiem ku normalizacji stosunków z syjonistycznym wrogiem. Powiedzieli także, że działania burmistrza są sprzeczne z naszymi wartościami i z moralnym, humanitarnym i religijnym dziedzictwem, i wezwali go, by przeprosił i złożył rezygnację ze stanowiska”.

Przedstawiciele różnych frakcji politycznych i przywódcy społeczności w Al-Karak zwołali nadzwyczajne spotkanie, podczas którego potępili burmistrza za jego przyjazną postawę wobec izraelskich turystów. Pod koniec wiecu wydali oświadczenie, w którym powiedzieli, że burmistrz „nie jest dłużej reprezentantem synów Al-Karak, którzy odrzucają normalizację z tworem syjonistycznym”. W oświadczeniu wezwali także członków rady miejskiej do natychmiastowej rezygnacji i cytowali werset Koranu, który mówi: „O wy, którzy wierzycie!
Nie bierzcie sobie za przyjaciół Mojego wroga i waszego wroga!” (60:1)

Wkrótce po wiecu członek rady miejskiej Al-Karak, Chaled Bkaeen ogłosił swoją rezygnację. Był pierwszym członkiem rady, który złożył rezygnację z powodu „przestępstw” burmistrza. Inni członkowie rady wydali w tym czasie oświadczenia ostro potępiające al-Karakiego za powitanie i pomoc udzieloną izraelskim turystom. Powiedzieli, że burmistrz działał samodzielnie i spotykając się z Izraelczykami nie reprezentował miasta.

Znękany burmistrz zaczął się bronić, twierdząc, że nie był świadomy narodowości turystów, kiedy im pomógł i przyjął w swoim mieście. Na wideo zamieszczonym na jego stronie Facebooka, al-Karaki przepraszał mieszkańców miasta i wszystkich Jordańczyków i zaprzeczył, że działał na rzecz normalizacji stosunków z Izraelem. „Jesteśmy przeciwko normalizacji z Izraelem – powiedział. – Myślałem, że to, co zrobiłem, było humanitarnym czynem. Jeśli uważacie, że popełniłem błąd i zraniłem wasze uczucia, przepraszam. Jako burmistrz Al-Karak zrobiłem to z humanitarnych pobudek”. Następnie powiedział, że wierzy w „wyzwolenie Palestyny od Morza [Śródziemnego] do rzeki [Jordan]” – co znaczy, że popiera likwidację Izraela.

Mimo przeproszenia i wezwania do zniszczenia Izraela wielu Jordańczyków nadal wzywało do rezygnacji burmistrza. „Przeproszenie przez burmistrza i twierdzenie o niewiedzy nie zwalniają go z odpowiedzialności – komentowała Dima Tahboub, członkini jordańskiego parlamentu. – Jedyną właściwą rzeczą jest jego rezygnacja ze stanowiska, żeby ktoś inny mógł go zastąpić”.

Dziennikarka Rania al-Sarayra, mieszkanka Al-Karak, także odrzuciła przeprosiny burmistrza i wezwała go do natychmiastowej rezygnacji. „Powinien zostać wyrzucony i pociągnięty do odpowiedzialności – powiedziała. – Jego przeproszenie niczego nie zmienia”.

Ponadto, dziesiątki mieszkańców Al-Karak wyszło na ulice po modłach piątkowych, żeby zaprotestować wobec „przestępstw” swojego burmistrza. Podczas protestu gniewni mieszkańcy spalili flagę izraelską i podkreślili swój sprzeciw wobec jakiejkolwiek normalizacji stosunków z „wrogiem syjonistycznym”.

Jordański pisarz i politolog, Anis Chasawneh, dołączył do zajadłej kampanii przeciwko burmistrzowi. Napisał: “Nie chcemy ich turystów i syjoniści muszą zrozumieć, że nie są mile widziani w Al-Karak i innej ziemi jordańskiej. Burmistrz musi przeprosić nie tylko mieszkańców jego miasta, którzy go wybrali i zrobili z niego ważną postać publiczną, ale także wszystkich Jordańczyków. Jest bolesne, a wręcz haniebne dla wybranego burmistrza goszczenie syjonistycznych turystów i honorowanie ich w imieniu starożytnego miasta”.

Kampania przeciwko jordańskiemu burmistrzowi jest bezpośrednim wynikiem antyizraelskiego podżegania w Jordanii i w większości państw arabskich i islamskich. Podczas gdy niektórzy przywódcy tych krajów mogą wydawać się stosunkowo umiarkowani w swoich poglądach na Izrael, ich ludność nadal odrzuca wszelki rodzaj normalizacji stosunków z „syjonistycznym wrogiem”. Jednym z powodów tej głębokiej nienawiści do Izraela jest trwające podżeganie antyizraelskie dokonywane przez samych przywódców.

Przez dziesięciolecia arabscy i muzułmańscy przywódcy codziennie radykalizowali swoją ludność przeciwko Izraelowi. Delegitymizowali Izrael w oczach swoich ludzi do punktu, w którym nie mogą już dłużej pokazać się z Izraelczykami ani podejmować prób zawarcia z nimi pokoju. Przywódca, który nieustannie głosi bojkot i sankcje przeciwko Izraelowi, będzie potępiony przez własną ludność, jeśli i kiedy zobaczą go rozmawiającego lub załatwiającego interesy z Izraelczykami.

Niestety, zamiast bronić swojego humanitarnego działania – udzielenia pomocy turystom odwiedzającym jego miasto – burmistrz Al-Karak wybrał ugłaskiwanie swoich krytyków przez głoszenie poparcia dla „wyzwolenia Palestyny od rzeki do morza”. Nawet te ekstremistyczne słowa nie obłaskawiły jego krytyków, którzy nadal wzywają do jego ustąpienia i ukarania.

Incydent w Al-Karak przychodzi kilka tygodni przed ogłoszeniem przez prezydenta Trumpa planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu, znanego jako ”umowa stulecia”. Można się zastanawiać, jak jakikolwiek przywódca arabski może zaakceptować plan pokoju z Izraelem, skoro burmistrz miasta jest powszechnie potępiany i zawstydzany za przyłapanie w towarzystwie Izraelczyków. Dla osiągnięcia pokoju z Izraelem arabscy i muzułmańscy przywódcy muszą zacząć przygotowywać swoją ludność do pokoju, nie zaś podżegać ich przeciwko Izraelowi.


Khaled Abu Toameh – urodzony w 1963 r. w Tulkarem na Zachodnim Brzegu, palestyński dziennikarz, któremu wielokrotnie grożono śmiercią. Publikował między innymi w “The Jerusalem Post”, “Wall Street Journal”, “Sunday Times”, “U.S. News”, “World Report”, “World Tribune”, “Daily Express” i palestyńskim dzienniku “Al-Fajr”. Od 1989 roku jest współpracownikiem i konsultantem NBC News.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com